Rosenborg 101

 

 

Jeśli Rosenborg pokona dziś u siebie Chelsea (albo jeśli Schalke nie wygra z Valencią) awansuje do rundy grupowej. Będzie to dla mnie największa sensacja Ligi Mistrzów, większa nawet od ewentualnego wyeliminowania Liverpoolu. Klęska drużyny Beniteza, tak bardzo wzmocnionej latem i za tak wielkie pieniądze, mniej dziwi, bo jeśli „The Reds” odpadną to za sprawą Olympique Maryslia i FC Porto…

 

Fenomenalnej postawy Rosenborga – piątej drużyny ligi norweskiej, która nie zagra w przyszłej edycji europejskich pucharów – nie umiem racjonalnie wyjaśnić. Remisując 1:1 z Chelsea na Stamford Bridge, przelali czarę goryczy Romana Abramowicza, który ostatecznie pozbył się Jose Mourinho. Petra Cecha pokonał wówczas Miika Koppinen, finski obrońca grający wcześniej w takich potęgach jak FF Jaro czy Kokkolan Palloveikot.

 

 

Następnie Rosenborg przegrał u siebie z Schalke, by za chwilę pokonać Valencię, przyczyniając się do zwolnienia trenera Quique Sancheza Floresa. Jednocześnie zrezygnował i trener Roseborga, Knut Tørum, uznał bowiem, że Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale po zajęciu słabej pozycji w lidze norweskiej musi zachować się honorowo.

 

Już z nowymi coachami na ławkach Rosenborg wygrał w rewanżu na Mestalla 2:0! Obie bramki zdobył emerytowany zawodnik Premier League, Steffen Iversen, kiedyś Tottenham, który w gra w Rosenborgu ze względu na przeczucie. Miał w tym sezonie przejść do belgijskiego Genk. Lot jego samolotu z Olso do Brukseli opóźniła mgła. Zawodnik uznał to za znak dany od Boga, żeby zostać. I został. Reszta drużyny to podobna zbieranina, która miałaby problem ze zdobyciem mistrzostwa Polski. Ale wyobrażacie sobie reakcje, gdyby to jakaś polska drużyna (kiedyś ktoś jakimś cudem trafił w końcu do Ligi Mistrzów) znalazła się w grupie z Chelsea, Valencią i Schalke 04. Nie marzylibyśmy choćby o punkcie…

W tym towarzystwie najciekawszą postacią jest tam chyba jednak trener Trond Henriksen. Były skrzydłowy Rosenborga (zdobył pięćłów mistrza Norwegii w latach 1983-1993) i idol kibiców. Ci za bezkompromisowy styl gry przezwali go 'Rambo', a jego rekord 29 żółtych kartek w jednym sezonie do dziś jest nie pobity. Po skończeniu kariery nim został drugim trenerem Rosenborga kilka lat pracował jako… listonosz! I ten facet prowadzi drużynę do historuycznego zwyciestwa z Valencią na Estadio Mestalla!

Mój szacunek dla niego jestem w stanie wyrazić tylko w ten jeden skromny sposób. Tym teledyskiem, który stanowi początek rewelacytjnego filmu Jima Jarmusha 'Broken Flowers' (który mogę tu zamieścić dzięki pomocy nieocenionego łowcy filmowych scen Quentina). Zwracam uwagę na rewelacyjny utwór 'There Is An End' The Greenhornes. Mam nadzieję, że The End tej przygody dla Roseborga jeszcze nie po dzisiejszym meczu z Chelsea…

 

   

45 komentarzy

  1. miko_red

    28 listopada 2007 at 14:12

    Panie Michale chyba do fazy pucharowej 🙂
    Rosenborg pokazał że bycie „kopciuszkiem” nie wiąże się tylko z rozdawaniem punktów „lepszym” drużynom !

  2. miko_red

    28 listopada 2007 at 14:12

    Panie Michale chyba do fazy pucharowej 🙂
    Rosenborg pokazał że bycie „kopciuszkiem” nie wiąże się tylko z rozdawaniem punktów „lepszym” drużynom !

  3. miko_red

    28 listopada 2007 at 14:12

    Panie Michale chyba do fazy pucharowej 🙂
    Rosenborg pokazał że bycie „kopciuszkiem” nie wiąże się tylko z rozdawaniem punktów „lepszym” drużynom !

  4. miko_red

    28 listopada 2007 at 14:12

    Panie Michale chyba do fazy pucharowej 🙂
    Rosenborg pokazał że bycie „kopciuszkiem” nie wiąże się tylko z rozdawaniem punktów „lepszym” drużynom !

  5. matisitnik

    28 listopada 2007 at 14:21

    Szkoda, że Nsport nie pokazuje dziś meczu Valencia-Schalke bo to dla mnie hit dnia. Wielcy „przegrani” rundy grupowej walczą o przetrwanie. I co tu dziś oglądać? Liverpool-Porto? Chyba tak, chociaż Celtic w HD kusi.

    Co znaczy to 101 przy Rosenborgu? 101 dalmatyńczyków? 102 bardziej pasuje-jak czołg Rudy! My jedenastu pancernych…

  6. matisitnik

    28 listopada 2007 at 14:21

    Szkoda, że Nsport nie pokazuje dziś meczu Valencia-Schalke bo to dla mnie hit dnia. Wielcy „przegrani” rundy grupowej walczą o przetrwanie. I co tu dziś oglądać? Liverpool-Porto? Chyba tak, chociaż Celtic w HD kusi.

    Co znaczy to 101 przy Rosenborgu? 101 dalmatyńczyków? 102 bardziej pasuje-jak czołg Rudy! My jedenastu pancernych…

  7. matisitnik

    28 listopada 2007 at 14:21

    Szkoda, że Nsport nie pokazuje dziś meczu Valencia-Schalke bo to dla mnie hit dnia. Wielcy „przegrani” rundy grupowej walczą o przetrwanie. I co tu dziś oglądać? Liverpool-Porto? Chyba tak, chociaż Celtic w HD kusi.

    Co znaczy to 101 przy Rosenborgu? 101 dalmatyńczyków? 102 bardziej pasuje-jak czołg Rudy! My jedenastu pancernych…

  8. matisitnik

    28 listopada 2007 at 14:21

    Szkoda, że Nsport nie pokazuje dziś meczu Valencia-Schalke bo to dla mnie hit dnia. Wielcy „przegrani” rundy grupowej walczą o przetrwanie. I co tu dziś oglądać? Liverpool-Porto? Chyba tak, chociaż Celtic w HD kusi.

    Co znaczy to 101 przy Rosenborgu? 101 dalmatyńczyków? 102 bardziej pasuje-jak czołg Rudy! My jedenastu pancernych…

  9. Gość: PH, 195.94.206.13*

    28 listopada 2007 at 14:24

    Jezeli rosenborg pokona dzis u siebie chelsea wcale nie bedzie jeszcze w fazie pucharowej (bo chyba to pan mial na mysli). Wystarczy ze schalke wygra z valencia a w nastepnej kolejce pokona rosenborg, co przy zwyciestwie chelsea nad valencia da awans anglikom i niemcom.

    powinien pan napisac
    Jeśli Rosenborg pokona dziś u siebie Chelsea (i (!!!) jeśli Schalke nie wygra z Valencią) awansuje do rundy pucharowej (!!!)

    dobrze by bylo poprawic, pozdrawiam.

  10. Gość: PH, 195.94.206.13*

    28 listopada 2007 at 14:24

    Jezeli rosenborg pokona dzis u siebie chelsea wcale nie bedzie jeszcze w fazie pucharowej (bo chyba to pan mial na mysli). Wystarczy ze schalke wygra z valencia a w nastepnej kolejce pokona rosenborg, co przy zwyciestwie chelsea nad valencia da awans anglikom i niemcom.

    powinien pan napisac
    Jeśli Rosenborg pokona dziś u siebie Chelsea (i (!!!) jeśli Schalke nie wygra z Valencią) awansuje do rundy pucharowej (!!!)

    dobrze by bylo poprawic, pozdrawiam.

  11. Gość: PH, 195.94.206.13*

    28 listopada 2007 at 14:24

    Jezeli rosenborg pokona dzis u siebie chelsea wcale nie bedzie jeszcze w fazie pucharowej (bo chyba to pan mial na mysli). Wystarczy ze schalke wygra z valencia a w nastepnej kolejce pokona rosenborg, co przy zwyciestwie chelsea nad valencia da awans anglikom i niemcom.

    powinien pan napisac
    Jeśli Rosenborg pokona dziś u siebie Chelsea (i (!!!) jeśli Schalke nie wygra z Valencią) awansuje do rundy pucharowej (!!!)

    dobrze by bylo poprawic, pozdrawiam.

  12. Gość: PH, 195.94.206.13*

    28 listopada 2007 at 14:24

    Jezeli rosenborg pokona dzis u siebie chelsea wcale nie bedzie jeszcze w fazie pucharowej (bo chyba to pan mial na mysli). Wystarczy ze schalke wygra z valencia a w nastepnej kolejce pokona rosenborg, co przy zwyciestwie chelsea nad valencia da awans anglikom i niemcom.

    powinien pan napisac
    Jeśli Rosenborg pokona dziś u siebie Chelsea (i (!!!) jeśli Schalke nie wygra z Valencią) awansuje do rundy pucharowej (!!!)

    dobrze by bylo poprawic, pozdrawiam.

  13. peter-acm

    28 listopada 2007 at 14:37

    Gdy czytam ten wpis zastanawiam się na czym polega fenomen Rosenborga i to nawet nie chodzi o ewentualny awans do 1/8 ale ogólnie o liczbę ich występów w lidze mistrzów? Klub z ligi bardzo przeciętnej jaką jest liga norweska gdzie próżno szukać gwiazd kiedyś i obecnie , chyba że mówimy o gwiazdach które „wyszły” z Rosenborga np. Carew .
    Ja rozumiem że czasami zdarzy się ,że awansuje drużyna mniej znana np. Artmedia , HJK Helsinki czy Slavia Praga ale w przypadku Rosenborga nie da się powiedzieć o przypadku …
    Wyobraźcie sobie że Rosenborg grał nie przerwanie w lidze mistrzów od 1995 do 2002 roku !!! Swego czasu by to rekord! Osiem edycji z rzędu! Gdy popatrzymy na nasze kluby i ich od lat nieudolne starania o awans do elitarnej ligi mistrzów to powstaje pytanie co takiego robi Rosenborg? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie może Michał zna odpowiedzieć może ktoś z Was?? bo mi się w głowie w nie mieści jak to robi Rosenborg gdy bywało że w kwalifikacjach odpadały np Celtic , Everton … a Rosenborg zazwyczaj je przechodził!
    Co by się nie wydarzyło to i tak Rosenborg w tej edycji udowodnił że można go zaliczać do elitarnej grupy klubów i pomimo słabego występu w lidze doświadczenie w LM mają ogromne które wykorzystują w 100% Miejmy nadzieję że w końcu jakiś polski klub pójdzie śladami Rosenborga bądź Sparty Praga albo Steauy….

    A jeżeli chodzi o sensacje która większa to i tak uważam ,że ewentualne odpadnięcie Liverpoolu bo w końcu to finalista LM drużyna ponoć z najlepszej
    ligi świa ta 😉 ,oczywiście tylko ponoć 😉 a nie zgadzam się z Michałem co do tego że odpadnięcie nie dziwi jako ,że ich rywalami jest Porto i Marsylia. Fc Porto ok bardzo silna drużyna zdolna do wygrania z każdym ale Marsylia??? w ligue 1 dostają od kogo popadnie a nawet gdy założymy jakąś większą motywację w LM to w końcu ich przeciwnikiem Liverpool klub z ligi angielskiej ponoć…itd

  14. peter-acm

    28 listopada 2007 at 14:37

    Gdy czytam ten wpis zastanawiam się na czym polega fenomen Rosenborga i to nawet nie chodzi o ewentualny awans do 1/8 ale ogólnie o liczbę ich występów w lidze mistrzów? Klub z ligi bardzo przeciętnej jaką jest liga norweska gdzie próżno szukać gwiazd kiedyś i obecnie , chyba że mówimy o gwiazdach które „wyszły” z Rosenborga np. Carew .
    Ja rozumiem że czasami zdarzy się ,że awansuje drużyna mniej znana np. Artmedia , HJK Helsinki czy Slavia Praga ale w przypadku Rosenborga nie da się powiedzieć o przypadku …
    Wyobraźcie sobie że Rosenborg grał nie przerwanie w lidze mistrzów od 1995 do 2002 roku !!! Swego czasu by to rekord! Osiem edycji z rzędu! Gdy popatrzymy na nasze kluby i ich od lat nieudolne starania o awans do elitarnej ligi mistrzów to powstaje pytanie co takiego robi Rosenborg? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie może Michał zna odpowiedzieć może ktoś z Was?? bo mi się w głowie w nie mieści jak to robi Rosenborg gdy bywało że w kwalifikacjach odpadały np Celtic , Everton … a Rosenborg zazwyczaj je przechodził!
    Co by się nie wydarzyło to i tak Rosenborg w tej edycji udowodnił że można go zaliczać do elitarnej grupy klubów i pomimo słabego występu w lidze doświadczenie w LM mają ogromne które wykorzystują w 100% Miejmy nadzieję że w końcu jakiś polski klub pójdzie śladami Rosenborga bądź Sparty Praga albo Steauy….

    A jeżeli chodzi o sensacje która większa to i tak uważam ,że ewentualne odpadnięcie Liverpoolu bo w końcu to finalista LM drużyna ponoć z najlepszej
    ligi świa ta 😉 ,oczywiście tylko ponoć 😉 a nie zgadzam się z Michałem co do tego że odpadnięcie nie dziwi jako ,że ich rywalami jest Porto i Marsylia. Fc Porto ok bardzo silna drużyna zdolna do wygrania z każdym ale Marsylia??? w ligue 1 dostają od kogo popadnie a nawet gdy założymy jakąś większą motywację w LM to w końcu ich przeciwnikiem Liverpool klub z ligi angielskiej ponoć…itd

  15. peter-acm

    28 listopada 2007 at 14:37

    Gdy czytam ten wpis zastanawiam się na czym polega fenomen Rosenborga i to nawet nie chodzi o ewentualny awans do 1/8 ale ogólnie o liczbę ich występów w lidze mistrzów? Klub z ligi bardzo przeciętnej jaką jest liga norweska gdzie próżno szukać gwiazd kiedyś i obecnie , chyba że mówimy o gwiazdach które „wyszły” z Rosenborga np. Carew .
    Ja rozumiem że czasami zdarzy się ,że awansuje drużyna mniej znana np. Artmedia , HJK Helsinki czy Slavia Praga ale w przypadku Rosenborga nie da się powiedzieć o przypadku …
    Wyobraźcie sobie że Rosenborg grał nie przerwanie w lidze mistrzów od 1995 do 2002 roku !!! Swego czasu by to rekord! Osiem edycji z rzędu! Gdy popatrzymy na nasze kluby i ich od lat nieudolne starania o awans do elitarnej ligi mistrzów to powstaje pytanie co takiego robi Rosenborg? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie może Michał zna odpowiedzieć może ktoś z Was?? bo mi się w głowie w nie mieści jak to robi Rosenborg gdy bywało że w kwalifikacjach odpadały np Celtic , Everton … a Rosenborg zazwyczaj je przechodził!
    Co by się nie wydarzyło to i tak Rosenborg w tej edycji udowodnił że można go zaliczać do elitarnej grupy klubów i pomimo słabego występu w lidze doświadczenie w LM mają ogromne które wykorzystują w 100% Miejmy nadzieję że w końcu jakiś polski klub pójdzie śladami Rosenborga bądź Sparty Praga albo Steauy….

    A jeżeli chodzi o sensacje która większa to i tak uważam ,że ewentualne odpadnięcie Liverpoolu bo w końcu to finalista LM drużyna ponoć z najlepszej
    ligi świa ta 😉 ,oczywiście tylko ponoć 😉 a nie zgadzam się z Michałem co do tego że odpadnięcie nie dziwi jako ,że ich rywalami jest Porto i Marsylia. Fc Porto ok bardzo silna drużyna zdolna do wygrania z każdym ale Marsylia??? w ligue 1 dostają od kogo popadnie a nawet gdy założymy jakąś większą motywację w LM to w końcu ich przeciwnikiem Liverpool klub z ligi angielskiej ponoć…itd

  16. peter-acm

    28 listopada 2007 at 14:37

    Gdy czytam ten wpis zastanawiam się na czym polega fenomen Rosenborga i to nawet nie chodzi o ewentualny awans do 1/8 ale ogólnie o liczbę ich występów w lidze mistrzów? Klub z ligi bardzo przeciętnej jaką jest liga norweska gdzie próżno szukać gwiazd kiedyś i obecnie , chyba że mówimy o gwiazdach które „wyszły” z Rosenborga np. Carew .
    Ja rozumiem że czasami zdarzy się ,że awansuje drużyna mniej znana np. Artmedia , HJK Helsinki czy Slavia Praga ale w przypadku Rosenborga nie da się powiedzieć o przypadku …
    Wyobraźcie sobie że Rosenborg grał nie przerwanie w lidze mistrzów od 1995 do 2002 roku !!! Swego czasu by to rekord! Osiem edycji z rzędu! Gdy popatrzymy na nasze kluby i ich od lat nieudolne starania o awans do elitarnej ligi mistrzów to powstaje pytanie co takiego robi Rosenborg? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie może Michał zna odpowiedzieć może ktoś z Was?? bo mi się w głowie w nie mieści jak to robi Rosenborg gdy bywało że w kwalifikacjach odpadały np Celtic , Everton … a Rosenborg zazwyczaj je przechodził!
    Co by się nie wydarzyło to i tak Rosenborg w tej edycji udowodnił że można go zaliczać do elitarnej grupy klubów i pomimo słabego występu w lidze doświadczenie w LM mają ogromne które wykorzystują w 100% Miejmy nadzieję że w końcu jakiś polski klub pójdzie śladami Rosenborga bądź Sparty Praga albo Steauy….

    A jeżeli chodzi o sensacje która większa to i tak uważam ,że ewentualne odpadnięcie Liverpoolu bo w końcu to finalista LM drużyna ponoć z najlepszej
    ligi świa ta 😉 ,oczywiście tylko ponoć 😉 a nie zgadzam się z Michałem co do tego że odpadnięcie nie dziwi jako ,że ich rywalami jest Porto i Marsylia. Fc Porto ok bardzo silna drużyna zdolna do wygrania z każdym ale Marsylia??? w ligue 1 dostają od kogo popadnie a nawet gdy założymy jakąś większą motywację w LM to w końcu ich przeciwnikiem Liverpool klub z ligi angielskiej ponoć…itd

  17. albiceleste10

    28 listopada 2007 at 14:53

    „(…)Rosenborga – piątej drużyny ligi norweskiej, która nie zagra w przyszłej edycji europejskich pucharów(…)”

    E tam nie zagra. W końcu jeszcze jedna szansa na awans do przyszłorocznej Europy przed nimi:)))

  18. albiceleste10

    28 listopada 2007 at 14:53

    „(…)Rosenborga – piątej drużyny ligi norweskiej, która nie zagra w przyszłej edycji europejskich pucharów(…)”

    E tam nie zagra. W końcu jeszcze jedna szansa na awans do przyszłorocznej Europy przed nimi:)))

  19. albiceleste10

    28 listopada 2007 at 14:53

    „(…)Rosenborga – piątej drużyny ligi norweskiej, która nie zagra w przyszłej edycji europejskich pucharów(…)”

    E tam nie zagra. W końcu jeszcze jedna szansa na awans do przyszłorocznej Europy przed nimi:)))

  20. albiceleste10

    28 listopada 2007 at 14:53

    „(…)Rosenborga – piątej drużyny ligi norweskiej, która nie zagra w przyszłej edycji europejskich pucharów(…)”

    E tam nie zagra. W końcu jeszcze jedna szansa na awans do przyszłorocznej Europy przed nimi:)))

  21. stanley2kubrick

    28 listopada 2007 at 15:34

    @M. Pol
    101 Rosenborg to jakies nawiazanie do 101 Reykjavik? 😀
    Tak, mi sie skojazylo…

  22. stanley2kubrick

    28 listopada 2007 at 15:34

    @M. Pol
    101 Rosenborg to jakies nawiazanie do 101 Reykjavik? 😀
    Tak, mi sie skojazylo…

  23. stanley2kubrick

    28 listopada 2007 at 15:34

    @M. Pol
    101 Rosenborg to jakies nawiazanie do 101 Reykjavik? 😀
    Tak, mi sie skojazylo…

  24. stanley2kubrick

    28 listopada 2007 at 15:34

    @M. Pol
    101 Rosenborg to jakies nawiazanie do 101 Reykjavik? 😀
    Tak, mi sie skojazylo…

  25. Gość: , 217.116.101.24*

    28 listopada 2007 at 17:47

    oczywiście chpodziło i o rundę pucharową. bez względu czy Rosenborg awansuje, czy jeszcze wyprzedzi go Schalke i tak mają wielki szacunek za Valencię i bitwę na Stamford Bridge

    @stanley2kubrick
    Brawo za skojarzenie! Z Rosenborga już rzut beretem:)

    @peter-acm
    Nie, nie. Odpadnęcie Liverpoolu oczywiście bęzie sensacją. Pisałem tylko w kontekście Roseborga, że w przypadku awansu Norwegów bedszie to sensacja o szczebel mniejsza, bo Porto to też niedawny triumfator LM, dobry trener, kilka gwiazd a OM absolutnie nieobliczalni

  26. Gość: , 217.116.101.24*

    28 listopada 2007 at 17:47

    oczywiście chpodziło i o rundę pucharową. bez względu czy Rosenborg awansuje, czy jeszcze wyprzedzi go Schalke i tak mają wielki szacunek za Valencię i bitwę na Stamford Bridge

    @stanley2kubrick
    Brawo za skojarzenie! Z Rosenborga już rzut beretem:)

    @peter-acm
    Nie, nie. Odpadnęcie Liverpoolu oczywiście bęzie sensacją. Pisałem tylko w kontekście Roseborga, że w przypadku awansu Norwegów bedszie to sensacja o szczebel mniejsza, bo Porto to też niedawny triumfator LM, dobry trener, kilka gwiazd a OM absolutnie nieobliczalni

  27. Gość: , 217.116.101.24*

    28 listopada 2007 at 17:47

    oczywiście chpodziło i o rundę pucharową. bez względu czy Rosenborg awansuje, czy jeszcze wyprzedzi go Schalke i tak mają wielki szacunek za Valencię i bitwę na Stamford Bridge

    @stanley2kubrick
    Brawo za skojarzenie! Z Rosenborga już rzut beretem:)

    @peter-acm
    Nie, nie. Odpadnęcie Liverpoolu oczywiście bęzie sensacją. Pisałem tylko w kontekście Roseborga, że w przypadku awansu Norwegów bedszie to sensacja o szczebel mniejsza, bo Porto to też niedawny triumfator LM, dobry trener, kilka gwiazd a OM absolutnie nieobliczalni

  28. Gość: , 217.116.101.24*

    28 listopada 2007 at 17:47

    oczywiście chpodziło i o rundę pucharową. bez względu czy Rosenborg awansuje, czy jeszcze wyprzedzi go Schalke i tak mają wielki szacunek za Valencię i bitwę na Stamford Bridge

    @stanley2kubrick
    Brawo za skojarzenie! Z Rosenborga już rzut beretem:)

    @peter-acm
    Nie, nie. Odpadnęcie Liverpoolu oczywiście bęzie sensacją. Pisałem tylko w kontekście Roseborga, że w przypadku awansu Norwegów bedszie to sensacja o szczebel mniejsza, bo Porto to też niedawny triumfator LM, dobry trener, kilka gwiazd a OM absolutnie nieobliczalni

  29. uleslaw

    28 listopada 2007 at 18:49

    Contra spem spero. Po remisie z Chelsea z posadą pożegnał się Mourinho, więc Grant tym bardziej będzie chciał pokonać Rosenborg, co wbrew pozorom nie jest chyba aż tak niewykonalnym zadaniem, jak to dwukrotnie pokazała Valencia. Wygrana zaś Valencii z Schalke i w ostatnim spotkaniu – o wszystko – na Stamford Bridge, da jej awans, przy porażce czy remisie drugiej pary w ostatniej kolejce.

    I marzę o tym, aby Valencia o wszystko grała właśnie z Chelsea na wyjeździe, gdzie rok temu omal nie doszło do pięknej „sensacji”. (W cudzysłowie, bo dla mnie wygrana była jak najbardziej realna ;] )

    Dziś jednak rzeczywiście wieczór prawdy – Valencia musi pokonać Schalke, co w obecnej formie może być średnio wykonalne…

    Parafrazując słowa hetmana Żółkiweskiego: Necessitas in loco (Mestalla), spes in Edu i Joaquinie, salus in victoria.

  30. uleslaw

    28 listopada 2007 at 18:49

    Contra spem spero. Po remisie z Chelsea z posadą pożegnał się Mourinho, więc Grant tym bardziej będzie chciał pokonać Rosenborg, co wbrew pozorom nie jest chyba aż tak niewykonalnym zadaniem, jak to dwukrotnie pokazała Valencia. Wygrana zaś Valencii z Schalke i w ostatnim spotkaniu – o wszystko – na Stamford Bridge, da jej awans, przy porażce czy remisie drugiej pary w ostatniej kolejce.

    I marzę o tym, aby Valencia o wszystko grała właśnie z Chelsea na wyjeździe, gdzie rok temu omal nie doszło do pięknej „sensacji”. (W cudzysłowie, bo dla mnie wygrana była jak najbardziej realna ;] )

    Dziś jednak rzeczywiście wieczór prawdy – Valencia musi pokonać Schalke, co w obecnej formie może być średnio wykonalne…

    Parafrazując słowa hetmana Żółkiweskiego: Necessitas in loco (Mestalla), spes in Edu i Joaquinie, salus in victoria.

  31. uleslaw

    28 listopada 2007 at 18:49

    Contra spem spero. Po remisie z Chelsea z posadą pożegnał się Mourinho, więc Grant tym bardziej będzie chciał pokonać Rosenborg, co wbrew pozorom nie jest chyba aż tak niewykonalnym zadaniem, jak to dwukrotnie pokazała Valencia. Wygrana zaś Valencii z Schalke i w ostatnim spotkaniu – o wszystko – na Stamford Bridge, da jej awans, przy porażce czy remisie drugiej pary w ostatniej kolejce.

    I marzę o tym, aby Valencia o wszystko grała właśnie z Chelsea na wyjeździe, gdzie rok temu omal nie doszło do pięknej „sensacji”. (W cudzysłowie, bo dla mnie wygrana była jak najbardziej realna ;] )

    Dziś jednak rzeczywiście wieczór prawdy – Valencia musi pokonać Schalke, co w obecnej formie może być średnio wykonalne…

    Parafrazując słowa hetmana Żółkiweskiego: Necessitas in loco (Mestalla), spes in Edu i Joaquinie, salus in victoria.

  32. uleslaw

    28 listopada 2007 at 18:49

    Contra spem spero. Po remisie z Chelsea z posadą pożegnał się Mourinho, więc Grant tym bardziej będzie chciał pokonać Rosenborg, co wbrew pozorom nie jest chyba aż tak niewykonalnym zadaniem, jak to dwukrotnie pokazała Valencia. Wygrana zaś Valencii z Schalke i w ostatnim spotkaniu – o wszystko – na Stamford Bridge, da jej awans, przy porażce czy remisie drugiej pary w ostatniej kolejce.

    I marzę o tym, aby Valencia o wszystko grała właśnie z Chelsea na wyjeździe, gdzie rok temu omal nie doszło do pięknej „sensacji”. (W cudzysłowie, bo dla mnie wygrana była jak najbardziej realna ;] )

    Dziś jednak rzeczywiście wieczór prawdy – Valencia musi pokonać Schalke, co w obecnej formie może być średnio wykonalne…

    Parafrazując słowa hetmana Żółkiweskiego: Necessitas in loco (Mestalla), spes in Edu i Joaquinie, salus in victoria.

  33. pol_michal

    28 listopada 2007 at 19:01

    @uleslaw
    No ale czy R.Koeman to wg Ciebie właściwy człowiek na właściwym miejscu?

    A nie ‚spes in’ Villa, Morientes, Silva? Bo tu trzeba panie strzelać, strzelać…

  34. pol_michal

    28 listopada 2007 at 19:01

    @uleslaw
    No ale czy R.Koeman to wg Ciebie właściwy człowiek na właściwym miejscu?

    A nie ‚spes in’ Villa, Morientes, Silva? Bo tu trzeba panie strzelać, strzelać…

  35. pol_michal

    28 listopada 2007 at 19:01

    @uleslaw
    No ale czy R.Koeman to wg Ciebie właściwy człowiek na właściwym miejscu?

    A nie ‚spes in’ Villa, Morientes, Silva? Bo tu trzeba panie strzelać, strzelać…

  36. pol_michal

    28 listopada 2007 at 19:01

    @uleslaw
    No ale czy R.Koeman to wg Ciebie właściwy człowiek na właściwym miejscu?

    A nie ‚spes in’ Villa, Morientes, Silva? Bo tu trzeba panie strzelać, strzelać…

  37. matisitnik

    28 listopada 2007 at 19:36

    Już wiem dlaczego Kuszczak popełnił wczoraj błąd! Powodem była…
    euro2008.blox.pl/2007/11/Sposob-na-Kuszczaka.html

  38. matisitnik

    28 listopada 2007 at 19:36

    Już wiem dlaczego Kuszczak popełnił wczoraj błąd! Powodem była…
    euro2008.blox.pl/2007/11/Sposob-na-Kuszczaka.html

  39. matisitnik

    28 listopada 2007 at 19:36

    Już wiem dlaczego Kuszczak popełnił wczoraj błąd! Powodem była…
    euro2008.blox.pl/2007/11/Sposob-na-Kuszczaka.html

  40. matisitnik

    28 listopada 2007 at 19:36

    Już wiem dlaczego Kuszczak popełnił wczoraj błąd! Powodem była…
    euro2008.blox.pl/2007/11/Sposob-na-Kuszczaka.html

  41. uleslaw

    28 listopada 2007 at 19:42

    Powiem tak: właściwym człowiekiem na właściwym miejscu był dla mnie przede wszystkim Quique Flores, który chyba za szybko poleciał, bo choć gra nie wyglądała najlepiej, to na jego usprawiedliwienie przemawia fakt sporej ilości kontuzji – w środku pola pozostawali mało kreatywni zawodnicy, z urazem zmagał się Villa, ciągle obolały był też i Zigic. Kiepską formę złapał Albiol, zresztą – tutaj przeczytać można co sądze o przyczynach dramatu QQ.

    Koeman to dla mnie pewna niewiadoma, zadanie ma niesamowicie ciężkie, bo presja w Valencii jest niemal porównywalna do presji w Realu czy Barcelonie, a możliwości finansowe o wiele skromniejsze. Ale przyznać trzeba, że zmiana trenera jakoś diametralnie gry Valencii nie zmieniła, więc jakimś wielkim entuzjastą Koemana póki co nie jestem.

    Valencia potrzebuje kogoś kreatywnego w środku pola – takim kimś jest Edu, co pokazywał przed rokiem, kiedy na początku sezonu Valencia zachwycała świetną formą.

    Strzelać trzeba, ale żeby strzelać, trzeba mieć z czego.
    A Villa jakoś w tym sezonie nie zachwyca, tak jak i w końcówce poprzedniego – nie jest aż tak kreatywny, jego gra bez piłki też wygląda słabiej niż przed rokiem, teraz i on potrzebuje po prostu sytuacji, żeby ją wykończyć, kiedyś sam sobie i innym je stwarzał.
    Morientes potrzebuje dokładnego dogrania aby bramkę zdobyć, a coś takiego może zagwarantować właśnie i jemu i Villi Joaquin, który nie boi się pojedynków 1 na 1, i który może być niesłychanie groźny przy kontratakach.
    Silva? Na lewej stronie owszem, najlepszy na boisku, ale jako cofnięty napastnik niewidoczny. A dziś pewnie zagra w ataku, bo do gry zdolny jest Vicente.
    Dlatego według mnie nadzieja w Edu i Joaquinie, bo oni mogą coś stworzyć, a strzelić to już może każdy.

  42. uleslaw

    28 listopada 2007 at 19:42

    Powiem tak: właściwym człowiekiem na właściwym miejscu był dla mnie przede wszystkim Quique Flores, który chyba za szybko poleciał, bo choć gra nie wyglądała najlepiej, to na jego usprawiedliwienie przemawia fakt sporej ilości kontuzji – w środku pola pozostawali mało kreatywni zawodnicy, z urazem zmagał się Villa, ciągle obolały był też i Zigic. Kiepską formę złapał Albiol, zresztą – tutaj przeczytać można co sądze o przyczynach dramatu QQ.

    Koeman to dla mnie pewna niewiadoma, zadanie ma niesamowicie ciężkie, bo presja w Valencii jest niemal porównywalna do presji w Realu czy Barcelonie, a możliwości finansowe o wiele skromniejsze. Ale przyznać trzeba, że zmiana trenera jakoś diametralnie gry Valencii nie zmieniła, więc jakimś wielkim entuzjastą Koemana póki co nie jestem.

    Valencia potrzebuje kogoś kreatywnego w środku pola – takim kimś jest Edu, co pokazywał przed rokiem, kiedy na początku sezonu Valencia zachwycała świetną formą.

    Strzelać trzeba, ale żeby strzelać, trzeba mieć z czego.
    A Villa jakoś w tym sezonie nie zachwyca, tak jak i w końcówce poprzedniego – nie jest aż tak kreatywny, jego gra bez piłki też wygląda słabiej niż przed rokiem, teraz i on potrzebuje po prostu sytuacji, żeby ją wykończyć, kiedyś sam sobie i innym je stwarzał.
    Morientes potrzebuje dokładnego dogrania aby bramkę zdobyć, a coś takiego może zagwarantować właśnie i jemu i Villi Joaquin, który nie boi się pojedynków 1 na 1, i który może być niesłychanie groźny przy kontratakach.
    Silva? Na lewej stronie owszem, najlepszy na boisku, ale jako cofnięty napastnik niewidoczny. A dziś pewnie zagra w ataku, bo do gry zdolny jest Vicente.
    Dlatego według mnie nadzieja w Edu i Joaquinie, bo oni mogą coś stworzyć, a strzelić to już może każdy.

  43. uleslaw

    28 listopada 2007 at 19:42

    Powiem tak: właściwym człowiekiem na właściwym miejscu był dla mnie przede wszystkim Quique Flores, który chyba za szybko poleciał, bo choć gra nie wyglądała najlepiej, to na jego usprawiedliwienie przemawia fakt sporej ilości kontuzji – w środku pola pozostawali mało kreatywni zawodnicy, z urazem zmagał się Villa, ciągle obolały był też i Zigic. Kiepską formę złapał Albiol, zresztą – tutaj przeczytać można co sądze o przyczynach dramatu QQ.

    Koeman to dla mnie pewna niewiadoma, zadanie ma niesamowicie ciężkie, bo presja w Valencii jest niemal porównywalna do presji w Realu czy Barcelonie, a możliwości finansowe o wiele skromniejsze. Ale przyznać trzeba, że zmiana trenera jakoś diametralnie gry Valencii nie zmieniła, więc jakimś wielkim entuzjastą Koemana póki co nie jestem.

    Valencia potrzebuje kogoś kreatywnego w środku pola – takim kimś jest Edu, co pokazywał przed rokiem, kiedy na początku sezonu Valencia zachwycała świetną formą.

    Strzelać trzeba, ale żeby strzelać, trzeba mieć z czego.
    A Villa jakoś w tym sezonie nie zachwyca, tak jak i w końcówce poprzedniego – nie jest aż tak kreatywny, jego gra bez piłki też wygląda słabiej niż przed rokiem, teraz i on potrzebuje po prostu sytuacji, żeby ją wykończyć, kiedyś sam sobie i innym je stwarzał.
    Morientes potrzebuje dokładnego dogrania aby bramkę zdobyć, a coś takiego może zagwarantować właśnie i jemu i Villi Joaquin, który nie boi się pojedynków 1 na 1, i który może być niesłychanie groźny przy kontratakach.
    Silva? Na lewej stronie owszem, najlepszy na boisku, ale jako cofnięty napastnik niewidoczny. A dziś pewnie zagra w ataku, bo do gry zdolny jest Vicente.
    Dlatego według mnie nadzieja w Edu i Joaquinie, bo oni mogą coś stworzyć, a strzelić to już może każdy.

  44. uleslaw

    28 listopada 2007 at 19:42

    Powiem tak: właściwym człowiekiem na właściwym miejscu był dla mnie przede wszystkim Quique Flores, który chyba za szybko poleciał, bo choć gra nie wyglądała najlepiej, to na jego usprawiedliwienie przemawia fakt sporej ilości kontuzji – w środku pola pozostawali mało kreatywni zawodnicy, z urazem zmagał się Villa, ciągle obolały był też i Zigic. Kiepską formę złapał Albiol, zresztą – tutaj przeczytać można co sądze o przyczynach dramatu QQ.

    Koeman to dla mnie pewna niewiadoma, zadanie ma niesamowicie ciężkie, bo presja w Valencii jest niemal porównywalna do presji w Realu czy Barcelonie, a możliwości finansowe o wiele skromniejsze. Ale przyznać trzeba, że zmiana trenera jakoś diametralnie gry Valencii nie zmieniła, więc jakimś wielkim entuzjastą Koemana póki co nie jestem.

    Valencia potrzebuje kogoś kreatywnego w środku pola – takim kimś jest Edu, co pokazywał przed rokiem, kiedy na początku sezonu Valencia zachwycała świetną formą.

    Strzelać trzeba, ale żeby strzelać, trzeba mieć z czego.
    A Villa jakoś w tym sezonie nie zachwyca, tak jak i w końcówce poprzedniego – nie jest aż tak kreatywny, jego gra bez piłki też wygląda słabiej niż przed rokiem, teraz i on potrzebuje po prostu sytuacji, żeby ją wykończyć, kiedyś sam sobie i innym je stwarzał.
    Morientes potrzebuje dokładnego dogrania aby bramkę zdobyć, a coś takiego może zagwarantować właśnie i jemu i Villi Joaquin, który nie boi się pojedynków 1 na 1, i który może być niesłychanie groźny przy kontratakach.
    Silva? Na lewej stronie owszem, najlepszy na boisku, ale jako cofnięty napastnik niewidoczny. A dziś pewnie zagra w ataku, bo do gry zdolny jest Vicente.
    Dlatego według mnie nadzieja w Edu i Joaquinie, bo oni mogą coś stworzyć, a strzelić to już może każdy.

  45. uleslaw

    28 listopada 2007 at 20:17

    P.S. No i składy potwierdzone. Atak jednak Morientes – Villa, Silva na ławce. Edu i Joaquin w składzie, utinam vates sim i niech oni dadzą Valencii nadzieję. 😉

  46. uleslaw

    28 listopada 2007 at 20:17

    P.S. No i składy potwierdzone. Atak jednak Morientes – Villa, Silva na ławce. Edu i Joaquin w składzie, utinam vates sim i niech oni dadzą Valencii nadzieję. 😉

  47. uleslaw

    28 listopada 2007 at 20:17

    P.S. No i składy potwierdzone. Atak jednak Morientes – Villa, Silva na ławce. Edu i Joaquin w składzie, utinam vates sim i niech oni dadzą Valencii nadzieję. 😉

  48. uleslaw

    28 listopada 2007 at 20:17

    P.S. No i składy potwierdzone. Atak jednak Morientes – Villa, Silva na ławce. Edu i Joaquin w składzie, utinam vates sim i niech oni dadzą Valencii nadzieję. 😉

  49. Gość: LOSCHES, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    29 listopada 2007 at 09:54

    Dlaczego tak odstawia Morientesa? bodaj najskuteczniejszego strzelca w sezonie?

  50. Gość: LOSCHES, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    29 listopada 2007 at 09:54

    Dlaczego tak odstawia Morientesa? bodaj najskuteczniejszego strzelca w sezonie?

  51. Gość: LOSCHES, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    29 listopada 2007 at 09:54

    Dlaczego tak odstawia Morientesa? bodaj najskuteczniejszego strzelca w sezonie?

  52. Gość: LOSCHES, fcs106.internetdsl.tpnet.pl

    29 listopada 2007 at 09:54

    Dlaczego tak odstawia Morientesa? bodaj najskuteczniejszego strzelca w sezonie?

  53. uleslaw

    29 listopada 2007 at 14:48

    No i remis, czyli porażka, i to na własne życzenie. Albelda po raz kolejny dał do zrozumienia, że na podwyżkę to on najbardziej z pośród wszystkich zawodników nie zasługiwał, i czekam aż na moment, kiedy El Capitano z raz czy dwa nie dostanie nawet powołania do 18 meczowej. Ale cóż, widocznie uznał, że jeden mecz z Murcią jak mu wyszedł, to już na ten sezon wystarczy zaangażowania…
    Sunny w kilkunastu minutach meczu z Betisem więcej pokazał niż Albelda w 8 ligowych meczach, w których zagrał od pierwszych minut (nie licząc wspomnianego spotkania z Murcią, jedynego rozegranego na dobrym poziomie).

    Teraz skupić się trzeba na lidze – jeśli Koeman rzeczywiście myśli o ustawienie zespołu w 4-3-3 czy raczej 4-2-1-2-1, to niech tymi dochodzącymi, bocznymi napastnikami będą Joaquin i Silva – obecnie chyba najlepsi ofensywni gracze w Valencii.

    Czemu Morientesa odstawia? Po czerwieni dla Albeldy jasne było, że trzeba uzupełnić dziurę w środku pola. No i chyba oczywiste było kto z dwójki napastników Villa/Morientes pójdzie w odstawkę… Można byłoby ściągnąć obrońcę, ale to raczej mogłoby się skończyć dramatycznie. Morientes i tak niewiele rusza się po boisku, raczej czyha na okazję czy wrzutkę, więc teoretycznie jego zejście najmniej mogło zaszkodzić ofensywie.
    A jeśli miałeś na myśli cały sezon, to raczej racji nie masz: Koemana dał mu zagrać 90 minut z Mallorcą, godzinę z Murcią, i jedynie na Racing wszedł Morientes z ławki. Tak samo w Lidze Mistrzów – w obydwu meczach wyszedł w pierwszym składzie.

    Niech tylko Rosenborg nie da się Schalke. Za to czego dwukrotnie dokonali z Valencią i raz na Stamford Bridge, zasługują na awans.

  54. uleslaw

    29 listopada 2007 at 14:48

    No i remis, czyli porażka, i to na własne życzenie. Albelda po raz kolejny dał do zrozumienia, że na podwyżkę to on najbardziej z pośród wszystkich zawodników nie zasługiwał, i czekam aż na moment, kiedy El Capitano z raz czy dwa nie dostanie nawet powołania do 18 meczowej. Ale cóż, widocznie uznał, że jeden mecz z Murcią jak mu wyszedł, to już na ten sezon wystarczy zaangażowania…
    Sunny w kilkunastu minutach meczu z Betisem więcej pokazał niż Albelda w 8 ligowych meczach, w których zagrał od pierwszych minut (nie licząc wspomnianego spotkania z Murcią, jedynego rozegranego na dobrym poziomie).

    Teraz skupić się trzeba na lidze – jeśli Koeman rzeczywiście myśli o ustawienie zespołu w 4-3-3 czy raczej 4-2-1-2-1, to niech tymi dochodzącymi, bocznymi napastnikami będą Joaquin i Silva – obecnie chyba najlepsi ofensywni gracze w Valencii.

    Czemu Morientesa odstawia? Po czerwieni dla Albeldy jasne było, że trzeba uzupełnić dziurę w środku pola. No i chyba oczywiste było kto z dwójki napastników Villa/Morientes pójdzie w odstawkę… Można byłoby ściągnąć obrońcę, ale to raczej mogłoby się skończyć dramatycznie. Morientes i tak niewiele rusza się po boisku, raczej czyha na okazję czy wrzutkę, więc teoretycznie jego zejście najmniej mogło zaszkodzić ofensywie.
    A jeśli miałeś na myśli cały sezon, to raczej racji nie masz: Koemana dał mu zagrać 90 minut z Mallorcą, godzinę z Murcią, i jedynie na Racing wszedł Morientes z ławki. Tak samo w Lidze Mistrzów – w obydwu meczach wyszedł w pierwszym składzie.

    Niech tylko Rosenborg nie da się Schalke. Za to czego dwukrotnie dokonali z Valencią i raz na Stamford Bridge, zasługują na awans.

  55. uleslaw

    29 listopada 2007 at 14:48

    No i remis, czyli porażka, i to na własne życzenie. Albelda po raz kolejny dał do zrozumienia, że na podwyżkę to on najbardziej z pośród wszystkich zawodników nie zasługiwał, i czekam aż na moment, kiedy El Capitano z raz czy dwa nie dostanie nawet powołania do 18 meczowej. Ale cóż, widocznie uznał, że jeden mecz z Murcią jak mu wyszedł, to już na ten sezon wystarczy zaangażowania…
    Sunny w kilkunastu minutach meczu z Betisem więcej pokazał niż Albelda w 8 ligowych meczach, w których zagrał od pierwszych minut (nie licząc wspomnianego spotkania z Murcią, jedynego rozegranego na dobrym poziomie).

    Teraz skupić się trzeba na lidze – jeśli Koeman rzeczywiście myśli o ustawienie zespołu w 4-3-3 czy raczej 4-2-1-2-1, to niech tymi dochodzącymi, bocznymi napastnikami będą Joaquin i Silva – obecnie chyba najlepsi ofensywni gracze w Valencii.

    Czemu Morientesa odstawia? Po czerwieni dla Albeldy jasne było, że trzeba uzupełnić dziurę w środku pola. No i chyba oczywiste było kto z dwójki napastników Villa/Morientes pójdzie w odstawkę… Można byłoby ściągnąć obrońcę, ale to raczej mogłoby się skończyć dramatycznie. Morientes i tak niewiele rusza się po boisku, raczej czyha na okazję czy wrzutkę, więc teoretycznie jego zejście najmniej mogło zaszkodzić ofensywie.
    A jeśli miałeś na myśli cały sezon, to raczej racji nie masz: Koemana dał mu zagrać 90 minut z Mallorcą, godzinę z Murcią, i jedynie na Racing wszedł Morientes z ławki. Tak samo w Lidze Mistrzów – w obydwu meczach wyszedł w pierwszym składzie.

    Niech tylko Rosenborg nie da się Schalke. Za to czego dwukrotnie dokonali z Valencią i raz na Stamford Bridge, zasługują na awans.

  56. uleslaw

    29 listopada 2007 at 14:48

    No i remis, czyli porażka, i to na własne życzenie. Albelda po raz kolejny dał do zrozumienia, że na podwyżkę to on najbardziej z pośród wszystkich zawodników nie zasługiwał, i czekam aż na moment, kiedy El Capitano z raz czy dwa nie dostanie nawet powołania do 18 meczowej. Ale cóż, widocznie uznał, że jeden mecz z Murcią jak mu wyszedł, to już na ten sezon wystarczy zaangażowania…
    Sunny w kilkunastu minutach meczu z Betisem więcej pokazał niż Albelda w 8 ligowych meczach, w których zagrał od pierwszych minut (nie licząc wspomnianego spotkania z Murcią, jedynego rozegranego na dobrym poziomie).

    Teraz skupić się trzeba na lidze – jeśli Koeman rzeczywiście myśli o ustawienie zespołu w 4-3-3 czy raczej 4-2-1-2-1, to niech tymi dochodzącymi, bocznymi napastnikami będą Joaquin i Silva – obecnie chyba najlepsi ofensywni gracze w Valencii.

    Czemu Morientesa odstawia? Po czerwieni dla Albeldy jasne było, że trzeba uzupełnić dziurę w środku pola. No i chyba oczywiste było kto z dwójki napastników Villa/Morientes pójdzie w odstawkę… Można byłoby ściągnąć obrońcę, ale to raczej mogłoby się skończyć dramatycznie. Morientes i tak niewiele rusza się po boisku, raczej czyha na okazję czy wrzutkę, więc teoretycznie jego zejście najmniej mogło zaszkodzić ofensywie.
    A jeśli miałeś na myśli cały sezon, to raczej racji nie masz: Koemana dał mu zagrać 90 minut z Mallorcą, godzinę z Murcią, i jedynie na Racing wszedł Morientes z ławki. Tak samo w Lidze Mistrzów – w obydwu meczach wyszedł w pierwszym składzie.

    Niech tylko Rosenborg nie da się Schalke. Za to czego dwukrotnie dokonali z Valencią i raz na Stamford Bridge, zasługują na awans.

  57. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    29 listopada 2007 at 15:21

    taaak… Albelda i wszystko jasne. Notkę dobrze obrazującą jego aktualną postawę można przeczytać na oko.vcf.pl

    Czas na Sunnego. Jeśli Koeman nie zaryzykuje, nic nie ugra.

  58. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    29 listopada 2007 at 15:21

    taaak… Albelda i wszystko jasne. Notkę dobrze obrazującą jego aktualną postawę można przeczytać na oko.vcf.pl

    Czas na Sunnego. Jeśli Koeman nie zaryzykuje, nic nie ugra.

  59. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    29 listopada 2007 at 15:21

    taaak… Albelda i wszystko jasne. Notkę dobrze obrazującą jego aktualną postawę można przeczytać na oko.vcf.pl

    Czas na Sunnego. Jeśli Koeman nie zaryzykuje, nic nie ugra.

  60. Gość: mruwek, chello087207181191.chello.pl

    29 listopada 2007 at 15:21

    taaak… Albelda i wszystko jasne. Notkę dobrze obrazującą jego aktualną postawę można przeczytać na oko.vcf.pl

    Czas na Sunnego. Jeśli Koeman nie zaryzykuje, nic nie ugra.

Zostaw odpowiedź