Teoria chaosu

 

Mój rozmówca poczynił następującą obserwację co do szans polskiego piłkarza do zrobienia kariery zagranicą, w dobrym europejskim klubie. Stwierdził otóż, że sprawdzi się tam i przebije tylko ten, kto nie zaznał nigdy luksusu gry w Legii albo Wiśle. Bo tu mają za dobrze. Ledwo się wychylą ponad przeciętność, już chucha się na nich i dmucha. Byle urazik, nie kontuzja nawet – już facet odpoczywa dwa tygodnie. Na treningach się oko przymyka, gwiazda w meczu przecież i tak blaskiem swym całą reszte oślepi…

 

Za fura, komóra do ręki, wielka kasa na konto. Miasto u stóp… A w zachodnim klubie inna bajka. Przede wszystkim trzeba trenować i to za… na każdym treningu. Każdym!

 

Przykładów z ostatnich lat mnóstwo: Kosowski, Frankowski, Żurawski (no okej, przez rok był Magic'iem), Szymkowiak (w sumie w Turcji był kimś, miał uznanie, ale jak właściwie nazywał się jego klub?). Z Legii chyba tak naprawdę nie ma dobrych przykładów, on przywołał Janczyka, który w dwóch występach przez 90 minut w Lidze Mistrzów oddał pół celnego strzału na bramkę. Przecież nie Bronowicki. Kiedyś Dziekanowski.

 

Aha, niby jeden były Legionista jest w Celtiku Glasgow, drugi w Arsenalu, a trzeci jeszcze niedawno powstrzymywał w Lidze Mistrzów Bayern Monachium. Ale bramkarze się nie liczą, bramkarze to jak osobna nacja.

 

Przykłady tych, którzy zrobili karierę na Zachodzie: Jerzy Dudek (miało nie być bramkarzy, ale tych kilka meczów w polskiej lidze mówi swoje), Jacek Krzynówek (także 'piłkarskim dzieckiem w kolebce' wywieziony z kraju, żaden nasz klub nie zdążył go spaczyć, rozpuścić etc. Czy Michał Żewłakow i Mariusz Lewandowski zrobili kariery, można dyskutować. Są podstawowymi graczami swych drużyn w Lidze Mistrzów, pierwszy awansował nawet do 1/8 finału, wielu takich nie mamy. W Legii ani Wiśle nie grali.

 

Taką rzucił klątwę. Mimo późnej pory…

 

21 komentarzy

  1. albiceleste10

    20 grudnia 2007 at 03:01

    Ja bym do tej teorii dorzucił jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to pieniądze. Na Stecblogu jakoś ostatnio o tym było. Pojawił się nawet taki link: media.wp.pl/kat,30576,wid,9263149,wiadomosc.html
    Pomijając już zasadność i etykę wydawania np. miliona złotych rocznie z państwowych pieniędzy na uposażenie Łukasza Garguły oraz potencjalne lepsze zastosowania tych pieniędzy, nawet w samym PGE GKS – jaki taka gaża ma wpływ na zawodnika? Ano taki, że mu się nie chce nigdzie ruszać. Owszem, na Zachodzie mógłby zarobić znacznie więcej, ale też – wlaśnie! – nieporównywalnie bardziej musiałby się starać. A tak siedzi sobie jak pączunio w masełku, inkasuje te kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie (jak na polskie warunki, fortuna) i po co on niby ma cokolwiek ze sobą robić? Po co ma to zostawiać i pchać się do lepszej ligi? Zostawiając „Gułę” na boku, jakoś święcie jestem pewien, że gdyby taki Żuraw nie kasował swego czasu rekordowych pieniędzy w ekstraklasie, to ruszylby się z niej znacznie wcześniej i miałby o wiele większe szanse rozwijać swój ogromny talent.

    Druga sprawa, też z pieniędzmi mocno związana, to korupcja. OK, na świecie też się kradnie (nie „kupuje”, kradnie kibicom) mecze. Ale nie na tak porażającą skalę. Tymczasem u nas nawet, jeśli nasza potencjalna gwiazda jest osobiście czysta jak łza, to ma nieduże szanse na realną ocenę swoich umiejętności, co fatalnie odbija się na pewnosci siebie. Bo skąd taki gracz ma wiedzieć, czy te wszystkie jego zwody, dryblingi, strzały itede wychodziły, bo jest dobry, czy też może udawały się, bo miały się udać?

  2. albiceleste10

    20 grudnia 2007 at 03:01

    Ja bym do tej teorii dorzucił jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to pieniądze. Na Stecblogu jakoś ostatnio o tym było. Pojawił się nawet taki link: media.wp.pl/kat,30576,wid,9263149,wiadomosc.html
    Pomijając już zasadność i etykę wydawania np. miliona złotych rocznie z państwowych pieniędzy na uposażenie Łukasza Garguły oraz potencjalne lepsze zastosowania tych pieniędzy, nawet w samym PGE GKS – jaki taka gaża ma wpływ na zawodnika? Ano taki, że mu się nie chce nigdzie ruszać. Owszem, na Zachodzie mógłby zarobić znacznie więcej, ale też – wlaśnie! – nieporównywalnie bardziej musiałby się starać. A tak siedzi sobie jak pączunio w masełku, inkasuje te kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie (jak na polskie warunki, fortuna) i po co on niby ma cokolwiek ze sobą robić? Po co ma to zostawiać i pchać się do lepszej ligi? Zostawiając „Gułę” na boku, jakoś święcie jestem pewien, że gdyby taki Żuraw nie kasował swego czasu rekordowych pieniędzy w ekstraklasie, to ruszylby się z niej znacznie wcześniej i miałby o wiele większe szanse rozwijać swój ogromny talent.

    Druga sprawa, też z pieniędzmi mocno związana, to korupcja. OK, na świecie też się kradnie (nie „kupuje”, kradnie kibicom) mecze. Ale nie na tak porażającą skalę. Tymczasem u nas nawet, jeśli nasza potencjalna gwiazda jest osobiście czysta jak łza, to ma nieduże szanse na realną ocenę swoich umiejętności, co fatalnie odbija się na pewnosci siebie. Bo skąd taki gracz ma wiedzieć, czy te wszystkie jego zwody, dryblingi, strzały itede wychodziły, bo jest dobry, czy też może udawały się, bo miały się udać?

  3. albiceleste10

    20 grudnia 2007 at 03:01

    Ja bym do tej teorii dorzucił jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to pieniądze. Na Stecblogu jakoś ostatnio o tym było. Pojawił się nawet taki link: media.wp.pl/kat,30576,wid,9263149,wiadomosc.html
    Pomijając już zasadność i etykę wydawania np. miliona złotych rocznie z państwowych pieniędzy na uposażenie Łukasza Garguły oraz potencjalne lepsze zastosowania tych pieniędzy, nawet w samym PGE GKS – jaki taka gaża ma wpływ na zawodnika? Ano taki, że mu się nie chce nigdzie ruszać. Owszem, na Zachodzie mógłby zarobić znacznie więcej, ale też – wlaśnie! – nieporównywalnie bardziej musiałby się starać. A tak siedzi sobie jak pączunio w masełku, inkasuje te kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie (jak na polskie warunki, fortuna) i po co on niby ma cokolwiek ze sobą robić? Po co ma to zostawiać i pchać się do lepszej ligi? Zostawiając „Gułę” na boku, jakoś święcie jestem pewien, że gdyby taki Żuraw nie kasował swego czasu rekordowych pieniędzy w ekstraklasie, to ruszylby się z niej znacznie wcześniej i miałby o wiele większe szanse rozwijać swój ogromny talent.

    Druga sprawa, też z pieniędzmi mocno związana, to korupcja. OK, na świecie też się kradnie (nie „kupuje”, kradnie kibicom) mecze. Ale nie na tak porażającą skalę. Tymczasem u nas nawet, jeśli nasza potencjalna gwiazda jest osobiście czysta jak łza, to ma nieduże szanse na realną ocenę swoich umiejętności, co fatalnie odbija się na pewnosci siebie. Bo skąd taki gracz ma wiedzieć, czy te wszystkie jego zwody, dryblingi, strzały itede wychodziły, bo jest dobry, czy też może udawały się, bo miały się udać?

  4. albiceleste10

    20 grudnia 2007 at 03:01

    Ja bym do tej teorii dorzucił jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to pieniądze. Na Stecblogu jakoś ostatnio o tym było. Pojawił się nawet taki link: media.wp.pl/kat,30576,wid,9263149,wiadomosc.html
    Pomijając już zasadność i etykę wydawania np. miliona złotych rocznie z państwowych pieniędzy na uposażenie Łukasza Garguły oraz potencjalne lepsze zastosowania tych pieniędzy, nawet w samym PGE GKS – jaki taka gaża ma wpływ na zawodnika? Ano taki, że mu się nie chce nigdzie ruszać. Owszem, na Zachodzie mógłby zarobić znacznie więcej, ale też – wlaśnie! – nieporównywalnie bardziej musiałby się starać. A tak siedzi sobie jak pączunio w masełku, inkasuje te kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie (jak na polskie warunki, fortuna) i po co on niby ma cokolwiek ze sobą robić? Po co ma to zostawiać i pchać się do lepszej ligi? Zostawiając „Gułę” na boku, jakoś święcie jestem pewien, że gdyby taki Żuraw nie kasował swego czasu rekordowych pieniędzy w ekstraklasie, to ruszylby się z niej znacznie wcześniej i miałby o wiele większe szanse rozwijać swój ogromny talent.

    Druga sprawa, też z pieniędzmi mocno związana, to korupcja. OK, na świecie też się kradnie (nie „kupuje”, kradnie kibicom) mecze. Ale nie na tak porażającą skalę. Tymczasem u nas nawet, jeśli nasza potencjalna gwiazda jest osobiście czysta jak łza, to ma nieduże szanse na realną ocenę swoich umiejętności, co fatalnie odbija się na pewnosci siebie. Bo skąd taki gracz ma wiedzieć, czy te wszystkie jego zwody, dryblingi, strzały itede wychodziły, bo jest dobry, czy też może udawały się, bo miały się udać?

  5. w.wozniak

    20 grudnia 2007 at 03:29

    Coś w tym jest. W miarę udana karierę zagraniczną z legionistów miał Kosecki, przyzwoitą Buncol, Wdowczyk i Kubicki, może Jóźwiak, pozostali mieli ledwie przebłyski. Jeżeli nawet przyjąć, że poważne kariery na zachodzie zrobili jedynie Boniek i Młynarczyk (oprócz wymienionego Dudka), to oprócz wspomnianych graczy na zachodzie radzili sobie nieźle lub przyzwoicie Widzewiacy (Smolarek senhor, Żmuda, Wichniarek) lub przede wszystkim Ślązacy (z urodzenia lub z transferu) jak Urban, Furtok, Matysik, Szarmach, Hajto, Świerczewski, Wałdoch, R.Warzycha, K. Warzycha, Wandzik. A jak już w miarę powiodło się Krakusowi, to takiemu z Hutnika (Koźmiński).
    Podobnych prawidłowości, a może zagadek można znaleźć sporo, np. dlaczego ex-widzewiacy nie robią karier w Legii? Poza Dziekanowskim oczywiście, i Smolarkiem, który odszedł do W-wy na czas „woja” i wrócił do Łodzi by robic karierę, bo w stolicy się na nim zdaje się nie poznali. Siadaczka, Łapiński, Citko to tylko najbardziej charakterystyczne przykłady.
    W druga stronę to jakos działało lepiej (Szczęsny, Michalski, Iwanicki).

  6. w.wozniak

    20 grudnia 2007 at 03:29

    Coś w tym jest. W miarę udana karierę zagraniczną z legionistów miał Kosecki, przyzwoitą Buncol, Wdowczyk i Kubicki, może Jóźwiak, pozostali mieli ledwie przebłyski. Jeżeli nawet przyjąć, że poważne kariery na zachodzie zrobili jedynie Boniek i Młynarczyk (oprócz wymienionego Dudka), to oprócz wspomnianych graczy na zachodzie radzili sobie nieźle lub przyzwoicie Widzewiacy (Smolarek senhor, Żmuda, Wichniarek) lub przede wszystkim Ślązacy (z urodzenia lub z transferu) jak Urban, Furtok, Matysik, Szarmach, Hajto, Świerczewski, Wałdoch, R.Warzycha, K. Warzycha, Wandzik. A jak już w miarę powiodło się Krakusowi, to takiemu z Hutnika (Koźmiński).
    Podobnych prawidłowości, a może zagadek można znaleźć sporo, np. dlaczego ex-widzewiacy nie robią karier w Legii? Poza Dziekanowskim oczywiście, i Smolarkiem, który odszedł do W-wy na czas „woja” i wrócił do Łodzi by robic karierę, bo w stolicy się na nim zdaje się nie poznali. Siadaczka, Łapiński, Citko to tylko najbardziej charakterystyczne przykłady.
    W druga stronę to jakos działało lepiej (Szczęsny, Michalski, Iwanicki).

  7. w.wozniak

    20 grudnia 2007 at 03:29

    Coś w tym jest. W miarę udana karierę zagraniczną z legionistów miał Kosecki, przyzwoitą Buncol, Wdowczyk i Kubicki, może Jóźwiak, pozostali mieli ledwie przebłyski. Jeżeli nawet przyjąć, że poważne kariery na zachodzie zrobili jedynie Boniek i Młynarczyk (oprócz wymienionego Dudka), to oprócz wspomnianych graczy na zachodzie radzili sobie nieźle lub przyzwoicie Widzewiacy (Smolarek senhor, Żmuda, Wichniarek) lub przede wszystkim Ślązacy (z urodzenia lub z transferu) jak Urban, Furtok, Matysik, Szarmach, Hajto, Świerczewski, Wałdoch, R.Warzycha, K. Warzycha, Wandzik. A jak już w miarę powiodło się Krakusowi, to takiemu z Hutnika (Koźmiński).
    Podobnych prawidłowości, a może zagadek można znaleźć sporo, np. dlaczego ex-widzewiacy nie robią karier w Legii? Poza Dziekanowskim oczywiście, i Smolarkiem, który odszedł do W-wy na czas „woja” i wrócił do Łodzi by robic karierę, bo w stolicy się na nim zdaje się nie poznali. Siadaczka, Łapiński, Citko to tylko najbardziej charakterystyczne przykłady.
    W druga stronę to jakos działało lepiej (Szczęsny, Michalski, Iwanicki).

  8. w.wozniak

    20 grudnia 2007 at 03:29

    Coś w tym jest. W miarę udana karierę zagraniczną z legionistów miał Kosecki, przyzwoitą Buncol, Wdowczyk i Kubicki, może Jóźwiak, pozostali mieli ledwie przebłyski. Jeżeli nawet przyjąć, że poważne kariery na zachodzie zrobili jedynie Boniek i Młynarczyk (oprócz wymienionego Dudka), to oprócz wspomnianych graczy na zachodzie radzili sobie nieźle lub przyzwoicie Widzewiacy (Smolarek senhor, Żmuda, Wichniarek) lub przede wszystkim Ślązacy (z urodzenia lub z transferu) jak Urban, Furtok, Matysik, Szarmach, Hajto, Świerczewski, Wałdoch, R.Warzycha, K. Warzycha, Wandzik. A jak już w miarę powiodło się Krakusowi, to takiemu z Hutnika (Koźmiński).
    Podobnych prawidłowości, a może zagadek można znaleźć sporo, np. dlaczego ex-widzewiacy nie robią karier w Legii? Poza Dziekanowskim oczywiście, i Smolarkiem, który odszedł do W-wy na czas „woja” i wrócił do Łodzi by robic karierę, bo w stolicy się na nim zdaje się nie poznali. Siadaczka, Łapiński, Citko to tylko najbardziej charakterystyczne przykłady.
    W druga stronę to jakos działało lepiej (Szczęsny, Michalski, Iwanicki).

  9. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    20 grudnia 2007 at 08:57

    Zgadzam się-po co mają gonić jak idioci za piłką, jeśli kasa i tak płynie szerokim strumieniem na konto. Nie zazdroszczę piłkarzom pieniędzy, ale gdy patrzę na tę listę płac (see albiceleste), to widać regularność: wystarczy przebłysk, jeden w miarę dobry sezon albo ze dwa występy w kadrze i jest się ustawionym w lidze. Z listy płac: Garguła, Niedzielan, Pietrasik, Dawidowski – najwyżej opłacani Polacy – to powinny być gwiazdy polskiego footballu. Jak jest, każdy widzi i nawet czasem sobie pogrzmi na jakimś forum.
    PS.: Michale, jeśli nie teraz o Valencii, to kiedy???

  10. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    20 grudnia 2007 at 08:57

    Zgadzam się-po co mają gonić jak idioci za piłką, jeśli kasa i tak płynie szerokim strumieniem na konto. Nie zazdroszczę piłkarzom pieniędzy, ale gdy patrzę na tę listę płac (see albiceleste), to widać regularność: wystarczy przebłysk, jeden w miarę dobry sezon albo ze dwa występy w kadrze i jest się ustawionym w lidze. Z listy płac: Garguła, Niedzielan, Pietrasik, Dawidowski – najwyżej opłacani Polacy – to powinny być gwiazdy polskiego footballu. Jak jest, każdy widzi i nawet czasem sobie pogrzmi na jakimś forum.
    PS.: Michale, jeśli nie teraz o Valencii, to kiedy???

  11. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    20 grudnia 2007 at 08:57

    Zgadzam się-po co mają gonić jak idioci za piłką, jeśli kasa i tak płynie szerokim strumieniem na konto. Nie zazdroszczę piłkarzom pieniędzy, ale gdy patrzę na tę listę płac (see albiceleste), to widać regularność: wystarczy przebłysk, jeden w miarę dobry sezon albo ze dwa występy w kadrze i jest się ustawionym w lidze. Z listy płac: Garguła, Niedzielan, Pietrasik, Dawidowski – najwyżej opłacani Polacy – to powinny być gwiazdy polskiego footballu. Jak jest, każdy widzi i nawet czasem sobie pogrzmi na jakimś forum.
    PS.: Michale, jeśli nie teraz o Valencii, to kiedy???

  12. Gość: Fernando_M, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    20 grudnia 2007 at 08:57

    Zgadzam się-po co mają gonić jak idioci za piłką, jeśli kasa i tak płynie szerokim strumieniem na konto. Nie zazdroszczę piłkarzom pieniędzy, ale gdy patrzę na tę listę płac (see albiceleste), to widać regularność: wystarczy przebłysk, jeden w miarę dobry sezon albo ze dwa występy w kadrze i jest się ustawionym w lidze. Z listy płac: Garguła, Niedzielan, Pietrasik, Dawidowski – najwyżej opłacani Polacy – to powinny być gwiazdy polskiego footballu. Jak jest, każdy widzi i nawet czasem sobie pogrzmi na jakimś forum.
    PS.: Michale, jeśli nie teraz o Valencii, to kiedy???

  13. kwiz73

    20 grudnia 2007 at 10:41

    To troche za proste

    tlumaczyc porazki lub sukcesy w zagranicznych klubach rzekomo rozpieszczanych gwiazdorow z topowych druzyn polskiej ekstraklasy.

    Udany

    dla klubu transfer niekoniecznie moze okazac sie udanym transferem dla pilkarza i to rowniez z takich powodow, jak zdolnosci aklimatyzacyjne samego pilkarza. Dlaczego Adrianno w Borussi gasl a w Interze rozblysl?

    Duzo zalezy

    wiec od socjalnych i jezykowych kompetencji kopacza, czy mu sie uda, czy nie. Krzynowek i Hajto (prawie leader Schalke swego czasu) w Bundeslidze jest na to swietnym tego przykladem. O Smolarku juniorze nic nie mowie, bo w Holandii jest to norma i po tym chlopaku to widac, moze zablysnac wszedzie i tego mu zycze.

  14. kwiz73

    20 grudnia 2007 at 10:41

    To troche za proste

    tlumaczyc porazki lub sukcesy w zagranicznych klubach rzekomo rozpieszczanych gwiazdorow z topowych druzyn polskiej ekstraklasy.

    Udany

    dla klubu transfer niekoniecznie moze okazac sie udanym transferem dla pilkarza i to rowniez z takich powodow, jak zdolnosci aklimatyzacyjne samego pilkarza. Dlaczego Adrianno w Borussi gasl a w Interze rozblysl?

    Duzo zalezy

    wiec od socjalnych i jezykowych kompetencji kopacza, czy mu sie uda, czy nie. Krzynowek i Hajto (prawie leader Schalke swego czasu) w Bundeslidze jest na to swietnym tego przykladem. O Smolarku juniorze nic nie mowie, bo w Holandii jest to norma i po tym chlopaku to widac, moze zablysnac wszedzie i tego mu zycze.

  15. kwiz73

    20 grudnia 2007 at 10:41

    To troche za proste

    tlumaczyc porazki lub sukcesy w zagranicznych klubach rzekomo rozpieszczanych gwiazdorow z topowych druzyn polskiej ekstraklasy.

    Udany

    dla klubu transfer niekoniecznie moze okazac sie udanym transferem dla pilkarza i to rowniez z takich powodow, jak zdolnosci aklimatyzacyjne samego pilkarza. Dlaczego Adrianno w Borussi gasl a w Interze rozblysl?

    Duzo zalezy

    wiec od socjalnych i jezykowych kompetencji kopacza, czy mu sie uda, czy nie. Krzynowek i Hajto (prawie leader Schalke swego czasu) w Bundeslidze jest na to swietnym tego przykladem. O Smolarku juniorze nic nie mowie, bo w Holandii jest to norma i po tym chlopaku to widac, moze zablysnac wszedzie i tego mu zycze.

  16. kwiz73

    20 grudnia 2007 at 10:41

    To troche za proste

    tlumaczyc porazki lub sukcesy w zagranicznych klubach rzekomo rozpieszczanych gwiazdorow z topowych druzyn polskiej ekstraklasy.

    Udany

    dla klubu transfer niekoniecznie moze okazac sie udanym transferem dla pilkarza i to rowniez z takich powodow, jak zdolnosci aklimatyzacyjne samego pilkarza. Dlaczego Adrianno w Borussi gasl a w Interze rozblysl?

    Duzo zalezy

    wiec od socjalnych i jezykowych kompetencji kopacza, czy mu sie uda, czy nie. Krzynowek i Hajto (prawie leader Schalke swego czasu) w Bundeslidze jest na to swietnym tego przykladem. O Smolarku juniorze nic nie mowie, bo w Holandii jest to norma i po tym chlopaku to widac, moze zablysnac wszedzie i tego mu zycze.

  17. pelinh0

    20 grudnia 2007 at 13:13

    Ta teoria jest słaba…

    1. nie uwzglęnia bramkarzy – czy bramkarz to nie piłkarz?
    2. Kariery to zrobili Boniek, Dudek i Młynarczyk, może Furtok – też był postacią w bundesie a reszta radziła sobie raz lepiej, raz gorzej (Krzynówek dla nas jest bohaterem a ostatnimi laty nie grał za dużo czy to w Bayerze czy w Wolfsburgu).
    3. Oczywiste jest, że na 10ciu których wyjechało 8 się nie udaje, czy to z Legii, Wisły czy też innych klubów.
    4. Ta teoria opiera się głównie graczach wisły z ostatnich lat (Zuraw, Franek, Kosiarka). Franek pomomo, że miał 31 lat miał super rundę w Hiszpani, dopuki nie przeniósł się do anglii i doznał kontuzji, Zuraw miał świetny sezon w szkocji a Kosa… no cóż
    5. Zapomniałeś o Wojtku Kowalczyku – on pewnie jest wyjątkiem potwierdzającym teorię – tak jak bramkarze 😉
    6. Obecnie nie mamy zawodników europejskiego formatu i dlatego Ci co wyjeżdżają radzą sobie jak radzą.

    Podsumowując ta teoria świetnie się sprawdza w przypadku piłkarzy Wisły i Legii, którzy nie zrobili kariery na zachodzie 😀

  18. pelinh0

    20 grudnia 2007 at 13:13

    Ta teoria jest słaba…

    1. nie uwzglęnia bramkarzy – czy bramkarz to nie piłkarz?
    2. Kariery to zrobili Boniek, Dudek i Młynarczyk, może Furtok – też był postacią w bundesie a reszta radziła sobie raz lepiej, raz gorzej (Krzynówek dla nas jest bohaterem a ostatnimi laty nie grał za dużo czy to w Bayerze czy w Wolfsburgu).
    3. Oczywiste jest, że na 10ciu których wyjechało 8 się nie udaje, czy to z Legii, Wisły czy też innych klubów.
    4. Ta teoria opiera się głównie graczach wisły z ostatnich lat (Zuraw, Franek, Kosiarka). Franek pomomo, że miał 31 lat miał super rundę w Hiszpani, dopuki nie przeniósł się do anglii i doznał kontuzji, Zuraw miał świetny sezon w szkocji a Kosa… no cóż
    5. Zapomniałeś o Wojtku Kowalczyku – on pewnie jest wyjątkiem potwierdzającym teorię – tak jak bramkarze 😉
    6. Obecnie nie mamy zawodników europejskiego formatu i dlatego Ci co wyjeżdżają radzą sobie jak radzą.

    Podsumowując ta teoria świetnie się sprawdza w przypadku piłkarzy Wisły i Legii, którzy nie zrobili kariery na zachodzie 😀

  19. pelinh0

    20 grudnia 2007 at 13:13

    Ta teoria jest słaba…

    1. nie uwzglęnia bramkarzy – czy bramkarz to nie piłkarz?
    2. Kariery to zrobili Boniek, Dudek i Młynarczyk, może Furtok – też był postacią w bundesie a reszta radziła sobie raz lepiej, raz gorzej (Krzynówek dla nas jest bohaterem a ostatnimi laty nie grał za dużo czy to w Bayerze czy w Wolfsburgu).
    3. Oczywiste jest, że na 10ciu których wyjechało 8 się nie udaje, czy to z Legii, Wisły czy też innych klubów.
    4. Ta teoria opiera się głównie graczach wisły z ostatnich lat (Zuraw, Franek, Kosiarka). Franek pomomo, że miał 31 lat miał super rundę w Hiszpani, dopuki nie przeniósł się do anglii i doznał kontuzji, Zuraw miał świetny sezon w szkocji a Kosa… no cóż
    5. Zapomniałeś o Wojtku Kowalczyku – on pewnie jest wyjątkiem potwierdzającym teorię – tak jak bramkarze 😉
    6. Obecnie nie mamy zawodników europejskiego formatu i dlatego Ci co wyjeżdżają radzą sobie jak radzą.

    Podsumowując ta teoria świetnie się sprawdza w przypadku piłkarzy Wisły i Legii, którzy nie zrobili kariery na zachodzie 😀

  20. pelinh0

    20 grudnia 2007 at 13:13

    Ta teoria jest słaba…

    1. nie uwzglęnia bramkarzy – czy bramkarz to nie piłkarz?
    2. Kariery to zrobili Boniek, Dudek i Młynarczyk, może Furtok – też był postacią w bundesie a reszta radziła sobie raz lepiej, raz gorzej (Krzynówek dla nas jest bohaterem a ostatnimi laty nie grał za dużo czy to w Bayerze czy w Wolfsburgu).
    3. Oczywiste jest, że na 10ciu których wyjechało 8 się nie udaje, czy to z Legii, Wisły czy też innych klubów.
    4. Ta teoria opiera się głównie graczach wisły z ostatnich lat (Zuraw, Franek, Kosiarka). Franek pomomo, że miał 31 lat miał super rundę w Hiszpani, dopuki nie przeniósł się do anglii i doznał kontuzji, Zuraw miał świetny sezon w szkocji a Kosa… no cóż
    5. Zapomniałeś o Wojtku Kowalczyku – on pewnie jest wyjątkiem potwierdzającym teorię – tak jak bramkarze 😉
    6. Obecnie nie mamy zawodników europejskiego formatu i dlatego Ci co wyjeżdżają radzą sobie jak radzą.

    Podsumowując ta teoria świetnie się sprawdza w przypadku piłkarzy Wisły i Legii, którzy nie zrobili kariery na zachodzie 😀

  21. matisitnik

    20 grudnia 2007 at 20:20

    A Ty umiesz czytać?

  22. matisitnik

    20 grudnia 2007 at 20:20

    A Ty umiesz czytać?

  23. matisitnik

    20 grudnia 2007 at 20:20

    A Ty umiesz czytać?

  24. matisitnik

    20 grudnia 2007 at 20:20

    A Ty umiesz czytać?

  25. stanislaw-z-lodzi

    20 grudnia 2007 at 22:38

    Wszystkiemu winien poziom naszej ligi. Nasi w innych klubach, tak jak nasze kluby w pucharach.

  26. stanislaw-z-lodzi

    20 grudnia 2007 at 22:38

    Wszystkiemu winien poziom naszej ligi. Nasi w innych klubach, tak jak nasze kluby w pucharach.

  27. stanislaw-z-lodzi

    20 grudnia 2007 at 22:38

    Wszystkiemu winien poziom naszej ligi. Nasi w innych klubach, tak jak nasze kluby w pucharach.

  28. stanislaw-z-lodzi

    20 grudnia 2007 at 22:38

    Wszystkiemu winien poziom naszej ligi. Nasi w innych klubach, tak jak nasze kluby w pucharach.

Zostaw odpowiedź