Arsene, to nie spisek!

Po pierwsze zderzenie Ramsey z Shawcrossem był przypadkowe, a jego konsekwencje mogły się okazać równie zgubne dla piłkarza Stoke. To nie był brudny faul w stylu Axela Witsela na naszym Wasylu, ani nawet niebezpieczny atak wysoko podniesionymi korkami jak ten, którym Martin Taylor złamał nogę Eduardo. To był pech. Zła karma. Shawcross nie polował na nogi Ramsey’a o czym najlepiej świadczą jego łzy tuz po zdarzeniu. To były szczere łzy i natychmiastowe, a nie wymuszone przez trenera, liczącego na niższy wyrok jak w przypadku Witsela. Wenger przegina więc, nazywając karę zawieszenie Shawcrossa na trzy spotkania wielką kpiną (a jeszcze nie wypowiedział się na temat powołania Anglika na towarzyski mecz z Egiptem). Ale w sumie jestem w stanie zrozumieć emocje człowieka, który jest dla piłkarzy jak ojciec, i właśnie jego trzeciego z kolei syna spotyka to samo nieszczęście. Wenger nie jest Hiobem, by znosić tak wielkie przeciwności losu z pokorą.

Jednak jeszcze mocniej przesadza, kiedy sugerując, że trenerzy przeciwnych drużyn nakazują brutalna grę przeciwko Kanonierom. Czyżby sukcesy Arsenalu tkwiły im kością gardle, a Chelsea czy Manchesteru United już nie? Bo obu mistrzów Anglii z ostatnich pięciu lat akurat tak skomplikowane urazy nie dopadały, ba one na krzywdzie Arsenalu najbardziej korzystały. Prawdą jest też jednak, że w Arsenalu po za Williamem Gallasem czy ostatnio ponownie Solem Campbellem nie ma ani jednego piłkarza, którego można by nazwać gladiatorem, a z jakich głownie składają się i Chelsea i MU. I rzeczywiście to właśnie wykorzystując siłę obie drużyny wygrywają z Arsenalem w ostatnich meczach, ukuto nawet slogan, że mecz Arsenal – MU był pojedynkiem chłopców z mężczyznami.

Ten siłowy patent na Arsenal wynika także ze stylu gry drużyny Wengera. Ciekawie pisze na ten temat w Guardianie Barney Ronay: żadna inna drużyna Premier League nie gra tyle piłka w środku pola co Kanonierzy. Do wszystkich trzech fatalnych kontuzji piłkarzy Arsenalu doszło na wyjeździe, w Sunderlandzie (Diaby), Birmingham (Eduardo) i teraz Stoke (Ramsey), czyli na stadionach drużyn, które nie grały ostatnio w Europie, przeciwko drużynom lubiącym grać piłką, jak właśnie lubi Arsenal. Każdy kto był na meczu Premier League wie, że nic nie zyskuje większego zachwytu trybun jak piękny, twardy, ofiarny wślizg, odbierający rywalom piłkę, gdy ten już zbyt długo ja trzymał. Wślizg Shawcrossa nie była ani wysoki, ani brutalny, był po prostu bardzo silny, doskonale reprezentatywny dla stylu gry jego zespołu. Arsenal spotyka się z takimi atakami o wiele częściej niż inne drużyny i w rezultacie jego piłkarze odnoszą więcej kontuzji.

Słowem, to zderzenie kulturowe – dwóch różnych kultur gry. Ale, mon Dieu, nie spisek, nie spisek monsieur Wenger! Trzeba było sprowadzić do domu nie tylko Campbella ale i Patricka Vieirę, bo piłkarza w jego typie bardzo brakuje Arsenalowi w środku pola. Dobre wiadomości dla Kanonierów są takie, że drużyna tym razem odmiennie zareagowała na tragedie kolegi niż po urazie Eduardo, który wówczas praktycznie zakończył ich walkę o tytuł. Mało tego, po zwycięstwie w Stoke, a porażce Chelsea ich szanse jeszcze wzrosły. A Aaron Ramsey niech jak najszybciej zdrowieje.

 

REKRUTUJ! Przyłącz się do kampanii „The Recruiter” i weź udział w wyścigu o nowiutkie Porsche 911 Carrera! Znakomite nagrody do wygrania co tydzień i co miesiąc przez cały czas trwania konkursu!

 

 

76 komentarzy

  1. matisitnik

    1 marca 2010 at 18:11

    Ja polecam Wengerowi tego bramkarza:
    euro2008.blox.pl/2010/03/Kuzyn-Jensa-Lehmanna-wideo.html
    Jest młody i zapewne wiele nie będzie kosztował. A efekt jest gwarantowany. Postrach ligi!

  2. Gość: koel, aemm195.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 19:07

    „…że w Arsenalu po za Williamem Gallasem…”. „Poza” piszemy razem.
    Albo Arsene zaakceptuje rzeczywistość i kupi kilku Mascherano, albo ciągle będzie największym wizjonerem wśród przegranych.

  3. lukeroux

    1 marca 2010 at 19:10

    Widzę, że polskie media wzorem angielskich bardziej współczują złotemu angielskiego chłopcu, niż Ramseyowi. Fakty są takie: Shawcross rok temu wykluczył Adebayora z gry na 3 miesiące, w 2006 roku połamał kostkę Francisa Jeffersa, Arsenal jest najczęściej faulowaną drużyna w Premiership, drużyny typu Stoke, Bolton, Hull, Blackburn chełpią się wybitnie ostrą grą przeciwko kanonierom(przy poklasku mediów), Campbell to bez dwóch zdań najlepszy obrońca Arsenalu tej dekady, Fabregas to legenda Kanonierów, Arsenal idzie na majstra.

  4. Gość: tralyan, epb218.internetdsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 19:18

    A ja podziwiam Wengera, że zachował tyle spokoju. Gdyby takie coś przytrafiło się Barcelonie (żadnej drużynie tego nie życzę) – powiedzmy w jednym sezonie złamaną nogę ma Messi (po okrutnym faulu), w drugim Xavi (po okrutnym faulu), w trzecim Iniesta (PRZYPADKOWO), też wyśmiewałbyś ewentualne skargi Pepa Guardioli?
    Trzecie złamanie nogi w niecałe 4 lata. To NIE jest normalne. Oczywiście nie ma mowy o żadnym spisku, myślę, że Wenger nie o takim spisku mówił.
    Chodzi o te właśnie wyśmiane przez Ciebie nakazywanie graczom ostrej gry. Nazwałeś to używaniem siły. Jednak można odróżnić używanie siły przez, dajmy na to, ManUtd czy Chelsea od „używania siły” przez Stoke czy inne drużyny tego typu, okupujące z reguły drugą połowę tabeli. To czym odróżnić można MU i CFC to fakt, że poza używaniem siły, grają w piłkę ([!] o to w graniu w piłkę chodzi, prawda? żeby grać w piłkę?). Stoke tylko używa siły. Do tego dodaje wrzuty z autu Delapa, i jednego z moich ulubionych golkiperów, Sorensena, w bramce. Trenerzy w szatniach oczywiście mają pełne prawo namawiać zawodników do wkładania serca, do walki. Ale na litość boską, jeśli taki Pulis, i jego podopieczni, czy też inni trenerzy i zawodnicy `rzeźnickich` teamów OTWARCIE mówią w prasie, że znaleźli sposób na Arsenal: „KOPAĆ ICH!” to ja nie potrafię zrozumieć szefostwa FA, i Was, dziennikarzy którzy nawet nie zwracacie na to uwagi.
    Daleki jestem od linczowania Shawcrossa, sam Aaron na swoim twitterze twierdzi, że nie ma do niego pretensji, ale czy nie mógł po prostu dostawić nogi, zamiast wchodzić z impetem w nogę Ramseya, który opierał na niej cały swój ciężar? Najbardziej boli to, że prasa brytyjska skupia się na obronie Shawcrossa, całkowicie pomijając absolutnie straszliwą kontuzję Aarona.
    Nie ma sensu pisać więcej, zrobiło to już mnóstwo publicystów, którzy trzeźwo potrafią spojrzeć na całe zdarzenie (poza wyjątkami – idiotami pokroju Paula Parkera – notabene byłego zawodnika United; wezwał on Wengera do przeproszenia Shawcrossa /sic!) popierając tezę Fabregasa, że piłkarze nie są wystarczająco chronieni przez sędziów na Wyspach. Kiedy pozwala się na takie wejścia, otwarcie zapowiadane wcześniej w prasie, graniczące nie tyle z faulem co z machaniem siekierą wokół drzewa, w końcu któraś kość może nie wytrzymać. Aaronowi nie wytrzymały dwie.
    Mam nadzieję, że po tym meczu Arsenal zdetronizuje poprzednich mistrzów Anglii. Powinni być zmotywowani jak nigdy.

  5. Gość: tralyan, epb218.internetdsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 19:23

    Poniosło mnie z tym „mnóstwem” obiektywnych publicystów, którzy skupiają się też na kontuzji Aarona. Jest ich ledwie kilku. Reszta to jednak piewcy tragedii biednego Shawcrossa, o czym zresztą wspomniałem wyżej. Paradoksalnie wyrządzają oni krzywdę Shawcrossowi takim sposobem przedstawienia faktów, wzbudzając nieuzasadnioną nienawiść do Ryana co bardziej podatnym na wpływy kibicom.
    Pozdrawiam.

  6. apam5

    1 marca 2010 at 19:41

    Bardzo ładnie to ująłeś. Tylko skąd nagle w Premiership tyle rzeźnickich teamów? Ciekawe jakie są statystyki w innych ligach (statystyki złamanych nóg na sezon). A bronienie Shawcrossa jest bardzo podejrzane.

  7. Gość: Tomek, bgz49.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 19:48

    Tak jak wspomniał przedmówca a dokładniej lukeroux, nie jestem w stanie pojąć dlaczego na wyspach a widzę, że i nawet tutaj Shawcross jest broniony. Przyglądałem się temu zagraniu wielokrotnie i powiem że Anglik wykazał się brakiem jakiejkolwiek wyobraźni. Oczywiście walka była o piłkę i nie chciał zrobić mu krzywdy, ale zrobił. Tak mu zależało na tej piłce, że złamał piszczel i kość strzałkową Aaronowi. I co ? I każdy daje mu jasno do zrozumienia w mediach, ze nie było to nic złego bo tego nie chciał, nie było w tym złośliwości, ale za to jaki skutek! Młody Anglik złamał nogę Jeffersowi, Adebayorowi w zeszłym sezonie mało zabrakło i też wylądowałby w gipsie, cudem uniknął złamania po bezpardonowym wejściu wyprostowaną nogą a piłka była daleko. Shawcross już kilka kontuzji spowodował, złamał dwa razy nogi rywalom, a ile ma lat? 22 lata. Łzy nic nie zmienią, wyrzuty sumienia też nie, bo Aaron jak Bóg da to zagra w piłkę w 2011 roku.

    Spisek jest, ale inny niż Ci się wydaje. Ten spisek polega na ostrej grze przeciwko piłkarzom Arsenalu. Fabregas jest jednym z najczęściej faulowanych zawodników w PL, a strategia na Arsenal jest jedna: nie możesz powstrzymać czysto to skoś równo z trawą jeden raz, drugi i odechce się grać.

    Poza tym w 4 lata 3 piłkarzy w Arsenalu miało połamane nogi. W Chelsea ilu? W ManU, Realu, Barcelonie? Jak to nazwać inaczej jak nie spiskiem, może przypadkiem ? Mogę sobie wyobrazić co czuł Wenger, złość, frustrację. Przecież złamania nie dosięgają zbyt często piłkarzy, ale The Gunners zbyt często, to już 4 długoterminowa kontuzja piłkarza kanonierów w tym sezonie. Nie wliczyłem kontuzji Bendtnera 3 miesiące, Clichego 4 miesiące, Walcota który zagrał w tym sezonie w 5 meczach i jeszcze kilku innych. Tylko Verma i Gallas jakoś się trzymali w tym sezonie bez urazów, ale nawet niezniszczalny Gallas 3 tydzień jest poza składem. Wenger ma prawo być wściekły bo nikt w całej Europie nie ma tylu kontuzji przez sezon co zespół prowadzony przez niego.

  8. Gość: , dynamic-78-8-119-39.ssp.dialog.net.pl

    1 marca 2010 at 19:58

    Wiekszosc takich tragedii bierze sie z wejscia wslizgiem – i z tego powodu powinny byc one zakazane w futbolu. Wiem ze to nierealne, ale taka prawda. Ja teraz dwa razy mocniej jeszcze sciskam kciuki za Arsenal w kontekscie mistrzostwa mimo ze za Wengerem nie przepadam.

  9. piotrass87

    1 marca 2010 at 19:59

    A mi przykro, dość że piłka uczciwa nie jest do końca to jeszcze ta piękna przegrywa z chamską tzn. brutalną i aktorską. Ostatnio ten sport mnie trochę odpycha

  10. michal24s

    1 marca 2010 at 20:00

    Ciekawe, że jak Ronaldo jeszcze biegał po brytyjskich boiskach to właśnie on był najczęściej faulowany. I do tego najbardziej znienawidzony. Miał gorzej niż wszyscy piłkarze Arsenalu razem wzięci a jakoś ostał się bez poważniejszych urazów (z wyjątkiem tej jednej kontuzji kostki). A więc Wenger po prostu nie potrafi pogodzić się z brutalną rzeczywistością. Przykro mi panie Arsene, mistrzostwa znów nie będzie…

    P.S. Zapraszam do mnie: michal24s.blox.pl/html

  11. mariusz_afc

    1 marca 2010 at 20:30

    Nie będę się rozpisywał, bo już za dużo czasu poświęciłem na zebranie tego wszystkiego u siebie.

    Streszczę jedynie:
    1. Biedny Ryan „on nie jest tego typu zawodnikiem” Shawcross ma na koncie złamanie nogi Jeffersa, brutalny faul na Adebayorze i ostatnie zajście z Ramsey’em

    2. Arsenal jest najczęściej faulowaną drużyną.

    3. Arsenal jest liderem klasyfikacji Fair Play w EPL. Stoke jest 13.

    4. Zdecydowana i nieustępliwa gra to nie gra chamska i brutalna.

    5. Arsenal jest powszechnie „nielubianym” zespołem w Anglii, z racji zagranicznego Wengera i jego zagranicznego składu.

    Czyje to słowa?

    Its been proved in the past that Chelsea and Bolton have roughed them up and tried to bully them.
    We can also be rough and aggressive when we need to”

    Ricardo Fuller – tuż po brutalnym dwumeczu Bolton – Arsenal, a przed starciem Stoke vs Arsenal w FA Cup.

    Zapraszam do siebie:
    arsenalizacja.pl

  12. l.m-siewicz

    1 marca 2010 at 20:34

    Ja bym jeszcze zasugerował, że tak przykre w skutkach kontuzje zawodników Arsenalu mogą być wynikiem braku „wielkich autorytetów” w drużynie Arsenalu. Co innego zfaulować piłkarza w którego drużynie grają tacy piłkarze jak Scholes,Giggs , Terry, Lampard czy Gerrard a co innego piłkarza w którego drużynie grają same młokosy. Jednym słowem- piłkarze drużyn przeciwnych nie szanują w tym samym stopniu graczy Arsenalu co reszty wyjadaczy. W związku z tym zaryzykowałbym stwierdzeniem, że są to skutki polityki prowadzonej przez Wengera stawiania na niedoświadczonych i młodych piłkarzy. Obserwując zresztą grę Arsenalu można odnieść wrażenie, że zawodnicy nie są nauczeni wygrywania bo zresztą od kogo się mają uczyć? Eksperyment można chyba w takim razie uznać za nieudany?

  13. Gość: zwykly obserwator, dynamic-78-8-40-125.ssp.dialog.net.pl

    1 marca 2010 at 20:38

    widac ze Pan Pol wielki kibic barcelony, potrafi tylko powtarzac to co wszystkie angielskie media, ze biedny reprezentant anglii (zwykły kopacz co juz nie raz udowodnil) przez ptrzypadek połamał reprezentanta walii heh, troche obiektywizmu, mozna nie lubic Arsenalu, Wengera itd. ale jakby nie patrzec to najpiekniej i najbardziej technicznie grajaca druzyna europy, moze swiata, a ze banda pseudo pilkarzy nie potrafi w sposob uczciwy i regulaminowy przerywac ich akcji to juz nie ich wina i boss ma racje, trzeba tepic ten boiskowy syf i stronniczosc angielskich sedziow, dziwne ze manchester ciagle dostaje rzuty karne, gra pond 90 jesli przegrywa, badz remisuje i zawsze jest jeszcze pokrzywdzony, szkoda, bo takie cos zabija piekno futbollu i stawia wielki znak zapytania nad uczciwoscia FA

  14. a.bazakbal

    1 marca 2010 at 20:39

    @Tomek
    „Poza tym w 4 lata 3 piłkarzy w Arsenalu miało połamane nogi. W Chelsea ilu? W ManU, Realu, Barcelonie?”

    To nie jest przypadek, ale spisek też nie. Jeśli kluby A i B bronią się zaciekle przed spadkiem, to chyba oczywiste jest, że klub A, po urwaniu punktów Arsenalowi, w meczu Arsenal vs klub B będzie trzymał kciuki za ten pierwszy. Nie widzę powodu, by doły tabeli jakoś sprzyjały MU i Chelsea, a grały przeciw Arsenalowi.

    Cóż zatem? Koincydencja. Arsenal gra nietypowy, jak na tamtejsze realia, futbol. Obawiam się, że FCB miałaby na wyspach podobne problemy z kontuzjami, na szczęście w Espanii gra się zupełnie inaczej.

    Tu problem rozwiązać mogą tylko władze światowej czy europejskiej federacji. Jeśli zakazanie gry wślizgiem jest irracjonalne, to zacznijmy choć surowo karać boiskowych „brutali”. Kogo obchodzi, że ktoś łamie rywala nieumyślnie? Czy sprawca śmiertelnego wypadku drogowego unika kary dlatego, że miał dobre intencje? Na przykład za złamanie rywalowi kończyny roczna karencja. Może paru piłkarzy przestałoby interweniować przy dużym ryzyku trafienia nie w piłkę a w rywala.

    Czy FIFA/UEFA wprowadzi surowsze kary?
    Oczywiście nie. Tak samo jak nie zależy im na wprowadzeniu powtórek przy trudnych do rozstrzygnięcia sytuacjach. Argument, że to wydłuży mecze do niebotycznych rozmiarów nie obala sensowności samych powtórek. Wszak na przykład w tenisie wprowadzono challenge. Wystarczyłoby po kilka szans na odtworzenie akcji dla każdego teamu. Nikt przecież nie każe odtwarzać każdej boiskowej sytuacji na granicy przepisów.

    Tu kolejne pytanie. Dlaczego?
    Kolejne edycje CL, chyba coraz zasobniejsze w kontrowersje z udziałem arbitrów, skłaniają mnie ku myśli, że może i nie ma odgórnych decyzji, kto ma grać dalej, ale „delikatne sugestie” dla arbitrów już tak, by sprzyjali zespołom mającym większą wartość komercyjną. Kolejny finał MU – Chelsea? No way! To już było, a ludzie nie lubią odgrzewanych kotletów. W gruncie rzeczy to mało istotne, kto gra, ważne jest, ile na transmisjach i reklamach zarobi UEFA.

    Jak to się ma do sprawy Arsenalu i ewentualnego zaostrzenia przepisów?
    Ano nijak. Może i u takiego Platiniego, jako byłego piłkarza, tragedia zawodnika budzi litość i współczucie, ale czy on rzeczywiście jest w stanie porywać się z motyką na system? Bo kogo tak naprawdę obchodzi jakiś tam Ramsey? Wengera? Arsenal i jego kibiców? Rodaków piłkarza? Patrząc na to w sposób praktyczny, a przypuszczam, że tak czynią europejska i światowa federacja, strata Ramseya nie wpłynie znacząco (jeśli w ogóle) na zmniejszenie finansowych wpływów. Wszak kontuzja to ryzyko tego zawodu, a starych grajków można zastąpić nowymi.

  15. antropoid

    1 marca 2010 at 20:42

    Nie jestem fanem Arsenalu, jednak oglądając na bieżąco transmisje z Premiership odnoszę wrażenie, że gra przeciwko „Kanonierom” rzeczywiście wzbudza u ich przeciwników jakieś niezdrowe emocje i to się tyczy nawet piłkarzy, którzy grali kiedyś, lub całkiem niedawno w tym klubie. Ktoś wspomniał o tym, że Shawcross rok temu wykluczył z z gry na 3 m-ce Adebayora, a tenże sam Adebayor tuż po odejściu z The Emirates, już jako gracz MC zrobił korkami „face lifting” swemu niedawnemu koledze z drużyny van Persiemu, a ponieważ działał z premedytacją (kretyńsko się później z tego tłumacząc), jego postępek jest w gruncie rzeczy wcale nie lepszy (jeśli nie gorszy), niż ten Shawcrossa i mimo iż skutki nie były tak opłakane, to Adebayor powinien był pedagogicznie dostać za swoje chamstwo konkretnego bana na występy w lidze i pucharach. Podobnie rzecz się miała z Ashleyem Cole’m, on również w meczach ze swoim byłym klubem, nie raz uciekał się do brutalnych fauli. Trudno powiedzieć jakie źródło mają takie emocje i agresja u rywali Arsenalu, nie twierdzę z całą pewnością, że te wszystkie sytuacje, to jakiś spisek, ale wygląda to trochę dziwnie.

  16. Gość: , chello084010185042.chello.pl

    1 marca 2010 at 21:08

    zamiast pisać o rzeczach oczywistych powinien pan raczej rozpocząć dyskusję nad zmianą gry wślizgiem wyprostowaną nogą. tak jak sam fakt wejścia w nogi od tyłu (bez względu na to czy jest kontuzja czy nie) oraz gra wysoko podniesioną nogą jest faulem tak należy się zastanowić nad takimi wejściami. raczej nikt nie chce oglądać takich kontuzji bez względu na to z jakiej drużyny piłkarz ją załapie.

  17. Gość: Mumin, bgb142.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 21:09

    „Po pierwsze zderzenie Ramsey z Shawcrossem był przypadkowe”

    Starcie może i było to przypadkowe, ale żeby komuś połamać nogę w dwóch miejscach trzeba włożyć trochę siły w uderzenie. Poza tym Shawcross był wyraźnie spóźniony.

    Nie ma co się kłócić o to czy zrobił to specjalnie czy nie. Złamał Ramsey’owi nogę, a to nie pierwszy raz jak tak ostro wszedł. Nie można na pozwalać takie rzeczy. Obrona Anglika jest nie na miejscu, bo to Walijczyk został bardziej poszkodowany.

    Po tym zajściu spotkałem się z opinią, że skoro przeciwnicy łamią nogi Arsenalowi to niech odpowiedzą tym samym. Czyli co, jak ‚Kanonierowi’ połamią nogę to innemu rywalowi z tej drużyny też należy połamać nogę w ramach rekompensaty? Nie popadajmy w paranoje i pozostańmy przy tym co lubimy w futbolu. Ładną grę, ostrą, ale nie na tyle żeby się pozabijać na boisku.

  18. jan_stereo

    1 marca 2010 at 21:10

    bardzo dobrze napisane, duzo lepiej niz w iekszosc artykulow GW ;’))

  19. mancunian-roo

    1 marca 2010 at 22:34

    Tak spisek – nic tylko dopisać ze cały świat sprzymierzył się przeciwko Arsenalowi.
    Nikt w całej Europie nie miał i nie ma tyle problemu z obrona w tym sezonie co MU i jakoś Fergi nie jęczy na zły system świat i przeciwników.
    Niech Wenger wpierw w końcu nauczy swoje „dzieciaki” grac w obronie bo tu jest największy problem Arsenalu. Błędy w obronie ostatnimi czasy z Evertonem , CFC i MU były KATASTROFALNE! idealnie wypunktował te błędy Gary Lineker w MOTD.
    Dokładnie ta sama taktyka MU w ostatnim meczu jak w półfinale CL z zeszłego sezonu nic nie nauczyła Wengera. Jeśli „dzieciaki” dalej będą popełniać takie błędy i nie będą grac solidnie w obronie jako CALA drużyna to będą odpadać z pucharów a o tytule EPL będą mogli tylko marzyc. Organizacja gry obronnej Arsenalu tu jest największy problem.
    Do tego można spokojnie dodać to o czym wspomniał Michał że w Arsenalu brakuje klasowego defensywnego pomocnika.

    Ja się jak najbardziej zgodzę z tym ze Arsenal ma problemy z kontuzjami to jasne, jasne tez ze to nie ułatwia gry tylko zdecydowanie utrudnia wykonywanie zadań, tracenie najważniejszych ogniw to zawsze odbija się na grze, ale prawda tez
    taka ze NIE tylko Arsenal ma problemy z kontuzjami nie przesadzajmy każdy klub się z nimi zmaga. Tak jak MU i CFC czy Liverpool, MU problemy w obronie- RIO zagrał do tej pory tylko 6meczy w EPL!! CFC – Essien co chwila tez ma ostatnio kontuzje, Liverpool -wiadomo co jakiś czas problemy ma Torres. A tak btw dodam ze Owen Hargreaves leczy się już 2sezon.

    @zwykly obserwator — taaaaaaak FA pomaga MU hahaha a to Ci dowcip. Wpierw prześledź decyzje FA w sprawach MU a później się rozpisuj z „genialnymi” wnioskami.

    Ciągłe narzekanie na zły świat itd. przez Wengera zaczyna przypominać coroczne narzekania Rafy Beniteza na zły kalendarz.

  20. Gość: maya, ablo98.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 22:34

    Nie wierzę, że to Pan napisał Panie Michale. W telewizji wypowiada się Pan rozsądnie jak mało kto, ale takich bredni jak powyżej naprawdę dawno u Pana nie czytałem.

    Po pierwsze, czy Wenger użył gdziekolwiek słowa spisek?
    Mam wrażenie, że arsenal można kochać lub nienawidzieć. Pan niestety jak większość ludzi mediów przechyla sie na stronę tej niepochamowanej, niczym nie popartej antypatii do zespołu Kanonierów. Bo żeby po tak okropnym faulu wypisywać takie dyrdymały i jeszcze drwić z menadżera, na którego oczach już trzeci ( młody ! ) zawodnik kończy w ten sposób, to trzeba naprawdę mieć tu jakieś osobiste powody.

    A co do zawodnika Stoke, to jest spora różnica pomiędzy wślizgiem z boku, mającym na celu wygarnięcie pilki gdzieś na boku boiska , a jakimś bezmyślnym rąbnięciem NA WPROST w środkowej strefie boiska !!!

    Matko..nawet teraz jak o tym piszę, to zastanawiam się jakim trzeba być człowiekiem, żeby po takim zdarzeniu wyjechać z takimi tezami jak Pan tutaj.

  21. pokazcopotrafisz

    1 marca 2010 at 22:46

    Nie powinno każdej sytuacji traktować tak samo ! Szkoda jednego i drugiego . Ta kontuzja może zadecydować o jego karierze w Arsenal – po takich kontuzjach ciężko wrócić do formy. Anglia zawsze górowała fizycznością nad innymi ligami . Sheva jak przyszedł do Chelsea to odbijał się od brytyjskich golemów a przecież piórkiem to raczej nie był. Drugi musi się też czuć fatalnie bo będzie walczyć z opinią boiskowego zabójcy – powtórka mnie przekonuje że nie chciał robić krzywdy mu.

    Zapraszam na mój blog

    pokazcopotrafisz.blox.pl/html

  22. Gość: forn, acvy53.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1 marca 2010 at 22:56

    @Maya

    Pan Pol nie ma tutaj żadnych osobistych powodów. Po prostu, tak jak większość polskich dziennikarzy, przepisał to co piszą angielskie serwisy, dodając do tego trochę „swojego” stylu.

    Jako dzieciak chciałem być dziennikarzem sportowym, ale potem jak zacząłem zauważać jak mało o prawdziwej grze wiedzą persony które komentują mecze w gazetach i tv i na jakich banałach i czasem absurdach opierają swoje relacje/felietony, to wymiękłem.

  23. killy

    1 marca 2010 at 23:22

    PART 1

    1. Ogladalem ten mecz na zywo. 2. Od 5 sezonow mam mozliwosc ogladania Arsenalu regularnie co tydzien. Korzystam z tej opcji, jak tylko mam wolna chwile. Mniej utalentowani technicznie przeciwnicy probowali i probuja wygrac z Arsenalem na rozne sposoby. Fizyczna slabosc Kanonierow to zadna tajemnica. A przeciez kazdy chce wygrac. 3. Jestem fanem Arsenalu od czasow Bergkampa, Petit i Overmarsa. Wedlug przecietnego internetowego trolla odbiera mi to zdolnosc racjonalnej oceny sytuacji. Ale to nie takie proste. Przychylnosc Arsenalowi to jedno, ale przede wszystkim jestem fanem pieknego futbolu. Wychowanym na Oranjes i Ajaxie, od malego zafascynowanym stylem Barcy. Nie jestem zatem zadnym arsenalskim frustratem, zreszta juz od bardzo dawna to Barca jest mi niekwestionowanym numerem 1 (co ma poparcie w kilku faktach). Do kwestii Ramseya podchodze zatem bez piany na ustach. 4. Pilki noznej nie ogladam od wczoraj. To oznacza, ze zwracam uwage na niuanse. W ocenie boiskowych zdarzen daze zachowanie obiektywizmu, dystansu i spokojna analiza sytuacji z roznych punktow widzenia sa dla mnie priorytetowe. Sprowadzanie sytuacji do jednego wymiaru, jednej perspektywy zabija racjonalnosc wnioskow.

    Punkty 1.-4. nie pozwalaja mi sie z Panem zgodzic od pierwszej do ostatniej linijki Panskiego tekstu. Nie wierze, jak mozna odbierac Wengerowi prawo do jego punktu widzenia i chocby pierwiastka racji. Nie wierze. Dlatego wytlumacze, ze nie mozna. Wedle zwyklej przyzwoitosci.

    Sadzac po tonie artu wnosze, ze nie ogladal Pan tego meczu. To nie zarzut, ja tez nie widzialem na zywo ani Sunderlandu, ani Birmingham. Stoke ogladalem, wiec kontuzja Ramsey’a spadla na mnie live. Nagle i niespodziewanie. Powtorki z youtube’a spadają zas jak najbardziej spodziewanie, sam ten replay odpala sie wlasnorecznie i swiadomie, co automatycznie odbiera pierwiastek zaskoczenia; zreszta czy to tak wielka filozofia wyobrazic sobie zlamanie kosci pilkarza, gdy slyszysz o tym w tv, przeczytasz w relacji i zobaczysz na zdjeciu?

    Natomiast gdy oglada sie takie zdarzenie na zywo, „normalnie” w trakcie meczu — gdy spada ono literalnie znikad, to momentalnie roluja Ci sie wnetrznosci. Z szacunku dla futbolu jako sportu i jego gladiatorow. Z szacunku dla drugiego czlowieka, ktoremu na Twoich oczach ktos inny zlamal wlasnie noge. Tak, od razu wiedzialem co sie stalo. Pamietam, co oznacza brak powtorki… W kazdym razie to odczucie guts-twisting nie ma przynaleznosci klubowej. Kazdy fan pieknego futbolu (a Arsenal pieknie i z rozmachem grYWa; taki styl, choc nie zawsze przynosi to pozadany efekt), kazdy fan szanujacy innych fanow i innych pilkarzy przez te chwile czuje sie jak na filmie. Niedowierzanie… Ockniecie. Kolejne spojrzenie. Czy to rzeczywiscie, czy na pewno? Momentalnie zjawia sie szok.

    Po chwili, ew. paru godzinach, nachodzi refleksja: dlaczego? Niekoniecznie kto?, ale wlasnie dlaczego?. Nalezy wniknac gleboko w istote problemu, bo to problem zlozony.

    Kontuzja Ramseya to nie jest przypadek. Panie Michale, 3 zlamane nogi w 4 lata to zwyczajnie nie jest normalne. Po prostu przeciwko Arsenalowi gra sie agresywnie, bo inaczej mozna dostac 6 goli do plecaka. W esktremalnych sytuacjach prowadzi to do tragedii. Zatem nie: nie-przypadek w rozumieniu Shawcross urodzil sie, zeby zabic mi pilkarza, tylko nie-przypadek w rozumieniu tak slabe druzyny jak Stoke moga przeciwstawic nam glownie sile fizyczna i ambicje. To OK, jesli poruszamy sie w ramach przepisow. Ale moja druzyna jest niewystarczajaco chroniona przez sedziow, gdy przepisy przeciw Arsenalowi sa notorycznie lamane. Na supergigancie cytaty zawsze laduja w oryginale, przewaznie w calosci, nawet jesli zajmuja kilka akapitow. Brakuje mi w powyzszej notce wszystkich slow francuskiego szkoleniowca, wiec jesli ktos nie czytal tej konferencji, to jej zapis jest procz oficjalnej strony Arsenalu m.in. na espn.

  24. killy

    1 marca 2010 at 23:30

    PART 2

    Poza tym czemu mam wrazenie, ze pilkarscy dziennikarze nie grywaja w pilke? Pan przeciez grywa(l?). A to daje odpowiednia perspektywe problemu. Ja amatorszczyzna pelna, ale pamietam z wf-u, ze szkolnego turnieju, z gierek na hali na studiach: taktyke zawsze dostosowywalo sie do przeciwnika. Proste. Do tego nie trzeba byc Ancelottim czy Mourinho. Na duzych i wolnych obroncow gralo sie skrzydlami, probowalo prostopadlych podan; na niziolkow duzo gry gora i dosrodkowan ze skrzydel; na surowych technicznie duzo podan szybkich i z klepki; na LEPSZYCH technicznie chodza lokcie, czasem skosimy, panowie, to im obrzydnie. Kosimy w granicach rozsadku bo to podworko, bo szkola, bo gramy w sumie o pietruche.

    W Premiership nikt nie gra o pietruche. Slabsi pilkarze graja o los (w domysle: kiedys-tam-lepszy kontrakt), slabe kluby graja o przetrwanie (w domysle: o kase). Dla druzyn takich jak Stoke, Birmingham, Sunderland zyski z czlonkostwa w ligowej elicie stanowia podstawe budzetu przeciez to oczywiste. Tu liczy sie kazdy punkt. Punkt wyszarpany, wyrwany w walce o utrzymanie. I kazdy taki punkt jest na wage zlota. A przeca to nie sa druzyny, ktore punkty zdobywaja rabona, pietka czy przewrotka a la Rivaldo w ostatniej kolejce sezonu. Tych klubow przewaznie nie stac nawet na jedna noge takiej gwiazdy jak Rivaldo. Graja w nich pracusie, solidni rzemieslnicy albo Shawcrossy mlodzi-zdolni, gotowi zrobic wszystko, by zadowolic trenera, utrzymac sie w skladzie, a potem moze-moze-moze wybic sie w swiat. Do Chelsea, do MU, LFC, chocby i do Aston Villi. W swiat… Ale na razie jestes w Stoke. Szatnia. Przed meczem. Trener: panowie, w tabeli jestemy na miejscu XX, wiecie co macie robic. Gryziemy trawe, zapi***alamy, potrzebujemy TYCH PUNKTOW!!!. Co chlopaki maja zrobic? Chlopaki wychodza i walcza, dajac z siebie najczesciej wszystko, a czasami jeszcze wiecej. Bo czysto pilkarskich argumentow wzgledem rywala takiego jak Arsenal (czy MC, czy Chelsea, czy Tottenham whatever) zwyczajnie nie maja za duzo.

    To wlasnie mial na mysli Arsene Wenger. Odmawianie mu racji akurat w tej jednej sprawie jest razaca niesprawiedliwoscia.

    W filmie He Got Game dostajemy na tacy, ze sportowcy nie rodza sie milionerami (jesli nie wiemy tego z Discovery lub innej autobiografii). O swoja przyszlosc walcza na boisku. Zaden Shawcross grac wiecznie nie bedzie. Premiership daje gwarancje, stabilizacje, spokoj. Spadek daje niepewnosc. Powtarzam: dla utrzymania sie w skladzie zawodnik walczacego o utrzymanie Stoke zrobi wszystko, co moze, by wygryzc te punkty rywalowi. Nie odstawi nogi, nie cofnie sie, nie zejdzie z drogi. To jest rywalizacja, a on nie jest drugim Messim, przeciez pilkarz zdaje sobie z tego sprawe. Czy Stoke ma potencjal ofensywny na zdominowanie Arsenalu? Oczywiscie, ze nie i Tony Pulis tez o tym wie. Dlatego nie powie chlopakom, ze maja miec 70% posiadania pilki. Tylko powie, ze maja zapi***alac. A w meczu z takim rywalem, jak chucherkowaty Arsenal, ktory nie ma w calej kadrze (nawet nie: w 1ym skladzie, tylko W CALEJ DRUZYNIE) zadnego boiskowego zabijaki (Roy Keane), kosiciela w rodzaju Mascherano (ktory w sytuacji kryzysowej odda lokciem za kolege lub jako pierwszy wyskoczy na nadambitnego obronce z pyskiem), dyskretnego acz stanowczego a la Scholes czy nawet cwaniaka-speca od fauli, ktorych nie widac (Ballack tanczy i spiewa) to pilkarze Stoke wiedza, co maja robic. Tu nawet trener nie musi ich specjalnie motywowac. Wiedza, ze dla wygranej/remisu z druzyna pilkarsko lepsza musza zdominowac rywali fizycznie, walczyc o kazda pilke, nie odstawiac nogi. To wlasnie stalo sie w przypadku Shawcrossa. On nie odstawil nogi. I stala sie tragedia.

  25. pokazcopotrafisz

    1 marca 2010 at 23:37

    Killy
    AFC brakuje takich czołgów jak Drogba czy Rooney . Wenger Ferguson czy The special one to marudy i robią z igły widły. Pamiętam jak Fabregas w 2003 w wieku 16 lat debiutował w seniorskiej drużynie. Jakby dostał poważnej kontuzji to by nie miał pretensji do siebie że szczyla na boisko wysyła walczy z Atletami.

    pokazcopotrafisz.blox.pl/html

  26. killy

    1 marca 2010 at 23:37

    PART 3

    To tez mial na mysli Wenger. Stad slowa o tym, jak ustawiane sa druzyny na Arsenal. Ta specyfika Kanonierow polega na tym, ze z MU czy Chelsea to nie przejdzie. Ktos przeholuje, dostanie natychmiast prztyczka od Ferdinanda czy JT. W Arsenalu nie ma zadnego z nich.

    Arsenal ma kadre technikow, magikow, artystow, slowem: jednostek subtelnych i powsciagliwych, bez sklonnosci do boksu ani kadrowych warunkow ku temu. Arsenalowi brakuje nowego Vinniego Jonesa i jak zdarza sie mecz, ze sedzia swobodnie interpretuje przepisy i pozwala przeciwnikom na brutalna gre, chucherek Wengera na boisku zwyczajnie nie ma kto obronic. Ich jedynym obronca sa sedziowie. A oni chronia Kanonierow rzadko. To mial na mysli Wenger, to maja na mysli fani Arsenalu na calym swiecie, ktorzy zwyczajnie pamietaja. Gdy obejrzy Pan, Panie Michale ten mecz jeszcze raz, spostrzeze Pan na 10-15 minut przed wejsciem Shawcrossa rosnacy na boisku chaos. Arsenal stracil rytm, Stoke wyczulo szanse, mecz wszedl w faze walki o strefe srodkowa boiska. Poszly za tym faule, sedzia Peter Walton nie zapanowal nad ta sytuacja, na gre ostrzejsza zwyczajnie pozwalajac. Teoretycznie zawodnikom obu druzyn, ale faktycznie: tylko jednej. Bo Arsenal po prostu nie gra silowo. Nie ma kim. Nawet Diaby jak gra, to jest DMem spokojnym, oszczednym we wslizgach, rzadko zdarzy mu sie wejscie chamskie (predzej nieumiejetne). Mowimy wciaz o druzynie, w ktorej na DMie grywa Denilson o wzroscie ledwie 180 cm i przezroczystej muskulaturze.

    Te biernosc arbitrow podnosil w swojej wypowiedzi Wenger. Nie wprost, bo dostalby kare. Ale kto sledzi Premiership, zauwazyl. Wenger niejednokrotnie apelowal do sedziow, by czesciej chronili jego pilkarzy, by nie doprowadzali do eskalacji ostrej gry. Liga nie slucha, ostatnio nie sluchaja tez chyba dziennikarze.

    Generalnie, o tym faulu mowi sie malo. Zlamania w Arsenalu chyba spowszednialy.

    Nie ma watpliwosci, ze ten faul jest inny niz Eduardo. Tam nie bylo mowy o pilce. Ale nieszczesny Shawcross tez nie jest swietoszkiem (zlamanie kostki Jeffersowi), a moze po prostu nie zawsze umie do konca zapanowac nad swoimi nerwami (presja + mlody wiek = to bardzo mozliwe). Wkrotce po meczu widzialem gdzies tekst Shawcross podpalil sie atmosfera meczu tak, ze stala sie tragedia. Moim zdaniem dokladnie to zaszlo i nigdzie indziej nie widzialem juz tak wlasciwych slow.

    Dlatego Wenger mowil jednoczesnie „Nie chce slyszec, jak dobry jest Shawcross (= ze to dobry czlowiek). Na taki futbol nie moge sie zgodzic.” Bo Ramseyowi nogi nie zlamal tramwaj, aligator ani kolisty piorun. Tylko inny pilkarz. Na boisku. Jak bardzo trzeba byc zaslepionym adrenalina, by doprowadzic do takiej sytuacji? Ciezko mi to sobie wyobrazic, takiej adrenaliny nie doswiadczam na boisku, ale wyobrazam sobie, ze ludzie sa do tego zdolni. Od pewnego momentu tego faulu – it just happened. Ale nie zapominajmy, ze homo sapiensy to istoty myslace, z wyobraznia i umiejetnoscia abstrakcyjnego myslenia. I jezeli czlowiek ma mozg wiekszy od kolibra, to na miejscu Shawcrossa zostawilby tego Ramsey’a. On tymczasem stracenczo ruszyl po pilke nie patrzac, gdzie podzieja sie nogi rywala. A to nie byla grozna sytuacja. To byla tak blaho niegrozna sytuacja, jak tylko mogla byc:/

    Ten aspekt tez nalezy tu wziac pod uwage. Z tego punktu widzenia Wenger ma racje co do tego, ze 3 mecze kary sa ridiculous.

    Oczywiscie, post factum emocje Shawcrossa byly prawdziwe, w glebi serca oczywiscie ten chlopak nikomu nie chcial zrobic krzywdy. Ale on te zlamana noge Ramseya zobaczyl na wlasne oczy, to sie jednak stalo i stal to nikt inny, jak wlasnie on. Moze nastepnym razem zwyczajnie odpusci.

  27. Gość: geo, c-98-250-138-102.hsd1.mi.comcast.net

    2 marca 2010 at 00:12

    Panie Michale zacytuje pana: „Specjalnie piszę doznał, a nie złamał mu Ryan Shawcross, bo incydent był kompletnie przypadkowy i niezamierzony, o czym za chwilę. ”
    Jak mogl byc wslizg pelnym impetem, w nogi Ramseya, niezamierzony i przypadkowy?
    To tak samo jak pilka lezy miedzy malymi dziecmi i Screwcross wszedlby w pelnym biegu slizgiem w pilke i polamanie nog dzieciom bylo calkiem przypadkowe i niezamierzone.
    Zgodze sie jedynie, ze jest wyjatkowo glupi i nie byl w stanie pomyslec i przewidziec co moze takim slizgiem spowodowac.
    I druga rzecz.
    Szkoda, ze Screwcross nie zlamal nogi swemu konkurentowi do swej pozycji w reprezentacji Anglii.
    No i oczywiscie zostal powolany na mistrzostea swiata.

  28. killy

    2 marca 2010 at 00:14

    PART 4

    To o wszystkim tym nalezy mowic, a nie o tym, ze Wenger znow widzi biale myszki. Taka perspektywa jest strzalem obok problemu. Bo Wenger odwiedza kolejnego swojego pilkarza w szpitalu, kolejnego pilkarza widzi ze zlamana noga, zwyczajnie zalamanego i cierpiacego (a taka kontuzja moze skonczyc kariere vide Haaland; tutaj o „do wesela sie zagoi, he he he trudno), kolejnego traci na miesiace. To widzi Wenger. Zalamanego utalentowanego chlopaka, ktorego z boiska ktos inny wyslal do szpitala. I o tym mowi. O niczym innym.

    Oby sluchano go uwazniej. Bo futbol nie polega na lamaniu nog.

    PS: W sumie nie zdziwilo mnie, ze ta sytuacja jest w necie komentowana w taki sposob, ze to do Wengera przyczepiaja sie komentatorzy. Tak jest latwiej. Zdziwiloby mnie, gdyby ktos dostrzegl niesamowite odrodzenie Arsenalu po calej tej sytuacji, powrot z dalekiej podrozy w obliczu szansy na ponowne wlaczenie sie do walki o tytul. Paralela do sytuacji z Eduardo (gdy dalsza czesc meczu i kolejne 2 miesiace ulozyly sie tak, ze dzieciaki Wengera zalamaly sie i stracily caly sezon), paralela ze odrodzenie, ze dzieciaki dorosly, ze niesamowite – wydaje sie naturalna. Ale o tym cisza. Trudno. Nie chce nawet sie o tym rozpisywac, bo to w sumie subiektywna radocha sympatykow Arsenalu i w sumie chetnie zachowamy ja dla siebie. Niech MU, Chelsea i reszta swiata ockna sie dopiero w ostatniej kolejce. I don’t mind.

    Ale w kwestii kontuzji Ramsey’a – nasuwa mi sie na klawiature jeszcze jedno, wobec czego I do mind. Ta historia ma swojego cichego, cichutkiego bohatera.

    Tak cichutkiego, ze i o nim cisza. A to sie nie godzi.

    Gdy Shawcross wjechal w Ramsey’a i podniosl glowe, musialo go lekko zamroczyc, bo w kolejnym ujeciu kamery widzielismy go z blednym i szklanym wzrokiem kilkanascie metrow od calego zdarzenia. Blisko sytuacji byl Vermaelen i Bendtner, ale zszokowanego Belga posadzilo na murawie, Dunczyk chyba tez stracil zdolnosc racjonalnej oceny sytuacji poczynajac dreptac po boiski bez ladu i skladu. Z kolei Fabregas i 2-3 Kanonierow po zlapaniu sie za glowy stanelo wnet wokol arbitra w protescie-domaganiu sie czerwonej kartki dla Shacrossa. A tam gdzies lezal sobie Ramsey. Z poczatku sam, boiskowe sluzby medyczne nie dysponuja Hayabusami.

    Jedynym pilkarzem na boisku, ktory zachowal rozsadek byl tymczasem Stoker, Glenn Whelan. Po faulu Shawcrossa natychmiast pojawil sie przy Ramsey’u, nie zwazajac w ogole na cale to zamieszanie/przezywanie jakie zapanowalo na boisku. Przycupnal i siedzi. Na transmisji z meczu nie bylo tego widac dokladnie, wygladalo to dziwnie, jakby Whelan do Ramsey’a… mowil. Dzis w serwisach internetowych zdjecia nie pozostawiaja watpliwosci – Whelan doskoczyl do Ramsey’a, zlapal go za szczeke (chroniac przed polknieciem jezyka i uduszeniem na wypadek, gdyby Walijczyk zemdlal widzac wlasna noge w strzepach) i podtrzymywal przytomnego do momentu przybycia ratownikow wlasnie poprzez rozmowe.

    Nie jest juz dla mnie wazne, ze Whelan po meczu stanal w obronie Shawcrossa (w sumie co innego mial zrobic), ze po czesci sugerowal, iz sytuacja wlasnie „stala sie sama”. To nie ma juz znaczenia. Liczy sie tylko to, ze doskoczyl do Ramsey’a asap. Nie chce przesadzac z patosem, ale latwo wyobrazic sobie zemdlenie Walijczyka przed tym, jak dotruchtali do niego ratownicy. Bez usztywnionej szczeki, moglo dojsc do jeszcze wiekszej tragedii. W kazdym razie, ten gest Whelana zapamietany winien byc na dlugo, bo taka postawa zasluguje na najwyzszy szacunek. W takim meczu, w takiej sytuacji, posrod takich emocji. Niesamowite…
    Byloby zwyczajnie milo, gdyby londynski klub wyslal mu jakies podziekowania.

  29. gucioreddevil89

    2 marca 2010 at 00:18

    Wejście nie nadawało się na czerwony kartonik, było obopólne, sędzia tak zareagował widząc wisząca nogę Ramseya na skórze. Nie można też tego porównywać do agresji Taylora, który jest twardzielem i nie odkłada nogi, to urodzony brutal taki jak Keane. Ryan Shawcross to dzieciak, który nieświadom tego co zrobił, popłakał się i pojechał od razu z mamą po meczu (to nie przenośnia). Porównując piłkę do wojny, Taylor to bezwzględny weteran mordujący jeńców, a walijczyk „Szeregowiec Ryan Shawcross”, który boi się wykonać egzekucję na kolaborantach robiąc przy tym w portki.
    Oczywiście jeśli chodzi o kwestie piłkarskie nie popieram brutalnych, zwłaszcza celowych zagrań, które powinny być karane, jednak Shawcross był tylko w złym miejscu i w złym czasie. Pozdrawiam Pana Michała, który jak mi wiadomo jest fanem Kanonierów oraz składam kondolencje wszystkim kontuzjowanym, głównie Aarona Ramseya poszkodowanego przez swego rodaka.

  30. Gość: Forn, acvy53.neoplus.adsl.tpnet.pl

    2 marca 2010 at 00:22

    Ogarnij się z tą wojenną nomenklaturą. Shawcross to Anglik, nie Walijczyk.

  31. fornisko

    2 marca 2010 at 00:23

    A z tym, że faul był nie na czerwoną, to już w ogóle udowadniasz, że nie ma o czym z tobą rozmawiać.

  32. pokazcopotrafisz

    2 marca 2010 at 00:29

    killy jesteś strasznie subiektywny bo sympatyzujesz z Arsenalem co mogę zrozumieć. Piszesz jeszcze o odrodzeniu zespołu . Ja tam odrodzenia nie widze oprócz tego że cfc(zwłaszcza niebiescy) i mu grają słabiej dlatego jeszcze zespół Wengera sie liczy walce o mistrza. Wenger ma swój świat i swoje zabawki – co nie zmienia faktu że to wielki fachowiec.

  33. Gość: t-m-z, gl190-30.master.pl

    2 marca 2010 at 00:45

    @fornisko – cała ta sytuacja wyglądała niepozornie a skończyła się fatalnie.
    Nie może tu być mowy o faulu zważywszy na dwa aspekty .:

    1 – Stoke city odzyskało piłkę i wychodziło z akcją
    2 – w momencie w którym Shawcross wykopywał piłkę wbiegł Ramsey.

    jasno to wynika z powtórku Shawcross Foul

    Sędzia uległ emocjom, szokowi po tym co zobaczył dlatego Shawcross dostał czerwoną kartkę.
    Nie rozumiem też tego cytatu .:

    Wślizg Shawcrossa nie była ani wysoki, ani brutalny…

    Nie wiem, tyle lat grałem w piłkę ale ja tam żadnego wślizgu nie widzę.
    Widzę zamiar podania/wybicia piłki jak najgłębiej w pole i wbiegającego Ramsey`a na zamachniętego Shawcross`a.
    Cała sytuacja jest jednym wielkim i tragicznym zbiegiem przypadków aniżeli faulem z premedytacją.
    Rozumiem ten dramat i to oburzenie.
    Ale wypadałoby zdjąć klapki z oczu i zauważyć pewne fakty.

    Być może się mylę ale dla mnie jest to nic innego jak „wypadek przy pracy” który nie powinien mieć wpływu w postaci nagonki i kar dla Shawcross`a.
    Jeśli się mylę – niech mnie ktoś poprawi…

  34. gucioreddevil89

    2 marca 2010 at 00:46

    faktycznie, anglik, skąd mi się wzięło, że walijczyk… nie wiem czy nie jest czasem naturalizowany

  35. Gość: marek, nat2.btsnet.pl

    2 marca 2010 at 00:57

    skonczylem wlasnie ogladac powtorke PPP i cos mi nie pasowalo przez caly program…to znaczy wlasnie ogladalo sie go bardzo milo. kazdy zdazyl sie wypowiedziec, nikt nikomu nie wchodzil w zdanie, nikt nie wysilal sie na wydumane porownania czy glupawe zarciki itd i w pewnym momencie zorientowalem sie ze w dzisiejszym programie nie bylo Wojciecha Jagody!! mam nadzieje ze facet ten zostal na stale wyeliminowany z listy gosci i wiecej nie bedzie Was i widzow zameczal swoimi madrosciami

  36. dzonafc

    2 marca 2010 at 02:44

    arsenalizacja.pl/ artykul amatora pilki noznej, wsparty dowodami i materialami video oraz poprzednimi artykulami prasowymi z Anglii… Jak to porownac z Belkotem przez duze „B” Michsia, pseudopismaka, ktory nie ma zadnego zwiazku ani z pilka nozna, ani dziennikarstwem? Skoncz wasc wstydu oszczedz… Zlamana noga Jeffersa, wejscie na kostke Adebayora, gdy pilka byla poza boiskiem, kolejne przypadki Rayana. A zezaplakal nad Aaronem proponuje z wieznia zbrodniarzy wypuszczac, ktorzy zaplakali nad ofiarami po fakcie… Ale zeby polaczyc 3 fkty ze soba trzeba byc dziennikarzem amatorem przynajmniej, albo miec minimalne pojecie o sporcie o ktorym sie wypowiadamy…

  37. Gość: Nikita, 87-205-31-29.ip.netia.com.pl

    2 marca 2010 at 05:56

    Wez skoncz czlowieku, te naglowki mnie kiedys zabija, moze zmien nazwisko na pudelek, tez na p.
    Od dzis mowie „byly dziennikarz”.

  38. scv78

    2 marca 2010 at 08:35

    A ja wolę drużyny zakapiorów od baletteamów, których przedstawiciele/-lki z niezrównaną maestrią kręcą piruety w polu karnym, a potem padają jako te trzciny, klepiąc piąstkami murawę. Arsenal budzi sympatię, ale jest to raczej sympatia jaką obdarza się drużynę juniorów, którzy na dzień dzisiejszy są dzielni u dentysty i „(…)w skóre umią brać bohatersko”.

  39. pokazcopotrafisz

    2 marca 2010 at 09:37

    dzonafc upadłeś nisko bo nie dość że obrażasz to jeszcze reklamujesz fanbojowy blog.

  40. Gość: horhe, 85.232.251.2*

    2 marca 2010 at 09:55

    Killy:
    „(…) Arsenal ma kadre technikow, magikow, artystow, slowem: jednostek subtelnych i powsciagliwych, bez sklonnosci do boksu ani kadrowych warunkow ku temu (…)”

    Dla mnie jest to koronny dowód na to że Wenger to dupa nie manager skoro grając w lidze o takiej, a nie innej charakterystyce dobiera w ww. sposób piłkarzy do druzyny. Jego wizja futbolu ma olbrzymią szansę na sukces w Hiszpanii, ale nie na wyspach! W la liga słabiaki w stylu Xerez czy Teneryfy nawet walcząc o utrzymanie nie połamią mu nóg.
    Na litość boską – nie można budować drużyny w zupełnym oderwaniu od stylu gry całej ligi! Bo to wywołuje reakcję podobną do tej układu immunologicznego na obce ciało w organizmie – bunt i walka żeby się go pozbyć i wyeliminować i jest to reakcja całkowicie mimowolna.
    Jeśli facet chce iść pod prąd to musi się liczyć z takimi problemami po drodze.

  41. lukeroux

    2 marca 2010 at 10:19

    Wychodzi nienawiśc do Wengera, boli wszystkich kibiców City, Tottenhamu, Liverpoolu, że Wenger jest w stanie zbudować silną drużynę za 3x mniejsze pieniądze.

  42. mariusz_afc

    2 marca 2010 at 10:56

    @pokazcopotrafisz
    Nawiązując do Twojego nicka… Wyjaśnij co masz na myśli pisząc „fanbojowy blog”…

    Nie lubisz dyskutować na podstawie faktów? Nie lubisz rozmawiać w oparciu o oryginalne (nie tłumaczone na polski) teksty? Czemu mnie obrażasz?

  43. ajronmajk

    2 marca 2010 at 11:21

    Bełkot Panie Redaktorze, bełkot teoretyka i ręce opadają. Mam nadzieję że niektórzy choć nie łykną tego w owczym pędzie jak pelikany ale sami ocenią sytuację.
    Mimo wszystko pozdrawiam.

  44. pokazcopotrafisz

    2 marca 2010 at 11:32

    no to masz
    Fanbojowy blog – miejsce do dyskusji sympatków Arsenalu gdzie obiektywizm nie jest wartością najwyższą.

    1.Lubie a ty nie?
    2.Próbujesz popisać się Angielskim? Nie tylko ty z polaków czytasz Sky Sports itp.
    3.To ty jesteś dzonafc ? Jeżeli tak to ty obraziłeś Michała a – nikt cie nie obraził.

  45. mariusz_afc

    2 marca 2010 at 11:51

    @pokazcopotrafisz

    hmm… specyficzny sposób odpowiedzi, musze przyznać – ale OK, niech będzie. Rzekłbym, że pokazałeś co potrafisz 🙂

    1. Ja nie tylko lubię ale także daję tego przykłady. Zamiast opisowych tekstów przytaczam fakty (źródła, dokumenty, statystyki, filmy)

    2. Nie, nie popisuję się angielskim. Powiem (napiszę) więcej – mój angielski nie jest najwyższych lotów ale czynię wszystko by zrozumieć jak najwięcej. Chodzi o to, że tłumaczone teksty i wyjęte z kontekstu zdania, są nie do końca obiektywnym środkiem przekazu informacji.

    3. Mam w nicku dzonafc, czy może mariusz_afc?

    Po Twoich odpowiedziach widzę, że obiektywizm nie jest Twoją mocną stroną. Z góry zakładasz i przypisujesz mi jakieś dziwne intencje. Oczywiście o jakości swojego bloga pisać nie będę ale nie zgodzę się by nazywano go „fanbojowym”. Jeśli chciałbyś przybrać taką miarkę to nie wiem jak ostro musiałbyś nazwać ostatni tekst Michała Pola na temat sprowadzenia Fabregasa do Barcelony.

    Pozdrawiam mimo wszystko.

  46. killy

    2 marca 2010 at 11:52

    @horhe: Oczywiscie masz racje. To logiczne i blad taktyczny Wengera jest tu ewidentny. Ale nie powinno to zmieniac postrzegania problemu. Nawet jesli Arsenal gralby jedenastoma Fabregasami, gdyby Barca grala jedenastoma Messimi — i ruszyla taka husaria fizycznej „potegi” przeciwko jedenastu Vinnie’em Jonesom, to na boisku sedzia jest od tego, by egzekwowac przepisy, by nie prowadzic do eskalacji brutalnej gry, by rozrzucac chetnym zolte i czerwone kartki. By chronic zycie i zdrowie pilkarzy. Bo jak ktos wychodzi na rzez, a nie na mecz, to powinien szukac innego zawodu. Przyklad Pepe jest tu znamienny – normalny czlowiek, maz i ojciec, traci glowe dokumentnie pod wplywem emocji chwili i adrenaliny. Takie zachowania nie sa normalne i chucherkowatosc danej druzyny jest zjawiskiem zupelnie obok tego.

    @pokazcopotrafisz: Hermetyzacja na jakakolwiek rzeczowa dyskusje bije po oczach z tych kilku Twoich linijek. Rownie dobrze mogles wystawic teze, ze Ziemia jest plaska, tkwi na dwoch dromaderach, a dromadery na mocarnych ramionach wielkiego cyklopa, ktory popija z wielkiej wanny Johnny’ego Walkera i do tego wszystkiego pali sobie trzymetrowego jointa. To wszystko jest bardzo fajne, moze byloby i estetyczne lingwistycznie (wszak radykalne tezy radykalnie wzbudzaja atencje), ale zadaj sobie choc troche trudu wejscia w rzeczowa argumentacje. Wskaz przejawy tego domniemanego subiektywizmu. Choc jeden. Albo zauwaz, ze tego domniemanego subiektywizmu nie wytknal nikt poza Toba, sprobuj przeczytac po prostu jeszcze raz, otworz umysl a wyjdz z dolka wlasnego subiektywizmu, zdania i opinii. Dopiero wtedy bedziemy mogli porozmawiac, jak dojrzali i powazni ludzie. Na co licze.

  47. pokazcopotrafisz

    2 marca 2010 at 12:12

    mariusz_afc:
    W pkt 2 sie zgadzamy

    3.Można mieć kilka Nicków i trollować dyskusje . Obiektywizm jest u mnie mocną stroną i będę bronił tezy że Shawcross nie zrobił tego specjalnie – powtórkę oglądałem kilka razy. Tekstu o Fabregasie nie czytałem więc sie nie odniosę.

    killy piszesz

    Oczywiście masz racje. To logiczne i błąd taktyczny Wengera jest tu ewidentny Rozumiem że wiesz lepiej co Wenger powinien zrobić? Chcesz pouczać wielkiego trenera jakim jest Arsene.

    Poza tym….ble ble ble. To że nikt wam nie powiedział że jesteście subiektywni to nie znaczy że tak nie jest.

  48. Gość: zielonyludek, cm-84.208.130.24.getinternet.no

    2 marca 2010 at 13:10

    Killly@bardzo ladnie i tresciwie piszesz, powiedzialbym z gracja w pelnym slowa tego znaczeniu.Czytajac akurat te tutaj zamieszczone wypowiedzi ma sie odczucie pelnego profesjonalizmu z Twojej strony,serdecznie pozdrawiam. Jak zawsze jest male pytanko, czy pracujesz juz w mediach czy jeszcze nie? Jezeli tak to moze napisz skad takie poznanie jezyka pisanego(szkola,doswiadczenie). Hm, tak mysle ,ze onet potrzebuje osob do publikacj niusow jak i relacji z boisk angielskich ,dzieki

  49. dzonafc

    2 marca 2010 at 13:35

    Takie pseudoartykuly sa obraza sportu ktory kocham, ktorym zyje. To dlaczego w Polsce pilke nozna postrzega sie jako gierkie dla malo powaznych ludzi, hobby premiera, niedochodowy interes spowodowane jest m.in. „praca” takich „ekspertow”. Osoba publiczna, badz znana na podobienstwo komentarzy rodem z onetu czy wp, rzuca swoja niczym nie podparta opinie wyciagnieta na podstawie brukowych trendow z Anglii wynoszac ja na poziom pracy naukowej. Czemu wiec nie mam miec prawa obrazac kogos, kto w tak prymitywny sposob osmiesza i obraza ten sport i jego prawdziwe autorytety. Jakosc tego artykulu w oparciu o poprzednie matierialy i prace amatorow jak to juz udowodnili inni uzytkownicy jest zadna. A to przeciez nie jest pierwszy raz, porady taktyczne w strone trenerow czy managerow z licencjami pro od poziadacza licencji none to standard, komentowanie Law of the games bez jakiejkolwiek licencji czy chocby odniesienia sie do 140 stronnicowego mateiralu opublikowanego na internecie przez FIFE czy FA to standard, porady fizjoterapeutyczne, biznesowe, czy szalnstwa rynku transferowego to tez standard. A moze wartaloby tak skupic sie na swojej robocie? Management, football biznes zostawic takim pseudospecjalistom jak Wenger, czy Gazidis, ktory od podstaw stworzyl MLS, prowadzenie klubu rodzinie ktora w pilkce noznej siedzi od 200lat i skupic sie na dziennikarstwie sportowym. Wiem ze to calkowicie nowa dziedzina, ale po kilku fachowych artykulach pojdzie jak z gorki. Statystyki ilosci fauli, oraz bycia faulowanym, procent karalnosci przeciwnika i zawodnikow AFC, stopien brutalnosci fauli, materialy video, specjalne przypadki, wczesniejsze sytuacje Ryana, m.in. zlamana noga Jeffersa, czy 3 tyg Adebayora po ataku poza boiskiem, jakby zestawic ze soba fakty, materialy wideo, bibliografie, wypisac za i przeciw to moglaby powstac na ten temat calkiem powazna praca na poziomie BA czy licenciatu, co chyba nie powinno sprawiac trudnosci osobie, ktora skonczyla najprawdopodobniej studia dziennikarskie?

  50. Gość: Kanonierka, 77-253-22-10.adsl.inetia.pl

    2 marca 2010 at 13:35

    Jednak jakiś spisek jest, żadnej innej drużyny nie faulują tak często, jak Arsenalu. Wszystkie średniaki grają przeciwko nam niezwykle ostro i brutalnie, 2 tak podobne złamania jak Aarona i Dudu nie są przypadkiem. Nie mówię, że cała liga się przeciwko nam sprzeniewierzyła, ale trzeba przyznać, że inne zeposły Arsenalu nie lubią.
    A co do Shawcrossa, nie mam do niego pretensji, wierzę, że nie chciał tego zrobić.

  51. battles

    2 marca 2010 at 13:42

    horhe sam jestes dupa jesli nie rozumiesz ze wenger nie chce jezdzic po boisku czolgami tylko grac w pilke. wiadomo ze to jest anglia i sie gra twardo ale na to ani arsenal, ani wenger, ani kanonierzy nie narzekaja. dopoki wszystko jest przepisowo to ok. faulowanie moze byc taktyka jak ktos nie ma autobusu zeby go zaparkowac w bramce. jestem w stanie to zrozumiec ale niech wtedy lapia za koszulki a nie wysylaja przeciwnikow do szpitala.

    w ogole to dziwie sie ze ktos po takim czasie napisal cokolowiek o tym zdarzeniu. pisze cokolwiek bo choc generealnie szanuje Pana Michala Pola i chetnie czytam jego teksty to ten jest co najwyzej czymkolwiek. bardzo plytkie spojrzenie na cala sprawe i wkladanie slow w usta ktoych wenger nie powiedzial. w ogole to o co ten caly szum? to przeciez tylko kolejna zlamana noga w szeregach arsenalu…

    PS. brak szacunku do wengera i pilkarzy arsenalu jest coraz bardziej powszechny. spoko. smiejcie sie dalej i ich ponizajcie. tylko jak glupio bedziecie musieli sie czuc gdy ten „dupowaty, zyjacy we wlasnym swiecie glupiec” i „banda slabych fizycznie i mentalnie, nieodpowiedzialnych i niemajacych charakteru chlopaczkow” bedzie mistrzem anglii

  52. pokazcopotrafisz

    2 marca 2010 at 14:06

    Od waszych wywodów doszedłem do wniosku że FCB ma szczęście że nie gra w Anglii, bo jest to taka sam filozofia futbolu co w AFC to by co 4 miesiące ktoś u nich miał złamaną nogę (czujecie ironie ?)

    Dzonafc
    Ty za to obrażasz innych. Możesz mieć kogoś za amatora ale nie wolno obrażać . Kulturą Michałowi nie dorastasz do pięt. Pol nie jest z mojej bajki dziennikarzem ale to nie znaczy że nie można z nim prowadzić dyskusji.

    battles
    Ja myślę że prawdziwi fani piłki nożnej się szanują i są ponad podziałami.

    pokazcopotrafisz.blox.pl/html

  53. Gość: fornisko, ajs232.neoplus.adsl.tpnet.pl

    2 marca 2010 at 14:30

    900milodislington.blox.pl/2010/03/Kibic-Arsenalu-przeprasza.html

    Dla innych kibiców Arsenalu. Mam nadzieję, że autor bloga się na mnie nie obrazi za reklamę :).

  54. Gość: horhe, 85.232.251.2*

    2 marca 2010 at 15:17

    battles
    Miałem na myśli to, że jeśli Wenger nie chce jeździć czołgami po poligonie to niech teraz nie płacze, że mu się resorak w gąsienicę wkręcił…
    Jak nie narzekają jak narzekają – czemu zaprzeczasz faktom. Inna sprawa czy narzekają bo mają powód czy narzekają bo się przyzwyczaili…moim zdaniem bardziej to drugie…
    PS
    Tak naprawdę nie obchodzi mnie specjalnie ani AFC ani AW, a piłka nożna jako taka.

  55. Gość: M, 93-181-144-143.as.kn.pl

    2 marca 2010 at 15:27

    Dzon aka Wielki Dzon ma duzo racji. Szkoda tylko ze forma wypowiedzi jak zwykle menelsko-buracka. Killy napisal to wszystko nieco inaczej, na poziomie.

  56. Gość: obiektywny, 217-98-42-3.infoglob.com.pl

    2 marca 2010 at 15:41

    Tak, Abou Diaby, ofiara spisku… Już nie wspomnę co ten brutal zrobił Sneijderowi… Był towarzyski turniej, podkreślam towarzyski… Emirates Cup mianowicie… na murawie piłkarze Realu i Arsenalu… Wesley jest przy piłce, podaję komuś, po czym Diaby z wyprostowanymi nogami prosto w piszczele Holendra…. Faul bez piłki, zupełnie niepotrzebny… Było to zaraz po Euro 08, w którym Sneijder poprowadził Tulipany przeciwko Włochom i Francji… Zniszczył formę Wesleya z tego turnieju, po czym lecząc kontuzję kilka miesięcy nie zdołał już wejść w swój stary rytm i odszedł z Madrytu… Wniosek: Diaby Ty diable !

  57. killy

    2 marca 2010 at 16:08

    @fornisko: Dobrze, ze nie brakuje ludzi majacych czas na takie blogi. Wielu z komentujacych powyzej pewnie nawet nie slyszalo o „Football Fever”, nie mowiac o jej (tzn. ksiazki a nie filmu) przeczytaniu. A w niej nie brakuje tez o tym, dlaczego przeciwko Arsenalowi gra sie agresywnie. Latwiej powiedziec: to przypadek, ladies and gentlemenos…
    @pokazczegoniepotrafisz: Widze, ze wymogi dyskusji merytorycznej jednak przewyzszaja Twoje mozliwosci.
    „Od waszych wywodów doszedłem do wniosku że FCB ma szczęście że nie gra w Anglii, bo jest to taka sam filozofia futbolu co w AFC to by co 4 miesiące ktoś u nich miał złamaną nogę (czujecie ironie ?)”
    Co, myslisz, ze takimi pseudo-„cietymi ripostami” jestes taki cwany? Chodzi o to, ze w tym zdaniu nawiasu byc nie powinno. Ale chyba nie potrafisz tego po prostu pojac. Pamietasz co Pepe zrobil na Getafe? Jak nie pamietasz to odpal youtube’a. Bo gdybys ogladal mecze Barcelony w zeszlym sezonie, to by Ci tak wesolo nie bylo.

    Takimi tekstami okazujesz brak pokory, ale tego uczy zycie. Gdyby nauczylo Cie already, to zamiast sypac tu infantylnymi komentami, do dzisiaj bys sie zastanawial jakim cudem Messi wciaz ma dwie nogi (poziom sedziowania w La Liga to oddzielny temat). Ja sie zastanawiam czasami i tlumacze to zwyklym szczesciem, ktorego Arsenal nie ma. Bo ogladalem mecze Barcy uciekajacej przed podniesionymi nogami, lokciami i popchnieciami. Pamietam te faule, wslizgi i bodiczki. A oni mimo to odniesli sukces, o ktorym, khhhe khhhe, ksiazki dopiero powstana. Ciekawe, co Ty osiagnales w zyciu, ze tak latwo sypiesz takimi tekstami? Moze wlasnie nic.
    @horhe: Z calym szacunkiem, ale gdyby zajmowala Cie „pilka jako taka”, ta kwestia tez lezalaby Ci na sercu. Dzis Ramsey, wczoraj Cisse, przedwczoraj Dyer, kiedys tam Alan Smith i Haaland w mezozoiku. CZY NAZWISKA BUSST i BATTISTON JUZ NAPRAWDE NIKOMU NIC NIE MOWIA? (z dziennikarzami, jak widac, wlacznie) Mozesz byc fanem Floty Przebisniegi albo reprezentacji Vanuatu, ale jesli prawdziwie kochasz ten sport i zobaczysz kiedys cos takiego „live” (live na stadionie albo live w telewizorze, ewentualnie zapodasz sobie bieg przez google, do czego kilku przedmowcow szczerze zachecam), to zacisniesz piesci, wstaniesz i powiesz „non possumus”. Bo na czyny tak nieodpowiedzialne nie powinno byc w pilce na takim (oslabienie pozycji w walce o wygrana/tytuly, zlamana kariera, morale druzyny, zdrowie itd.) poziomie miejsca. Mozna sobie tworczo pitolic, ze wejscie Shawcrossa zawinione/niezawinione, celowo/niecelowo, chcial go polamac/nie chcial — wszystko bulls**t; brak elementarnej ludzkiej odpowiedzialnosci za swoje czyny/glupote/idiotyzm tez nalezy karac. I potepiac! Bo jezeli ja zlamalbym noge jakiemus Carlosowi, Jamesowi czy Rashwanowi grajac w pilke na osiedlowym boisku w Stanach, to w domu powitalby mnie pozew sadowy o zadoscuczynienie od jego Rodzicow. I tak powinno byc w cywilizowanym kraju, cywilizowanej ludzkiej spolecznosci i prawdziwie profesjonalnej lidze sportowej jakiejkolwiek dyscypliny. Takie podejscie jest standardem w Stanach, moze kiedys bedzie i w Europie: stalo sie nieszczescie, trzeba poniesc jego konsekwencje. Ty musisz je poniesc, nikt inny. Ale skoro za zaparkowanie pomiedzy lakotka a kostka sa 3 mecze kary, to mnie nie dziwi, ze Stoke, Birmingham i Sunderland tak graly, graja i beda graly.

    Rola odpowiedzialnych dziennikarzy jest dopominac sie, ze tak nie powinno byc.

  58. pokazcopotrafisz

    2 marca 2010 at 16:36

    killy
    Twój problem polega na tym że jesteś ignorantem i chamem. Nie zachowam się jak ty i zakończę tą jałową dyskusję z tobą. Nie potrafisz przyjąć innego punktu widzenia. Nie próbujesz mnie przekonać do swoich racji tylko obrażasz . Wszelkie żale kieruj na PW. Koniec offa

  59. Gość: killy, radiator.sgh.waw.pl

    2 marca 2010 at 19:07

    @fornisko: A merytorycznie – jedziesz troche po bandzie, ale w slusznej sprawie. Tylko zajrzy tam pewnie mniej pilkofili niz tutaj:) Niemniej, tez brakuje mi pelnych wstawek z konf. pras. Wengera w oryginale. Ktos moze plakac („ale ja ni umiem po angielszczu!!!”), ale swiat dawno poszedl do przodu: zawsze jest pierwszy lepszy slownik netowy, google translator. Zreszta znajomosc ang. w PL jest lepsza niz sie ludziom przecietnie wydaje, a chetnych do polemiki zapraszam do ITA, SPA, BUL, RUM, HUN czy POR – ze UE pozwole czlonkow jeno sobie wymienic.

    @Kanonierka: to nie spisek, tylko powszechny sposob myslenia. A to jest duzo gorsze. Niz spiskowa teoria dziejow, niz koalicja wszystkich sedziow, niz nawet w stosownym miejscu oplacona koalicja wszystkich swietych. Nie ma zadnej koalicji przeciw Arsenalowi. Jest za to zakorzenione POWSZECHNIE (trenerzy, pilkarze, fani) przeswiadczenie, ze z Arsenalem klub na poziomie Stoke malo ugra w otwartej walce. I nie trzeba dlugo nad tym dumac, to fakt. Walczyc o urwanie punktow trzeba innymi sposobami. No to sie walczy. Wszystkimi mozliwymi.

    @zielonyludek: Po stylu wpisu sonduje, ze jestes mlodszy niz srednia wieku pozostalych komentujacych, ale wlasnie dlatego odpisze, swiadomie wazac kazde slowo. Pytasz o rzeczy podstawowe. Czasem z wiekiem sie o nich zapomina. Domyslam sie (ale to tylko domysl, moze nietrafiony), ze pewnie sam chcesz byc kiedys dziennikarzem i rowniez dlatego zadne slowo ponizej nie znajdzie sie z przypadku. Jedynie ostatniego zdania pozwole sobie nie skomentowac:)

    Skladny i sensowny sposob pisania nie jest tylko domena dziennikarzy. Jest domena ludzi, ktorzy po prostu potrafia to robic. Nie ma w tym nic chwalebnego czy pompatycznego. Tak po prostu jest. Ktos umie od malego jezdzic maluchem na drifcie, inny ktos urodzil sie z nartami na nogach, ktos maluje, ktos inny umie pisac. Czemu? Nie wiem. Jak bylem mlodszy, to troche czytalem i moze stad elementarny zasob slownictwa. Zadna tajemnica:)

    Oczywiscie nie jestem dziennikarzem. Nie chce nim byc. Ewentualnie za kilka lat moze z nudow skorzystam z jakiejs opcji spadajacej z nieba, ale na moich warunkach – hobbistycznie, jako zajecie zupelnie dodatkowe, niezwiazane z moja glowna praca, w wolnym czasie pisac o czyms, co sprawia mi frajde. Tego nie wykluczam, ale na razie pracuje w zupelnie innej branzy (od 2,5 roku branza PR/konsulting).

    Nie poszedlem na dziennikarstwo, bo nie spieszylo mi sie do bezrobocia. Studia dziennikarskie w Polsce od paru dobrych lat zwyczajnie to gwarantuja. Ktos swiatly w pore mi to uswiadomil. Poszedlem na studia o innej tematyce, by… hmmm… dywersyfikowac mozliwosci kariery zawodowej. = Jak sie nie uda na jednym kwiatku/branzy, to moze sie uda na drugim, jak nie na drugim to moze na trzecim, a jak nie na trzecim to moze zwolnilo sie cos na jedynce… Niedlugo koncze magisterke i z obranej drogi jestem bardziej niz zadowolony.

    A czy isc na studia dziennikarskie, zeby byc dziennikarzem? Werdykt moze byc tylko jeden. Isc na cokolwiek innego. By poszerzac horyzonty, zainteresowania i wiedze. I podrozowac (powody te same). Dziennikarz to taki wesoly zawod, ze mozna nim byc chocby i po ogrodnictwie (osoba majaca chocby mgliste pojecie o branzy zna stosowne przyklady). I to jest OK. Bo dziennikarstwo ma sie gleboko w sobie, te chec, jakies tam powolanie. Nie czuje tego za bardzo, mam inne cele i ambicje. Powiedzmy, ze to moje dziennikarstwo jako takie siedzi sobie w kieszeni. Ale jakas jego czesc bardzo przydaje mi sie w zgola innym otoczeniu zawodowym i pozwala w miare sensownie argumentowac swoje tezy. Anyways, powodzenia w poszukiwaniu wlasnej drogi:)

    @pokaz: Bull’s eye

  60. luksusowy.jacht

    2 marca 2010 at 19:20

    Jak przed rokiem Diaby połamał Sneijdera w przedsezonowym sparingu, to Wenger siedział cicho. Męczy mnie już ten żabojad, który pozuje na ostatniego romantyka futbolu, a jest żałosnym hipokrytą.

  61. Gość: , absz91.neoplus.adsl.tpnet.pl

    2 marca 2010 at 19:26

    ten co to pisał to widze ze sie zna jak ja na balecie, wez sie pan zajmij czyms inym bo od takich nieobiektywnych tekstow az mi sie niedobrze robi, wielki znawca

  62. dzonafc

    3 marca 2010 at 03:06

    Nic nie moze przeciez wiecznie trwac, jak widac nawet uzyktownik killy i nie tylko zreszta znizyli sie do „menelsko-burackiego poziomu” i uzyli przedrostka pseudo, kilku zlosliwych apostrofow, oraz opisali powyzsze „dzielo” jako belkot. Czy to obraza? Raczej ocena, a biorac pod uwage to jak bardzo pan „kulturysta”, nie dziennikarz Michal Pol ma daleko bycie kompetentnym w swoim „zawodzie”, to i obok takich ocen przechodzi raczej bez wzruszenia. Gdyby ten artykul byl przedstawiony jako praca zaliczeniowa na Sociology of Sport/Sport Journalism, gdyby wyslac go do redakcji klasycznych sportowych journali jak Soccer and Society, Journal of Sport and Social Issues, Sport in Society jako feedback ponizej oceny 1/G wystarczyloby wlasnie jedno slowo – belkot. Tak wiec czy wypomnienie komus jawnej niekompetencji (zestawienie przykladow za i przeciw, nawiazenie do wczesniejszych zdarzen i materialow prasowych/video, ogolno najczesciej dostepne statystyki ligowe, brak jakiegokolwiek doswiadczenia w sporcie czy arenie EPL, brak kwalifikcji w sporcie, przedstawianie wlasnej opinii o nieumyslnosci zdarzenia jako fakt czy meritum probelmu itd. itp.), ktora jest powtarzana w regulanych odstepach czasu jest obraza? Nie wydaje mi sie, akademicko i merytorycznie ten pseudoartykul stoi po prostu na bardzo niskim poziomie. Tak wiec jezeli osoba jest niekompetentna w swojej pracy, jak np pracownicy The Sun, News of the World, czy Mirrora, nazywani w porownaniu do dziennikarzy broadsheetow Guardiana, czy Timesa pseudo-dziennikarzami, takim wlasnie przedrostkiem mozna ja opisac. Zreszta powtorze po raz kolejny, czasami niestety raz nie wystarczy, dlaczego nie mialbym prawa do obrazania osoby, ktora swoja niekompetencja oraz marnymi efektami „pracy” osmiesza i obraza wlasnie sport, druzyne, a przy okazji managera, ktory jest akurat fachowcem jezeli chodzi o swoja prace. Przez to ze pan Michal Pol, jako osoba znana publicznie (oczywiscie nie sam), sprzedaje razem ze swoja niekompetencja przeswiadczenie ze w Polsce kazdy zna sie na polityce, medycynie i pilce noznej, ktora przy okazji jest niczym wiecej jak pusciutka forma rozrywki dla mas, a niczym nie podparta opnie mozna po prostu opakowac jako blog, spada zarowno znaczenie tego sportu jak i swiadomosc ludzi o tym jakie wartosci ze sobia niesie. Tak wiec nie ma co sie obrazac na chamow i ignorantow, tylko moze warto zastanowic sie nad poprawieniem jakosci tego co sie pisze, oraz zachowaniem podstawowych standardow dziennikarstwa, czy publicystyki. Po co dalej upodobniac sie do Angielskich mediow brukowych, popelniajac w kolko te same bledy, ktore z czasem staja sie celowym szukaniem sensacji czy bezpodstawnym oczernianiem druzyny, managera, zabieg m.in. opisany na blogu 900milodislington. Wiem ze trudniejsza opcja jest fachowa literatura, renomowane journalne, czy powazne gazety jak np Guardian, wyrobienie kilku licencji, ale moze rozwoj, doksztalcanie sie, mimo skojarzen z systemem edukacji, nie jest wcale takim glupim pomyslem…

  63. adameqq

    3 marca 2010 at 11:13

    Kurde, ale ludzie napisali mądrych komentarzy tutaj – panie Michale powinien być Pan dumny z takich czytelników. I zgadzam się z większością która nie do końca zgadza się z Pana zdaniem. Może nie spisek, ale ostra gra przeciwko Arsenalowi jest faktem. Może nie specjalnie, ale nogi nie cofnął…
    I w zupełności zgadzam się z killy – nie oglądałem wprawdzie na żywo, ale powtórkę w Match Of The Day i jak spada na człowieka takie coś, zupełnie niezapowiedziane, robi to straszne wrażenie… ciężko zapomnieć. A być na boisku i to wszystko widzieć, to już trudno mi sobie wyobrazić. Zresztą wystarczy spojrzeć na reakcje graczy Arsenalu…

  64. killy

    3 marca 2010 at 11:15

    @dzonafc: Ufam, ze Twoj ton i opinie ida rownolegle do moich. Ufam, atoli po powyzszym wstepie nie jestem do konca pewien:), ale nawet jesli nie szly by w komplecie, to w wystarczajaco duzej ilosci fragmentow sie przeca przenikaja. Ktos Ci tu wytknal operowanie emocjami tudziez malo parlamentarnymi slowy – f**k it, to nie ma znaczenia, bo osoba nawet o przecietnym IQ dostrzeze Twoje przeslanie, meritum i puente. Slowa dosadne, krytyka na pelnej i po bandzie sa jak najbardziej zasadne, gdy sa sluszne. W kontekscie tonu i wnioskow powyzszej notki, wielu hmm… zaskakujacych sportowych „publikacji” (papierowych, blogowych i wyrazanych w telewizorze) Red. Pola i innych najpopularniejszych dziennikarzy tego kraju oraz poziomu dziennikarstwa w PL – jest to mega zasadne.

    Wierzysz w ten rozwoj i doksztalcanie sie polskich dziennikarzy sportowych, ktorzy sa dzis na swieczniku? Ja nie wierze, bo za dlugo czytam „wielkie newsy z d*py”, jakimi na temat sportu karmia mnie polskie media mainstreamowe, za duzo juz widzialem tak merytorycznych wpisow, jak powyzsza recenzja kontuzji Ramsey’a autorstwa dziennikarza o takiej pozycji w branzy i doswiadczeniu jak jej autor. Zdarzaja sie wyjatki, jak niektore (moim zdaniem mniejszosc, ale zawsze lubie styl:) teksty i tezy red. Steca, jak z rzadka (moze 25%) wpisy na blogu Dariusza Wolowskiego (ktory ewidentnie zna sie na La Liga i godne jest kibicowsko-czytelniczego szacunku, ze ktos pisze tylko o tym, na czym sie zna) i to, co stoi na supergigancie. Ale musi minac generacja, dzonafc, generacja, zanim polskie dziennikarstwo sportowe dobije do tego, co o jakimkolwiek meczu mozesz sobie przeczytac na soccernet.espn.com (tu bywam czesto, wiec moge polecic z czystym sumieniem), na bbc sport (bywam rzadko, ale jak bywam to nie zaluje:), a nawet na forbes.com. Ale jezeli podstawa profesji dziennikarza w PL nie jest pisanie o pilce noznej tylko o tym, co juz dawno pilka nozna nie jest (mam tu na mysli polska lige, niestety od kilkunastu miesiecy to, co robi polska kadra nar. tez nie przypomina dyscypliny, ktora jakos tam jest mi bliska) to mnie naprawde nie dziwi, ze po objechaniu wszystkich stadionow Europy (przeciez polscy dziennikarze zjezdzili kontynent za liga mistrzow itp wzdluz i wszerz) merytorycznosc polskiego dziennikarstwa jest wciaz na takim poziomie, jak wpis powyzszy, wpisy starsze, wpisy gdzie indziej i przecietny artykul o futbolu jak wpadnie Ci w kiosku w dlon. Nie dziwi mnie to. Ani troche.

    I nie mam zludzen, ze zaraz bedzie lepiej, ze ten czy inny „fachowiec” wybierze sie na studia marketingu czy zarzadzania w sporcie by lepiej zrozumiec te dyscypline i jej fenomen, zrozumiec jak zarzadza sie klubem, jezeli nie potrafi po ogladaniu dekadami futbolu w tv. Bedzie lepiej wlasnie za te generacje, za 15-20 lat. Gdy o obecnych komentatorach sportowych w tv i Czarlsach Puziolach zapomni historia, gdy media i blogi zdominowane zostana przez osoby ktore koncza dzis studia, przez jednostki przynajmniej tak merytoryczne w swoich sadach jak sporymi fragmentami fornisko na swoim blogu. Nie mam zludzen, bo znam angielski na tyle, by miec doskonale porownanie, co warto czytac, a co nalezy zjechac z gory na dol dosadna krytyka i, a jakze, malo parlamentarnymi slowy. Bo takich tekstow jak powyzszy mam zwyczajnie dosyc. I takich ludzi majacych dosyc bedzie wiecej, bo mlodzi Polacy coraz czesciej wyjezdzaja za granice na stypendia, podrozuja, czytaja. I porownuja! Efekty tego, ze ludzie w tym kraju maja do powiedzenia wiele wartosciowych rzeczy (takze o futbolu!) widac w wielu miejscach. Mam nadzieje, ze to ci mlodzi, w moim dzis wieku, blogerzy, socios, ludzie pasji i wiedzy, odzyskaja dla nas wszystkich, kibicow prawdziwej pilki noznej (a nie kopaniny rodem z „Ekstraligi”) rzetelne i etyczne dziennikarstwo. Ja wiare w polskie dziennikarstwo utracilem w klasie maturalnej. A skoro dziennikiem o najwiekszym nakladzie w moim kraju jest „Fakt” to nie odzyskam jej chyba za szybko. Takie wpisy/artykuly jak ten i wiele innych zjawisk/spostrzezen sprawiaja, ze ta niewiara dot. takze dz. sportowego.

  65. killy

    3 marca 2010 at 11:36

    EDIT: „gdy media i opiniotworcze blogi”.

    To znaczy, ze opinie sensowne deklarowane przez anonimowe internetowe zuczki nie maja zadnej medialnej sily przebicia i tylko internetowi fascynaci (stanowiacy wszak nikly procencik ogolu czytaczy/internautow/telewidzow) zajmuja sie ich poszukiwaniem. Kto nie ma na to czasu – czyta opinie na blogach ludzi mediow, ludzi znanych, takich, jak ten czy 2-5 innych, czyta poniedzialkowa gazete sport, onet, interie, wp czy idzie do kiosku i kupuje ps jak ma za duzo pieniedzy (tam tez nie trafi, bo zgadnijcie kto jest wydawca ps?:). Lud pracy, a nawet wielu studentow (watpiacych zapraszam do dyskusji ze studentami kierunkow technicznych, medycznych albo po prostu studentow, ktorzy by jakos wyzyc w tym Gdansku/Poznaniu/Krakowie/Wroclawiu musza jakos laczyc studia i prace) nie ma zwyczajnie czasu na przeczesywanie netu w poszukiwaniu tresci ciekawych, obiektywnych, inteligentnych, skoro nie trafia na nie w jednej gazecie, drugiej gazecie, trzecim blogu, czwartej stronie… Wiec co robi lud? Lud mysli i ma swoja opinie. No to przeczyta jeden taki art, przeczyta drugi, wk**wi sie po maksie i nie wejdzie na dana strone/nie kupi danego periodyku anymore. I na tak madre i wnikliwe wnioski i analizy jak imc forniska niestety nie trafia, bo nie ma czasu i wiary, ze znajdzie. Gdy sie nad tym glebiej zastanowic – to smutne i niesprawiedliwe, ale takie sa fakty. Dlatego zamiast sie tym wk***iac, wole zajmowac sie w zyciu zupelnie innymi rzaczami, a gdzies tam na pietnastym planie swojej codziennosci czekac na zmiany w omawianej materii. One przyjda, nie same. Ale uwazny obserwator dostrzeze ich symptomy. Bo potrzebe tych zmian widac nawet we wpisach powyzej. A potrzeba zmian to juz bardzo duzo.

  66. Gość: Kuba P., chello087206113158.chello.pl

    3 marca 2010 at 17:30

    większość tez wygłaszanych przez pana Wengera to po prostu jakieś żarty. no ale w sumie czego oczekiwać od takiego hipokryty…
    co do samej sytuacji – na takie kontuzje składa się wiele nieszczęśliwych czynników – od takiego, a nie innego ułożenia nogi przez choćby (akurat nie w tym przypadku) stan murawy do sytuacji na boisku. Ramsey miał po prostu pecha. tak jak napisał Pan Michał, nie można nazywać celowym takiego zagrania. pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że Shawcross mógł nie być świadomy obecności w tym miejscu Ramsey’a. boli, mnie, kibica Chelsea także, że dotknęło to nastolatka, który karierę ma w zasadzie dopiero przed sobą. nie można jednak oskarżać kogoś praktycznie równie młodego o celowość takiego zagrania. z drugiej strony – można zrozumieć frustrację Francuza choćby z powodu wyżej przeze mnie wymienionego, ale w takiej sytuacji pan Wenger powinien zdobyć się na przeprosiny. szczerze mówiąc nie wierzę jednak, że byłby do nich zdolny

  67. skatemoss

    3 marca 2010 at 19:04

    kurde, albo jakiś inny mecz widziałem, albo ślepy jestem. nawet powtórkę w sieci wyszperałem, co by się przekonać. fakt, wyglądało to megaboleśnie, prawie łzy mi pociekły jak tę nogę wiszącą widziałem, ale ja nawet nie jestem pewien, że to był faul. w pierwszej chwili myślałem, że to Ramsey faulował. ewidentnie arbiter zasugerował się skutkiem a nie czynem. a Wenger, przy całej mojej sympatii do niego, to hipokryta jakich mało.

  68. fornisko

    3 marca 2010 at 19:21

    Killy: for thr record, nie jestem autorem blogam „900 mil od Islington” 🙂

  69. fornisko

    3 marca 2010 at 19:27

    do Kuby P: Wenger ma przeprosić za co konkretnie ? Co on powiedział o Shawcrossie, że ma przepraszać ? Dokładny cytat pliz.

    I zarówno do Kuby jak i do Skatemoss’a:

    img168.imageshack.us/img168/2194/horrifictackle1.jpg

    W tym momencie Ramsey odkopuje piłkę, za jakieś pół sekundy rozpędzony młot-noga Shawcrossa w niego trafi. To nie jest faul na czerwoną kartkę ? Ok, jasne, to kibice Arsenalu są „deluded”

  70. miko_gooner

    3 marca 2010 at 19:52

    @Kuba
    Wiesz co, niech cię twoi rodzice przeproszą. Są ci to winni.

    @Stowarzyszenie Tam-Chyba-Nawet-Nie-Było-Faulu
    Uprzejmie proszę o podanie fragmentu „FIFA Laws Of The Game”, który stanowi, że przy faulu niezbędny jest zamiar. Proszę o znalezienie w tym kilkudziesięciostronicowym dokumencie słowa „intent”.
    A kiedy będziecie go bezskutecznie szukać, z pewnością natkniecie się na taki fragment:
    Using excessive force means that the player has far exceeded the necessary
    use of force and is in danger of injuring his opponent.
    A player who uses excessive force must be sent off.

    END OF STORY. Proszę się nauczyć przepisów piłki nożnej, zanim zaczniecie gadać farmazony na forach.

  71. Gość: , chello087206113158.chello.pl

    3 marca 2010 at 21:13

    @fornisko
    powiedział, że Shawcross zrobił to celowo

    @miko_gooner
    szczerze mówiąc nie wiem co mam zrobić – śmiać się, czy płakać z powodu Twojego ilorazu inteligencji. kontynuuj sobie nagonkę na Shawcrossa na tym swoim blogopodobnym czymś, możesz sobie z Wengerem rękę podać, jesteście po tych samych pieniądzach 🙂

  72. fornisko

    3 marca 2010 at 21:21

    cytat.

    Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że Shawcross przyznał, że zrobił to celowo.

    So, quote or GTFO.

  73. madbringer

    4 marca 2010 at 02:11

    Hihi, jaki wysyp fanów Arsenalu, dzielnie broniących honoru swojego guru. Wiadomo, słowo spisane na blogu to tzw. „Serious Business”. Panie Michale, jest pan istnym zaklinaczem trolli! Niech Pan spisze jeszcze jedną notkę i wrzuci do płonącej przepaści w Górze Przeznaczenia, gollumy z pewnością rzucą się za swoim skarbem. I w ten sposób, internet stanie się nieco lepszym miejscem. 😉

  74. ludwik89

    15 marca 2010 at 20:41

    Zapraszam do czytania i komentowania blogu mss.blox.pl (MSS- Moje Spojrzenie na Sport) 🙂

  75. ludwik89

    15 marca 2010 at 20:42

    Zapraszam do czytania i komentowania blogu mss.blox.pl (MSS- Moje Spojrzenie na Sport) 🙂

Zostaw odpowiedź