A wszystkie wozy panicznie trąbiły…

Odwróciłem się i zobaczyłem Rafała obsypanego kawałkami szkła. Ktoś wyrywał mu z rąk laptopa. Jakieś inne ręce sięgały po mój plecaczek, w którym miałem pieniądze, karty, netbooka… I wtedy zrobiłem to wszystko, przed czym przestrzegały policyjne ulotki, rozdawane przyjeżdżającym do RPA i rady naszego konsula. Nie oddałem wszystkiego co mam, nie posłuchałem krzyków, żeby zostać w samochodzie, wyleciało mi z głowy, że trzeba unikać ich spojrzeń (nie zarejestrowałem też czy któryś ma tatuaż, co obowiązkowo radzi zrobić policja). Wyskoczyłem z samochodu – nie od razu, bo zapomniałem odpiąć pas – i stanąłem z nimi twarzą w twarz. Coś krzyczeli, nie jestem w stanie stwierdzić co, czymś wymachiwali ale nie jestem pewien czy mieli broń. Nagle mignęło mi, że kierowca samochodu stojącego obok nas przeciąga dłonią po szyi, w geście podrzynania gardła. Wszystkie samochody stojące w korku trąbiły na alarm. To mnie osadziło na miejscu. Nie wiedziałem już po co wyskoczyłem i co chcę zrobić. Potem pamiętam tylko ich plecy, jak wbiegali pod górkę z laptopem Rafała w rękach…

Ruszyliśmy, żeby jak szybciej schronić się w biurze prasowym. Gorączkowo myślałem do kogo zadzwonić, żeby zablokować wszystkie karty. Na szczęście Bartek, który siedział obok mnie, spojrzał w lusterko. – Hej, twój plecak leży na jezdni! – zawołał i rzucił się po niego do tyłu. W centrum prasowym na Ellis Park, z którego pierwszego dnia ochroniarz nie chciał nas wypuścić jeśli nie parkujemy gdzieś blisko, bo „to zła dzielnica, dużo tu złych ludzi” bardzo się sprawą przejęto. W pewnym momencie otaczała nas ponad 10 policjantów. – Niestety tak bywa, kiedy dojrzą w wozie coś cennego. Trzeba uważać na sprzedawców flag i pamiątek na skrzyżowaniach. Broni nie użyli, bo wyciągają ją, kiedy ktoś się im stawia albo wyciąga własną – powiedział nam kapitan Jeppe Saps, który zajął się naszą sprawą…

A byliśmy w tak świetnym nastroju. Właśnie na farmie krokodyli nagraliśmy fajny materiał o brzydkiej ale groźnej jak gady Brazylii. A wcześniej  zajechaliśmy na stację benzynową, na której parę dni temu zatankowaliśmy i niechcący odjechaliśmy nie płacąc (Bartek myślał, że ja zapłaciłem, a ja, że Bartek). Kiedy zwróciliśmy kasę, nalewacz benzyny dziękował nam, mówiąc, że potrącono mu kasę z pensji i dostał ostrzeżenie. Jeszcze jedno i straciłby pracę. Cieszyliśmy się, że może Polska zyskała w RPA jednego fana…

Siedzimy teraz w biurze. Rafał kończy swój opis zdarzenia, ja swój. Bartek, który wykazał się największą siłą spokoju czyta „Najpiękniejszą dziewczynę w mieście” Charlesa Bukowskiego. Pora się zbierać do domu.

41 komentarzy

  1. matisitnik

    1 lipca 2010 at 21:59

    Dobrze, że nic Wam się nie stało!

  2. Gość: zipper, host-81-190-132-139.olsztyn.mm.pl

    1 lipca 2010 at 22:01

    Nawet nie wiem co napisać. Jeszcze nie tak dawno pisałeś Michale, jak to jest ok, że nie dzieje się nic z podobnych rzeczy… Na domiar złego, jeśli dobrze zrozumiałem, nie zobaczycie najważniejszej fazy mundialu na żywo? Współczuję i życzę bezpiecznego powrotu!

  3. pol_michal

    1 lipca 2010 at 22:07

    @matisitnik, zipper
    Thx, panowie!

    Nie, no oczywiście, że zostajemy na mundialu. Rafal jutro wypożycza laptopa, samochód już nam wymienili. Jedziemy dalej!

  4. piotrass87

    1 lipca 2010 at 22:08

    Widzisz to wszystko to tylko pozory, każdy z nich jest tak obeznany ze złodziejstwem że przez twój moment nieuwagi chce się wzbogacić tym bardziej że już zaczyna mijać z pewnością faza pierwszego przetarcia kiedy nie było tak źle. Teraz myślę że zwiększy się liczba takich przestępstw a wy na szczęście bez obrażeń będziecie pamiętać z powrotem o ostrożności

  5. Gość: gucioreddevil1989, 213-238-107-102.adsl.inetia.pl

    1 lipca 2010 at 22:13

    Czy to jest powód żeby wracać? Całe szczęście nikomu się nic nie stało, szok niesamowity, ale trzeba wziąć się w garść i robić swoje!!! Zostańcie:)

  6. rossi-4

    1 lipca 2010 at 22:15

    Najważniejsze, że z Wami wszystko OK. Co za dziki kraj, że w okolicy tylu ludzi, przy takim natężeniu ruchu dochodzi do takich rzeczy?! Dobrze, że nie kontynuowałeś swojej szaleńczej próby i wycofałeś się. Ten facet obok z auta, ostrzegł Cię być może w ostatnim momencie… Życzę jeszcze wielu SPORTOWYCH emocji i wracajcie szybko do Polski !!

  7. j_karolak

    1 lipca 2010 at 22:28

    Biorąc pod uwagę, to o czym pisuje w swych książkach Coetzee, należy się cieszyć, że nie doszło do gwałtu!

  8. Gość: wiadomo, aers226.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1 lipca 2010 at 23:09

    żeby było konstruktywnie: padaka

    a może naiwne pytanie: kto kupuje taki skradziony sprzęt?

  9. milennn

    1 lipca 2010 at 23:47

    Panie Michale! Uważajcie tam na siebie, byście cali i zdrowi wrócili do domu! Bardzo przykre zdarzenie, dobrze, że nic poważnego Wam się nie stało.

  10. ice-x

    1 lipca 2010 at 23:51

    OT: haha, zakonczenie jak u bukowskiego! 😀

  11. matsabat

    2 lipca 2010 at 00:44

    Przykro, że akurat na Was trafili. Tyle strachu, laptop i kupa roboty, pomysłów, materiałów… Może policjanci coś zdziałają – w końcu laptop Steca jest tylko jeden na świecie. Najważniejsze, że wyszliście z tego cało!
    twitter.com/MatSabat

  12. Gość: katalonczyk180394, ewg192.neoplus.adsl.tpnet.pl

    2 lipca 2010 at 00:51

    Co za wzruszajaca historia otraliscie sie od smierci dobrze ze zyjecie bo tak to by bylo smutno w n sporcie bez pana

  13. Gość: m., 121-9-n1.aster.pl

    2 lipca 2010 at 02:01

    Kiedyś na Wale Miedzeszyńskim W Warszawie miałem podobną historię. Gość wybił szybę i chwycił plecak. Jak się wydostałem z auta machnął nożem i… tyle historii. Dwie książki, chustki do nosa, jakiś kupon rabatowy i klucz do garażu poszły pewnie do śmietnika.
    Oczywiście historia wyzwalająca adrenalinkę, ale razem z Rafałem więcej luzu od pana Bartka zaczerpnijcie. Mam dziwne poczucie, że bandziory z południowoafrykańskich slumsów nie tak łatwo zaryzykują strzelanie do gości mundialu. Zdarzyło się to już..?

    Pozdrawiam

    P.S. Nie widział Pan czym bandziorki machały? Przecież to oczywiste – wuwuzelami 😉

  14. Gość: grzybo, 87-205-158-41.adsl.inetia.pl

    2 lipca 2010 at 02:06

    Wszyscy wiedza jak jest w tym kraju a wy strugacie cwaniaków i z laptopami na widoku siedzicie. jedno jest pewne.. jak sie nie ma wyobraźni to trzeba pójść do normalnej szkoły, zamieszkać na normalnym osiedlu itd. a tak mamy tylko rozpaczliwy tekst.

  15. albiceleste10

    2 lipca 2010 at 02:09

    Phi, też mi sensacja. Jakoś z dziesięć lat temu +/- to samo spotkało jednego mojego kumpla w samym środku gdańskiego Wrzeszcza;)

    A poważniej, Michał, Ty się nie wydurniaj. Zawsze to lepiej być żywym biedakiem, niż martwym chojrakiem.

  16. pajac_kultury

    2 lipca 2010 at 02:33

    michał… wyobraź sobie, że trafiłeś na joe monstera
    eeech, jaka szkoda, że nie znam japońskiego
    http://www.joemonster.org/filmy/26447/Cala_prawda_o_tlumaczeniu_wypowiedzi
    heh 🙂

  17. pajac_kultury

    2 lipca 2010 at 02:37

    i to ten sam koleś co mówiłeś, że jest taką fifarafą japońską wśród reporterów
    okazał się zwykłą pizdeczką, cwaniutką taką…
    aż się wierzyć nie chce, że azjata może być tak bezczelny

  18. scv78

    2 lipca 2010 at 07:36

    Następny mundial powinien odbyć się w liberii albo w Nigerii – tam mają cały czas jakieś wojny, więc misja „Futbol bez granic (nawet jeśli bez sensu)” mogłaby być kontynuowana. Liczy się dobra zabawa, fair play i powtórki video, hej!

  19. mj-pine

    2 lipca 2010 at 08:48

    Szok. Myślę, że niewiele brakowało. Z kim wtedy bym się nie zgadzał w przerwach barcelońskich meczy? Oczywiście ja bezpieczny przed tv:)
    Oby ostatnia taka „przygoda”. Dotrwajcie do finału już w czysto sportowych emocjach i wracajcie do domu.

    Robicie świetne materiały, mam nadzieję, że ta przygoda zbytnio na nie nie wpłynie i, że będziecie „wszędzie”. tylko ostrożnie!:)

  20. juanveron

    2 lipca 2010 at 09:04

    Dobrze,że wszystko się skończyło bezkrwawo.Jednak mundial w RPA jeszcze za wcześnie.Zobaczymy jak będzie w Brazylii.

  21. bnch

    2 lipca 2010 at 09:11

    Pani Michale, może łatwo się pisze siedząc we Wrocławiu, ale niech Pan już nie prowokuje południowoamerykańskich bandziorów. Kasy, laptopa, wszystkiego oczywiście szkoda. Każdy kto został kiedykolwiek z czegoś ograbiony (ja byłem) wie, jakie to gówniane uczucie, ale rzeczy mają to do siebie, że można kupić nowe. Na zdrowie i życie trzeba bardziej uważać. Życzę by już takie przygody Was nie spotykały i cieszę się, że nic Wam się nie stało.

  22. bnch

    2 lipca 2010 at 09:13

    Południowoafrykańskich miało być, sorry:)

  23. Gość: Issem, abtt12.neoplus.adsl.tpnet.pl

    2 lipca 2010 at 10:09

    jak to, po co Pan wyskoczył z auta? Żeby dać drapaka

  24. Gość: dex, wolnosci.83.230.35.112.debacom.pl.e-zabrze.pl

    2 lipca 2010 at 10:18

    Trzymajcie się Panowie! Dobrze, że skończyło się jedynie na tym. Zdrowie jest najważniejsze.

    „a może naiwne pytanie: kto kupuje taki skradziony sprzęt?”

    odpowiedź nasuwa się bardzo prosta. ktoś formatuje kompa i sprzedaje innym. a co to w Polsce tak nie ma? ebay i po krzyku chce się powiedzieć.. przykre to mimo wszystko :/ czytałem z bloga p. Steca, ze to już jego 3 laptop, którego stracił..

    a właśnie, Michał – idziecie 4 lipca na wybory? 😉 macie wnioski? no śmiało – odpowiedz 🙂

  25. mix001

    2 lipca 2010 at 10:57

    zajebiscie,jak w litewskim dreszczowcu prawie

  26. alejandra009

    2 lipca 2010 at 12:13

    O kurcze!

    Dobrze, że to się tylko tak zakończyło.
    Uważajcie i wracajcie szczęśliwie do domu.

  27. Gość: Arex, 88-149-250-63.dynamic.ngi.it

    2 lipca 2010 at 12:45

    Proponuje mundial w Afganistanie albo na pograniczy Korea Pł i Południowa

  28. ralph24

    2 lipca 2010 at 12:57

    Kiedys bedziecie to wspominac: A pamietasz mundial w RPA stary. Nawet nas tam napadli! Mam nadzieje ze stres juz z Was opadl i bedziecie sie cieszyc dzisiejszym szlagierem!

  29. Gość: zzz, 77-253-199-232.adsl.inetia.pl

    2 lipca 2010 at 12:59

    Było nie szpanować laptopem, a tak poważniej – co zrobić. RPA od końca apartheidu się stacza, może i jest bardziej moralnie, ale jako państwo upada. Bandyci są wszędzie, tam jest ich po prostu więcej. W pewnych sytuacjach lepiej nie wyciągać drogich rzeczy – tutaj to się raczej odnosi do całego RPA w strefach publicznych.

  30. azifafello

    2 lipca 2010 at 13:26

    Z tego co pamiętam, swego czasu na Afrykanistyce na UW będąc czytałem z rosnącym zaniepokojeniem i zdziwieniem, że Pretoria jest jedynym państwem na świecie, w którym legalne jest posiadanie w samochodzie miotacza ognia… (do samoobrony!) To było parę lat temu, ale ewidentnie niewiele się zmieniło.

  31. azifafello

    2 lipca 2010 at 13:26

    oczywiście miastem, nie państwem. można to jakoś zedytować? :/

  32. Gość: Tomek BR, 187.38.158.*

    2 lipca 2010 at 14:00

    K*****syny… A jeszcze niedawno przytaczałeś przykłady obrabowanych Hiszpanów czy Portugalczyków, Greków i Urugwajczyków i miałeś nadzieję, że nikogo z Was to nie spotka. Szczęście, że nikomu nic się nie stało.

    Chcieli Mundial w Afryce, to mają. Brawa dla FIFA! Ke Nako! Gadka była nie od dziś, że RPA to nie jest kraj, w którym jest bezpiecznie…

  33. Gość: seeb, ayz42.internetdsl.tpnet.pl

    2 lipca 2010 at 14:20

    Ale nie żałujecie, że kaskę na stacji zwróciliście, prawda? Mimo wszystko fajnie usłyszeć/przeczytać, że są jeszcze porządni ludzie. Pozdrawiam i życzę, żebyście cali i zdrowi wrócili do kraju.

  34. uleslaw

    2 lipca 2010 at 20:15

    Jak to się mawia – co nie zabije (dzięki Bogu!), to wzmocni. Powodzenia w dalszej pracy. Szkoda, że inni kierowcy nie ruszyli Wam na pomoc. Szkoda, że stojąc w korku nie da się zajechać drogi. Szkoda straconych tekstów.

    Aha Michale, stanowczo uważam, że powinieneś spróbować kiedyś napisać książkę.

  35. Gość: 4_tydzien_w_Durbanie, wblv-ip-pcache-8-vif1.telkom-ipnet.co.za

    2 lipca 2010 at 21:57

    Bardzo bardzo bardzo nierozsądnie się zachowaliście. Używanie komputera w samochodzie i trzymanie plecaka na siedzeniu w kraju o tak dużym współczynniku przestępczości to bardzo zły pomysł. Nawet jeśli jakieś ważne terminy gonią. A próba walki o sprzęt w takiej sytuacji, wysiadanie z samochodu – jaki miała cel? Chcieliście powiedzieć: „Panowie jesteśmy poważnymi dziennikarzami, to nieładnie wybijać szybę, co to za dzicz!” Myślę ze ma pan olbrzymie szczecie ze wyszedł z tej przygody żywy. Oczywiście nie ma żadnego usprawiedliwienia dla złodziei, ale gdyby laptop i plecak były w bagażniku, pewno nic by wam się nie przydarzyło.
    Podobno szybę samochodowa trudniej jest stłuc jeśli jest odrobinę uchylona – taka rade usłyszałem od człowieka który mieszkał długo w Joburgu 😉

  36. vandermerwe

    3 lipca 2010 at 08:39

    @ Tomek

    Nastepne mistrzostwa w Brazylii. Poziom bezpieczenstwa podobny do tutejszego. Beda Panowie mieli przygod ciag dalszy i bedzie na co narzekac.

    Pozdrawiam

  37. kamazzi

    3 lipca 2010 at 19:09

    Kapitan Jeppe Saps?? Jeppe to ulica, a Saps to skrót od South African Police Services…
    Jeśli reszta jest tak samo wiarygodna jak imię i nazwisko „kapitana” to powodzenia…

  38. Gość: Kaśka, bvc234.internetdsl.tpnet.pl

    4 lipca 2010 at 14:54

    Miałam podobną przygodę w Durbanie będąc na służbowej konferencji, wiem jakie to są emocje i że mogło się skończyć i często kończy gorzej, współczuje i pozdrawiam.

  39. ayoba

    5 lipca 2010 at 00:24

    A widzieliscie te „kraty” w KFC tuz obok Ellis stadionu? Robia wrazenie;) Normalnie klienci sa oddzieleni od kasjerow takimi pretami;) Swoja droga dla mnie to totalna bezmyslnosc, aby afiszowac sie laptopem. w centrum Joburgu…. ja wiem, ze dla wiekszosci ludzi jest nie do pomyslenia fakt, ze ktos kogos okrada w samym centrum, w bialy dzien i to stojac w korku… Jadac na jeden mecz i ogladajac miasto zza szyb i widzac ten caly czarny zgielk w ogole sie nie dziwie!!! To miasto jest po prostu dzikie!!! tam wszyscy wygladaja jak przestepcy i intuicja sama poopdowiada, ze tam sie po prostu nie chodzi, nawet nie jezdzi!!A jak juz to sie jest mega czujnym!! Ja mialam oczy dookola glowy bacznie obserwujac teren…. Mimo wszystko dla mnie RPA jest wspanialym miejscem! Spedzilam tam super 3 tygodnie! I nie slyszalam o zadnych napadach, zabojstwach itd. itp.

Zostaw odpowiedź