Czy piłkarza można zabić gazetą?

  

To zdaje się dawny poseł SLD Janik powiedział kiedyś, że ”polityka, jak muchę, można zabić gazetą”. Istotnie szczęśliwie udało się parę razy zatopić niezatapialnych kacyków, baronów, ministrów, sekretarzy, doradców i ich kolesiów. A czy gazetą można 'zabić' piłkarza?

 

 

Oto jeden z największych talentów niemieckiego czy wręcz światowego futbolu Sebastian Deisler, który w wieku 27 lat zakończył karierę, po 8 miesiącach przerwał milczenie i udzielił wywiadu ”Tagesspiegel”. Wstrząsającego. Napisałem o tym tutaj, ale krótko. Jego historia jest niezwykle smutna. Dwa razy wypadał ze składu tuż przed samym wyjazdem na mundial (2002 i 2006), miał pięć operacji kolana. Trudno od czegoś takiego nie popaść w depresję, co też mu się przydarzyło – leczył się w klinice. Przez cały czas jego klub – Bayern Monachium wspierał go w walce o powrót, nie naciskał, dawał czas – za co Deisler dziękuje w wywiadzie Uli Hoenessowi.

 

Ale to nie tylko pechowe kontuzje były powodem depresji. To presja oczekiwań, której nie potrafił sprostać nastolatek, nagle obsypany milionami, luksusem, sławą, wyniesiony wbrew sobie do rangi niemieckiego Beckhama. I jeszcze coś. Deisler opisuje wydarzenia z października 2001 roku, kiedy brukowy dziennik „Bild” opublikował wyciąg z konta piłkarza, na którym widniało 20 mln marek od Bayernu Monachium za to, że Deisler – wówczas zawodnik Herthy Berlin – przejdzie tam w czerwcu 2002 roku.

 

„Dowiedziałem się o tym w południe, a wieczorem zagrałem przeciwko HSV i w tym meczu odniosłem pierwszą, przewlekłą kontuzję kolana. Kilka miesięcy wcześniej oznajmiłem menedżerowi Herthy, Dieterowi Hoeneßowi, że latem odejdę do Bayernu. Błagał mnie, żebym nikogo o tym nie informował, bo wprowadzę niepokój w zespole. Prosił, żeby się wstrzymał pół roku. Poszedłem mu na rękę, bo uważałem, że zawdzięczam coś Herthcie – to z niej trafiłem do reprezentacji Niemiec.

Ciężko było mi milczeć. Ktoś ciągle plotkował, pytali dziennikarze, fani, koledzy z drużyny. W październiku sprawa stała się jasna, a ja zostałem uznany za zdrajcę. Znienawidzono mnie w Berlinie. Znieważano mnie na trybunie, kiedy nie grałem z powodu kontuzji. Już wtedy powinienem był zerwać z futbolem, ale nie umiałem. Chciałem udowodnić, że zrobię dla Herthy wszystko, ale nie mogłem, z powodu kontuzji. Zamknąłem się w sobie. Potrzebowałem spokoju. Niedawno znalazłem zdjęcie z tamtego okresu, z greckiej restauracji do ktorej zabrał mnie kolega z drużyny, Kostas Konstantinidis. Nie mogę na nie patrzeć. Widać na mojej twarzy cały ból, jaki wówczas czułem, wszystkie problemy jakie przeżywałem. To wówczas popadłem w depresję. Do Bayernu przeszedłem ze zniszczonym kolanem i zniszczoną głową…  

Nie twierdzę, że cała depresja Deislera i spieprzona przez to kariera to wina „Bilda”. Wygląda na to, że miał kłopoty z psychiką od dziecka (w wywiadzie opisuje jak bardzo przeżywał naigrywanie się z jego niskiego wzrostu przez kolegów z boiska choć w piłkę grał najlepiej ze wszystkich). Przecież moja gazeta też nie przemilczałaby wiedzy, że np. Paweł Brożek odchodzi po sezonie do Legii, a na jego koncie jest 20 mln pln. Ale też zastanawiam się czy kariera Deislera potoczyłaby się inaczej gdyby nie tamten artykuł? Czy może nie rozwaliłby tego samego dnia kolana na amen? Pojechał na mundial w Japonii i Korei i został wicemistrzem świata? Tego nie dowiemy się nigdy.

 

12 komentarzy

  1. nrmaus1337

    30 września 2007 at 21:01

    Pióro jest silniejsze od miecza. Wg mnie Polskim Deislerem jest Marek Citko , wielki talent Polskiej pilki ktory zmarnowal sie na naszych boiskach. Trudno , nie kazdy rodzi sie z charakterem Gattuso

  2. nrmaus1337

    30 września 2007 at 21:01

    Pióro jest silniejsze od miecza. Wg mnie Polskim Deislerem jest Marek Citko , wielki talent Polskiej pilki ktory zmarnowal sie na naszych boiskach. Trudno , nie kazdy rodzi sie z charakterem Gattuso

  3. nrmaus1337

    30 września 2007 at 21:01

    Pióro jest silniejsze od miecza. Wg mnie Polskim Deislerem jest Marek Citko , wielki talent Polskiej pilki ktory zmarnowal sie na naszych boiskach. Trudno , nie kazdy rodzi sie z charakterem Gattuso

  4. nrmaus1337

    30 września 2007 at 21:01

    Pióro jest silniejsze od miecza. Wg mnie Polskim Deislerem jest Marek Citko , wielki talent Polskiej pilki ktory zmarnowal sie na naszych boiskach. Trudno , nie kazdy rodzi sie z charakterem Gattuso

  5. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    30 września 2007 at 22:44

    To nie ta kontuzja wyeliminowała Deislera z MS 02, a odniesiona w jednym z meczów towarzyskich przed sama impreza, chyba z Austria (8:3 dla Niemców). Mial pewne miejsce w podstawowej jedenastce, wydawało sie nawet, ze drużyna jest budowana pod niego, a nie np. Klose czy Ballacka. Czy Niemcy zdobyliby majstra? A może w ogóle nie dostali sie do finału?

    Inna sprawa – w 23 osobowej kadrze za niego znalazł sie Lars Ricken. Nie zagrał ani minuty. Tez swego czasu cudowne dziecko niemieckiego futbolu.

  6. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    30 września 2007 at 22:44

    To nie ta kontuzja wyeliminowała Deislera z MS 02, a odniesiona w jednym z meczów towarzyskich przed sama impreza, chyba z Austria (8:3 dla Niemców). Mial pewne miejsce w podstawowej jedenastce, wydawało sie nawet, ze drużyna jest budowana pod niego, a nie np. Klose czy Ballacka. Czy Niemcy zdobyliby majstra? A może w ogóle nie dostali sie do finału?

    Inna sprawa – w 23 osobowej kadrze za niego znalazł sie Lars Ricken. Nie zagrał ani minuty. Tez swego czasu cudowne dziecko niemieckiego futbolu.

  7. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    30 września 2007 at 22:44

    To nie ta kontuzja wyeliminowała Deislera z MS 02, a odniesiona w jednym z meczów towarzyskich przed sama impreza, chyba z Austria (8:3 dla Niemców). Mial pewne miejsce w podstawowej jedenastce, wydawało sie nawet, ze drużyna jest budowana pod niego, a nie np. Klose czy Ballacka. Czy Niemcy zdobyliby majstra? A może w ogóle nie dostali sie do finału?

    Inna sprawa – w 23 osobowej kadrze za niego znalazł sie Lars Ricken. Nie zagrał ani minuty. Tez swego czasu cudowne dziecko niemieckiego futbolu.

  8. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    30 września 2007 at 22:44

    To nie ta kontuzja wyeliminowała Deislera z MS 02, a odniesiona w jednym z meczów towarzyskich przed sama impreza, chyba z Austria (8:3 dla Niemców). Mial pewne miejsce w podstawowej jedenastce, wydawało sie nawet, ze drużyna jest budowana pod niego, a nie np. Klose czy Ballacka. Czy Niemcy zdobyliby majstra? A może w ogóle nie dostali sie do finału?

    Inna sprawa – w 23 osobowej kadrze za niego znalazł sie Lars Ricken. Nie zagrał ani minuty. Tez swego czasu cudowne dziecko niemieckiego futbolu.

  9. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    1 października 2007 at 00:23

    6:2

  10. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    1 października 2007 at 00:23

    6:2

  11. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    1 października 2007 at 00:23

    6:2

  12. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    1 października 2007 at 00:23

    6:2

  13. piotr_kaminski

    1 października 2007 at 13:59

    Osobiście bym nie generalizował. W dzisiejszym futbolu oprócz talentu i wielkich pieniędzy podąża za zawodnikami presja wyniku, ich gry oraz wywiązywanie sie z wielu ‚kontraktów’ poza boiskowych. Nie tylko muszą być w dobrej formie na boisku ale także poza nim – ‚w głowie’. Być może uwarunkowania odporności na sytuacje poza ‚boiskowe’ niszczą wielu wspaniałych piłkarzy. P.

  14. piotr_kaminski

    1 października 2007 at 13:59

    Osobiście bym nie generalizował. W dzisiejszym futbolu oprócz talentu i wielkich pieniędzy podąża za zawodnikami presja wyniku, ich gry oraz wywiązywanie sie z wielu ‚kontraktów’ poza boiskowych. Nie tylko muszą być w dobrej formie na boisku ale także poza nim – ‚w głowie’. Być może uwarunkowania odporności na sytuacje poza ‚boiskowe’ niszczą wielu wspaniałych piłkarzy. P.

  15. piotr_kaminski

    1 października 2007 at 13:59

    Osobiście bym nie generalizował. W dzisiejszym futbolu oprócz talentu i wielkich pieniędzy podąża za zawodnikami presja wyniku, ich gry oraz wywiązywanie sie z wielu ‚kontraktów’ poza boiskowych. Nie tylko muszą być w dobrej formie na boisku ale także poza nim – ‚w głowie’. Być może uwarunkowania odporności na sytuacje poza ‚boiskowe’ niszczą wielu wspaniałych piłkarzy. P.

  16. piotr_kaminski

    1 października 2007 at 13:59

    Osobiście bym nie generalizował. W dzisiejszym futbolu oprócz talentu i wielkich pieniędzy podąża za zawodnikami presja wyniku, ich gry oraz wywiązywanie sie z wielu ‚kontraktów’ poza boiskowych. Nie tylko muszą być w dobrej formie na boisku ale także poza nim – ‚w głowie’. Być może uwarunkowania odporności na sytuacje poza ‚boiskowe’ niszczą wielu wspaniałych piłkarzy. P.

Zostaw odpowiedź