PiS jak Athletic Bilbao?

 

 

Po przegranych wyborach w PiS trwa dintojra. Zrezygnowało trzech wiceprezesów: Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Michał Ujazdowski. Wicemarszałkiem Sejmu został Krzysztof Putra, wczoraj na szefa klubu parlamentarnego wybrano Przemysława Gosiewskiego. Oznacza to, że prezes Jarosław Kaczyński stawia na najwierniejszych z wiernych czyli tzw. 'zakon PC'.

 

Bardzo ciekawe porównanie na to, do czego taka linia może doprowadzić znalazł poseł Zbigniew Girzyński, członek Rady Politycznej PiS na łamach Naszego Dziennika.  Uznał on, że PiSowi grozi bilbaoizacja, wykazując się przy tym doskonałą znajomością realiów ligi hiszpańskiej:

Jeden z hiszpańskich klubów piłkarskich Athletic Bilbao znany jest między innymi z tego, że zatrudnia jako piłkarzy tylko Basków. Jest to wprawdzie jedyny obok Realu Madryt i FC Barcelona zespół, który nigdy nie został zdegradowany do hiszpańskiej drugiej ligi, jednak w czasach, gdy najlepsze kluby, posiłkując się zawodnikami z innych państw, walczą o najwyższe laury, Baskowie od ponad 20 lat nie sięgnęli po żadne z krajowych trofeów. Prawo i Sprawiedliwość może się stać takim Athletic Bilbao polskiej polityki.

Budowa zespołu tylko w oparciu o dawnych działaczy PC, względnie sięganie – tak jak postuluje to np. Kazimierz M. Ujazdowski – do dawnych struktur Przymierza Prawicy w naszej obecnej sytuacji może się okazać niewystarczające. Ogromną siłą PiS, dzisiaj prawie niewykorzystywaną, jest ławka rezerwowych (…) Jestem przekonany, że jeśli prezes otworzy się na tych ludzi (młodych, którzy do PiS dołączyli w ostatnich 6 latach, a wcześniej nie działali polityczne – mp) i na nich się oprze, to wyniosą go oni ponownie na stanowisko premiera, ponieważ poza lojalnością, której mogliby się od nich uczyć wszyscy, cechuje ich także zmysł polityczny i profesjonalne podejście do polityki. 

Nie będę się spierał czy ławka PiS istotnie jest siłą tej partii czy słabością. Wolę skupić się na tym ciekawym, piłkarskim porównaniu. Gdyby PiS rzeczywiście poszedł tą drogą bilbaoizacji, przypominałby Barcelonę – klub z sukcesami – gdyby ta nagle postanowiła pozbyć się Ronaldinho, Messiego, Henry'ego, Eto'o i wystawiać samych Katalończyków. Z Puyolem, Valdezem, Iniestą, Bojanem i innymi wychowankami swej akademii, ba nawet Oleguerem pewnie utrzymałaby się w lidze, ale o walce choćby o europejskie puchary musiałaby zapomnieć. PiS też się utrzyma, ale umówmy się, że np. Dorn jest tej partii tym czym jeden z wielkiej czwórki dla Barcy.

 

A wracając do Athletic Bilbao, tego ewenementu w skali światowej, dodam, że jakkolwiek sukcesy odnosił dawno temu, jest po Realu, Barcelonie i Atletico Madryt czwartą najbardziej utytułowaną drużyną ligi hiszpańskiej (osiem tytułów mistrza Hiszpanii, 23 Puchary Króla).

 

Owa polityka zatrudniania w klubie tylko i wyłącznie Basków istnieje od 1912 słynie i nosi nazwę cantera. Działacze tłumaczą, że nie jest ona wyrazem ksenofobii skierowanej przeciwko obcokrajowcom. Jej celem jest wyłącznie wspieranie Basków. A kibice Athletic są tak bardzo przywiązani do cantery, że w badaniach z lat 90-tych aż 76 proc. z nich stwierdziło, że woli, aby klub grał w drugiej lidze, niż żeby zrezygnował z odwiecznej zasady. Nie chcą, żeby drużyna poszła w ślady innego baskijskiego klubu – Realu Sociedad San Sebastian, który z cantery zrezygnował w roku 1989. Co ciekawe Athletic jest przy tym klubem, który wydał najwięcej reprezentantów Hiszpanii, wyprzedzając nawet Barcelonę i Real Madryt.

 

Jednak PiS powinien unikać porównań z tą drużyną jeszcze z innego powodu – jego lewackich korzeni (jakże istotnych dla prezesa Kaczyńskiego). W 1936 roku Athletic podobnie jak większość Basków opowiedział się po stronie demokratycznej Republiki, a później przeciwko reżimowi Generała Franco. Pierwszym prezydentem Kraju Basków (Lehendakari) został były piłkarz klubu z Bilbao – José Antonio Aguirre y Lecube. Sformował on rząd złożony z baskijskich nacjonalistów, socjalistów i komunistów, a także utworzył 100-tysięczną baskijską armię (Eusko Gudarostea) walczącą przeciwko faszystom.

 

Dziś na stadionie San Mames dominuje grupa Herri Norte Taldea – składa się ona z osób o poglądach zdecydowanie lewicowych. Prym wiodą m.in. Redskini i inne odłamy lewicowych grup skinheadzkich. Są to kibice pochodzący z rodzin robotniczych, co zresztą powszechnie demonstrują na stadionie poprzez wywieszanie flag o symbolice robotniczej. Na innych flagach widnieją symbole lewicowe (czerwone gwiazdy, portrety Che Guevary), antyfaszystowskie i – jak już wspomniano – związane z subkulturą SHARP i innymi lewicowymi nurtami w ruchu skinheadzkim – piszą Bartosz Machalica i Szymon Martys w artykule o Athletic w miesięczniku "Nowy Robotnik" z 2006 roku, z którego korzystałem pisząc ten post.

 

Historia Athletic Bilbao na oficjalnej stronie internetowej klubu tutaj  

27 komentarzy

  1. bartoszewsky

    14 listopada 2007 at 11:08

    Pomijając już odważne porównanie, interesujący jest ten fragment wypowiedzi posła Girzyńskiego: „Baskowie od ponad 20 lat nie sięgnęli po żadne z krajowych trofeów. Prawo i Sprawiedliwość może się stać takim Athletic Bilbao polskiej polityki.”

    Nie wiem, czy jest to bardziej czarne proroctwo czy może przestroga dla władz partii, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby w tej materii PiS rzeczywiście upodobnił się do Athletiku.

  2. bartoszewsky

    14 listopada 2007 at 11:08

    Pomijając już odważne porównanie, interesujący jest ten fragment wypowiedzi posła Girzyńskiego: „Baskowie od ponad 20 lat nie sięgnęli po żadne z krajowych trofeów. Prawo i Sprawiedliwość może się stać takim Athletic Bilbao polskiej polityki.”

    Nie wiem, czy jest to bardziej czarne proroctwo czy może przestroga dla władz partii, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby w tej materii PiS rzeczywiście upodobnił się do Athletiku.

  3. bartoszewsky

    14 listopada 2007 at 11:08

    Pomijając już odważne porównanie, interesujący jest ten fragment wypowiedzi posła Girzyńskiego: „Baskowie od ponad 20 lat nie sięgnęli po żadne z krajowych trofeów. Prawo i Sprawiedliwość może się stać takim Athletic Bilbao polskiej polityki.”

    Nie wiem, czy jest to bardziej czarne proroctwo czy może przestroga dla władz partii, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby w tej materii PiS rzeczywiście upodobnił się do Athletiku.

  4. bartoszewsky

    14 listopada 2007 at 11:08

    Pomijając już odważne porównanie, interesujący jest ten fragment wypowiedzi posła Girzyńskiego: „Baskowie od ponad 20 lat nie sięgnęli po żadne z krajowych trofeów. Prawo i Sprawiedliwość może się stać takim Athletic Bilbao polskiej polityki.”

    Nie wiem, czy jest to bardziej czarne proroctwo czy może przestroga dla władz partii, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby w tej materii PiS rzeczywiście upodobnił się do Athletiku.

  5. rkdeey

    14 listopada 2007 at 15:20

    A mnie sprawa ławki PiS kojarzy się z NBA – Phoenix Suns ma krótką ławkę i między innymi przez to przegrywa, choć wydawać by się mogło, że powinni dominować. Z PiS jest podobnie. Różnica między nimi jest taka, że PHX mimo to chce się oglądać, a PiS mamy już dość i właśnie podziękowaliśmy im w wyborach ;)))

  6. rkdeey

    14 listopada 2007 at 15:20

    A mnie sprawa ławki PiS kojarzy się z NBA – Phoenix Suns ma krótką ławkę i między innymi przez to przegrywa, choć wydawać by się mogło, że powinni dominować. Z PiS jest podobnie. Różnica między nimi jest taka, że PHX mimo to chce się oglądać, a PiS mamy już dość i właśnie podziękowaliśmy im w wyborach ;)))

  7. rkdeey

    14 listopada 2007 at 15:20

    A mnie sprawa ławki PiS kojarzy się z NBA – Phoenix Suns ma krótką ławkę i między innymi przez to przegrywa, choć wydawać by się mogło, że powinni dominować. Z PiS jest podobnie. Różnica między nimi jest taka, że PHX mimo to chce się oglądać, a PiS mamy już dość i właśnie podziękowaliśmy im w wyborach ;)))

  8. rkdeey

    14 listopada 2007 at 15:20

    A mnie sprawa ławki PiS kojarzy się z NBA – Phoenix Suns ma krótką ławkę i między innymi przez to przegrywa, choć wydawać by się mogło, że powinni dominować. Z PiS jest podobnie. Różnica między nimi jest taka, że PHX mimo to chce się oglądać, a PiS mamy już dość i właśnie podziękowaliśmy im w wyborach ;)))

  9. kotobs

    14 listopada 2007 at 18:16

    Ja ten obraz postaram się przedstawić i zinterpretować z drugiej strony, analizując działania PiSu od czasu przed wybroami. Bo jak tak na to patrzę, to PiS przypomina mi…..Real Madryt z czasów ” Ery Galacticos”. Dokonali spektakularnych „transferów” polityków z Pierwszej Ligi popularności. Wyrwali Największemu rywalowi jednego z asów ( Mianowicie Zytę Gilowską) co można porównać do podebrania Barcelonie Luisa Figo. Pozbyli się bardzo skutecznego gracza vide Morientes (Marcinkiewicz), zastępując go Ronaldo (Gosiewski), który miał tylko przebłyski dawnego Talentu. I wydawłoby się że narodziła siła której pokonać się nie da. Jednak zespół zagalopował się w swoim przeznaczeniu Real w grze ofensywnej, a PiS w zwalczaniu „patologii” i oba te pomysły poniosły klęskę. Co w obu przypadkach mnie ucieszyło.

    To tylko takie dywacje, ale skoro „poważny” poseł poddaje się takim dywagacjom na łamach prasy ( nieważne jaka to jest prasa). To ja zwykły student po zajęciach też mogę sobie puścić wodzę fantazji. Pozdrawiam

  10. kotobs

    14 listopada 2007 at 18:16

    Ja ten obraz postaram się przedstawić i zinterpretować z drugiej strony, analizując działania PiSu od czasu przed wybroami. Bo jak tak na to patrzę, to PiS przypomina mi…..Real Madryt z czasów ” Ery Galacticos”. Dokonali spektakularnych „transferów” polityków z Pierwszej Ligi popularności. Wyrwali Największemu rywalowi jednego z asów ( Mianowicie Zytę Gilowską) co można porównać do podebrania Barcelonie Luisa Figo. Pozbyli się bardzo skutecznego gracza vide Morientes (Marcinkiewicz), zastępując go Ronaldo (Gosiewski), który miał tylko przebłyski dawnego Talentu. I wydawłoby się że narodziła siła której pokonać się nie da. Jednak zespół zagalopował się w swoim przeznaczeniu Real w grze ofensywnej, a PiS w zwalczaniu „patologii” i oba te pomysły poniosły klęskę. Co w obu przypadkach mnie ucieszyło.

    To tylko takie dywacje, ale skoro „poważny” poseł poddaje się takim dywagacjom na łamach prasy ( nieważne jaka to jest prasa). To ja zwykły student po zajęciach też mogę sobie puścić wodzę fantazji. Pozdrawiam

  11. kotobs

    14 listopada 2007 at 18:16

    Ja ten obraz postaram się przedstawić i zinterpretować z drugiej strony, analizując działania PiSu od czasu przed wybroami. Bo jak tak na to patrzę, to PiS przypomina mi…..Real Madryt z czasów ” Ery Galacticos”. Dokonali spektakularnych „transferów” polityków z Pierwszej Ligi popularności. Wyrwali Największemu rywalowi jednego z asów ( Mianowicie Zytę Gilowską) co można porównać do podebrania Barcelonie Luisa Figo. Pozbyli się bardzo skutecznego gracza vide Morientes (Marcinkiewicz), zastępując go Ronaldo (Gosiewski), który miał tylko przebłyski dawnego Talentu. I wydawłoby się że narodziła siła której pokonać się nie da. Jednak zespół zagalopował się w swoim przeznaczeniu Real w grze ofensywnej, a PiS w zwalczaniu „patologii” i oba te pomysły poniosły klęskę. Co w obu przypadkach mnie ucieszyło.

    To tylko takie dywacje, ale skoro „poważny” poseł poddaje się takim dywagacjom na łamach prasy ( nieważne jaka to jest prasa). To ja zwykły student po zajęciach też mogę sobie puścić wodzę fantazji. Pozdrawiam

  12. kotobs

    14 listopada 2007 at 18:16

    Ja ten obraz postaram się przedstawić i zinterpretować z drugiej strony, analizując działania PiSu od czasu przed wybroami. Bo jak tak na to patrzę, to PiS przypomina mi…..Real Madryt z czasów ” Ery Galacticos”. Dokonali spektakularnych „transferów” polityków z Pierwszej Ligi popularności. Wyrwali Największemu rywalowi jednego z asów ( Mianowicie Zytę Gilowską) co można porównać do podebrania Barcelonie Luisa Figo. Pozbyli się bardzo skutecznego gracza vide Morientes (Marcinkiewicz), zastępując go Ronaldo (Gosiewski), który miał tylko przebłyski dawnego Talentu. I wydawłoby się że narodziła siła której pokonać się nie da. Jednak zespół zagalopował się w swoim przeznaczeniu Real w grze ofensywnej, a PiS w zwalczaniu „patologii” i oba te pomysły poniosły klęskę. Co w obu przypadkach mnie ucieszyło.

    To tylko takie dywacje, ale skoro „poważny” poseł poddaje się takim dywagacjom na łamach prasy ( nieważne jaka to jest prasa). To ja zwykły student po zajęciach też mogę sobie puścić wodzę fantazji. Pozdrawiam

  13. yavoro

    14 listopada 2007 at 19:25

    nie wiem jak Ciebie Michał (przechodzę „na ty” zgodnie z instrukcją z wcześniejszych komentarzy), ale mnie powoli dopada już gorączka sobotniego spotkania Polska-Belgia…! Mam jakieś paranoiczne uczucie, że możemy się wszystkiego spodziewać, łącznie z tym, że tego meczu nie wygramy. Kadencja Leo obfituje w różne zwroty akcji, że przypomnę 1:3 z Finlandią, 0:1 z Armenią, kryzysy w wyjazdowych meczach z Kazachstanem i Azerbejdżanem. Belgia to rywal, po którym niewiadomo czego się tak naprawdę spodziewać (wygrana z Serbią u siebie), ma potencjał, który w różnych momentach może się ujawnić! No ale wyobraźmy sobie, że nie awansujemy do tych mistrzostw. Przecież to będzie katastrofa! Na początku eliminacji widok grupy do której trafiliśmy był dość przerażający, no i zaraz na wstępie rozgrywek okazało się, że Finlandia to nie taki słaby rywal i może się liczyć w stawce. Przypuszczam, że perspektywa awansu uzależniona od remisu w wyjazdowym ostatnim meczu z Serbią, byłaby wówczas kupiona w ciemno jako dar zesłany z niebios. Dziś odbieramy tę możliwość trochę jak horror, którego chcielibyśmy uniknąć… Co o tym sądzisz(cie)?

  14. yavoro

    14 listopada 2007 at 19:25

    nie wiem jak Ciebie Michał (przechodzę „na ty” zgodnie z instrukcją z wcześniejszych komentarzy), ale mnie powoli dopada już gorączka sobotniego spotkania Polska-Belgia…! Mam jakieś paranoiczne uczucie, że możemy się wszystkiego spodziewać, łącznie z tym, że tego meczu nie wygramy. Kadencja Leo obfituje w różne zwroty akcji, że przypomnę 1:3 z Finlandią, 0:1 z Armenią, kryzysy w wyjazdowych meczach z Kazachstanem i Azerbejdżanem. Belgia to rywal, po którym niewiadomo czego się tak naprawdę spodziewać (wygrana z Serbią u siebie), ma potencjał, który w różnych momentach może się ujawnić! No ale wyobraźmy sobie, że nie awansujemy do tych mistrzostw. Przecież to będzie katastrofa! Na początku eliminacji widok grupy do której trafiliśmy był dość przerażający, no i zaraz na wstępie rozgrywek okazało się, że Finlandia to nie taki słaby rywal i może się liczyć w stawce. Przypuszczam, że perspektywa awansu uzależniona od remisu w wyjazdowym ostatnim meczu z Serbią, byłaby wówczas kupiona w ciemno jako dar zesłany z niebios. Dziś odbieramy tę możliwość trochę jak horror, którego chcielibyśmy uniknąć… Co o tym sądzisz(cie)?

  15. yavoro

    14 listopada 2007 at 19:25

    nie wiem jak Ciebie Michał (przechodzę „na ty” zgodnie z instrukcją z wcześniejszych komentarzy), ale mnie powoli dopada już gorączka sobotniego spotkania Polska-Belgia…! Mam jakieś paranoiczne uczucie, że możemy się wszystkiego spodziewać, łącznie z tym, że tego meczu nie wygramy. Kadencja Leo obfituje w różne zwroty akcji, że przypomnę 1:3 z Finlandią, 0:1 z Armenią, kryzysy w wyjazdowych meczach z Kazachstanem i Azerbejdżanem. Belgia to rywal, po którym niewiadomo czego się tak naprawdę spodziewać (wygrana z Serbią u siebie), ma potencjał, który w różnych momentach może się ujawnić! No ale wyobraźmy sobie, że nie awansujemy do tych mistrzostw. Przecież to będzie katastrofa! Na początku eliminacji widok grupy do której trafiliśmy był dość przerażający, no i zaraz na wstępie rozgrywek okazało się, że Finlandia to nie taki słaby rywal i może się liczyć w stawce. Przypuszczam, że perspektywa awansu uzależniona od remisu w wyjazdowym ostatnim meczu z Serbią, byłaby wówczas kupiona w ciemno jako dar zesłany z niebios. Dziś odbieramy tę możliwość trochę jak horror, którego chcielibyśmy uniknąć… Co o tym sądzisz(cie)?

  16. yavoro

    14 listopada 2007 at 19:25

    nie wiem jak Ciebie Michał (przechodzę „na ty” zgodnie z instrukcją z wcześniejszych komentarzy), ale mnie powoli dopada już gorączka sobotniego spotkania Polska-Belgia…! Mam jakieś paranoiczne uczucie, że możemy się wszystkiego spodziewać, łącznie z tym, że tego meczu nie wygramy. Kadencja Leo obfituje w różne zwroty akcji, że przypomnę 1:3 z Finlandią, 0:1 z Armenią, kryzysy w wyjazdowych meczach z Kazachstanem i Azerbejdżanem. Belgia to rywal, po którym niewiadomo czego się tak naprawdę spodziewać (wygrana z Serbią u siebie), ma potencjał, który w różnych momentach może się ujawnić! No ale wyobraźmy sobie, że nie awansujemy do tych mistrzostw. Przecież to będzie katastrofa! Na początku eliminacji widok grupy do której trafiliśmy był dość przerażający, no i zaraz na wstępie rozgrywek okazało się, że Finlandia to nie taki słaby rywal i może się liczyć w stawce. Przypuszczam, że perspektywa awansu uzależniona od remisu w wyjazdowym ostatnim meczu z Serbią, byłaby wówczas kupiona w ciemno jako dar zesłany z niebios. Dziś odbieramy tę możliwość trochę jak horror, którego chcielibyśmy uniknąć… Co o tym sądzisz(cie)?

  17. numerstartowy

    14 listopada 2007 at 20:21

    No ale okazuje się, że w parlamencie też są fani piłki nożnej, którzy nawet co nieco więcej wiedzą niż tylko co to jest spalony. Może teraz na czele z Donaldem Tuskiem jako premierem powstanie silne lobby ponadpartyjne i propiłkarskie.

  18. numerstartowy

    14 listopada 2007 at 20:21

    No ale okazuje się, że w parlamencie też są fani piłki nożnej, którzy nawet co nieco więcej wiedzą niż tylko co to jest spalony. Może teraz na czele z Donaldem Tuskiem jako premierem powstanie silne lobby ponadpartyjne i propiłkarskie.

  19. numerstartowy

    14 listopada 2007 at 20:21

    No ale okazuje się, że w parlamencie też są fani piłki nożnej, którzy nawet co nieco więcej wiedzą niż tylko co to jest spalony. Może teraz na czele z Donaldem Tuskiem jako premierem powstanie silne lobby ponadpartyjne i propiłkarskie.

  20. numerstartowy

    14 listopada 2007 at 20:21

    No ale okazuje się, że w parlamencie też są fani piłki nożnej, którzy nawet co nieco więcej wiedzą niż tylko co to jest spalony. Może teraz na czele z Donaldem Tuskiem jako premierem powstanie silne lobby ponadpartyjne i propiłkarskie.

  21. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:31

    @rkdeey
    Hmmm, Phoenix powiadasz. To była pierwsza drużyna NBA jaka obejrzałem w życiu. Ktos przywiózł z USA ich play off z Utah. Grali tam wtedy Tom Chambers, Kurt Rambis, Dan Majerle. To było zdaje się w 1992. W Polsce wtedy rządziło przez chwilę PC, więc jest coś na rzeczy 😉

    @kotobs
    No nie, błagam Cię. Gosiewski – Ronaldo!! :)) Chyba chodzi o zamiłowanie do pączków. W dodatku Ronaldo odszedł wylany przez Capello i do dziś pluje na dawny team. To raczej jakis z odrzuconych z PiS.
    Ale za porównanie Zyta-Figo brawo, idealnie. Marcinkiewicz też jak Morro, który ich skarcił w Lidze Mistrzów w barwach Monaco w 2004.

  22. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:31

    @rkdeey
    Hmmm, Phoenix powiadasz. To była pierwsza drużyna NBA jaka obejrzałem w życiu. Ktos przywiózł z USA ich play off z Utah. Grali tam wtedy Tom Chambers, Kurt Rambis, Dan Majerle. To było zdaje się w 1992. W Polsce wtedy rządziło przez chwilę PC, więc jest coś na rzeczy 😉

    @kotobs
    No nie, błagam Cię. Gosiewski – Ronaldo!! :)) Chyba chodzi o zamiłowanie do pączków. W dodatku Ronaldo odszedł wylany przez Capello i do dziś pluje na dawny team. To raczej jakis z odrzuconych z PiS.
    Ale za porównanie Zyta-Figo brawo, idealnie. Marcinkiewicz też jak Morro, który ich skarcił w Lidze Mistrzów w barwach Monaco w 2004.

  23. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:31

    @rkdeey
    Hmmm, Phoenix powiadasz. To była pierwsza drużyna NBA jaka obejrzałem w życiu. Ktos przywiózł z USA ich play off z Utah. Grali tam wtedy Tom Chambers, Kurt Rambis, Dan Majerle. To było zdaje się w 1992. W Polsce wtedy rządziło przez chwilę PC, więc jest coś na rzeczy 😉

    @kotobs
    No nie, błagam Cię. Gosiewski – Ronaldo!! :)) Chyba chodzi o zamiłowanie do pączków. W dodatku Ronaldo odszedł wylany przez Capello i do dziś pluje na dawny team. To raczej jakis z odrzuconych z PiS.
    Ale za porównanie Zyta-Figo brawo, idealnie. Marcinkiewicz też jak Morro, który ich skarcił w Lidze Mistrzów w barwach Monaco w 2004.

  24. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:31

    @rkdeey
    Hmmm, Phoenix powiadasz. To była pierwsza drużyna NBA jaka obejrzałem w życiu. Ktos przywiózł z USA ich play off z Utah. Grali tam wtedy Tom Chambers, Kurt Rambis, Dan Majerle. To było zdaje się w 1992. W Polsce wtedy rządziło przez chwilę PC, więc jest coś na rzeczy 😉

    @kotobs
    No nie, błagam Cię. Gosiewski – Ronaldo!! :)) Chyba chodzi o zamiłowanie do pączków. W dodatku Ronaldo odszedł wylany przez Capello i do dziś pluje na dawny team. To raczej jakis z odrzuconych z PiS.
    Ale za porównanie Zyta-Figo brawo, idealnie. Marcinkiewicz też jak Morro, który ich skarcił w Lidze Mistrzów w barwach Monaco w 2004.

  25. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:34

    @yavoro
    Też juz wpadłem w dygot, zwłaszcza, że jade do Chorzowa. Z drugiej strony nie ma argumentów za tym, żebyśmy ten mecz przegrali. Belg spękany, nie chce grać. 7 zawodników wymówiło się kontuzją. Przecież wiedzą, że nasi bedą walczyć o każdy centymetr i że feta juz szykowano. Oni by juz chcieli zacząć następne eliminacje. O Serbii nawet nie chcę słyszeć…

  26. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:34

    @yavoro
    Też juz wpadłem w dygot, zwłaszcza, że jade do Chorzowa. Z drugiej strony nie ma argumentów za tym, żebyśmy ten mecz przegrali. Belg spękany, nie chce grać. 7 zawodników wymówiło się kontuzją. Przecież wiedzą, że nasi bedą walczyć o każdy centymetr i że feta juz szykowano. Oni by juz chcieli zacząć następne eliminacje. O Serbii nawet nie chcę słyszeć…

  27. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:34

    @yavoro
    Też juz wpadłem w dygot, zwłaszcza, że jade do Chorzowa. Z drugiej strony nie ma argumentów za tym, żebyśmy ten mecz przegrali. Belg spękany, nie chce grać. 7 zawodników wymówiło się kontuzją. Przecież wiedzą, że nasi bedą walczyć o każdy centymetr i że feta juz szykowano. Oni by juz chcieli zacząć następne eliminacje. O Serbii nawet nie chcę słyszeć…

  28. pol_michal

    15 listopada 2007 at 18:34

    @yavoro
    Też juz wpadłem w dygot, zwłaszcza, że jade do Chorzowa. Z drugiej strony nie ma argumentów za tym, żebyśmy ten mecz przegrali. Belg spękany, nie chce grać. 7 zawodników wymówiło się kontuzją. Przecież wiedzą, że nasi bedą walczyć o każdy centymetr i że feta juz szykowano. Oni by juz chcieli zacząć następne eliminacje. O Serbii nawet nie chcę słyszeć…

  29. Gość: , ahd82.internetdsl.tpnet.pl

    15 listopada 2007 at 23:40

    A może by tak Panie Michale napisałby Pan coś o tym jaki wpływ miał gen. Franco na tytuły mistrza Hiszpanii w historii La Liga? Zwłaszcza jeśli chodzi o tytuły Realu Madryt. Z góry dziękuję i pozdrawiam:)

  30. Gość: , ahd82.internetdsl.tpnet.pl

    15 listopada 2007 at 23:40

    A może by tak Panie Michale napisałby Pan coś o tym jaki wpływ miał gen. Franco na tytuły mistrza Hiszpanii w historii La Liga? Zwłaszcza jeśli chodzi o tytuły Realu Madryt. Z góry dziękuję i pozdrawiam:)

  31. Gość: , ahd82.internetdsl.tpnet.pl

    15 listopada 2007 at 23:40

    A może by tak Panie Michale napisałby Pan coś o tym jaki wpływ miał gen. Franco na tytuły mistrza Hiszpanii w historii La Liga? Zwłaszcza jeśli chodzi o tytuły Realu Madryt. Z góry dziękuję i pozdrawiam:)

  32. Gość: , ahd82.internetdsl.tpnet.pl

    15 listopada 2007 at 23:40

    A może by tak Panie Michale napisałby Pan coś o tym jaki wpływ miał gen. Franco na tytuły mistrza Hiszpanii w historii La Liga? Zwłaszcza jeśli chodzi o tytuły Realu Madryt. Z góry dziękuję i pozdrawiam:)

  33. kotobs

    16 listopada 2007 at 16:56

    Panie Michale z Gosiewskim poprosru brakło mi już pomysłów, a chciałem jakoś uwydatnić znaczenie odejścia Marcinkiewicza:))

  34. kotobs

    16 listopada 2007 at 16:56

    Panie Michale z Gosiewskim poprosru brakło mi już pomysłów, a chciałem jakoś uwydatnić znaczenie odejścia Marcinkiewicza:))

  35. kotobs

    16 listopada 2007 at 16:56

    Panie Michale z Gosiewskim poprosru brakło mi już pomysłów, a chciałem jakoś uwydatnić znaczenie odejścia Marcinkiewicza:))

  36. kotobs

    16 listopada 2007 at 16:56

    Panie Michale z Gosiewskim poprosru brakło mi już pomysłów, a chciałem jakoś uwydatnić znaczenie odejścia Marcinkiewicza:))

Zostaw odpowiedź