Zagadka Gaizki Mendiety

  

Bardzo lubię odwiedzać serwisy kibiców różnych klubów. Klubów zagranicznych, ale kibiców polskich. Bo raz że nasi profesjonalizmem często przewyższają swych cudzoziemskich kolegów, dwa, że można się z nich dowiedzieć o wiele więcej niż z poprawnych politycznie oficjalnych stron klubowych. Nawet myślałem, żeby ogłosić na blogu swój prywatny ranking stron klubowych, ale to strasznie trudne. Może więc za jakiś czas przedstawię przynajmniej the best of…

 

 

Od jakiegoś czasu zaglądam na serwis kibiców CF Valencia żeby jakoś u diabła zrozumieć co dzieje się w tym sezonie z tą drużyną co mimo tak wielkiego potencjału gra taki piach. Wydawało by się, że mając na skrzydełkach Joaquina i Vicente, w ataku Davida Villę i Morientesa (z Zigićem na ławce), Davida Silve jako mediapunto, Baraję (jak się wyleczy) i Albeldę, a w obronie Miguela jednego z najlepszych prawych obrońców świata czy del Horno na lewej, Marchenę i Albiola (a przecież i Roberto Ayala jak na stopera wcale nie jest taki stary, w Milanie mógłby dopiero zaczynać karierę!) mamy grupę INIEMAMOCNYCH i na Europę i Primera Division. Tymczasem w Lidze Mistrzów upokarzające porażki z Rosenborgiem, odejście Quique Floresa (czy aby nie pochopne w kontekście wyników następcy?). Chaos Koemana, porażka 0:3 z Bilbao na Mestalla? Bezsensowana rotacja bramkarzy (pisałem już we wcześniejszym wpisie) Czy może być gorzej? Pewnie może. Ale czemu tak się dzieje, nie rozumiem.

Tamże właśnie wyczytałem, że zakończenie kariery po sezonie ogłosił Gaizka Mendieta.

Słynący z żelaznych płuc Bask, kapitan Valencii w czasach, gdy ta dwukrotnie grała w finale Ligi Mistrzów i jak dla mnie symbol ówczesnej potęgi Les Ches usłyszał od trenera Middlesbrough, Garetha Southgate'a, że nie mieści się w jego planach na kolejny sezon…

 

Załamanie się jego talentu i upadek kariery jest dla mnie jedną z największych zagadek współczesnego futbolu na miarę oddania przez Milan prowadzenia 3:0 w finale w Stambule. W 2000 roku Mendieta zdobył w Primiera Division 13 goli (i 8 asyst) wyprzedzając najlepszego strzelca klubu Claudio Lopeza. Dzięki jego grze Valencia zaszła do finału LM, a w kadrze Hiszpanii grał tak fenomenalnie, że myślałem, że Euro 2000 to ten turniej, na którym Hiszpania będzie 'wygrywać jak nigdy' tym razem do samego końca. Był mózgiem zespołu, od którego zaczynała się każda akcja (a często i na nim kończyła). A przy tym jeden z najlepszych egzekutorów karnych jakich widziałem. W młodości lekkoatleta, przebiegał w meczach dystanse równe maratonowi… Został zresztą wybrany wówczas Najlepszym Pomocnikiem Europy.           

 

 

Rok później równie wielki sezon, zwieńczony kolejnym przegranym finałem LM. I bezsensowne odejście do Lazio za 38 mln euro, których stał się zakładnikiem (piąty transfer w historii Serie A: po Zidanie, Figo, Crespo i Vierim ale najbardziej spektakularna klapa. Nie tylko nie zastąpił Juana Verona, ale wręcz nie łapał się do składu. Gdybyż wybrał wówczas ofertę Realu Madryt! Lazio pozbyło się go zresztą już po roku, tracąc na tym miliony…

 

Reszta kariery to równia pochyła: nieudany powrót do Barcelony i najgorsza decyzja w karierze o przeprowadzce na Wyspy. Do Middlesbrough! Gdybyż jeszcze do Liverpoolu czy Arsenalu, gdzie trafiłby na trenerów potrafiących wykorzystać jego talent. Zdobył wprawdzie z klubem Puchar Ligi Angielskiej, ale przecież nie o takie trofea miał walczyć…

 

Szkoda, że wcześniej nie zbiegł z Wysp do Primiera Divison, choćby do rodzinnego Bilbao lub Malagi, skąd miał propozycje. Słyszałem też o ofercie z LA Galaxy (chyba, że plotkarska prasa wysyła tam wszystkich rezerwowych świata, nasza ostatnio: Żurawskiego i Dudka). Zdecydował się kończyć karierę. Może to i lepiej?

 

Nie wiem czy w ostatnich latach był zawodnik, który spadłby ze szczytu niżej. Może Andrij Szewczenko? Ale on zdążył wcześniej zdobyć o wiele więcej niż Mendieta. Gaizka pozostanie dla mnie piłkarzem o najbardziej dramatycznie zmarnowanym talencie…

 

90 komentarzy

  1. Gość: mz, cuc155.internetdsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 11:47

    Vicente, a nie Vincente. Ehh, fachowiec…

  2. Gość: mz, cuc155.internetdsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 11:47

    Vicente, a nie Vincente. Ehh, fachowiec…

  3. Gość: mz, cuc155.internetdsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 11:47

    Vicente, a nie Vincente. Ehh, fachowiec…

  4. Gość: mz, cuc155.internetdsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 11:47

    Vicente, a nie Vincente. Ehh, fachowiec…

  5. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 11:48

    No faktycznie, świat o nim zapomniał. Byłem latem na Mestalla. Grali cudownie w eliminacjach do LM. Nie wiem jakim cudem tak się to wszystko potem posypało. Mi sie wydaje ze ta Valencia to jest jak ze skoczkami narciarskimi. Jak grali jak automat (tylko nie taki niemiecki, a taki szwajcarski, nie maszyna taran, a skomplikowany delikatny mechanizm), to wygrywali bez trudu z każdym. Jak już coś się delikatnie zacięło – pierwsza wpadka z Villareal, to nikt nie jest w stanie im pomóc.

  6. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 11:48

    No faktycznie, świat o nim zapomniał. Byłem latem na Mestalla. Grali cudownie w eliminacjach do LM. Nie wiem jakim cudem tak się to wszystko potem posypało. Mi sie wydaje ze ta Valencia to jest jak ze skoczkami narciarskimi. Jak grali jak automat (tylko nie taki niemiecki, a taki szwajcarski, nie maszyna taran, a skomplikowany delikatny mechanizm), to wygrywali bez trudu z każdym. Jak już coś się delikatnie zacięło – pierwsza wpadka z Villareal, to nikt nie jest w stanie im pomóc.

  7. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 11:48

    No faktycznie, świat o nim zapomniał. Byłem latem na Mestalla. Grali cudownie w eliminacjach do LM. Nie wiem jakim cudem tak się to wszystko potem posypało. Mi sie wydaje ze ta Valencia to jest jak ze skoczkami narciarskimi. Jak grali jak automat (tylko nie taki niemiecki, a taki szwajcarski, nie maszyna taran, a skomplikowany delikatny mechanizm), to wygrywali bez trudu z każdym. Jak już coś się delikatnie zacięło – pierwsza wpadka z Villareal, to nikt nie jest w stanie im pomóc.

  8. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 11:48

    No faktycznie, świat o nim zapomniał. Byłem latem na Mestalla. Grali cudownie w eliminacjach do LM. Nie wiem jakim cudem tak się to wszystko potem posypało. Mi sie wydaje ze ta Valencia to jest jak ze skoczkami narciarskimi. Jak grali jak automat (tylko nie taki niemiecki, a taki szwajcarski, nie maszyna taran, a skomplikowany delikatny mechanizm), to wygrywali bez trudu z każdym. Jak już coś się delikatnie zacięło – pierwsza wpadka z Villareal, to nikt nie jest w stanie im pomóc.

  9. uleslaw

    8 grudnia 2007 at 12:35

    Dziękujemy za dobre słowo, uznanie i reklamę naszego skromnego serwisu na Pańskim blogu 😉

    Chciałbym nawiązać trochę do pierwszej części Pańskiej wypowiedzi, gdzie akcentował Pan dobre strony Valencii. Wypada jednak zauważyć, że ani wspomnianego tutaj Ayali ani del Horno w Valencii już nie ma – pierwszy odszedł za darmo do Villarreal, żeby kilka dni później za 6 mln euro przejść do ZGZ, drugi pogrywa na wypożyczeniu w Bilbao, gdyż jego zachowanie zbytnio nie przypadło do gustu Quique Floresowi. I właśnie tutaj w pewnej mierze tkwi słabość Valencii – w braku Ayali. Oglądając w tamtym sezonie mecze Valencii ciężko było stwierdzić kto jest lepszym obrońcą – Ayala czy młodziutki Albiol, ten sezon to jak na razie jedna wielka pomyłka w przypadku Albiola, i Argentyńczyka nikt nie jest w stanie zastąpić.
    Co do reszty – fantastyczne skrzydła, atak marzeń, etc – pod wpływem irytacji z którejś porażek, popełniłem kiedyś tekst zatytułowany Drużyna stereotypów który chyba dosyć dobrze opisuje sytuację Valencii – postrzeganej jako murowanego kandydata do tytułu, a sprowadzającej swym fanom ciągłe rozczarowania

  10. uleslaw

    8 grudnia 2007 at 12:35

    Dziękujemy za dobre słowo, uznanie i reklamę naszego skromnego serwisu na Pańskim blogu 😉

    Chciałbym nawiązać trochę do pierwszej części Pańskiej wypowiedzi, gdzie akcentował Pan dobre strony Valencii. Wypada jednak zauważyć, że ani wspomnianego tutaj Ayali ani del Horno w Valencii już nie ma – pierwszy odszedł za darmo do Villarreal, żeby kilka dni później za 6 mln euro przejść do ZGZ, drugi pogrywa na wypożyczeniu w Bilbao, gdyż jego zachowanie zbytnio nie przypadło do gustu Quique Floresowi. I właśnie tutaj w pewnej mierze tkwi słabość Valencii – w braku Ayali. Oglądając w tamtym sezonie mecze Valencii ciężko było stwierdzić kto jest lepszym obrońcą – Ayala czy młodziutki Albiol, ten sezon to jak na razie jedna wielka pomyłka w przypadku Albiola, i Argentyńczyka nikt nie jest w stanie zastąpić.
    Co do reszty – fantastyczne skrzydła, atak marzeń, etc – pod wpływem irytacji z którejś porażek, popełniłem kiedyś tekst zatytułowany Drużyna stereotypów który chyba dosyć dobrze opisuje sytuację Valencii – postrzeganej jako murowanego kandydata do tytułu, a sprowadzającej swym fanom ciągłe rozczarowania

  11. uleslaw

    8 grudnia 2007 at 12:35

    Dziękujemy za dobre słowo, uznanie i reklamę naszego skromnego serwisu na Pańskim blogu 😉

    Chciałbym nawiązać trochę do pierwszej części Pańskiej wypowiedzi, gdzie akcentował Pan dobre strony Valencii. Wypada jednak zauważyć, że ani wspomnianego tutaj Ayali ani del Horno w Valencii już nie ma – pierwszy odszedł za darmo do Villarreal, żeby kilka dni później za 6 mln euro przejść do ZGZ, drugi pogrywa na wypożyczeniu w Bilbao, gdyż jego zachowanie zbytnio nie przypadło do gustu Quique Floresowi. I właśnie tutaj w pewnej mierze tkwi słabość Valencii – w braku Ayali. Oglądając w tamtym sezonie mecze Valencii ciężko było stwierdzić kto jest lepszym obrońcą – Ayala czy młodziutki Albiol, ten sezon to jak na razie jedna wielka pomyłka w przypadku Albiola, i Argentyńczyka nikt nie jest w stanie zastąpić.
    Co do reszty – fantastyczne skrzydła, atak marzeń, etc – pod wpływem irytacji z którejś porażek, popełniłem kiedyś tekst zatytułowany Drużyna stereotypów który chyba dosyć dobrze opisuje sytuację Valencii – postrzeganej jako murowanego kandydata do tytułu, a sprowadzającej swym fanom ciągłe rozczarowania

  12. uleslaw

    8 grudnia 2007 at 12:35

    Dziękujemy za dobre słowo, uznanie i reklamę naszego skromnego serwisu na Pańskim blogu 😉

    Chciałbym nawiązać trochę do pierwszej części Pańskiej wypowiedzi, gdzie akcentował Pan dobre strony Valencii. Wypada jednak zauważyć, że ani wspomnianego tutaj Ayali ani del Horno w Valencii już nie ma – pierwszy odszedł za darmo do Villarreal, żeby kilka dni później za 6 mln euro przejść do ZGZ, drugi pogrywa na wypożyczeniu w Bilbao, gdyż jego zachowanie zbytnio nie przypadło do gustu Quique Floresowi. I właśnie tutaj w pewnej mierze tkwi słabość Valencii – w braku Ayali. Oglądając w tamtym sezonie mecze Valencii ciężko było stwierdzić kto jest lepszym obrońcą – Ayala czy młodziutki Albiol, ten sezon to jak na razie jedna wielka pomyłka w przypadku Albiola, i Argentyńczyka nikt nie jest w stanie zastąpić.
    Co do reszty – fantastyczne skrzydła, atak marzeń, etc – pod wpływem irytacji z którejś porażek, popełniłem kiedyś tekst zatytułowany Drużyna stereotypów który chyba dosyć dobrze opisuje sytuację Valencii – postrzeganej jako murowanego kandydata do tytułu, a sprowadzającej swym fanom ciągłe rozczarowania

  13. incomitatus

    8 grudnia 2007 at 13:44

    Prywatny , subiektywny ranking zawodnikow o niewykorzystanym potencjale ( z roznych przyczyn )

    1.Patrick Kluivert – „nastepca” Johana Cruyffa i Marco van Bastena .
    2.Denilson – kiedys najwyzszy transfer , 35 mln do Betisu Sewilla .Znak , ze przedstawiciel wybitnej pilkarskiej nacji nie musi gwarantowac spelnienia pokladanych nadzieji .
    3.Sebastian Deisler – w czasach niewatpliwego kryzysu mial byc gwiazda odrodzenia niemieckiej pilki. Dziwne , ze idole naszych zachodnich sasiadow miewaja podobne problemy z udzwignieciem popularnosci . ( Deisler , Swen Hannawald )
    4.Nwankwo Kanu – kiedys afrykanczycy w przewazajacej wiekszosci to byly meteory swiecace na pilkarskim firmanencie przez jeden lub dwa sezony , ktore nastepnie gasly w ciemnosci zapomnienia , na szczscie czasy sie zmieniaja .
    5.Gaizka Mendieta – bylem jego entuzjasta .
    6.Javier Saviola / Juan Sebastian Veron – mieli poprowadzic Argentyne po mistrzostwo ! Zawiedli , czy jednak rozbudzono wobec nich zbyt duze oczekiwania ?
    7.Nicolas Anelka – enfant terrible francuskiej pilki . Dzieki swej bufonadzie , ulubieniec mediow , dla mnie bardzo przereklamowany .
    8.Antonio Cassano – wielka klapa w Realu Madryt .
    9.Chris Kirkland – gdyby spelnil pokladane w nim nadzieje , Anglicy nie staliby sie posmiewiskiem Europy .
    10.Dariusz Dziekanowski – potencjal na miare najwiekszych gwiazd swiatowej pilki .

  14. incomitatus

    8 grudnia 2007 at 13:44

    Prywatny , subiektywny ranking zawodnikow o niewykorzystanym potencjale ( z roznych przyczyn )

    1.Patrick Kluivert – „nastepca” Johana Cruyffa i Marco van Bastena .
    2.Denilson – kiedys najwyzszy transfer , 35 mln do Betisu Sewilla .Znak , ze przedstawiciel wybitnej pilkarskiej nacji nie musi gwarantowac spelnienia pokladanych nadzieji .
    3.Sebastian Deisler – w czasach niewatpliwego kryzysu mial byc gwiazda odrodzenia niemieckiej pilki. Dziwne , ze idole naszych zachodnich sasiadow miewaja podobne problemy z udzwignieciem popularnosci . ( Deisler , Swen Hannawald )
    4.Nwankwo Kanu – kiedys afrykanczycy w przewazajacej wiekszosci to byly meteory swiecace na pilkarskim firmanencie przez jeden lub dwa sezony , ktore nastepnie gasly w ciemnosci zapomnienia , na szczscie czasy sie zmieniaja .
    5.Gaizka Mendieta – bylem jego entuzjasta .
    6.Javier Saviola / Juan Sebastian Veron – mieli poprowadzic Argentyne po mistrzostwo ! Zawiedli , czy jednak rozbudzono wobec nich zbyt duze oczekiwania ?
    7.Nicolas Anelka – enfant terrible francuskiej pilki . Dzieki swej bufonadzie , ulubieniec mediow , dla mnie bardzo przereklamowany .
    8.Antonio Cassano – wielka klapa w Realu Madryt .
    9.Chris Kirkland – gdyby spelnil pokladane w nim nadzieje , Anglicy nie staliby sie posmiewiskiem Europy .
    10.Dariusz Dziekanowski – potencjal na miare najwiekszych gwiazd swiatowej pilki .

  15. incomitatus

    8 grudnia 2007 at 13:44

    Prywatny , subiektywny ranking zawodnikow o niewykorzystanym potencjale ( z roznych przyczyn )

    1.Patrick Kluivert – „nastepca” Johana Cruyffa i Marco van Bastena .
    2.Denilson – kiedys najwyzszy transfer , 35 mln do Betisu Sewilla .Znak , ze przedstawiciel wybitnej pilkarskiej nacji nie musi gwarantowac spelnienia pokladanych nadzieji .
    3.Sebastian Deisler – w czasach niewatpliwego kryzysu mial byc gwiazda odrodzenia niemieckiej pilki. Dziwne , ze idole naszych zachodnich sasiadow miewaja podobne problemy z udzwignieciem popularnosci . ( Deisler , Swen Hannawald )
    4.Nwankwo Kanu – kiedys afrykanczycy w przewazajacej wiekszosci to byly meteory swiecace na pilkarskim firmanencie przez jeden lub dwa sezony , ktore nastepnie gasly w ciemnosci zapomnienia , na szczscie czasy sie zmieniaja .
    5.Gaizka Mendieta – bylem jego entuzjasta .
    6.Javier Saviola / Juan Sebastian Veron – mieli poprowadzic Argentyne po mistrzostwo ! Zawiedli , czy jednak rozbudzono wobec nich zbyt duze oczekiwania ?
    7.Nicolas Anelka – enfant terrible francuskiej pilki . Dzieki swej bufonadzie , ulubieniec mediow , dla mnie bardzo przereklamowany .
    8.Antonio Cassano – wielka klapa w Realu Madryt .
    9.Chris Kirkland – gdyby spelnil pokladane w nim nadzieje , Anglicy nie staliby sie posmiewiskiem Europy .
    10.Dariusz Dziekanowski – potencjal na miare najwiekszych gwiazd swiatowej pilki .

  16. incomitatus

    8 grudnia 2007 at 13:44

    Prywatny , subiektywny ranking zawodnikow o niewykorzystanym potencjale ( z roznych przyczyn )

    1.Patrick Kluivert – „nastepca” Johana Cruyffa i Marco van Bastena .
    2.Denilson – kiedys najwyzszy transfer , 35 mln do Betisu Sewilla .Znak , ze przedstawiciel wybitnej pilkarskiej nacji nie musi gwarantowac spelnienia pokladanych nadzieji .
    3.Sebastian Deisler – w czasach niewatpliwego kryzysu mial byc gwiazda odrodzenia niemieckiej pilki. Dziwne , ze idole naszych zachodnich sasiadow miewaja podobne problemy z udzwignieciem popularnosci . ( Deisler , Swen Hannawald )
    4.Nwankwo Kanu – kiedys afrykanczycy w przewazajacej wiekszosci to byly meteory swiecace na pilkarskim firmanencie przez jeden lub dwa sezony , ktore nastepnie gasly w ciemnosci zapomnienia , na szczscie czasy sie zmieniaja .
    5.Gaizka Mendieta – bylem jego entuzjasta .
    6.Javier Saviola / Juan Sebastian Veron – mieli poprowadzic Argentyne po mistrzostwo ! Zawiedli , czy jednak rozbudzono wobec nich zbyt duze oczekiwania ?
    7.Nicolas Anelka – enfant terrible francuskiej pilki . Dzieki swej bufonadzie , ulubieniec mediow , dla mnie bardzo przereklamowany .
    8.Antonio Cassano – wielka klapa w Realu Madryt .
    9.Chris Kirkland – gdyby spelnil pokladane w nim nadzieje , Anglicy nie staliby sie posmiewiskiem Europy .
    10.Dariusz Dziekanowski – potencjal na miare najwiekszych gwiazd swiatowej pilki .

  17. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    8 grudnia 2007 at 14:08

    Eh, Panie Michale. Wspomniany „blog o los-ches” nie jest aktualizowany od września. W dodatku był on typowym szczeniackim plagiatem naszego serwisu vcf.pl, toteż sam nie wiem czy wymienianie go jako źródło informacji jest czymś godnym dziennikarza tej klasy. Jeśli szuka Pan rzeczywiście ciekawego i w miarę często uaktualnianego bloga o Valencii to polecam nasz redakcyjny – oko.vcf.pl oraz blogas naszego byłego redaktora „Alchemika” – nietoperzcf.blox.pl

    W kwestii zmarnowanych talentów dołączyłbym jeszcze Aimara, który mógł zrewolucjonizować futbol w Europie a skończy zapewne jako przeciętniak.

  18. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    8 grudnia 2007 at 14:08

    Eh, Panie Michale. Wspomniany „blog o los-ches” nie jest aktualizowany od września. W dodatku był on typowym szczeniackim plagiatem naszego serwisu vcf.pl, toteż sam nie wiem czy wymienianie go jako źródło informacji jest czymś godnym dziennikarza tej klasy. Jeśli szuka Pan rzeczywiście ciekawego i w miarę często uaktualnianego bloga o Valencii to polecam nasz redakcyjny – oko.vcf.pl oraz blogas naszego byłego redaktora „Alchemika” – nietoperzcf.blox.pl

    W kwestii zmarnowanych talentów dołączyłbym jeszcze Aimara, który mógł zrewolucjonizować futbol w Europie a skończy zapewne jako przeciętniak.

  19. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    8 grudnia 2007 at 14:08

    Eh, Panie Michale. Wspomniany „blog o los-ches” nie jest aktualizowany od września. W dodatku był on typowym szczeniackim plagiatem naszego serwisu vcf.pl, toteż sam nie wiem czy wymienianie go jako źródło informacji jest czymś godnym dziennikarza tej klasy. Jeśli szuka Pan rzeczywiście ciekawego i w miarę często uaktualnianego bloga o Valencii to polecam nasz redakcyjny – oko.vcf.pl oraz blogas naszego byłego redaktora „Alchemika” – nietoperzcf.blox.pl

    W kwestii zmarnowanych talentów dołączyłbym jeszcze Aimara, który mógł zrewolucjonizować futbol w Europie a skończy zapewne jako przeciętniak.

  20. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    8 grudnia 2007 at 14:08

    Eh, Panie Michale. Wspomniany „blog o los-ches” nie jest aktualizowany od września. W dodatku był on typowym szczeniackim plagiatem naszego serwisu vcf.pl, toteż sam nie wiem czy wymienianie go jako źródło informacji jest czymś godnym dziennikarza tej klasy. Jeśli szuka Pan rzeczywiście ciekawego i w miarę często uaktualnianego bloga o Valencii to polecam nasz redakcyjny – oko.vcf.pl oraz blogas naszego byłego redaktora „Alchemika” – nietoperzcf.blox.pl

    W kwestii zmarnowanych talentów dołączyłbym jeszcze Aimara, który mógł zrewolucjonizować futbol w Europie a skończy zapewne jako przeciętniak.

  21. Gość: , ejj55.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 15:07

    Widziałem wczoraj mecz Valenci z A. Bilbao. Nietoperze przegrali 0:3 po bezbarwnej grze. Moim zdaniem brakuje im lidera, któryby potrafił porwać ich w chwilach kryzysu. Gra była szarpana, nerwowa, co przy wyrachowaniu Basków zakończyło się klapą. W grze Valencji nie widać jeszcze ręki Komana. Widać tylko starch w oczach, gdy sie nie układa. Ci piłkarze, indywidualnie są znakomici. Nie stanowią jednak monolitu jako zespoł. Wydaje mi się jednak,że zatrudnienie Holendra to dobra decyzja. Skąd inąd my jako Polacy, wiemy dośc dużo o kojącym nerwy wpływie myśli holenderskiej.Oczywiście nie mówię tu o polskich szkoleniowcach, którzy mogą stwierzdić ,że jest zgoła inaczej.

  22. Gość: , ejj55.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 15:07

    Widziałem wczoraj mecz Valenci z A. Bilbao. Nietoperze przegrali 0:3 po bezbarwnej grze. Moim zdaniem brakuje im lidera, któryby potrafił porwać ich w chwilach kryzysu. Gra była szarpana, nerwowa, co przy wyrachowaniu Basków zakończyło się klapą. W grze Valencji nie widać jeszcze ręki Komana. Widać tylko starch w oczach, gdy sie nie układa. Ci piłkarze, indywidualnie są znakomici. Nie stanowią jednak monolitu jako zespoł. Wydaje mi się jednak,że zatrudnienie Holendra to dobra decyzja. Skąd inąd my jako Polacy, wiemy dośc dużo o kojącym nerwy wpływie myśli holenderskiej.Oczywiście nie mówię tu o polskich szkoleniowcach, którzy mogą stwierzdić ,że jest zgoła inaczej.

  23. Gość: , ejj55.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 15:07

    Widziałem wczoraj mecz Valenci z A. Bilbao. Nietoperze przegrali 0:3 po bezbarwnej grze. Moim zdaniem brakuje im lidera, któryby potrafił porwać ich w chwilach kryzysu. Gra była szarpana, nerwowa, co przy wyrachowaniu Basków zakończyło się klapą. W grze Valencji nie widać jeszcze ręki Komana. Widać tylko starch w oczach, gdy sie nie układa. Ci piłkarze, indywidualnie są znakomici. Nie stanowią jednak monolitu jako zespoł. Wydaje mi się jednak,że zatrudnienie Holendra to dobra decyzja. Skąd inąd my jako Polacy, wiemy dośc dużo o kojącym nerwy wpływie myśli holenderskiej.Oczywiście nie mówię tu o polskich szkoleniowcach, którzy mogą stwierzdić ,że jest zgoła inaczej.

  24. Gość: , ejj55.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 15:07

    Widziałem wczoraj mecz Valenci z A. Bilbao. Nietoperze przegrali 0:3 po bezbarwnej grze. Moim zdaniem brakuje im lidera, któryby potrafił porwać ich w chwilach kryzysu. Gra była szarpana, nerwowa, co przy wyrachowaniu Basków zakończyło się klapą. W grze Valencji nie widać jeszcze ręki Komana. Widać tylko starch w oczach, gdy sie nie układa. Ci piłkarze, indywidualnie są znakomici. Nie stanowią jednak monolitu jako zespoł. Wydaje mi się jednak,że zatrudnienie Holendra to dobra decyzja. Skąd inąd my jako Polacy, wiemy dośc dużo o kojącym nerwy wpływie myśli holenderskiej.Oczywiście nie mówię tu o polskich szkoleniowcach, którzy mogą stwierzdić ,że jest zgoła inaczej.

  25. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:33

    @
    oki, wywaliłem ‚reklame’ nieaktualnego bloga, wrócił też Vicente

    Ayala… A co sie dzieje z jego bylym partnerem z obrony Curro Torresem? Kiedys widzialem na zywo Valencię w czasach Beniteza na Highbury przeciwko Arsenalowi. Siedzialem w ostatnim rzędzie dla prasy akurat na linii defensywy Ches. Niewiarygodnie sie ustawiali, wspolpracowali profesorowie Ayala i Carboni, Torres i chyba Pellegrino. Z Canizaresem wygladali na najlepsza defensywe świata…

  26. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:33

    @
    oki, wywaliłem ‚reklame’ nieaktualnego bloga, wrócił też Vicente

    Ayala… A co sie dzieje z jego bylym partnerem z obrony Curro Torresem? Kiedys widzialem na zywo Valencię w czasach Beniteza na Highbury przeciwko Arsenalowi. Siedzialem w ostatnim rzędzie dla prasy akurat na linii defensywy Ches. Niewiarygodnie sie ustawiali, wspolpracowali profesorowie Ayala i Carboni, Torres i chyba Pellegrino. Z Canizaresem wygladali na najlepsza defensywe świata…

  27. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:33

    @
    oki, wywaliłem ‚reklame’ nieaktualnego bloga, wrócił też Vicente

    Ayala… A co sie dzieje z jego bylym partnerem z obrony Curro Torresem? Kiedys widzialem na zywo Valencię w czasach Beniteza na Highbury przeciwko Arsenalowi. Siedzialem w ostatnim rzędzie dla prasy akurat na linii defensywy Ches. Niewiarygodnie sie ustawiali, wspolpracowali profesorowie Ayala i Carboni, Torres i chyba Pellegrino. Z Canizaresem wygladali na najlepsza defensywe świata…

  28. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:33

    @
    oki, wywaliłem ‚reklame’ nieaktualnego bloga, wrócił też Vicente

    Ayala… A co sie dzieje z jego bylym partnerem z obrony Curro Torresem? Kiedys widzialem na zywo Valencię w czasach Beniteza na Highbury przeciwko Arsenalowi. Siedzialem w ostatnim rzędzie dla prasy akurat na linii defensywy Ches. Niewiarygodnie sie ustawiali, wspolpracowali profesorowie Ayala i Carboni, Torres i chyba Pellegrino. Z Canizaresem wygladali na najlepsza defensywe świata…

  29. Gość: majki, 212-87-13-76.sds.uw.edu.pl

    8 grudnia 2007 at 15:47

    @incomitatus

    Rozumiem, że w swoim rankingu wymieniłeś piłkarzy, dla których koniec kariery jest już bliżej niż dalej.

    Ja bym do tego grona dodał jeszcze Sebastiana Milę, którego talent aktualnie kisi się w norweskiej Vaelerendze… Z kolei Maciek Żurawski i wielu innych polskich zawodników za późno wyjechało na Zachód, tam już mieli za mało czasu, by nadrobić zaległości z polskiej ligi… Prawda jest niestety taka, że im wcześniej dobrze zapowiadający się polski junior zdecyduje się ruszyć do innych krajów, tym lepiej dla niego, jego talentu i umiejętności. Za kilka lat będziemy wszyscy mówić o zmarnowanym talencie Pawła Brożka z Wisły Kraków.

  30. Gość: majki, 212-87-13-76.sds.uw.edu.pl

    8 grudnia 2007 at 15:47

    @incomitatus

    Rozumiem, że w swoim rankingu wymieniłeś piłkarzy, dla których koniec kariery jest już bliżej niż dalej.

    Ja bym do tego grona dodał jeszcze Sebastiana Milę, którego talent aktualnie kisi się w norweskiej Vaelerendze… Z kolei Maciek Żurawski i wielu innych polskich zawodników za późno wyjechało na Zachód, tam już mieli za mało czasu, by nadrobić zaległości z polskiej ligi… Prawda jest niestety taka, że im wcześniej dobrze zapowiadający się polski junior zdecyduje się ruszyć do innych krajów, tym lepiej dla niego, jego talentu i umiejętności. Za kilka lat będziemy wszyscy mówić o zmarnowanym talencie Pawła Brożka z Wisły Kraków.

  31. Gość: majki, 212-87-13-76.sds.uw.edu.pl

    8 grudnia 2007 at 15:47

    @incomitatus

    Rozumiem, że w swoim rankingu wymieniłeś piłkarzy, dla których koniec kariery jest już bliżej niż dalej.

    Ja bym do tego grona dodał jeszcze Sebastiana Milę, którego talent aktualnie kisi się w norweskiej Vaelerendze… Z kolei Maciek Żurawski i wielu innych polskich zawodników za późno wyjechało na Zachód, tam już mieli za mało czasu, by nadrobić zaległości z polskiej ligi… Prawda jest niestety taka, że im wcześniej dobrze zapowiadający się polski junior zdecyduje się ruszyć do innych krajów, tym lepiej dla niego, jego talentu i umiejętności. Za kilka lat będziemy wszyscy mówić o zmarnowanym talencie Pawła Brożka z Wisły Kraków.

  32. Gość: majki, 212-87-13-76.sds.uw.edu.pl

    8 grudnia 2007 at 15:47

    @incomitatus

    Rozumiem, że w swoim rankingu wymieniłeś piłkarzy, dla których koniec kariery jest już bliżej niż dalej.

    Ja bym do tego grona dodał jeszcze Sebastiana Milę, którego talent aktualnie kisi się w norweskiej Vaelerendze… Z kolei Maciek Żurawski i wielu innych polskich zawodników za późno wyjechało na Zachód, tam już mieli za mało czasu, by nadrobić zaległości z polskiej ligi… Prawda jest niestety taka, że im wcześniej dobrze zapowiadający się polski junior zdecyduje się ruszyć do innych krajów, tym lepiej dla niego, jego talentu i umiejętności. Za kilka lat będziemy wszyscy mówić o zmarnowanym talencie Pawła Brożka z Wisły Kraków.

  33. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:50

    @incomitatus
    Bardzo ciekawe zestawienie.
    Ale… W tym towarzystwie na szczycie byli raczej tylko własnie Mendieta i Kluivert i to oni spadli na tyłek z najwyższej wysokości (Kluivert chyba nawet najwyższej, bo jednak mimo stąpania śladami van Bastena w Ajaxie, Milanie i kadrze jednak następcą Marco nie został).

    Denilson i Kirkland byli po prostu przereklamowani (Brazylijczyk dodatkowo gigantycznie przepłacony), nawet więc nie mam do nich pretensji, że nie spełnili oczekiwań…

    Cassano troche jak Anelka (choć Francuz jednak wygrał LM z Realem) od poczatku i zawsze byli enfant terriblami, choć faktycznie obaj znaleźli się blisko szczytu. Anelka zresztą zmądrzał. Znów się pnie i może za chwilę będzie grał w Man Utd, bo wpadł w oko sir Alexowi

    Daisler to osobny przypadek. Miał potencjał, żeby zawędrowac na szczyt ale w pewnym momencie zrezygnował ze wspinaczki. Sam, dobrowolnie (czy nie kojarzy Wam sie to trochę z postepkiem Sobolewskiego?).

    O Kanu chyba nie mozna powiedziec, że rozmienił talent na drobne. Sukces w Ajaxsie i lta świetnej gry w Arsenalu. Choc dzis też gra w przeciętnym klubie angielskim to jednak nie jest przypadek sturlanki ze szczytu ala Mendieta.

    To samo Saviola (miał pecha, że trafił na van Gala) i Juan Veron. Owszem, zawiedli w reprezentacji Argentyny, jak wszyscy ich koledzy. Ale na europejskim futbolu klubowym wywarli swoje piętno. Choć pewnie mogli wiecej…

    Dziekanowski… eh…

  34. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:50

    @incomitatus
    Bardzo ciekawe zestawienie.
    Ale… W tym towarzystwie na szczycie byli raczej tylko własnie Mendieta i Kluivert i to oni spadli na tyłek z najwyższej wysokości (Kluivert chyba nawet najwyższej, bo jednak mimo stąpania śladami van Bastena w Ajaxie, Milanie i kadrze jednak następcą Marco nie został).

    Denilson i Kirkland byli po prostu przereklamowani (Brazylijczyk dodatkowo gigantycznie przepłacony), nawet więc nie mam do nich pretensji, że nie spełnili oczekiwań…

    Cassano troche jak Anelka (choć Francuz jednak wygrał LM z Realem) od poczatku i zawsze byli enfant terriblami, choć faktycznie obaj znaleźli się blisko szczytu. Anelka zresztą zmądrzał. Znów się pnie i może za chwilę będzie grał w Man Utd, bo wpadł w oko sir Alexowi

    Daisler to osobny przypadek. Miał potencjał, żeby zawędrowac na szczyt ale w pewnym momencie zrezygnował ze wspinaczki. Sam, dobrowolnie (czy nie kojarzy Wam sie to trochę z postepkiem Sobolewskiego?).

    O Kanu chyba nie mozna powiedziec, że rozmienił talent na drobne. Sukces w Ajaxsie i lta świetnej gry w Arsenalu. Choc dzis też gra w przeciętnym klubie angielskim to jednak nie jest przypadek sturlanki ze szczytu ala Mendieta.

    To samo Saviola (miał pecha, że trafił na van Gala) i Juan Veron. Owszem, zawiedli w reprezentacji Argentyny, jak wszyscy ich koledzy. Ale na europejskim futbolu klubowym wywarli swoje piętno. Choć pewnie mogli wiecej…

    Dziekanowski… eh…

  35. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:50

    @incomitatus
    Bardzo ciekawe zestawienie.
    Ale… W tym towarzystwie na szczycie byli raczej tylko własnie Mendieta i Kluivert i to oni spadli na tyłek z najwyższej wysokości (Kluivert chyba nawet najwyższej, bo jednak mimo stąpania śladami van Bastena w Ajaxie, Milanie i kadrze jednak następcą Marco nie został).

    Denilson i Kirkland byli po prostu przereklamowani (Brazylijczyk dodatkowo gigantycznie przepłacony), nawet więc nie mam do nich pretensji, że nie spełnili oczekiwań…

    Cassano troche jak Anelka (choć Francuz jednak wygrał LM z Realem) od poczatku i zawsze byli enfant terriblami, choć faktycznie obaj znaleźli się blisko szczytu. Anelka zresztą zmądrzał. Znów się pnie i może za chwilę będzie grał w Man Utd, bo wpadł w oko sir Alexowi

    Daisler to osobny przypadek. Miał potencjał, żeby zawędrowac na szczyt ale w pewnym momencie zrezygnował ze wspinaczki. Sam, dobrowolnie (czy nie kojarzy Wam sie to trochę z postepkiem Sobolewskiego?).

    O Kanu chyba nie mozna powiedziec, że rozmienił talent na drobne. Sukces w Ajaxsie i lta świetnej gry w Arsenalu. Choc dzis też gra w przeciętnym klubie angielskim to jednak nie jest przypadek sturlanki ze szczytu ala Mendieta.

    To samo Saviola (miał pecha, że trafił na van Gala) i Juan Veron. Owszem, zawiedli w reprezentacji Argentyny, jak wszyscy ich koledzy. Ale na europejskim futbolu klubowym wywarli swoje piętno. Choć pewnie mogli wiecej…

    Dziekanowski… eh…

  36. pol_michal

    8 grudnia 2007 at 15:50

    @incomitatus
    Bardzo ciekawe zestawienie.
    Ale… W tym towarzystwie na szczycie byli raczej tylko własnie Mendieta i Kluivert i to oni spadli na tyłek z najwyższej wysokości (Kluivert chyba nawet najwyższej, bo jednak mimo stąpania śladami van Bastena w Ajaxie, Milanie i kadrze jednak następcą Marco nie został).

    Denilson i Kirkland byli po prostu przereklamowani (Brazylijczyk dodatkowo gigantycznie przepłacony), nawet więc nie mam do nich pretensji, że nie spełnili oczekiwań…

    Cassano troche jak Anelka (choć Francuz jednak wygrał LM z Realem) od poczatku i zawsze byli enfant terriblami, choć faktycznie obaj znaleźli się blisko szczytu. Anelka zresztą zmądrzał. Znów się pnie i może za chwilę będzie grał w Man Utd, bo wpadł w oko sir Alexowi

    Daisler to osobny przypadek. Miał potencjał, żeby zawędrowac na szczyt ale w pewnym momencie zrezygnował ze wspinaczki. Sam, dobrowolnie (czy nie kojarzy Wam sie to trochę z postepkiem Sobolewskiego?).

    O Kanu chyba nie mozna powiedziec, że rozmienił talent na drobne. Sukces w Ajaxsie i lta świetnej gry w Arsenalu. Choc dzis też gra w przeciętnym klubie angielskim to jednak nie jest przypadek sturlanki ze szczytu ala Mendieta.

    To samo Saviola (miał pecha, że trafił na van Gala) i Juan Veron. Owszem, zawiedli w reprezentacji Argentyny, jak wszyscy ich koledzy. Ale na europejskim futbolu klubowym wywarli swoje piętno. Choć pewnie mogli wiecej…

    Dziekanowski… eh…

  37. Gość: m., 87-205-235-177.adsl.inetia.pl

    8 grudnia 2007 at 16:07

    Do zmarnowanych talentów proponuję dopisać Pablo Aimara. Saragossa to chyba nie jest klub ma miarę talentu tego piłkarza. Z resztą uważam go za kolejną ofiarę pieniędzy zapisanych w kontrakcie (z tego co pamiętam 200mln odstępnego miał zapisane).

    Mendieta ofiarą rzutów karnych?? Porażka z Bayernem w finale LM 2001 po KARNYCH w oczywisty sposób była początkiem końca drużyny, która ogrywała Barcelonę 4:1 i Lazio 5:2 z łatwością jakiej nie miało nawet Dynamo Kijów Łobanowskiego z Rebrovem i Szewą… Drugi ważny karny to ten Raula z 1/4 ME przeciwko mistrzowskiej później Francji, egzekwowany przez Raula. Pierwszego Mendieta trafił, a potem po prostu nie było go już na boisku, zaś lider Realu Madryt, na trzęsących się nogach, próbował trafić w okienko. To chyba były najważniejsze karne w karierze Gaizki, a paradoksalnie nie miał szans ich egzekwować osobiście.
    A co do sposobu wykonywania „jedenastek” przez niego samego… w zasadzie bez komentarza… przypominają się tylko japońskie bajki o footballu, i nadprzyrodzone transfery czasoprzestrzenne, na zasadzie zobaczę, w którą stronę idzie bramkarz, cofnę nieco czas i w kulnę piłkę w ten drugi róg. :))
    A transfer do M’borough?? To coś jak przejście takich piłkarzy jak Fiore czy Corradi do Valencji, Rochemback do Barcelony i jeszcze kilka podobnych.

  38. Gość: m., 87-205-235-177.adsl.inetia.pl

    8 grudnia 2007 at 16:07

    Do zmarnowanych talentów proponuję dopisać Pablo Aimara. Saragossa to chyba nie jest klub ma miarę talentu tego piłkarza. Z resztą uważam go za kolejną ofiarę pieniędzy zapisanych w kontrakcie (z tego co pamiętam 200mln odstępnego miał zapisane).

    Mendieta ofiarą rzutów karnych?? Porażka z Bayernem w finale LM 2001 po KARNYCH w oczywisty sposób była początkiem końca drużyny, która ogrywała Barcelonę 4:1 i Lazio 5:2 z łatwością jakiej nie miało nawet Dynamo Kijów Łobanowskiego z Rebrovem i Szewą… Drugi ważny karny to ten Raula z 1/4 ME przeciwko mistrzowskiej później Francji, egzekwowany przez Raula. Pierwszego Mendieta trafił, a potem po prostu nie było go już na boisku, zaś lider Realu Madryt, na trzęsących się nogach, próbował trafić w okienko. To chyba były najważniejsze karne w karierze Gaizki, a paradoksalnie nie miał szans ich egzekwować osobiście.
    A co do sposobu wykonywania „jedenastek” przez niego samego… w zasadzie bez komentarza… przypominają się tylko japońskie bajki o footballu, i nadprzyrodzone transfery czasoprzestrzenne, na zasadzie zobaczę, w którą stronę idzie bramkarz, cofnę nieco czas i w kulnę piłkę w ten drugi róg. :))
    A transfer do M’borough?? To coś jak przejście takich piłkarzy jak Fiore czy Corradi do Valencji, Rochemback do Barcelony i jeszcze kilka podobnych.

  39. Gość: m., 87-205-235-177.adsl.inetia.pl

    8 grudnia 2007 at 16:07

    Do zmarnowanych talentów proponuję dopisać Pablo Aimara. Saragossa to chyba nie jest klub ma miarę talentu tego piłkarza. Z resztą uważam go za kolejną ofiarę pieniędzy zapisanych w kontrakcie (z tego co pamiętam 200mln odstępnego miał zapisane).

    Mendieta ofiarą rzutów karnych?? Porażka z Bayernem w finale LM 2001 po KARNYCH w oczywisty sposób była początkiem końca drużyny, która ogrywała Barcelonę 4:1 i Lazio 5:2 z łatwością jakiej nie miało nawet Dynamo Kijów Łobanowskiego z Rebrovem i Szewą… Drugi ważny karny to ten Raula z 1/4 ME przeciwko mistrzowskiej później Francji, egzekwowany przez Raula. Pierwszego Mendieta trafił, a potem po prostu nie było go już na boisku, zaś lider Realu Madryt, na trzęsących się nogach, próbował trafić w okienko. To chyba były najważniejsze karne w karierze Gaizki, a paradoksalnie nie miał szans ich egzekwować osobiście.
    A co do sposobu wykonywania „jedenastek” przez niego samego… w zasadzie bez komentarza… przypominają się tylko japońskie bajki o footballu, i nadprzyrodzone transfery czasoprzestrzenne, na zasadzie zobaczę, w którą stronę idzie bramkarz, cofnę nieco czas i w kulnę piłkę w ten drugi róg. :))
    A transfer do M’borough?? To coś jak przejście takich piłkarzy jak Fiore czy Corradi do Valencji, Rochemback do Barcelony i jeszcze kilka podobnych.

  40. Gość: m., 87-205-235-177.adsl.inetia.pl

    8 grudnia 2007 at 16:07

    Do zmarnowanych talentów proponuję dopisać Pablo Aimara. Saragossa to chyba nie jest klub ma miarę talentu tego piłkarza. Z resztą uważam go za kolejną ofiarę pieniędzy zapisanych w kontrakcie (z tego co pamiętam 200mln odstępnego miał zapisane).

    Mendieta ofiarą rzutów karnych?? Porażka z Bayernem w finale LM 2001 po KARNYCH w oczywisty sposób była początkiem końca drużyny, która ogrywała Barcelonę 4:1 i Lazio 5:2 z łatwością jakiej nie miało nawet Dynamo Kijów Łobanowskiego z Rebrovem i Szewą… Drugi ważny karny to ten Raula z 1/4 ME przeciwko mistrzowskiej później Francji, egzekwowany przez Raula. Pierwszego Mendieta trafił, a potem po prostu nie było go już na boisku, zaś lider Realu Madryt, na trzęsących się nogach, próbował trafić w okienko. To chyba były najważniejsze karne w karierze Gaizki, a paradoksalnie nie miał szans ich egzekwować osobiście.
    A co do sposobu wykonywania „jedenastek” przez niego samego… w zasadzie bez komentarza… przypominają się tylko japońskie bajki o footballu, i nadprzyrodzone transfery czasoprzestrzenne, na zasadzie zobaczę, w którą stronę idzie bramkarz, cofnę nieco czas i w kulnę piłkę w ten drugi róg. :))
    A transfer do M’borough?? To coś jak przejście takich piłkarzy jak Fiore czy Corradi do Valencji, Rochemback do Barcelony i jeszcze kilka podobnych.

  41. Gość: zp, cgj95.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 17:52

    Ayala (Saragossa) już grał w Milanie, po trzech latach w Napoli w 1998 r. trafił na San Siro i wygrał mistrzostwo.
    A, co do Mendiety i jego nieudanej przygody w Serie A (47M Euro), to trzeba by sprawdzić, czy aby wtedy Włosi nie szaleli z jakimiś nowoczesnymi badaniami antydopingowymi. Pamiętam, że wpadło wielu znanych piłkarzy, których właśnie sprowadzili z innych lig (Guardiola, Stam). Mendieta był wtedy jakoś dziwnie wolny.
    Valencia za Cupera miała świetną całą drugą linię – Mendieta, Gerard Lopez (zmarnowany w Barcy), Francisco Farinos (Inter), Kily Gonzalez (Inter).
    Szkoda, że nie wygrali LM.

  42. Gość: zp, cgj95.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 17:52

    Ayala (Saragossa) już grał w Milanie, po trzech latach w Napoli w 1998 r. trafił na San Siro i wygrał mistrzostwo.
    A, co do Mendiety i jego nieudanej przygody w Serie A (47M Euro), to trzeba by sprawdzić, czy aby wtedy Włosi nie szaleli z jakimiś nowoczesnymi badaniami antydopingowymi. Pamiętam, że wpadło wielu znanych piłkarzy, których właśnie sprowadzili z innych lig (Guardiola, Stam). Mendieta był wtedy jakoś dziwnie wolny.
    Valencia za Cupera miała świetną całą drugą linię – Mendieta, Gerard Lopez (zmarnowany w Barcy), Francisco Farinos (Inter), Kily Gonzalez (Inter).
    Szkoda, że nie wygrali LM.

  43. Gość: zp, cgj95.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 17:52

    Ayala (Saragossa) już grał w Milanie, po trzech latach w Napoli w 1998 r. trafił na San Siro i wygrał mistrzostwo.
    A, co do Mendiety i jego nieudanej przygody w Serie A (47M Euro), to trzeba by sprawdzić, czy aby wtedy Włosi nie szaleli z jakimiś nowoczesnymi badaniami antydopingowymi. Pamiętam, że wpadło wielu znanych piłkarzy, których właśnie sprowadzili z innych lig (Guardiola, Stam). Mendieta był wtedy jakoś dziwnie wolny.
    Valencia za Cupera miała świetną całą drugą linię – Mendieta, Gerard Lopez (zmarnowany w Barcy), Francisco Farinos (Inter), Kily Gonzalez (Inter).
    Szkoda, że nie wygrali LM.

  44. Gość: zp, cgj95.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 17:52

    Ayala (Saragossa) już grał w Milanie, po trzech latach w Napoli w 1998 r. trafił na San Siro i wygrał mistrzostwo.
    A, co do Mendiety i jego nieudanej przygody w Serie A (47M Euro), to trzeba by sprawdzić, czy aby wtedy Włosi nie szaleli z jakimiś nowoczesnymi badaniami antydopingowymi. Pamiętam, że wpadło wielu znanych piłkarzy, których właśnie sprowadzili z innych lig (Guardiola, Stam). Mendieta był wtedy jakoś dziwnie wolny.
    Valencia za Cupera miała świetną całą drugą linię – Mendieta, Gerard Lopez (zmarnowany w Barcy), Francisco Farinos (Inter), Kily Gonzalez (Inter).
    Szkoda, że nie wygrali LM.

  45. Gość: , abfa130.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 18:29

    siemanko,

    PAnowie a co z chyba najwiekszym talentem WOjtkiem jeszcze jeden browarek Kowalczykiem???

    pozdro600
    leny

  46. Gość: , abfa130.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 18:29

    siemanko,

    PAnowie a co z chyba najwiekszym talentem WOjtkiem jeszcze jeden browarek Kowalczykiem???

    pozdro600
    leny

  47. Gość: , abfa130.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 18:29

    siemanko,

    PAnowie a co z chyba najwiekszym talentem WOjtkiem jeszcze jeden browarek Kowalczykiem???

    pozdro600
    leny

  48. Gość: , abfa130.neoplus.adsl.tpnet.pl

    8 grudnia 2007 at 18:29

    siemanko,

    PAnowie a co z chyba najwiekszym talentem WOjtkiem jeszcze jeden browarek Kowalczykiem???

    pozdro600
    leny

  49. w.wozniak

    8 grudnia 2007 at 19:01

    Ciekawy wpis i dyskusja. Dla mnie osobiście bolesna, całą drużynę w „Wygraj ligę mistrzów” oparłem o Valencię.
    Co do zmarnowanych potencjałów, to moim zdaniem jednak największym w ostatniej dekadzie w Polsce był Marek Citko. Potencjał moim zdaniem nieprawdopodobny, a osiągnięcia znacznie mniejsze niż choćby wspomnianego jako też zmarnowany talent, Dziekanowskiego. Przyczyny tego zjawiska to pewnie temat na doktorat.
    Parę miesięcy temu w „Four-four-two” był artykuł o argentyńskich zawodnikach nazywanych na pewnym etapie kariery „drugimi Maradonami”. Oprócz Aimara byli tam jeszcz Marcelo Gallardo na przykład, Diego Latorre, a chyba nawet Redondo (mimo świetnych momentów w Primera Division).Pozdro

  50. w.wozniak

    8 grudnia 2007 at 19:01

    Ciekawy wpis i dyskusja. Dla mnie osobiście bolesna, całą drużynę w „Wygraj ligę mistrzów” oparłem o Valencię.
    Co do zmarnowanych potencjałów, to moim zdaniem jednak największym w ostatniej dekadzie w Polsce był Marek Citko. Potencjał moim zdaniem nieprawdopodobny, a osiągnięcia znacznie mniejsze niż choćby wspomnianego jako też zmarnowany talent, Dziekanowskiego. Przyczyny tego zjawiska to pewnie temat na doktorat.
    Parę miesięcy temu w „Four-four-two” był artykuł o argentyńskich zawodnikach nazywanych na pewnym etapie kariery „drugimi Maradonami”. Oprócz Aimara byli tam jeszcz Marcelo Gallardo na przykład, Diego Latorre, a chyba nawet Redondo (mimo świetnych momentów w Primera Division).Pozdro

  51. w.wozniak

    8 grudnia 2007 at 19:01

    Ciekawy wpis i dyskusja. Dla mnie osobiście bolesna, całą drużynę w „Wygraj ligę mistrzów” oparłem o Valencię.
    Co do zmarnowanych potencjałów, to moim zdaniem jednak największym w ostatniej dekadzie w Polsce był Marek Citko. Potencjał moim zdaniem nieprawdopodobny, a osiągnięcia znacznie mniejsze niż choćby wspomnianego jako też zmarnowany talent, Dziekanowskiego. Przyczyny tego zjawiska to pewnie temat na doktorat.
    Parę miesięcy temu w „Four-four-two” był artykuł o argentyńskich zawodnikach nazywanych na pewnym etapie kariery „drugimi Maradonami”. Oprócz Aimara byli tam jeszcz Marcelo Gallardo na przykład, Diego Latorre, a chyba nawet Redondo (mimo świetnych momentów w Primera Division).Pozdro

  52. w.wozniak

    8 grudnia 2007 at 19:01

    Ciekawy wpis i dyskusja. Dla mnie osobiście bolesna, całą drużynę w „Wygraj ligę mistrzów” oparłem o Valencię.
    Co do zmarnowanych potencjałów, to moim zdaniem jednak największym w ostatniej dekadzie w Polsce był Marek Citko. Potencjał moim zdaniem nieprawdopodobny, a osiągnięcia znacznie mniejsze niż choćby wspomnianego jako też zmarnowany talent, Dziekanowskiego. Przyczyny tego zjawiska to pewnie temat na doktorat.
    Parę miesięcy temu w „Four-four-two” był artykuł o argentyńskich zawodnikach nazywanych na pewnym etapie kariery „drugimi Maradonami”. Oprócz Aimara byli tam jeszcz Marcelo Gallardo na przykład, Diego Latorre, a chyba nawet Redondo (mimo świetnych momentów w Primera Division).Pozdro

  53. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 20:35

    Kanu to załatwiła kontuzja. Jak wrócił, to jeszcze całkiem nieźle grał.
    Dla mnie niewykorzystanym potencjałem był Ortega.

  54. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 20:35

    Kanu to załatwiła kontuzja. Jak wrócił, to jeszcze całkiem nieźle grał.
    Dla mnie niewykorzystanym potencjałem był Ortega.

  55. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 20:35

    Kanu to załatwiła kontuzja. Jak wrócił, to jeszcze całkiem nieźle grał.
    Dla mnie niewykorzystanym potencjałem był Ortega.

  56. stanislaw-z-lodzi

    8 grudnia 2007 at 20:35

    Kanu to załatwiła kontuzja. Jak wrócił, to jeszcze całkiem nieźle grał.
    Dla mnie niewykorzystanym potencjałem był Ortega.

  57. jeanalesi

    8 grudnia 2007 at 20:37

    Bardzo lubie wszelkie dyskusje, dotyczące tego „what went wrong” Trzeba pamietac ze wspominajac Mendietę, Kluiverta, Saviolę cały czas wspominamy zawodników, którzy jednak tego szczytu byli blizej niż setki innych piłkarzy. Te trzy nazwiska które wymieniłem, mogłyby być początkiem innegoi tytułu co nie tak poszło z graczami Barcelony. Mój ukochany klub miał wybitną zdolność pozbawiania złudzeń i łamania karier najbardziej utalentowanym piłkarzom. Potrafił pozbyć sie Rivaldo, Ronaldo, Maradony, Romario a teraz najprawdopodobniej Ronaldinho gorzko płacąc za to w następnych sezonach.
    Ps.
    Z tytułem co poszło nie tak przypomina mi się Artykuł który czytałem o kiedyś o Eddiem Irvinie kierowcy Ferrari i Jaguara (był kiedys taki team?) właśnie z tytułem „150 mln dolarów 24 domy czyli co poszło nie tak”

  58. jeanalesi

    8 grudnia 2007 at 20:37

    Bardzo lubie wszelkie dyskusje, dotyczące tego „what went wrong” Trzeba pamietac ze wspominajac Mendietę, Kluiverta, Saviolę cały czas wspominamy zawodników, którzy jednak tego szczytu byli blizej niż setki innych piłkarzy. Te trzy nazwiska które wymieniłem, mogłyby być początkiem innegoi tytułu co nie tak poszło z graczami Barcelony. Mój ukochany klub miał wybitną zdolność pozbawiania złudzeń i łamania karier najbardziej utalentowanym piłkarzom. Potrafił pozbyć sie Rivaldo, Ronaldo, Maradony, Romario a teraz najprawdopodobniej Ronaldinho gorzko płacąc za to w następnych sezonach.
    Ps.
    Z tytułem co poszło nie tak przypomina mi się Artykuł który czytałem o kiedyś o Eddiem Irvinie kierowcy Ferrari i Jaguara (był kiedys taki team?) właśnie z tytułem „150 mln dolarów 24 domy czyli co poszło nie tak”

  59. jeanalesi

    8 grudnia 2007 at 20:37

    Bardzo lubie wszelkie dyskusje, dotyczące tego „what went wrong” Trzeba pamietac ze wspominajac Mendietę, Kluiverta, Saviolę cały czas wspominamy zawodników, którzy jednak tego szczytu byli blizej niż setki innych piłkarzy. Te trzy nazwiska które wymieniłem, mogłyby być początkiem innegoi tytułu co nie tak poszło z graczami Barcelony. Mój ukochany klub miał wybitną zdolność pozbawiania złudzeń i łamania karier najbardziej utalentowanym piłkarzom. Potrafił pozbyć sie Rivaldo, Ronaldo, Maradony, Romario a teraz najprawdopodobniej Ronaldinho gorzko płacąc za to w następnych sezonach.
    Ps.
    Z tytułem co poszło nie tak przypomina mi się Artykuł który czytałem o kiedyś o Eddiem Irvinie kierowcy Ferrari i Jaguara (był kiedys taki team?) właśnie z tytułem „150 mln dolarów 24 domy czyli co poszło nie tak”

  60. jeanalesi

    8 grudnia 2007 at 20:37

    Bardzo lubie wszelkie dyskusje, dotyczące tego „what went wrong” Trzeba pamietac ze wspominajac Mendietę, Kluiverta, Saviolę cały czas wspominamy zawodników, którzy jednak tego szczytu byli blizej niż setki innych piłkarzy. Te trzy nazwiska które wymieniłem, mogłyby być początkiem innegoi tytułu co nie tak poszło z graczami Barcelony. Mój ukochany klub miał wybitną zdolność pozbawiania złudzeń i łamania karier najbardziej utalentowanym piłkarzom. Potrafił pozbyć sie Rivaldo, Ronaldo, Maradony, Romario a teraz najprawdopodobniej Ronaldinho gorzko płacąc za to w następnych sezonach.
    Ps.
    Z tytułem co poszło nie tak przypomina mi się Artykuł który czytałem o kiedyś o Eddiem Irvinie kierowcy Ferrari i Jaguara (był kiedys taki team?) właśnie z tytułem „150 mln dolarów 24 domy czyli co poszło nie tak”

  61. peter-acm

    8 grudnia 2007 at 21:19

    Bardzo ciekawy temat trzeba przyznać :)]

    Michał Pol wspomniał o Anelce ,który moim zdaniem gdyby pozostał w Arsenalu to na dzień dzisiejszy byłby chyba bardziej uznanym piłkarzem od kolegi Henryego kto wie może Arsneal osiągnął by dwa razy tyle co do tej pory? Było też o Cassano , hm no cóż jest dzisiaj w Sampdorii ostatnio nawet przebijał się do jedenastek danej kolejki ale czy Cassano odrodzi się podobnie jak Anelka ? wszystko w jego głowie , bo sam selekcjoner Donadoni nigdy nie zamykał przed nim drogi do kadry … ba nawet go powołał na mecz z Litwą i Francją gdzie Antonio pokazał się z dobrej strony ale jednak jego charakter.. Cassano nie jest jeszcze zaawansowany wiekowo więc ma jeszcze szansę którą mu stworzyła Sampdoria ale wszystko przede wszystkim w jego głowie aha i podobnie jak Anelka gdyby pozostał w Romie i grał dzisiaj na Olimpico to …
    Denilson i Kirkland to zwykłe przereklamowanie i w przypadku jednego prezydent Betisu znany z kontrowersyjnych decyzji po prostu przesadził a swoją drogą na Mundialu we Francji od razu gdy ogłoszono go wielką gwiazdą to zaczął głupieć natomiast Kirkland to podobnie jak Citko i kilku innych wymienionych piłkarzy po prostu zniszczyły kontuzje choć ostatnio broni i nie odnosi kontuzji.
    Co do Kanu to jego choroba serca utrudniła mu karierę ale i tak osiągnął sporo a największy sukces to właśnie wygranie z chorobą co na mnie osobiście zrobiło większe wrażenie niż każda nagroda nawet złota piłka.
    Wymieniać można bez końca takich piłkarzy i można by dodawać Owen , Ronaldo (aj gdyby nie kontuzje 🙁 ) niby wygrali wiele a jednak niedosyt pozostaje…
    Ps
    Michale ależ uszczypliwy ten komentarz z Ayalą :)hehe akurat to jeden z moich ulubionych piłkarzy i bardzo chciałby aby przyszedł do Milanu a wtedy kto wie… mógłby nawet wygrać finał w Moskwie w tym roku 🙂

  62. peter-acm

    8 grudnia 2007 at 21:19

    Bardzo ciekawy temat trzeba przyznać :)]

    Michał Pol wspomniał o Anelce ,który moim zdaniem gdyby pozostał w Arsenalu to na dzień dzisiejszy byłby chyba bardziej uznanym piłkarzem od kolegi Henryego kto wie może Arsneal osiągnął by dwa razy tyle co do tej pory? Było też o Cassano , hm no cóż jest dzisiaj w Sampdorii ostatnio nawet przebijał się do jedenastek danej kolejki ale czy Cassano odrodzi się podobnie jak Anelka ? wszystko w jego głowie , bo sam selekcjoner Donadoni nigdy nie zamykał przed nim drogi do kadry … ba nawet go powołał na mecz z Litwą i Francją gdzie Antonio pokazał się z dobrej strony ale jednak jego charakter.. Cassano nie jest jeszcze zaawansowany wiekowo więc ma jeszcze szansę którą mu stworzyła Sampdoria ale wszystko przede wszystkim w jego głowie aha i podobnie jak Anelka gdyby pozostał w Romie i grał dzisiaj na Olimpico to …
    Denilson i Kirkland to zwykłe przereklamowanie i w przypadku jednego prezydent Betisu znany z kontrowersyjnych decyzji po prostu przesadził a swoją drogą na Mundialu we Francji od razu gdy ogłoszono go wielką gwiazdą to zaczął głupieć natomiast Kirkland to podobnie jak Citko i kilku innych wymienionych piłkarzy po prostu zniszczyły kontuzje choć ostatnio broni i nie odnosi kontuzji.
    Co do Kanu to jego choroba serca utrudniła mu karierę ale i tak osiągnął sporo a największy sukces to właśnie wygranie z chorobą co na mnie osobiście zrobiło większe wrażenie niż każda nagroda nawet złota piłka.
    Wymieniać można bez końca takich piłkarzy i można by dodawać Owen , Ronaldo (aj gdyby nie kontuzje 🙁 ) niby wygrali wiele a jednak niedosyt pozostaje…
    Ps
    Michale ależ uszczypliwy ten komentarz z Ayalą :)hehe akurat to jeden z moich ulubionych piłkarzy i bardzo chciałby aby przyszedł do Milanu a wtedy kto wie… mógłby nawet wygrać finał w Moskwie w tym roku 🙂

  63. peter-acm

    8 grudnia 2007 at 21:19

    Bardzo ciekawy temat trzeba przyznać :)]

    Michał Pol wspomniał o Anelce ,który moim zdaniem gdyby pozostał w Arsenalu to na dzień dzisiejszy byłby chyba bardziej uznanym piłkarzem od kolegi Henryego kto wie może Arsneal osiągnął by dwa razy tyle co do tej pory? Było też o Cassano , hm no cóż jest dzisiaj w Sampdorii ostatnio nawet przebijał się do jedenastek danej kolejki ale czy Cassano odrodzi się podobnie jak Anelka ? wszystko w jego głowie , bo sam selekcjoner Donadoni nigdy nie zamykał przed nim drogi do kadry … ba nawet go powołał na mecz z Litwą i Francją gdzie Antonio pokazał się z dobrej strony ale jednak jego charakter.. Cassano nie jest jeszcze zaawansowany wiekowo więc ma jeszcze szansę którą mu stworzyła Sampdoria ale wszystko przede wszystkim w jego głowie aha i podobnie jak Anelka gdyby pozostał w Romie i grał dzisiaj na Olimpico to …
    Denilson i Kirkland to zwykłe przereklamowanie i w przypadku jednego prezydent Betisu znany z kontrowersyjnych decyzji po prostu przesadził a swoją drogą na Mundialu we Francji od razu gdy ogłoszono go wielką gwiazdą to zaczął głupieć natomiast Kirkland to podobnie jak Citko i kilku innych wymienionych piłkarzy po prostu zniszczyły kontuzje choć ostatnio broni i nie odnosi kontuzji.
    Co do Kanu to jego choroba serca utrudniła mu karierę ale i tak osiągnął sporo a największy sukces to właśnie wygranie z chorobą co na mnie osobiście zrobiło większe wrażenie niż każda nagroda nawet złota piłka.
    Wymieniać można bez końca takich piłkarzy i można by dodawać Owen , Ronaldo (aj gdyby nie kontuzje 🙁 ) niby wygrali wiele a jednak niedosyt pozostaje…
    Ps
    Michale ależ uszczypliwy ten komentarz z Ayalą :)hehe akurat to jeden z moich ulubionych piłkarzy i bardzo chciałby aby przyszedł do Milanu a wtedy kto wie… mógłby nawet wygrać finał w Moskwie w tym roku 🙂

  64. peter-acm

    8 grudnia 2007 at 21:19

    Bardzo ciekawy temat trzeba przyznać :)]

    Michał Pol wspomniał o Anelce ,który moim zdaniem gdyby pozostał w Arsenalu to na dzień dzisiejszy byłby chyba bardziej uznanym piłkarzem od kolegi Henryego kto wie może Arsneal osiągnął by dwa razy tyle co do tej pory? Było też o Cassano , hm no cóż jest dzisiaj w Sampdorii ostatnio nawet przebijał się do jedenastek danej kolejki ale czy Cassano odrodzi się podobnie jak Anelka ? wszystko w jego głowie , bo sam selekcjoner Donadoni nigdy nie zamykał przed nim drogi do kadry … ba nawet go powołał na mecz z Litwą i Francją gdzie Antonio pokazał się z dobrej strony ale jednak jego charakter.. Cassano nie jest jeszcze zaawansowany wiekowo więc ma jeszcze szansę którą mu stworzyła Sampdoria ale wszystko przede wszystkim w jego głowie aha i podobnie jak Anelka gdyby pozostał w Romie i grał dzisiaj na Olimpico to …
    Denilson i Kirkland to zwykłe przereklamowanie i w przypadku jednego prezydent Betisu znany z kontrowersyjnych decyzji po prostu przesadził a swoją drogą na Mundialu we Francji od razu gdy ogłoszono go wielką gwiazdą to zaczął głupieć natomiast Kirkland to podobnie jak Citko i kilku innych wymienionych piłkarzy po prostu zniszczyły kontuzje choć ostatnio broni i nie odnosi kontuzji.
    Co do Kanu to jego choroba serca utrudniła mu karierę ale i tak osiągnął sporo a największy sukces to właśnie wygranie z chorobą co na mnie osobiście zrobiło większe wrażenie niż każda nagroda nawet złota piłka.
    Wymieniać można bez końca takich piłkarzy i można by dodawać Owen , Ronaldo (aj gdyby nie kontuzje 🙁 ) niby wygrali wiele a jednak niedosyt pozostaje…
    Ps
    Michale ależ uszczypliwy ten komentarz z Ayalą :)hehe akurat to jeden z moich ulubionych piłkarzy i bardzo chciałby aby przyszedł do Milanu a wtedy kto wie… mógłby nawet wygrać finał w Moskwie w tym roku 🙂

  65. pluciennikk

    8 grudnia 2007 at 22:13

    nie wiem czy ktos wspomnial wczesniej, ale ayali i del horno juz nie ma w valenci panie michale
    a co do zmarnowanych karier to moj typ to kluivert – posiadal on niesamowity talent i oryginalny styl, a ta technika …, poczatki kariery w ajaxie udane, potem sredni epizod w mialanie zeby trafic do barcy i tam w duecie z rivaldo tworzyli super pare napastnikow ( w krakowie rozwalili wisle) i wreszcie euro 2000 gdzie kluiv osiagnal szczyt kariery (niestety), a wydawalo sie ze moze byc tylko w lepszej formie w nastepnych latach, niestety jego karira stacza sie po rowni pochylej od tamtej pory mimo mlodego wieku w tym casie, chulaczy tryb zycia, imprezy sa powodem tego gdzie jest teraz (strzelil bramke w lique 1 ostatnio)
    a co co savioli to nie winien van gal, tylko suma transferu 36mln USD + zarobki = czyli przereklamowany, przeplacony z wysokimi zarobkami gowniarz, saviola nigdy nie gral na miare wielkiego klubu, poprostu nieodpowiedzialny prezes zrobil z niego gwiazde ktora nigdy nie byl, to tak jakby janczyka ktos po mistrzostwach juniorskich kupil za 12 USD mln – to wlasnie taka skala glupoty miala miejsce w przypadku savioli

  66. pluciennikk

    8 grudnia 2007 at 22:13

    nie wiem czy ktos wspomnial wczesniej, ale ayali i del horno juz nie ma w valenci panie michale
    a co do zmarnowanych karier to moj typ to kluivert – posiadal on niesamowity talent i oryginalny styl, a ta technika …, poczatki kariery w ajaxie udane, potem sredni epizod w mialanie zeby trafic do barcy i tam w duecie z rivaldo tworzyli super pare napastnikow ( w krakowie rozwalili wisle) i wreszcie euro 2000 gdzie kluiv osiagnal szczyt kariery (niestety), a wydawalo sie ze moze byc tylko w lepszej formie w nastepnych latach, niestety jego karira stacza sie po rowni pochylej od tamtej pory mimo mlodego wieku w tym casie, chulaczy tryb zycia, imprezy sa powodem tego gdzie jest teraz (strzelil bramke w lique 1 ostatnio)
    a co co savioli to nie winien van gal, tylko suma transferu 36mln USD + zarobki = czyli przereklamowany, przeplacony z wysokimi zarobkami gowniarz, saviola nigdy nie gral na miare wielkiego klubu, poprostu nieodpowiedzialny prezes zrobil z niego gwiazde ktora nigdy nie byl, to tak jakby janczyka ktos po mistrzostwach juniorskich kupil za 12 USD mln – to wlasnie taka skala glupoty miala miejsce w przypadku savioli

  67. pluciennikk

    8 grudnia 2007 at 22:13

    nie wiem czy ktos wspomnial wczesniej, ale ayali i del horno juz nie ma w valenci panie michale
    a co do zmarnowanych karier to moj typ to kluivert – posiadal on niesamowity talent i oryginalny styl, a ta technika …, poczatki kariery w ajaxie udane, potem sredni epizod w mialanie zeby trafic do barcy i tam w duecie z rivaldo tworzyli super pare napastnikow ( w krakowie rozwalili wisle) i wreszcie euro 2000 gdzie kluiv osiagnal szczyt kariery (niestety), a wydawalo sie ze moze byc tylko w lepszej formie w nastepnych latach, niestety jego karira stacza sie po rowni pochylej od tamtej pory mimo mlodego wieku w tym casie, chulaczy tryb zycia, imprezy sa powodem tego gdzie jest teraz (strzelil bramke w lique 1 ostatnio)
    a co co savioli to nie winien van gal, tylko suma transferu 36mln USD + zarobki = czyli przereklamowany, przeplacony z wysokimi zarobkami gowniarz, saviola nigdy nie gral na miare wielkiego klubu, poprostu nieodpowiedzialny prezes zrobil z niego gwiazde ktora nigdy nie byl, to tak jakby janczyka ktos po mistrzostwach juniorskich kupil za 12 USD mln – to wlasnie taka skala glupoty miala miejsce w przypadku savioli

  68. pluciennikk

    8 grudnia 2007 at 22:13

    nie wiem czy ktos wspomnial wczesniej, ale ayali i del horno juz nie ma w valenci panie michale
    a co do zmarnowanych karier to moj typ to kluivert – posiadal on niesamowity talent i oryginalny styl, a ta technika …, poczatki kariery w ajaxie udane, potem sredni epizod w mialanie zeby trafic do barcy i tam w duecie z rivaldo tworzyli super pare napastnikow ( w krakowie rozwalili wisle) i wreszcie euro 2000 gdzie kluiv osiagnal szczyt kariery (niestety), a wydawalo sie ze moze byc tylko w lepszej formie w nastepnych latach, niestety jego karira stacza sie po rowni pochylej od tamtej pory mimo mlodego wieku w tym casie, chulaczy tryb zycia, imprezy sa powodem tego gdzie jest teraz (strzelil bramke w lique 1 ostatnio)
    a co co savioli to nie winien van gal, tylko suma transferu 36mln USD + zarobki = czyli przereklamowany, przeplacony z wysokimi zarobkami gowniarz, saviola nigdy nie gral na miare wielkiego klubu, poprostu nieodpowiedzialny prezes zrobil z niego gwiazde ktora nigdy nie byl, to tak jakby janczyka ktos po mistrzostwach juniorskich kupil za 12 USD mln – to wlasnie taka skala glupoty miala miejsce w przypadku savioli

  69. jarek.opolski

    8 grudnia 2007 at 22:59

    Ogladam sobie własnie meczyk najlepszej ligi swiata(Hiszpanskiej oczywiscie Michale ;)Athletic-Real Madryt.
    Musze po prostu podzielic sie z wami szacunkiem i fascynacja wspaniałym z wielu wzgledow klubem z Bilbao,tory jest duma i godnoscia Baskow.Klubem ktory od zawsze gra tylko swoimi…,majac przez to bardzo ograniczone pole manewru,a wygrał tak wiele tytułow ligowych.Wielki Szacunek!… i oby powrociły czasy swietnosci,czasy zwycieskie.

  70. jarek.opolski

    8 grudnia 2007 at 22:59

    Ogladam sobie własnie meczyk najlepszej ligi swiata(Hiszpanskiej oczywiscie Michale ;)Athletic-Real Madryt.
    Musze po prostu podzielic sie z wami szacunkiem i fascynacja wspaniałym z wielu wzgledow klubem z Bilbao,tory jest duma i godnoscia Baskow.Klubem ktory od zawsze gra tylko swoimi…,majac przez to bardzo ograniczone pole manewru,a wygrał tak wiele tytułow ligowych.Wielki Szacunek!… i oby powrociły czasy swietnosci,czasy zwycieskie.

  71. jarek.opolski

    8 grudnia 2007 at 22:59

    Ogladam sobie własnie meczyk najlepszej ligi swiata(Hiszpanskiej oczywiscie Michale ;)Athletic-Real Madryt.
    Musze po prostu podzielic sie z wami szacunkiem i fascynacja wspaniałym z wielu wzgledow klubem z Bilbao,tory jest duma i godnoscia Baskow.Klubem ktory od zawsze gra tylko swoimi…,majac przez to bardzo ograniczone pole manewru,a wygrał tak wiele tytułow ligowych.Wielki Szacunek!… i oby powrociły czasy swietnosci,czasy zwycieskie.

  72. jarek.opolski

    8 grudnia 2007 at 22:59

    Ogladam sobie własnie meczyk najlepszej ligi swiata(Hiszpanskiej oczywiscie Michale ;)Athletic-Real Madryt.
    Musze po prostu podzielic sie z wami szacunkiem i fascynacja wspaniałym z wielu wzgledow klubem z Bilbao,tory jest duma i godnoscia Baskow.Klubem ktory od zawsze gra tylko swoimi…,majac przez to bardzo ograniczone pole manewru,a wygrał tak wiele tytułow ligowych.Wielki Szacunek!… i oby powrociły czasy swietnosci,czasy zwycieskie.

  73. Gość: sierra_papa, ze212.internetdsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 00:53

    Z Mendietą? Cóż, klątwa Lazio.
    Piłkarze umysłowo ułomni mieli się tam całkiem nieźle, żeby wymienić tylko di Canio, Mihajlovicia, Simeone, Nedveda czy młodszego Inzaghiego.
    Natomiast jeżeli pojawia się tam jednostka wybitna a na dodatek mająca w miarę równo pod sufitem, jak właśnie Mendieta czy przed nim Ivan de la Penia – Lazio ją zniszczy.

  74. Gość: sierra_papa, ze212.internetdsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 00:53

    Z Mendietą? Cóż, klątwa Lazio.
    Piłkarze umysłowo ułomni mieli się tam całkiem nieźle, żeby wymienić tylko di Canio, Mihajlovicia, Simeone, Nedveda czy młodszego Inzaghiego.
    Natomiast jeżeli pojawia się tam jednostka wybitna a na dodatek mająca w miarę równo pod sufitem, jak właśnie Mendieta czy przed nim Ivan de la Penia – Lazio ją zniszczy.

  75. Gość: sierra_papa, ze212.internetdsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 00:53

    Z Mendietą? Cóż, klątwa Lazio.
    Piłkarze umysłowo ułomni mieli się tam całkiem nieźle, żeby wymienić tylko di Canio, Mihajlovicia, Simeone, Nedveda czy młodszego Inzaghiego.
    Natomiast jeżeli pojawia się tam jednostka wybitna a na dodatek mająca w miarę równo pod sufitem, jak właśnie Mendieta czy przed nim Ivan de la Penia – Lazio ją zniszczy.

  76. Gość: sierra_papa, ze212.internetdsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 00:53

    Z Mendietą? Cóż, klątwa Lazio.
    Piłkarze umysłowo ułomni mieli się tam całkiem nieźle, żeby wymienić tylko di Canio, Mihajlovicia, Simeone, Nedveda czy młodszego Inzaghiego.
    Natomiast jeżeli pojawia się tam jednostka wybitna a na dodatek mająca w miarę równo pod sufitem, jak właśnie Mendieta czy przed nim Ivan de la Penia – Lazio ją zniszczy.

  77. Gość: mario, 82-41-221-131.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk

    9 grudnia 2007 at 02:17

    ja chcialbym jeszcze wspomniec o edvinie van der sar, pomimo tego iz zdobyl LM z ajaxem i mistrzostwo PL z manU. wydaje mi sie ze jego gablota z nagrodami moglaby byc o wiele bogatsza, gdyby nie niefortunny transfer do juve w kturym niestety w tym samym czasie i do dzis dzien niepodzielnie panuje gigi buffon. pozniejszy transfer do fulham (i tak o pare lat spozniony) ktore nigdy nie bylo klubem walczacym o trofea rowniez nie bylo szczytem jego mozliwosci. wydaje mi sie , iz na wlasciwe miejsce trafil dopiero w wieku35 lat! wraz z transferem do manU i choc nie jestem fanem tego klubu mamnadzieje ze edvin odbije sobie czas spedzony w miejscach niezbyt adekwatnych (lawka w juve i fulham)do jego umiejetnosci!!! jego historia przypomina mi kariere jeszcze jednego zawodnika ktory niestety przez medialnosc davida beckhama nie osiagnal w sporcie tego na co niewatpliwie bylo go stac!!!

  78. Gość: mario, 82-41-221-131.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk

    9 grudnia 2007 at 02:17

    ja chcialbym jeszcze wspomniec o edvinie van der sar, pomimo tego iz zdobyl LM z ajaxem i mistrzostwo PL z manU. wydaje mi sie ze jego gablota z nagrodami moglaby byc o wiele bogatsza, gdyby nie niefortunny transfer do juve w kturym niestety w tym samym czasie i do dzis dzien niepodzielnie panuje gigi buffon. pozniejszy transfer do fulham (i tak o pare lat spozniony) ktore nigdy nie bylo klubem walczacym o trofea rowniez nie bylo szczytem jego mozliwosci. wydaje mi sie , iz na wlasciwe miejsce trafil dopiero w wieku35 lat! wraz z transferem do manU i choc nie jestem fanem tego klubu mamnadzieje ze edvin odbije sobie czas spedzony w miejscach niezbyt adekwatnych (lawka w juve i fulham)do jego umiejetnosci!!! jego historia przypomina mi kariere jeszcze jednego zawodnika ktory niestety przez medialnosc davida beckhama nie osiagnal w sporcie tego na co niewatpliwie bylo go stac!!!

  79. Gość: mario, 82-41-221-131.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk

    9 grudnia 2007 at 02:17

    ja chcialbym jeszcze wspomniec o edvinie van der sar, pomimo tego iz zdobyl LM z ajaxem i mistrzostwo PL z manU. wydaje mi sie ze jego gablota z nagrodami moglaby byc o wiele bogatsza, gdyby nie niefortunny transfer do juve w kturym niestety w tym samym czasie i do dzis dzien niepodzielnie panuje gigi buffon. pozniejszy transfer do fulham (i tak o pare lat spozniony) ktore nigdy nie bylo klubem walczacym o trofea rowniez nie bylo szczytem jego mozliwosci. wydaje mi sie , iz na wlasciwe miejsce trafil dopiero w wieku35 lat! wraz z transferem do manU i choc nie jestem fanem tego klubu mamnadzieje ze edvin odbije sobie czas spedzony w miejscach niezbyt adekwatnych (lawka w juve i fulham)do jego umiejetnosci!!! jego historia przypomina mi kariere jeszcze jednego zawodnika ktory niestety przez medialnosc davida beckhama nie osiagnal w sporcie tego na co niewatpliwie bylo go stac!!!

  80. Gość: mario, 82-41-221-131.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk

    9 grudnia 2007 at 02:17

    ja chcialbym jeszcze wspomniec o edvinie van der sar, pomimo tego iz zdobyl LM z ajaxem i mistrzostwo PL z manU. wydaje mi sie ze jego gablota z nagrodami moglaby byc o wiele bogatsza, gdyby nie niefortunny transfer do juve w kturym niestety w tym samym czasie i do dzis dzien niepodzielnie panuje gigi buffon. pozniejszy transfer do fulham (i tak o pare lat spozniony) ktore nigdy nie bylo klubem walczacym o trofea rowniez nie bylo szczytem jego mozliwosci. wydaje mi sie , iz na wlasciwe miejsce trafil dopiero w wieku35 lat! wraz z transferem do manU i choc nie jestem fanem tego klubu mamnadzieje ze edvin odbije sobie czas spedzony w miejscach niezbyt adekwatnych (lawka w juve i fulham)do jego umiejetnosci!!! jego historia przypomina mi kariere jeszcze jednego zawodnika ktory niestety przez medialnosc davida beckhama nie osiagnal w sporcie tego na co niewatpliwie bylo go stac!!!

  81. andreski

    9 grudnia 2007 at 06:38

    sam pan sobie odpowiedzial.
    od niego rozpoczynala sie wiekszosc akcji i…na nim sie konczyla. i tu mamy sedno problemu.
    po prostu, zbyt wiele razy gral tak samolubnie, ze to nawet dla kibicow Valencii bylo nie do zniesienia.
    w Italii czy tez na Wyspach nie wiem, bo juz go nie ogladalem.

  82. andreski

    9 grudnia 2007 at 06:38

    sam pan sobie odpowiedzial.
    od niego rozpoczynala sie wiekszosc akcji i…na nim sie konczyla. i tu mamy sedno problemu.
    po prostu, zbyt wiele razy gral tak samolubnie, ze to nawet dla kibicow Valencii bylo nie do zniesienia.
    w Italii czy tez na Wyspach nie wiem, bo juz go nie ogladalem.

  83. andreski

    9 grudnia 2007 at 06:38

    sam pan sobie odpowiedzial.
    od niego rozpoczynala sie wiekszosc akcji i…na nim sie konczyla. i tu mamy sedno problemu.
    po prostu, zbyt wiele razy gral tak samolubnie, ze to nawet dla kibicow Valencii bylo nie do zniesienia.
    w Italii czy tez na Wyspach nie wiem, bo juz go nie ogladalem.

  84. andreski

    9 grudnia 2007 at 06:38

    sam pan sobie odpowiedzial.
    od niego rozpoczynala sie wiekszosc akcji i…na nim sie konczyla. i tu mamy sedno problemu.
    po prostu, zbyt wiele razy gral tak samolubnie, ze to nawet dla kibicow Valencii bylo nie do zniesienia.
    w Italii czy tez na Wyspach nie wiem, bo juz go nie ogladalem.

  85. Gość: Post-scriptum, chello089076132134.chello.pl

    9 grudnia 2007 at 11:55

    Z naszego podworka :

    Majdan-Skrobowski,Łapiński,Głwacki,Mila-Citko,Nawałka,Dziekanowski-Kowalczyk,Warzycha,Okoński

    Tylko dwa uzasadnienia :

    Radek Mjadan – w meczu z Panathinaikosem rozbroil jak saper wiele bomb i min , ale w koncu pomylil sie … i zostal „mezem swojej zony” !
    Krzysztof Warzycha – przyklad wspanialej modelowej kariery klubowej , mogacej byc wzorem , pelen szacunek i uznanie , w jedenastce „Gucio” jest przez pryzmat gry w reprezentacji narodowej .

  86. Gość: Post-scriptum, chello089076132134.chello.pl

    9 grudnia 2007 at 11:55

    Z naszego podworka :

    Majdan-Skrobowski,Łapiński,Głwacki,Mila-Citko,Nawałka,Dziekanowski-Kowalczyk,Warzycha,Okoński

    Tylko dwa uzasadnienia :

    Radek Mjadan – w meczu z Panathinaikosem rozbroil jak saper wiele bomb i min , ale w koncu pomylil sie … i zostal „mezem swojej zony” !
    Krzysztof Warzycha – przyklad wspanialej modelowej kariery klubowej , mogacej byc wzorem , pelen szacunek i uznanie , w jedenastce „Gucio” jest przez pryzmat gry w reprezentacji narodowej .

  87. Gość: Post-scriptum, chello089076132134.chello.pl

    9 grudnia 2007 at 11:55

    Z naszego podworka :

    Majdan-Skrobowski,Łapiński,Głwacki,Mila-Citko,Nawałka,Dziekanowski-Kowalczyk,Warzycha,Okoński

    Tylko dwa uzasadnienia :

    Radek Mjadan – w meczu z Panathinaikosem rozbroil jak saper wiele bomb i min , ale w koncu pomylil sie … i zostal „mezem swojej zony” !
    Krzysztof Warzycha – przyklad wspanialej modelowej kariery klubowej , mogacej byc wzorem , pelen szacunek i uznanie , w jedenastce „Gucio” jest przez pryzmat gry w reprezentacji narodowej .

  88. Gość: Post-scriptum, chello089076132134.chello.pl

    9 grudnia 2007 at 11:55

    Z naszego podworka :

    Majdan-Skrobowski,Łapiński,Głwacki,Mila-Citko,Nawałka,Dziekanowski-Kowalczyk,Warzycha,Okoński

    Tylko dwa uzasadnienia :

    Radek Mjadan – w meczu z Panathinaikosem rozbroil jak saper wiele bomb i min , ale w koncu pomylil sie … i zostal „mezem swojej zony” !
    Krzysztof Warzycha – przyklad wspanialej modelowej kariery klubowej , mogacej byc wzorem , pelen szacunek i uznanie , w jedenastce „Gucio” jest przez pryzmat gry w reprezentacji narodowej .

  89. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 12:13

    Od dawna zastanawiam się co się stało z Mendietą i Aimarem, którzy w swoim czasie rządzili w Primera Division i LM. Są pewne przypadki, których zrozumieć nie sposób. To zagadka w stylu „dlaczego Hiszpanie zawsze mają dobry skład, a na turniejach nigdy nie mogą nic osiągnąć?”.

  90. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 12:13

    Od dawna zastanawiam się co się stało z Mendietą i Aimarem, którzy w swoim czasie rządzili w Primera Division i LM. Są pewne przypadki, których zrozumieć nie sposób. To zagadka w stylu „dlaczego Hiszpanie zawsze mają dobry skład, a na turniejach nigdy nie mogą nic osiągnąć?”.

  91. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 12:13

    Od dawna zastanawiam się co się stało z Mendietą i Aimarem, którzy w swoim czasie rządzili w Primera Division i LM. Są pewne przypadki, których zrozumieć nie sposób. To zagadka w stylu „dlaczego Hiszpanie zawsze mają dobry skład, a na turniejach nigdy nie mogą nic osiągnąć?”.

  92. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 12:13

    Od dawna zastanawiam się co się stało z Mendietą i Aimarem, którzy w swoim czasie rządzili w Primera Division i LM. Są pewne przypadki, których zrozumieć nie sposób. To zagadka w stylu „dlaczego Hiszpanie zawsze mają dobry skład, a na turniejach nigdy nie mogą nic osiągnąć?”.

  93. Gość: , ejo148.neoplus.adsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 15:02

    Do rkdeey. Dlaczego Hiszpanie niczego nie osiągają w turniejach? Odpowiedź jest bardzo prosta i jest związana ze specyfiką tego kraju. Hiszpania to pojęcie państwowości a nie narodowości. Hiszpanie wspólcześnie to wiele poszczególnych grup etnicznych.To Baskowie, Katalończycy i inni. Co istotne poszczególne krainy,np:Katalonia czy Baskonia otwarcie głoszą hasła niepodległościowe, ewentualnie autonomiczne. Tak na prawde na sukcesie reprezentacji zalezy tylko mieszkańcom Madrytu. Jest tak prawidłowość, że sukces podtrzymuje siłę rządzących. Tak na prawde piłkarze licznych hiszpańskich prowincji nie chcą sukcesu reprezentacji. Dla nich sukces Hiszpanii to własna porażka w dążeniach narodowościowych.

  94. Gość: , ejo148.neoplus.adsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 15:02

    Do rkdeey. Dlaczego Hiszpanie niczego nie osiągają w turniejach? Odpowiedź jest bardzo prosta i jest związana ze specyfiką tego kraju. Hiszpania to pojęcie państwowości a nie narodowości. Hiszpanie wspólcześnie to wiele poszczególnych grup etnicznych.To Baskowie, Katalończycy i inni. Co istotne poszczególne krainy,np:Katalonia czy Baskonia otwarcie głoszą hasła niepodległościowe, ewentualnie autonomiczne. Tak na prawde na sukcesie reprezentacji zalezy tylko mieszkańcom Madrytu. Jest tak prawidłowość, że sukces podtrzymuje siłę rządzących. Tak na prawde piłkarze licznych hiszpańskich prowincji nie chcą sukcesu reprezentacji. Dla nich sukces Hiszpanii to własna porażka w dążeniach narodowościowych.

  95. Gość: , ejo148.neoplus.adsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 15:02

    Do rkdeey. Dlaczego Hiszpanie niczego nie osiągają w turniejach? Odpowiedź jest bardzo prosta i jest związana ze specyfiką tego kraju. Hiszpania to pojęcie państwowości a nie narodowości. Hiszpanie wspólcześnie to wiele poszczególnych grup etnicznych.To Baskowie, Katalończycy i inni. Co istotne poszczególne krainy,np:Katalonia czy Baskonia otwarcie głoszą hasła niepodległościowe, ewentualnie autonomiczne. Tak na prawde na sukcesie reprezentacji zalezy tylko mieszkańcom Madrytu. Jest tak prawidłowość, że sukces podtrzymuje siłę rządzących. Tak na prawde piłkarze licznych hiszpańskich prowincji nie chcą sukcesu reprezentacji. Dla nich sukces Hiszpanii to własna porażka w dążeniach narodowościowych.

  96. Gość: , ejo148.neoplus.adsl.tpnet.pl

    9 grudnia 2007 at 15:02

    Do rkdeey. Dlaczego Hiszpanie niczego nie osiągają w turniejach? Odpowiedź jest bardzo prosta i jest związana ze specyfiką tego kraju. Hiszpania to pojęcie państwowości a nie narodowości. Hiszpanie wspólcześnie to wiele poszczególnych grup etnicznych.To Baskowie, Katalończycy i inni. Co istotne poszczególne krainy,np:Katalonia czy Baskonia otwarcie głoszą hasła niepodległościowe, ewentualnie autonomiczne. Tak na prawde na sukcesie reprezentacji zalezy tylko mieszkańcom Madrytu. Jest tak prawidłowość, że sukces podtrzymuje siłę rządzących. Tak na prawde piłkarze licznych hiszpańskich prowincji nie chcą sukcesu reprezentacji. Dla nich sukces Hiszpanii to własna porażka w dążeniach narodowościowych.

  97. krzysztof_rogiewicz

    9 grudnia 2007 at 17:04

    Dla mnie pilkarzem ktory zmarnował swoja szanse jest Albert Luque. Wszyscy zapewne pamietamy go z czasow bardzo dobrej gry w Deportivo La Coruńa. Lecz gdy tylko Deportivo przestało si liczyc w Hiszpanii uciekl do Anglii i sluch o nim zaginal…a szkoda bo byl (jest) to naprawde swietnie zapowiadajacy sie pilkarz. Teraz stara sie odbudwac forme w Ajaxie Amsterdam…zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Drugim zawodnikiem ktory „zawalil” swoja kariere jest Adriano. Fakt że moze on jest wrocic na szczyt jednak straconego czasu nikt mu juz nie odda.

    zapraszam wszystkich do przeczytania mojej zapowiedzi meczu FC Barcelona- Deportivo La Corunia.

    http://www.barcaserwis.com/index.php?co=aktualnosci&id=13614

    pozdrawiam:)

  98. krzysztof_rogiewicz

    9 grudnia 2007 at 17:04

    Dla mnie pilkarzem ktory zmarnował swoja szanse jest Albert Luque. Wszyscy zapewne pamietamy go z czasow bardzo dobrej gry w Deportivo La Coruńa. Lecz gdy tylko Deportivo przestało si liczyc w Hiszpanii uciekl do Anglii i sluch o nim zaginal…a szkoda bo byl (jest) to naprawde swietnie zapowiadajacy sie pilkarz. Teraz stara sie odbudwac forme w Ajaxie Amsterdam…zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Drugim zawodnikiem ktory „zawalil” swoja kariere jest Adriano. Fakt że moze on jest wrocic na szczyt jednak straconego czasu nikt mu juz nie odda.

    zapraszam wszystkich do przeczytania mojej zapowiedzi meczu FC Barcelona- Deportivo La Corunia.

    http://www.barcaserwis.com/index.php?co=aktualnosci&id=13614

    pozdrawiam:)

  99. krzysztof_rogiewicz

    9 grudnia 2007 at 17:04

    Dla mnie pilkarzem ktory zmarnował swoja szanse jest Albert Luque. Wszyscy zapewne pamietamy go z czasow bardzo dobrej gry w Deportivo La Coruńa. Lecz gdy tylko Deportivo przestało si liczyc w Hiszpanii uciekl do Anglii i sluch o nim zaginal…a szkoda bo byl (jest) to naprawde swietnie zapowiadajacy sie pilkarz. Teraz stara sie odbudwac forme w Ajaxie Amsterdam…zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Drugim zawodnikiem ktory „zawalil” swoja kariere jest Adriano. Fakt że moze on jest wrocic na szczyt jednak straconego czasu nikt mu juz nie odda.

    zapraszam wszystkich do przeczytania mojej zapowiedzi meczu FC Barcelona- Deportivo La Corunia.

    http://www.barcaserwis.com/index.php?co=aktualnosci&id=13614

    pozdrawiam:)

  100. krzysztof_rogiewicz

    9 grudnia 2007 at 17:04

    Dla mnie pilkarzem ktory zmarnował swoja szanse jest Albert Luque. Wszyscy zapewne pamietamy go z czasow bardzo dobrej gry w Deportivo La Coruńa. Lecz gdy tylko Deportivo przestało si liczyc w Hiszpanii uciekl do Anglii i sluch o nim zaginal…a szkoda bo byl (jest) to naprawde swietnie zapowiadajacy sie pilkarz. Teraz stara sie odbudwac forme w Ajaxie Amsterdam…zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Drugim zawodnikiem ktory „zawalil” swoja kariere jest Adriano. Fakt że moze on jest wrocic na szczyt jednak straconego czasu nikt mu juz nie odda.

    zapraszam wszystkich do przeczytania mojej zapowiedzi meczu FC Barcelona- Deportivo La Corunia.

    http://www.barcaserwis.com/index.php?co=aktualnosci&id=13614

    pozdrawiam:)

  101. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 21:44

    @ ejo:
    Nie sądzę, aby należało upatrywać przyczyn braku sukcesów reprezentacji Hiszpanii wyłącznie w sytuacji politycznej kraju. Owszem, na pewno ma to swoje przełożenie, ale nie demonizujmy, że występ w kadrze hiszpańskiej to dla piłkarzy z Katalonii czy Baskonii samo zło – gdyby tak było, to najzwyczajniej w świecie mogliby odmówić gry, nikt ich przecież nie zmusi. Poza tym grając w reprze poszczególni piłkarze pokazują swoje umiejętności i nie sądzę, aby specjalnie zawalali kolejne turnieje tylko po to, żeby zrobić na złość władzom w Madrycie. Nie ma co z tego czynić kolejnej conspiracy theory 🙂

  102. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 21:44

    @ ejo:
    Nie sądzę, aby należało upatrywać przyczyn braku sukcesów reprezentacji Hiszpanii wyłącznie w sytuacji politycznej kraju. Owszem, na pewno ma to swoje przełożenie, ale nie demonizujmy, że występ w kadrze hiszpańskiej to dla piłkarzy z Katalonii czy Baskonii samo zło – gdyby tak było, to najzwyczajniej w świecie mogliby odmówić gry, nikt ich przecież nie zmusi. Poza tym grając w reprze poszczególni piłkarze pokazują swoje umiejętności i nie sądzę, aby specjalnie zawalali kolejne turnieje tylko po to, żeby zrobić na złość władzom w Madrycie. Nie ma co z tego czynić kolejnej conspiracy theory 🙂

  103. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 21:44

    @ ejo:
    Nie sądzę, aby należało upatrywać przyczyn braku sukcesów reprezentacji Hiszpanii wyłącznie w sytuacji politycznej kraju. Owszem, na pewno ma to swoje przełożenie, ale nie demonizujmy, że występ w kadrze hiszpańskiej to dla piłkarzy z Katalonii czy Baskonii samo zło – gdyby tak było, to najzwyczajniej w świecie mogliby odmówić gry, nikt ich przecież nie zmusi. Poza tym grając w reprze poszczególni piłkarze pokazują swoje umiejętności i nie sądzę, aby specjalnie zawalali kolejne turnieje tylko po to, żeby zrobić na złość władzom w Madrycie. Nie ma co z tego czynić kolejnej conspiracy theory 🙂

  104. rkdeey

    9 grudnia 2007 at 21:44

    @ ejo:
    Nie sądzę, aby należało upatrywać przyczyn braku sukcesów reprezentacji Hiszpanii wyłącznie w sytuacji politycznej kraju. Owszem, na pewno ma to swoje przełożenie, ale nie demonizujmy, że występ w kadrze hiszpańskiej to dla piłkarzy z Katalonii czy Baskonii samo zło – gdyby tak było, to najzwyczajniej w świecie mogliby odmówić gry, nikt ich przecież nie zmusi. Poza tym grając w reprze poszczególni piłkarze pokazują swoje umiejętności i nie sądzę, aby specjalnie zawalali kolejne turnieje tylko po to, żeby zrobić na złość władzom w Madrycie. Nie ma co z tego czynić kolejnej conspiracy theory 🙂

  105. Gość: m., 87-205-235-62.adsl.inetia.pl

    11 grudnia 2007 at 13:10

    Mając na uwadze, że z pięciu reprezentacji najsilniejszych lig europy tylko trzy dobrze grają w turniejach i wygrywają trofea, trudno zgodzić się ze spiskową teorią głębokiego podziału Hiszpanii. W każdym kraju „repra” jest idealnym poletkiem do pokazania się, do wypromowania nazwiska, pokazania się zarówno kibicom jak i menadżerom. Każdy piłkarz o tym wie i to rozumie i raczej nie doszukiwałbym się przyczyn porażek Hiszpanów w braku chęci czy ambicji. Moim zdaniem ich federacja nie ma po prostu doświadczenia w budowaniu mistrzowskich drużyn tak jak Niemcy i Włosi, czy od jakiegoś czasu też Francuzi. I tym bardziej gorzka była porażka z Koreą w 2002 roku, kiedy to szansa historyczny półfinał była większa niż kiedykolwiek !!

    Wspomnieliście transfery Van Der Saara i Luque na wyspy. Farinos, Mendieta, Claudio Lopez do Serie A. Wszystko okazało się niewypałem. I tak obserwując dalej dostrzegam pewną prawidłowość. Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo, Anglicy prawie w ogóle nie opuszczają wysp (albo tak jak Owen szybko wracają). Ostatnio zaczęli jeździć Hiszpanie, ale głównie za sprawą Beniteza. Jednak tak naprawdę karuzela transferowa kręci się wokół Brazylijczyków, Argentyńczyków, Portugalczyków i…. Francuzów. Oraz wszelkich innych nacji, które nie dysponują silnymi ligami krajowymi. Dziwie się tylko, że piłkarze nie zwracając uwagi na te prawidłowości, ryzykują swoje kariery rzucając się niemal z motyka na słońce.

  106. Gość: m., 87-205-235-62.adsl.inetia.pl

    11 grudnia 2007 at 13:10

    Mając na uwadze, że z pięciu reprezentacji najsilniejszych lig europy tylko trzy dobrze grają w turniejach i wygrywają trofea, trudno zgodzić się ze spiskową teorią głębokiego podziału Hiszpanii. W każdym kraju „repra” jest idealnym poletkiem do pokazania się, do wypromowania nazwiska, pokazania się zarówno kibicom jak i menadżerom. Każdy piłkarz o tym wie i to rozumie i raczej nie doszukiwałbym się przyczyn porażek Hiszpanów w braku chęci czy ambicji. Moim zdaniem ich federacja nie ma po prostu doświadczenia w budowaniu mistrzowskich drużyn tak jak Niemcy i Włosi, czy od jakiegoś czasu też Francuzi. I tym bardziej gorzka była porażka z Koreą w 2002 roku, kiedy to szansa historyczny półfinał była większa niż kiedykolwiek !!

    Wspomnieliście transfery Van Der Saara i Luque na wyspy. Farinos, Mendieta, Claudio Lopez do Serie A. Wszystko okazało się niewypałem. I tak obserwując dalej dostrzegam pewną prawidłowość. Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo, Anglicy prawie w ogóle nie opuszczają wysp (albo tak jak Owen szybko wracają). Ostatnio zaczęli jeździć Hiszpanie, ale głównie za sprawą Beniteza. Jednak tak naprawdę karuzela transferowa kręci się wokół Brazylijczyków, Argentyńczyków, Portugalczyków i…. Francuzów. Oraz wszelkich innych nacji, które nie dysponują silnymi ligami krajowymi. Dziwie się tylko, że piłkarze nie zwracając uwagi na te prawidłowości, ryzykują swoje kariery rzucając się niemal z motyka na słońce.

  107. Gość: m., 87-205-235-62.adsl.inetia.pl

    11 grudnia 2007 at 13:10

    Mając na uwadze, że z pięciu reprezentacji najsilniejszych lig europy tylko trzy dobrze grają w turniejach i wygrywają trofea, trudno zgodzić się ze spiskową teorią głębokiego podziału Hiszpanii. W każdym kraju „repra” jest idealnym poletkiem do pokazania się, do wypromowania nazwiska, pokazania się zarówno kibicom jak i menadżerom. Każdy piłkarz o tym wie i to rozumie i raczej nie doszukiwałbym się przyczyn porażek Hiszpanów w braku chęci czy ambicji. Moim zdaniem ich federacja nie ma po prostu doświadczenia w budowaniu mistrzowskich drużyn tak jak Niemcy i Włosi, czy od jakiegoś czasu też Francuzi. I tym bardziej gorzka była porażka z Koreą w 2002 roku, kiedy to szansa historyczny półfinał była większa niż kiedykolwiek !!

    Wspomnieliście transfery Van Der Saara i Luque na wyspy. Farinos, Mendieta, Claudio Lopez do Serie A. Wszystko okazało się niewypałem. I tak obserwując dalej dostrzegam pewną prawidłowość. Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo, Anglicy prawie w ogóle nie opuszczają wysp (albo tak jak Owen szybko wracają). Ostatnio zaczęli jeździć Hiszpanie, ale głównie za sprawą Beniteza. Jednak tak naprawdę karuzela transferowa kręci się wokół Brazylijczyków, Argentyńczyków, Portugalczyków i…. Francuzów. Oraz wszelkich innych nacji, które nie dysponują silnymi ligami krajowymi. Dziwie się tylko, że piłkarze nie zwracając uwagi na te prawidłowości, ryzykują swoje kariery rzucając się niemal z motyka na słońce.

  108. Gość: m., 87-205-235-62.adsl.inetia.pl

    11 grudnia 2007 at 13:10

    Mając na uwadze, że z pięciu reprezentacji najsilniejszych lig europy tylko trzy dobrze grają w turniejach i wygrywają trofea, trudno zgodzić się ze spiskową teorią głębokiego podziału Hiszpanii. W każdym kraju „repra” jest idealnym poletkiem do pokazania się, do wypromowania nazwiska, pokazania się zarówno kibicom jak i menadżerom. Każdy piłkarz o tym wie i to rozumie i raczej nie doszukiwałbym się przyczyn porażek Hiszpanów w braku chęci czy ambicji. Moim zdaniem ich federacja nie ma po prostu doświadczenia w budowaniu mistrzowskich drużyn tak jak Niemcy i Włosi, czy od jakiegoś czasu też Francuzi. I tym bardziej gorzka była porażka z Koreą w 2002 roku, kiedy to szansa historyczny półfinał była większa niż kiedykolwiek !!

    Wspomnieliście transfery Van Der Saara i Luque na wyspy. Farinos, Mendieta, Claudio Lopez do Serie A. Wszystko okazało się niewypałem. I tak obserwując dalej dostrzegam pewną prawidłowość. Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo, Anglicy prawie w ogóle nie opuszczają wysp (albo tak jak Owen szybko wracają). Ostatnio zaczęli jeździć Hiszpanie, ale głównie za sprawą Beniteza. Jednak tak naprawdę karuzela transferowa kręci się wokół Brazylijczyków, Argentyńczyków, Portugalczyków i…. Francuzów. Oraz wszelkich innych nacji, które nie dysponują silnymi ligami krajowymi. Dziwie się tylko, że piłkarze nie zwracając uwagi na te prawidłowości, ryzykują swoje kariery rzucając się niemal z motyka na słońce.

  109. zamorano102

    12 grudnia 2007 at 11:19

    @Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo

    Christian Panucci w Realu grał bardzo dobrze.Vialli i Zola, teraz Toni 😉

    Ktoś wyżej wymienił Redondo. Nieporozumienie zupełne. Fernando Redondo był najlepszy na swojej pozycji na świecie u szczytu kariery. Wygrał dla Argentyny Puchar Konfederacji i Copa America, na Mundialu w USA wiadomo co utrąciło zespół.To Redondo był liderem i mózgiem Realu w Lidze Mistrzów 1997, kiedy Real odzyskał Puchar Europy po 32 latach. Do tego Puchar Interkontynentalny i Mistrzostwa Hiszpanii. Potem drugi Puchar Europy. A pamiętacie półfinał wtedy z Man Utd ? Co zrobił Redondo ? Potem padł ofiarą wyborów w Realu. We Włoszech ciężka kontuzja. Reprezentacji Argentyny nie dał tyle ile mógł przez obsesje Pasarelli. I to reprezentacja pozbyła się chyba najlepszego pomocnika świata na Mundial 98 przez „długowłosi gate”. Co oni mogli by tam zdziałaś z Caniggią i Redondo. To już nie Fernando wina… Moim zdaniem pewnie Redondo mógł osiągnąć więcej (Mistrzostwo świata), ale do takiego zestawienia nijak nie pasuje. Był piłkarzem spełnionym, wielkim. IMVHO bardziej niż Mendieta czy Kluivert.

  110. zamorano102

    12 grudnia 2007 at 11:19

    @Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo

    Christian Panucci w Realu grał bardzo dobrze.Vialli i Zola, teraz Toni 😉

    Ktoś wyżej wymienił Redondo. Nieporozumienie zupełne. Fernando Redondo był najlepszy na swojej pozycji na świecie u szczytu kariery. Wygrał dla Argentyny Puchar Konfederacji i Copa America, na Mundialu w USA wiadomo co utrąciło zespół.To Redondo był liderem i mózgiem Realu w Lidze Mistrzów 1997, kiedy Real odzyskał Puchar Europy po 32 latach. Do tego Puchar Interkontynentalny i Mistrzostwa Hiszpanii. Potem drugi Puchar Europy. A pamiętacie półfinał wtedy z Man Utd ? Co zrobił Redondo ? Potem padł ofiarą wyborów w Realu. We Włoszech ciężka kontuzja. Reprezentacji Argentyny nie dał tyle ile mógł przez obsesje Pasarelli. I to reprezentacja pozbyła się chyba najlepszego pomocnika świata na Mundial 98 przez „długowłosi gate”. Co oni mogli by tam zdziałaś z Caniggią i Redondo. To już nie Fernando wina… Moim zdaniem pewnie Redondo mógł osiągnąć więcej (Mistrzostwo świata), ale do takiego zestawienia nijak nie pasuje. Był piłkarzem spełnionym, wielkim. IMVHO bardziej niż Mendieta czy Kluivert.

  111. zamorano102

    12 grudnia 2007 at 11:19

    @Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo

    Christian Panucci w Realu grał bardzo dobrze.Vialli i Zola, teraz Toni 😉

    Ktoś wyżej wymienił Redondo. Nieporozumienie zupełne. Fernando Redondo był najlepszy na swojej pozycji na świecie u szczytu kariery. Wygrał dla Argentyny Puchar Konfederacji i Copa America, na Mundialu w USA wiadomo co utrąciło zespół.To Redondo był liderem i mózgiem Realu w Lidze Mistrzów 1997, kiedy Real odzyskał Puchar Europy po 32 latach. Do tego Puchar Interkontynentalny i Mistrzostwa Hiszpanii. Potem drugi Puchar Europy. A pamiętacie półfinał wtedy z Man Utd ? Co zrobił Redondo ? Potem padł ofiarą wyborów w Realu. We Włoszech ciężka kontuzja. Reprezentacji Argentyny nie dał tyle ile mógł przez obsesje Pasarelli. I to reprezentacja pozbyła się chyba najlepszego pomocnika świata na Mundial 98 przez „długowłosi gate”. Co oni mogli by tam zdziałaś z Caniggią i Redondo. To już nie Fernando wina… Moim zdaniem pewnie Redondo mógł osiągnąć więcej (Mistrzostwo świata), ale do takiego zestawienia nijak nie pasuje. Był piłkarzem spełnionym, wielkim. IMVHO bardziej niż Mendieta czy Kluivert.

  112. zamorano102

    12 grudnia 2007 at 11:19

    @Przedstawiciele najsilniejszych lig najlepiej czują się u siebie. Włosi w Hiszpanii też grają słabo

    Christian Panucci w Realu grał bardzo dobrze.Vialli i Zola, teraz Toni 😉

    Ktoś wyżej wymienił Redondo. Nieporozumienie zupełne. Fernando Redondo był najlepszy na swojej pozycji na świecie u szczytu kariery. Wygrał dla Argentyny Puchar Konfederacji i Copa America, na Mundialu w USA wiadomo co utrąciło zespół.To Redondo był liderem i mózgiem Realu w Lidze Mistrzów 1997, kiedy Real odzyskał Puchar Europy po 32 latach. Do tego Puchar Interkontynentalny i Mistrzostwa Hiszpanii. Potem drugi Puchar Europy. A pamiętacie półfinał wtedy z Man Utd ? Co zrobił Redondo ? Potem padł ofiarą wyborów w Realu. We Włoszech ciężka kontuzja. Reprezentacji Argentyny nie dał tyle ile mógł przez obsesje Pasarelli. I to reprezentacja pozbyła się chyba najlepszego pomocnika świata na Mundial 98 przez „długowłosi gate”. Co oni mogli by tam zdziałaś z Caniggią i Redondo. To już nie Fernando wina… Moim zdaniem pewnie Redondo mógł osiągnąć więcej (Mistrzostwo świata), ale do takiego zestawienia nijak nie pasuje. Był piłkarzem spełnionym, wielkim. IMVHO bardziej niż Mendieta czy Kluivert.

  113. w.wozniak

    14 grudnia 2007 at 14:43

    Ja wymieniłem Redondo, ale nie w kontekście piłkarza, który zmarnował talent, tylko wśród tych, którzy mieli przez czas jakiś przydomek „Drugi Maradona”, by nie osiągnąć jednak tak wiele, jak po nich sobie obiecywano. Przydomek zresztą idiotyczny, bo i parametry zawodnika zupełnie inne i pozycja nie ta, no i bramkostrzelność nieco odbiegająca – w sumie kilkanaście goli w karierze.
    Napisałem też, że niedosty pozostaje pomimo jego złotego okresu w Realu. A szczególnie Argentyńczycy moga naprawdę żałować, bo przy takim potencjale bilans 29 meczów i jeden gol w ciągu 7 lat gry w kadrze to doprawdy niewiele

  114. w.wozniak

    14 grudnia 2007 at 14:43

    Ja wymieniłem Redondo, ale nie w kontekście piłkarza, który zmarnował talent, tylko wśród tych, którzy mieli przez czas jakiś przydomek „Drugi Maradona”, by nie osiągnąć jednak tak wiele, jak po nich sobie obiecywano. Przydomek zresztą idiotyczny, bo i parametry zawodnika zupełnie inne i pozycja nie ta, no i bramkostrzelność nieco odbiegająca – w sumie kilkanaście goli w karierze.
    Napisałem też, że niedosty pozostaje pomimo jego złotego okresu w Realu. A szczególnie Argentyńczycy moga naprawdę żałować, bo przy takim potencjale bilans 29 meczów i jeden gol w ciągu 7 lat gry w kadrze to doprawdy niewiele

  115. w.wozniak

    14 grudnia 2007 at 14:43

    Ja wymieniłem Redondo, ale nie w kontekście piłkarza, który zmarnował talent, tylko wśród tych, którzy mieli przez czas jakiś przydomek „Drugi Maradona”, by nie osiągnąć jednak tak wiele, jak po nich sobie obiecywano. Przydomek zresztą idiotyczny, bo i parametry zawodnika zupełnie inne i pozycja nie ta, no i bramkostrzelność nieco odbiegająca – w sumie kilkanaście goli w karierze.
    Napisałem też, że niedosty pozostaje pomimo jego złotego okresu w Realu. A szczególnie Argentyńczycy moga naprawdę żałować, bo przy takim potencjale bilans 29 meczów i jeden gol w ciągu 7 lat gry w kadrze to doprawdy niewiele

  116. w.wozniak

    14 grudnia 2007 at 14:43

    Ja wymieniłem Redondo, ale nie w kontekście piłkarza, który zmarnował talent, tylko wśród tych, którzy mieli przez czas jakiś przydomek „Drugi Maradona”, by nie osiągnąć jednak tak wiele, jak po nich sobie obiecywano. Przydomek zresztą idiotyczny, bo i parametry zawodnika zupełnie inne i pozycja nie ta, no i bramkostrzelność nieco odbiegająca – w sumie kilkanaście goli w karierze.
    Napisałem też, że niedosty pozostaje pomimo jego złotego okresu w Realu. A szczególnie Argentyńczycy moga naprawdę żałować, bo przy takim potencjale bilans 29 meczów i jeden gol w ciągu 7 lat gry w kadrze to doprawdy niewiele

  117. Gość: Valentino, aeeq138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    16 marca 2009 at 18:44

    Moim Zdaniem Takiemu Klubowi Jak FC VALENCIA Zdecydowanie Brakuje Lidera Który Cały czas gran Swietnie. Powinni kupić S. Gerrarda ( ale Liverpool nie odda go za rzadne pieniądze ), wiec powinni skorzystać z Michaela Ballacka lub Lionela Messiego który jet moim zdaniem najlepszym offensywnym pomocnikiem na świecie. ;]

  118. Gość: Valentino, aeeq138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    16 marca 2009 at 18:44

    Moim Zdaniem Takiemu Klubowi Jak FC VALENCIA Zdecydowanie Brakuje Lidera Który Cały czas gran Swietnie. Powinni kupić S. Gerrarda ( ale Liverpool nie odda go za rzadne pieniądze ), wiec powinni skorzystać z Michaela Ballacka lub Lionela Messiego który jet moim zdaniem najlepszym offensywnym pomocnikiem na świecie. ;]

  119. Gość: Valentino, aeeq138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    16 marca 2009 at 18:44

    Moim Zdaniem Takiemu Klubowi Jak FC VALENCIA Zdecydowanie Brakuje Lidera Który Cały czas gran Swietnie. Powinni kupić S. Gerrarda ( ale Liverpool nie odda go za rzadne pieniądze ), wiec powinni skorzystać z Michaela Ballacka lub Lionela Messiego który jet moim zdaniem najlepszym offensywnym pomocnikiem na świecie. ;]

  120. Gość: Valentino, aeeq138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    16 marca 2009 at 18:44

    Moim Zdaniem Takiemu Klubowi Jak FC VALENCIA Zdecydowanie Brakuje Lidera Który Cały czas gran Swietnie. Powinni kupić S. Gerrarda ( ale Liverpool nie odda go za rzadne pieniądze ), wiec powinni skorzystać z Michaela Ballacka lub Lionela Messiego który jet moim zdaniem najlepszym offensywnym pomocnikiem na świecie. ;]

Zostaw odpowiedź