Mundial kiepski, ale legendarny

Co wszyscy zapamiętają z mundialu w Niemczech sprzed czterech lat? Tylko szybko, błyskawiczna odpowiedź! Piszę wszyscy, bo my Polacy oczywiście zapamiętamy perturbacje Polaków i konferencje Pawła Janasa. Ale co zapamięta cały świat?  – Haniebny postępek Zinedine Zidane’a w finale w Berlinie, i długie spekulacje czy Marco Materazzi go sprowokował. Może jeszcze wspaniałą bitwę Niemcy – Włochy w półfinale, trzy żółte kartki Grahama Polla dla Jospia Siminića i cudowny gola Argentyny z Serbią po 27 podaniach. Mundial w Korei i Japonii? Haniebne błędy sędziów. Francja 1998? – Tajemnica Ronaldo finale Brazylia – Francja. 1994? – Pudło Roberto Baggio w finałowej serii karnych, ale czy coś jeszcze? 1990? Claudio Caniggię i Diego Maradonę, którzy ograli Włochów. Itd.

Mundial w RPA zdołał wykreować o wiele więcej historycznych wydarzeń niż wiele poprzednich razem wziętych. Miał np. swoją „ręki Boga” jak w Meksyku w 1986. Za sprawą Luisa Suareza w ćwierćfinale Urugwaj – Ghana, którego zagranie w ostatnich sekundach spotkania uczyniło go wielkim winowajcą i bohaterem w jednym. Bezsensownie zrównywany z oszustem Thierry’m Henrym (a przecież poniósł karę i on – czerwona kartka  i jego drużyna, która musiała bronić karnego), sprawił, że pod wpływem tego incydentu FIFA zmieni przepisy.

Miał i mundial w RPA swego „gola-widmo” jak w finale MŚ w 1966 i też akurat w meczu Anglia – Niemcy, ale tym razem na niekorzyść tych pierwszych. Gola, który mógł odwrócić losy spotkania (byłoby 2:2), a może i całego mundialu. I po tym incydencie szykuje się zmiana przepisów. Prezydent FIFA, Sepp Blatter, z którego konferencji prasowej właśnie wyszedłem, powtórnie obiecał, że na kongresie w Cardiff pod koniec lipca działacze zajmą się wprowadzeniem „goal line technology”. Co będzie „wejściem smoka” elektroniki w świat futbolu.

Miał mundial w RPA i swoje skandale sędziowskie, spektakularne niczym mundial w Japonii i Korei, choć na szczęście nie wciągano tym razem gospodarzy za uszy do kolejnych rund. Do historii przejdzie błąd sędziego Roberto Rosettiego w meczu Argentyna – Meksyk, który zaliczył Carlosowi Tevezowi gola ze spalonego, a szczególnie to, że nie wycofał się z tej decyzji, choć cały stadion, zawodnicy obu drużyn i on sam niechcący obejrzeli całą sytuację na powtórkach na wielkich telebimach, powtórki obnażające błąd. Włoski arbiter wolał okazać się lojalny wobec FIFA, nie przyzwalającej na weryfikację decyzji na podstawie powtórek na wideo. Kompromitacja była jednak zbyt wielka. Blatter oficjalnie przeprosił Meksyk za błąd, który kosztował ich zespół odpadnięcie z turnieju (Meksykanie przeważali, ewidentna krzywda rozbiła ich psychicznie), a Rosetti uznał, że lepiej będzie jak skończy sędziowską karierę.

Do historii przejdzie także spektakularna degrengolada reprezentacji Francji, drużyny naszpikowanej światowymi gwiazdami, które w RPA zamiast grać, urządziły sobie publiczne pranie brudów. Wzajemne obelgi (wulgaryzmy Nicholasa Anelki), kłótnie, poszukanie „kretów”, który wyniósł na zewnątrz tajemnice szatni sprawiły, że „Trójkolorowi” chwilowo w ogóle nie mają reprezentacji, zaś cała Francja zamiast o piłce, dyskutuje o roli emigrantów w ich kraju i lęka się, że takie okoliczności mundialowej klęski napędzą w najbliższych wyborach głosów rasistowskiemu Frontowi Narodowemu, Jean-Marie Le Pena.

Miał mundial w RPA wreszcie swego Zindine’a Zidane’a. I to może nawet nie jednego, ale czterech, bo tylu piłkarzy powinno było dostać w finale czerwone kartki za niesportową grę. Przede wszystkim jednak Nigel de Jong, który za atak w stylu kung fu na pierś Xabiego Alonso powinien był jak Francuz za cios głową w Materazziego w 2006 natychmiast wylecieć z boiska i dostać jeszcze zakaz gry w ośmiu meczach za zhańbienie futbolu.

Link: Nigel De Jong Vs Xabi Alonso (Foul KungFu Kick)

Do historii przejdzie też pierwszy mundialowy pojedynek braci Jerome’a i Kevine’a-Prince Boatengów w meczu Niemcy – Ghana. I pierwsze w dziejach pożegnanie się gospodarza turniejem już po rozgrywkach grupowych. I spektakularny upadek kariery trenerskiej Diego Maradony. Ktoś może jeszcze zapamięta tradycyjną na mundialu niemoc niektórych wielkich gwiazd. Tak jak Maradonę z 1982 roku pamiętamy tylko z wypuszczenia gołębia pokoju podczas ceremonii otarcia tak z RPA pamiętać będziemy łzy Leo Messiego po porażce z Niemcami, wściekłość i ślinę Cristiano Ronaldo po meczu z Hiszpanią, czy bezradność Wayne Rooney’a po mecz  Niemcami. Ale co mundial gasną jakieś gwiazdy, a zapalają się nowe…

I zapomniałem jeszcze o lokalnych antybohaterach mundialu: Jabulani i wuwuzelach. Nawet teraz ktoś dmie w to draństwo zza ściany biura prasowego, choć przecież mundial już się skończył!

Czy może za cztery lata, kiedy będzie ruszał mundial w Brazylii, będziecie pamiętali coś jeszcze?

 

64 komentarze

  1. mix001

    12 lipca 2010 at 16:19

    witamy was alleluja.mistrzostwa duzo slabsze od tych sprzed 4 lat.hiszpania zasluzyla na tytul za genialne ostatnie 2-3 lata.fajny urugwaj.

  2. pytadokolan

    12 lipca 2010 at 16:26

    W zasadzie to oglądałem te mistrzostwa bo upał i tak mnie rozleniwiał a że pracuję „u siebie” tym bardziej odpalałem transmisje w TVP i obejrzałem jednym okiem wszystkie (prócz 2 grupowych Australii).
    MŚ stają się pomału tym czym stała się kiedyś LM. Czyli machiną finansową.
    Skoro kraje i ich federacje szykują latami team, zawodnicy zarabiają kosmiczne pieniądze – nie wspominając o trenerach (Capello !!!) to wymagają złota na MŚ.
    Musi być wynik i koniec!
    Sposób na ogrywanie innych drużyn i zgarnianie pełnej puli opracował niedawno pewien Pan do perfekcji. Widowiska brak ale wynik jest.
    Tak więc panowie stawiam wszystkie swoje pieniądze że za 4 lata tryumf odniesie ekipa, która zaufa Jose Murinho.
    Że też nikt na to jeszcze nie wpadł ;)))
    toż to żyła złota

  3. pytadokolan

    12 lipca 2010 at 16:26

    no właśnie żeby nie ten Uruguay to byłoby mało Mistrzostw w Mistrzostwach

  4. Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl

    12 lipca 2010 at 16:55

    pytadokolan

    Mam nadzieje ze niesprawdzi sie to co muwisz o stylu Murinho, bo choc jestem fanem Realu to tego pana nie cierpie…. Zobaczymy jak bedzie gral real w tym sezonie bo nie wieze zeby kibice wybaczyli mu stanie 11 zawodnikami we wlasnym polu karnym w meczu z Barcelona(przynajmniej ja niewybacze :))….

    zreszta ciezko mi sobie wyobrazic Kake i ronaldo ktorzy wracaja sie na swoje pole karne i skopiaja sie na wybijaniu pilek…..

  5. ghana10

    12 lipca 2010 at 16:55

    A ja zapamiętam te twoje vlogi i relacje na youtubie 🙂

  6. juanveron

    12 lipca 2010 at 16:56

    Z tezami wpisu się zgadzam.Urugwaj i fajne mecze Niemców uratowały mundial.Hiszpania zasłużenie,ale Iniesta symulant niczym Ronaldo.Nie mam tu na myśli ewidentnego faulu van Bommela.Choć raz przeżyć takie emocje jakie dziś mają Hiszpanie…

  7. Gość: Waldek, 44ob.scansafe.net

    12 lipca 2010 at 16:59

    Mistrzostwa znacznie lepsze od tych sprzed czterech lat, ze tak sie odniose do slow poprzednika.

  8. pytadokolan

    12 lipca 2010 at 17:23

    Ogólnie zawiódł mnie wielce jeden team, Brazylia.
    I zrobili mi nie miłą niespodziankę.
    Bo cała reszta to jakoś człowiekowi się mieściła w granicach rozsądku i było do przewidzenia że to Holandia i Anglia zajdą wysoko (jakość i forma zawodników których znamy z PD i LM itd).
    I nawet o granie nie chodzi, widzieliście jacy oni byli zaszczuci? zero humoru, wesołości i radości z gry, uśmiechu – który zawsze towarzyszył zawodnikom Brazylii…….
    Kiedyś Brazylia czarowała podwójnie – techniką ale i przede wszystkim lekkością z jaką to robili, pięknem czystej piłkarskiej radochy!
    a w RPA widziałem robotów zaprogramowanych – to koniec piłki made in Brasil

  9. s_f_ogorek

    12 lipca 2010 at 17:24

    Ja będę pamiętał beznadziejne symulacje play station na sport.pl !

  10. Gość: Celestes, 89.238.41.5*

    12 lipca 2010 at 17:53

    Przedewszystkim zapamiętamy Urugwaj z Diego Forlanem 🙂

  11. Gość: , host_235_149.compower.pl

    12 lipca 2010 at 18:11

    wielkie Dziękuje Michał za przypomnienie o SynuWiatru Caniggi !!!
    wielki piłkarz, wielki.
    czy nie sądzisz, że jakby nie pauzował za kartki w tym finale to skończyłoby się na 1-0 dla Argentiny albo 1-1 i karne dla Naszych??
    ja jestem tego pewny.
    Czy mówił Ci już ktoś że z tymi długimi piórami i czapeczką wyglądasz identycznie jak Gabriel”Batigol”Batistuta z Mundiale94?

    http://www.youtube.com/watch?v=3FfE5LzDeUE&feature=related

    relacja z odpadania Argentyny na żywo spod stadionu, a w częsci pierwszej Brazylii na żywo z ulic

    to są kibice, na pochybel europie i ich kibicom.

  12. katalonczyk180394

    12 lipca 2010 at 18:13

    Mundial Piękny fantastyczny poprostu i ten w Niemczech nie może sie równac z tym tegorocznym ale najpierw wielkie podziekoania za TVP jak jedyna telewizja transmitowała Mundial i robiła to perfekcyjnie super komentatorzy i Szpakowski podsumowal po finale że Komentarz bez wpadek to nie komentarz i że internauci musza miec cos do wytykania hehe pewnie czytał ten blog i onet. Także super komentatorzy super oprawa i goscie w studio Gmoch i Engle naprawde profesjonalnie omawiali mundial i były super analizy i w ogole
    Obejrzałem 63 mecze – nie obejrzałem tylko 1 meczu Holandia – Dania a tak pozatym wszystkie mecze i wszystkie studia (!) Watpie żeby ktos tak bardzo interesował sie Mundialem . Wiec ten mundial mnie zachwycil, wszyscy obawiali sie jakis atakow terrorystycznych a tu prosze nie było wiekszych kradziezy i napadów co cieszy kibice nie zawiedli Wuwuzele mi sie podobały i w ogole nie przeszkadzaly nie rozumiem tych co narzekali na te wuwuzele bo one mi w ogole nie przeszkadzaly tylko dodawały piekny klimat takze super mundial mecze w miare dobre wiekszosc meczy
    duzo bramek padło 145 chyba tyle co 4 lata temu jak nie pare wiecej a tak wszyscy narzekali ze malo bramek tak mnie to wkurwialo ze szok

    Ale jedno co mnie zachwycilo ! Jestem w szoku ponieważ na tym mundialu co 2 bramka to byla Golaso ! naprawde przepiekne bramki padaly zaczynajac od Czibalaly na inaguracje i konczac na pieknej bramce Iniesty a pozatym bylo mnostwo pieknych golasow jak chocby bramki : Qugiarelli , Forlana i to 3 bramki ,Maicona, GIo – to chyba jest bramka wszystkich bramek w historii mundialu – no takiej bramki to ja w zyciu nie widzialem to jest po prostu bramka stulecia , potem rowne piekne bramki teveza, Donovana ,Podolskiego , ozila no naprawde co druga bramka to bylo cos niesamowitego pod tym wzglede mundial mnie zachwycil
    Szkoda ze Messi – moj kochany ! kochan Argentyne i Barcelone , Ronaldo (no coooment) , Rooney , zawiedli ale tak juz jest ale byly za to nowe gwiazdy : Forlan – czlowiek nieywaly to jest cos niesamowitego jego wszystkie bramki to byly cudowne poprostu , no i Ozil klejna gwiazda , moze Muller – choc go nie lubie bo gwiazdorzy jak Cris ktorego nieanwidze
    Szkoda Argentyny szkoda paru druzyn ale mundial byl swietny
    Diego Forlan abosultnie zasluzone MVP on byl poprostu przezajebisty !
    takze same dobre rzecze z tego mundialu zapamietam : Osmiornice ktora ma niezwykly dar typowania naprawde cos niewiarygodnego , no i super nowoczesne stadiony byly i super piekne gole i Super mundial czekam na nastepny
    A no i bym zapomnial SHAKIRA jak to Wojtek Jagoda z programu N Sport mowi : „Jedna osoba mnie na tym mundialu zachwycila – Shakira , wydawalo mi sie ze spiewa tylko dla mnie ” – to bylo dobre 🙂

    a no i sorry za bledy ale nie mam czasu i szybko pisalem

  13. gawin76

    12 lipca 2010 at 18:22

    Tekst stuprocentowo trafny – to był taki sobie dość przeciętny mundial, w trakcie którego miało miejsce więcej nieprzeciętnych wydarzeń niż… przeciętnie 😉
    Nie mogę tylko zgodzić się z twierdzeniem, że mistrzostwa w Niemczech były piłkarsko lepsze. Nie były, przede wszystkim dlatego, że faza pucharowa przypominała tam bardziej zapasy w stylu klasycznym niż piłkę nożną.
    Poza tym red. Pol prezentuje dziennikarsko/reporterski punkt widzenia na pewne sprawy (co jest zresztą w pełni usprawiedliwione), ja natomiast z siedziska kibicowskiego pozwolę sobie dodać, że to wprost NIE DO WIARY, że w TVP od 20 lat nie zmienił się sposób realizacji takiej imprezy.
    A redaktorzy Sport.pl jeszcze targają Dariusza Szpakowskiego przed kamerkę 😛 Trzeba było legendę polskiego mikrofonu koniecznie zapytać dlaczego ma w
    poważaniu jakie właściwie nazwiska noszą zawodnicy drużyn, których mecz akurat przyszło mu komentować 😉

  14. zawszeparowki

    12 lipca 2010 at 18:28

    Euro w Polsce i na Ukrainie to może być ostatni dobry turniej. Na Mistrzostwach Świata zawsze jest dużo dziadowskich meczów, a jak w Euro będą brały udział 24 drużyny, to będzie tak samo.

  15. Gość: , host_235_149.compower.pl

    12 lipca 2010 at 18:33

    http://www.youtube.com/watch?v=nvhK_JzZ5DQ&feature=related

    więcej zabawy Argentyńskiej na żywo ze stadionu

    Katalończyk dobry jesteś, jak żywo jakbym słyszał siebie sprzed kilkunastu lat, ten sam entuzajazm.
    Uśmiechu ślepego losu w życiu

  16. Gość: graaf, cgp82.neoplus.adsl.tpnet.pl

    12 lipca 2010 at 18:46

    Po prostu różne ciekawostki, wydarzenia pamiętne, charaktersystyczne nie świadczą o poziomie mistrzostw. Przychylam się do opinii, że piłkarsko mistrzostwa w Niemczech były lepsze. Na tych mistrzostwach jedynie ćwierćfinały były naprawdę pasjonujące (no dobra, Hiszpania – Niemcy też), choć też nie zawsze w związku z poziomem.

    Ciekawe, kiedy wreszcie jakieś mistrzostwa dorównają poziomem temu najlepszemu w ostatnim ćwierćwieczu mundialowi we Francji w 1998 r. To był niezapomniany turniej – bynajmniej nie ze względu na niedyspozycję Ronaldo.

  17. pytadokolan

    12 lipca 2010 at 19:37

    katalonczyk180394 wziął długiego, głębokiego buszka, widać od razu, też tak czasami mam ;-)))

  18. Gość: t-m-z, gl190-30.master.pl

    12 lipca 2010 at 20:03

    Z czym będzie mi się kojarzyć mundial ?

    Przeklęte wuwuzele które mnie męczyły przez cały miesiąc i doprowadzały do szału mimo, że oglądałem mundial w tv – miałem dość.

    Z meczu na mecz coraz więcej skandali sędziowskich.

    Przerkelamowana argentyna z przereklamowanym Messi który na dobrą sprawę niczym nie zabłysnął… Z resztą Rooney, Ronaldo, Kaka – gdzie oni byli ?

    Piękna gra Urugwaju którego najbardziej mi żal na tych mistrzostwach bo zasłużyli na grę w finale a nie czwarte miejsce…

    A to wszystko okraszone tragicznymi komentarzami Szpakowskiego i Lubańskiego którzy raczyli nas takimi smaczkami jak „czabi (alonso/hernandez), puziol, kajt/kujt/kojt, rołben, marszczerano, nie trzeba być muriniom, szczał, próba szczału ,villa,vilia, vija, podanie do toreza a w finale zabił mnie tekstem harold Webb na szczęście Gmoch nic nie rysował ale i ta pierdolił od rzeczy aż żal było słuchać…

  19. Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl

    12 lipca 2010 at 20:18

    katalonczyka ma swoje racjie…:) najwazniejze ze wygrala Hiszpania juz drugi dzien zadowolony chodze… Jest super

    VIVA HISZPANIA!!!!!!!

  20. milennn

    12 lipca 2010 at 20:19

    Panie Michale, świetne podsumowanie! Faktycznie to wszystko, co pan wymienił, będziemy pamiętać. szkoda, że niektóre z tych rzeczy się wydarzyły – gole-widmo, gol ze spalonego, itp., ale jeśli dzięki tym błędom FIFA zmieni przepisy, dopuści najnowszą technologię, to nie będą to sytuacje tak do końca bolesne. Będą raczej zapamiętane jako te, które zmieniły oblicze piłki nożnej na początku XXI wieku. Oby.
    🙂

  21. katalonczyk180394

    12 lipca 2010 at 20:32

    Nie rozumiem w czywm was przeszkadzaly te wuwuzelw?
    Bo ja ogladalem kazdy mecz i ani rau mi nie przeszkadzadza
    a nawet mi sie podobala bo dodawaly uroku
    wiec nei wiem chyba ze skupialiscie sie na dopingu a nie na meczu
    ja skupiałem sie na meczu a nie na trabkach

  22. gobokke

    12 lipca 2010 at 21:06

    Fajne podsumowanie. Zabrakło tylko XI mundialu.
    Poniżej mój skromniutki Dream Team z RPA:

    Joe Hart – gdyby to na niego postawił trener Capello, to Anglia zostałaby mistrzem świata;

    Benoit Assou-Ekotto – wspaniała reklama Premier League, to nieważne, że zawalił dwie bramki w kluczowym meczu z Danią, w czasie listopadowych wrzasków, nikt o tym nie będzie pamiętał;
    John Terry – kolejny raz udowodnił, że na „świecie” jest tylko dwóch stoperów lepszych od niego (Vidic i Ferdinand);
    William Gallas – pokazał się kibicom z zupełnie innej strony;
    Patrice Evra – grając w najlepszym i najbogatszym klubie świata zawsze będzie uważany za najlepszego bocznego obrońcę globu;

    Steven Gerrard – gdyby trener posłuchał dziennikarzy i wystawił go w ataku (!!!) u boku Rooneya, to Anglia miałaby dziś Puchar Świata;
    Joe Cole – kolejna ofiara „nieudolności” trenera, gdyby grał w każdym meczu…
    Cesc Fabregas – mistrz niczego wielkiego na mundialu nie zawalił, ale ciągle było o nim głośno, podobno porywacze z Londynu wyznaczyli za niego okup w wysokości 50 mln. EUR;

    Didier Drogba – „najlepszy” piłkarz Afryki naprowadził „najlepszą” drużynę Afryki na właściwą pozycję;
    Nicolas Anelka – był jak „wszystkie” gwiazdy mocno przemęczony, w „morderczym” sezonie rozegrał aż 43 mecze, a taki Forlan tylko 55;
    Wayne Rooney – dziennikarze Agory przyznali mu przed turniejem tytuł króla strzelców, a jak wszyscy wiemy, ONI zawsze mają rację.

    😉

  23. Gość: , host_235_149.compower.pl

    12 lipca 2010 at 21:16

    pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_%C5%9Bwiata_U-20_w_pi%C5%82ce_no%C5%BCnej

    przypominam, że Hiszpania zdobyła w 1999 Mistrzostwo Świata, to pokolenie Xaviego

    Argentina po 1999 zdobyła jeszcze 3 tytuły.

    Tym bardziej nie mogą już zmarnować tego potencjału, iż tuż przed Hiszpanią 2 razy zdobyli tytuł i sami sobie zniszczyli marzenia.

    Mundial 2014 będzie A R G E N T Y Ń S K I.

  24. vandermerwe

    12 lipca 2010 at 21:48

    @ katalonczyk

    ” kibice nie zawiedli Wuwuzele mi sie podobały i w ogole nie przeszkadzaly”

    Dobrze, ze komus cos sie jednak podobalo. Mecze byly rozne – ogladalem wylacznie w telewizji. Jeden z synow byl mna meczach w Durbanie, Nelpsruit, Rustenburgu i Johannesburgu. Byl zadowolony. Inne, wspolnie z bratem , ogladal w miejscach publicznych miedzy innymi pubach ( tych co to podobniez sa zamkniete wg red. Steca i spolki ) z rownie pozytywnym skutkiem. Na vuvuzelach trabil kazdy – z biegiem czasu lacznie z przybyszami z zagranicy. Tak wiec bylo wesolo i jarmarkowo.
    Redaktorzy GW , w swych komentarzach znizyli sie do dosyc prymitywnych uproszczen. Czasami mialem watpliwosci czy aby z cala pewnoscia sa w RPA. Szkoda, gdyz mieli szanse przyblizyc czytelnikom w Polsce ciekawy kraj. Ale latwiej wlasnie zadzierac nosa i pisac „bajdury”.

    Pozdrawiam

  25. know91

    12 lipca 2010 at 21:50

    tylnymidrzwiami.blox.pl/2010/07/Duzo-halasu-malo-emocji.html
    Jeżeli nie macie jeszcze dość czytania o Munidalu w RPA, zapraszam 😉

  26. vega01

    12 lipca 2010 at 21:55

    Ja w nawiązaniu do niektórych komentarzy chciałbym poruszyć temat komentowania i analiz w studiu naszej TVP. Szpakowski głos ma naprawdę świetny i tak kojarzy się z emocjami ale wyczucia tego co dzieje się na boisku za grosz!! Totalnie nie nadaje się Lubański myślałem że jako kiedyś świetny zawodnik bedzie miał coś ciekawego do powiedzenia najcześciej mówił że każdy piłkarz z czegoś słynie to ze strząłu z lewej nogi to z wysokich wyskoków to ze strzałów w słupek 🙂 po prostu nie dało się słuchać!

    W studiu to samo jeszcze Trzeciak coś mądrego powiedział choć zdarzały mu się totalne głupoty. Natomiast Engel z Gmochem ?? Naprawde przepraszam tych panów ale nie rozumiem jak oni mogli być trenerami reprezentacji i topowych klubów.

    Ich analizy sytuacji boiskowych czy meczów czasami były bez sensowen a na dodatek bardzo płytkie. Dla wyszczególnienia Pan Gmoch bił Engela na głowę jeśli chodzi o piłkarską nieporadność.

    Ja się pytam czy płacący abonament widzowie nie mają prawa widzieć w studiu kogoś kto zna sie !!!!!!!!!!!!! na futbolu i umie o nim poprawnie mówić.
    Zrozumcie że przeciętny kibic piłkarski jakąś wiedze o tym sporcie ma! Nie można do studia na tak ważna impreze zaprosić np dziennikarzy z C+ którzy o piłce mówią naprawdę poprawnie i ciekawie!! Raz na 4 lata sprawa ponad podziałami. Niestety ale ww Panów słuchać się nie da.

    Ja zapamiętam blamaże sędziowskie i po boksersku punktującą przeciwników genialną drużynę Hiszpanii. Na pewno nie zapomnę też o dziwnie odmienionej finalnej wersji Holandii niestety to będzie zła sława. Kompromitacja Francji. Zaskakująca drużyna Niemiec. I Ośmiorniczka 🙂 Ciężko będzie zapamiętać pojedynczego piłkarza.

  27. Gość: zzz, 77-254-71-92.adsl.inetia.pl

    12 lipca 2010 at 22:02

    Ja zapamiętam Forlana – prawdziwą gwiazdę Mistrzostw, no i klęski Francji czy Włoch, ale też Argentyny zniszczonej beztalenciem trenerskim Diego.

  28. Gość: Alessandro, aetk231.neoplus.adsl.tpnet.pl

    12 lipca 2010 at 22:47

    @ katalończyk:

    Co do tego świetnego komentarza w TVP: czy Ty wiesz co to znaczy świetny komentarz? Wg Ciebie Szpakowski to dobry komentator? W takim razie poziom Twojej wiedzy piłkarskiej musi być na tym samym poziomie co jego, skoro nie zauważasz/nie rażą Cię ciągłe błędy, przekręcanie nazwisk, pomyłki itp.

    Szpaku jest mimo tych licznych wpadek bardzo zadufany w sobie i stąd ten tekst na końcu, że pomyłki są częścią widowiska, żeby się usprawiedliwić. O jego zarozumialstwie świadczy fakt, że pomimo, iż- jak widać- czyta te fora, wypowiedzi, w których kibice wytykają mu niezliczoną ilość gaf, wpadek i dyletanctwa futbolowego, to jednak zamiast popracować nad tym, poprawić się w danych aspektach, woli strzelić tekstem że to niby każdy popełnia błędy i już jest rozgrzeszony. Fakt-błędy popełnia każdy, ale jeden popełnia 2 gafy na mecz, a drugi 100 takich gaf. Czy można ich oceniać na równi?

    A co do Twojego zdziwienia na krytykę wuwuzeli: jeżeli Ty uważasz, że na trybuny się przychodzi po to, żeby trąbić w plastikową rurę w niewiadomym celu z taką samą siłą i to niezależnie od tego czy pada bramka dla jednych, dla drugich, czy jest wykonywany aut, rzut rożny, wolny, czy ufo ląduje na środku boiska. Jeśli dla Ciebie to jest ok, to znaczy że nie wiesz na czym polega kibicowanie i cała otoczka na stadionie.

  29. Gość: rep, sucha.eu

    12 lipca 2010 at 23:03

    Panie Pol, faza pucharowa najlepsza od dziesięcioleci! Ten turniej byl kapitalny, za duzo po prostu pan siedzial w ostatnich stadionowych rzedach

  30. Gość: rep, sucha.eu

    12 lipca 2010 at 23:13

    a co ja zapamietam?

    – odpadniecie gospodarza na starcie
    – katastrofa i skandal Francozow, srebrnych medalistow
    – kompromitacja zlotych Włochów
    – porażka na inaugarację Hiszpani, pierwszy raz przyszły Mistrz Świata przegrywa w fazie grupowej
    – dwie ręki Serbów w polu karnym w dwóch meczach z rzędu
    – najmłodszą reprezentację Niemiec w historii i najbardziej międzynarodową
    – pierwszy niedoszły samobój Brazyli z Holandią
    – 3 karne w 2 minuty w meczu Hiszpania vs Paragwaj, po których wynik był 0-0
    – nieuznany gol Lamparda
    – zdeklasowanie ‚boskiej’ Argentiny Diego
    – ręka Suareza, karny niestrzelony Giana (a następnie trafienie w pierwszej serii jedenastek)
    – triumf Europy poza Europą, zdeklasowanie Ameryki Płd
    – Gole w meczu Holandia vs Urugwaj
    – królem strzelców pomocnik Sneider (wespół z resztą graczy, m.in młokosem Mullerem)

  31. Gość: m., 121-9-n1.aster.pl

    12 lipca 2010 at 23:37

    Mundial 98 kojarzyć tylko z „niedyspozycją Ronaldo”?! JEZUNIU NAZAREŃSKI!!!
    Proszę się wytłumaczyć, bo zaczynam podejrzewać u Pana jakąś chorobę tropikalną!

    Co przetrwa z tegorocznego mundialu to się dopiero okaże. Ale chyba rzeczywiście jako nudny postrzegany nie będzie. I to paradoks, bo na boisku było baaardzo przeciętnie.

  32. riddlem

    13 lipca 2010 at 01:41

    A tam. To są rzeczy, które pamięta się na bieżąco. Zobaczymy ile z tego zostanie za 4 lata.

  33. baandzior

    13 lipca 2010 at 02:55

    Dla mnie dużą nowością była gra Niemców i ich młodzi zawodnicy. To może być coś co zapamiętamy, ale też „samo” nam się przypomni na następnych wielkich turniejach.

  34. baandzior

    13 lipca 2010 at 03:03

    Mundial 98 na pewno kojarzy się też z golem Bergkampa 😉

  35. sailorripley1

    13 lipca 2010 at 08:22

    Panie Michale,
    Nie zgodzę się z tą tezą. O ile mundial w RPA bardzo mi się podobał i obfitował w ciekawe wydarzenia, to jednak chyba pan trochę naciągnął fakty, by pasowały do tezy.
    Mundial 1990 to przecież:
    – eksplozja Schillaci`ego
    – łzy Gascoigne`a po porażce w karnych z Niemcami
    – świetny Kamerun (sensacyjne zwycięstwo w meczu otwarcia i potem dwa genialne mecze w fazie pucharowej)
    – Higuita pajacujący w meczu z kamerunem właśnie
    – czerwona kartka dla Moravcika za „zdjęcie buta”
    – brutalny finał

    1994 to nie tylko pudło Roberto Baggio, ale też:
    – dramat Escobara zabitego za gola samobójczego
    – pięć goli Salenki i gol weterana Milli w tym samym meczu
    – rewelacyjni Rumuni i przede wszystkim Bułgarzy eliminujący Niemców (szczupak Leczkowa)
    – zawieszenie Tassottiego na podstawie zapisu wideo aż na 8 meczów
    – kołyska Bebeto po golu z Holandią (najlepszy mecz mistrzostw), która potem na stałe wpisała się do cieszynek piłkarskich

    Mundial 1998 to nie tylko zapaść Ronaldo, ale:
    – genialny Zidane, który po słabej fazie grupowej rozkręcał się z meczu na mecz
    – bramki Thurama w półfinale
    – zwycięstwo Chorwacji nad Niemcami 3:0!
    – hat-trick Batistuty, który jako jedyny dokonał tej sztuki na dwóch turniejach
    – genialny mecz ARG-ENG z czerwoną kartką dla Beckhama za leciutkie kopnięcie przeciwnika i golem Owena w stylu Maradony

    2002 to nie tylko sędziowie, ale:
    – rewelacyjny Senegal i Francja bez gola
    – kanonada Ronaldo
    – pięć goli Klose (wszystkie głową)
    – pajda Seamana z Brazylią
    – Turcja w półfinale
    – genialny Kahn, który wciągnął Niemców do finału, by tam zawalić totalnie

    2006 to nie tylko „byk” Zidana, ale:
    – Niemcy patriotyczne
    – żelazna obrona Włochów i genialne zmiany Lippiego
    – Szwajcaria bez straty gola
    – golazo Rodrigueza z Meksykiem
    – genialny Zidane w ćwierćfinale z Brazylią i półfinale

    Każdy mundial dostarcza emocji, tyle, że najlepiej pamięta się te najświeższe….

  36. dilly

    13 lipca 2010 at 09:09

    do s_f_ogorek

    no tak, symulacje na sport.pl to jakaś porażka. A fuj!

  37. dilly

    13 lipca 2010 at 09:13

    myślę, że tylko dwie rzeczy przejdą do historii: gol widmo F.Lamparta i wuwuzele. Może jeszcze obrona Suareza. I tyle.

  38. Gość: Maniac, 193.23.63.14*

    13 lipca 2010 at 09:48

    Ja jestem przeszczęśliwy, że Hiszpania wreszcie zdobyła od lat zasłużone mistrzostwo świata. I to w stylu absolutnie bezdyskusyjnym (aczkolwiek może nie aż tak pięknym, jak można by wymagać, ale to naprawdę nieważne)! I już z tego powodu były to wspaniałe mistrzostwa.

    Ktoś pytał, co kibicowi przeszkadza w wuwuzelach. Otóż to, że z ich powodu nie jest możliwy doping i w związku z tym po prostu nie słychać MECZU i kompletnie nie ma atmosfery. To tak jakbyś poszedł do kina, a tam przylazła banda idiotów z trąbami i dmuchała w nie jednostajnie przez cały seans. Owszem film byś obejrzał, dialogi przeczytał w napisach (dla lepszego zobrazowania załóżmy, że to zagraniczny film) i niby wszystko git, ale czy czułbyś, że w pełni odebrałeś ten film, czegoś by nie brakowało?

  39. Gość: , 77-252-187-98.ip.netia.com.pl

    13 lipca 2010 at 10:54

    Można jeszcze dodać, jeśli nikt nie wspomniał (nie wczytywałem się dokładnie):
    – 1 raz nie wyszli z grupy 2 finaliści poprzedniego mundialu
    – 1 triumf Europy poza „Starym Kontynentem”

  40. Gość: graaf, cge127.neoplus.adsl.tpnet.pl

    13 lipca 2010 at 14:02

    Do pamiętnych rzeczy z mistrzostw w 1998 roku dodałbym jeszcze przede wszystkim:
    – wspaniałe pożegnanie braci Laudrupów z wielką piłką, zwłaszcza fantastyczny ćwierćfinał z Brazylią,
    – niemal tak samo wspaniały półfinał Brazylia – Holandia,
    – to, że na Mundialu francuskim bodaj ostatni raz gwiazdy (w każdym razie większość z nich) naprawdę błyszczały.

  41. antropoid

    13 lipca 2010 at 14:35

    Fakt, wielkich meczy było jak na lekarstwo, ale i tak poziom był chyba lepszy, niż w 2002 roku. No i nie było takich szopek, jak z Koreą Płd.
    A co do finału – dobrze, że choć w dogrywce zaczęli grać w piłkę…

  42. szeryf65

    13 lipca 2010 at 16:03

    Wszystkie te ‚legendarne’ motywyswiadcza o slabosci tego mundialu. Ten mundial byl najbardziej gowniana impreza sportowa jaka znam. Poziom absolutnie beznadziejny, malo dobrych meczy. A final byl symbolem tej gownianej imprezy. Ciesze sie, ze juz sie skonczyla. MŚ 2010 do piet nie doroslo rozgrywkom w Lidze Mistrzow.

  43. wielkizordon

    13 lipca 2010 at 16:14

    nie no pare dobrych spotkan bylo…ale pare to zdecydowanie za malo jak na mundial, gdziekolwiek by nie byl.
    apropos LM …ciekawe jak daleko w tym roku zajdzie Barca a jak Real 😀

  44. wersy2

    13 lipca 2010 at 17:20

    (incydent z Suarezem)sprawił, że pod wpływem tego incydentu FIFA zmieni przepisy.

    Cos przeoczylem!?

    Poza tym nie wolno zapominac o golu Donovana w ostatniej minucie, po ktorym stal sie on pierwszym pilkarzem w Ameryce zaslugujacym na miano ‚household name’. To moze byc wydarzenie brzemienne w skutkach dla futbolu.

  45. Gość: ansi, 109.243.180.20*

    13 lipca 2010 at 20:54

    Darek Szpakowski po latach prób wreszcie nauczył się i Polaków również wymawiać nazwisko pewnej gwiazdy. DO tej pory żaden Borek, Kołtoń czy Iwański nie zadali sobie trudu by przy dziesiątkach meczów z udziałem tego gracza zapytać i usłyszeć że Kuyt to KOYT tak jak Cryuff to KROJF a nie KRAUF. I za to dziękuję ci RPA 🙂

  46. szeryf65

    13 lipca 2010 at 21:49

    to Kuyt nie czyta sie ‚kałt’?

  47. opsajd

    13 lipca 2010 at 22:02

    Z tego mundialu zapamiętam znacznie mniej niż z poprzednich,a dodatkowo będę miał w pamięci to jak słaby on był. 4 lata lemyu było moim skromnym zdaniem znacznie więcej ciekawych rzeczy.

    Teraz tylko Niemcy i Urugwaj są godne zapamiętania. A 4 lata temu?

    Fantastyczni Meksykanie pokonanie przez Argentynę to genialnym golu Maxi Rodrigueza. Argentyńczycy z meczu z Serbią i z meczu z Niemcami, Włosi z genialnego półfinału z Niemcami. Zidane, który w pojedynkę ograł Hiszpanię i Brazylię z wielkimi Ronaldo, Kaka, Ronaldinho i Adriano. Wspaniały mecz otwarcia z ofensywnie grającymni Niemcami + bramki Lahma i Fringsa. Mimo wszystko także mecz Portugalia – Holandia czy 3 żółte kartki. Dużo emocji, dużo dobrych spotkań, wielkich piłkarzy, świetnych bramek. A teraz? Znacznie więcej nudy, fauli, błędów sędziowskich.

    Nawet gwiazd tego mundialu próżno szukać. Forlan, Mueller, Sneijder to nie tak dobra trójka jak Cannavaro, Zidane, Buffon sprzed 4 lat (kandydatów do 3-ki było znacznie więcej, teraz kogo można by dodać?Villę ikogo jeszcze? Potykającego się Robbena, niewidocznych Xaviego z Iniestą? Wtedy był Grosso, objawienie, Pirlo, Henry…)

    W moim mniemaniu tendencja jest znacznie spadkowa, oby za 4 lata było lepiej.

  48. Gość: celtic 4ever, pragma.gl.digi.pl

    13 lipca 2010 at 23:45

    na holenderskiej wikipedii jest wymowa „dirk kajt”

  49. albiceleste10

    14 lipca 2010 at 01:46

    Nie no, Michał… Pofrunąłeś z tym podsumowaniem po calaku.

    1. Ja rozumiem, że ten przykry incydent kładzie się cieniem na Twojej ocenie organizacji afrykańskiego Mundialu. Ale bądźmy szczerzy, tak samo, jak współczuję Ci chwili grozy, tak też mam świadomość, że samiście sobie, chłopaki, winni. Wyciąganie wysokiej klasy (i wysokiej ceny) sprzętu elektronicznego w „zakorkowanym” samochodzie jest dość ryzykowne nawet w Wawie, Krakowie, czy Gdańsku. A poza tym, zobacz, może nie było idealnie, ale i tak wyszło lepiej, niż w prognozach czarnowidzów przewidujących falę terroru na południowoafrykańskich ulicach.

    2. zwieńczeniem tej mizerii

    Mi… ze… czego??? :))) Przecież poza samym początkiem fazy grupowej ten Mundial obfitował w naprawdę fajne rzeczy. Mnóstwo kunsztu taktycznego, wiele ciekawych zagrań, parę naprawdę pasjonujących spotkań… Ja wiem, że mentalna gówniarzeria łykająca bez popitki rewelacje o wspaniałych Gerrardach, Drogbach i reszcie może mieć dysonans poznawczy, bo wszystkie te, heh, gwiazdy, jakoś nie zaistniały, ale przecież możemy zostawić ją samej sobie i spojrzeć na rzecz z nieco szerszej perspektywy, nie? 🙂

    3. Z drugiej strony, nie zgadzam się zupełnie, że ten Mundial był bardziej „legendarny” od poprzednich. Świetną robotę w komentarzu zrobił SailorRipley. Podpisuję się obiema rękami.

    4. Wreszcie: Jabulani i wuwuzele. Dałbyś spokój. Jabulani to piłka jak piłka. Że można nią strzelać cudne gole udowodnił choćby Gio van Bronckhorst. A co do trąbek – wyrozumiałości trochę. To jest ich, południowoafrykański folklor stadionowy. Rozumiem, że mogą irytować. Ale żeby aż tak na nie psioczyć?

  50. mj-pine

    14 lipca 2010 at 08:05

    Ja słyszę DIRyK KaUT. Brawo głupku Szpaku! A wystarczyło się trzymać standardu.
    Dziennikarz…

  51. Gość: KibicPl, 41-133-114-197.dsl.mweb.co.za

    14 lipca 2010 at 09:56

    Mundial o wiele lepszy niz Niemiecki. Kolor, folklor, imprezy, zabawa itd. FIFA zarobila najwiecej jek kiedykolwiek, ponad 3.2 mln kibicow na stadionach, super organizacja… na co narzekac? Typowi polscy malkontenci (szczegolnie dziennikarze) zawszy sie czegos beda czepiali… tylko poczekajmy na PL 2012!

  52. Gość: , cfb54.neoplus.adsl.tpnet.pl

    14 lipca 2010 at 17:20

    Ten „Kaut” to jeszcze nic. Np. Schweinsteigera i Mertesackera duet Szpakowski – Lubański nie opanuje nigdy. Dla mnie Lubański wygrał półfinale z Hiszpanią, tym „szwajcajgerem” i „mecerakerem”, ale i Szpakowski niewiele gorszy. Schweinsteigera nigdy nie wypowie 2 razy tak samo, a Mertesacker to dla niego (do przerwy) zawsze „meterzaker”. Widocznie p. Darkowi kojarzy się z miarą odległości – jeden „meter”…

  53. Gość: Roman, 81.219.69.17*

    15 lipca 2010 at 02:58

    No nie mowcie glupot, a wlasciwie sie nie kompromitujcie, byl to najnudniejszy mundial od wielu lat (najstarszy jaki pamietam – 1986), pustki na stadionach, pustki przed tv, tylko Urugwaj byl fajny, tyle.
    Moze pan Pol pierwszy raz byl na calej imprezie, podniecil sie wyjazdem do afryki i probuje do swoich mikroodczuc dorabiac tezy.

  54. Gość: MacTele, 81.95.197.*

    15 lipca 2010 at 12:59

    Diego Forlan – to jest dla mnie Legenda Mundialu 2010.
    Urugwaj tworzył na Mundialu spektakle niezapomniane. Nawet nuda z Ghaną miała swoją dramaturgię z Suarezem i nie strzelonym karnym w ostatniej minucie dogrywki. Mecze półfinałowy i o 3 miejsce były pieknymi, jeśli nie najpiękniejszymi spektaklami tych mistrzostw.
    Walka do końca, gra o zwycięstwo bez względu na klasę rywala, atak, technika, to wszystko sprawiało że Urugwaj był tak inny, tak wspaniały na tych mistrzostwach. Ale mogł być zapamiętany dzięki grze Diego Forlana. Chile też grało pieknie ale takiego lidera nie miało. Forlan zaprowadził Celestes do półfinału. Był liderem z prawdziwego i tego romantycznego zdarzenia. Jego gole były magiczne, wpadały w momentach nie do uwierzenia, gdy wydawało się, że Urugwaj już nie ma szans na nic.
    Złota Piłka całkowicie zaslużona.
    DIEGO FORLAN !!!

  55. Gość: Automatyka do drzwi, abrx118.neoplus.adsl.tpnet.pl

    15 lipca 2010 at 20:34

    hmmm czy mundial takie kiepski ?? Dla mnie jak każdy – było momentami nudno, ale była czasami co podziwiać – ogólnie kontrowersyjne stwierdzenie

  56. futbol-expert

    16 lipca 2010 at 21:12

    Ja myślę, że teza jest nieco naciągana. Za krótko od mundialu, żebyśmy mogli powiedzieć co też zapamiętamy z ostatnich 30 dni. Poza tym jeśli chodzi o 94 rok to wymienić tylko pudło Baggio wydaje mi się zbyt mało. Może jestem fanem piłki, ale spontanicznie wymieniając powiem rekordowa (do dziś!) w historii przeciętna widzów, pierwszy mecz w hali piłkarskiej na mundialu,pierwszy mundial (choć tylko na ławce) Ronaldo, rekord Salenki, skandal z Maradoną, rozczarowanie Nigerią, pamiętna kołyska Bebeto… parę innych by się znalazło jeszcze. Dla mnie tamten Mundial był najlepszy!

  57. zawil2707

    17 lipca 2010 at 19:36

    czy Mundial był kiepski? nie powiedziałbym… wyłączając kilka naprawdę nudnych meczów wiele razy można było delektować się grą najlepszych drużyn świata… trzeba jednak przyznać, że sam finał Mistrzostw Świata w RPA był naprawdę bardzo nudnym i słabym widowiskiem. pozdrawiam.

    http://www.damianzawil.blox.pl – zapraszam – Nowa jakość reprezentacji Niemiec

  58. cfc_pride_of_london

    18 lipca 2010 at 01:07

    Po każdym mundialu można coś zapamiętać z tym że w przypadku ostatnich MŚ jest to zapamiętywanie na siłę, bo Mundial był po prostu brzydki.
    Wpadnijcie na mojego bloga. Tam między innymi moja subiektywna 11 Mundialu.
    prideoflondon.blox.pl/html

  59. matbyd

    18 lipca 2010 at 10:28

    Ja najbardziej lubie mundiale w których finałach są drużyny których prawie nikt przed mundialem się nie spodziewał. Mundial 2006 był po prostu niesamowity. Najwięksi faworyci: Portugalia, Hiszpania, Brazylia, Niemcy, Argentyna. Portugalia z C. Ronaldo, Deco, Figo, Pauletą, Manichem i z wieloma innymi zawiedli w pólfinale, Hiszpania dotąd niepokonana przegrywa w 1/8, Brazylia z triumfatorem ligi mistrzów Ronaldinho, wielkimi legendami R. Carlosem, Ronaldo. PUCHAR ŚWIATA NIE DLA NICH!!! Odpadają w ćwierćfinale. Te wszystkie drużyny które wymieniłem z opisem załatwiła ich Francja!!! Z genialnym Zidanem bez którego Francja by nie istniała był w życiowej formie i absolutnie zasłużył na mistrzostwo, zatrzymały go tylko dwie rzeczy, 1. genialna parada buffona po jego doskonałym uderzeniu głową po dośrodkowaniu Sagnola, a druga sprawa to przykra konfrontacja z Materazzim. Kto by pomyślał, że dojdzie do finału Francja-Włochy. Mundial 2010, jego finał przewidziałem 2 dni przed mistrzostwami. Pomyślałem sobie tak Argentyna z Diego daleko nie zajdzie, Brazylia z Dungą to samo, Niemcy mogą namieszać ale jednak do wielkiego finału się nie dostaną. Holandia ma gracza w życiowej formie Sneijdera który zdobył w sezonie potrójną koronę, drugiego świetnego gracza Robbena, groźnego ale nie zawsze skutecznego Van persiego, brutala van bommela, w końcu legende Oranje „Gio” który kończy karierę. Holandia to murowany kandydat do tytułu, a o Hiszpani nie trzeba pisać nadal znakomici po euro 2008 będą w finale i tak trafiłem. Uważam, że mundial w RPA była znacznie, znacznie slabszy od poprzedniego i w finale spotkali się murowani kandydaci do finału, a nie jak 4 lata temu Francja-Włochy.

  60. Gość: lukasz84, mh.marketing-house.pl

    19 lipca 2010 at 11:06

    Słyszałem o ciekawej akcji dla blogerów, może Was zainteresuje…
    http://www.goldenline.pl/praca/oferta/166358

  61. lukasiek2

    20 lipca 2010 at 11:51

    Dla mnie ten mundial był bardzo dobry ale… nei zbliżył się poziomem do najlepszego mundialu ostatnich 20 lat czyli Francja 1998. Przypomnę chocby kilka faktów:
    1.Faworytem jest Brazylia, wchodzi do finału a tam wbrew zaskoczeniu milionów znokautowana przez Francję.
    2.Ronaldo – najlepszy piłkarz imprezy w finale zupełnie nie jets sobą i jak dla mnie nigdy już nie grał tak dobrze jak przed finałem 1998.
    3.Wielkie klasyki we wcześniejszych meczach, które dziś tworzą historię futbolu: Zacznijmy w nietypowej kolejności: Brazylia Holandia – połfinał – Znakomity mecz z okazjami z obu stron, po 120 minutach remis 1:1, bramki Ronaldo i Kluiverta, karne w ktorych Brazylia wygrywa.
    Ćwierćfinał: Holandia Argentyna. 1:1 do 89 minuty a wtedy chyba najlepsza bramka mistrzostw Bergkampa.
    1/8 finału Argentyna Anglia, super bramka Owena, czerwona kartka Beckhama, karne wygrywa Argentyna
    Hiszpanie grali jak nigdy przegrali jak zawsze,
    Ech móglbym jeszcze wyliczać, ale to tylko potwierdzało by tezę, że mundial w 1998 był najlepszy w ostatnich latach, ale na jedno pragnę zwrócić uwagę panie Michale i chciałbym, żeby pan się do tego odniósł i wyjaśnił dlaczego teraz nie działo się tak, że największe gwiazdy nei grały najlepiej na mundialu. Proszę sobie przypomnieć Francję i grę Ronaldo, Zidane’a, Holendrów: Bergkampa, Kluiverta, Davidsa, Argentyńczyków – Batisuty, Ortegi, Verona, Anglików – Shearera i Owena, Chorwata Sukera i wielu innych. Czyżby dzisiejsze gwiazdki nie dorównywały dawniejszym ??
    pozdrawiam

Zostaw odpowiedź