Co jest grane? (2) Kirk Hammett vs John Frusciante

 

Idzie weekend. Najwyższy czas odpocząć od problemów Didy, Dariusza K. (szok, muszę przyznać, bo znam i lubię tego pana) i polskich klubów, które wkrótce przygodę z Pucharem UEFA będą zaczynać od I. rundy wraz z zespołami z Wysp Owczych czy Andorry… Powodzenia!

 

Wiedzieliście, że Flea (Michael Balzary) basista Red Hot Chilli Peppers wspomógł kiedyś swoją trąbką na koncercie z Nirvanę i to w ich 'hymnie' 'Smells Like Teen Spirit'? Ja nie wiedziałem, póki nie zobaczyłem.

 

 

Rzecz miała miejsce w 1993 roku podczas Hollywood Rock Festival w Brazylii na Morumbi Stadium w Sao Paulo. Swoją drogą czy to trochę nie tak, jakby powiedzmy Wayne Rooney (przyznajcie, że Flea i napastnik ManU mają podobną fizjonomię) wystąpił sobie jednorazowo w barwach powiedzmy Realu Madryt?

 

Ale miało być o dwóch – jak dla mnie – najlepszych współczesnych gitarzystach świata. Wpadł mi bowiem w ręce ranking magazynu 'Rolling Stone' 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów… Nie do końca zgadzam się z autorami zestawienia, ale też za słabo znam twórczość takich panów jak powiedzmy Duane Allman czy Chuck Berry.

 

Kirk Hammett (Metallica) i Johna Frusciante (Red Hot Chilli Peppers). Dwóch wielkich wirtuozów.

Pierwszy (11. miejsce na liście) uczył się gry na gitarze od legendarnego Joe Satrianiego (ciekawe, że nie ma go w zestawieniu, bo jazzman? Na pewno byłby pierwszy w kategorii nauczycieli gry, bo wyszkolił jeszcze np. Davida Brysona z Counting Crows). Hammett co może zszokować niektórych metalowców uczył się jazzowej gry na gitarze w City College w San Francisco. Sam jest niezłym nauczycielem. Tu uczy rifów z 'Master of Puppets': 

 

John Frusciante (18. miejsce – stanowczo za niskie!) to genialny samouk. Grać w wieku sześciu lat nauczył go dziadek. Potem chłopak, kiedy już dostał pierwszą gitarę, nauczył się grać ze słuchu całą płytę Sex Pistols. W wieku 11 lat studiował grę Jimiego Hendrixa, Jimmy Page'a i Jeffa Becka.

Zakochał się w Red Hotach od pierwszego wejrzenia, a ich gitarzysta Hillel Slovak stał się jego idolem. Nauczył się grać wszystkie utwory RHCP z pierwszych trzech płyt (na basie też). Kiedy w 1988 Slovak przedawkował heroinę, wskoczył na jego miejsce (mówiąc w największym skrócie, bo nie było aż tak łatwo i prosto).

 

Tutaj John uczy jak grać 'Under the Bridge', ale warto dosłuchać długiego nagrania do końca, gdzie pokazuje 'perkusyjność' brzmienia gitary ritmicznej w muzyce Jamesa Browna

 

 

Nie mam zamiaru rozstrzygać, który z nich jest lepszy, bo za bardzo lubię obu. Ostatnio oglądałem na żywo Frusciante na Stadionie Śląskim w Chorzowie i uważam, że uratował ten koncert (razem z Fleą), bo Anthony Kiedis niestety był wyraźnie bez formy…

 

21 komentarzy

  1. rkdeey

    5 października 2007 at 18:13

    Ja też nie podjąłbym się oceniać który z nich zasługuje na większe uznanie, choćby z tego względu że obu słucha się z wielką przyjemnością i każdy z nich jest w swej dziedzinie mistrzem. Poza tym zamiast toczyć spory który i dlaczego, lepiej po prostu posłuchać ich perfekcyjnego grania 🙂

  2. rkdeey

    5 października 2007 at 18:13

    Ja też nie podjąłbym się oceniać który z nich zasługuje na większe uznanie, choćby z tego względu że obu słucha się z wielką przyjemnością i każdy z nich jest w swej dziedzinie mistrzem. Poza tym zamiast toczyć spory który i dlaczego, lepiej po prostu posłuchać ich perfekcyjnego grania 🙂

  3. rkdeey

    5 października 2007 at 18:13

    Ja też nie podjąłbym się oceniać który z nich zasługuje na większe uznanie, choćby z tego względu że obu słucha się z wielką przyjemnością i każdy z nich jest w swej dziedzinie mistrzem. Poza tym zamiast toczyć spory który i dlaczego, lepiej po prostu posłuchać ich perfekcyjnego grania 🙂

  4. rkdeey

    5 października 2007 at 18:13

    Ja też nie podjąłbym się oceniać który z nich zasługuje na większe uznanie, choćby z tego względu że obu słucha się z wielką przyjemnością i każdy z nich jest w swej dziedzinie mistrzem. Poza tym zamiast toczyć spory który i dlaczego, lepiej po prostu posłuchać ich perfekcyjnego grania 🙂

  5. Gość: lukasz, pc192.warynski.net

    5 października 2007 at 21:36

    panie michale juz od dawna bardzo szanuje pana zdanie na temat footballu ale odkad pojawil sie POLSPORT okazalo sie dodatkowo ze i muzycznie mamy podobne upodobania 🙂

    ranking rolling stone pewnie nikomu nie dogodzi, poniewaz kazdy ma swoj prywatny ranking i z oburzeniem stwierdza ze jego ulubiony gitarzysta jest tak nisko a ten czy owy dyletant tak wysoko 🙂 – dobrze, ze chociaz hendrix na pierwszym miejscu ! mnie dziwi brak innego ucznia satrianiego: steva vaia, mistrz niewatpliwy choc to kolejny gitarzysta kt sie lepiej oglada niz slucha… zreszta mam podobne odczucia co do samego satrianiego, kt byl moim absolutnym guru w czasach liceum, takie to gitarowe wycinanki spod koniakowa (jazzu niestety prawie nie gral a szkoda bo mogloby byc ciekawie), bardzo efektowne i glownie rockowo klasycznie…

    co do 2 panow na temat ktorych powstala notka to oczywiscie i moi to idole, choc na przestrzeni ostatnich 10 lat zamienili sie miescami, kiedys to hammet wydawal mi sie niedosciglym mistrzem, ale wtedy w grze na gitarze pasjonowaly mnie glownie solowki i szybkosc ich wykonania.
    obecnie frusciante jest dla mnie ciekawszym muzykiem, jego ‚delikatny’ styl gry jest unikalny, a w parze z flea tworza chyba najbardziej niesamowita pare gitarzysta/basista w muzyce rozrywkowej – niestety nawet ich gra moim zdaniem nie uratowala koncertu w chorzowie, ale moze to przez nazbyt wysokie oczekiwania moje 🙂

    bede zagladal regularnie
    serdecznosci
    lukasz

    ps. dodatkowy plus za cm’a :]
    swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta… – pieknie

  6. Gość: lukasz, pc192.warynski.net

    5 października 2007 at 21:36

    panie michale juz od dawna bardzo szanuje pana zdanie na temat footballu ale odkad pojawil sie POLSPORT okazalo sie dodatkowo ze i muzycznie mamy podobne upodobania 🙂

    ranking rolling stone pewnie nikomu nie dogodzi, poniewaz kazdy ma swoj prywatny ranking i z oburzeniem stwierdza ze jego ulubiony gitarzysta jest tak nisko a ten czy owy dyletant tak wysoko 🙂 – dobrze, ze chociaz hendrix na pierwszym miejscu ! mnie dziwi brak innego ucznia satrianiego: steva vaia, mistrz niewatpliwy choc to kolejny gitarzysta kt sie lepiej oglada niz slucha… zreszta mam podobne odczucia co do samego satrianiego, kt byl moim absolutnym guru w czasach liceum, takie to gitarowe wycinanki spod koniakowa (jazzu niestety prawie nie gral a szkoda bo mogloby byc ciekawie), bardzo efektowne i glownie rockowo klasycznie…

    co do 2 panow na temat ktorych powstala notka to oczywiscie i moi to idole, choc na przestrzeni ostatnich 10 lat zamienili sie miescami, kiedys to hammet wydawal mi sie niedosciglym mistrzem, ale wtedy w grze na gitarze pasjonowaly mnie glownie solowki i szybkosc ich wykonania.
    obecnie frusciante jest dla mnie ciekawszym muzykiem, jego ‚delikatny’ styl gry jest unikalny, a w parze z flea tworza chyba najbardziej niesamowita pare gitarzysta/basista w muzyce rozrywkowej – niestety nawet ich gra moim zdaniem nie uratowala koncertu w chorzowie, ale moze to przez nazbyt wysokie oczekiwania moje 🙂

    bede zagladal regularnie
    serdecznosci
    lukasz

    ps. dodatkowy plus za cm’a :]
    swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta… – pieknie

  7. Gość: lukasz, pc192.warynski.net

    5 października 2007 at 21:36

    panie michale juz od dawna bardzo szanuje pana zdanie na temat footballu ale odkad pojawil sie POLSPORT okazalo sie dodatkowo ze i muzycznie mamy podobne upodobania 🙂

    ranking rolling stone pewnie nikomu nie dogodzi, poniewaz kazdy ma swoj prywatny ranking i z oburzeniem stwierdza ze jego ulubiony gitarzysta jest tak nisko a ten czy owy dyletant tak wysoko 🙂 – dobrze, ze chociaz hendrix na pierwszym miejscu ! mnie dziwi brak innego ucznia satrianiego: steva vaia, mistrz niewatpliwy choc to kolejny gitarzysta kt sie lepiej oglada niz slucha… zreszta mam podobne odczucia co do samego satrianiego, kt byl moim absolutnym guru w czasach liceum, takie to gitarowe wycinanki spod koniakowa (jazzu niestety prawie nie gral a szkoda bo mogloby byc ciekawie), bardzo efektowne i glownie rockowo klasycznie…

    co do 2 panow na temat ktorych powstala notka to oczywiscie i moi to idole, choc na przestrzeni ostatnich 10 lat zamienili sie miescami, kiedys to hammet wydawal mi sie niedosciglym mistrzem, ale wtedy w grze na gitarze pasjonowaly mnie glownie solowki i szybkosc ich wykonania.
    obecnie frusciante jest dla mnie ciekawszym muzykiem, jego ‚delikatny’ styl gry jest unikalny, a w parze z flea tworza chyba najbardziej niesamowita pare gitarzysta/basista w muzyce rozrywkowej – niestety nawet ich gra moim zdaniem nie uratowala koncertu w chorzowie, ale moze to przez nazbyt wysokie oczekiwania moje 🙂

    bede zagladal regularnie
    serdecznosci
    lukasz

    ps. dodatkowy plus za cm’a :]
    swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta… – pieknie

  8. Gość: lukasz, pc192.warynski.net

    5 października 2007 at 21:36

    panie michale juz od dawna bardzo szanuje pana zdanie na temat footballu ale odkad pojawil sie POLSPORT okazalo sie dodatkowo ze i muzycznie mamy podobne upodobania 🙂

    ranking rolling stone pewnie nikomu nie dogodzi, poniewaz kazdy ma swoj prywatny ranking i z oburzeniem stwierdza ze jego ulubiony gitarzysta jest tak nisko a ten czy owy dyletant tak wysoko 🙂 – dobrze, ze chociaz hendrix na pierwszym miejscu ! mnie dziwi brak innego ucznia satrianiego: steva vaia, mistrz niewatpliwy choc to kolejny gitarzysta kt sie lepiej oglada niz slucha… zreszta mam podobne odczucia co do samego satrianiego, kt byl moim absolutnym guru w czasach liceum, takie to gitarowe wycinanki spod koniakowa (jazzu niestety prawie nie gral a szkoda bo mogloby byc ciekawie), bardzo efektowne i glownie rockowo klasycznie…

    co do 2 panow na temat ktorych powstala notka to oczywiscie i moi to idole, choc na przestrzeni ostatnich 10 lat zamienili sie miescami, kiedys to hammet wydawal mi sie niedosciglym mistrzem, ale wtedy w grze na gitarze pasjonowaly mnie glownie solowki i szybkosc ich wykonania.
    obecnie frusciante jest dla mnie ciekawszym muzykiem, jego ‚delikatny’ styl gry jest unikalny, a w parze z flea tworza chyba najbardziej niesamowita pare gitarzysta/basista w muzyce rozrywkowej – niestety nawet ich gra moim zdaniem nie uratowala koncertu w chorzowie, ale moze to przez nazbyt wysokie oczekiwania moje 🙂

    bede zagladal regularnie
    serdecznosci
    lukasz

    ps. dodatkowy plus za cm’a :]
    swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta… – pieknie

  9. Gość: shadhun, 82.139.58.18*

    6 października 2007 at 07:23

    „swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta”
    … – nudno

    Jestem anty-fanem Kaki jak i całego Milanu (z wyjątkiem Gatusso) więc moja opinia zbytnio obiektywna nie będzie, dla mnie Kaka jest piłkarzem nudnym, nie porywającym, poczynając właśnie od pochodzenia, życia usłanego różami, wygląd, wypowiedzi, po jego styl gry, nawet te jego bajecznie technicznie akcje i dryblingi są jakieś takie jak z gry komputerowej, brak im czegoś chwytającego za serce. Wszystko to jest jakieś takie wyważone, bez szaleństwa, wygładzone. Takiej piłki nożnej ja nie lubie.

  10. Gość: shadhun, 82.139.58.18*

    6 października 2007 at 07:23

    „swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta”
    … – nudno

    Jestem anty-fanem Kaki jak i całego Milanu (z wyjątkiem Gatusso) więc moja opinia zbytnio obiektywna nie będzie, dla mnie Kaka jest piłkarzem nudnym, nie porywającym, poczynając właśnie od pochodzenia, życia usłanego różami, wygląd, wypowiedzi, po jego styl gry, nawet te jego bajecznie technicznie akcje i dryblingi są jakieś takie jak z gry komputerowej, brak im czegoś chwytającego za serce. Wszystko to jest jakieś takie wyważone, bez szaleństwa, wygładzone. Takiej piłki nożnej ja nie lubie.

  11. Gość: shadhun, 82.139.58.18*

    6 października 2007 at 07:23

    „swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta”
    … – nudno

    Jestem anty-fanem Kaki jak i całego Milanu (z wyjątkiem Gatusso) więc moja opinia zbytnio obiektywna nie będzie, dla mnie Kaka jest piłkarzem nudnym, nie porywającym, poczynając właśnie od pochodzenia, życia usłanego różami, wygląd, wypowiedzi, po jego styl gry, nawet te jego bajecznie technicznie akcje i dryblingi są jakieś takie jak z gry komputerowej, brak im czegoś chwytającego za serce. Wszystko to jest jakieś takie wyważone, bez szaleństwa, wygładzone. Takiej piłki nożnej ja nie lubie.

  12. Gość: shadhun, 82.139.58.18*

    6 października 2007 at 07:23

    „swoja droga kaka to chyba najmniej brazylijski geniusz pilkarski jakiego pamietam… ulozony, rozsadny, nieegoistyczny, bez jakichkolwiek zbednych dryblingow i zagran pieta”
    … – nudno

    Jestem anty-fanem Kaki jak i całego Milanu (z wyjątkiem Gatusso) więc moja opinia zbytnio obiektywna nie będzie, dla mnie Kaka jest piłkarzem nudnym, nie porywającym, poczynając właśnie od pochodzenia, życia usłanego różami, wygląd, wypowiedzi, po jego styl gry, nawet te jego bajecznie technicznie akcje i dryblingi są jakieś takie jak z gry komputerowej, brak im czegoś chwytającego za serce. Wszystko to jest jakieś takie wyważone, bez szaleństwa, wygładzone. Takiej piłki nożnej ja nie lubie.

  13. pol_michal

    6 października 2007 at 10:04

    @lukasz
    zgadzam się, że Flea z Frusciante tworzą najbardziej niesamowitą pare gitarzysta/basista w muzyce. Mimo tylu lat wspólnego grania – żądnego wypalenia. Pure joy, co widać na koncertach. Któryś z nich stwierdził przed przyjazdem do Polski, że żąłują dziś trochę, że ich życie w pewnym okresie było jedną wielką balangą, bo tyle fajnych rzeczy można byłoby skomponować, nagrać. No ale to jeszcze nie koniec, mam nadzieję, że będą trwać jak Stonesi…

    @shadhun
    Dyskusja o Kace jest pietro wyżej. Ja w każdym razie dziekuję Bogini Wiatru (jak wierzą w Brazylii) za to, że pocałowała w stopę Kakę tuż po urodzeniu jak wcześniej Ronaldinho, Rivaldo, Ronaldo, Romario i innycvh magów futbolu, bez których futbol niebyłby tym samym…

  14. pol_michal

    6 października 2007 at 10:04

    @lukasz
    zgadzam się, że Flea z Frusciante tworzą najbardziej niesamowitą pare gitarzysta/basista w muzyce. Mimo tylu lat wspólnego grania – żądnego wypalenia. Pure joy, co widać na koncertach. Któryś z nich stwierdził przed przyjazdem do Polski, że żąłują dziś trochę, że ich życie w pewnym okresie było jedną wielką balangą, bo tyle fajnych rzeczy można byłoby skomponować, nagrać. No ale to jeszcze nie koniec, mam nadzieję, że będą trwać jak Stonesi…

    @shadhun
    Dyskusja o Kace jest pietro wyżej. Ja w każdym razie dziekuję Bogini Wiatru (jak wierzą w Brazylii) za to, że pocałowała w stopę Kakę tuż po urodzeniu jak wcześniej Ronaldinho, Rivaldo, Ronaldo, Romario i innycvh magów futbolu, bez których futbol niebyłby tym samym…

  15. pol_michal

    6 października 2007 at 10:04

    @lukasz
    zgadzam się, że Flea z Frusciante tworzą najbardziej niesamowitą pare gitarzysta/basista w muzyce. Mimo tylu lat wspólnego grania – żądnego wypalenia. Pure joy, co widać na koncertach. Któryś z nich stwierdził przed przyjazdem do Polski, że żąłują dziś trochę, że ich życie w pewnym okresie było jedną wielką balangą, bo tyle fajnych rzeczy można byłoby skomponować, nagrać. No ale to jeszcze nie koniec, mam nadzieję, że będą trwać jak Stonesi…

    @shadhun
    Dyskusja o Kace jest pietro wyżej. Ja w każdym razie dziekuję Bogini Wiatru (jak wierzą w Brazylii) za to, że pocałowała w stopę Kakę tuż po urodzeniu jak wcześniej Ronaldinho, Rivaldo, Ronaldo, Romario i innycvh magów futbolu, bez których futbol niebyłby tym samym…

  16. pol_michal

    6 października 2007 at 10:04

    @lukasz
    zgadzam się, że Flea z Frusciante tworzą najbardziej niesamowitą pare gitarzysta/basista w muzyce. Mimo tylu lat wspólnego grania – żądnego wypalenia. Pure joy, co widać na koncertach. Któryś z nich stwierdził przed przyjazdem do Polski, że żąłują dziś trochę, że ich życie w pewnym okresie było jedną wielką balangą, bo tyle fajnych rzeczy można byłoby skomponować, nagrać. No ale to jeszcze nie koniec, mam nadzieję, że będą trwać jak Stonesi…

    @shadhun
    Dyskusja o Kace jest pietro wyżej. Ja w każdym razie dziekuję Bogini Wiatru (jak wierzą w Brazylii) za to, że pocałowała w stopę Kakę tuż po urodzeniu jak wcześniej Ronaldinho, Rivaldo, Ronaldo, Romario i innycvh magów futbolu, bez których futbol niebyłby tym samym…

  17. Gość: Kirith, abqb155.neoplus.adsl.tpnet.pl

    17 października 2007 at 12:31

    Ta cała lista jest nieco… dziwna. Bo gdzie podział się John Petrucci z Dream Theater? Gdzie podział się Steve Vai? A Yngwie Malmsteen? A 27 miejsce Marka Knopflera woła o pomstę do nieba! No, ale może to ja się nie znam, może to Polak faulował 🙂

    Pozdrawiam!

  18. Gość: Kirith, abqb155.neoplus.adsl.tpnet.pl

    17 października 2007 at 12:31

    Ta cała lista jest nieco… dziwna. Bo gdzie podział się John Petrucci z Dream Theater? Gdzie podział się Steve Vai? A Yngwie Malmsteen? A 27 miejsce Marka Knopflera woła o pomstę do nieba! No, ale może to ja się nie znam, może to Polak faulował 🙂

    Pozdrawiam!

  19. Gość: Kirith, abqb155.neoplus.adsl.tpnet.pl

    17 października 2007 at 12:31

    Ta cała lista jest nieco… dziwna. Bo gdzie podział się John Petrucci z Dream Theater? Gdzie podział się Steve Vai? A Yngwie Malmsteen? A 27 miejsce Marka Knopflera woła o pomstę do nieba! No, ale może to ja się nie znam, może to Polak faulował 🙂

    Pozdrawiam!

  20. Gość: Kirith, abqb155.neoplus.adsl.tpnet.pl

    17 października 2007 at 12:31

    Ta cała lista jest nieco… dziwna. Bo gdzie podział się John Petrucci z Dream Theater? Gdzie podział się Steve Vai? A Yngwie Malmsteen? A 27 miejsce Marka Knopflera woła o pomstę do nieba! No, ale może to ja się nie znam, może to Polak faulował 🙂

    Pozdrawiam!

  21. tulipanowa17

    17 października 2007 at 15:40

    rankingi muzyków to w ogóle jakaś dziwna przypadłość. a jakimi kryteriami należy się kierować? kirk był moim ulubionym gitarzystą. nawet jak uraczył serią niezbyt utrafionych dzwięków podczas koncertu w spodku w 96 roku nie zwątpiłem. po drugim razie mi przeszło. a jeszcze kiepkie jam session podczas jakiegoś koncertu potwierdziło jak mało elastyczny jest. podobnie jak cała reszta ekipy z metallicy. dla mnie najwiekszym rokendrolowcem jest zdecydowanie ian kilmister.

  22. tulipanowa17

    17 października 2007 at 15:40

    rankingi muzyków to w ogóle jakaś dziwna przypadłość. a jakimi kryteriami należy się kierować? kirk był moim ulubionym gitarzystą. nawet jak uraczył serią niezbyt utrafionych dzwięków podczas koncertu w spodku w 96 roku nie zwątpiłem. po drugim razie mi przeszło. a jeszcze kiepkie jam session podczas jakiegoś koncertu potwierdziło jak mało elastyczny jest. podobnie jak cała reszta ekipy z metallicy. dla mnie najwiekszym rokendrolowcem jest zdecydowanie ian kilmister.

  23. tulipanowa17

    17 października 2007 at 15:40

    rankingi muzyków to w ogóle jakaś dziwna przypadłość. a jakimi kryteriami należy się kierować? kirk był moim ulubionym gitarzystą. nawet jak uraczył serią niezbyt utrafionych dzwięków podczas koncertu w spodku w 96 roku nie zwątpiłem. po drugim razie mi przeszło. a jeszcze kiepkie jam session podczas jakiegoś koncertu potwierdziło jak mało elastyczny jest. podobnie jak cała reszta ekipy z metallicy. dla mnie najwiekszym rokendrolowcem jest zdecydowanie ian kilmister.

  24. tulipanowa17

    17 października 2007 at 15:40

    rankingi muzyków to w ogóle jakaś dziwna przypadłość. a jakimi kryteriami należy się kierować? kirk był moim ulubionym gitarzystą. nawet jak uraczył serią niezbyt utrafionych dzwięków podczas koncertu w spodku w 96 roku nie zwątpiłem. po drugim razie mi przeszło. a jeszcze kiepkie jam session podczas jakiegoś koncertu potwierdziło jak mało elastyczny jest. podobnie jak cała reszta ekipy z metallicy. dla mnie najwiekszym rokendrolowcem jest zdecydowanie ian kilmister.

  25. Gość: , p03-03.opera-mini.net

    13 maja 2008 at 22:24

    Kirk hammet jest lepszy.

  26. Gość: , p03-03.opera-mini.net

    13 maja 2008 at 22:24

    Kirk hammet jest lepszy.

  27. Gość: , p03-03.opera-mini.net

    13 maja 2008 at 22:24

    Kirk hammet jest lepszy.

  28. Gość: , p03-03.opera-mini.net

    13 maja 2008 at 22:24

    Kirk hammet jest lepszy.

Zostaw odpowiedź