Dakar: triumf terrorystów

 

 

Z terrorystami nie powinno się nigdy negocjować. Wiedzą to rządy wszystkich państw i konsekwentnie stosują tę zasadę. Ani ulegać im w jakikolwiek sposób. Odwołując start Rajdu Dakar cały Świat Zachodni właśnie pokazał, że boi się terrorystów, uznaje ich siłę i nie jest w stanie się przed nimi zabezpieczyć. Mało tego, zachęcił ich do uderzania w imprezy sportowe.

 

Uniemożliwienie startu jubileuszowej edycji Rajdu Dakar to osiągnięcie wielkie i symboliczne. W 30-letniej historii imrezy nigdy jej nie odwołano, ani nie przerwano w trakcie nie kończąc. Nawet w 1986 roku kiedy w wypadku lotniczym na pustyni zginął jego twórca i pomysłodawca Thierry Sabine. Cały świat usłyszy więc za chwilę o sukcesie komórki owej algierskiej Al Kaidy, jeśli to ona właśnie stoi za morderstwem francuskich turystów w Mauretanii. Kto wie czy za jakiś czas nie usłyszymy gratulacji od samego Osamy. Gdybym był terrorystą dowolnej komórki, idąc za tym sukcesem natychmiast zacząłbym planować jak zablokować Euro 2008, realną czy wymyśloną akcją. Niby Austria i Szwajcaria to nie Mauretania, a jednak pod wieloma względami w Afryce łatwiej byłoby wojsku, zwłaszcza francuskiemu zablokować jakąkolwiek akcję.

 

Oczywiście nie mam informacji, jakie miało francuskie MSZ, a to do niego należał decydujący głos w sprawie odwołania Rajdu Dakar. Może nie zdaję sobie sprawy z ogromu zagrożenia. Ale uczestniczyłem w Rajdzie Dakar – Kair w 2000 roku. To była też prestiżowa, bo milenijna edycja. Dotarliśmy właśnie do stolicy Nigru, Niamej gdy organizatorzy usłyszeli od francuskiego MSZ o planowanej akcji terrorystów na pustyni Tenere. Podobno byli w posiadaniu rakiet typu stinger, gotowi strącać samoloty, którymi się poruszaliśmy. Organizatorzy uznali, że nie pozwolą terrorystom wygrać. Pieniądze nie grały roli. Sprowadzili cztery największe samoloty transportowe świata – antonowy 72. Te utworzyły most powietrzny i w tydzień przeniosły 147 motocykli, 115 samochodów i 26 ciężarówek do Libii. W tym czasie nasze miasteczko namiotowe na jednym z pasów startowych w Niamej otoczyło pół armii Nigru. Po przerwie Rajd spokojnie ruszył dalej i dotarł na metę pod Piramidami w Egipcie.

 

Skoro terroryści grożą w Mauretanii, trzeba było z niej zrezygnować, a za to odbyć kilka odcinków specjalnych więcej w Maroku, bezpiecznym i świetnie znanym organizatorom, gdzie góry Atlasu są przeorane śladami motorów i terenówek. Pomijam już fakt, że start w Rajdzie Dakar jest dobrowolny, a każdy z zawodników wielokrotnie ryzykuje śmiercią podczas każdego z etapów. Wszystko byłoby lepsze niż odwołanie Rajdu i triumf terrorystów.

 

 

 

 

54 komentarze

  1. malik83

    4 stycznia 2008 at 15:29

    @Michał Pol
    Z terrorystami nie powinno się nigdy negocjować. Wiedzą to rządy wszystkich państw i konsekwentnie stosują tę zasadę.

    Nigdy się nie powinno negocjować, ale negocjuje się zasze,gdy jest poważna groźba zamachu. Skąd niby te zwolnienia osób porwanych dla okupu?Pamiętacje Niemców, Koreańczyków, nawet Polaków, którzy wląsnie dzięki negocjacjom uszli z życiem? Zostali zwolnieni na pewno nie dlatego,że terorystów zignorowano.

    Osobiście uważam,że musiało być coś na prawdę dużego na rzeczy,coś co spowodowało taką a nie inna reakcję organzatorów. Przecież tak jak zauważył Michał informacja o odwołaniu jubileuszowej, jednaj z najbardziej znanaych imprez pójdzie szerokim echem w świat. Można się upierać czy warto ryzykować czy nie. Nie znamy wszystkich faktów. Ja osobiście bałbym się wziąść odpowiedzialność za setki osób.

  2. malik83

    4 stycznia 2008 at 15:29

    @Michał Pol
    Z terrorystami nie powinno się nigdy negocjować. Wiedzą to rządy wszystkich państw i konsekwentnie stosują tę zasadę.

    Nigdy się nie powinno negocjować, ale negocjuje się zasze,gdy jest poważna groźba zamachu. Skąd niby te zwolnienia osób porwanych dla okupu?Pamiętacje Niemców, Koreańczyków, nawet Polaków, którzy wląsnie dzięki negocjacjom uszli z życiem? Zostali zwolnieni na pewno nie dlatego,że terorystów zignorowano.

    Osobiście uważam,że musiało być coś na prawdę dużego na rzeczy,coś co spowodowało taką a nie inna reakcję organzatorów. Przecież tak jak zauważył Michał informacja o odwołaniu jubileuszowej, jednaj z najbardziej znanaych imprez pójdzie szerokim echem w świat. Można się upierać czy warto ryzykować czy nie. Nie znamy wszystkich faktów. Ja osobiście bałbym się wziąść odpowiedzialność za setki osób.

  3. malik83

    4 stycznia 2008 at 15:29

    @Michał Pol
    Z terrorystami nie powinno się nigdy negocjować. Wiedzą to rządy wszystkich państw i konsekwentnie stosują tę zasadę.

    Nigdy się nie powinno negocjować, ale negocjuje się zasze,gdy jest poważna groźba zamachu. Skąd niby te zwolnienia osób porwanych dla okupu?Pamiętacje Niemców, Koreańczyków, nawet Polaków, którzy wląsnie dzięki negocjacjom uszli z życiem? Zostali zwolnieni na pewno nie dlatego,że terorystów zignorowano.

    Osobiście uważam,że musiało być coś na prawdę dużego na rzeczy,coś co spowodowało taką a nie inna reakcję organzatorów. Przecież tak jak zauważył Michał informacja o odwołaniu jubileuszowej, jednaj z najbardziej znanaych imprez pójdzie szerokim echem w świat. Można się upierać czy warto ryzykować czy nie. Nie znamy wszystkich faktów. Ja osobiście bałbym się wziąść odpowiedzialność za setki osób.

  4. incomitatus

    4 stycznia 2008 at 16:15

    „Kasa , Misiu , kasa !” – jak ponoc mawial pilkarski guru , ktory dzieki swym zyciowym madrosciom nawet na politycznym firnamencie zaistnial .

    Gdyby znalazl sie ubezpieczyciel rajd by sie odbyl , nie ma kasy na polise , nie ma polisy ,nie ma nikogo kto podjalby ryzyko takiego przedsiewziecia (ubezpieczenia) , nie ma rajdu .

  5. incomitatus

    4 stycznia 2008 at 16:15

    „Kasa , Misiu , kasa !” – jak ponoc mawial pilkarski guru , ktory dzieki swym zyciowym madrosciom nawet na politycznym firnamencie zaistnial .

    Gdyby znalazl sie ubezpieczyciel rajd by sie odbyl , nie ma kasy na polise , nie ma polisy ,nie ma nikogo kto podjalby ryzyko takiego przedsiewziecia (ubezpieczenia) , nie ma rajdu .

  6. incomitatus

    4 stycznia 2008 at 16:15

    „Kasa , Misiu , kasa !” – jak ponoc mawial pilkarski guru , ktory dzieki swym zyciowym madrosciom nawet na politycznym firnamencie zaistnial .

    Gdyby znalazl sie ubezpieczyciel rajd by sie odbyl , nie ma kasy na polise , nie ma polisy ,nie ma nikogo kto podjalby ryzyko takiego przedsiewziecia (ubezpieczenia) , nie ma rajdu .

  7. pjaxz

    4 stycznia 2008 at 16:18

    Najgorsze, że w tym roku Polacy stanowiliby całkiem pokaźną grupę uczestników
    Motocykle -Jacek Czachor, Marek Dąbrowski, Jakub Przygoński i Krzysztof Jarmuz; Samochody – Krzysztof Hołowczyc z Jeanem-Marcem Fortinem, Łukasz Komornicki z Rafałem Martonem,
    Albert Gryszczuk z Michałem Krawczykiem, Robert i Ernest Góreccy; Ciężarówki – Dariusz Rodewald jako pilot Jana De Rooya i w pełni polska ekipa składająca się z Grzegorza Barana, Klaudii Podkalickiej i Andrzeja Grigorjewa. Tylu „naszych” nigdy nie było.

    Na pewno Czachor z Hołowczycem mieliby całkiem realne szanse na pierwszą „10”. Tyle przygotowań, takie środki i wszystko na marne.

    Michał_Pol
    Akurat Mauretanii nie dało się odwołać, tam zaplanowano większość odcinków specjalnych, które są najbardziej selektywne .

    Smutne to wszystko – terroryzm zwyciężył

  8. pjaxz

    4 stycznia 2008 at 16:18

    Najgorsze, że w tym roku Polacy stanowiliby całkiem pokaźną grupę uczestników
    Motocykle -Jacek Czachor, Marek Dąbrowski, Jakub Przygoński i Krzysztof Jarmuz; Samochody – Krzysztof Hołowczyc z Jeanem-Marcem Fortinem, Łukasz Komornicki z Rafałem Martonem,
    Albert Gryszczuk z Michałem Krawczykiem, Robert i Ernest Góreccy; Ciężarówki – Dariusz Rodewald jako pilot Jana De Rooya i w pełni polska ekipa składająca się z Grzegorza Barana, Klaudii Podkalickiej i Andrzeja Grigorjewa. Tylu „naszych” nigdy nie było.

    Na pewno Czachor z Hołowczycem mieliby całkiem realne szanse na pierwszą „10”. Tyle przygotowań, takie środki i wszystko na marne.

    Michał_Pol
    Akurat Mauretanii nie dało się odwołać, tam zaplanowano większość odcinków specjalnych, które są najbardziej selektywne .

    Smutne to wszystko – terroryzm zwyciężył

  9. pjaxz

    4 stycznia 2008 at 16:18

    Najgorsze, że w tym roku Polacy stanowiliby całkiem pokaźną grupę uczestników
    Motocykle -Jacek Czachor, Marek Dąbrowski, Jakub Przygoński i Krzysztof Jarmuz; Samochody – Krzysztof Hołowczyc z Jeanem-Marcem Fortinem, Łukasz Komornicki z Rafałem Martonem,
    Albert Gryszczuk z Michałem Krawczykiem, Robert i Ernest Góreccy; Ciężarówki – Dariusz Rodewald jako pilot Jana De Rooya i w pełni polska ekipa składająca się z Grzegorza Barana, Klaudii Podkalickiej i Andrzeja Grigorjewa. Tylu „naszych” nigdy nie było.

    Na pewno Czachor z Hołowczycem mieliby całkiem realne szanse na pierwszą „10”. Tyle przygotowań, takie środki i wszystko na marne.

    Michał_Pol
    Akurat Mauretanii nie dało się odwołać, tam zaplanowano większość odcinków specjalnych, które są najbardziej selektywne .

    Smutne to wszystko – terroryzm zwyciężył

  10. photoss

    4 stycznia 2008 at 16:21

    Czarno-białe zdjęcie to raczej z Palestyny. Ew. Libanu.
    Rajd Dakar miał w tym roku jechać tamtędy?

  11. photoss

    4 stycznia 2008 at 16:21

    Czarno-białe zdjęcie to raczej z Palestyny. Ew. Libanu.
    Rajd Dakar miał w tym roku jechać tamtędy?

  12. photoss

    4 stycznia 2008 at 16:21

    Czarno-białe zdjęcie to raczej z Palestyny. Ew. Libanu.
    Rajd Dakar miał w tym roku jechać tamtędy?

  13. Gość: kuba, 156.17.111.22*

    4 stycznia 2008 at 16:21

    popieram autora tego artykułu albo komentarza do danej sytułacji(Jak kto woli) Jeżeli pokażemy terrorystom że się ich boimy to zawsze będzie się pojawiał ten sam problem: Jechać czy nie ryzykować.
    Rajd ten to nie jest zabawa w politykowanie ani jakieś testowanie samochodów!!!!!! To jest wyzwanie. WALKA nie tylko z pustynią i terrorystami!!! To walka za sobą, swoją słabością i strachem NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!!! Najlepiej pisać jak się nie jest tam na miejscu i nie wie się co to jest i jak długo się czeka na swoją szansę!!! Co człowiek poświęca by muc spojrzeć temu potworowi prosto w oczy!!!
    Siedźcie na stołkach i odbierajcie głupie telefony… tak będzie lepiej?

  14. Gość: kuba, 156.17.111.22*

    4 stycznia 2008 at 16:21

    popieram autora tego artykułu albo komentarza do danej sytułacji(Jak kto woli) Jeżeli pokażemy terrorystom że się ich boimy to zawsze będzie się pojawiał ten sam problem: Jechać czy nie ryzykować.
    Rajd ten to nie jest zabawa w politykowanie ani jakieś testowanie samochodów!!!!!! To jest wyzwanie. WALKA nie tylko z pustynią i terrorystami!!! To walka za sobą, swoją słabością i strachem NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!!! Najlepiej pisać jak się nie jest tam na miejscu i nie wie się co to jest i jak długo się czeka na swoją szansę!!! Co człowiek poświęca by muc spojrzeć temu potworowi prosto w oczy!!!
    Siedźcie na stołkach i odbierajcie głupie telefony… tak będzie lepiej?

  15. Gość: kuba, 156.17.111.22*

    4 stycznia 2008 at 16:21

    popieram autora tego artykułu albo komentarza do danej sytułacji(Jak kto woli) Jeżeli pokażemy terrorystom że się ich boimy to zawsze będzie się pojawiał ten sam problem: Jechać czy nie ryzykować.
    Rajd ten to nie jest zabawa w politykowanie ani jakieś testowanie samochodów!!!!!! To jest wyzwanie. WALKA nie tylko z pustynią i terrorystami!!! To walka za sobą, swoją słabością i strachem NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!!! Najlepiej pisać jak się nie jest tam na miejscu i nie wie się co to jest i jak długo się czeka na swoją szansę!!! Co człowiek poświęca by muc spojrzeć temu potworowi prosto w oczy!!!
    Siedźcie na stołkach i odbierajcie głupie telefony… tak będzie lepiej?

  16. Gość: tmi, mail.mitsubishi-motors.pl

    4 stycznia 2008 at 16:28

    Z jednej strony Pan Michał ma rację, że jest to woda na mły terrorystów, ale z drugiej strony ten rajd jest bardzo specyficzny i nie da się zapewnić bezpieczeństwa wszystkim.
    Atak terrozrystów nawet na jeden samochód nie byłby spektakularny pod względem ewentualnej ilości ofiar, ale medialnie odniósłby wielki sukces. Oto właśnie terrorystom chodzi.
    Mam nadzieję, że w przyszłym roku rajd zostanie specjalnie przygotowany, zapewni wszystkim maksymalne bezpieczeństwo i będzie areną fantastycznych zmagań załóg.

    tmi

  17. Gość: tmi, mail.mitsubishi-motors.pl

    4 stycznia 2008 at 16:28

    Z jednej strony Pan Michał ma rację, że jest to woda na mły terrorystów, ale z drugiej strony ten rajd jest bardzo specyficzny i nie da się zapewnić bezpieczeństwa wszystkim.
    Atak terrozrystów nawet na jeden samochód nie byłby spektakularny pod względem ewentualnej ilości ofiar, ale medialnie odniósłby wielki sukces. Oto właśnie terrorystom chodzi.
    Mam nadzieję, że w przyszłym roku rajd zostanie specjalnie przygotowany, zapewni wszystkim maksymalne bezpieczeństwo i będzie areną fantastycznych zmagań załóg.

    tmi

  18. Gość: tmi, mail.mitsubishi-motors.pl

    4 stycznia 2008 at 16:28

    Z jednej strony Pan Michał ma rację, że jest to woda na mły terrorystów, ale z drugiej strony ten rajd jest bardzo specyficzny i nie da się zapewnić bezpieczeństwa wszystkim.
    Atak terrozrystów nawet na jeden samochód nie byłby spektakularny pod względem ewentualnej ilości ofiar, ale medialnie odniósłby wielki sukces. Oto właśnie terrorystom chodzi.
    Mam nadzieję, że w przyszłym roku rajd zostanie specjalnie przygotowany, zapewni wszystkim maksymalne bezpieczeństwo i będzie areną fantastycznych zmagań załóg.

    tmi

  19. malik83

    4 stycznia 2008 at 16:35

    @PJAX
    Smutne to wszystko-terroryzm zwyciężył.

    Spokojnie przegrana bitwa nie czyni wyniku wojny. Mam nadzieję,że za rok będzie lepiej, choć z drugiej strony Afryka to nieokiełznany, niespokojny teren. Świat Zachodni sam ukręcił na siebie bata. Z jednej strony sprzedaje broń każdemu kto zapłaci, wspomagając w ten sposób terroryzm,z drugiej ubolewa nad tym zjawiskiem. Nie byłoby terroryzmu gdyby nie pomoc bogatych tego świata. Obłuda najpotężniejszych pozwala im zapominać o tej dwulicowości.

  20. malik83

    4 stycznia 2008 at 16:35

    @PJAX
    Smutne to wszystko-terroryzm zwyciężył.

    Spokojnie przegrana bitwa nie czyni wyniku wojny. Mam nadzieję,że za rok będzie lepiej, choć z drugiej strony Afryka to nieokiełznany, niespokojny teren. Świat Zachodni sam ukręcił na siebie bata. Z jednej strony sprzedaje broń każdemu kto zapłaci, wspomagając w ten sposób terroryzm,z drugiej ubolewa nad tym zjawiskiem. Nie byłoby terroryzmu gdyby nie pomoc bogatych tego świata. Obłuda najpotężniejszych pozwala im zapominać o tej dwulicowości.

  21. malik83

    4 stycznia 2008 at 16:35

    @PJAX
    Smutne to wszystko-terroryzm zwyciężył.

    Spokojnie przegrana bitwa nie czyni wyniku wojny. Mam nadzieję,że za rok będzie lepiej, choć z drugiej strony Afryka to nieokiełznany, niespokojny teren. Świat Zachodni sam ukręcił na siebie bata. Z jednej strony sprzedaje broń każdemu kto zapłaci, wspomagając w ten sposób terroryzm,z drugiej ubolewa nad tym zjawiskiem. Nie byłoby terroryzmu gdyby nie pomoc bogatych tego świata. Obłuda najpotężniejszych pozwala im zapominać o tej dwulicowości.

  22. pan-audytor

    4 stycznia 2008 at 16:52

    Troche w tym racji co Pan tutaj napisał. Tak sie niestety składa ze odcinki w Mauretanii są najcięższe, najdłuższe i w każdym rajdzie Dakar one odgrywały największą rolę w późniejszej klasyfikacji końcowej. Nie zgadzam się z tym, że wojsko francuskie mogłoby ten teren zabezpieczyć w odpowiedni sposób. Jest to prawie niemożliwe na odcinku o długości 500-600km. Tutaj pole do popisu terrorystów jest ogromne. Czy to miny wojenne, czy snajperzy ukryci w piasku czy ostrzeliwanie z broni palnej lub rakietami miejsc dostaw paliwa oraz obozów itd itp. Najwyraźniej musiało to być coś dużego i starannie przygotowanego wiec może lepiej, że sie nie odbył.
    Jednak trochę mi jest szkoda tego rajdu. Zawsze kiedy oglądałem go na Eurosporcie czułem pewien dreszcz emocji i naprawdę jest mi szkoda, że codziennie po 22 na tym kanale nie obejrzę zmagań naszych rodaków i głównych faworytów. Wiem ile kosztował ich wysiłek i jakie koszty ich zaspoły musiały ponieść… na marne…
    Mam nadzieje, że rajd ruszy w przyszłym roku.

    Pozdrawiam

  23. pan-audytor

    4 stycznia 2008 at 16:52

    Troche w tym racji co Pan tutaj napisał. Tak sie niestety składa ze odcinki w Mauretanii są najcięższe, najdłuższe i w każdym rajdzie Dakar one odgrywały największą rolę w późniejszej klasyfikacji końcowej. Nie zgadzam się z tym, że wojsko francuskie mogłoby ten teren zabezpieczyć w odpowiedni sposób. Jest to prawie niemożliwe na odcinku o długości 500-600km. Tutaj pole do popisu terrorystów jest ogromne. Czy to miny wojenne, czy snajperzy ukryci w piasku czy ostrzeliwanie z broni palnej lub rakietami miejsc dostaw paliwa oraz obozów itd itp. Najwyraźniej musiało to być coś dużego i starannie przygotowanego wiec może lepiej, że sie nie odbył.
    Jednak trochę mi jest szkoda tego rajdu. Zawsze kiedy oglądałem go na Eurosporcie czułem pewien dreszcz emocji i naprawdę jest mi szkoda, że codziennie po 22 na tym kanale nie obejrzę zmagań naszych rodaków i głównych faworytów. Wiem ile kosztował ich wysiłek i jakie koszty ich zaspoły musiały ponieść… na marne…
    Mam nadzieje, że rajd ruszy w przyszłym roku.

    Pozdrawiam

  24. pan-audytor

    4 stycznia 2008 at 16:52

    Troche w tym racji co Pan tutaj napisał. Tak sie niestety składa ze odcinki w Mauretanii są najcięższe, najdłuższe i w każdym rajdzie Dakar one odgrywały największą rolę w późniejszej klasyfikacji końcowej. Nie zgadzam się z tym, że wojsko francuskie mogłoby ten teren zabezpieczyć w odpowiedni sposób. Jest to prawie niemożliwe na odcinku o długości 500-600km. Tutaj pole do popisu terrorystów jest ogromne. Czy to miny wojenne, czy snajperzy ukryci w piasku czy ostrzeliwanie z broni palnej lub rakietami miejsc dostaw paliwa oraz obozów itd itp. Najwyraźniej musiało to być coś dużego i starannie przygotowanego wiec może lepiej, że sie nie odbył.
    Jednak trochę mi jest szkoda tego rajdu. Zawsze kiedy oglądałem go na Eurosporcie czułem pewien dreszcz emocji i naprawdę jest mi szkoda, że codziennie po 22 na tym kanale nie obejrzę zmagań naszych rodaków i głównych faworytów. Wiem ile kosztował ich wysiłek i jakie koszty ich zaspoły musiały ponieść… na marne…
    Mam nadzieje, że rajd ruszy w przyszłym roku.

    Pozdrawiam

  25. pol_michal

    4 stycznia 2008 at 17:11

    @photoss
    Gdybym miał zdjęcia tych, którzy czekają w Mauretanii, chętnie bym zilustrował. Blog miałby niezłą oglądalność, a i może rajd by ruszył;)

    @pan-audytor @tmi
    Nie proponuję przecież, żeby francuscy żołnierze obstawili szpalerem każdy centymetr 500 km trasy (ale w Libii prawie tak było, nie mieliśmy jak zrobić siusiu). Wystarczyłaby ich obecność w miastach biwakowych. A na pustynię wystarczyły dwa śmigłowce, przecież tam wszystko widać jak na dłoni. Ale ja miałem na myśli np objechanie po dwa razy os’ów w Maroku. Wszystko lepsze niż rezygnacja

  26. pol_michal

    4 stycznia 2008 at 17:11

    @photoss
    Gdybym miał zdjęcia tych, którzy czekają w Mauretanii, chętnie bym zilustrował. Blog miałby niezłą oglądalność, a i może rajd by ruszył;)

    @pan-audytor @tmi
    Nie proponuję przecież, żeby francuscy żołnierze obstawili szpalerem każdy centymetr 500 km trasy (ale w Libii prawie tak było, nie mieliśmy jak zrobić siusiu). Wystarczyłaby ich obecność w miastach biwakowych. A na pustynię wystarczyły dwa śmigłowce, przecież tam wszystko widać jak na dłoni. Ale ja miałem na myśli np objechanie po dwa razy os’ów w Maroku. Wszystko lepsze niż rezygnacja

  27. pol_michal

    4 stycznia 2008 at 17:11

    @photoss
    Gdybym miał zdjęcia tych, którzy czekają w Mauretanii, chętnie bym zilustrował. Blog miałby niezłą oglądalność, a i może rajd by ruszył;)

    @pan-audytor @tmi
    Nie proponuję przecież, żeby francuscy żołnierze obstawili szpalerem każdy centymetr 500 km trasy (ale w Libii prawie tak było, nie mieliśmy jak zrobić siusiu). Wystarczyłaby ich obecność w miastach biwakowych. A na pustynię wystarczyły dwa śmigłowce, przecież tam wszystko widać jak na dłoni. Ale ja miałem na myśli np objechanie po dwa razy os’ów w Maroku. Wszystko lepsze niż rezygnacja

  28. Gość: , bitech-kord.spine.pl

    4 stycznia 2008 at 19:34

    Pozwole sobie troche kotka ogonem odwrocic… wszystkie panstwa arabskie, przez ktore przebiega trasa rajdu, niezle na nim zarabiaja. I to sa latwe, nie wymagajace (prawie) zadnych inwestycji pieniadze. Moze teraz, kiedy portfel zaboli, troszeczke bardziej powaznie zajma sie spacyfikowaniem swoich terrorystow. Tak zeby przyszloroczny rajd byl bezpieczny. Moze ta decyzja okaze sie jednak nie przegrana, ale zwyciestwem w walce z terroryzmem?

  29. Gość: , bitech-kord.spine.pl

    4 stycznia 2008 at 19:34

    Pozwole sobie troche kotka ogonem odwrocic… wszystkie panstwa arabskie, przez ktore przebiega trasa rajdu, niezle na nim zarabiaja. I to sa latwe, nie wymagajace (prawie) zadnych inwestycji pieniadze. Moze teraz, kiedy portfel zaboli, troszeczke bardziej powaznie zajma sie spacyfikowaniem swoich terrorystow. Tak zeby przyszloroczny rajd byl bezpieczny. Moze ta decyzja okaze sie jednak nie przegrana, ale zwyciestwem w walce z terroryzmem?

  30. Gość: , bitech-kord.spine.pl

    4 stycznia 2008 at 19:34

    Pozwole sobie troche kotka ogonem odwrocic… wszystkie panstwa arabskie, przez ktore przebiega trasa rajdu, niezle na nim zarabiaja. I to sa latwe, nie wymagajace (prawie) zadnych inwestycji pieniadze. Moze teraz, kiedy portfel zaboli, troszeczke bardziej powaznie zajma sie spacyfikowaniem swoich terrorystow. Tak zeby przyszloroczny rajd byl bezpieczny. Moze ta decyzja okaze sie jednak nie przegrana, ale zwyciestwem w walce z terroryzmem?

  31. Gość: JohnnY, dra35.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 stycznia 2008 at 21:39

    Wielka szkoda, że Dakar nie zainauguruje :/ Tym bardziej szkoda, że to był jubileusz! Zgadzam się z Gość: , bitech-kord.spine.pl – ale terroryści są jak karaluchy, na czole nie mają wypisane – TERRORIST, ciężko jest walczyć z każdym ‚Kowalskim’.

    Panie Michale, czekam na odpowiedź na maila 😀 ‚kibice są żądni tekstów’ 😀

    pozdro for all

  32. Gość: JohnnY, dra35.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 stycznia 2008 at 21:39

    Wielka szkoda, że Dakar nie zainauguruje :/ Tym bardziej szkoda, że to był jubileusz! Zgadzam się z Gość: , bitech-kord.spine.pl – ale terroryści są jak karaluchy, na czole nie mają wypisane – TERRORIST, ciężko jest walczyć z każdym ‚Kowalskim’.

    Panie Michale, czekam na odpowiedź na maila 😀 ‚kibice są żądni tekstów’ 😀

    pozdro for all

  33. Gość: JohnnY, dra35.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 stycznia 2008 at 21:39

    Wielka szkoda, że Dakar nie zainauguruje :/ Tym bardziej szkoda, że to był jubileusz! Zgadzam się z Gość: , bitech-kord.spine.pl – ale terroryści są jak karaluchy, na czole nie mają wypisane – TERRORIST, ciężko jest walczyć z każdym ‚Kowalskim’.

    Panie Michale, czekam na odpowiedź na maila 😀 ‚kibice są żądni tekstów’ 😀

    pozdro for all

  34. albiceleste10

    5 stycznia 2008 at 00:05

    Jak na moje, nigdy w takiej sytuacji nie da sie jednoznacznie określić, czy akurat przyjęta postawa jest właściwa, czy niekoniecznie. Bo z jednej strony – ok. Nie ulegajmy, nie negocjujmy. Niech sukinsyny wiedzą, że się ich nie boimy. Z drugiej – Malik ma rację. Zawsze trzeba pamiętać, że w tego typu kwestiach chodzi o ludzkie życie. Co byś powiedział, Michale, gdyby rajd się odbył, a choćby jeden z uczestników nie dojechał do mety, bo jakiś dekiel czytający Koran do góry nogami i przez lunetę do karabinu postanowił zauczestniczyć w Dżihad? Jasne, Dakar chłonął już ludzkie istnienia. Ale były to przypadki wpisane w specyfikę tego rajdu, wynikające z ryzyka uprawiania takiej właśnie dyscypliny. A zdaje mi się, że motocyklowy slalom między latającymi pociskami nie powinien być wpisany w krajobraz żadnej imprezy sportowej.

  35. albiceleste10

    5 stycznia 2008 at 00:05

    Jak na moje, nigdy w takiej sytuacji nie da sie jednoznacznie określić, czy akurat przyjęta postawa jest właściwa, czy niekoniecznie. Bo z jednej strony – ok. Nie ulegajmy, nie negocjujmy. Niech sukinsyny wiedzą, że się ich nie boimy. Z drugiej – Malik ma rację. Zawsze trzeba pamiętać, że w tego typu kwestiach chodzi o ludzkie życie. Co byś powiedział, Michale, gdyby rajd się odbył, a choćby jeden z uczestników nie dojechał do mety, bo jakiś dekiel czytający Koran do góry nogami i przez lunetę do karabinu postanowił zauczestniczyć w Dżihad? Jasne, Dakar chłonął już ludzkie istnienia. Ale były to przypadki wpisane w specyfikę tego rajdu, wynikające z ryzyka uprawiania takiej właśnie dyscypliny. A zdaje mi się, że motocyklowy slalom między latającymi pociskami nie powinien być wpisany w krajobraz żadnej imprezy sportowej.

  36. albiceleste10

    5 stycznia 2008 at 00:05

    Jak na moje, nigdy w takiej sytuacji nie da sie jednoznacznie określić, czy akurat przyjęta postawa jest właściwa, czy niekoniecznie. Bo z jednej strony – ok. Nie ulegajmy, nie negocjujmy. Niech sukinsyny wiedzą, że się ich nie boimy. Z drugiej – Malik ma rację. Zawsze trzeba pamiętać, że w tego typu kwestiach chodzi o ludzkie życie. Co byś powiedział, Michale, gdyby rajd się odbył, a choćby jeden z uczestników nie dojechał do mety, bo jakiś dekiel czytający Koran do góry nogami i przez lunetę do karabinu postanowił zauczestniczyć w Dżihad? Jasne, Dakar chłonął już ludzkie istnienia. Ale były to przypadki wpisane w specyfikę tego rajdu, wynikające z ryzyka uprawiania takiej właśnie dyscypliny. A zdaje mi się, że motocyklowy slalom między latającymi pociskami nie powinien być wpisany w krajobraz żadnej imprezy sportowej.

  37. Gość: ali, 213-238-113-214.adsl.inetia.pl

    5 stycznia 2008 at 01:55

    Po raz pierwszy terrorysta komuś uratuje życie. A przynajmniej, przedłuży.

  38. Gość: ali, 213-238-113-214.adsl.inetia.pl

    5 stycznia 2008 at 01:55

    Po raz pierwszy terrorysta komuś uratuje życie. A przynajmniej, przedłuży.

  39. Gość: ali, 213-238-113-214.adsl.inetia.pl

    5 stycznia 2008 at 01:55

    Po raz pierwszy terrorysta komuś uratuje życie. A przynajmniej, przedłuży.

  40. ckpiter

    5 stycznia 2008 at 13:00

    to naprawdę najsmutniejsza wiadomość jaką usłyszałem od dawna

    uwielbiam relacje z Dakaru i czekałem na nie z utęsknieniem 🙁

    smutne to ze organizatorzy poddali się bez walki – choć prawdziwych powodów pewnie nigdy nie poznamy.

  41. ckpiter

    5 stycznia 2008 at 13:00

    to naprawdę najsmutniejsza wiadomość jaką usłyszałem od dawna

    uwielbiam relacje z Dakaru i czekałem na nie z utęsknieniem 🙁

    smutne to ze organizatorzy poddali się bez walki – choć prawdziwych powodów pewnie nigdy nie poznamy.

  42. ckpiter

    5 stycznia 2008 at 13:00

    to naprawdę najsmutniejsza wiadomość jaką usłyszałem od dawna

    uwielbiam relacje z Dakaru i czekałem na nie z utęsknieniem 🙁

    smutne to ze organizatorzy poddali się bez walki – choć prawdziwych powodów pewnie nigdy nie poznamy.

  43. malik83

    5 stycznia 2008 at 14:10

    Właśnie przeczytałem,że Rajd odwołano ponieważ wycofała sie firma ubezpieczeniowa. To znaczy,że gdyby ta firma nadal ubezpieczał rajd to zagrożenie dla uczestników było by mniejsze? Obłęd. Tak na prawdę wcale nie chodzi o zdrowie i życie ludzi lecz o pieniądze. Świat oszalał i to nie tylko przez obłąkanych terrorstów alę głównie dzięki pragnieniu gigantycznego zysku. To stawia organizatorów w pozycji pazernych nieudaczników!

  44. malik83

    5 stycznia 2008 at 14:10

    Właśnie przeczytałem,że Rajd odwołano ponieważ wycofała sie firma ubezpieczeniowa. To znaczy,że gdyby ta firma nadal ubezpieczał rajd to zagrożenie dla uczestników było by mniejsze? Obłęd. Tak na prawdę wcale nie chodzi o zdrowie i życie ludzi lecz o pieniądze. Świat oszalał i to nie tylko przez obłąkanych terrorstów alę głównie dzięki pragnieniu gigantycznego zysku. To stawia organizatorów w pozycji pazernych nieudaczników!

  45. malik83

    5 stycznia 2008 at 14:10

    Właśnie przeczytałem,że Rajd odwołano ponieważ wycofała sie firma ubezpieczeniowa. To znaczy,że gdyby ta firma nadal ubezpieczał rajd to zagrożenie dla uczestników było by mniejsze? Obłęd. Tak na prawdę wcale nie chodzi o zdrowie i życie ludzi lecz o pieniądze. Świat oszalał i to nie tylko przez obłąkanych terrorstów alę głównie dzięki pragnieniu gigantycznego zysku. To stawia organizatorów w pozycji pazernych nieudaczników!

  46. bnowy

    5 stycznia 2008 at 17:11

    moim zdaniem bardzo trafny komentarz Michała.

    @albiceleste:
    Masz rację, tu chodziło o ludzkie życie. Ale robiąc tylko uniki moglibyśmy dojść do sytuacji, w której odwołano by np. Euro..

    Wychodzi jednak na to, że jak pisze Malik, gdyby był ubezpieczyciel rajd odbyłby się. Czyli poszło o kasę? To jest dopiero smutne…

  47. bnowy

    5 stycznia 2008 at 17:11

    moim zdaniem bardzo trafny komentarz Michała.

    @albiceleste:
    Masz rację, tu chodziło o ludzkie życie. Ale robiąc tylko uniki moglibyśmy dojść do sytuacji, w której odwołano by np. Euro..

    Wychodzi jednak na to, że jak pisze Malik, gdyby był ubezpieczyciel rajd odbyłby się. Czyli poszło o kasę? To jest dopiero smutne…

  48. bnowy

    5 stycznia 2008 at 17:11

    moim zdaniem bardzo trafny komentarz Michała.

    @albiceleste:
    Masz rację, tu chodziło o ludzkie życie. Ale robiąc tylko uniki moglibyśmy dojść do sytuacji, w której odwołano by np. Euro..

    Wychodzi jednak na to, że jak pisze Malik, gdyby był ubezpieczyciel rajd odbyłby się. Czyli poszło o kasę? To jest dopiero smutne…

  49. Gość: devious demon, apn-77-112-102-195.gprs.plus.pl

    6 stycznia 2008 at 20:31

    stajemy tutaj przed bardzo trudną kwestią – z jednej strony na szali mamy „triumf” terrorystów, zawiedzionych kibiców i zawodników, ogromne straty finansowe organizatorów (podobno minimum 35mln euro), zespołów i afrykańskich państw a z drugiej strony jednak ludzie życie… co cenniejsze? oczywiście życie – przecież nikt nie chciałby, by w Mauretanii zginął choć jeden zawodnik, mechanik albo dziennikarz. Więc jeżeli istniało realne zagrożenie, decyzja być może była słuszna.

    Tyle tylko, że bardzo wątpię w takie powody odwołania rajdu – co roku pojawia się zagrożenie terrorystyczne, przecież Al Kaida nie działa w Afryce od wczoraj… każdy kto jedzie na Dakar, czy jako zawodnik czy jako mechanik czy też dziennikarz chyba zdaje sobie z tego sprawę – organizatorzy też…

    dlatego niemal na 100% jestem pewien, że powodem jest tu wycofanie się ubezpieczyciela… w takim razie powinniśmy tylko narzekać na firmę, nie na organizatora – bo co on takiego mógł w takim razie uczynić?? puścić rajd? w przypadku jakiegokolwiek wypadku nie wypłaciłby się z odszodowaniem do końca życia… choć z drugiej strony na pewno było jakieś inne rozwiązanie, jak w 2000 roku – i tu zgadzam się z panem Michałem – trzeba było przesunąć start o kilka dni i coś na szybko zaimprowizować… dwa przejazdy OSów w Europie i w północnej Afryce?? a potem przerzut samolotami do Dakaru i tam symboliczny OS i meta?? po odwołaniu Mauretanii to byłby pseudo-Dakar, ale zawsze Dakar!! wszyscy woleliby to niż odwołanie rajdu, a terroryści raczej nie mieliby czasu na zweryfikowanie swoich planów i atak (o ile w ogóle mieli jakieś konkretne plany)

    oczywiście możemy sobie teraz tylko dywagować, nic to nie zmieni – Dakar się nie odbędzie… mam jednak nadzieję, że będzie to nauczka dla wszystkich, a także impuls do natężenia działań przeciwko terrorystom…

    choć tak gwoli ścisłości – jeżeli poszło o ubezpieczenie, to nie triumfował terroryzm, ale czysty kapitalizm i miłość do pieniądza…

    PS. ciekawe czy rajd bez ubezpieczenia mógłby się odbyć, czy jakieś przepisy tego zabraniają… bo jeżeli przed startem każdy uczestnik podpisałby papier, że nie będzie wnosił jakichkolwiek roszczeń do organizatora (czyli każdy ryzykuje na własną rękę) to może by się udało?

  50. Gość: devious demon, apn-77-112-102-195.gprs.plus.pl

    6 stycznia 2008 at 20:31

    stajemy tutaj przed bardzo trudną kwestią – z jednej strony na szali mamy „triumf” terrorystów, zawiedzionych kibiców i zawodników, ogromne straty finansowe organizatorów (podobno minimum 35mln euro), zespołów i afrykańskich państw a z drugiej strony jednak ludzie życie… co cenniejsze? oczywiście życie – przecież nikt nie chciałby, by w Mauretanii zginął choć jeden zawodnik, mechanik albo dziennikarz. Więc jeżeli istniało realne zagrożenie, decyzja być może była słuszna.

    Tyle tylko, że bardzo wątpię w takie powody odwołania rajdu – co roku pojawia się zagrożenie terrorystyczne, przecież Al Kaida nie działa w Afryce od wczoraj… każdy kto jedzie na Dakar, czy jako zawodnik czy jako mechanik czy też dziennikarz chyba zdaje sobie z tego sprawę – organizatorzy też…

    dlatego niemal na 100% jestem pewien, że powodem jest tu wycofanie się ubezpieczyciela… w takim razie powinniśmy tylko narzekać na firmę, nie na organizatora – bo co on takiego mógł w takim razie uczynić?? puścić rajd? w przypadku jakiegokolwiek wypadku nie wypłaciłby się z odszodowaniem do końca życia… choć z drugiej strony na pewno było jakieś inne rozwiązanie, jak w 2000 roku – i tu zgadzam się z panem Michałem – trzeba było przesunąć start o kilka dni i coś na szybko zaimprowizować… dwa przejazdy OSów w Europie i w północnej Afryce?? a potem przerzut samolotami do Dakaru i tam symboliczny OS i meta?? po odwołaniu Mauretanii to byłby pseudo-Dakar, ale zawsze Dakar!! wszyscy woleliby to niż odwołanie rajdu, a terroryści raczej nie mieliby czasu na zweryfikowanie swoich planów i atak (o ile w ogóle mieli jakieś konkretne plany)

    oczywiście możemy sobie teraz tylko dywagować, nic to nie zmieni – Dakar się nie odbędzie… mam jednak nadzieję, że będzie to nauczka dla wszystkich, a także impuls do natężenia działań przeciwko terrorystom…

    choć tak gwoli ścisłości – jeżeli poszło o ubezpieczenie, to nie triumfował terroryzm, ale czysty kapitalizm i miłość do pieniądza…

    PS. ciekawe czy rajd bez ubezpieczenia mógłby się odbyć, czy jakieś przepisy tego zabraniają… bo jeżeli przed startem każdy uczestnik podpisałby papier, że nie będzie wnosił jakichkolwiek roszczeń do organizatora (czyli każdy ryzykuje na własną rękę) to może by się udało?

  51. Gość: devious demon, apn-77-112-102-195.gprs.plus.pl

    6 stycznia 2008 at 20:31

    stajemy tutaj przed bardzo trudną kwestią – z jednej strony na szali mamy „triumf” terrorystów, zawiedzionych kibiców i zawodników, ogromne straty finansowe organizatorów (podobno minimum 35mln euro), zespołów i afrykańskich państw a z drugiej strony jednak ludzie życie… co cenniejsze? oczywiście życie – przecież nikt nie chciałby, by w Mauretanii zginął choć jeden zawodnik, mechanik albo dziennikarz. Więc jeżeli istniało realne zagrożenie, decyzja być może była słuszna.

    Tyle tylko, że bardzo wątpię w takie powody odwołania rajdu – co roku pojawia się zagrożenie terrorystyczne, przecież Al Kaida nie działa w Afryce od wczoraj… każdy kto jedzie na Dakar, czy jako zawodnik czy jako mechanik czy też dziennikarz chyba zdaje sobie z tego sprawę – organizatorzy też…

    dlatego niemal na 100% jestem pewien, że powodem jest tu wycofanie się ubezpieczyciela… w takim razie powinniśmy tylko narzekać na firmę, nie na organizatora – bo co on takiego mógł w takim razie uczynić?? puścić rajd? w przypadku jakiegokolwiek wypadku nie wypłaciłby się z odszodowaniem do końca życia… choć z drugiej strony na pewno było jakieś inne rozwiązanie, jak w 2000 roku – i tu zgadzam się z panem Michałem – trzeba było przesunąć start o kilka dni i coś na szybko zaimprowizować… dwa przejazdy OSów w Europie i w północnej Afryce?? a potem przerzut samolotami do Dakaru i tam symboliczny OS i meta?? po odwołaniu Mauretanii to byłby pseudo-Dakar, ale zawsze Dakar!! wszyscy woleliby to niż odwołanie rajdu, a terroryści raczej nie mieliby czasu na zweryfikowanie swoich planów i atak (o ile w ogóle mieli jakieś konkretne plany)

    oczywiście możemy sobie teraz tylko dywagować, nic to nie zmieni – Dakar się nie odbędzie… mam jednak nadzieję, że będzie to nauczka dla wszystkich, a także impuls do natężenia działań przeciwko terrorystom…

    choć tak gwoli ścisłości – jeżeli poszło o ubezpieczenie, to nie triumfował terroryzm, ale czysty kapitalizm i miłość do pieniądza…

    PS. ciekawe czy rajd bez ubezpieczenia mógłby się odbyć, czy jakieś przepisy tego zabraniają… bo jeżeli przed startem każdy uczestnik podpisałby papier, że nie będzie wnosił jakichkolwiek roszczeń do organizatora (czyli każdy ryzykuje na własną rękę) to może by się udało?

Zostaw odpowiedź