Czy Szczęsny wygryzie Fabiana?

Wniosek taki nasuwa mi się po lekturze komentarzy i ocen młodego Szczęsnego w angielskich mediach i na przeróżnych forach, tak drastycznie entuzjastycznych w porównaniu z ocenami najlepszych nawet występów Łukasza w tym sezonie. Fabian ledwo zmył nimi z siebie łatkę flappyhandskiego, mało kto postrzegał w nim ostateczne rozwiązanie bramkarskich problemów bramkarskich Arsene Wengera. Ten ostatni od dawna zresztą wieszczy Wojtkowi, że kiedyś zostanie najlepszym bramkarzem świata. Pytanie, czy to już ten moment, w którym postawi na młodego Polaka. Szczęsny jest najmłodszym bramkarzem jakiego wystawił w meczu o taką stawkę. Czy da mu szanse także w najbliższych meczach ze Stoke i Chelsea? Wiele pewnie zależy od stopnia kontuzji Fabiana, choć wyleczenie jej wcale nie musi się przełożyć na automatyczne odzyskanie miejsca między słupkami. Tak było w przypadku Manuela Almunii, który w styczniu prawdopodobnie przestanie być Kanonierem. Wenger nigdy nie ogłosił oficjalnie, że to Fabian jest jego numerem 1. Jak opowiadał mi były trener bramkarzy reprezentacji Polski, Andrzej Dawidziuk, który wychował, Wenger nie rozmawia z golkiperami, nie klaruje im co kiedy i jak. Po prostu dowiaduję, kto gra w najbliższym meczu i już.

Oto co sądzi na ten temat mój redakcyjny kolega, Miszą Szadkowskim, który m.in. chwaląc Wojtka za blokowanie strzałów i grę w powietrzu, wypomina mu kiepską grę nogami. Zgadzam się, że to pierwsza rzecz, którą musi poprawić. Co do gry na przedpolu, mam wrażenie, że spisuje się tam najlepiej ze wszystkich polskich bramkarzy, jacy kiedykolwiek grali na Wyspach, wliczając w to najbardziej świetlane sezony Jerzego Dudka w Liverpoolu.

Kto wie, czy cechą, którą Wojtek góruje nad Fabianem nie jest przede wszystkim pewność siebie, przechodząca momentami w bezczelność, ale bezczelność pozytywną, wpływającą motywująco na samego bramkarza i uspokajająco jego drużynę. Pewność, objawiającą się m.in. krzykiem na swoich obrońców ale i poklepaniem po tyłku, kiedy który coś sknocił. Wyjściem podniesioną nogą na postrach rywala, zagrzaniem kolegów do walki. U Fabiana podobny spokój i pewność widziałem po raz pierwszy dopiero w tym sezonie, choćby w meczach z Fulham czy Evertonem. Trochę się zgadzam z moim sąsiadem, który styl gry Fabiana określił jako zbyt grzeczny i opowiadał, że kiedy w poprzednim sezonie Arsenal grał z Chelsea, Liverpoolem czy MU wpadał w dygot za każdym razem kiedy napastnik sunął z piłką w kierunku bramki Kanonierów. „Byle nie kiks! O nie, tylko nie to! Nie chcę na to patrzeć!” – wzdragał się, zamykając oczy. Kiedy idą na bramkę Wojtka (meczu z MU niestety nie dane było mi obejrzeć na żywo), myśli zaś sobie: „no chłopaku, teraz im pokaż!”


REKRUTUJ! Przyłącz się do kampanii „The Recruiter” i weź udział w wyścigu o nowiutkie Porsche 911 Carrera! Znakomite nagrody do wygrania co tydzień i co miesiąc przez cały czas trwania konkursu.

 

21 komentarzy

  1. gary76

    14 grudnia 2010 at 18:29

    Chciałem zauważy tylko, że Fabian w 2 (lub 3) meczach w tym sezonie został oceniony na „9”. W meczach zwycięskich, w których te wyniki wyratował. Także „7” w jednym (w dodatku) przegranym meczu, nie kładzie na kolana.
    Aczkolwiek warunki jakie ma młody Szczęsny (wzrost i przy tym niezłe wyskakanie) wskazują na to, że jak będzie się nadal się rozwijał, to za góra 2 lata będzie bramkarzem nr 1.

  2. lukeroux

    14 grudnia 2010 at 21:55

    Fabian w tym sezonie był 3x w 11 kolejki.

  3. Gość: wojto, asv183.neoplus.adsl.tpnet.pl

    14 grudnia 2010 at 22:12

    tym bardziej mozna sie dziwic ze smuda nei daje mu szansy, ale to tylko kwestia czasu.
    uwazam ze nie jest jeszcze tak dobry jak fabianski, tez ze wzgledu na slaba gre nogami.
    ale wlaciwie DLACZEGO ALMUNAI JEST ODSUNIETY? to jest pytanie.

  4. Gość: kkk, 77.236.26.16*

    14 grudnia 2010 at 22:12

    Strasznie dużo niegramatycznych zdań i literówek. Pisałeś z jakiegoś ajfona w zatłoczonym tramwaju, Michał?

  5. Gość: asp, 89-74-206-109.dynamic.chello.pl

    14 grudnia 2010 at 23:35

    jak na moje oko, występ Szczęsnego został trochę przeceniony.

  6. Gość: Reszka, wesola.3.pl

    14 grudnia 2010 at 23:49

    a czy nie wydaje się Wam ze w zimowym okienku gdy odejdzie Almunia, Arsenal ściągnie klasowego bramkarza i nasi dalej będą siedzieć na ławce ???

  7. gary76

    15 grudnia 2010 at 00:09

    To ja bym zaczął od klasowych obrońców, bo bez nich nawet ten klasowy bramkarz za wiele im nie pomoże.

  8. break-thru

    15 grudnia 2010 at 02:29

    @wojto
    Plotka głosi, że Almunia ma właśnie dość opisanego w tekście traktowania bramkarzy przez Arsene’a (a właściwie wielkiego Almunii w samej osobie, który „omałoco” nie został przygarnięty do angielskiej kadry).

    No ale Premiere League jest usiana plotkami jak żadna inna…

  9. Gość: bezpolskichznakow, 77-255-104-236.adsl.inetia.pl

    15 grudnia 2010 at 02:43

    omg, znow pol robi swojego pudelka, polskie „dziennikarstwo” w pelni.

  10. scv78

    15 grudnia 2010 at 12:13

    Ejże, nie popadajmy w przesadę. Szczęsny rozegrał naprawdę niezły mecz .nie wybitny -zbyt mało było okazji do błyśnięcia. On miał jedną świetną interwencję z andersonem, jeden kiks z wykopem pod nogi rywala w okolice 30-tki, a cała reszta to łapanie tego co wypadało złapać. Za wcześnie na ocenę gry na przedpolu, gdyż umówmy się – w tym meczu niewiele było groźnych dośrodkowań, od których kotłowałoby się na 5 metrze.
    Wierzę, że szczęsny będzie wielkim bramkarzem, ale nie namaszczałbym go na mesjasza przedpola po raptem jednym udanym meczu o stawkę (tak, wiem, jeszcze były ze 2 mecze w Carling Cup, ale prosze czytać ze zrozumieniem i docenić, że przy zwrocie o stawkę nie użyłem cudzysłowia)

  11. dziaam

    15 grudnia 2010 at 13:08

    @scv

    Dla mnie stawka ma znaczenie drugorzędne. Jak Fabiański nie umie zachować się przy dośrodkowaniu na przedpole, to nie umie, obojętnie czy to Curling Cup, czy Morliny Cup.
    Co oczywiście nie zmienia faktu, że z pochwałami WS należy się wstrzymać. Ja jednak jestem pełen nadziei.

  12. scv78

    15 grudnia 2010 at 15:29

    @dziaam
    Zgoda, ale z drugiej strony fakt, że szczęsny radził sobie z dośrodkowaniami w turnieju o nagrode złotej piędzi salcesonu nie czyni z niego automatycznie wybitnego speca w tym zakresie na poziomie ligii angielskiej.

    Poza tym – nie przekreślajmy fabiańskiego. Gość też jest młody i chyba własnie wstaje z upadku silniejszy niż był kiedyś

  13. dziaam

    15 grudnia 2010 at 16:04

    Opinii o nędzy Fabiańskiego w grze na przedpolu będę bronił niczym hrabia Barry Kent swej ostatniej parówki. Zbyt wiele dośrodkowań kopnięto, zbyt wiele powietrza zagarnięto rękawicami… Sprawa jest przegrana, uważam.

  14. scv78

    15 grudnia 2010 at 16:52

    Wskaż sekundantów i wybierz rodzaj broni. do pierwszej krwi. Dopóki ja i fabian nie otrzymamy satysfakcji, prosimy się zwracać do nas per „pan”. Kłaniam.

  15. dziaam

    15 grudnia 2010 at 17:04

    Inaczej niż wędliną nie da się tego rozstrzygnąć. Wzbieram oczywiście mortadelę bez skórki. Do pierwszej kaszanki Pana Fabiańskiego. Chlast!

  16. dziaam

    15 grudnia 2010 at 17:05

    *Chlast! (policzek skórką od mortadeli)

  17. tarasul

    15 grudnia 2010 at 17:23

    Witam Panie Michale i z góry przepraszam za off topic.

    Otóż piszę do Pana z pewnym zapytaniem. Zrobił Pan niedawno materiał dla telewizji NSport traktujący o Jacku Gmochu i jego pracy dla Panathinaikosu pt. „Jacek Gmoch – żołnierz Panathinaikosu”. W tymże dokumencie pojawiły się kadry z pewnym programem dla trenerów do tworzenia taktyk/pracy z nimi. I tutaj pojawia się moje pytanie – czy orientuje się Pan jaką nazwę nosi ów program?
    Umieszczam poniżej screenshooty z programu:

    img688.imageshack.us/img688/804/31044956.jpg
    img254.imageshack.us/img254/4065/17866091.jpg
    img135.imageshack.us/img135/5197/12463128.jpg
    img27.imageshack.us/img27/7833/35935406.jpg

    Z góry dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam serdecznie.

  18. los_iek

    15 grudnia 2010 at 18:13

    no prosze,litosci…nie dajmy sie zwariowac, chlopak ma ledwie 20lat,zadebiutował w super waznym meczu,zagral dobrze,ale to TYLKO jeden mecz. Teraz bedziemy pompowac balon z rywalizacja pomiedzy Polakami w Arsenalu? Co by nie mowic o Fabianskim i okolicznosciach to ma najlepszy okres w Anglii, duzo pracowal, ma umiejetnosci, mocniejsza glowe i pomimo posiadania dalej pewnych mankamentow zapracowal sobie na miejsce w jedenastce. Mialby teraz wpasc 20letni mlokos i jednym meczem go wygryzc?NIech bedzie drugi, niech pogra sezon/dwa w FA Cup i Carling Cup czy w meczach o pietruche i plynnie wejdzie w druzyne, zasluzy etc. Powinna byc hierarchia i rywalizacja, na razie to Fabianskim jest pierwszy, a mlody, mimo slow uznania, niech dalej sie stara i czeka na nastepne szanse,a jest na duzo lepszej pozycji niz Lukasz na poczatku.

    Skreca mnie tez jak czytam wypowiedzi mowiace o jego rewelacyjnym meczu, wypominajace malym drugiem tylko kiepska gre nogami…pofantajzujmy, przeciez gdyby w szlagierze zagral np Sorensen, to bysmy powiedzieli, ze bronil swietnie, ale wprowadzal duzo nerwowosci niedokladnym wprowadzeniem i wybijaniem…co z tego, ze debiut, co z tego ze mlody, musi byc lepszy od pierwszego. Sam jest pewny siebie, chce byc traktowany na rowni z pozostalymi, to prosze, nie zagłaskujmy go. W pierwszej polowie moim zdaniem fatalnie mu to wychodzilo, w drugiej mial mial zas mniej tego typu sytuacji. Poza tym bardzo dobry mecz. Pozdrawiam

  19. mitrel

    15 grudnia 2010 at 19:25

    Myślę, że trochę wszyscy przesadzają z wpadaniem w zachwyt. Nie popadajmy w skrajności, pierwszym bramkarzem Arsenalu nie zostaje się przez jeden dobry mecz.

    trelik.blox.pl/2010/12/Mniejszosci-niemieckiej-gratulujemy-klubu.html Tekst o belgijsko-niemiecko-włoskim klubie, który niedawno po raz pierwszy awansował do ekstraklasy.

  20. scv78

    15 grudnia 2010 at 20:20

    Ha1 Chybiłeś! Nawet porządnie zginąć nie potrafisz za pierwszym razem! A sekundanci? Ja biorę wojta i asp. A skórka od mortadeli to broń chłopstwa – proponuję rzucac się pierogami w trakcie wigilii i to powinno przesądzić, czy fabian jest lepszy od szzcęsnego.

  21. badbull

    16 grudnia 2010 at 03:22

    Któryś raz już czytam o tym porównaniu do Schmeichela. Już nie chodzi o to, że jest mało trafne, bo Duńczyk jest legendą poniedziałkowego rywala Arsenalu (ale rozumiem, że porównanie np. do Seamana nie byłoby jednoznacznie pozytywnym). Po prostu tak się składa, że przejrzałem stronę Sky Sports (a to rzekomo głównie to medium miało takiego porównania się dopuścić) w poniedziałek i wtorek i niczego takiego nie znalazłem. Oczywiście nie oznacza to jeszcze, że taki fakt nie miał miejsca. I tu pojawia się moja prośba o link do takiego artykułu.
    Wracając do Szczęsnego, jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak udany debiut nie robi jeszcze z niego wielkiego bramkarza. Przypominam, że Kuszczak w swoim debiucie (co ciekawe przeciwko Arsenalowi) obronił karnego i ogólnie zaprezentował się świetnie, a dziś (choć przez te 4,5 roku spędzone na Old Trafford chyba nigdy nie zawiódł) szykuje się do zmiany klubu (choć trzeba mu przyznać, że za rywala ma cyborga van der Sara). Zresztą w podobnie entuzjastycznym tonie wypowiadano się o Fabiańskim, a dziś nie może pozbyć się łatki Flappyhandskiego. Dlatego ja poczekam na więcej spotkań Szczęsnego. Żeby jednak nie było, że tylko krytykuję, przyznam, że Wojtek spisał się naprawdę świetnie. Przy bramce nie zawinił, złe wybicia nie rzucały się tak bardzo w oczy. Za to świetnie obronił w sytuacji sam na sam z Andersonem i lob Rooneya. Do tego naprawdę dobrze radził sobie na przedpolu. I tu pojawia się jego pierwsza przewaga nad Fabiańskim i Kuszczakiem. Tamci dwaj zawsze bali się wychodzić do wrzutek. Szczęsny nie miał w poniedziałek żadnych kompleksów. Są jeszcze dwa atuty: wiek (tu ma przewagę nad Kuszczakiem), osobowość (w Anglii nie ma miejsca na grzecznych chłopców w rodzaju Fabiańskiego, Szczęsny na szczęście wydaje się mieć jaja) i brak klasowego konkurenta (ani Almunia ani Fabiański nawet nie mogą marzyć o doścignięciu van der Sara). Nie ma też rywala, którego na siłę wciskałaby menedżerowi angielska prasa (na coś przydaje się „antyangielska” polityka Wengera).
    Tak więc przed Szczęsnym rysuje się piękna kariera. Ale trzeba teraz odstawić na bok pochwały (zwłaszcza, że w takim wieku szybko można się zachłysnąć), jeszcze ostrzej pracować na treningach i kuć żelazo, póki gorące (czyli wykorzystywać każdą możliwą okazję do gry).

Zostaw odpowiedź