Vlog z mundialu: finałowe upokorzenie

Dla setki dziennikarzy, którzy jak my, ceremonię zamknięcia oglądali w biurze prasowym zostawiono szparkę, zablokowaną najbardziej niekompetentnymi policjantami z jakimi miałem do czynienia, którzy nie wiedzieli kogo przepuszczać, która akredytacja jest zła, a która dobra, jaka cyfra ma być na bilecie (64 – jak numer ostatniego meczu). Do tego jeszcze w takcie całego zamieszania postanowili wpuścić meleksa, który przetoczył nam się po nogach… Mnóstwo kolegów z Chin, Włoch, Francji, Hondurasu zostało za bramką i na pewno nie obejrzało hymnów, ani pierwszej pardy Martina Stekelenburga po strzale Sergio Ramosa

Miałem nadzieję, że druga połowa wynagrodzi mi moje upokorezenie, a Wam Wasze przed telewizorami. Ale okazało się, że nic z tego. Choć i Robben i Villa mieli „piłki meczowe”. Teraz dogrywka…

37 komentarzy

  1. mati121013

    11 lipca 2010 at 21:40

    Ani pewnie nie widzieli, jak Jimmy Jump wbiegł na boisko i dotknął puchar świata 🙂 blogfutbol.blox.pl/2010/07/Intruz-przed-finalem-MS.html

  2. kubakacprzak

    11 lipca 2010 at 21:42

    Współczuję Wam. Niestety mecz nie zachwyca. De Jong powinien wylecieć. Miałem nadzieję, na większe widowisko. Kopanina niczym z naszej 1 ligi. Nie przypominam sobie żeby tyle żółtych kartek padło już w pierwszej połowie finału. Obyście mogli opuścić stadion w bardziej cywilizowany sposób, no i życzę Wam, sobie i wszystkim innym, by w końcu były jakieś emocje

  3. vieczny

    11 lipca 2010 at 21:45

    No spodziewaliśmy się czegoś więcej… ale final is final!
    Show must go on! 🙂 lecimy dalej… 🙂

  4. vince1987

    11 lipca 2010 at 22:31

    A ja zadowolony. Spodziewałem się co otrzymamy i zbojktowałem ten finał. Nie mam zamiaru oglądać ani minuty!

  5. mix001

    11 lipca 2010 at 22:35

    to nie patrz.zrob se na 24 szklo kontaktowe leci.sa dwa ponure dziady.spodoba ci sie.

  6. darkwolff

    11 lipca 2010 at 23:23

    przyznaje się do błędu. Iker zagrał dziś znakomicie.

  7. Gość: , host_235_149.compower.pl

    11 lipca 2010 at 23:30

    a ja sie pytam gdzie śpiew kibiców Espanii???????????????
    CAŁY MECZ W CISZY I PO MECZU, GDZIE ŚPIEWY
    żenująca cisza.

    dlatego warto kibicować Argentynie, Chile, Brazylii, Urugwaju kibiców wczoraj było słychac, spiewali, etc…
    dlatego warto kibicować Ameryce Południowej
    i Angolom, Irlandczykom, Szkotom

  8. tomaszk_78

    11 lipca 2010 at 23:32

    Najgorszy mistrz w historii!!!! 8 goli w 7 meczach!!!

  9. Gość: , host_235_149.compower.pl

    11 lipca 2010 at 23:32

    a ja sie pytam gdzie śpiew kibiców Espanii???????????????
    CAŁY MECZ W CISZY I PO MECZU, GDZIE ŚPIEWY
    żenująca cisza.

    dlatego warto kibicować Argentynie, Chile, Brazylii, Urugwaju kibiców wczoraj było słychac, spiewali, etc…
    dlatego warto kibicować Ameryce Południowej
    i Angolom, Irlandczykom, Szkotom

    …bo reszta Europy już milczy.

  10. strain

    11 lipca 2010 at 23:33

    mix001:
    Ochłoń pisowski trollu, bo twoje komentarze zaczynają powoli żenować. Tak, IV RP na pewno dałaby nową, złotą erą.

  11. mix001

    11 lipca 2010 at 23:37

    wyloozoooj karle moralny

  12. maj.or

    11 lipca 2010 at 23:46

    Tak sobie myślę, skoro Hiszpania taka słaba, to może by tak zaczynała mecz od minus jeden. To by się świetne i ofensywne drużyny Portugalii, Niemiec i Holandii ciut otworzyły i zaczęły grać w piłkę nożną, a nie w zbijaka.

  13. Gość: sfazcvx, dew3.neoplus.adsl.tpnet.pl

    11 lipca 2010 at 23:57

    Hiszpania dobra. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Tylko prawdziwi znawcy potrafią docenić geniusz Iniesty, który wygrał ten mecz Hiszpanii. Najbardziej wartościowy piłkarz świata. Pomocnik kompletny. Bezbłedny, dokładne podanie, pracowitość, strzał, mądrość boiskowa. Bez niego Hiszpania nie wygrała by tego mistrzostwa. Zawodnik, który daje drużynie wszystko co najlepsze. Zero egoizmu, gwiazdorstwa. Po prostu piłkarz. Jak widzę Robbena to rzygam….

  14. opsajd

    12 lipca 2010 at 00:02

    Mecz fatalny, brzydki, brutalny, pełen fauli, chamstwa oszustw i błędnego sędziowania.
    Gdzie czerwień dla De Jonga? Gdzie żółć/czerwień na Iniesty za umyślny i niesportowy faul bez piłki? Gdzie rzut rożny dla Holandii, zamiast którego mieliśmy akcję brakową?
    Całe szczęście grali na tych mistrzostwach jeszcze Niemcy i Urugwaj, jasne promyki w tych słabych mistrzostwach. No i Blatter ze swoimi hasłami fair play oszukujący na lewo i prawo, niewidzialna ręka… Jak to dobrze, że już od ponad roku nie śledzę uważnie tego co się dzieje w całej piłce, bo poziom zniesmaczenia byłby chyba nie do zniesienia…
    Dobrze, ze graczem turnieju został Forlan, a królem strzelców Mueller. Pierwszy był zdecydowanie najlepszy, a ten drugi był prawdziwym objawieniem. Szkoda, ze obie ekipy nie zagrały w finale, bo Holandia i Hiszpania pokazały, że na finał nie zasłużyły.

  15. strain

    12 lipca 2010 at 00:03

    mix001:
    Nie, to ty wyluzuj z tym swoim ‚słownictwem’. ; ) Myślisz, że ociekasz zaje*istością? To myśl sobie dalej. ; ]

  16. Gość: , host_235_149.compower.pl

    12 lipca 2010 at 00:04

    a ja sie pytam gdzie śpiew kibiców Espanii???????????????
    CAŁY MECZ W CISZY I PO MECZU, GDZIE ŚPIEWY
    żenująca cisza.

    dlatego warto kibicować Argentynie, Chile, Brazylii, Urugwaju kibiców wczoraj było słychac, spiewali, etc…
    dlatego warto kibicować Ameryce Południowej
    i Angolom, Irlandczykom, Szkotom

    …bo reszta Europy już milczy.

    Muller NIE ZOSTAŁ KRÓLEM STRZELCÓW
    JEST JEDNYM Z KRÓLI.

  17. Gość: t-m-z, gl190-30.master.pl

    12 lipca 2010 at 00:12

    Hiszpania mistrzem świata – coś wspaniałego…

    Webb jednak jest idiotą który nie andaje się do sędziowania nawet w naszej ekstraklasie…
    Brak czerwonej kartki dla De Jonga, Brak drugiej żółtej kartki dla Van Bommela który skutecznie pracował na opuszczenie boiska, Brak rzutu karnego po faulu na Xavim, brakc zerwonej kartki dla Robbena który powinien zarobić żółtą za kopnięcie piłki po gwizdku a w konsekwencji wrócić do szatni….

    Ale było minęło…

    Viva Espaa !!

  18. Gość: t-m-z, gl190-30.master.pl

    12 lipca 2010 at 00:12

    Viva Espana *

  19. vince1987

    12 lipca 2010 at 00:15

    Muerta Espana

  20. evilincarnate

    12 lipca 2010 at 00:42

    Skandal.
    Howard Webb.

    Jakkolwiek po meczu w Austrii z gospodarzami krzyczałem równo z każdym dookoła, tak potem nie ekscytowałem się nagonką na niego. Przez 2 lata jego nazwisko obijało mi się o uszy, ale bez jakiegoś negatywnego kontekstu. Ba. Obejrzałem kilka meczy przezeń sędziowanych. Jedyne co rzuciło mi się w oczy, to niezmierna chęć znajdowania się w centrum zaufania. Więc wybór na arbitra głównego finału Mistrzostw Świata wydawał mi się dość ciekawym, choć niezbyt szczęśliwym posunięciem. I jak się okazało, miałem rację.

    Liczne żółte kartki, mimo tego przyzwolenie na brutalną grę, zwlekanie z decyzjami, a w końcu błędy, moim zdaniem ważące na wyniku, przyćmiły domniemanych głównych aktorów tego wyczekiwanego widowiska. To nie Sneijder, nie Xavi, nie Iniesta, nie Villa, nie Casillas, nie Stekelenburg, nie Robben byli najjaśniejszymi postaciami w (już) wczorajszym meczu. Znowu postanowił ich wyprzedzić pan w błękitnym stroju, mający za zadanie być jak najmniej widocznym człowiekiem, spełniającym rolę rozjemcy.

    Wspominając wcześniej o błędach, nie sposób nie zauważyć, że każdy może je popełnić. Nawet tak wielkie, jak w przypadku półmetrowego gola czy półtorametrowego spalonego. Wszyscy się zgodzą, że to właśnie takie sytuacje zabijają ducha sprawiedliwości w sporcie. Ale jak teraz mają czuć się Holendrzy?

    Mają prawo czuć się oszukani. Pan Howard Webb wypaczył wynik. Bramki Iniesty nie powinno być. Ona w ogóle nie powinna mieć miejsca, powinno dalej być 0:0. Trzykrotnie powtórzone „powinno”. Ale nie jest. Dlaczego? Otóż dlatego, że po rzucie wolnym Holendrów był rzut rożny. Nie wiem jak jeszcze trzeba było nastawić plecy i zmienić kąt lotu piłki, by uznać, że ta z narożnika należy się atakującym. Pod linię autową?

    Ale i na to można spuścić zasłonę milczenia. Jednak akcja przeprowadzona przez wziętego w popularne „kleszcze” Elię, sama się prosiła o sięgnięcie po gwizdek i dmuchnięcie weń. Jeśli tam nie było faulu, to chyba powinienem się przerzucić na badminton, czy pingpong, bo tam prawdopodobieństwo nieczystego kontaktu zachodzi jedynie w przypadku krawędzi stołu czy paletki bądź rakietki w zetknięciu z piłeczką.

    A tak Hiszpanie radośnie, szybko, zamiast w międzyczasie ustawiać mur i drżeć o możliwość straty gola, przeprowadzili sobie wspaniały kontratak, pięknie rozegrany, z przytomnym podaniem do strzelca bramki (swoją drogą dwukrotnego symulanta i bandytę). I w efekcie zostali mistrzami świata, gdy przy mniej niedowidzącym arbitrze musieliby przygotowywać się do wykonywania rzutów karnych.

    Dwa błędy arbitra, może i nie największe (w końcu kiedyś Eric Cantona za cios karate został zdyskwalifikowany, a obecnie jak widać zmieniły się chyba przepisy, bo nie ujrzeliśmy nawet czerwonej kartki), zadecydowały o zdobyciu jedynego gola w finale mistrzostw świata. Szeroko dyskutowane powtórki wideo, niezbędne w przypadku bramek Anglików (nieuznanej) i Argentyńczyków (uznanej), w tej sytuacji nie miałyby racji użycia, bo zbyt mocno ingerowałyby w płynność gry, o którą tak zabiegają szefowie FIFA i UEFA, panowie Sepp B. i Michel P. (taki konserwatyzm powinien być karany sądownie). Choć jakby się zastanowić, przynajmniej w przypadku rzutu wolnego i pleców (bodajże Xaviego, powinny zostać wystawione po śmierci zainteresowanego jako relikwia w Hiszpanii) mała podpowiedź od sędziego przy ekranie by wręcz pomogła. I spowodowałaby, że gracze byliby aktorami, których chcemy oglądać na scenie, sędzia byłby sprawiedliwszym rozjemcą, a tak, zamiast dwóch mistrzów świata w mojej opinii, loteria zwana rzutami karnymi, wyłoniłaby jednego. Howardowi Webbowi mówimy stanowcze NIE!

    I piszę to jako kibic Hiszpanii.

  21. maj.or

    12 lipca 2010 at 01:00

    evilincarnate – drogi kolego, piszesz, że bramki nie powinno być „dlatego, że po rzucie wolnym Holendrów był rzut rożny” Czy ty naprawdę uważasz, że fakt nieuznania tego rożnego wypaczył wynik spotkania? Czy naprawdę widziałeś, jak po nieuznaniu tego rożnego cała jedenastka Holandii się wściekała, czy owa jedenastka Holandii nie miała czasu na przygotowanie się do obrony? Sędzia popełnił drobny błąd, nie uznając rożnego, ale zanim Casillas dostał piłę, zanim ją ustawił, zanim wziął zamach, Holendrzy mieli czas by się przygotować. Takich błędów (źle podyktowany aut, źle podyktowany rożny) jest w każdym meczu kilka i nie spotkałem się by ktoś, twierdził, że to jest błąd, który nakazuje nieuznanie bramki. O Inieście piszesz, że to „swoją drogą dwukrotny symulant i bandyta”, podczas gdy jego brzydki faul bez piłki (to za to ten bandyta?) był po pierwsze lekkim szturchnięciem a nie kopem karate, po drugie efektem kolejnego (którego z kolei?) wejścia „otwartą nogą” w kości Iniesty. Proponuję Ci, żebyś przemyślał swoje epitety, albowiem skoro Iniesta jest „bandytą”, to co najmniej połowa drużyny, której rzekomo nie kibicowałeś, kwalifikuje się na miano „morderców”. Argument o zapisach video i tym, że „zbyt mocno ingerowałyby w płynność gry” radzę przemyśleć. W przerwie meczu jest dostatecznie dużo czasu, by dać 4 Holendrom czerwone kartki i ogłosić przegraną walkowerem. Bo dokładnie to powinien zrobić aptekarski Webb, do którego tak wzdychasz.

  22. break-thru

    12 lipca 2010 at 01:01

    Cud, że obyło _chyba_ się bez poważnych kontuzji. Gra asekurancka i bezwzględna, Webb rozdawał kartki ale powinien razdać więcej i to po obu stronach. Zgadzam się w większości z wypowiedzią evilincarnate.
    Żal mi Snejdera, bo naprawdę jego podania zasługują na owacje. Poyol i Iker zasłużyli w pełni, Iniesta niby bohaterem ale nurkował co najmniej raz, za co karteczki nie obejrzał. Robbena za to nie żal mi wcale, gwiazdorzenie i turlanie po boisku odpłaciło.

    Michale, głowa do góry, za 2 lata impreza u nas, oby obyło się bez takich organizacynych wtop (choć trudno w to wierzyć).

    Wuwuzelom śmierć!

  23. s_f_ogorek

    12 lipca 2010 at 01:08

    Chyba oglądaliśmy zupełnie inne spotkania. Brutalne faule byly ale tylko po jednej stronie; Holendrzy szybko zdali sobie sprawe ze grajac fair tego meczu nigdy nie wygraja i od 15 minuty ich celem podstawowym bylo polamanie kosci rywalom.

    Żadna z żółtych kartek nie byla przyznana pochopnie a wrecz dziwilo mnie dlaczego Webb nie wyciagal czerwonych…

    Hiszpanie chcieli grac w pilke a Hlendrzy grali antyfutbol, dkatego spotkanie wygladalo na kopanine. Cale szczescie wygrali zdecydowanie lepsi.

  24. Gość: rooolf, d62-110.icpnet.pl

    12 lipca 2010 at 01:12

    ja bym troche pana webba jednak bronil.

    na pewno,jak to pisze pan pol,nie pospieszyl sie z pokazaniem zoltych kartek(no ale pan pol pisze rozne idiotyczne rzeczy,takze..).

    Holendrzy postanowili grac ostro,toez kartki sie sypaly,ale ze to final,to nie wylecial ani De Jong(choc oczywiscie powinien),ani Robben,choc wedle przepisow rowniez nalezala mu sie czerwona kartka,w konsekwencji dwoch zoltych.

    nie zapominajmy jednak,ze to final,ze emocje wielkie,to i zawodnik czasem odkopnie pilke z tego wsyztskiego,a nie bylo to jakies chamskie wykopniecie pilki w trybuny uniemozliwiajace rozpoczecia atak..zwyczajnie instynkt strzelecki dal znac o sobie:) totez pan webb mu odpuscil,choc xavi za odkopniecie pilki zolta kartke dostal.

    co do karnego,to sam nie bylem poczatkowo pewny,czy to Hiszpan kopnal holendra,czy Holender Hiszpana,ale jednak nalezal sie karny moim zdaniem.

    z tym,ze potrzebowalem do nabrania 100% pewnosci kilku powtorek,nie musialem podjac decyzji o rzucie karnym w DOGRYWCE FINALU MISTRZOSTW SWIATA.

    jak zwykle,sami eksperci,a mozna po prostu sie czasem wczuc w sytuacje danego pilkarza,sedziego,trenera,itp..

    nie zauwazenie rykoszetu przy strzale sneijdera,ktory odbil sie od fabregasa,to faktycznie dziwna sprawa,ale mniej dziwna niz bledy jakich dopuszczali sie sedziowie w poprzednich spotkaniach.

    pan webb staral sie po prostu dac grac pilkarzom,pozwolil na ostra gre,a ze Holendrow mocno momentami ponioslo to inna sprawa.

  25. break-thru

    12 lipca 2010 at 01:13

    @maj.or

    Epitety pewnie podyktowane emocjami i zbyt mocne ale chyba zgodzisz się, że Hiszpanie też korków nie mieli z gumy i parę razy nieźle nimi pracowali na nogach rywali. Nie bronie tu brutalnej gry ale przy niektórych „faulach” powtórki wyraźnie pokazywały, że konającego właśnie Hiszpana ledwo dotknięto.

    Obie drużyny zagrały dziś przedstawienie w stylu filmów ze Stevenem Seagalem, gruchot łamanych kości i drewniane aktorstwo. 😉

    Oby zapowiedzi o wprowadzeniu video nie okazały się czczymi obietnicami „aż przycichnie”.

  26. maj.or

    12 lipca 2010 at 01:21

    break-thru – zgadzam się, dostali za to żółte kartki, ale mam wrażenie, być może mylne, że o ile Hiszpanie, jeśli już brutalnie faulowali to po prostu spóźniali się z interwencją, to w przypadku Holendrów wyglądało to na element taktyki. Ale już np. wejście w krocze Robbena było ewidentnym skandalem.

    BTW Zaimponowała mi Holandia, gdy oddała rzut rożny, po tym jak Casillas musnął piłkę, oddaną wcześniej przez tychże Holendrów.

  27. Gość: Bedouin, chello089078176208.chello.pl

    12 lipca 2010 at 01:32

    Najgorszy finał, na jaki patrzyłem. W trakcie meczów rugby mniej jest brutalności, cwaniactwa i prostego chamstwa niż dziś było na boisku (Pomijając to, że rugbyści, podobnie jak hokeiści, brzydzą się symulowaniem.). Mam wrażenie, że zamiast dwudziestu dwóch piłkarzy na murawie pojawiła się odpowiednia liczba knajpianych bandytów i Howard Webb, grający rolę wikidajły ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Anglik chyba powinien na mecze przychodzić z psem przewodnikiem i białą laską.

    De Jong nokautujący Xabiego kopniakiem w klatkę piersiową, Iniesta faulujący bez piłki van Bommela za to, że ów odważył mu się ją odebrać. Robben specjalizujący się w wyzywaniu arbitra od najgorszych po nieudanej próbie wymuszenia faulu. Xavi przewracający się o własne nogi i insynuujący, że to Mathijsen go kopnął. Puyol próbujący sprawdzić, czy hokejowy body check przejdzie na piłkarskim boisku, van der Wiel rzucający piłką ze złości. Sneijder znajdujący się w centrum każdej awantury, na szczęście także tych prawdziwie piłkarskich, mimo, że takich było jak na lekarstwo. Jeszcze raz Iniesta, doprowadzający do wyrzucenia z boiska Heitingi efektownym padem tuż przed polem karnym, tylko po to, by za chwilę, w dokładnie ten sam sposób wymusić kolejną kartkę, tym razem pokazaną Mathijsenowi. O etatowych rzeźnikach pokroju van Bommela i Sergio Ramosa nie ma co mówić.

    Bramka wpadła, i owszem. Mam poważne wątpliwości czy przy pierwszym podaniu Iniesta (Tym, które do niego nie doszło, ale spalonego nie liczy się przecież tylko wtedy, gdy piłka dojdzie do danego zawodnika.) nie był na spalonym, co nie zmienia faktu, że akcja została bardzo ładnie rozwiązana. Nie to jest jednak najważniejsze. Hiszpanie zostali mistrzami świata, chociaż jedynymi pozytywnymi bohaterami tego meczu byli bramkarze – każdy z nich ratował swoją drużynę w sytuacjach określanych tylko jednym mianem – beznadziejne. Antybohaterem w moim odczuciu jest zdecydowanie Torres, naciągający sobie mięsień dokładnie w ostatniej minucie meczu. Oczywiście, okraszający to efektownym okrzykiem: oj jak boli i wymuszając przerwę w grze. Chyba czas zawiesić buty na kołku, jeżeli po czternastu minutach gry nie umie się zerwać do sprintu.

    Jeżeli jednak tak, jak ostatnie 120 minut Mundialu, wygląda przyszłość wielkiej piłki, to ja się przerzucam na Puchar Sześciu Narodów. Tam przynajmniej zagrania w stylu postaci z Mortal Kombat są usankcjonowane.

  28. vega01

    12 lipca 2010 at 03:01

    Nie za to że raczył mu ją odebrać /Iniesta/ tylko za to że odpierając ją zrobił brutalna nakładke której nie dopatrzył się sędzia! Kolege z zespołu mógłby chociaż przeprosić!
    Rozumiem że emocje były wielkie ale niestety Holendrzy mnie bardzo zaskoczyli in minus nie mówmy o faulach Hiszpanów bo choć były to było ich zdecydowanie mniej!!! i nie tak brutalne!
    Puyol raz wszedł spżniony w czyjąś kostke co było dosyć mocne! Ale faule Iniescie czy kopniak w Alonso to była przesada! Nawet Snijder ostro potraktował Busquetsa.

    Wygrała drużyna dużo lepsza indywidualnie i drużynowo. I całe szczescie zwycieżył futbol nie kopanina i chamstwo.

    Holendrzy choć zawsze wzbudzali moja wielka sympatie po tym finale to zmienili.
    Hiszpania może w mniejszy sposób niż Niemców ale również ich zdominowała dwie dobre okazje które miał Robben trudno nazwać akcjami były to 3 podania i długa piłka na wolne pole gdzie mogł on pokazać swoja szybkość.

    Dodam jeszcze 2 krotne nie do konca fair oddanie piłki przez pomaranczowych raz prawie lob Casillasa druga przy przerwanym ataku pozycyjnym Hiszpanów w środkowej strefie wybicie piłki na aut pod samą chorągiewka .. nawet Xavi zawsze oaza spokoju się wtedy zagotował na Van Bommela.

  29. Gość: m., 121-9-n1.aster.pl

    12 lipca 2010 at 03:42

    Holendrzy zepsuli mecz, szkoda. Wyszli ze słusznego założenie, że Webb nie da w pierwszej połowie finału czerwonej kartki i że później też się będzie zastanawiał długo zanim kogoś wyrzuci. Już nie mówmy o brutalności. Za same ostentacyjne odkopnięcia po gwizdku van Persie i Robben powinni dostać w dogrywce czerwone kartki. I ten nieodgwizdany rożny był chyba rewanżem dla Hiszpanów za to, że Robben 30 sekund wcześniej nie dostał drugiej, zasłużonej żółtej.
    Wygrał zespół, który nie wychodził na boisko łamać, ciąć, szarpać i kosić. I to dobrze.

  30. verdammte

    12 lipca 2010 at 03:48

    Panie Michale.
    Nie chcę wyjść na osobę marudzącą, chociaż podobno mam ku temu predyspozycje, ale.. czego Pan się spodziewał? Był Pan w Południowej Afryce tyle czasu, że powinien Pan wywnioskować jakie problemy będą w wejściu na stadion na mecz finałowy. Nie od wczoraj było wiadomo, że jakkolwiek mecze poprzednich rund nie zapełniały obiektów w całości, to finał tego dokona. Z drugiej strony ogromnie współczuje takich „przeżyć”. Osobiście jestem osobą, która lubi, gdy wszystko jest na swoim miejscu. Na Pana filmiku widzę masę zatrważających mnie zdarzeń.

    Przy okazji zapraszam serdecznie na mój blog.

    http://www.okiemzwyklegokibica.blog.pl

  31. 90adam

    12 lipca 2010 at 11:03

    Tak podsumowując ten mundial to więcej było zjawisk, sytuacji itp, których nie chce się pamiętać (wuwuzele, jabulani, skandale, sędziowie, puste stadiony, marne widowiska… itp), niż tego co przyjemne. W matematyce minus i minus dają plus, a w finale plus i plus dał minus. Gra była brzydka i mało ciekawa poza indywidualnymi akcjami z obu stron.

    futbols.blox.pl/2010/07/Hiszpania-zakonczyla-mundialowe-pieklo.html

  32. maj.or

    12 lipca 2010 at 11:35

    bediun – „Iniesta faulujący bez piłki van Bommela za to, że ów odważył mu się ją odebrać”

    Kłamiesz. Obejrzyj powtórki.

  33. alejandra009

    12 lipca 2010 at 13:05

    Fakt, na pewno nie był to finał marzeń. Strasznie „brudna” gra głownie za sprawą Holendrów, ale jedno jest dla mnie najważniejsze! Wygrała moja ukochana reprezentacja i chwała im za to! Widok płaczącego Ikera z pucharem w rękach i towarzyszącej mu drużyny- bezcenny! 😉

  34. mj-pine

    12 lipca 2010 at 13:39

    Roolf i Bedoin
    podpisuje się, dobre posty:)

  35. karp-acki

    12 lipca 2010 at 13:43

    Skrzywdzeni przez los Holendrzy: Vs Dania-samobój vs Japonia-samobój bramkarza vs Brazylia- wolny po faulu,którego nie było i zderzenie Mello z Cesarem powoduje stratę gola do którego Oranje nie istnieli Van Bommel nie wiedzieć czemu kończy mecz bez kartki vs Urugwaj-gol na 2-1 po spalonym,brak czerwonej dla VB i K.Bularuza + Urugwaj bez połowy składu wystarcza ledwo na 3-2 Vs Hiszpania- brak 2 czerwieni po 45 min. dla De Jonga i MVB, spalony wychodzącego sam na sam villi ,którego nie było heitinga, rvp powinni wylecieć w drugiej Brak karnego po faulu na xavim, Bramka jak najbardziej correct został r.vdv – brak rożnego ok,ale na miły Bóg mogli tą akcje 20 razy przerwać- kontra po wznowieniu przez casillasa to się nazywa atak pozycyjny,skąd wiecie ,że po rożnym by nie byo takiej drugiej,,kontry”. Mniejsza o to,że powinni wylecieć wes i arjen noi nawet czerwień dla puyola nic nie zmienia. Reasumując H. to fura szczęścia,łatwa drabinka , pomoc arbitrów, w każdym meczu więcej odpoczynku od rywala do tego wielkie wsparcie kibiców, teren do którego są w miarę przyzwyczajeni- czego jeszcze potrzeba-?

  36. Gość: Shadow, 193.23.63.14*

    12 lipca 2010 at 14:44

    @ Karp-acki
    Ładne podsumowanie. Grunt, że wygrała absolutnie najlepsza obecnie drużyna na świecie i do tego absolutnie zasłużenie – zarówno w finale, jak i w całym turnieju. To naprawdę fantastyczne!

  37. Gość: yossarian, 77.236.0.4*

    18 lipca 2010 at 15:12

    Wygrała drużyna mniej zła niż inne, ale porównując do euro z 2008 jest to jednak przepaść jakościowa. Hiszpania zagrała jeden dobry mecz – z Niemcami w półfinale. Poza tym czołgali się od początku do końca. Denerwujące było też wieczne nurkowanie i mało sportowe zachowanie. Oczywiście Holendrzy też zbrutalizowali grę w stopniu ogromnym, co mnie osobiście zasmuciło wtedy.

    Podsumowując: finał marny sportowo, komentatorzy debilni i bardzo stronniczy, a przy tym wyjątkowo niefachowi. Organizacyjnie było słabo, wuwuzele zabiły doping, a tvp nic nie zrobiła żeby je wyciszyć(tak jak telewizje Sky Sports i Rai). Pogarda dla widzów była najbardziej denerwująca na tym mundialu. Widać uwiąd organizacyjny w telewizji publicznej, która robi się powoli skansenem i bunkrem dla leśnych dziadków i krewnych królika.

Zostaw odpowiedź