Uratowani! Uratowani!

 

Kiedy Ebi Smolarek strzelił tego gola na 1:0, ja tam na trybunach Stadionu Śląskiego krzyczałem jak Jerzy Stuhr w 'Seksmisji' kiedy zobaczył bociana: „Uratowani! Uratowani!” No bo skoro on żyje i strzela, to i my żyjemy i na Euro 2008 jedziemy. Bałem się, bałem, że mecz stulecia okaże się klapą stulecia. Balon oczekiwań został tak bardzo napompowany… No i mało brakowało, gdyby nie Artur Boruc i ta jego kapitalna obrona. Z 0:1 byśmy się chyba nie wygrzebali.

 

Po drugiej bramce, która rozwiała wszelkie wątpliwości padliśmy sobie w ramiona z trenerem Jackiem Gmochem (bezcenne), który cały mecz stał za moimi placami. Stał, bo nie chciał usiąść, mówiąc, że nie wysiedzi. Obok niego stał Jerzy Engel miałem więc live & free ocenę sytuacji, a w pierwszej połowie nie była ona wesoła. Ale potem Ebi zdobył złote gole, a Michał Żewlakow przekonał Daniela van Buytena żeby się nie wygłupiali z kumplami (szczegóły w poniedziałkowej Gazecie Sport) i zaczęła się Radość Wielka Radość.

 

Ponieważ pisałem wcześniej o drodze do Chorzowa na mecz stulecia, opowiem i o powrocie do stolicy kraju finalisty Euro 2008 (to takie piękne, że napiszę jeszcze raz: kraju finalisty Euro 2008). Wyruszyliśmy z pustego parkingu o 1.30. Wcześniej jednak Kuba Atys wydobył z bagażnika kuchenkę gazową i gar i poczęstował nas upichconą przez siebie z rana hinduską potrawą chicke tikka masala, palce lizać! Popełnił tym taki błąd taktyczny, że ciepły żołądek natychmiast ululał nas do snu i musiał sam prowadzić do Warszawy w mgle ta gęstej, że można w niej było rzeźbić tunele…

 

A rano (no, w południe) do roboty. A w redakcji już prawie nikt nie chce wspominać meczu, każdy wybiega w przyszłość. Czyli na Euro 2008 i tu kłótnie, spory i swary o to w jakim najlepiej się znaleźć koszyku. Czy w koszyku nr 3 z Anglią, Portugalią i Szwecją (których uda się dzięki temu uniknąć) czy raczej do nr 4 z Hiszpanią i Francją. Wygrana z Serbią skaże nas na koszyk nr 3, przegrana nr 4. Powstaje pytanie co lepsze?

Ja chyba wybrałbym koszyk czwarty. Bo nigdy już nie trafimy na słabszych Angoli jak teraz. Z fajtłapą Steve McClarenem na ławce i Paulem Robinsonem w bramce. Którzy ledwo co załapali się na awans na Euro. Kuszczak i Fabian byliby naszym bankiem informacji (ten ostatni tylko na temat Teo Walcotta;). Z Portugalami zdobyliśmy w eliminacjach cztery punkty i nie są nam straszni. Wasyl, Żewłak i Bronek potrafili już raz wyłączyć Cristiano Ronaldo, Deco i resztę, zrobią to jeszcze raz. Tu mamy przewagę psychologiczną.

Szwecja to problem (o rany, Zlatan), ale dwa większe widzę w przypadku trafienia do koszyka nr 3. Nazywają się Hiszpania i Francja. Piersi 'grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze' i pewnie znów odpadną w jakimś ćwierćfinale. Nie chciałbym jednak, by wcześniej 'zagrali jak nigdy' właśnie z Polską. Hiszpania na każdym turnieju przynajmniej raz jeden rozwala kogoś 5:0 (pamiętacie Ukrainę na ostatnim mundialu) i obawiam się, że zwłaszcza w obliczu stylu naszych ostatnich meczów. Podobnie z Francją. Długonodzy, atletyczni Thierry Henry, Patrick Vieira, Nicolas Anelka, Abidal itd. to nie jest to co polskie tygrysy lubią najbardziej…  

Jeszcze jest trochę czasu na zastanawianie się. Nie wiadomo kiedy w ogóle odbędzie się mecz z Serbią, skoro trzeba było przełożyć ich mecz z Kazachstanem. Piękne, że dożyliśmy czasu, że w ogóle wolno nam przed mistrzostwami Europy bawić się w podobne kombinacje…

30 komentarzy

  1. bnowy

    18 listopada 2007 at 18:20

    Kraj finalista Euro 2008 😀
    Rzeczywiście dumnie brzmi!!

    A pamiętacie Reprezentację po awansie na Mundial 2002? Po wygranej z Norwegią pojechaliśmy do Mińska i.. 1:4 z Białorusią. Nie żebym siał pesymizm, ale Chłopakom Leo może być trudno o motywację (jeszcze w tym śniegu). Choć ciężko te słowa się pisze przy motywacji, jaką wyzwala w zawodnikach Beenhakker 😉

    Choćby dawało nam to 4 koszyk, raczej nikt nie chce przegrać w Belgradzie („porażka daje” – jak to brzmi;)
    Mimo tego chciałbym, by Polska miała szansę pokonać Anglię.. rozmarzyłem się. ..

  2. bnowy

    18 listopada 2007 at 18:20

    Kraj finalista Euro 2008 😀
    Rzeczywiście dumnie brzmi!!

    A pamiętacie Reprezentację po awansie na Mundial 2002? Po wygranej z Norwegią pojechaliśmy do Mińska i.. 1:4 z Białorusią. Nie żebym siał pesymizm, ale Chłopakom Leo może być trudno o motywację (jeszcze w tym śniegu). Choć ciężko te słowa się pisze przy motywacji, jaką wyzwala w zawodnikach Beenhakker 😉

    Choćby dawało nam to 4 koszyk, raczej nikt nie chce przegrać w Belgradzie („porażka daje” – jak to brzmi;)
    Mimo tego chciałbym, by Polska miała szansę pokonać Anglię.. rozmarzyłem się. ..

  3. bnowy

    18 listopada 2007 at 18:20

    Kraj finalista Euro 2008 😀
    Rzeczywiście dumnie brzmi!!

    A pamiętacie Reprezentację po awansie na Mundial 2002? Po wygranej z Norwegią pojechaliśmy do Mińska i.. 1:4 z Białorusią. Nie żebym siał pesymizm, ale Chłopakom Leo może być trudno o motywację (jeszcze w tym śniegu). Choć ciężko te słowa się pisze przy motywacji, jaką wyzwala w zawodnikach Beenhakker 😉

    Choćby dawało nam to 4 koszyk, raczej nikt nie chce przegrać w Belgradzie („porażka daje” – jak to brzmi;)
    Mimo tego chciałbym, by Polska miała szansę pokonać Anglię.. rozmarzyłem się. ..

  4. bnowy

    18 listopada 2007 at 18:20

    Kraj finalista Euro 2008 😀
    Rzeczywiście dumnie brzmi!!

    A pamiętacie Reprezentację po awansie na Mundial 2002? Po wygranej z Norwegią pojechaliśmy do Mińska i.. 1:4 z Białorusią. Nie żebym siał pesymizm, ale Chłopakom Leo może być trudno o motywację (jeszcze w tym śniegu). Choć ciężko te słowa się pisze przy motywacji, jaką wyzwala w zawodnikach Beenhakker 😉

    Choćby dawało nam to 4 koszyk, raczej nikt nie chce przegrać w Belgradzie („porażka daje” – jak to brzmi;)
    Mimo tego chciałbym, by Polska miała szansę pokonać Anglię.. rozmarzyłem się. ..

  5. inter65

    18 listopada 2007 at 18:28

    Byle nie z Francja i Hiszpania. Akurat te druzyny wydaja sie poza naszym obecnym zasiegeiem. Ale na Euro slabych nie bedzie, a Czesi czy Rumuni tez z reguly naszym skore trzepali, o Szwedach nie wspominajac. Cieszmy sie z awansu i liczmy, ze zagramy choc z Austria!

    wmw

  6. inter65

    18 listopada 2007 at 18:28

    Byle nie z Francja i Hiszpania. Akurat te druzyny wydaja sie poza naszym obecnym zasiegeiem. Ale na Euro slabych nie bedzie, a Czesi czy Rumuni tez z reguly naszym skore trzepali, o Szwedach nie wspominajac. Cieszmy sie z awansu i liczmy, ze zagramy choc z Austria!

    wmw

  7. inter65

    18 listopada 2007 at 18:28

    Byle nie z Francja i Hiszpania. Akurat te druzyny wydaja sie poza naszym obecnym zasiegeiem. Ale na Euro slabych nie bedzie, a Czesi czy Rumuni tez z reguly naszym skore trzepali, o Szwedach nie wspominajac. Cieszmy sie z awansu i liczmy, ze zagramy choc z Austria!

    wmw

  8. inter65

    18 listopada 2007 at 18:28

    Byle nie z Francja i Hiszpania. Akurat te druzyny wydaja sie poza naszym obecnym zasiegeiem. Ale na Euro slabych nie bedzie, a Czesi czy Rumuni tez z reguly naszym skore trzepali, o Szwedach nie wspominajac. Cieszmy sie z awansu i liczmy, ze zagramy choc z Austria!

    wmw

  9. rkdeey

    18 listopada 2007 at 18:42

    Jeśli chodzi o koszyki to jak zawsze, są plusy i minusy. Wychodzę z założenia, że lepiej mimo wszystko wygrać i bez zbędnego kombinowania robić swoje, bo takie „taktyczne” myślenie może nam się kiedyś czkawką odbić. Tak czy inaczej na byle kogo nie trafimy. Bać się nie trzeba, już w meczu z Portugalią pokazaliśmy, że można wygrać – a rywale tak czy inaczej będą wymagający, nawet Anglia w swoim obecnym stanie 🙂

  10. rkdeey

    18 listopada 2007 at 18:42

    Jeśli chodzi o koszyki to jak zawsze, są plusy i minusy. Wychodzę z założenia, że lepiej mimo wszystko wygrać i bez zbędnego kombinowania robić swoje, bo takie „taktyczne” myślenie może nam się kiedyś czkawką odbić. Tak czy inaczej na byle kogo nie trafimy. Bać się nie trzeba, już w meczu z Portugalią pokazaliśmy, że można wygrać – a rywale tak czy inaczej będą wymagający, nawet Anglia w swoim obecnym stanie 🙂

  11. rkdeey

    18 listopada 2007 at 18:42

    Jeśli chodzi o koszyki to jak zawsze, są plusy i minusy. Wychodzę z założenia, że lepiej mimo wszystko wygrać i bez zbędnego kombinowania robić swoje, bo takie „taktyczne” myślenie może nam się kiedyś czkawką odbić. Tak czy inaczej na byle kogo nie trafimy. Bać się nie trzeba, już w meczu z Portugalią pokazaliśmy, że można wygrać – a rywale tak czy inaczej będą wymagający, nawet Anglia w swoim obecnym stanie 🙂

  12. rkdeey

    18 listopada 2007 at 18:42

    Jeśli chodzi o koszyki to jak zawsze, są plusy i minusy. Wychodzę z założenia, że lepiej mimo wszystko wygrać i bez zbędnego kombinowania robić swoje, bo takie „taktyczne” myślenie może nam się kiedyś czkawką odbić. Tak czy inaczej na byle kogo nie trafimy. Bać się nie trzeba, już w meczu z Portugalią pokazaliśmy, że można wygrać – a rywale tak czy inaczej będą wymagający, nawet Anglia w swoim obecnym stanie 🙂

  13. matisitnik

    18 listopada 2007 at 18:50

    Dobrze, że nie musiałeś mówić:
    „Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę.”

    Jacek Gmoch wczoraj wieczorem wespół ze swoją kurtką dzielnie bronił Leo przed atakami wściekłej polskiej myśli szkoleniowej, którą reprezentował Antoni P.

  14. matisitnik

    18 listopada 2007 at 18:50

    Dobrze, że nie musiałeś mówić:
    „Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę.”

    Jacek Gmoch wczoraj wieczorem wespół ze swoją kurtką dzielnie bronił Leo przed atakami wściekłej polskiej myśli szkoleniowej, którą reprezentował Antoni P.

  15. matisitnik

    18 listopada 2007 at 18:50

    Dobrze, że nie musiałeś mówić:
    „Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę.”

    Jacek Gmoch wczoraj wieczorem wespół ze swoją kurtką dzielnie bronił Leo przed atakami wściekłej polskiej myśli szkoleniowej, którą reprezentował Antoni P.

  16. matisitnik

    18 listopada 2007 at 18:50

    Dobrze, że nie musiałeś mówić:
    „Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę.”

    Jacek Gmoch wczoraj wieczorem wespół ze swoją kurtką dzielnie bronił Leo przed atakami wściekłej polskiej myśli szkoleniowej, którą reprezentował Antoni P.

  17. Gość: , 10.203.52.23*

    18 listopada 2007 at 19:21

    W mordeczkę, ale Hiszpania – Ukraina to 4:0 było, a nie pięć.

  18. Gość: , 10.203.52.23*

    18 listopada 2007 at 19:21

    W mordeczkę, ale Hiszpania – Ukraina to 4:0 było, a nie pięć.

  19. Gość: , 10.203.52.23*

    18 listopada 2007 at 19:21

    W mordeczkę, ale Hiszpania – Ukraina to 4:0 było, a nie pięć.

  20. Gość: , 10.203.52.23*

    18 listopada 2007 at 19:21

    W mordeczkę, ale Hiszpania – Ukraina to 4:0 było, a nie pięć.

  21. numerstartowy

    18 listopada 2007 at 21:05

    W Belgradzie chyba damy radę. Nie będzie stresu. Wczoraj chłopaki biegali jakby coś im jeszcze w gaciach siedziało i bali się żeby nie wypadło. A tam ustawimy się na kontrę to primo a secundo zaczyna się już gra o powołania ::). Jednego chciałbym uniknąć – kombinowania. Nie celujmy, że jeden koszyk może być lepszy od drugiego. Jeśli będziemy słabi to nic nam nie pomoże a jak silni to i z Francją damy radę.

  22. numerstartowy

    18 listopada 2007 at 21:05

    W Belgradzie chyba damy radę. Nie będzie stresu. Wczoraj chłopaki biegali jakby coś im jeszcze w gaciach siedziało i bali się żeby nie wypadło. A tam ustawimy się na kontrę to primo a secundo zaczyna się już gra o powołania ::). Jednego chciałbym uniknąć – kombinowania. Nie celujmy, że jeden koszyk może być lepszy od drugiego. Jeśli będziemy słabi to nic nam nie pomoże a jak silni to i z Francją damy radę.

  23. numerstartowy

    18 listopada 2007 at 21:05

    W Belgradzie chyba damy radę. Nie będzie stresu. Wczoraj chłopaki biegali jakby coś im jeszcze w gaciach siedziało i bali się żeby nie wypadło. A tam ustawimy się na kontrę to primo a secundo zaczyna się już gra o powołania ::). Jednego chciałbym uniknąć – kombinowania. Nie celujmy, że jeden koszyk może być lepszy od drugiego. Jeśli będziemy słabi to nic nam nie pomoże a jak silni to i z Francją damy radę.

  24. numerstartowy

    18 listopada 2007 at 21:05

    W Belgradzie chyba damy radę. Nie będzie stresu. Wczoraj chłopaki biegali jakby coś im jeszcze w gaciach siedziało i bali się żeby nie wypadło. A tam ustawimy się na kontrę to primo a secundo zaczyna się już gra o powołania ::). Jednego chciałbym uniknąć – kombinowania. Nie celujmy, że jeden koszyk może być lepszy od drugiego. Jeśli będziemy słabi to nic nam nie pomoże a jak silni to i z Francją damy radę.

  25. matisitnik

    18 listopada 2007 at 21:08

    Na Mistrzostwach Świata w 2006 roku mieliśmy łatwą grupę i co? Ale wtedy nie było Leo.

  26. matisitnik

    18 listopada 2007 at 21:08

    Na Mistrzostwach Świata w 2006 roku mieliśmy łatwą grupę i co? Ale wtedy nie było Leo.

  27. matisitnik

    18 listopada 2007 at 21:08

    Na Mistrzostwach Świata w 2006 roku mieliśmy łatwą grupę i co? Ale wtedy nie było Leo.

  28. matisitnik

    18 listopada 2007 at 21:08

    Na Mistrzostwach Świata w 2006 roku mieliśmy łatwą grupę i co? Ale wtedy nie było Leo.

  29. yavoro

    19 listopada 2007 at 08:42

    A co to będzie jeśli w grupie na EURO 2008 trafimy na….Holandię? Serce nie sługa, ja wiem ze Leo B. jest profesjonalistą, ale czy wyzwoli całe swoje zaangażowanie, aby pokonać pomarańczowych braci? Czy może raczej zagra na remis? ;)… Wiem wiem, że my remis z Holandią to bierzemy z pocałowaniem ręki, ale pamiętajmy też, że zbliża sie turniej, impreza, na której nie zawsze wygrywają faworyci, że Benhaker to nie Janas, wstydzić się napewno nię będziemy… Poza tym idźmy w euforycznej fantazji dalej… Skoro zagraliśmy mecz stulecia, to czemu by nie rozegrać TURNIEJU STULECIA, jak niegdyś jedenastka orłów Górskiego? Skoro Grecja może zagrać taki turniej to nie widzę przeszkód! Niech tylko „wykurują się” nasi napastnicy i zaczną grać, miast tylko zarabiać pieniądze w wielkich klubach… Benhaker wierzy w Żurawskiego, licząc, że wkrótce się odrodzi trafiając do klubu, gdzie bedzie miał szansę grać pierwsze skrzypce, no bo to taki typ psychologiczny z Maćka, że musi być doceniony, aby pokazać co potrafi… No więc trafiamy na tę nieszczęsną Holandię w grupie, a niechże tak będzie. Remis 1:1… Świetny mecz… Potem spotykamy Oranje w półfinale. Holendrzy i tym razem jakimś cudem nie wchodzą, marnując dwa karne. Ciekawa historia, no nie? Tylko czy po turnieju nie podkradną nam Benhakera? I czy znane są już, Michale, przypadki, że zagraniczny trener w jakimś ważnym meczu turniejowym, wygrywa z drużyną swojego kraju? Takie historie to nie wiem czy sie zdarzają nawet w Futbol Managerze! 😉 ale pomarzyć warto. Raz sie żyje, życie bywa genialne w kreowaniu różnych scenariuszy!
    Pozdrawiam wszystkich optymistów! 🙂

  30. yavoro

    19 listopada 2007 at 08:42

    A co to będzie jeśli w grupie na EURO 2008 trafimy na….Holandię? Serce nie sługa, ja wiem ze Leo B. jest profesjonalistą, ale czy wyzwoli całe swoje zaangażowanie, aby pokonać pomarańczowych braci? Czy może raczej zagra na remis? ;)… Wiem wiem, że my remis z Holandią to bierzemy z pocałowaniem ręki, ale pamiętajmy też, że zbliża sie turniej, impreza, na której nie zawsze wygrywają faworyci, że Benhaker to nie Janas, wstydzić się napewno nię będziemy… Poza tym idźmy w euforycznej fantazji dalej… Skoro zagraliśmy mecz stulecia, to czemu by nie rozegrać TURNIEJU STULECIA, jak niegdyś jedenastka orłów Górskiego? Skoro Grecja może zagrać taki turniej to nie widzę przeszkód! Niech tylko „wykurują się” nasi napastnicy i zaczną grać, miast tylko zarabiać pieniądze w wielkich klubach… Benhaker wierzy w Żurawskiego, licząc, że wkrótce się odrodzi trafiając do klubu, gdzie bedzie miał szansę grać pierwsze skrzypce, no bo to taki typ psychologiczny z Maćka, że musi być doceniony, aby pokazać co potrafi… No więc trafiamy na tę nieszczęsną Holandię w grupie, a niechże tak będzie. Remis 1:1… Świetny mecz… Potem spotykamy Oranje w półfinale. Holendrzy i tym razem jakimś cudem nie wchodzą, marnując dwa karne. Ciekawa historia, no nie? Tylko czy po turnieju nie podkradną nam Benhakera? I czy znane są już, Michale, przypadki, że zagraniczny trener w jakimś ważnym meczu turniejowym, wygrywa z drużyną swojego kraju? Takie historie to nie wiem czy sie zdarzają nawet w Futbol Managerze! 😉 ale pomarzyć warto. Raz sie żyje, życie bywa genialne w kreowaniu różnych scenariuszy!
    Pozdrawiam wszystkich optymistów! 🙂

  31. yavoro

    19 listopada 2007 at 08:42

    A co to będzie jeśli w grupie na EURO 2008 trafimy na….Holandię? Serce nie sługa, ja wiem ze Leo B. jest profesjonalistą, ale czy wyzwoli całe swoje zaangażowanie, aby pokonać pomarańczowych braci? Czy może raczej zagra na remis? ;)… Wiem wiem, że my remis z Holandią to bierzemy z pocałowaniem ręki, ale pamiętajmy też, że zbliża sie turniej, impreza, na której nie zawsze wygrywają faworyci, że Benhaker to nie Janas, wstydzić się napewno nię będziemy… Poza tym idźmy w euforycznej fantazji dalej… Skoro zagraliśmy mecz stulecia, to czemu by nie rozegrać TURNIEJU STULECIA, jak niegdyś jedenastka orłów Górskiego? Skoro Grecja może zagrać taki turniej to nie widzę przeszkód! Niech tylko „wykurują się” nasi napastnicy i zaczną grać, miast tylko zarabiać pieniądze w wielkich klubach… Benhaker wierzy w Żurawskiego, licząc, że wkrótce się odrodzi trafiając do klubu, gdzie bedzie miał szansę grać pierwsze skrzypce, no bo to taki typ psychologiczny z Maćka, że musi być doceniony, aby pokazać co potrafi… No więc trafiamy na tę nieszczęsną Holandię w grupie, a niechże tak będzie. Remis 1:1… Świetny mecz… Potem spotykamy Oranje w półfinale. Holendrzy i tym razem jakimś cudem nie wchodzą, marnując dwa karne. Ciekawa historia, no nie? Tylko czy po turnieju nie podkradną nam Benhakera? I czy znane są już, Michale, przypadki, że zagraniczny trener w jakimś ważnym meczu turniejowym, wygrywa z drużyną swojego kraju? Takie historie to nie wiem czy sie zdarzają nawet w Futbol Managerze! 😉 ale pomarzyć warto. Raz sie żyje, życie bywa genialne w kreowaniu różnych scenariuszy!
    Pozdrawiam wszystkich optymistów! 🙂

  32. yavoro

    19 listopada 2007 at 08:42

    A co to będzie jeśli w grupie na EURO 2008 trafimy na….Holandię? Serce nie sługa, ja wiem ze Leo B. jest profesjonalistą, ale czy wyzwoli całe swoje zaangażowanie, aby pokonać pomarańczowych braci? Czy może raczej zagra na remis? ;)… Wiem wiem, że my remis z Holandią to bierzemy z pocałowaniem ręki, ale pamiętajmy też, że zbliża sie turniej, impreza, na której nie zawsze wygrywają faworyci, że Benhaker to nie Janas, wstydzić się napewno nię będziemy… Poza tym idźmy w euforycznej fantazji dalej… Skoro zagraliśmy mecz stulecia, to czemu by nie rozegrać TURNIEJU STULECIA, jak niegdyś jedenastka orłów Górskiego? Skoro Grecja może zagrać taki turniej to nie widzę przeszkód! Niech tylko „wykurują się” nasi napastnicy i zaczną grać, miast tylko zarabiać pieniądze w wielkich klubach… Benhaker wierzy w Żurawskiego, licząc, że wkrótce się odrodzi trafiając do klubu, gdzie bedzie miał szansę grać pierwsze skrzypce, no bo to taki typ psychologiczny z Maćka, że musi być doceniony, aby pokazać co potrafi… No więc trafiamy na tę nieszczęsną Holandię w grupie, a niechże tak będzie. Remis 1:1… Świetny mecz… Potem spotykamy Oranje w półfinale. Holendrzy i tym razem jakimś cudem nie wchodzą, marnując dwa karne. Ciekawa historia, no nie? Tylko czy po turnieju nie podkradną nam Benhakera? I czy znane są już, Michale, przypadki, że zagraniczny trener w jakimś ważnym meczu turniejowym, wygrywa z drużyną swojego kraju? Takie historie to nie wiem czy sie zdarzają nawet w Futbol Managerze! 😉 ale pomarzyć warto. Raz sie żyje, życie bywa genialne w kreowaniu różnych scenariuszy!
    Pozdrawiam wszystkich optymistów! 🙂

  33. seba-rz

    19 listopada 2007 at 09:11

    Można powiedzieć jedno – turniej będzie bardzo mocny. Nasze dywagacje, kto odpadnie z wielkich: Anglia, Francja, Włochy nie sprawdziły się. Wszyscy wielcy jadą. Bo to są drużyny doświadczone, które potrafią grać w najtrudniejszych momentach. Mam tu przede wszystkim na myśli Włochów – mieli zdobyć punkt i zdobyli.
    Realnie oceniając, myślę, że na takim turnieju wyjdą różnicę między ogranymi w ważnych meczach, turniejach gwiazdami piłki nożnej, a naszymi zawodnikami, którzy odpoczywają na ławkach rezerwowych. Dla polskich piłkarzy rada – chyba lepiej grać w piłkę w dobrym polskim klubie niż udawać piłkarza na zachodzie (patrz Sobolewski – Matusiak). Przecież jakby Matusiak grał nadal w kraju, to byłby gwiazdą tej reprezentacji.

  34. seba-rz

    19 listopada 2007 at 09:11

    Można powiedzieć jedno – turniej będzie bardzo mocny. Nasze dywagacje, kto odpadnie z wielkich: Anglia, Francja, Włochy nie sprawdziły się. Wszyscy wielcy jadą. Bo to są drużyny doświadczone, które potrafią grać w najtrudniejszych momentach. Mam tu przede wszystkim na myśli Włochów – mieli zdobyć punkt i zdobyli.
    Realnie oceniając, myślę, że na takim turnieju wyjdą różnicę między ogranymi w ważnych meczach, turniejach gwiazdami piłki nożnej, a naszymi zawodnikami, którzy odpoczywają na ławkach rezerwowych. Dla polskich piłkarzy rada – chyba lepiej grać w piłkę w dobrym polskim klubie niż udawać piłkarza na zachodzie (patrz Sobolewski – Matusiak). Przecież jakby Matusiak grał nadal w kraju, to byłby gwiazdą tej reprezentacji.

  35. seba-rz

    19 listopada 2007 at 09:11

    Można powiedzieć jedno – turniej będzie bardzo mocny. Nasze dywagacje, kto odpadnie z wielkich: Anglia, Francja, Włochy nie sprawdziły się. Wszyscy wielcy jadą. Bo to są drużyny doświadczone, które potrafią grać w najtrudniejszych momentach. Mam tu przede wszystkim na myśli Włochów – mieli zdobyć punkt i zdobyli.
    Realnie oceniając, myślę, że na takim turnieju wyjdą różnicę między ogranymi w ważnych meczach, turniejach gwiazdami piłki nożnej, a naszymi zawodnikami, którzy odpoczywają na ławkach rezerwowych. Dla polskich piłkarzy rada – chyba lepiej grać w piłkę w dobrym polskim klubie niż udawać piłkarza na zachodzie (patrz Sobolewski – Matusiak). Przecież jakby Matusiak grał nadal w kraju, to byłby gwiazdą tej reprezentacji.

  36. seba-rz

    19 listopada 2007 at 09:11

    Można powiedzieć jedno – turniej będzie bardzo mocny. Nasze dywagacje, kto odpadnie z wielkich: Anglia, Francja, Włochy nie sprawdziły się. Wszyscy wielcy jadą. Bo to są drużyny doświadczone, które potrafią grać w najtrudniejszych momentach. Mam tu przede wszystkim na myśli Włochów – mieli zdobyć punkt i zdobyli.
    Realnie oceniając, myślę, że na takim turnieju wyjdą różnicę między ogranymi w ważnych meczach, turniejach gwiazdami piłki nożnej, a naszymi zawodnikami, którzy odpoczywają na ławkach rezerwowych. Dla polskich piłkarzy rada – chyba lepiej grać w piłkę w dobrym polskim klubie niż udawać piłkarza na zachodzie (patrz Sobolewski – Matusiak). Przecież jakby Matusiak grał nadal w kraju, to byłby gwiazdą tej reprezentacji.

  37. stanley2kubrick

    19 listopada 2007 at 10:44

    No i dupa :/
    Szkocja nie zagra na EURO ;/
    Szkoda, fajno by bylo, my z 3ciego, oni 4tego koszyka 😀

  38. stanley2kubrick

    19 listopada 2007 at 10:44

    No i dupa :/
    Szkocja nie zagra na EURO ;/
    Szkoda, fajno by bylo, my z 3ciego, oni 4tego koszyka 😀

  39. stanley2kubrick

    19 listopada 2007 at 10:44

    No i dupa :/
    Szkocja nie zagra na EURO ;/
    Szkoda, fajno by bylo, my z 3ciego, oni 4tego koszyka 😀

  40. stanley2kubrick

    19 listopada 2007 at 10:44

    No i dupa :/
    Szkocja nie zagra na EURO ;/
    Szkoda, fajno by bylo, my z 3ciego, oni 4tego koszyka 😀

Zostaw odpowiedź