Maradona – szopenfeldziarzem

…a on, jak pisze Zbyszek, pokazał im tylko bank z daleka. I żadnego planu, żadnych rad, żadnych pomysłów jak przechytrzyć „niemieckich strażników”. Po prostu „idźcie i przynieście mi ten złoty puchar!” Jak do Martina Palermo, który dopytując się „co robić?” przed wejściem z ławki w meczu z Grecją usłyszał: „co robić? Masz mi wygrać ten mecz”. I wygrał, strzelił gola na 2:0. Ale co mogło zadziałać z greckimi urzędnikami, nie mogło zadziałać z najlepiej zorganizowaną policją świata (przynajmniej na tym mundialu), młodymi oficerami, głodnymi sukcesu, dowodzonymi przez starego wygę, urodzonego zresztą w Polsce.

Ich wyga, mistrz nad mistrze, „największy złodziej świata”, poza przekonywaniem, że się na pewno uda, że są świetni, wybitni, najlepsi na świecie, niczego nie wymyślił. Żadnej przebieranki za chasydów jak „Przekręcie”, żadnego przejęcia ciężarówki ze złotem przy pomocy podziemnej eksplozji jak we „Włoskiej robocie”, żadnego tricku z lipnym nagraniem ja w Ocean Eleven”, żadnego przebicia się z pobliskiej łaźni jak w „Sexi beast”, nie wspominając już o sposobach tak wyrafinowanych jak w „Va Banku”. To nie był skok spieszony z powodu kreta jak we „Wściekłych psach”, bo Joe Cabot plan miał perfekcyjny, tylko informator uprzedził policję.

Niestety, Diego okazał się szopenfeldziarzem. Jego plan zaoferowany najwybitniejszym „złodziejom” świata jak Messi, Tevez, Higuain, Javier Mascherano brzmiał: „Wchodzimy na bezczelnego, w biały dzień. Przystawiamy kasjerom rewolwery do brzuchów i zgarniamy forsę”. Plan godny Moksa z Nutą. Niestety, w pobliżu argentyńskiej kadry nie znalazł się żaden Duńczyk, który by zastrzegł: „Diego, żadnych własnych numerów!”

Ucho od śledzia!

 

37 komentarzy

  1. martiness

    3 lipca 2010 at 19:01

    Bardzo fajne i zabawne porównanie Panie Michale!
    Chapeux bas!

  2. Gość: amrik, cpc2-bele4-0-0-cust481.belf.cable.ntl.com

    3 lipca 2010 at 19:15

    Swiezy oddech przy tych wszystkich Szpakowskich i Szaranowiczach ! Troche mi gra tych Polizei przypomina Polske z 74 roku. Ale Drang nach Osten czy tam Westen to mieli, oj mieli, jak to mowil niezapomniany poeta mikrofonu – mieli ciag na bramke 🙂 🙂 🙂 Eeech…

  3. bartuszynski

    3 lipca 2010 at 19:25

    Panie Michale, naprawdę świetny tekst, i to napisany w tak krótkim odstępie czasu.

  4. juanveron

    3 lipca 2010 at 19:29

    Hołdys to celnie ujął.Żadnego planu tylko magia Maradony miała działać.Niemcy ze wszystkich na razie najładniej graja i zasługują w pełni na puchar.ps.Michał uważaj tam na siebie.

  5. dr.mak25

    3 lipca 2010 at 19:48

    Mamy jakąś cudowną przemianę Michała Pe. Dwie ostatnie notki, napisane w krótkim czasie i naprawdę bardzo dobre, trafne i pełne ekspersji

  6. milczek21

    3 lipca 2010 at 19:49

    Ostatnio się pan rozkręca;) fajny bardzo wpis.

  7. vieczny

    3 lipca 2010 at 19:55

    Ok.
    Jedziecie na Maradonę, a Klinsman a.d2006 jak kierował Niemcami?
    W ten sam sposób… mobilizacja, a Loew robił za niego robotę.

    Maradona jest tym złym.
    Moim zdaniem miał po prostu pecha, nie ten dzień…
    Zresztą dziwicie się, ze dobrze gra Schweinstieger, Muller… A kto rządził w Lidze Mistrzów? To jest po prostu ich sezon.
    …Niemcy są w tym sezonie mocniejsi od Argentyńczyków… cóż 🙁

  8. milczek21

    3 lipca 2010 at 20:05

    @vieczny

    Racja, racje ale Klinsman jednak pozwolił żeby Loew co nie co do pogadania miał. A wydaje mi się, żę wpływ doradców na grę Argentyny chyba zbyt duży nie był. Nie było widać w żadnym meczu ręki jakiegoś taktyka w poczynaniach Argentyny.

  9. bartoszcze

    3 lipca 2010 at 20:07

    Tak chyba z tydzień temu na Czadoblogu pisałem, że cała strategia Argentyny to „kupą, muchachos, Messi cud uczyni”.

    @vieczny
    Ale Klinsmann miał Loewa, a Maradona – nie.

  10. vieczny

    3 lipca 2010 at 20:09

    A Carlos Bilardo?
    Z tego co słyszałem, cała taktyka trening to było właśnie jego dzieło.
    Maradona był tylko wystawiony na afisz.

  11. milczek21

    3 lipca 2010 at 20:13

    @vieczny

    To że plan treningu komuś zlecił wykonać Maradona to uwierzę. Podczas meczów chyba nie miał wiele do powiedzenia. Prawda zresztą jest taka że podczas tych MŚ dopiero w meczu z Niemcami trener i jego decyzje z ławki były potrzebne.

  12. milczek21

    3 lipca 2010 at 20:14

    Oczywiście chodziło mi o Bilardo zdanie powinno brzmieć „Podczas meczów Bilardo chyba nie miał wiele do powiedzenia

  13. eroplastykon

    3 lipca 2010 at 20:16

    Tak musiało się skończyć. Diego tylko upewniał swoich chłopców jacy to są świetni i mówił, że Messi pokaże klasę. Jednak to nie Barcelona i tutaj najpierw trzeba wszystkich dobrze poukładać, aby grać na Messiego. Mam nadzieję, że Diego szybko wyleci z reprezentacji, a na jego miejscu pojawi się ktoś, kto pokaże tym dobrym zawodnikom co mają zrobić na boisku, by osiągać najwyższe cele.

  14. Gość: Jan, c-66-30-1-92.hsd1.ma.comcast.net

    3 lipca 2010 at 20:25

    Niemcy (i Holandia) pokazuja ze zespol jest wazniejszy niz wspaniali solisci.
    Trener jest kluczem do sukcesow. Kiedy Polska sie dorobi wreszcie dobrego trenera.

  15. bhad4

    3 lipca 2010 at 20:41

    Zero pomysłu na grę, to się musiało tak skończyć…
    Jeszcze o wczorajszym spotkaniu i odrodzeniu gwiazdy:

    tylnymidrzwiami.blox.pl/2010/07/Pomaranczowy-Zizou.html

  16. kolejowyblog

    3 lipca 2010 at 20:50

    Uwielbiam „Vabank”. Pozdro.

  17. Gość: andrzej, ebb239.neoplus.adsl.tpnet.pl

    3 lipca 2010 at 21:37

    to takie pol-skie, panie pol: nie mieliśmy nigdy takiego piłkarza jak Diego (Boniek musiałby jeszcze ze 100 lat ćwiczyć, żeby się do Diego zbliżyć), nie mieliśmy nigdy takiej drużyny, więc dawaj zasadzimy Mu teraz ‚kopa’, zapominając jednocześnie, choćby na chwilę, o swoich własnych kompleksach o tym, że sami jesteśmy niewyobrażalnie beznadziejni piłkarsko…

    i co czuję się pan teraz większym fachowcem od samego Diego!?

    poza tym, na czym ten teskt jest oparty, na paru zasłyszanych anegdotach, a może był pan cały czas w szatni?

  18. i_am_keyser_soze

    3 lipca 2010 at 21:55

    @andrzej

    Daj spokój. Maradona nie jest ani pierwszym ani ostatnim wielkim piłkarzem, który okazał się słabym trenerem. To nie zawiść ani kompleksy tylko fakt i polska kopanina nie ma tu nic do rzeczy.

  19. Gość: , chello087206025227.chello.pl

    3 lipca 2010 at 22:51

    Boże jedyny, to Hołdys zna się również na piłce ? Panowie. Bez jaj. W mistrzostwach swiata nie ma drużyny bez planu, strategii umiejętności, indywidualności, doświadczenia i tych wszystkich innych rzeczy o których nasza reprezentacja skutecznie daje nam zapominać. Dzisiaj. To co odroznia te drużyny to jedynie fakt, ze są z rożnych zakątków swiata i reprezentuja swoją własna rodzima wizje umieszczania piłki w bramce.

  20. michal.rus

    3 lipca 2010 at 23:26

    Strach się bać co by było, gdyby tego lansiarza Hołdysa jeszcze i do studia TVP zapraszali w roli komentatora…

  21. Gość: t-m-z, gl190-30.master.pl

    3 lipca 2010 at 23:36

    Michałnie można zdobywać pucharu tym, że robi się z siebie pajaca w mediach a zawodników motywuje się słitaaaaaaaaaaśnym buziaczkiem w policzek i teletubisiowym „tulimy”

    Maradona i Argentyna dostali zasłużone baty.
    Gdzie był ten „wielki” Messi nad którym wszyscy niemalże dostawali orgazmu ?
    Drogi Messi – mniej Lays`ów a więcej treningów !! bo przeplatać bez efektu nogami i płakać, że sędzia jest beznadziejny bo pozwala na twardą grę na tym mundialu potrafią wszyscy.
    Śmiać mi się chce gdy czytam relacje z konferencji tego człowieka i dochodzę do wniosku, że z narkotykami do dziś się nie rozstał bo takie bzdury i cyrki jakie urządza to ewidentnie efekt jakiegoś nielegalnego gówna 😉

  22. andrzej_kotarski

    3 lipca 2010 at 23:39

    Porównanie Z. Hołdysa bardzo trafne, obrazotwórcze i nowatorskie. Jednym zdaniem można podsumować więcej niż w pseudo-analizie opierającej się na stereotypach i oczywistościach, które często można słyszeć w studiu przedmeczowym.

  23. Gość: andrzej, ebb239.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 lipca 2010 at 00:23

    @i_am_keyser_soze

    właśnie: zastanawiający jest ten fakt, fakt właściwie socjologiczno-kulturowy, że pol-scy dziennikarze wiedzą, oni naprawdę wiedzą lepiej od samego Diego Maradony – jak powinno się grać w piłkę…

    Mało tego oni wiedzą, że nie było, żadnej myśli taktycznej, bo przecież tych parę anegdot składa się tu już na całościową wykładnię pracy trenera… zapewne pan Michał Pol był też zawsze obecny w szatni-na spotkaniach-naradach-etc. po prostu on był wszędzie i on wie…

    fakt, że argentyna przegrała, ale na boga zamknijcie się na temat diego, ‚chociaż’ do czasu, kiedy to polacy będą też w Ćwierćfinale…

  24. Gość: sardynki_z_puszki, chello087206165242.chello.pl

    4 lipca 2010 at 01:11

    @michał pol

    michał, do cholery, co wy piszecie razem z rafalem.

    wczoraj wam ukradli sprzęt, ale to bylo wczoraj, to nie musicie sie wyladowywac na niczego-niewinnym-temu maradonie.

    Argentyna przegrała, bo niemcy grali na zmiane 3-5-2/4-5-1, z trzeba środkowymi pomocnikami ustawionymi w jednej linii. Żeby móc opanować środek pola z tak grającym przeciwnikiem, trzeba też grać trzeba pomocnikami środkowymi ustawionymi w linii.
    Argentynczycy nigdy nie cwiczyli takiego schematu gry, wiec nie wiedzieli jak mają grac, i wyglądało to jak wyglądało. Nawet jezeli maradona im krzyczał z ławki, że mają wszyscy pomocnicy środkowi się ustawić w jednej linii to piłkarze nadal nie wiedzieli o co kaman.

    Nie jest winą maradony, ze pilkarze nie uczyli sie takiego schematu gry (3-5-2/4-5-1 z srodkowymi pomocnikami w jednej linii), bo NIKT go na swiecie nie uzywa, i wszyscy, powtarzam – WSZYSCY grają schematy gry z conajmniej jednym ofensywnie nastawionym środkowym pomocnikiem (a drugi ma zadania def, i jest nieco cofnięty).

    Albo tez reszta druzyn gra 4-3-3, czy 4-3-2-1, gdzie też nie jest w stanie zdominować środka pola tak, jakby mogła zdominować, mając 3 srodkowych pomocnikow w linii. Dzięki temu, ze ktorys z pomocnikow jest ofensywny, wzmacniają atak, jednak kosztem osłabienia pomocy.

    Na tym polega geniusz pomocnikow trenera repr. niemiec (nie wierze w umiejetnosci loewa, patrzac na jego wczesniejsze ‚osiagniecia’ jako trenera..),
    ze ci pomocnicy kazali trenerowi ustawic druzyne w schemacie gry, przed ktorym mozna sie obronic tylko grając dokladnie taki sam schemat. i ten schemat gry jest archaiczny, tak archaiczny, ze nikt go oprocz nich nie uzywa.

    Wiecie jak grają niemcy?
    Jak legia warszawa za Dragomira Okuki. Dokladnie ten schemat gry. Toporny, archaiczny, opierający się na prostym pomysle zageszczenia srodka pola.
    Ale poniewaz pilkarze niemieccy mają jako-takie umiejetnosci, i są bardzo szybcy i duzo biegają, to nie widać aż tak tej ociężałości stylu gry najpopularniejszego jeszcze w latach 80.

    Nie mozecie winic maradone za to ze nie trenowal z pilkarzami gry 3-5-2/4-5-1 z pomocnikami w jednej linii, bo to jest archaizm ktory jest w 99,9% przypadków gry – zupelnie bezużyteczny.

    Wszystkie druzyny ktore beda graly z niemcami, nie znajac tego topornego systemu gry, będą z nimi przegrywały.

    Z tego powodu przypuszczalne zwyciestwo niemiec na tegorocznym mundialu, bedzie tryumfem myśli post-rehagelowskiej, z lat 80. Tryumfem dawnego systemu szkolenia.

    I co za tym idzie – tryumfem polskich trenerow, bo Piechniczek czy inni mu podobni, też by tak zupełnie nieświadomie ustawili drużynę (bo nowoczesniejszych schematow po prostu nie znają).
    Nieco przerażający wniosek, nieprawdaż?

    p.s. Hiszpanie tak grają beznadziejnie, ze aż szkoda patrzeć na te ich ‚popisy’. Bardzo zaluje ze nie odpadli dzisiaj (wiem, wiem, paragwaj gral rownie beznadziejnie, ale od hiszpani, od jej pilkarzy, mozna wymagac czegos wiecej).

  25. Gość: Maynard, 188.146.174.191.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    4 lipca 2010 at 09:23

    @ze ci pomocnicy kazali trenerowi ustawic druzyne w schemacie gry, przed ktorym mozna sie obronic
    Taa, jasne… Dwa nieopierzone młodziaki Oezil i Khedira (który gra w podstawowym składzie, bo wypadli Ballack i Westerman) idą do selekcjonera i mówią mu: „E, Misiu Yogi, masz tu karteczkę, napisaliśmy Ci jak mamy grać.”

  26. h0lek

    4 lipca 2010 at 10:05

    @sardynki_z_puszki

    Chłopcze – nie masz pojęcia o futbolu.

  27. Gość: Mnemo, bdg68.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 lipca 2010 at 11:16

    @ sardynki z puszki jesteś może adeptem „kuleszówki” ? Marnie widzę przyszłość tej polskiej mysłi szkoleniowej

  28. flakizolejem

    4 lipca 2010 at 12:10

    @sardynki: Większych bzdur dawno już nie czytałem. Niemcy z archaiczną taktyką? To co dopiero za taktykę stosowali Argentyńczycy? Bez bocznych obrońców, z jednym pomocnikiem, który ma jakiekolwiek pojęcie o defensywie.

    Gdy gołym okiem widać było, że problem leży w braku przewagi w środku boiska, że nie ma za bardzo nikogo, kto mógłby dograć jakieś otwierające drogę do bramki podanie, to Maradona wpuszcza na boisko kolejnych napastników – w sumie po boisku biegało ich w końcu pięciu + ofensywni pomocnicy Di Maria i Rodriguez.

    Taktyka Niemców jest prosta (ale na pewno nie, jak bajdurzysz, archaiczna) i w połączeniu ze znakomitą efektywnością zawodników w starciu z drużyną z taktyką podwórkową (czyt. Argentyną – „my obrona, wy atak”) daje taki rezultat jak wczoraj widzieliśmy.

  29. thomaspercy

    4 lipca 2010 at 12:17

    Zapraszam do przeczytania mojej analizy klątwy Maradony: http://www.facebook.com/?ref=logo#!/notes/tomasz-cislowski/maradona-i-jan-pawel-ii-czyli-20-lat-argentynskiej-pilki/139615166049493

  30. Gość: gambit hetmański, bdg68.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 lipca 2010 at 12:31

    sardynki z puszki @ Geniusz,geniusz ,jesteś geniuszem !!! Powinieneś ta wiedze sprzedać Panu del Bosque który teraz sie głowi „jak znależć chwyt na Loewa spryt”. Ach gdyby wiedział że to takie proste.

  31. Gość: shefali, gsk34.internetdsl.tpnet.pl

    4 lipca 2010 at 13:31

    śmieszą mnie trochę komentarze niektórych. Bo ktoś nigdy nie był dobrym piłkarzem to w ogóle niech się nie wypowiada o piłce bo pojęcia nie ma. Idąc takim tokiem myślenia to nie powinno byc np. lekarzy leczących raka bo nigdy tej choroby nie mieli i skąd oni mogą wiedziec cokolwiek. Przykładów może byc jeszcze kilka.
    więc proszę, nie piszcie takich bzdur. Zapewne niektórzy piszący takie rzeczy też nie są piłkarazmi (dobrymi) więc co wam daje prawo krytykowac dziennikarza skoro też się nie znacie?

  32. blo-ger

    4 lipca 2010 at 16:26

    A co gdyby nie Niemcy?? Wyobraźmy sobie co by się stało gdyby na mundialu nie było tak efektownie a przy tym i efektywnie grającej reprezentacji Niemiec? Bylibyśmy skazani na oglądanie spotkań typu Portugalia vs Hiszpania – jedne z najbardziej efektownie grających drużyn na świecie.. gdzie iberyjski temperament gdzie gra do przodu, do Hiszpanów oczywiście nie mogę mieć pretensji po przecież wygrali strzelając aż jednego gola(ze spalonego), tylko czy my kibice aby na pewno mamy ochotę to oglądać? Przyznam że w pewnym momencie pomyślałem „tak przecież wygląda dzisiejszy football, poziom jest tak wyrównany że nie da się grac inaczej” trochę jak z siłaczami o tej samej sile siłującymi się na ręce. Na szczęście nasi zachodni sąsiedzi pokazali ze jest inaczej liczy się gra do przodu pokazali ze w piłce chodzi przede wszystkim o strzelanie goli!!! Mam nadzieje że w football pójdzie właśnie w tym kierunku ale warunkiem jest triumf Niemców, triumf ofensywy nad defensywą, triumf FOOTBALLU!!!

  33. Gość: Ptaqeiro, ekm178.neoplus.adsl.tpnet.pl

    4 lipca 2010 at 19:09

    @ sardynki_z_puszki

    o Panie. Najgorsze jak widac w kims zawisc lub osobiste uprzedzenia. Geniusz z Ciebie jest, wynika z tego ze to nie wina Maradony, Messiego ze przegrali. Nie widzieli ich wczesniejszych meczow, wyszli skazani na porazke… No juz zawsze beda wygrywac Niemcy, toporni, z 3 w srodku. Ide jutro postawic kafla ze wygraja EURO 2012.

    Btw Argentyna to cieniasy i stad ten tekst, tak naprawde w zadnym meczu nie zachwycili, a Maradona nie ma pojecia o trenerce, a Ty smiesz mowic ze on „mogl im nawet krzyczec jak sie ustawic ale nie wiedzieli ocb”, hahaha

  34. pytadokolan

    5 lipca 2010 at 09:30

    w ogóle te majstaszaft są nudne i przewidywalne… medialna gorączka i zrozumiałe przecież oczekiwania pękły dla mnie po pierwszych meczach grupowych tytanów (Hiszpania, Brazylia, Anglia…)
    Widać było po piłkarzach – po pierwszych meczach – że są tu przypadkiem, zmęczeni klubowymi mękami i najchętniej by pili drinki przy basenie.
    Widać to było i szybko przestałem patrzeć jak stęsknione dziecko na to widowisko na które czeka się 4 długie lata. Zacząłem chłodno oceniać i wyszło mi że nie warto nawet tego oglądać i marnować czasu.
    Żeby nie Villa to by nie był nic a tak… chociaż jeden pokazuje że kocha bieganie za piłką…
    Kto spodziewał się że Niemcy przyjadą to na piknik ten głupek 😉
    buziaki

  35. Gość: Pojo, ip-93.159.16.199.static.crowley.pl

    5 lipca 2010 at 15:59

    …swoisty Gang Olsena, przepraszam… Gang DIEGA 😉

  36. maciekwojtowicz

    6 lipca 2010 at 00:04

    Maradona’s Eleven. Genialne.

Zostaw odpowiedź