Z Archiwum K(orespondenta): Jero Shakpoke

Najpierw jednak musze wyjaśnić młodszym czytelnikom, że kiedyś brak awansu reprezentacji Polski na mistrzostwa świata nie wywoływał u nikogo szoku, był bowiem sytuacją normalną. Każdemu polskiemu dziennikarzowi, jadącemu na wielki turniej pozostawało desperackie poszukiwanie tzw. polskich akcentów. Dobrze jak trafił się polski sędzia Michał Listkiewicz, gorzej jak tylko zawodnik, który w eliminacjach strzelił nam trzy gole, albo urodził sie w Polsce ale królem strzelców MŚ został już dla w barwach innego kraju…

Toteż kiedy dwa dni przed rozpoczęciem mundialu we Francji w 1998 roku wyczailiśmy z ówczesnym dziennikarzem Przeglądu Sportowego, Romkiem Kołtoniem że w centrum Paryża do dyspozycji mediów będzie cała reprezentacja Nigerii, natychmiast zapaliła nam się lampka alarmowa: Jero Shakpoke z Zagłębia Lubin – jedyny przedstawiciel polskiej ligi na mistrzostwach świata! Trzeba z nim zrobić wywiad! (w RPA też pewnie będziemy ścigać się z czasem by zrobić wywiad z Jankiem Muchą czy Andy’m Kirmem zanim odpadną…)

Pojechaliśmy do Nigeryjczyków. Problem polegał na tym, że nie wiedzieliśmy jak ten Shakpoke wygląda. Internet nie hulał wówczas jeszcze tak jak dzisiaj, nie można było sobie wyguglać na Google Image, bo nie istniał jeszcze ani Google ani nawet Wikipedia (naprawdę nie istnieją od zawsze). A urodzony w tym samym mieście Warri co Emmanuel Olisadebe Jero trafił do polskiej ligi z Rijeki w marcu 1998 i w Zagłębiu zdążył zagrać tylko w 9 meczach.

Ale wpadliśmy na świetny pomysł. Zrobiliśmy wywiad z jedną z największych gwiazdą Super Orłów obok Nwankwo Kanu, Finidi George’a czy Daniela AmokachiJay-Jay Okochą, który po latach gry w Eintrachcie Frankfurt świetnie mówił po niemiecku. I na koniec fajnej rozmowy o szansach Nigerii co najmniej na półfinał poprosiliśmy, żeby nam pokazał tego Shakpoke. – A o! – Okocha wskkazał niewielkiego piłkarza, stojącego samotnie, bo żaden dziennikarz nie kwapił się do rozmowy z nim.

Podeszliśmy z uśmiechem!

– Hay, we are from Poland! Jesteś tu jedynym przedstawicielem naszej ligi, jak się z tym czujesz? – zaczęliśmy po angielsku.

– Jedynym? To chyba niemożliwie. Na pewno jest tu nas więcej – odparł Jero.

– Stary przeceniasz potencjał naszej ligi. Naprawdę jesteś jedyny – zapewniliśmy.

– Skoro tak twierdzicie… – wzruszył ramionami Shakpoke. – Ale przecież wasza reprezentacja gra na mundialu – nie dawał za wygraną.

– Żałujemy niezmiernie, ale niestety, masz złe informacje. Polska ponownie nie zakwalifikowała się na mistrzostwach świata – uświadomiliśmy mu.

– Nie? Jak to? Na 100 procent byłem pewien, że gra… – Shakpoke patrzył na nas jakbyśmy go wkręcali. Wyraźnie miał ochotę uciec do autobusu…

– Masz jakąś szansę, żeby wystąpić na mundialu choć w jednym meczu? – zmieniliśmy temat.

– Jestem zawodnikiem podstawowego składu! Liczę, że zagram w każdym spotkaniu! – odparł stanowczo Shakpoke, i teraz my popatrzyliśmy na niego jak na wariata.

– Chcesz się tu pewnie wypromować, żeby trafić do lepszego klubu w lepszej lidze – daliśmy mu szansę.

– W życiu! Uważam, że nasza liga jest jedną z najlepszych w Europie i nie mam zamiaru jej zmieniać! – odparł oburzony Shakpoke. Nie zdążyłem zapytać Romka „Kwinto, kto to jest?!” tylko dlatego, że Jero zaraz dodał:

– A Ajax Amsterdam to dla mnie najlepszy klub na świecie!

– Ajax? Chciałeś powiedzieć Zagłębie Lubin…

– Za…what?!

Tu przerwał nam ktoś z drużyny: Tijani! Do autobusu! Musimy jechać!

Tijani Babangida, gwiazdor Ajaksu, który nasze Poland, brał za Holland tak samo jak my go za Jero Shakpoke, rozstał się z nami z wyraźna ulgą. Musiał sobie pomyśleć, że tak głupich dziennikarzy jeszcze nie spotkał. Na szczęście poszło na konto Holendrów…

A Jero Shakpoke w ogóle już wówczas z reprezentacją Nigerii nie było. Trzy dni wcześniej, w ostatnim meczu towarzyskim przed rozpoczęciem mundialu (przegranym 1:5 nomen omen z… Holandią!) złamał obojczyk i wypadł ze składu. A po mistrzostwach już do Polski nie wrócił, został zawodnikiem włoskiej Reggiany.

A ja w tym miejscu jeszcze raz chciałem ci podziękować, Jay-Jay’u Okocha…  😉

34 komentarze

  1. Gość: Artur, ip-85-198-233-27.broker.com.pl

    16 stycznia 2010 at 17:39

    Długo czekałem na ten cykl artykułów 🙂 może wreszcie wyjaśnisz jak to strzeliłeś bramkę van der Sarowi z podania Zidane’a :)?

    Pierwszy artykuł na wielki plus ! A to dowcipniś z tego Okochy.

  2. juanveron

    16 stycznia 2010 at 17:44

    więcej takich wpisów…udanego weekendu

  3. szeryf65

    16 stycznia 2010 at 18:06

    Musiał sobie pomyśleć, że tak głupich dziennikarzy jeszcze nie spotkał. Na szczęście poszło na konto Holendrów

    EPIC! :DDD

  4. os_kar

    16 stycznia 2010 at 18:14

    Hahaha 😀 Dobre Michał, więcej takich wpisów!!! 😀

  5. juno_reactor

    16 stycznia 2010 at 18:54

    Przecudna historia Michał! 🙂

    Czy tam – jak szeryf65 napisał – EPIC.

    Historii masz zapewne wiele do opowiedzenia i mniemam, że życie wciąż pisze nowe…

    …zatem nie moge się doczekać na kolejne odsłony cyklu „Z archiwum K” 🙂

  6. ostry3000

    16 stycznia 2010 at 19:29

    Świetna opowieść i czekamy na więcej! 🙂

  7. 1.imperator

    16 stycznia 2010 at 19:45

    Nieżle Was Jay-Jay wkręcił, ha ha. Ma fajne poczucie humoru.

  8. andrzej_kotarski

    16 stycznia 2010 at 20:19

    Fantastyczny pomysł, w końcu takimi opowieściami zapewne będzie mógł Pan sypać jak z rękawa.

    Czekam na następny odcinek serii.

    P.S. Holland – Poland – dla osoby nie będącej native speakerem z angielskiego nie dziwota, że może się pomylić. Wyszliście Panowie na najgorszych dziennikarzy do czasów tegorocznego prowadzącego SuperNova na Piłkarskich Oskarach 2009

  9. baandzior

    16 stycznia 2010 at 20:34

    A ja akurat ostatnio zacząłem oglądać odcinki Z Archiwum X ;]

    Bardzo ciekawa historia, Archiwum K może być równie interesujące jak X 😉

  10. rossi-4

    16 stycznia 2010 at 21:12

    Nie bedę oryginalny, Mistrzostwo :)!!

  11. Gość: krzychu81, 154.160.broadband3.iol.cz

    16 stycznia 2010 at 22:37

    Super historia!

    Pytanie tylko, czy Okocha rzeczywiście chciał Wam zrobić psikusa, czy może sam nie za bardzo wiedział, kto jest kto w tej jego drużynie? 🙂

  12. Gość: sova, public25290.cdma.centertel.pl

    16 stycznia 2010 at 23:13

    Art super!
    Tyle że Google już było, choć nie każdego było stać na laptopa 🙂

  13. kamil_cfc

    16 stycznia 2010 at 23:14

    Byle więcej takich historii, na prawdę super 🙂 Nieźle się musiał zdziwić jak usłyszał „Zagłębie Lubin”.

    Zapraszam do siebie 🙂

    kamiltysa.blox.pl/html – Nowy wpis „7:2, świetna gra, PNA? Niech trwa!”

  14. szeryf65

    16 stycznia 2010 at 23:21

    Art super!
    Tyle że Google już było, choć nie każdego było stać na laptopa 🙂

    Google images wystartowalo w 2001 roku

  15. manny_calavera

    17 stycznia 2010 at 00:38

    Awsome, czekamy na więcej 😉

  16. baandzior

    17 stycznia 2010 at 01:42

    @Krzychu81

    No myślę, że Babangidę to akurat znał ;]

  17. quidam77

    17 stycznia 2010 at 02:25

    ładnie was zrobił, naprawdę ładnie 🙂

  18. Gość: Wildwood, ip-89.171.9.10.static.crowley.pl

    17 stycznia 2010 at 04:36

    Krotko mowiac obsmial was tym samym. Inna sprawa, ze dla czarnych wszyscy biali sa podobni i na odwrot. Tak samo z azjatami:)

  19. Gość: fero, maverick-masq.media4.pl

    17 stycznia 2010 at 04:57

    a ja z tym holland-poland kiedyś coś u Ciebie Michale czytałem . To była jakach historia ze żeby dostać jakieś dziennikarskie akredytacje mówiliście w biurze w jakimś kraju ze jesteście z „oland” , człowiek rozumiał „holland” i chętnie dawał akredytacje holenderskim dziennikarzom bo jakby wiedział ze „poland” to tak chętnie by już tego nie zrobił… jakoś tak to leciało 😉

  20. Gość: joafuoa, 77.255.109.9*

    17 stycznia 2010 at 08:46

    fajna bajka, ale kilka szczegolow swiadczy o tym, ze kompletnie zmyslona.

  21. vul6

    17 stycznia 2010 at 10:47

    Świetny pomysł na cykl, czekam na kolejne odcinki 😀

  22. Gość: krzysiek, 85-222-22-12.home.aster.pl

    17 stycznia 2010 at 12:28

    Świetna notka – zgrywus się Wam trafił w postaci Jay Jay’a

  23. mike868

    17 stycznia 2010 at 14:44

    Heh fajna historia 🙂 Wyobrażam sobie jego zdziwienia. Swoją drogą Babangida dobry piłkarz swego czasu.

    eredivisie.blox.pl

  24. quentinho

    17 stycznia 2010 at 16:24

    To Wam Dżej Dżej kawał zrobił:) Grunt, że poszło na Holendrów:P

  25. Gość: Tomek, nat-7.autocom.pl

    17 stycznia 2010 at 17:54

    Świetny pomysł. Uwielbiam czytać takie artykuły 🙂

    http://www.futbolnet.pl / tomekcwiakala.wordpress.com

  26. Gość: Roman Hurkowski, abcp151.neoplus.adsl.tpnet.pl

    17 stycznia 2010 at 18:03

    Przeciez to wstyd i kompromitacja, tamtego akurat dnia juz cala pilkarska Polska wiedziala, ze Shakpoke wypadl z kadry Nigerii wskutek kontuzji. A redakorzy Pol i Kolton? Jak czesto to oni – zagubieni w akcji. Pzdr Roman Hurkowski (futbolnet.pl)

  27. czechzsochaczewa

    17 stycznia 2010 at 18:29

    Jakos czesto sie zdarza pomylenie Poland z Holland. Wiec troche podejrzane

  28. Gość: agatokles, apk136.neoplus.adsl.tpnet.pl

    17 stycznia 2010 at 23:53

    Mogę zrozumieć że Panowie dziennikarze z Wyborczej i Przeglądu nie wiedzieli jak wygląda Shakpoke (bo tego mogą nie wiedzieć nawet jego rodzice)ale jak w 1998 roku nie potrafiliście rozpoznać Babangidy to ja pierdziu jakie z was gamonie. Nawet gdybyście cierpieli na taką chorobę jak ten górnik z filmu „Vinci” (co to żadnej twarzy nie mógł zapamiętać) to dziwne powinno się wam wydać że środkowy obrońca ma 169 centymetrów wzrostu. Brawo dla Jay-Jaya że zakpił z tej „elyty” żurnalistów ale trudne to nie było bo trafił na dwóch Kubusiów Puchatków.

  29. scv78

    18 stycznia 2010 at 07:58

    Czasy bez internetu… Nie chce się wierzyć – to prawie jak czas bez telefonów komórkowych, samochodów na LPG i czarnego MIchaela Jacksona… To się nie mogło wydarzyć:)

  30. socio1981

    18 stycznia 2010 at 08:51

    Trzeba było podejść i z grubej rury zacząć: „Kur…ziom, to Ty?”. Piłkarz grający w polskiej lidze na pewno rozpoznałby znajomy dialekt;)

  31. Gość: chlebak10, chf204.neoplus.adsl.tpnet.pl

    18 stycznia 2010 at 13:49

    http://www.youtube.com/watch?v=KKFrVm2B5k4 Kibiców takiej Legii szwadrony Waltera od razu by wywiozły w kajdankach pod straszliwym szyldem „Kibole!!!!” jak zawsze gdy krzykna tylko coś pod adresem właściciela,a jeszcze gdyby tak jak w przypadku fanów United padło słowo ty k…wo to już wogóle heretyzm-a Anglicy moga sobie dosadnie wyrażać niezadowolenie pod drzwiami biur klubowych i nikt ich nie goni-to jest właśnie demokracja

  32. pearlfc

    18 stycznia 2010 at 22:35

    Wspaniały artykuł, wielki gratulacje 🙂

  33. pearlfc

    18 stycznia 2010 at 22:36

    Wspaniały artykuł, wielki gratulacje 🙂

  34. Gość: , 94-40-26-197.tktelekom.pl

    19 stycznia 2010 at 19:19

    hurkowski, kompromitacja to sa te twoje artykuly gdzie przytaczasz statyski sprzed 50 lat lub gadasz z jakimis ligowcami, ktorzy maja teraz 70 lat

Zostaw odpowiedź