Galaktyczny Klinsmann Galaktyczny Bayern

Nie mam wątpliwości, że zatrudnienie Juergena Klinsmanna w roli trenera Bayernu Monachium to mistrzowskie posunięcie ze strony trzech wielkich cwaniaków Franza Beckenbauera, Uli Hoenessa i Karla-Heinza Rummenige. Pytanie tylko czy mistrzowskie także ze sportowego punktu widzenia? Bo z marketingowego na pewno. Klinsmann gwarantuje Bayernowi wielki sukces finansowy i przypływ milionów fanów na całym świecie.

 

Jak dla mnie zatrudnienie „Mr Motivatora” to posunięcie zgodne z filozofią galacticos dawnego prezydenta Realu Madryt Florentino Pereza. Dziś Klinsmann to wielka marka. Nie tylko w Niemczech zresztą, o czym świadczą próby zatrudnienia go przez reprezentacje USA i Anglii. W ojczyźnie są mu wdzięczni za porywający, ofensywny styl w jakim reprezentacja Niemiec gra po raz pierwszy w dziejach i pozytywne wibracje wokół kadry, co podczas mundialu natchnęło patriotyzmem cały naród. Nadano mu nimb cudotwórcy, który niekonwencjonalnymi metodami treningowymi i perfekcyjną motywacją doprowadził grupę przeciętnych piłkarzy do trzeciego miejsca na świecie. Toteż wiadomość o nowej pracy i migawki z przylotu do Monachium były na czołówkach wszystkich dzienników i wszystkich serwisów informacyjnych. Dziś w Niemczech każda firma chciałaby mieć Klinsmanna za reklamowego partnera i to za każde pieniądze. Namawiając go na podjęcie pracy, władze Bayernu właśnie sprowadziły kogoś na miarę Ronaldinho lub Kaki.

Bayern już ma bardzo silny skład, który powinien gwarantować sukces w kraju i dawać wielkie nadzieje na sukces w Europie. A będzie jeszcze silniejszy. Nie wiem dlaczego tak wielki trener jak Ottmar Hitzfeld nie jest w stanie wykorzystać potencjału takich piłkarzy. Klinsmannowi, mistrzowi motywacji może się to udać. Z czasów gry w Serie A świetnie mówi po włosku, co z pewnością wpływnie na współpracę z Luką Tonim. Z czasów gry w AS Monaco po francuski, z czego ucieszy się Franck Ribery. Po za tym w czasie gry w Bayernie (1995-1997) trafił na okres FC Hollywood, który właśnie wraca, powinien więc  własnego doświadczenia umieć sobie z nim poradzić. Nawet więc jeśli Bawarczycy nie wygrają od razu Ligi Mistrzów, grając atrakcyjny „klinsmannowski” futbol zdobędą miliony fanów w świecie.

Ryzyko jednak jest i to po obu stronach. Znając pamiętliwy charakter Beckenbauera i Hoenessa, pewne jest, że decyzja o zaproszeniu Klinsmanna musiała ich sporo kosztować. Kiedy Klinsi był trenerem reprezentacji Niemiec często go krytykowali, np. za pozbawienie Olivera Kahna opaski kapitana, potem za stawianie na Jensa Lehmanna i za osunięcie Seppa Maiera od trenowania bramkarzy. Kiedy pół roku przed mundialem Niemcy przegrały z Włochami 1:4 „Cesarz” Beckenbauer – szef komitetu organizacyjnego mistrzostw i guru, który wówczas w niemieckim futbolu mógł wszystko – publicznie zastanawiał się czy nie należy szybko wymienić trenera, żeby uniknąć narodowej katastrofy na turnieju we własnym kraju. Zaś Hoeness – pamiętam kiedy Klinsmann grał jeszcze w Bayernie – wziął stronę jego klubowego oponenta, Lothara Matthausa (do mediów przeniknął haniebny zakład obu panów, że Klinsmann nie strzeli 15 goli w sezonie).

Właśnie w (nieuchronnym chyba) konflikcie osobowości widzę zagrożenie dla sukcesu sportowego. Czy Klinsmann nie spali się w codziennej harówce, stresach, konfliktach? Nie ma też żadnych gwarancji, że jego wyjątkowe metody odniosą skutek w pracy w klubie i to tak trudnym jak Bayern. Po za tym odpowiedzialny w kadrze Klinsmanna za taktykę Joachim Loew, prowadzi teraz Niemcy, więc w Bayernie mu nie pomoże.

Ja jednak wierzę, że mu się uda: Liga Mistrzów dla Bayernu w ciągu trzech najbliższych lat. Dlaczego. Wierzę, bo ja znalazłem się „po jasnej stronie księżyca” już po naszej pierwszej rozmowie…

 

48 komentarzy

  1. malik83

    14 stycznia 2008 at 11:42

    @michał pol
    „…doprowadził grupę przeciętnych piłkarzy do trzeciego miejsca na świecie.”

    To chyba żart,prawda? Nie przepadam za niemckim futbolem,ale nazywanie piłkarzy jednej z najmocniejszych lig świata przeciętnymi nie jest trafione. Ballack, Klose czy paru innych Podolskich są tylko przeciętni? Jacy są według ciebie triumfatorzy ostatnich mistrzostw Europy-Grecy?O Polaków lepiej nie pytam.:-)

    Jeżeli chodzi o konflikt grupy trzymającej władze(brzmi chyba troszkę znajomo i po polsku)i nowego trenera to jestem spokojny. Wszyscy są profesjonalistami, pracującymi w fachu po kilkanaście-kilkadziesiąt lat.W związku z tym o relacjach decydować będą przede wszystkim wyniki(musze napisać przede wszytskim bo pamiętam wciąż historie zwolnieneia Capello z Realu). Inna sprawa,że na arenie międzynarodowej.

    Nie oznacza to jednak wcale,że Klinsmann będzie miał łatwe zadanie. jest jednak młody i prawie bez sukcesów.Osobiście nie mitologizowałbym sukcesu odniesionego podczas ostatniego mundialu. Zgoda, drużyna była w rozsypce,ale w końcu nie tak wielkiej,żeby na przykład nie wyjść z grupy. Nam Polakom to sie nie udało,a o braku formy nikt wtedy nie mówił.

    Niemcy bedąc ,jak to sie mówi, „w kryzysie” i tak mogli liczyć na ściany i arbitrów. Grali u siebie, a mistrzostwa bez gospodarzy tracą swój impet.

    Najciekawsze dopiero przed Klinsmannem.Zdecydował się na gorącą posadę w Bayernie, w klubie, któremu historia i logika nakazuje wygranie Ligi Mistrzów,z potężna rzeszą kibiców pragnących spektakularnych sukcesów. Wygranie wszystkiego na rodzinnym podwórku i tak nie zadowoli klubowych watażków. Nowy trener ma być receptą na LM.
    Osobiście nie zazdroszczę mu.Podziwiam jednak Niemca. Mógł przecież,tak jak nasi polscy trenerzy(wszystkie te Piechniczki), żyć wspomnieniami o ostatniej imprezie, podkreślając swój zmysł i odwagę trenerską.Móglby pozostać w tym blasku i ani myśleć o nowych wyzwaniach.Mógł, ale nie skorzystał z posady rentiera.

    Bayern będzie dla niego jak winda: może pojechać wysoko do góry, albo znaleść się na samym dole.Bo windy jeżdżą i w góre i w dół.

  2. malik83

    14 stycznia 2008 at 11:42

    @michał pol
    „…doprowadził grupę przeciętnych piłkarzy do trzeciego miejsca na świecie.”

    To chyba żart,prawda? Nie przepadam za niemckim futbolem,ale nazywanie piłkarzy jednej z najmocniejszych lig świata przeciętnymi nie jest trafione. Ballack, Klose czy paru innych Podolskich są tylko przeciętni? Jacy są według ciebie triumfatorzy ostatnich mistrzostw Europy-Grecy?O Polaków lepiej nie pytam.:-)

    Jeżeli chodzi o konflikt grupy trzymającej władze(brzmi chyba troszkę znajomo i po polsku)i nowego trenera to jestem spokojny. Wszyscy są profesjonalistami, pracującymi w fachu po kilkanaście-kilkadziesiąt lat.W związku z tym o relacjach decydować będą przede wszystkim wyniki(musze napisać przede wszytskim bo pamiętam wciąż historie zwolnieneia Capello z Realu). Inna sprawa,że na arenie międzynarodowej.

    Nie oznacza to jednak wcale,że Klinsmann będzie miał łatwe zadanie. jest jednak młody i prawie bez sukcesów.Osobiście nie mitologizowałbym sukcesu odniesionego podczas ostatniego mundialu. Zgoda, drużyna była w rozsypce,ale w końcu nie tak wielkiej,żeby na przykład nie wyjść z grupy. Nam Polakom to sie nie udało,a o braku formy nikt wtedy nie mówił.

    Niemcy bedąc ,jak to sie mówi, „w kryzysie” i tak mogli liczyć na ściany i arbitrów. Grali u siebie, a mistrzostwa bez gospodarzy tracą swój impet.

    Najciekawsze dopiero przed Klinsmannem.Zdecydował się na gorącą posadę w Bayernie, w klubie, któremu historia i logika nakazuje wygranie Ligi Mistrzów,z potężna rzeszą kibiców pragnących spektakularnych sukcesów. Wygranie wszystkiego na rodzinnym podwórku i tak nie zadowoli klubowych watażków. Nowy trener ma być receptą na LM.
    Osobiście nie zazdroszczę mu.Podziwiam jednak Niemca. Mógł przecież,tak jak nasi polscy trenerzy(wszystkie te Piechniczki), żyć wspomnieniami o ostatniej imprezie, podkreślając swój zmysł i odwagę trenerską.Móglby pozostać w tym blasku i ani myśleć o nowych wyzwaniach.Mógł, ale nie skorzystał z posady rentiera.

    Bayern będzie dla niego jak winda: może pojechać wysoko do góry, albo znaleść się na samym dole.Bo windy jeżdżą i w góre i w dół.

  3. malik83

    14 stycznia 2008 at 11:42

    @michał pol
    „…doprowadził grupę przeciętnych piłkarzy do trzeciego miejsca na świecie.”

    To chyba żart,prawda? Nie przepadam za niemckim futbolem,ale nazywanie piłkarzy jednej z najmocniejszych lig świata przeciętnymi nie jest trafione. Ballack, Klose czy paru innych Podolskich są tylko przeciętni? Jacy są według ciebie triumfatorzy ostatnich mistrzostw Europy-Grecy?O Polaków lepiej nie pytam.:-)

    Jeżeli chodzi o konflikt grupy trzymającej władze(brzmi chyba troszkę znajomo i po polsku)i nowego trenera to jestem spokojny. Wszyscy są profesjonalistami, pracującymi w fachu po kilkanaście-kilkadziesiąt lat.W związku z tym o relacjach decydować będą przede wszystkim wyniki(musze napisać przede wszytskim bo pamiętam wciąż historie zwolnieneia Capello z Realu). Inna sprawa,że na arenie międzynarodowej.

    Nie oznacza to jednak wcale,że Klinsmann będzie miał łatwe zadanie. jest jednak młody i prawie bez sukcesów.Osobiście nie mitologizowałbym sukcesu odniesionego podczas ostatniego mundialu. Zgoda, drużyna była w rozsypce,ale w końcu nie tak wielkiej,żeby na przykład nie wyjść z grupy. Nam Polakom to sie nie udało,a o braku formy nikt wtedy nie mówił.

    Niemcy bedąc ,jak to sie mówi, „w kryzysie” i tak mogli liczyć na ściany i arbitrów. Grali u siebie, a mistrzostwa bez gospodarzy tracą swój impet.

    Najciekawsze dopiero przed Klinsmannem.Zdecydował się na gorącą posadę w Bayernie, w klubie, któremu historia i logika nakazuje wygranie Ligi Mistrzów,z potężna rzeszą kibiców pragnących spektakularnych sukcesów. Wygranie wszystkiego na rodzinnym podwórku i tak nie zadowoli klubowych watażków. Nowy trener ma być receptą na LM.
    Osobiście nie zazdroszczę mu.Podziwiam jednak Niemca. Mógł przecież,tak jak nasi polscy trenerzy(wszystkie te Piechniczki), żyć wspomnieniami o ostatniej imprezie, podkreślając swój zmysł i odwagę trenerską.Móglby pozostać w tym blasku i ani myśleć o nowych wyzwaniach.Mógł, ale nie skorzystał z posady rentiera.

    Bayern będzie dla niego jak winda: może pojechać wysoko do góry, albo znaleść się na samym dole.Bo windy jeżdżą i w góre i w dół.

  4. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 12:06

    @malik83

    Całkiem trafne skojarzenie z Grecją. Niemcy były na mundialu drużyną wygrywającą dzięki solidności, żelaznej dyscyplinie i świetnej taktyce oraz motywacji (i ze strony trenera i całego narodu). Ale niespecjalnie dzięki indywidualnym umiejetnościom swoich piłkarzy, bo te – umówmy się – były znacznie nizsze od prezentowanych przez Włochów, Francuzów, Portugalczyków, Hlendrów czy Argnetyńczyków. Właśnie ćwierćfinał Niemcy – Argentyna idealnie ilustruje to co mam na myśli. Nie mieli prawa tego wygrać, ale Klinsmann przekonał im, że mogą. Zremisowali, wygrali w karnych dzięki woo doo Lehmanna.

    Ich piłkarz o największych indywidualnych umiejetnościach – Michael Ballack – akurat podczas mundialu nie błyszczał. Starał sie Klose, ale po mundialu nie odszedł do Milanu, Barcelony, MU czy Realu.

    Co do grupy trzymającej władze w Bayernie to mam wrażenie, że ona często reaguje nie racjonalnie, kierując się własnymi fobiami i sympatiami (vide zwolnienie Otto Rehhagelsa w swoim czasie a potem Giovani Trapattoniego). Albo trzymanie strony Matthaeusa przeciwko intelektualiście Klinsmannowi. Nie wiem jak Franz Beckenbauer to zniesie, jeśłi Klismann stanie się w Niemczech bardziej popularny i ważny od niego…

  5. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 12:06

    @malik83

    Całkiem trafne skojarzenie z Grecją. Niemcy były na mundialu drużyną wygrywającą dzięki solidności, żelaznej dyscyplinie i świetnej taktyce oraz motywacji (i ze strony trenera i całego narodu). Ale niespecjalnie dzięki indywidualnym umiejetnościom swoich piłkarzy, bo te – umówmy się – były znacznie nizsze od prezentowanych przez Włochów, Francuzów, Portugalczyków, Hlendrów czy Argnetyńczyków. Właśnie ćwierćfinał Niemcy – Argentyna idealnie ilustruje to co mam na myśli. Nie mieli prawa tego wygrać, ale Klinsmann przekonał im, że mogą. Zremisowali, wygrali w karnych dzięki woo doo Lehmanna.

    Ich piłkarz o największych indywidualnych umiejetnościach – Michael Ballack – akurat podczas mundialu nie błyszczał. Starał sie Klose, ale po mundialu nie odszedł do Milanu, Barcelony, MU czy Realu.

    Co do grupy trzymającej władze w Bayernie to mam wrażenie, że ona często reaguje nie racjonalnie, kierując się własnymi fobiami i sympatiami (vide zwolnienie Otto Rehhagelsa w swoim czasie a potem Giovani Trapattoniego). Albo trzymanie strony Matthaeusa przeciwko intelektualiście Klinsmannowi. Nie wiem jak Franz Beckenbauer to zniesie, jeśłi Klismann stanie się w Niemczech bardziej popularny i ważny od niego…

  6. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 12:06

    @malik83

    Całkiem trafne skojarzenie z Grecją. Niemcy były na mundialu drużyną wygrywającą dzięki solidności, żelaznej dyscyplinie i świetnej taktyce oraz motywacji (i ze strony trenera i całego narodu). Ale niespecjalnie dzięki indywidualnym umiejetnościom swoich piłkarzy, bo te – umówmy się – były znacznie nizsze od prezentowanych przez Włochów, Francuzów, Portugalczyków, Hlendrów czy Argnetyńczyków. Właśnie ćwierćfinał Niemcy – Argentyna idealnie ilustruje to co mam na myśli. Nie mieli prawa tego wygrać, ale Klinsmann przekonał im, że mogą. Zremisowali, wygrali w karnych dzięki woo doo Lehmanna.

    Ich piłkarz o największych indywidualnych umiejetnościach – Michael Ballack – akurat podczas mundialu nie błyszczał. Starał sie Klose, ale po mundialu nie odszedł do Milanu, Barcelony, MU czy Realu.

    Co do grupy trzymającej władze w Bayernie to mam wrażenie, że ona często reaguje nie racjonalnie, kierując się własnymi fobiami i sympatiami (vide zwolnienie Otto Rehhagelsa w swoim czasie a potem Giovani Trapattoniego). Albo trzymanie strony Matthaeusa przeciwko intelektualiście Klinsmannowi. Nie wiem jak Franz Beckenbauer to zniesie, jeśłi Klismann stanie się w Niemczech bardziej popularny i ważny od niego…

  7. malik83

    14 stycznia 2008 at 12:28

    Akurat wspomniany mecz Niemcy-Argerytna to mój słaby punkt. Długo się nie mogłem pozbierać po odpadnięciu Argentyny. Co do przeciętności niemieckich piłkarzy. Nie mozna zapomniec ,że mundial to nie tylko Francja, Włochy czy Brazylia. to także takie firmy jak Tunezja, Arabia Saudyjska czy Polska. Rozumiem,że Niemców mierzymy względem tych najlepszych. Ale czy takie podejscie jest słuszne?W efekcie braku określeń na poziom tych naprawdę słabych.

    Kolejna sprawa, a kiedy Niemcy nie wygrywali dzięki żelaznej taktyce, motywacji i umiejętnosći gray do końca?Praktycznie na każdym turnieju było podobnie. Wszyscy sie przekonywali ,że niemiecka solidnosć może zwyciężać hiszpańska czy francuską finezją. Skoro na ostatnich mistrzostwach było tak jak zawsze, to skąd te modły do Klinsmana?Przecięz zespół grał prawie tak jak zawsze,brzydko ale skutecznie.Przykład meczu z Polska sam sie ciśnie na usta.

    Dlatego też napisąłem wczesniej,że nie mitologizowałbym sukcesu odniesionego podczas ostatniego mundialu. Klinsman jawi mi się narazie jako sprawny psycholog i spin doktor, który przyjmując posadę w Bayernie dowodzi swej odwagi i chęci nabierania doświadczeń.

    Chwała mu za odwagę,ale nie za warsztat trenerski. Bo praca w klubie różni sie od tej w kadrze. Jako selekcjoner, który musi byc przede wszystkim psychologiem, poradził sobie. Czy jako trener klubowy też będzie odnosił sukcesy?Nie wiem ja ,nie wie nikt. Klinsamn jako taki jeszcze nie pracował.

  8. malik83

    14 stycznia 2008 at 12:28

    Akurat wspomniany mecz Niemcy-Argerytna to mój słaby punkt. Długo się nie mogłem pozbierać po odpadnięciu Argentyny. Co do przeciętności niemieckich piłkarzy. Nie mozna zapomniec ,że mundial to nie tylko Francja, Włochy czy Brazylia. to także takie firmy jak Tunezja, Arabia Saudyjska czy Polska. Rozumiem,że Niemców mierzymy względem tych najlepszych. Ale czy takie podejscie jest słuszne?W efekcie braku określeń na poziom tych naprawdę słabych.

    Kolejna sprawa, a kiedy Niemcy nie wygrywali dzięki żelaznej taktyce, motywacji i umiejętnosći gray do końca?Praktycznie na każdym turnieju było podobnie. Wszyscy sie przekonywali ,że niemiecka solidnosć może zwyciężać hiszpańska czy francuską finezją. Skoro na ostatnich mistrzostwach było tak jak zawsze, to skąd te modły do Klinsmana?Przecięz zespół grał prawie tak jak zawsze,brzydko ale skutecznie.Przykład meczu z Polska sam sie ciśnie na usta.

    Dlatego też napisąłem wczesniej,że nie mitologizowałbym sukcesu odniesionego podczas ostatniego mundialu. Klinsman jawi mi się narazie jako sprawny psycholog i spin doktor, który przyjmując posadę w Bayernie dowodzi swej odwagi i chęci nabierania doświadczeń.

    Chwała mu za odwagę,ale nie za warsztat trenerski. Bo praca w klubie różni sie od tej w kadrze. Jako selekcjoner, który musi byc przede wszystkim psychologiem, poradził sobie. Czy jako trener klubowy też będzie odnosił sukcesy?Nie wiem ja ,nie wie nikt. Klinsamn jako taki jeszcze nie pracował.

  9. malik83

    14 stycznia 2008 at 12:28

    Akurat wspomniany mecz Niemcy-Argerytna to mój słaby punkt. Długo się nie mogłem pozbierać po odpadnięciu Argentyny. Co do przeciętności niemieckich piłkarzy. Nie mozna zapomniec ,że mundial to nie tylko Francja, Włochy czy Brazylia. to także takie firmy jak Tunezja, Arabia Saudyjska czy Polska. Rozumiem,że Niemców mierzymy względem tych najlepszych. Ale czy takie podejscie jest słuszne?W efekcie braku określeń na poziom tych naprawdę słabych.

    Kolejna sprawa, a kiedy Niemcy nie wygrywali dzięki żelaznej taktyce, motywacji i umiejętnosći gray do końca?Praktycznie na każdym turnieju było podobnie. Wszyscy sie przekonywali ,że niemiecka solidnosć może zwyciężać hiszpańska czy francuską finezją. Skoro na ostatnich mistrzostwach było tak jak zawsze, to skąd te modły do Klinsmana?Przecięz zespół grał prawie tak jak zawsze,brzydko ale skutecznie.Przykład meczu z Polska sam sie ciśnie na usta.

    Dlatego też napisąłem wczesniej,że nie mitologizowałbym sukcesu odniesionego podczas ostatniego mundialu. Klinsman jawi mi się narazie jako sprawny psycholog i spin doktor, który przyjmując posadę w Bayernie dowodzi swej odwagi i chęci nabierania doświadczeń.

    Chwała mu za odwagę,ale nie za warsztat trenerski. Bo praca w klubie różni sie od tej w kadrze. Jako selekcjoner, który musi byc przede wszystkim psychologiem, poradził sobie. Czy jako trener klubowy też będzie odnosił sukcesy?Nie wiem ja ,nie wie nikt. Klinsamn jako taki jeszcze nie pracował.

  10. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 13:25

    sformułowanie ‚spin doktor’ w odniesieniu do Klinsmanna bardzo i się podoba. on na mundial dobrał sobie sztab ludzi jak na prezydencką kampanię wyborczą…

  11. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 13:25

    sformułowanie ‚spin doktor’ w odniesieniu do Klinsmanna bardzo i się podoba. on na mundial dobrał sobie sztab ludzi jak na prezydencką kampanię wyborczą…

  12. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 13:25

    sformułowanie ‚spin doktor’ w odniesieniu do Klinsmanna bardzo i się podoba. on na mundial dobrał sobie sztab ludzi jak na prezydencką kampanię wyborczą…

  13. malik83

    14 stycznia 2008 at 14:46

    O tym właśnie mówię. Był wtedy prawie tak efektowny jak minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego:-).

  14. malik83

    14 stycznia 2008 at 14:46

    O tym właśnie mówię. Był wtedy prawie tak efektowny jak minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego:-).

  15. malik83

    14 stycznia 2008 at 14:46

    O tym właśnie mówię. Był wtedy prawie tak efektowny jak minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego:-).

  16. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    14 stycznia 2008 at 16:17

    Niemcy w 2006 mieli przeciętną drużynę. Dobry bramkarz, niezły napastnik, wybitny boczny (lewy) obrońca, (razem) solidny duet Frings-Ballack. Na upartego Bastian S. I to tyle.

    A Bundeslidze dziś bliżej do ligi francuskiej albo nawet portugalskiej lub tureckiej niż Serie A, La Liga lub Premier League. Zazdrość może wzbudzać frekwencja,

    A co do meczu z Arg. Pekerman zwariował. I Riquelme… do tego meczu jego wady były maskowane, tu mleko się rozlało.

  17. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    14 stycznia 2008 at 16:17

    Niemcy w 2006 mieli przeciętną drużynę. Dobry bramkarz, niezły napastnik, wybitny boczny (lewy) obrońca, (razem) solidny duet Frings-Ballack. Na upartego Bastian S. I to tyle.

    A Bundeslidze dziś bliżej do ligi francuskiej albo nawet portugalskiej lub tureckiej niż Serie A, La Liga lub Premier League. Zazdrość może wzbudzać frekwencja,

    A co do meczu z Arg. Pekerman zwariował. I Riquelme… do tego meczu jego wady były maskowane, tu mleko się rozlało.

  18. Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl

    14 stycznia 2008 at 16:17

    Niemcy w 2006 mieli przeciętną drużynę. Dobry bramkarz, niezły napastnik, wybitny boczny (lewy) obrońca, (razem) solidny duet Frings-Ballack. Na upartego Bastian S. I to tyle.

    A Bundeslidze dziś bliżej do ligi francuskiej albo nawet portugalskiej lub tureckiej niż Serie A, La Liga lub Premier League. Zazdrość może wzbudzać frekwencja,

    A co do meczu z Arg. Pekerman zwariował. I Riquelme… do tego meczu jego wady były maskowane, tu mleko się rozlało.

  19. pipes_pipes

    14 stycznia 2008 at 16:28

    Jak dla mnie Klinsmann to idealny człowiek na stanowisko trenera w Bayernie. Pod jego wodzą Niemcy zajęli III miejsce na Mundialu, a za czasów Voelera II. Należy jednak rozpatrywać MŚ pod względem drzewka tabelki- można trafić tak jak Niemcy ad 2002 tylko w finale na kogoś groźnego. W 2006 Niemcy zaimponowali mi ćwierćfinałem, po którym darłem się po niebiosa, że nie zobaczę Riquelme i Messiego. Klinsmann doskonale wiedział, że tylko w karnych mają szansę wygrać (dlatego Klose sfaulował ostro
    Abbondanzierego, który szykował się na karne- Leo Franco aż tak dobry nie jest). Tak na dobrą sprawę można rzec, że Klinsmann nie wytrzyma częstego grania (kadra to raptem kilka meczy na cały rok, w tym większość z „kiepasami”) i że jest żółtodziobem, ale warto wtedy pomyśleć o Sir Alexie Fergusonie. Trener MU jest (chyba) obecnie najbardziej utytułowanym coach’em świata… Czy on zaczynał mając bogate referencje? Nie był piłkarzem wybitnym, takim jak Juergen…

  20. pipes_pipes

    14 stycznia 2008 at 16:28

    Jak dla mnie Klinsmann to idealny człowiek na stanowisko trenera w Bayernie. Pod jego wodzą Niemcy zajęli III miejsce na Mundialu, a za czasów Voelera II. Należy jednak rozpatrywać MŚ pod względem drzewka tabelki- można trafić tak jak Niemcy ad 2002 tylko w finale na kogoś groźnego. W 2006 Niemcy zaimponowali mi ćwierćfinałem, po którym darłem się po niebiosa, że nie zobaczę Riquelme i Messiego. Klinsmann doskonale wiedział, że tylko w karnych mają szansę wygrać (dlatego Klose sfaulował ostro
    Abbondanzierego, który szykował się na karne- Leo Franco aż tak dobry nie jest). Tak na dobrą sprawę można rzec, że Klinsmann nie wytrzyma częstego grania (kadra to raptem kilka meczy na cały rok, w tym większość z „kiepasami”) i że jest żółtodziobem, ale warto wtedy pomyśleć o Sir Alexie Fergusonie. Trener MU jest (chyba) obecnie najbardziej utytułowanym coach’em świata… Czy on zaczynał mając bogate referencje? Nie był piłkarzem wybitnym, takim jak Juergen…

  21. pipes_pipes

    14 stycznia 2008 at 16:28

    Jak dla mnie Klinsmann to idealny człowiek na stanowisko trenera w Bayernie. Pod jego wodzą Niemcy zajęli III miejsce na Mundialu, a za czasów Voelera II. Należy jednak rozpatrywać MŚ pod względem drzewka tabelki- można trafić tak jak Niemcy ad 2002 tylko w finale na kogoś groźnego. W 2006 Niemcy zaimponowali mi ćwierćfinałem, po którym darłem się po niebiosa, że nie zobaczę Riquelme i Messiego. Klinsmann doskonale wiedział, że tylko w karnych mają szansę wygrać (dlatego Klose sfaulował ostro
    Abbondanzierego, który szykował się na karne- Leo Franco aż tak dobry nie jest). Tak na dobrą sprawę można rzec, że Klinsmann nie wytrzyma częstego grania (kadra to raptem kilka meczy na cały rok, w tym większość z „kiepasami”) i że jest żółtodziobem, ale warto wtedy pomyśleć o Sir Alexie Fergusonie. Trener MU jest (chyba) obecnie najbardziej utytułowanym coach’em świata… Czy on zaczynał mając bogate referencje? Nie był piłkarzem wybitnym, takim jak Juergen…

  22. ajwenseven

    14 stycznia 2008 at 18:23

    Każdy nawet najlepszy trener na świecie zaczynał od zera. Swoje CV zapełniał transferami, wygranymi, porażkami, seriami , wypowiedziami. Ja osobiście cieszę iż Jurgen będzie trenerem Bayren’u. Postać Ferusona, która wywołał ‚pipes-pipes’ to pewien fenomen na skalę światową jeśli chodzi o trenerską ławkę. Są inni trenerzy, którzy mieli słaby staż z tym zawodem, a jednak im sie udało, np. Balić (Chorwacja), Mourinho (Porto), czy w naszych polskich realiach Skroża. Oczywiście byli też tacy, którym się nie udało bądź wyszło dość przeciętnie… Więc jeśli chodzi o Kilnsmana jest on trochę taką tabula rasa..

  23. ajwenseven

    14 stycznia 2008 at 18:23

    Każdy nawet najlepszy trener na świecie zaczynał od zera. Swoje CV zapełniał transferami, wygranymi, porażkami, seriami , wypowiedziami. Ja osobiście cieszę iż Jurgen będzie trenerem Bayren’u. Postać Ferusona, która wywołał ‚pipes-pipes’ to pewien fenomen na skalę światową jeśli chodzi o trenerską ławkę. Są inni trenerzy, którzy mieli słaby staż z tym zawodem, a jednak im sie udało, np. Balić (Chorwacja), Mourinho (Porto), czy w naszych polskich realiach Skroża. Oczywiście byli też tacy, którym się nie udało bądź wyszło dość przeciętnie… Więc jeśli chodzi o Kilnsmana jest on trochę taką tabula rasa..

  24. ajwenseven

    14 stycznia 2008 at 18:23

    Każdy nawet najlepszy trener na świecie zaczynał od zera. Swoje CV zapełniał transferami, wygranymi, porażkami, seriami , wypowiedziami. Ja osobiście cieszę iż Jurgen będzie trenerem Bayren’u. Postać Ferusona, która wywołał ‚pipes-pipes’ to pewien fenomen na skalę światową jeśli chodzi o trenerską ławkę. Są inni trenerzy, którzy mieli słaby staż z tym zawodem, a jednak im sie udało, np. Balić (Chorwacja), Mourinho (Porto), czy w naszych polskich realiach Skroża. Oczywiście byli też tacy, którym się nie udało bądź wyszło dość przeciętnie… Więc jeśli chodzi o Kilnsmana jest on trochę taką tabula rasa..

  25. malik83

    14 stycznia 2008 at 18:28

    @pipes pipes
    Ferguson rozpoczynając pracę jako trener Man Unt miał już bogate CV.Wystarczy chociażby wspomnieć o sukcesach w Aberdeen. W jego przypadku posadę w wielkim klubie nie dostał za piękną gębę. lecz za realne osięgnięcia w piłce klubowej. Po za tym klasa sportowa Aberdeen a Bayernu to dwie różne bajki. Dlatego też ciekaw jestem jak sobie poradzi Klinsmann-trener w realiach piłkarstwa klubowego. W końcu jest w tej materii nowicjuszem.

  26. malik83

    14 stycznia 2008 at 18:28

    @pipes pipes
    Ferguson rozpoczynając pracę jako trener Man Unt miał już bogate CV.Wystarczy chociażby wspomnieć o sukcesach w Aberdeen. W jego przypadku posadę w wielkim klubie nie dostał za piękną gębę. lecz za realne osięgnięcia w piłce klubowej. Po za tym klasa sportowa Aberdeen a Bayernu to dwie różne bajki. Dlatego też ciekaw jestem jak sobie poradzi Klinsmann-trener w realiach piłkarstwa klubowego. W końcu jest w tej materii nowicjuszem.

  27. malik83

    14 stycznia 2008 at 18:28

    @pipes pipes
    Ferguson rozpoczynając pracę jako trener Man Unt miał już bogate CV.Wystarczy chociażby wspomnieć o sukcesach w Aberdeen. W jego przypadku posadę w wielkim klubie nie dostał za piękną gębę. lecz za realne osięgnięcia w piłce klubowej. Po za tym klasa sportowa Aberdeen a Bayernu to dwie różne bajki. Dlatego też ciekaw jestem jak sobie poradzi Klinsmann-trener w realiach piłkarstwa klubowego. W końcu jest w tej materii nowicjuszem.

  28. pipes_pipes

    14 stycznia 2008 at 18:39

    Tak, co do Sir Alexa- do Aberdeen udał się jako nowicjusz 🙂 Klinsmann ma przecież III miejsce na mś. Jak dla mnie to jegomość z klasą, poradzić sobie z taaakim stresem i wielką odpowiedzialnością- musiał zadowolić rodaków, Franza i całemu światu pokazać efektywny futbol miły dla oka. Jeszcze ten Kahn… W Bayernie da sobie radę, bo choć tak medialny jak Jose Mourinho nie jest ma osobowość (he has bolts). Michał, chętnie bym był na Twym miejscu i po wywiadzie pełen entuzjazmu rzekł „Tschus”.

  29. pipes_pipes

    14 stycznia 2008 at 18:39

    Tak, co do Sir Alexa- do Aberdeen udał się jako nowicjusz 🙂 Klinsmann ma przecież III miejsce na mś. Jak dla mnie to jegomość z klasą, poradzić sobie z taaakim stresem i wielką odpowiedzialnością- musiał zadowolić rodaków, Franza i całemu światu pokazać efektywny futbol miły dla oka. Jeszcze ten Kahn… W Bayernie da sobie radę, bo choć tak medialny jak Jose Mourinho nie jest ma osobowość (he has bolts). Michał, chętnie bym był na Twym miejscu i po wywiadzie pełen entuzjazmu rzekł „Tschus”.

  30. pipes_pipes

    14 stycznia 2008 at 18:39

    Tak, co do Sir Alexa- do Aberdeen udał się jako nowicjusz 🙂 Klinsmann ma przecież III miejsce na mś. Jak dla mnie to jegomość z klasą, poradzić sobie z taaakim stresem i wielką odpowiedzialnością- musiał zadowolić rodaków, Franza i całemu światu pokazać efektywny futbol miły dla oka. Jeszcze ten Kahn… W Bayernie da sobie radę, bo choć tak medialny jak Jose Mourinho nie jest ma osobowość (he has bolts). Michał, chętnie bym był na Twym miejscu i po wywiadzie pełen entuzjazmu rzekł „Tschus”.

  31. kotobs

    14 stycznia 2008 at 20:54

    Jest to zagrywka dość ryzykowna, ze strony klubu, który chcę na stałe powrócić do europejskiej czołówki. Widzę tu bardziej chwyt marketingowy niż podpartą aspektem sportowym rzetelną analizę „gadających głów” w sztabie Bayernu. No ale skoro Bayern chce stać się marką globalna to dlaczego nie. Jak się Jurgenowi nie uda do wzięcia będzie np Benitez;)

  32. kotobs

    14 stycznia 2008 at 20:54

    Jest to zagrywka dość ryzykowna, ze strony klubu, który chcę na stałe powrócić do europejskiej czołówki. Widzę tu bardziej chwyt marketingowy niż podpartą aspektem sportowym rzetelną analizę „gadających głów” w sztabie Bayernu. No ale skoro Bayern chce stać się marką globalna to dlaczego nie. Jak się Jurgenowi nie uda do wzięcia będzie np Benitez;)

  33. kotobs

    14 stycznia 2008 at 20:54

    Jest to zagrywka dość ryzykowna, ze strony klubu, który chcę na stałe powrócić do europejskiej czołówki. Widzę tu bardziej chwyt marketingowy niż podpartą aspektem sportowym rzetelną analizę „gadających głów” w sztabie Bayernu. No ale skoro Bayern chce stać się marką globalna to dlaczego nie. Jak się Jurgenowi nie uda do wzięcia będzie np Benitez;)

  34. albiceleste10

    14 stycznia 2008 at 21:20

    Moim zdaniem Klinsmanna należy porównywać nie do SAF’a (bo i niby z jakiej racji?), a do Rijkaarda. Tu paralele nasuwają się same. Obaj byli wybitni gracze, obaj zaczynali przygodę z trenerką od własnej kadry narodowej, obaj doprowadzili te kadry do trzecich miejsc na wielkich imprezach. Obaj także trafili do wielkich klubów (choć Rijkaard miał jeszcze epizod w Rotterdamie). Wreszcie obaj, choć w nieco innym czasie i różnych okolicznościach, stracili swych superasystentów odpowiedzialnych za taktykę. Jeżeli Klinsmann bez Loewa radzić będzie sobie tak samo, jak Rijkaard bez Ten Cate, to kibice Bayernu (sam lubię ten klub) nie mają się z czego cieszyć. Spin doktorstwo i parcie na szkło owszem, starczą, ale na samą Bundesligę, której obecnie – jak ktoś słusznie zauważył – znacznie bliżej do Turcji, czy Portugalii, niż do Włoch, Hiszpanii i Anglii. Śmiem twierdzić, że z takim, a może i wzmocnionym, składem FC Holywood mistrzostwo Niemiec wywalczyłaby większość biorących udział w tej dyskusji. Ale LM to już inna bajka. Tam trzeba mieć jakieś pojęcie o tym, co się robi. Czy Klinsmann je ma? Pożywiom, uwid’im.
    Zostaje jeszcze ruszana przez moich przedpiszców kwestia specyfiki piłki klubowej. Praca z Bayernem to nie kilka sparringów, a potem siedem gier w światłach mundialowych jupiterów. Nawet tak wielki klub musi tydzień w tydzień wychodzić na boisko i grać masę spotkań, w których właściwie nic nie można zyskać. Bo zwycięstwa oczekują wszyscy i wszyscy przyjmą je jako normalkę. Ale jakakolwiek strata punktów oznacza wstyd. I to jest kolejny znak zapytania. Jak świecący w błyskach fleszy Klinsi poradzi sobie w meczach z Hansą, Energie, czy Duisburgiem, albo – co jeszcze ciekawsze – w pucharowych konfrontacjach z jakimś Wattenscheid?

    pees (przeniesione spod poprzedniego wątku)
    Michał, wydaje mi się, że Józek nie tyle będzie mellow jako menedżer LCF, co na tyle smart arse, żeby nie zostać memedżerem LFC.

  35. albiceleste10

    14 stycznia 2008 at 21:20

    Moim zdaniem Klinsmanna należy porównywać nie do SAF’a (bo i niby z jakiej racji?), a do Rijkaarda. Tu paralele nasuwają się same. Obaj byli wybitni gracze, obaj zaczynali przygodę z trenerką od własnej kadry narodowej, obaj doprowadzili te kadry do trzecich miejsc na wielkich imprezach. Obaj także trafili do wielkich klubów (choć Rijkaard miał jeszcze epizod w Rotterdamie). Wreszcie obaj, choć w nieco innym czasie i różnych okolicznościach, stracili swych superasystentów odpowiedzialnych za taktykę. Jeżeli Klinsmann bez Loewa radzić będzie sobie tak samo, jak Rijkaard bez Ten Cate, to kibice Bayernu (sam lubię ten klub) nie mają się z czego cieszyć. Spin doktorstwo i parcie na szkło owszem, starczą, ale na samą Bundesligę, której obecnie – jak ktoś słusznie zauważył – znacznie bliżej do Turcji, czy Portugalii, niż do Włoch, Hiszpanii i Anglii. Śmiem twierdzić, że z takim, a może i wzmocnionym, składem FC Holywood mistrzostwo Niemiec wywalczyłaby większość biorących udział w tej dyskusji. Ale LM to już inna bajka. Tam trzeba mieć jakieś pojęcie o tym, co się robi. Czy Klinsmann je ma? Pożywiom, uwid’im.
    Zostaje jeszcze ruszana przez moich przedpiszców kwestia specyfiki piłki klubowej. Praca z Bayernem to nie kilka sparringów, a potem siedem gier w światłach mundialowych jupiterów. Nawet tak wielki klub musi tydzień w tydzień wychodzić na boisko i grać masę spotkań, w których właściwie nic nie można zyskać. Bo zwycięstwa oczekują wszyscy i wszyscy przyjmą je jako normalkę. Ale jakakolwiek strata punktów oznacza wstyd. I to jest kolejny znak zapytania. Jak świecący w błyskach fleszy Klinsi poradzi sobie w meczach z Hansą, Energie, czy Duisburgiem, albo – co jeszcze ciekawsze – w pucharowych konfrontacjach z jakimś Wattenscheid?

    pees (przeniesione spod poprzedniego wątku)
    Michał, wydaje mi się, że Józek nie tyle będzie mellow jako menedżer LCF, co na tyle smart arse, żeby nie zostać memedżerem LFC.

  36. albiceleste10

    14 stycznia 2008 at 21:20

    Moim zdaniem Klinsmanna należy porównywać nie do SAF’a (bo i niby z jakiej racji?), a do Rijkaarda. Tu paralele nasuwają się same. Obaj byli wybitni gracze, obaj zaczynali przygodę z trenerką od własnej kadry narodowej, obaj doprowadzili te kadry do trzecich miejsc na wielkich imprezach. Obaj także trafili do wielkich klubów (choć Rijkaard miał jeszcze epizod w Rotterdamie). Wreszcie obaj, choć w nieco innym czasie i różnych okolicznościach, stracili swych superasystentów odpowiedzialnych za taktykę. Jeżeli Klinsmann bez Loewa radzić będzie sobie tak samo, jak Rijkaard bez Ten Cate, to kibice Bayernu (sam lubię ten klub) nie mają się z czego cieszyć. Spin doktorstwo i parcie na szkło owszem, starczą, ale na samą Bundesligę, której obecnie – jak ktoś słusznie zauważył – znacznie bliżej do Turcji, czy Portugalii, niż do Włoch, Hiszpanii i Anglii. Śmiem twierdzić, że z takim, a może i wzmocnionym, składem FC Holywood mistrzostwo Niemiec wywalczyłaby większość biorących udział w tej dyskusji. Ale LM to już inna bajka. Tam trzeba mieć jakieś pojęcie o tym, co się robi. Czy Klinsmann je ma? Pożywiom, uwid’im.
    Zostaje jeszcze ruszana przez moich przedpiszców kwestia specyfiki piłki klubowej. Praca z Bayernem to nie kilka sparringów, a potem siedem gier w światłach mundialowych jupiterów. Nawet tak wielki klub musi tydzień w tydzień wychodzić na boisko i grać masę spotkań, w których właściwie nic nie można zyskać. Bo zwycięstwa oczekują wszyscy i wszyscy przyjmą je jako normalkę. Ale jakakolwiek strata punktów oznacza wstyd. I to jest kolejny znak zapytania. Jak świecący w błyskach fleszy Klinsi poradzi sobie w meczach z Hansą, Energie, czy Duisburgiem, albo – co jeszcze ciekawsze – w pucharowych konfrontacjach z jakimś Wattenscheid?

    pees (przeniesione spod poprzedniego wątku)
    Michał, wydaje mi się, że Józek nie tyle będzie mellow jako menedżer LCF, co na tyle smart arse, żeby nie zostać memedżerem LFC.

  37. pajac_kultury

    14 stycznia 2008 at 21:35

    hmm… klinsmann = intelektuwalista ?
    jakoś nigdy nie kojarzyłem tego niegdyś mojego ulubionego napastnika z jakimś megamózgiem… na intelektualistę bardziej mi wygląda ancelotti, capelloo, a nawet kasperczak… tyle, że pewnie z racji wieku…

    nie wiem dlaczego, ale bardziej na późniejszą karierę trenerską nadają mi się obrońcy, a już napewno prowadzący pomocnicy… choć z drugiej strony trener również powinien posiadać instynkt, a tego wybitnym napastnikom nigdy nie brakowało…

    pozdrawiam

  38. pajac_kultury

    14 stycznia 2008 at 21:35

    hmm… klinsmann = intelektuwalista ?
    jakoś nigdy nie kojarzyłem tego niegdyś mojego ulubionego napastnika z jakimś megamózgiem… na intelektualistę bardziej mi wygląda ancelotti, capelloo, a nawet kasperczak… tyle, że pewnie z racji wieku…

    nie wiem dlaczego, ale bardziej na późniejszą karierę trenerską nadają mi się obrońcy, a już napewno prowadzący pomocnicy… choć z drugiej strony trener również powinien posiadać instynkt, a tego wybitnym napastnikom nigdy nie brakowało…

    pozdrawiam

  39. pajac_kultury

    14 stycznia 2008 at 21:35

    hmm… klinsmann = intelektuwalista ?
    jakoś nigdy nie kojarzyłem tego niegdyś mojego ulubionego napastnika z jakimś megamózgiem… na intelektualistę bardziej mi wygląda ancelotti, capelloo, a nawet kasperczak… tyle, że pewnie z racji wieku…

    nie wiem dlaczego, ale bardziej na późniejszą karierę trenerską nadają mi się obrońcy, a już napewno prowadzący pomocnicy… choć z drugiej strony trener również powinien posiadać instynkt, a tego wybitnym napastnikom nigdy nie brakowało…

    pozdrawiam

  40. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 21:52

    @albiceleste10
    No właśnie, porównanie z Rijkaardem idealne. I wielkie pytanie kto będzie Ten Catem Klinsmanna. Też sie Boje się, że sztab amerykańskich trenerów przygotowania fizycznego i psychologów sportowych nie wystarczy na Lige Mistrzów.

    Swoją drogą ciekawe, że drogą Klinsmanna nie poszedł Rudi Voeller (jeśli nie liczyć krótkotrwałych wystepów w roli ‚strażaka’ w AS Roma i Bayerze Leverkusen). Czy to dlatego dziś nie pracuje w klubie, by nie zrujnować nimbu trenera wicemistrzów świata z Yokohamy? Czy stracił wiare we własne umiejetności podczas Euro 2004?

  41. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 21:52

    @albiceleste10
    No właśnie, porównanie z Rijkaardem idealne. I wielkie pytanie kto będzie Ten Catem Klinsmanna. Też sie Boje się, że sztab amerykańskich trenerów przygotowania fizycznego i psychologów sportowych nie wystarczy na Lige Mistrzów.

    Swoją drogą ciekawe, że drogą Klinsmanna nie poszedł Rudi Voeller (jeśli nie liczyć krótkotrwałych wystepów w roli ‚strażaka’ w AS Roma i Bayerze Leverkusen). Czy to dlatego dziś nie pracuje w klubie, by nie zrujnować nimbu trenera wicemistrzów świata z Yokohamy? Czy stracił wiare we własne umiejetności podczas Euro 2004?

  42. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 21:52

    @albiceleste10
    No właśnie, porównanie z Rijkaardem idealne. I wielkie pytanie kto będzie Ten Catem Klinsmanna. Też sie Boje się, że sztab amerykańskich trenerów przygotowania fizycznego i psychologów sportowych nie wystarczy na Lige Mistrzów.

    Swoją drogą ciekawe, że drogą Klinsmanna nie poszedł Rudi Voeller (jeśli nie liczyć krótkotrwałych wystepów w roli ‚strażaka’ w AS Roma i Bayerze Leverkusen). Czy to dlatego dziś nie pracuje w klubie, by nie zrujnować nimbu trenera wicemistrzów świata z Yokohamy? Czy stracił wiare we własne umiejetności podczas Euro 2004?

  43. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 21:55

    @pajac_kultury

    Intelektualista wśród piłkarzy, bo m.in. w każdej lidze w jakiej grał (Włochy, Anglia, Francja) uczył sie języka, poznawał kulturę, zwiedzał muzea i zabytki. Nie znam innego zawodnika, który by czytał w oryginale sonety Petrarki.

  44. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 21:55

    @pajac_kultury

    Intelektualista wśród piłkarzy, bo m.in. w każdej lidze w jakiej grał (Włochy, Anglia, Francja) uczył sie języka, poznawał kulturę, zwiedzał muzea i zabytki. Nie znam innego zawodnika, który by czytał w oryginale sonety Petrarki.

  45. pol_michal

    14 stycznia 2008 at 21:55

    @pajac_kultury

    Intelektualista wśród piłkarzy, bo m.in. w każdej lidze w jakiej grał (Włochy, Anglia, Francja) uczył sie języka, poznawał kulturę, zwiedzał muzea i zabytki. Nie znam innego zawodnika, który by czytał w oryginale sonety Petrarki.

  46. Gość: , c69-34.icpnet.pl

    26 marca 2008 at 22:35

    @pajac_kultury

    śmieszny jest trochę Twój wpis, za przeproszeniem. przeciez Klinsmann słynie z tego, ze jego horyzonty myślowe były wyjątkowe szerokie, jak na środowiska piłkarskie, o czym powinienes wiedzieć, skoro to Twoj ulubiony napastnik był

  47. Gość: , c69-34.icpnet.pl

    26 marca 2008 at 22:35

    @pajac_kultury

    śmieszny jest trochę Twój wpis, za przeproszeniem. przeciez Klinsmann słynie z tego, ze jego horyzonty myślowe były wyjątkowe szerokie, jak na środowiska piłkarskie, o czym powinienes wiedzieć, skoro to Twoj ulubiony napastnik był

  48. Gość: , c69-34.icpnet.pl

    26 marca 2008 at 22:35

    @pajac_kultury

    śmieszny jest trochę Twój wpis, za przeproszeniem. przeciez Klinsmann słynie z tego, ze jego horyzonty myślowe były wyjątkowe szerokie, jak na środowiska piłkarskie, o czym powinienes wiedzieć, skoro to Twoj ulubiony napastnik był

Zostaw odpowiedź