Chelsea

 

 

W tych dniach w kolekcji „Gazety Wyborczej” „Słynne kluby piłkarskie” ukazała się moja książeczka o Chelsea. Czemu właśnie o Chelsea, a nie dajmy na to o Barcelonie, Milanie lub wyspiarskim Liverpoolu czy Manchesterze United? Te kluby przecież aż kipią historią. Właściwie samo wymienienie gwiazd, byłych i obecnych zajmuje 40 stron. Ano nie miałem wyboru. Gdzieś wyjechałem, koledzy sprytnie rozdrapali wszystko co najlepsze, została tylko Chelsea.

 

Choćma ponad 100 lat, to w europejskiej elicie jest nuworyszem. W dodatku traktowanym z buta jako nowobogacki. Nie lubiany za miliardy Romana Abramowicza i bufonadę Jose Mourinho. Ale przez to jaki ciekawy! Już sama postać Portugalczyka nadaje się przecież na zupełnie oddzielną książkę. Kiedy zabierałem się do pracy wszystko wskazywało na to, że będzie rządzić na Stamford Bridge przez długie lata. I jego odejście i przybycie Avrama Granta traktowałem z jeszcze większą nerwowością niż kibice „The Blues”, bo wszelkie zmiany oznaczały dla mnie konieczną korektę już wysłanego tekstu, dopisywanie, a co gorsze wycinanie materiału już istniejącego…

 

Największą frajdę sprawiło mi zgłębianie historii Chelsea. Klubu wyjątkowego, bo powstał z zupełnie innych powodów niż tysiące nam znanych. Pośrednicy nieruchomości zostali z niesprzedawalnym stadionem, więc żeby choć trochę zwrócić sobie poniesione koszty, stworzyli drużynę. Kto wie nawet czy to właśnie nie tamten „grzech pierworodny” położył się cieniem na całej historii „The Blues”, którymi zawsze rządzili raczej ludzie biznesu niż futbolowi zapaleńcy.

 

Już na samym początku istnienia klubu znalazłem postać, która stała się moim idolem. To bramkarz pierwszej drużyny Chelsea z 1905 roku i jej pierwszy kapitan, William „Fatty” Foulke. „Fatty" czyli tłuścioszek. Nie na darmo – mierzył 198 cm i ważył 150 kg (choć na początku kariery ważył zaledwie 80 kg). Tusza nie przeszkadzała mu być „zwinnym jak kot” – jak o nim pisano.

 

To właśnie o nim powstała jedna z pierwszych, obraźliwych piosenek, śpiewanych przez kibiców podczas meczów: „Who ate all the pies? Who ate all the pies? You fat bastard. You fat bastard. You ate all the pies!” (Kto zjadł wszystkie ciastka? Kto zjadł wszystkie ciastka? Ty gruby bękarcie, ty gruby bękarcie. Ty zjadłeś wszystkie ciastka!). Legenda mówi, że w tamtych czasach kibice zawsze w przerwie raczyli się ciastkami z mięsnym wkładem. Akurat podczas tego meczu dostarczono ich za mało, co wywołało słuszną frustrację fanów. Zaś brzucho Williama rzuciło nań cień naturalnych podejrzeń.

 

„Fatty” nie przejmował się obelgami. – Nie ważne jak na mnie wołają. Ważne, żeby nie zapomnieli zawołać mnie na obiad! – żartował.

 

 

Długo występował jednocześnie jako zawodnik krykieta i piłki nożnej. Do 1900 roku grał w Derbyshire County Cricket Club, co nie przeszkadzało mu podczas weekendów bronić bramki Sheffield United (zadebiutował przeciwko West Bromwich Albion 1 września 1894 roku). Z Sheffield zdobył mistrzostwo Anglii i trzykrotnie wystąpił w finale Pucharu Anglii (wygrał dwa). Po powstaniu Chelsea w 1905 roku został kupiony z Sheffield United za 50 funtów.

 

Z miejsca stał się ulubieńcem fanów „The Blues”, m.in. dlatego, że potrafił wypiąstkować piłkę aż pod bramkę rywali. Był też specjalistą w bronieniu rzutów karnych. W meczu przeciwko Burton Albion FC obronił dwie „jedenastki”. – A gdzie miałem posłać piłkę? Foulke wypełnił sobą całą bramkę! – tłumaczył po meczu nieszczęsny strzelec. Kiedy jakiś rywal zaczepiał go podczas meczu lub prowokował siadał na nim albo unosił w powietrze za nogi głową w dół i czekał aż przeprosi.

 

Niestety dla Chelsea już po pierwszym sezonie przeniósł się do Bradford City, gdzie skończył karierę. Zmarł w 1916 roku na marskość wątroby. Legenda mówi też, że nabawił się gruźlicy, zarabiając na plażach kurortu Blackpool grą „beat the goalie” (pokonaj bramkarza) – za parę pensów każdy mógł spróbować strzelić mu bramkę.

 

Na filmiku w barwach Sheffield United przeciwko Tottenhamowi w finale Pucharu Anglii łatwo go rozpoznać. Malowniczo podciąga pantalony

 

45 komentarzy

  1. romsheff

    18 grudnia 2007 at 16:51

    ciekawe jak legendarny William „Fatty” Foulke radziłby sobie we współczesnym futbolu?

  2. romsheff

    18 grudnia 2007 at 16:51

    ciekawe jak legendarny William „Fatty” Foulke radziłby sobie we współczesnym futbolu?

  3. romsheff

    18 grudnia 2007 at 16:51

    ciekawe jak legendarny William „Fatty” Foulke radziłby sobie we współczesnym futbolu?

  4. romsheff

    18 grudnia 2007 at 16:51

    ciekawe jak legendarny William „Fatty” Foulke radziłby sobie we współczesnym futbolu?

  5. chandler22

    18 grudnia 2007 at 18:01

    To ja się w takim razie przypominam (w ramach zagadki o Voellerze i Rijkaardzie)… 🙂 Nie widze zakladki z mailem, dlatego podaje swojego: macoomba@wp.pl

  6. chandler22

    18 grudnia 2007 at 18:01

    To ja się w takim razie przypominam (w ramach zagadki o Voellerze i Rijkaardzie)… 🙂 Nie widze zakladki z mailem, dlatego podaje swojego: macoomba@wp.pl

  7. chandler22

    18 grudnia 2007 at 18:01

    To ja się w takim razie przypominam (w ramach zagadki o Voellerze i Rijkaardzie)… 🙂 Nie widze zakladki z mailem, dlatego podaje swojego: macoomba@wp.pl

  8. chandler22

    18 grudnia 2007 at 18:01

    To ja się w takim razie przypominam (w ramach zagadki o Voellerze i Rijkaardzie)… 🙂 Nie widze zakladki z mailem, dlatego podaje swojego: macoomba@wp.pl

  9. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:13

    „w europejskiej elicie jest nuworyszem. W dodatku traktowanym z buta jako nowobogacki”

    „Nowobogacki” oznacza dokładnie to samo, co „nuworysz” (z francuskiego „nouveau riche”, tzn. „nowobogacki”).

    😉

  10. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:13

    „w europejskiej elicie jest nuworyszem. W dodatku traktowanym z buta jako nowobogacki”

    „Nowobogacki” oznacza dokładnie to samo, co „nuworysz” (z francuskiego „nouveau riche”, tzn. „nowobogacki”).

    😉

  11. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:13

    „w europejskiej elicie jest nuworyszem. W dodatku traktowanym z buta jako nowobogacki”

    „Nowobogacki” oznacza dokładnie to samo, co „nuworysz” (z francuskiego „nouveau riche”, tzn. „nowobogacki”).

    😉

  12. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:13

    „w europejskiej elicie jest nuworyszem. W dodatku traktowanym z buta jako nowobogacki”

    „Nowobogacki” oznacza dokładnie to samo, co „nuworysz” (z francuskiego „nouveau riche”, tzn. „nowobogacki”).

    😉

  13. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:26

    W śpiewie „Who ate all the pies” nie chodzi o ciastka, tylko paszteciki z mięsem (meat pies), które sprzedawano w przerwie meczu.

    „Bastard” ma po angielsku dwa znaczenia: 1. „bękart” (nieślubny syn) oraz coś w rodzaju 2. „bydlaka”.

    Jednak po polsku „bękart” to albo nieślubne dziecko (archaizm) albo uprzykrzony „bachor”. Nie można więc tego śpiewu przetłumaczyć jako „ty gruby bękarcie”. Lepiej coś w rodzaju „to ty, tłusty chamie”, czy „to ty, bydlaku gruby”.

    Trochę mi przykro, że tak się nad Panem publicznie pastwię, ale niedawno w innym artykule stwierdził Pan, że słowa śpiewu „Giggs will tear you apart again” oznaczają „Giggs znowu przyprawi was o łzy”… Panie Michale, to jest kompromitacja.

    Dziennikarze często wydają się wiedzieć najlepiej, co dobre dla piłkarzy i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć.

    Więc ja Panu też powiem – niech Pan się pouczy angielskiego. Angielski to podstawa. Zwłaszcza, kiedy ktoś pisze o angielskich klubach…

  14. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:26

    W śpiewie „Who ate all the pies” nie chodzi o ciastka, tylko paszteciki z mięsem (meat pies), które sprzedawano w przerwie meczu.

    „Bastard” ma po angielsku dwa znaczenia: 1. „bękart” (nieślubny syn) oraz coś w rodzaju 2. „bydlaka”.

    Jednak po polsku „bękart” to albo nieślubne dziecko (archaizm) albo uprzykrzony „bachor”. Nie można więc tego śpiewu przetłumaczyć jako „ty gruby bękarcie”. Lepiej coś w rodzaju „to ty, tłusty chamie”, czy „to ty, bydlaku gruby”.

    Trochę mi przykro, że tak się nad Panem publicznie pastwię, ale niedawno w innym artykule stwierdził Pan, że słowa śpiewu „Giggs will tear you apart again” oznaczają „Giggs znowu przyprawi was o łzy”… Panie Michale, to jest kompromitacja.

    Dziennikarze często wydają się wiedzieć najlepiej, co dobre dla piłkarzy i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć.

    Więc ja Panu też powiem – niech Pan się pouczy angielskiego. Angielski to podstawa. Zwłaszcza, kiedy ktoś pisze o angielskich klubach…

  15. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:26

    W śpiewie „Who ate all the pies” nie chodzi o ciastka, tylko paszteciki z mięsem (meat pies), które sprzedawano w przerwie meczu.

    „Bastard” ma po angielsku dwa znaczenia: 1. „bękart” (nieślubny syn) oraz coś w rodzaju 2. „bydlaka”.

    Jednak po polsku „bękart” to albo nieślubne dziecko (archaizm) albo uprzykrzony „bachor”. Nie można więc tego śpiewu przetłumaczyć jako „ty gruby bękarcie”. Lepiej coś w rodzaju „to ty, tłusty chamie”, czy „to ty, bydlaku gruby”.

    Trochę mi przykro, że tak się nad Panem publicznie pastwię, ale niedawno w innym artykule stwierdził Pan, że słowa śpiewu „Giggs will tear you apart again” oznaczają „Giggs znowu przyprawi was o łzy”… Panie Michale, to jest kompromitacja.

    Dziennikarze często wydają się wiedzieć najlepiej, co dobre dla piłkarzy i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć.

    Więc ja Panu też powiem – niech Pan się pouczy angielskiego. Angielski to podstawa. Zwłaszcza, kiedy ktoś pisze o angielskich klubach…

  16. semafor.semafor

    18 grudnia 2007 at 21:26

    W śpiewie „Who ate all the pies” nie chodzi o ciastka, tylko paszteciki z mięsem (meat pies), które sprzedawano w przerwie meczu.

    „Bastard” ma po angielsku dwa znaczenia: 1. „bękart” (nieślubny syn) oraz coś w rodzaju 2. „bydlaka”.

    Jednak po polsku „bękart” to albo nieślubne dziecko (archaizm) albo uprzykrzony „bachor”. Nie można więc tego śpiewu przetłumaczyć jako „ty gruby bękarcie”. Lepiej coś w rodzaju „to ty, tłusty chamie”, czy „to ty, bydlaku gruby”.

    Trochę mi przykro, że tak się nad Panem publicznie pastwię, ale niedawno w innym artykule stwierdził Pan, że słowa śpiewu „Giggs will tear you apart again” oznaczają „Giggs znowu przyprawi was o łzy”… Panie Michale, to jest kompromitacja.

    Dziennikarze często wydają się wiedzieć najlepiej, co dobre dla piłkarzy i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć.

    Więc ja Panu też powiem – niech Pan się pouczy angielskiego. Angielski to podstawa. Zwłaszcza, kiedy ktoś pisze o angielskich klubach…

  17. pol_michal

    18 grudnia 2007 at 21:41

    @chandler22
    Czekalem aż się odezwiesz. Chelsea do odebrania na Czerskiej w każdej chwili:) Odezwę się jeszcze mailem

    @semafor
    ‚ty, bydlaku gruby’ byłoby tłumaczeniem literackim, a ja chcialem dosłownie. Ty masz za złe. Ale jak Giggsa przetłumaczyłem literacko też Ci nie pasuje. C’mon! Zdecyduj się na coś!
    Po za tym w Twojej postawie widać totalnie niezroumienie istoty dziennikarstwa. Dziennikarze właśnie od tego są, żeby wiedzieć lepiej od piłkarzy ‚co dla nich dobre i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć’. Teg by brakowało, żeby to oni wiedzieli lepiej od nas:)) Czyż na końcu to nie my zawsze mamy rację? :p

  18. pol_michal

    18 grudnia 2007 at 21:41

    @chandler22
    Czekalem aż się odezwiesz. Chelsea do odebrania na Czerskiej w każdej chwili:) Odezwę się jeszcze mailem

    @semafor
    ‚ty, bydlaku gruby’ byłoby tłumaczeniem literackim, a ja chcialem dosłownie. Ty masz za złe. Ale jak Giggsa przetłumaczyłem literacko też Ci nie pasuje. C’mon! Zdecyduj się na coś!
    Po za tym w Twojej postawie widać totalnie niezroumienie istoty dziennikarstwa. Dziennikarze właśnie od tego są, żeby wiedzieć lepiej od piłkarzy ‚co dla nich dobre i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć’. Teg by brakowało, żeby to oni wiedzieli lepiej od nas:)) Czyż na końcu to nie my zawsze mamy rację? :p

  19. pol_michal

    18 grudnia 2007 at 21:41

    @chandler22
    Czekalem aż się odezwiesz. Chelsea do odebrania na Czerskiej w każdej chwili:) Odezwę się jeszcze mailem

    @semafor
    ‚ty, bydlaku gruby’ byłoby tłumaczeniem literackim, a ja chcialem dosłownie. Ty masz za złe. Ale jak Giggsa przetłumaczyłem literacko też Ci nie pasuje. C’mon! Zdecyduj się na coś!
    Po za tym w Twojej postawie widać totalnie niezroumienie istoty dziennikarstwa. Dziennikarze właśnie od tego są, żeby wiedzieć lepiej od piłkarzy ‚co dla nich dobre i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć’. Teg by brakowało, żeby to oni wiedzieli lepiej od nas:)) Czyż na końcu to nie my zawsze mamy rację? :p

  20. pol_michal

    18 grudnia 2007 at 21:41

    @chandler22
    Czekalem aż się odezwiesz. Chelsea do odebrania na Czerskiej w każdej chwili:) Odezwę się jeszcze mailem

    @semafor
    ‚ty, bydlaku gruby’ byłoby tłumaczeniem literackim, a ja chcialem dosłownie. Ty masz za złe. Ale jak Giggsa przetłumaczyłem literacko też Ci nie pasuje. C’mon! Zdecyduj się na coś!
    Po za tym w Twojej postawie widać totalnie niezroumienie istoty dziennikarstwa. Dziennikarze właśnie od tego są, żeby wiedzieć lepiej od piłkarzy ‚co dla nich dobre i co dany piłkarz powinien robić – gdzie powinien grać, jak grać, za ile grać i co umieć’. Teg by brakowało, żeby to oni wiedzieli lepiej od nas:)) Czyż na końcu to nie my zawsze mamy rację? :p

  21. matisitnik

    18 grudnia 2007 at 22:39

    Semafor-podziwiam zdolności lingwistyczne. Faktycznie masz rację-w tej piosence chodzi o mięsne ciasteczka-wyglądają one tak:
    aussieimportcompany.com/images/main_pic_pie.gif

    Nawet powstała wegetariańska wersja tej piosenki: „who ate all the peas”?

    Ale czy naprawdę uważasz za błąd swobodne tłumaczenie Michała? Przecież „meat pies” to też ciasteczka, i do tego Polska wersja bez „mięsa” brzmi o wiele lepiej.

  22. matisitnik

    18 grudnia 2007 at 22:39

    Semafor-podziwiam zdolności lingwistyczne. Faktycznie masz rację-w tej piosence chodzi o mięsne ciasteczka-wyglądają one tak:
    aussieimportcompany.com/images/main_pic_pie.gif

    Nawet powstała wegetariańska wersja tej piosenki: „who ate all the peas”?

    Ale czy naprawdę uważasz za błąd swobodne tłumaczenie Michała? Przecież „meat pies” to też ciasteczka, i do tego Polska wersja bez „mięsa” brzmi o wiele lepiej.

  23. matisitnik

    18 grudnia 2007 at 22:39

    Semafor-podziwiam zdolności lingwistyczne. Faktycznie masz rację-w tej piosence chodzi o mięsne ciasteczka-wyglądają one tak:
    aussieimportcompany.com/images/main_pic_pie.gif

    Nawet powstała wegetariańska wersja tej piosenki: „who ate all the peas”?

    Ale czy naprawdę uważasz za błąd swobodne tłumaczenie Michała? Przecież „meat pies” to też ciasteczka, i do tego Polska wersja bez „mięsa” brzmi o wiele lepiej.

  24. matisitnik

    18 grudnia 2007 at 22:39

    Semafor-podziwiam zdolności lingwistyczne. Faktycznie masz rację-w tej piosence chodzi o mięsne ciasteczka-wyglądają one tak:
    aussieimportcompany.com/images/main_pic_pie.gif

    Nawet powstała wegetariańska wersja tej piosenki: „who ate all the peas”?

    Ale czy naprawdę uważasz za błąd swobodne tłumaczenie Michała? Przecież „meat pies” to też ciasteczka, i do tego Polska wersja bez „mięsa” brzmi o wiele lepiej.

  25. siberus

    19 grudnia 2007 at 02:08

    zabawny artykul, posmialem sie, wyobrazacie sobie tego fattiego z dzisiejszej pilce, potrzasajcego ronaldo czy drogbe az przeprosi hehe, pozatym to chyba nie tylko kibice jedli te ciastka w przerwie meczu, bo jak mozna na poczatku kariery wazyc 80kg a potem 150, to widze ze niezle sie obijal na treningach :).

    pzodrawiam i zapraszam do mnie 🙂

  26. siberus

    19 grudnia 2007 at 02:08

    zabawny artykul, posmialem sie, wyobrazacie sobie tego fattiego z dzisiejszej pilce, potrzasajcego ronaldo czy drogbe az przeprosi hehe, pozatym to chyba nie tylko kibice jedli te ciastka w przerwie meczu, bo jak mozna na poczatku kariery wazyc 80kg a potem 150, to widze ze niezle sie obijal na treningach :).

    pzodrawiam i zapraszam do mnie 🙂

  27. siberus

    19 grudnia 2007 at 02:08

    zabawny artykul, posmialem sie, wyobrazacie sobie tego fattiego z dzisiejszej pilce, potrzasajcego ronaldo czy drogbe az przeprosi hehe, pozatym to chyba nie tylko kibice jedli te ciastka w przerwie meczu, bo jak mozna na poczatku kariery wazyc 80kg a potem 150, to widze ze niezle sie obijal na treningach :).

    pzodrawiam i zapraszam do mnie 🙂

  28. siberus

    19 grudnia 2007 at 02:08

    zabawny artykul, posmialem sie, wyobrazacie sobie tego fattiego z dzisiejszej pilce, potrzasajcego ronaldo czy drogbe az przeprosi hehe, pozatym to chyba nie tylko kibice jedli te ciastka w przerwie meczu, bo jak mozna na poczatku kariery wazyc 80kg a potem 150, to widze ze niezle sie obijal na treningach :).

    pzodrawiam i zapraszam do mnie 🙂

  29. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    19 grudnia 2007 at 09:44

    Michał, don’t worry. Semafor powinien odwiedzać inne blogi i fora – są przecież takie dla „entuzjastów” ang. Ale może tam by nie zabłysnął, jak stara się tutaj.
    Bez obrazy – tematem blogu jest piłka głównie i o tym tutaj.

  30. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    19 grudnia 2007 at 09:44

    Michał, don’t worry. Semafor powinien odwiedzać inne blogi i fora – są przecież takie dla „entuzjastów” ang. Ale może tam by nie zabłysnął, jak stara się tutaj.
    Bez obrazy – tematem blogu jest piłka głównie i o tym tutaj.

  31. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    19 grudnia 2007 at 09:44

    Michał, don’t worry. Semafor powinien odwiedzać inne blogi i fora – są przecież takie dla „entuzjastów” ang. Ale może tam by nie zabłysnął, jak stara się tutaj.
    Bez obrazy – tematem blogu jest piłka głównie i o tym tutaj.

  32. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    19 grudnia 2007 at 09:44

    Michał, don’t worry. Semafor powinien odwiedzać inne blogi i fora – są przecież takie dla „entuzjastów” ang. Ale może tam by nie zabłysnął, jak stara się tutaj.
    Bez obrazy – tematem blogu jest piłka głównie i o tym tutaj.

  33. covington

    19 grudnia 2007 at 10:42

    moim ulubionym cytatem z Lopka jest wypowiedź ówczesnego trenera Walii, Marka Hughesa, który, allegedly, krzyknął do Giggsa w meczu z Polską w Cardiff (eliminacje MŚ 2002): – Nie trafiłeś? Z takiej odległości?
    I zagadka: jaki polski film oglądał Mark Hughes przed meczem (allegedly :)?

  34. covington

    19 grudnia 2007 at 10:42

    moim ulubionym cytatem z Lopka jest wypowiedź ówczesnego trenera Walii, Marka Hughesa, który, allegedly, krzyknął do Giggsa w meczu z Polską w Cardiff (eliminacje MŚ 2002): – Nie trafiłeś? Z takiej odległości?
    I zagadka: jaki polski film oglądał Mark Hughes przed meczem (allegedly :)?

  35. covington

    19 grudnia 2007 at 10:42

    moim ulubionym cytatem z Lopka jest wypowiedź ówczesnego trenera Walii, Marka Hughesa, który, allegedly, krzyknął do Giggsa w meczu z Polską w Cardiff (eliminacje MŚ 2002): – Nie trafiłeś? Z takiej odległości?
    I zagadka: jaki polski film oglądał Mark Hughes przed meczem (allegedly :)?

  36. covington

    19 grudnia 2007 at 10:42

    moim ulubionym cytatem z Lopka jest wypowiedź ówczesnego trenera Walii, Marka Hughesa, który, allegedly, krzyknął do Giggsa w meczu z Polską w Cardiff (eliminacje MŚ 2002): – Nie trafiłeś? Z takiej odległości?
    I zagadka: jaki polski film oglądał Mark Hughes przed meczem (allegedly :)?

  37. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 12:07

    Ech, rozumiem, że nie o angielskim mowa w tym blogu, więc nie będę się naprzykrzał – przepraszam wszystkich i to ostatni będzie komentarz na ten temat.

    Pańskie tłumaczenie „will tear you apart” jako „przyprawi was o łzy” nie jest bynajmniej „literackie” (chyba ma Pan na myśli „swobodne”), tylko zwyczajnie błędne. Po prostu „tear apart” to czasownik, który oznacza „rozedrzeć, rozerwać”, zaś „a tear” to rzeczownik i oznacza „łzę”. To dwa różne słowa, nawet wymawia się je inaczej, tylko zbiegiem okoliczności mają taką samą pisownię. Pan tego nie wie i po prostu wyłożył się Pan na nieznanym słowie, a nie „przełożył je w sposób literacki”. I tego się czepiam.

    Ale bardziej czepiam się i pastwię dlatego, że naprawdę denerwuje mnie wasza (dziennikarska) maniera wiecznego ironizowania na temat polskich piłkarzy – że Kosowski to leń, bo nie chce się uczyć języków, bo Brożek to „wieczny talent” i nie chce grać za granicą, bo nasi juniorzy nie znają piłkarskiego elementarza i tak dalej, i tak dalej. Kiedy słyszę takie uwagi, spodziewałbym się, że wypowiadający je w swojej własnej dziedzinie jest profesjonalistą.

    Tymczasem ja pokazuję Panu (czarno na białym i na przykładach) Pańską ignorancję, bo pisząc o angielskim klubie, nie odróżnia Pan angielskiego rzeczownika od czasownika (dziennikarski elementarz). Mój zamiar jest wychowawczy – może się Pan przekonać, jak to przyjemnie być krytykowanym publicznie.

    Mógłby Pan przynajmniej powiedzieć: „Ok, z angielskim u mnie nietęgo, ale się uczę”. Wtedy to ja poczułbym się głupio, że napadłem kogoś, zamiast mu kulturalnie zwrócić uwagę i podpowiedzieć coś na priva. Ale Pan woli udawać, że z Pana angielskim wszystko jest ok, ale to ja nie rozumiem dziennikarstwa i nie odróżniam tłumaczenia dosłownego od literackiego. No to ma Pan za swoje 🙂

  38. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 12:07

    Ech, rozumiem, że nie o angielskim mowa w tym blogu, więc nie będę się naprzykrzał – przepraszam wszystkich i to ostatni będzie komentarz na ten temat.

    Pańskie tłumaczenie „will tear you apart” jako „przyprawi was o łzy” nie jest bynajmniej „literackie” (chyba ma Pan na myśli „swobodne”), tylko zwyczajnie błędne. Po prostu „tear apart” to czasownik, który oznacza „rozedrzeć, rozerwać”, zaś „a tear” to rzeczownik i oznacza „łzę”. To dwa różne słowa, nawet wymawia się je inaczej, tylko zbiegiem okoliczności mają taką samą pisownię. Pan tego nie wie i po prostu wyłożył się Pan na nieznanym słowie, a nie „przełożył je w sposób literacki”. I tego się czepiam.

    Ale bardziej czepiam się i pastwię dlatego, że naprawdę denerwuje mnie wasza (dziennikarska) maniera wiecznego ironizowania na temat polskich piłkarzy – że Kosowski to leń, bo nie chce się uczyć języków, bo Brożek to „wieczny talent” i nie chce grać za granicą, bo nasi juniorzy nie znają piłkarskiego elementarza i tak dalej, i tak dalej. Kiedy słyszę takie uwagi, spodziewałbym się, że wypowiadający je w swojej własnej dziedzinie jest profesjonalistą.

    Tymczasem ja pokazuję Panu (czarno na białym i na przykładach) Pańską ignorancję, bo pisząc o angielskim klubie, nie odróżnia Pan angielskiego rzeczownika od czasownika (dziennikarski elementarz). Mój zamiar jest wychowawczy – może się Pan przekonać, jak to przyjemnie być krytykowanym publicznie.

    Mógłby Pan przynajmniej powiedzieć: „Ok, z angielskim u mnie nietęgo, ale się uczę”. Wtedy to ja poczułbym się głupio, że napadłem kogoś, zamiast mu kulturalnie zwrócić uwagę i podpowiedzieć coś na priva. Ale Pan woli udawać, że z Pana angielskim wszystko jest ok, ale to ja nie rozumiem dziennikarstwa i nie odróżniam tłumaczenia dosłownego od literackiego. No to ma Pan za swoje 🙂

  39. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 12:07

    Ech, rozumiem, że nie o angielskim mowa w tym blogu, więc nie będę się naprzykrzał – przepraszam wszystkich i to ostatni będzie komentarz na ten temat.

    Pańskie tłumaczenie „will tear you apart” jako „przyprawi was o łzy” nie jest bynajmniej „literackie” (chyba ma Pan na myśli „swobodne”), tylko zwyczajnie błędne. Po prostu „tear apart” to czasownik, który oznacza „rozedrzeć, rozerwać”, zaś „a tear” to rzeczownik i oznacza „łzę”. To dwa różne słowa, nawet wymawia się je inaczej, tylko zbiegiem okoliczności mają taką samą pisownię. Pan tego nie wie i po prostu wyłożył się Pan na nieznanym słowie, a nie „przełożył je w sposób literacki”. I tego się czepiam.

    Ale bardziej czepiam się i pastwię dlatego, że naprawdę denerwuje mnie wasza (dziennikarska) maniera wiecznego ironizowania na temat polskich piłkarzy – że Kosowski to leń, bo nie chce się uczyć języków, bo Brożek to „wieczny talent” i nie chce grać za granicą, bo nasi juniorzy nie znają piłkarskiego elementarza i tak dalej, i tak dalej. Kiedy słyszę takie uwagi, spodziewałbym się, że wypowiadający je w swojej własnej dziedzinie jest profesjonalistą.

    Tymczasem ja pokazuję Panu (czarno na białym i na przykładach) Pańską ignorancję, bo pisząc o angielskim klubie, nie odróżnia Pan angielskiego rzeczownika od czasownika (dziennikarski elementarz). Mój zamiar jest wychowawczy – może się Pan przekonać, jak to przyjemnie być krytykowanym publicznie.

    Mógłby Pan przynajmniej powiedzieć: „Ok, z angielskim u mnie nietęgo, ale się uczę”. Wtedy to ja poczułbym się głupio, że napadłem kogoś, zamiast mu kulturalnie zwrócić uwagę i podpowiedzieć coś na priva. Ale Pan woli udawać, że z Pana angielskim wszystko jest ok, ale to ja nie rozumiem dziennikarstwa i nie odróżniam tłumaczenia dosłownego od literackiego. No to ma Pan za swoje 🙂

  40. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 12:07

    Ech, rozumiem, że nie o angielskim mowa w tym blogu, więc nie będę się naprzykrzał – przepraszam wszystkich i to ostatni będzie komentarz na ten temat.

    Pańskie tłumaczenie „will tear you apart” jako „przyprawi was o łzy” nie jest bynajmniej „literackie” (chyba ma Pan na myśli „swobodne”), tylko zwyczajnie błędne. Po prostu „tear apart” to czasownik, który oznacza „rozedrzeć, rozerwać”, zaś „a tear” to rzeczownik i oznacza „łzę”. To dwa różne słowa, nawet wymawia się je inaczej, tylko zbiegiem okoliczności mają taką samą pisownię. Pan tego nie wie i po prostu wyłożył się Pan na nieznanym słowie, a nie „przełożył je w sposób literacki”. I tego się czepiam.

    Ale bardziej czepiam się i pastwię dlatego, że naprawdę denerwuje mnie wasza (dziennikarska) maniera wiecznego ironizowania na temat polskich piłkarzy – że Kosowski to leń, bo nie chce się uczyć języków, bo Brożek to „wieczny talent” i nie chce grać za granicą, bo nasi juniorzy nie znają piłkarskiego elementarza i tak dalej, i tak dalej. Kiedy słyszę takie uwagi, spodziewałbym się, że wypowiadający je w swojej własnej dziedzinie jest profesjonalistą.

    Tymczasem ja pokazuję Panu (czarno na białym i na przykładach) Pańską ignorancję, bo pisząc o angielskim klubie, nie odróżnia Pan angielskiego rzeczownika od czasownika (dziennikarski elementarz). Mój zamiar jest wychowawczy – może się Pan przekonać, jak to przyjemnie być krytykowanym publicznie.

    Mógłby Pan przynajmniej powiedzieć: „Ok, z angielskim u mnie nietęgo, ale się uczę”. Wtedy to ja poczułbym się głupio, że napadłem kogoś, zamiast mu kulturalnie zwrócić uwagę i podpowiedzieć coś na priva. Ale Pan woli udawać, że z Pana angielskim wszystko jest ok, ale to ja nie rozumiem dziennikarstwa i nie odróżniam tłumaczenia dosłownego od literackiego. No to ma Pan za swoje 🙂

  41. aapa

    19 grudnia 2007 at 12:29

    Jakby nie było z tymi tłumaczeniami to w obu efekt jest taki sam. Warto wspomnieć, że to Joy Division.
    Powiem szczerze, ze gdy zobaczyłem Chelsea w zestawieniu to wypiąłem sie na całą kolekcje Gazety o klubach. Moim zdaniem w samej Anglii jest przynajmniej klika klubów, które na to bardziej zasługują. Gdyby pograli na tym poziomie z 10 lat to co innego. No i na dobrą sprawę nic nie ugrali w Europie.
    http://www.mewstg.blox.pl

  42. aapa

    19 grudnia 2007 at 12:29

    Jakby nie było z tymi tłumaczeniami to w obu efekt jest taki sam. Warto wspomnieć, że to Joy Division.
    Powiem szczerze, ze gdy zobaczyłem Chelsea w zestawieniu to wypiąłem sie na całą kolekcje Gazety o klubach. Moim zdaniem w samej Anglii jest przynajmniej klika klubów, które na to bardziej zasługują. Gdyby pograli na tym poziomie z 10 lat to co innego. No i na dobrą sprawę nic nie ugrali w Europie.
    http://www.mewstg.blox.pl

  43. aapa

    19 grudnia 2007 at 12:29

    Jakby nie było z tymi tłumaczeniami to w obu efekt jest taki sam. Warto wspomnieć, że to Joy Division.
    Powiem szczerze, ze gdy zobaczyłem Chelsea w zestawieniu to wypiąłem sie na całą kolekcje Gazety o klubach. Moim zdaniem w samej Anglii jest przynajmniej klika klubów, które na to bardziej zasługują. Gdyby pograli na tym poziomie z 10 lat to co innego. No i na dobrą sprawę nic nie ugrali w Europie.
    http://www.mewstg.blox.pl

  44. aapa

    19 grudnia 2007 at 12:29

    Jakby nie było z tymi tłumaczeniami to w obu efekt jest taki sam. Warto wspomnieć, że to Joy Division.
    Powiem szczerze, ze gdy zobaczyłem Chelsea w zestawieniu to wypiąłem sie na całą kolekcje Gazety o klubach. Moim zdaniem w samej Anglii jest przynajmniej klika klubów, które na to bardziej zasługują. Gdyby pograli na tym poziomie z 10 lat to co innego. No i na dobrą sprawę nic nie ugrali w Europie.
    http://www.mewstg.blox.pl

  45. sailorripley1

    19 grudnia 2007 at 14:25

    @michal pol i semafor

    w kwestii tłumaczeń…
    tłumaczenie tytułu o Giggsie faktycznie było uderzająco błędne, ale czasem się zdarza taki błąd i tyle…
    tłumacząc piosenkę przetłumaczył pan Michał dobrze:
    bękart czy bydlak – podobnie znaczą i czepianiem się jest szukanie takich szczególików…
    Na tej samej zasadzie można różnie przetłumaczyć słynne „We are fuc..in loaded” – także autorstwa fanów chealsea!!!

  46. sailorripley1

    19 grudnia 2007 at 14:25

    @michal pol i semafor

    w kwestii tłumaczeń…
    tłumaczenie tytułu o Giggsie faktycznie było uderzająco błędne, ale czasem się zdarza taki błąd i tyle…
    tłumacząc piosenkę przetłumaczył pan Michał dobrze:
    bękart czy bydlak – podobnie znaczą i czepianiem się jest szukanie takich szczególików…
    Na tej samej zasadzie można różnie przetłumaczyć słynne „We are fuc..in loaded” – także autorstwa fanów chealsea!!!

  47. sailorripley1

    19 grudnia 2007 at 14:25

    @michal pol i semafor

    w kwestii tłumaczeń…
    tłumaczenie tytułu o Giggsie faktycznie było uderzająco błędne, ale czasem się zdarza taki błąd i tyle…
    tłumacząc piosenkę przetłumaczył pan Michał dobrze:
    bękart czy bydlak – podobnie znaczą i czepianiem się jest szukanie takich szczególików…
    Na tej samej zasadzie można różnie przetłumaczyć słynne „We are fuc..in loaded” – także autorstwa fanów chealsea!!!

  48. sailorripley1

    19 grudnia 2007 at 14:25

    @michal pol i semafor

    w kwestii tłumaczeń…
    tłumaczenie tytułu o Giggsie faktycznie było uderzająco błędne, ale czasem się zdarza taki błąd i tyle…
    tłumacząc piosenkę przetłumaczył pan Michał dobrze:
    bękart czy bydlak – podobnie znaczą i czepianiem się jest szukanie takich szczególików…
    Na tej samej zasadzie można różnie przetłumaczyć słynne „We are fuc..in loaded” – także autorstwa fanów chealsea!!!

  49. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 15:22

    @ sailorripley1

    W sumie masz 100%. Błąd to błąd, każdemu się zdarza. Już ochłonąłem 🙂 Niepotrzebnie zrobiłem szum jako Anioł Mściciel Piłkarzy Polskich.

  50. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 15:22

    @ sailorripley1

    W sumie masz 100%. Błąd to błąd, każdemu się zdarza. Już ochłonąłem 🙂 Niepotrzebnie zrobiłem szum jako Anioł Mściciel Piłkarzy Polskich.

  51. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 15:22

    @ sailorripley1

    W sumie masz 100%. Błąd to błąd, każdemu się zdarza. Już ochłonąłem 🙂 Niepotrzebnie zrobiłem szum jako Anioł Mściciel Piłkarzy Polskich.

  52. semafor.semafor

    19 grudnia 2007 at 15:22

    @ sailorripley1

    W sumie masz 100%. Błąd to błąd, każdemu się zdarza. Już ochłonąłem 🙂 Niepotrzebnie zrobiłem szum jako Anioł Mściciel Piłkarzy Polskich.

  53. ktbffh

    22 grudnia 2007 at 02:11

    No skoro już tu po dluższym czasie zajrzalem to i napiszę. Ciesze się, że to Tobie przypadlo napisanie o Chelsea. Przypuszczam że gdy inni odstukali by pracę statystycznie i czysto informacyjnie to licze po tym skromnym wstępie na coś z jajem;)

    Co wiecej, zachęcam do oglądania meczu z Newcastle, 29 grudnia, a może ktoś z Was dostrzeże flagę Chelsea Poland? Nową, choć inna wisiala już na niejednym wyjeździe pewnego wspanialego kibica The Blues. Niemniej, wypatrujcie wszyscy flagi, może nie mnie, ale flagi. I zaptraszam do mnie, na bloga wlaśnie The Blues. Może kogoś zainteresuje to wylewanie frustracji po odejściu Mourinho? 🙂

  54. ktbffh

    22 grudnia 2007 at 02:11

    No skoro już tu po dluższym czasie zajrzalem to i napiszę. Ciesze się, że to Tobie przypadlo napisanie o Chelsea. Przypuszczam że gdy inni odstukali by pracę statystycznie i czysto informacyjnie to licze po tym skromnym wstępie na coś z jajem;)

    Co wiecej, zachęcam do oglądania meczu z Newcastle, 29 grudnia, a może ktoś z Was dostrzeże flagę Chelsea Poland? Nową, choć inna wisiala już na niejednym wyjeździe pewnego wspanialego kibica The Blues. Niemniej, wypatrujcie wszyscy flagi, może nie mnie, ale flagi. I zaptraszam do mnie, na bloga wlaśnie The Blues. Może kogoś zainteresuje to wylewanie frustracji po odejściu Mourinho? 🙂

  55. ktbffh

    22 grudnia 2007 at 02:11

    No skoro już tu po dluższym czasie zajrzalem to i napiszę. Ciesze się, że to Tobie przypadlo napisanie o Chelsea. Przypuszczam że gdy inni odstukali by pracę statystycznie i czysto informacyjnie to licze po tym skromnym wstępie na coś z jajem;)

    Co wiecej, zachęcam do oglądania meczu z Newcastle, 29 grudnia, a może ktoś z Was dostrzeże flagę Chelsea Poland? Nową, choć inna wisiala już na niejednym wyjeździe pewnego wspanialego kibica The Blues. Niemniej, wypatrujcie wszyscy flagi, może nie mnie, ale flagi. I zaptraszam do mnie, na bloga wlaśnie The Blues. Może kogoś zainteresuje to wylewanie frustracji po odejściu Mourinho? 🙂

  56. ktbffh

    22 grudnia 2007 at 02:11

    No skoro już tu po dluższym czasie zajrzalem to i napiszę. Ciesze się, że to Tobie przypadlo napisanie o Chelsea. Przypuszczam że gdy inni odstukali by pracę statystycznie i czysto informacyjnie to licze po tym skromnym wstępie na coś z jajem;)

    Co wiecej, zachęcam do oglądania meczu z Newcastle, 29 grudnia, a może ktoś z Was dostrzeże flagę Chelsea Poland? Nową, choć inna wisiala już na niejednym wyjeździe pewnego wspanialego kibica The Blues. Niemniej, wypatrujcie wszyscy flagi, może nie mnie, ale flagi. I zaptraszam do mnie, na bloga wlaśnie The Blues. Może kogoś zainteresuje to wylewanie frustracji po odejściu Mourinho? 🙂

  57. perloplaw

    22 października 2008 at 13:14

    @semafor.semafor

    Pięknie przeprowadzona myśl i argumentacja. I nie mówię tego z przekąsem.

  58. perloplaw

    22 października 2008 at 13:14

    @semafor.semafor

    Pięknie przeprowadzona myśl i argumentacja. I nie mówię tego z przekąsem.

  59. perloplaw

    22 października 2008 at 13:14

    @semafor.semafor

    Pięknie przeprowadzona myśl i argumentacja. I nie mówię tego z przekąsem.

  60. perloplaw

    22 października 2008 at 13:14

    @semafor.semafor

    Pięknie przeprowadzona myśl i argumentacja. I nie mówię tego z przekąsem.

Zostaw odpowiedź