Polska może wygrać Euro 2012?

 

„Do meczu otwarcia Euro 2012 mniej niż 100 dni, tymczasem nie opada fala typowo polskiego pesymizmu, malkontenctwa i marudzeniem. Nie da się już co prawda narzekać, że nie zdążymy z budową stadionów, albo nie będą się nadawały, bo zazdroszczą nam ich wszyscy w Europie. Portugalczyk Nani, zawodnik Manchesteru United, który na co dzień występuje na słynnym Old Trafford, powiedział mi po meczu z Polską, że na tak pięknym i funkcjonalnym stadionie jak Narodowy jeszcze nie grał. Z kolei Noel Jeffs, który przez 27 lat był menedżerem słynnego stadionu Wembley w Londynie, organizując tam m.in. koncert Band Aid czy finały mistrzostw Europy w 1996 roku dziwił się, że Polacy nie są dumni z tak fantastycznych obiektów i nie chwalą nimi w świecie. Pozostaje niewiara w nasze szanse na samym turnieju.

Pora, żebyśmy uwierzyli i w drużynę. Dosyć niewiary w umiejętności piłkarzy i szydery z ich trenera! Mamy świetnych zawodników, którzy byli gwiazdami nawet w drużynach faworytów Euro. A Franciszek Smuda, choć nie jest taktycznym geniuszem na miarę Jose Mourinho i nie wygrałby też konkursu pięknej polszczyzny, futbolową retorykę ma opracowaną do perfekcji. Jak nikt będzie umiał zmotywować chłopaków do walki na tych sześć spotkań turnieju, bo udowodnił to we wszystkich klubach w jakich pracował! Przy wsparciu „najlepszych kibiców świata”, jak pisano o fanach z Polski podczas Euro 2008 czy mundialu w Niemczech dwa lata wcześniej mogą dojść do samego końca i wygrać ten turniej! Przemawiają za tym argumenty nie tylko historyczno-statystyczne”.

Powyższy fragment to wstęp do tekstu, którym właśnie zadebiutowałem na łamach Newsweeka. Wiem, że teza iż nasza reprezentacja może powtórzyć sukces Grecji z 2004 roku czy Danii z 1992 może wielu z Was wydać się wielu karkołomna, jeśli nie śmieszna, ale posłuchajcie argumentów:

– Od dawna nie wysyłaliśmy na żaden wielki turniej grupy tak dobrych piłkarzy, którzy odgrywaliby tak ważne role w swych zagranicznych klubach. W 2002 w Japonii i Korei byli to tylko Jerzy Dudek z Liverpoolu i para obrońców Schalke 04 Tomasz Hajto i Tomasz Wałdoch. W 2006 i 2008 jasno świeciła wyłącznie gwiazda Artura Boruca, bramkarza Celtiku Glasgow z prowincjonalnej ligi szkockiej. Teraz bramkarzem numer 1 jest Wojciech Szczęsny. Jeśli utrzyma formę, z meczu z Portugalią czy Liverpoolem, rundę grupową możemy skończyć bez straty gola!

– Wygląda na to, że Smuda wreszcie znalazł tak długo poszukiwaną parę środkowych obrońców. Damien Perquis po raz pierwszy dowiódł, że jego naturalizacja nie była chybionym pomysłem. Doskonale współpracował z Marcinem Wasilewskim. Ten ostatni, znany był dotąd głównie z bezkompromisowego charakteru i serca do walki, a nie umiejętności „zawiązania krawata nogami”. Jeśli jednak na Euro zagra tak rozsądnie jak z Portugalią, będzie kandydatem na narodowego bohatera, bo kibice pamiętają jak heroiczny bój stoczył o powrót do futbolu po złamaniu w drobny mak kości piszczelowej.

– Tercetu z Borussii Dortmund – Robert Lewandowski, Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek – mogliby nam pozazdrościć trenerzy właściwie wszystkich drużyn na Euro 2012. Od 11 grudnia Borussia nie strzeliła gola, przy którym udziały nie miałby któryś z Polaków. „LewanGOLski”, jak go ochrzcili kibice z Dortmundu z 16 golami to czołowy snajper nie tylko Bundesligi, ale Europy. Doliczając do tego osiem asyst wykreował w sumie w tym sezonie dla swego zespołu aż 24 z 50 zdobytych goli! Lepsi od niego są jedynie Cristiano Ronaldo (30 + 7), Leo Messi (27 goli + 8 asyst) oraz dwaj Holendrzy – Robin van Persie z Arsenalu (24+7) i Klaas-Jan Huntelaar z Schalke (18+8 – chwilowo ranny).

– Błaszczykowski to najlepszy obecnie piłkarz Borussii i jej prawdziwy lider, a przy tym skutecznie wygryzł gwiazdę reprezentacji Niemiec, Mario Goetze (rzadka rzecz w przypadku Polaka). O Piszczku trener mistrzów Niemiec, Juergen Klopp mówi, że jest najlepszym prawym obrońcą świata i nie zamieniłby go nawet na Dani Alvesa z Barcelony, bo Brazylijczyk spisuje się równie dobrze w ofensywie, ale broni gorzej niż Polak. A w polskiej ofensywie straszy jeszcze Ludovic Obraniak, który po transferze z Lille do Bordeaux znajduje się w kapitalnej formie.

Na Euro 2012 zagra 15 najlepszych drużyn Starego Kontynentu i Polska, która w rankingu UEFA zajmuje dopiero 28 miejsce. Ale to może okazać się atutem. W 1992 roku reprezentacja Danii nie przeszła nawet eliminacji, a do gry na mistrzostwach Europy w Szwecji została zaproszona po dyskwalifikacji ogarniętej wojną Jugosławii. Duńscy piłkarze zlecieli się na zgrupowanie w ostatniej chwili już z wakacji. Ponieważ absolutnie nikt na nich nie stawiał, a rywale nie doceniali, grali bez presji i zaszli aż do finału, w którym wygrali z faworyzowanymi Niemcami. Polacy presję czuć będą tylko podczas meczów grupowych. Po awansie turniej zacznie się dla nich od początku. Wówczas nie będą mieli nic do stracenia, a pod presją oczekiwań znajdą się ich rywale.

Europa obejrzała podobny scenariusz na 2004 roku, kiedy tytuł zdobyła Grecja, sklecona przez trenera Otto Rehhagela z rezerwowych zawodników europejskich klubów, którzy nic nie musieli, a tylko mogli. Przyznajcie państwo szczerze, pamiętacie nazwisko któregoś z greckich herosów? Może Angelosa Charisteasa, którego gol najpierw wyeliminował obrońców trofeum, Francuzów, a w finale dał zwycięstwo z Portugalią. I tu dobra wiadomość: Charisteas pojechał na turniej jako rezerwowy Werderu Brema. W kadrze Polski też znajdzie się piłkarz, który grzeje ławę w tym klubie – wracający do formy po półtorarocznej kontuzji Sebastian Boenisch😉

Na stronie sport.pl można wypełnić wyniki wszystkich meczów grupowych Euro 2012, z których ułoży się dalsza drabinka turnieju. Stawiam, że Polska zajmie pierwsze miejsce w grupie. W ćwierćfinale na Stadionie Narodowym zagramy wówczas z drugą drużyną grupy B, czyli Holandią (bo pierwsi będą pewnie Niemcy). „Pomarańczowi” to wicemistrzowie świata, ale często zdarza im się zlekceważyć rywala. Na Euro 2008 rozgromili w grupie Włochy (3:0), Francję (4:1) i rezerwowym składem Rumunię (2:0), by w ćwierćfinale ulec ambitnej, zmotywowanej Rosji. W dodatku często się kłócą. Wesley Snjeider znów nie będzie chciał podawac do van Persiego, a Arjen Robben do kogokolwiek i sensacja gotowa. W półfinale powinniśmy trafić na Anglię (wypaleni Hiszpanie już odpadną z turnieju), którą do tego czasu pewnie wstrząśnie kilka skandali obyczajowych, a Wayne Rooney tradycyjnie będzie zawieszony za czerwoną kartkę. W finale w Kijowie, gdzie trybuny na pewno będą wspierać reprezentację Polski, a nie Niemiec, wszystko może się zdarzyć. Polska nigdy jeszcze nie wygrała z Niemcami, lepszy moment niż finał mistrzostw Europy już się nie zdarzy!

No i co, aż takie footbal fiction? Odrobinę wiary w chłopaków!

39 komentarzy

  1. masterfragak

    6 marca 2012 at 16:55

    Beautiful 🙂 Only why so unreal?;)

    Panie Michale, my tylko wyjdźmy z grupy i już będzie pięknie;) Niestety nie wierzę w to… i bynajmniej nie z powodu pesymizmu, wrodzonej cechy Polaków, ale z powodu argumentów czysto merytorycznych. W grupie po prostu są lepsze drużyny. Wiem, że wszystkich ogarnął szał radości po losowaniu grup (mnie również), bo łatwiej NIE DAŁO się trafić, ale… to wciąż za wiele. Nie gramy meczu o stawkę od ponad 2lat, grę opieramy na 3piłkarzach, gdy 1 braknie (vide Lewy w starciu z Portugalią) można śmiało stawiać u bukmacherów, że nie strzelimy gola. (trochę na tym wygrałem za mecz z Portugalią;) ) Mądrą rzecz powiedział Wasilewski, że niewyjście z tej grupy będzie wstydem, choć to zdradliwa grupa. Zgadzam się w 100% i niestety obawiam się tego wstydu… Ale obym się mylił!
    Pozdrawiam

  2. know91

    6 marca 2012 at 17:08

    Damien Perquis – złamana ręka, nie zagra juz w tym sezonie. Czy będzie miał formę na Euro po dłuższej przerwie? Ciężko powiedzieć.
    A Kuba Goetzego nie wygryzł ze składu, tylko wykorzystał jego nieobecność spowodowaną kontuzją. Gdy Mario wróci do dobrej dyspozycji, znajdzie się dla niego miejsce na boisku. Z tymże niekoniecznie kosztem Kuby.

  3. Gość: , host-92-20-247-107.as13285.net

    6 marca 2012 at 17:10

    impossible is nothing!!!

  4. lucasinho

    6 marca 2012 at 17:14

    Błagam, mniej propagandy, bo później znowu będzie płacz i zgrzytanie zębów… Od początku:

    Szczęsny jest rzecz jasna święty, ale Boruc też był nieziemski podczas MŚ 06 oraz Euro 08. Samym bramkarzem meczów się nie wygrywa.

    Środkowi obrońcy – na razie zagrali jeden dobry mecz, więc też nie ma co popadać w hurraoptymizm. W dodatku nie wiadomo w jakiej formie będzie znajdował się Perquis, czekają go dwa miesiące bez gry.

    Fragment, że „Tercetu z Borussii Dortmund (…) mogliby nam pozazdrościć trenerzy właściwie wszystkich drużyn na Euro 2012”, to czysta propaganda. Fajnie się o tym mówi, nieźle sprzedaje, ale czy NAJLEPSZE drużyny nam ich zazdroszczą? Nie. Może tylko trochę Piszczka. Zazdrościć mogą nam drużyny Europy B, nie będących bezpośrednimi faworytami – Szwedzi, Chorwaci, Duńczycy, etc. My sami jesteśmy gdzieś w Europie C w tej chwili, Euro to zweryfikuje.

    Kuba nie wygryzł Gotze. Niemiec powoli wraca po kontuzji, a dobra gra Kuby stanowi dla Kloppa taki komfort, iż może powoli wprowadzać Gotze z powrotem do drużyny. Ale to że Mario będzie grał, nie ulega wątpliwości. Kuba będzie co najwyżej grał obok Niemca, nie za niego.

    Co do Obraniaka to zgoda, rzeczywiście nieźle poczyna sobie w Bordeaux, z Portugalią w drugiej połowie też nadawał ton grze drużyny. Tylko znowu ale – robił to tym bardziej, im mniej podstawowych piłkarzy Portugalii było na boisku.

    Racja, to czyste football fiction. Wiem, że trzeba budować atmosferę przed Euro, ale nie ulatujmy gdzieś w obłoki, znajmy swoje miejsce w hierarchii. Jak będziemy tak pompować balonik, to niechybnie pęknie… Jak robiono tak przed Euro 08 to 3/4 Polaków było święcie przekonanych, że pojedziemy Niemców 3-0 w pierwszym meczu, po hat-tricku Smolarka…

  5. Gość: TheSpecialTrzeci, bew248.neoplus.adsl.tpnet.pl

    6 marca 2012 at 17:32

    panie Michale- w pełni popieram,jestem zwolennikiem tej teorii,ALE… po1:kibice- obecnie jest beznadziejnie jezeli chodzi o doping(i naprawdę jakby nie słodzic to i tak prawda jest okrutna-atmosfera na ŚLASKIM a narodowym jest nieporównywalna i niestety nie wierzę aby w trakcie euro to sie zmieniło {przyczyn jest wiele ale nie czas i miejsce na ten temat}) po2: i znów-jakby sie nie czarowac Lewandowskim to nie oszukujmy sie-owszem zaczął strzelac sporo goli dla bvb czy rep. ale wystarczy sobie obejrzec np „najciekawsze akcje wybranego meczu”- główna rola zarezerwowana jest dla lewego bo… ma mnóstwo okazji ale wiekszosć marnuje i to czesto typu sam na sam czyli tzw 100%) a po3: mimo 0-0 z portugalią i tam paru naszych bramkowych okazji to portugalczycy jak tylko chcieli (głównie przez 1*15minut) to ROBILI Z NAMI CO CHCIELI I JAK CHCIELI, nasi piłke tylko ogladali a nie kopali,i na euro bedzie podobnie z wyzej notowanymi rywalami- MUSIMY liczyc tylko i wyłącznie na Szczęsnego

  6. Gość: TheSpecialTrzeci, bew248.neoplus.adsl.tpnet.pl

    6 marca 2012 at 17:36

    a- i z tym Goetzem to plame pan dał-jakby nie kontuzja to nie wiem czy bysmy teraz Kube na skrzydle podziwiwali.całe szczęście ze jest jak jest ale co jak wyzdrowieje goetzinho??? kagawa w formie, kuba w formie,goetze jako nadzieja ger. piłki tez musi grac wiec… oby grosskreutz miał dalej znizke formy to goetze np na lewo,kagawa srodek no i kuba-prawa str

  7. lou_cyphre

    6 marca 2012 at 17:38

    dobra dobra Panie Michale. Teskt dla niedzielnych „piknikow” czytajacych Newsweeka calkiem fajny, ale prawdziwi kibice i tak wiedza swoje. I tego typu argumenty jakos do mnie nie przemawiaja. Jak ktos sie interesuje pilka nozna na powaznie to nie jest jakims tam ciemniakiem, ktory slepo bedzie wierzyl i sluchal w polskie sukcesy na euro. Co z tego, ze nam Szczesny wszystko wybroni jak Wawrzyniak albo Glowacki wpakuja swojaka albo sprokuruja rzut karny? Nie mowie, ze nie mamy szans ale jesli wyjdziemy z grupy to fartem przy lepszym stosunku bramek od 3 druzny. Tylko tak to widze a nie inaczej. Potem planowo porazka w cwiercfinale.

  8. pol_michal

    6 marca 2012 at 17:39

    @know91
    Perquis wyłączony będzie chyba tylko przez miesiąc. Zresztą Beckenbauer grał na mundialu ze złamana ręka, a Philip Lahm w 2006 grał ze złamanym łokciem i specjalnym lekkim gipsem na ręku i jakiego gola łupnął w meczu otwarcia. Więc nawet cieszę się ze Perquis przyjedzie świeży i wypoczęty 😉

  9. pol_michal

    6 marca 2012 at 17:41

    @lucasinho @TheSpecialTrzeci
    Ale kiedy w koło jest tylko propaganda negatywna, że nie wyjdziemy z grupy. Nie chcę, żeby piłkarze w to uwierzyli!
    Co do Mario Goteze, to wiem, że Kuba wskoczył do składu dzięki jego kontuzji, ale teraz nie daje najmniejszych powodów Kloppowi, żeby go posadził na ławie i wierzę, że jeśli Klopp będzie się kierował dobrem klubu, a niemieckiego futbolu, to Kuby na ławie nie posadzi

  10. pol_michal

    6 marca 2012 at 17:44

    @lou_cyphre
    Fart oczywiście też jest potrzebny, jeśli przeciśniemy się z grupy, a to przy tych drużynach nie mission:impossible to później sky is the limit, że już tak z angielska do siebie mówimy.

  11. gary76

    6 marca 2012 at 18:01

    otóż byłbym za, ale przeczytałem Niemcy przed Holendrami w grupie i dla mnie już się to wszystko nie sklada. Niemcy są w takiej grupie, że (proszę się nie śmiać), mogą z niej nie wyjść. Historia pokazuje, że Niemcy jeśli wygrywają grupy, to tylko wtedy gdy mają samych leszczy lub pół leszczy. Z silnych grup udawało im się nie wychodzić. Zwykle za to dwójkę wrzucają w rundach pucharowych i koszą czy to słabych czy to silnych.

    Co do naszej reprezentacji, to jestem za tworzeniem pozytywnego klimatu wokół niej, ale jestem zdecydowanie przeciwny pompowaniu balona. Przeżyłem to trzykrotnie i dość. Choć prywatnie to ja takie przeczucia opisane przez pana Michała też mam 😉

  12. kamil.lyszkowski

    6 marca 2012 at 18:02

    @masterfragak
    W nosie mam wyjście z grupy. „Franek Smuda czyni cuda” zobowiązuje. Chcę półfinału. Każdym innym wynikiem będę zawiedziony.

    A szanse na wyjście z grupy mamy z 50%.

  13. Gość: sdsd, pd9e5a405.dip.t-dialin.net

    6 marca 2012 at 18:13

    Doczytalem do :

    „Błaszczykowski to najlepszy obecnie piłkarz Borussii i jej prawdziwy lider, a przy tym skutecznie wygryzł gwiazdę reprezentacji Niemiec, Mario Goetze”

    I stwierdzam ze dalej belkotu czytac nie bede,pol jak zwykle pierdzieli farmazony.

  14. drakotomasz

    6 marca 2012 at 19:15

    Panie Michale, zjadł Pan chyba baaaaardzo dużo czekolady i endorfiny wprawiły Pana w euforię.

    Po pierwsze, połowa reprezentacji ma lepszego bramkarza: Czesi, Niemcy, Rosjanie (zależy czy zdąży się Akinfiejew wyleczyć), Holendrzy, Francja, Anglia (chociaż to brzmi jak s-f), Hiszpania, Włochy, a można również dyskutować o innych (Dania, Irlandia).
    Po drugie, formacje obronną to chyba każda drużyna ma lepszą. (nie muszę tego rozwijać)
    Po trzecie, nasi pomocnicy nie są źli, może nawet najlepsi w grupie A, ale Niemcy, Holandia, Portugalia? Zejdźmy na ziemię. Obraniak gra dobrze, ale w przeciętnym Bordeaux, Błaszczykowski nie koniecznie musi utrzymać formę przez cały sezon, szczególnie, że konkurencja w Borussia jest bardzo duża. Mierzejewski w ogóle nie gra. Peszko? wydaje mi się, że tak jak ostatnio Sikorski nie strzeliłby nawet w doskonałej sytuacji. Murawski, Polański, Dudka? Murawski nie błyszczy w polskiej lidze, a dwaj ostatni niczym się nie wyróżniają w raczej słabych drużynach.
    Lewandowski? Najlepszy napastnik w grupie A, ale… marnuje masę sytuacji w Dortmundzie, a Polacy nie stworzą sobie nawet połowy tak dogodnych okazji. Z drużyn grających na euro bramki strzelił tylko Niemcom i Irlandii (4 lata temu). Silniejsze drużyny powodowały, że wyglądał w naszym ataku bardzo samotnie.
    Smuda? Wielki motywator, ok, ale na euro wszyscy są zmotywowani. A różnica między nami, a resztą jest tak, że my nie będziemy potrafili wykonywać stałych fragmentów gry. Ponadto, zmotywowani Polacy tylko zremisowali z „wakacyjną” Portugalią.
    Polska może realnie myśleć o awansie z grupy, ale zarówno Holandia jak i Niemcy to skały, o które się rozbijemy. Taka jest rzeczywistość i powinniśmy się cieszyć z awansu z grupy i możliwości gry na dużym turnieju, bo długo możemy czekać na kolejny.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    P.S. A z Anglikami to Pan, mówiąc kolokwialnie, popłynął 🙂 Dla nich awans z grupy to raczej również szczyt możliwości (ah, czemu nie trafiliśmy na Anglię w losowaniu)

  15. drakotomasz

    6 marca 2012 at 19:26

    Zapomniałem dodać kilka słów o Piszczku. Znaczna część akcji przeciwko Borussii idzie jego stroną, bo jest słabszym ogniwem w defensywie niż Schmelzer. Jego błędy lub po prostu brak umiejętności defensywnych często powoduje utratę bramki. Oglądam gdzieś co drugi mecz Borussii a tym sezonie i wydaje mi się, że Piszczek wiele razy co najmniej „mógł zachować się lepiej”. Jest świetnym zawodnikiem, ale słowa Kloppa (o Danim Alvesu) to raczej kurtuazja niż rzeczywistość.

  16. rossi-4

    6 marca 2012 at 19:34

    Ułaaa, to się nazywa optymizm:) Może i w niewielkim stopniu wygląda to nawet na prawdopodobne. Zdaniem umiarkowanego optymisty olbrzymim sukcesem będzie już wyjście z grupy. Owszem, dawno nie mieliśmy w składzie tylu podstawowych graczy z solidnych lub więcej niż solidnych drużyn z silnych lig, ale też mamy w drużynie wyraźne braki, które taki trudny turniej jak EURO może doszczętnie obnażyć. Choćby zestawienie duetu stoperów, pozycja drugiego napastnika, lewa obrona czy organizacja gry obronnej. Dlatego własnie chociażby nie możemy się równać do takiej Grecji2004, gdzie Dellas, Kapsis, Fyssas i Seitaridis+Zagorakis i Basinas tworzyli ścianę o którą trudno podejrzewać Wawrzyniaków i Głowackich. Poza tym w kadrze nie należy się spodziewać aż tylu ułańskich rajdów w wykonaniu Piszczka co w BVB. Niestety, nie będzie miał obok siebie harujących w asekuracji Leitnera czy Gundogana i jego możliwości ofensywne drastycznie spadną. Kto wie, gdyby w reprezentacji grał Cezary Wilk, doskonały w asekuracji i odbiorze, to Łukasz pohasałby śmielej do przodu :)Co moze oznaczać brak Kuby lub Lewego – nawet nie chcę sobie wyobrażać.
    PS. Panie Michale, dziękuje za biografię LM10. Przyszła niedawno i chociaż cules nie jestem, to pochłonęła mnie w całości 🙂

  17. Gość: Aelinn, c20-246.icpnet.pl

    6 marca 2012 at 19:45

    „Polacy presję czuć będą tylko podczas meczów grupowych. Po awansie turniej zacznie się dla nich od początku. Wówczas nie będą mieli nic do stracenia, a pod presją oczekiwań znajdą się ich rywale.”
    Z tym się nie zgodzę. Jeśli wyjdziemy z grupy, typowo polski balon oczekiwań w ułamek sekundy zostanie napompowany do absolutnych granic, pojawią się opinię, że to szansa jedna na milion (albo i miliard) dla naszej reprezentacji, że mamy wielkie nadzieje i jeszcze większe szanse, bla bla bla. Już to wystarczy, żeby wytworzyć jeszcze większą presję, niż podczas fazy grupowej. A że niewielu sportowców polskich (nie tylko piłkarzy nożnych, ze sportów zespołowych świetnym przykładem są też siatkarze) nie potrafi radzić sobie ze zwiększoną presją i oczekiwaniami rodaków, nie byłabym taka pewna, że piłkarze będą mieli po wyjściu z grupy łatwiejszą sytuację psychologiczną…

  18. Gość: profan, host-176.107.113.203.mediahost.pl

    6 marca 2012 at 20:43

    Myśl przewodnia tekstu bardzo mi się podoba. Zgadzam się również z twierdzeniem o wyższości reprezentacji miłościwie nam panującej nad reprezentacjami z poprzedniej dekady (może za wyjątkiem kilku chwil w erze Leo). Piłkarze wchodzący w jej skład już nie są anonimowi. Może nawet przełamali kompleks polskiego piłkarza za granicą W niektórych przypadkach jestem nawet gotów przyznać, że są w życiowej formie. Ale
    1. nadal nie posiadamy snajpera, który potrafi regularnie strzelić gola z przysłowiowej pół-sytuacji
    2. lewa strona jest b. słaba
    3. Piszczek ofensywny to dziura na prawej obronie
    4. kto zaręczy, że nasza ofensywna 4 utrzyma formę
    Ad1) Szanuję umiejętności Lewego, a jeszcze bardziej jego talent i chęć do ciężkiej pracy, ale on potrzebuje kilku sytuacji do strzelenia gola (co widać w każdym meczu BVB)
    Ad2) Nic dodać nic ująć. Peszko to jeździec bez głowy i brak asekuracji w obronie. Wawrzon jest ok na poziomie Ekstraklasy, do poziomu reprezentacyjnego nadal mu jednak brakuje
    Ad3) @darkotomasz cz2, zgadzam się w całej rozciągłości. Ewentualnie zastanawiam się nad teorią o przystosowaniu się przeciwników BVB do stylu gry naszego reprezentanta. Ponadto w klubie jego pozycję w większości przypadków asekuruje Khel, a u nas kto? Murawski???
    Ad4) mecz piłkarski wygrywa drużyna strzelająca o jednego gola więcej. Jeśli trójka z BVB + Obraniak nie utrzymają formy, bramek po prostu nie będzie. A w to że nasza obrona nie pozwoli dojść przeciwnikowi do kilku sytuacji strzeleckich nie wierzę.

    Wyjście z grupy to max naszych możliwości.
    Mimo to wierzę 🙂

  19. Gość: turkish, 46.227.246.2*

    6 marca 2012 at 20:43

    Panie Michale , ja Pana podziwiam … ale od kogo innego miałbym usłyszeć takie słowa jak nie od tak pozytywnie nastawionego do życia entuzjasty sportu … co ja mówię Życia!
    Ja jestem bardziej realistą, lecz nie można wykluczyć Pana tezy! A kto wierzył w Grecję, mimo, że historię Danii znali wszyscy? Nikt … teraz może być podobnie, mimo, że przykładów jest już więcej.
    Straszyć mamy kim – pod warunkiem, że aktualną dyspozycję zachowają Kuba, Lewandowski, Grosicki, Piszczek …. no i niech będzie , że Szczęsny , wzniesie się Dudka i inni to o wyjście z grupy powinno być łatwiej … bo łatwiej już nie będzie, a później to już …. wszystko się może zdarzyć.
    Ponadto: gramy u siebie, kibice dopiszą, jak nie teraz to kiedy?, od początku jakaś niewidzialna ręka nam pomaga – byliśmy Narodem Cierpiącym w przeszłości , a teraz skarconym bałaganem wokół polskiej piłki – ciężko w takich warunkach o polot i finezję, mniej tu CopaCabany, a więcej Ośrodka w Mielcu. Dlatego Niewidzialna Ręko – dziękujemy i prosimy o jeszcze 🙂

  20. addicted654

    6 marca 2012 at 20:50

    Jak na Polaka z krwi i kości przystało również muszę troszkę pomarudzić, pewne fakty zanegować, gdzieś do tego ogródka wrzucić kilka kamyczków. Przede wszystkim przestrzegałbym przed hurraoptymizmem, jaki towarzyszył nam przed poprzednimi wielkimi imprezami. Wszyscy dokładnie wiemy, że pompowanie balonika każdorazowo wychodziło nam uszami. Na Mundial do Korei i Japonii Engel jechał przecież po złoto wyszła totalna klapa. Kiedy wybieraliśmy się za zachodnią granicę na Mundial 2006 nikt nie wyobrażał sobie, żeby nie wyjść z grupy z Kostaryką i Ekwadorem. Skończyło się na tym, że Ci drudzy strzelali nam bramki nawet po teoretycznie niegroźnych wyrzutach piłki z autu. Na Euro 2008, nawet hołubiony przez wszystkich wcześniej światowiec Leo Beenhakker cudu nie zdziałał. Dlatego przed Euro 2012, zwłaszcza, iż jest ono rozgrywane w naszym kraju, wszyscy powinniśmy dmuchać na zimne, aby nie stworzyć niepotrzebnego ciśnienia na sukces. Szczególnie dziennikarze, mający siłę opiniotwórczą, powinni jak ognia unikać, stawiania ekipy Smudy w roli faworyta. Nie wiem jak wpływa presja medialna na psychikę zawodnika, ale na pewno jakieś znaczenie tam ma. Dekorację naszych odłożyłbym więc nieco na później, zupełnie przypadkowo np. na 01.07.2012 😉 . Przed turniejem, proponuję gryźć się w język, gdy tylko przyjdzie nam do głowy wygłaszać śmiałe tezy, że : Z takiej grupy no to trzeba wyjść!. Owszem lepiej nie mogliśmy trafić i długo możemy nie mieć znów takiej okazji na wyjście z grupy wielkiej imprezy. Ale ciii mieliśmy przecież nie zapeszać. Poczynając od 8 czerwca, a kończąc najlepiej na wspomnianym już 1 lipcu, bądźmy za to z naszą reprezentacją na dobre i na złe. Pokazujmy nasze wsparcie na stadionach, a także tłumnie gromadząc się w fanzonach i jak najgłośniej dopingujmy reprę. Tylko stojąc murem za tą ekipą, możemy dodać im skrzydeł i sprawić, aby Biedronki Smudy na turnieju zagrały jak prawdziwe Orły. Wiem, że te slogany brzmią bardzo patetycznie, czy też populistycznie, ale czemu by tym razem nie spróbować od drugiej strony i koronować naszych po turnieju, a nie już przed

    Przejdźmy jednak do merytoryki. W zupełności się zgadzam, że ze stadionów powinniśmy być dumni. Problem jednak tkwi w tym, że do tej pory zamiast podziwiać w telewizji piękno tych nowoczesnych konstrukcji, raz za razem byliśmy informowani o tym jak stadiony są przepłacone, czy też śledziliśmy szarpaninę między panią minister (czy też ministrą) Muchą, panem Kaplerem, panem Rusko i policją, o to kto jest winny odwołaniu Superpucharu. Dosłownie cyrk na kółkach

    Wracając do Euro 2008, to tam raczej zasłynęliśmy tym, że chcieliśmy ukamienować żywcem Howarda Webba, aniżeli wspaniałym dopingiem. Rozgoryczeni fatalną postawą naszej ekipy, wszyscy szukaliśmy winy Anglika w sytuacji z karnym, podczas, gdy nieprawidłowo została zdobyta jedynie bramka Rogera (duuuży spalony). Z resztą, nie będę się tu bawił w eksperta, po prostu polecam dokument, który na yt można znaleźć pod nazwą Kill the referee

    Z analizą, stanu naszej pierwszej jedenastki doskonale poradzili sobie koledzy powyżej. Poza tym wszyscy dobrze wiemy, jakie są nasze mocne strony, a z czym nie powinniśmy się raczej afiszować.

    Co do Kuby Błaszczykowskiego, to on Goetzego ze składu nie wygryzł, tylko skorzystał na jego kontuzji. Na szczęście daną mu przez los szansę wykorzystuje znakomicie i po powrocie Niemca, najprawdopodobniej Klopp znajdzie miejsce w składzie dla obu graczy.

    Na koniec jedno zdanie o tym przykładzie Duńczyków 1992 roku. Fakt, im udało się osiągnąć mega sukces, ale ta drużyna stanowi raczej wyjątek od reguły. Zazwyczaj takie wesołe ferajny zbierane na ostatnią chwilę nie zaskakują i piłkarsko nie wyglądają dobrze, a co najwyżej wesoło. Patrz chociażby paczka Piotrka Świerczewskiego z ŁKS-u.

    Pozdrawiam addicted654

  21. albiceleste10

    6 marca 2012 at 21:46

    I wszystko wyglądało, wbrew pozorom, zupełnie prawdopodobnie. Aż dotąd: W półfinale powinniśmy trafić na Anglię. Michał, a czy ta Anglia to ma już szkoleniowca? ;)))

    Angole mają w grupie Francuzów (zdecydowany faworyt), zmotywowanych Ukraińców i zawsze twardych Szwedów. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby późnym wieczorem 19go czerwca wracali do domu z obolałym tyłkiem opowiadając, że to całe Euro jest bez sensu, liczy się tylko przenajświętsza Premier League, no i at least it wasn’t Liverpool:)

  22. Gość: Q-dee, 45.92.244.87.dyn.jtglobal.com

    6 marca 2012 at 23:31

    Podoba mi sie Twoje podejscie Michale. Dosc juz mam typowego, polskiego pesymizmu. Narzekania, biadolenia. Czeka nas najwspanialszy pilkarski turniej, na naszej rodzimej ziemi i badzmy dobrej mysli !!! Jestes chyba pierwszym, ktory daje w kosc wszystkim maruderom, pozytywne myslenie – tego nam trzeba !!! Co bedzie to bedzie, kibice – nie martwmy sie zawczasu tylko radujmy !!! Biadolic mozemy pod koniec czerwca, ze karny nie wszedl albo byl spalony ale teraz… Glowy do gory i pokazmy w koncu – zakompleksiony narodzie – calej Europie na co nas stac !!! Bo nie tylko pilkarsko, ale w kazdej innej materii ten turniej moze stac sie naszym wielkim sukcesem. A jesli chlopaki sie spisza – to bedzie wisnienka na torcie. Chocby cwiercfinal i wszyscy bedziecie na pilkarskim „haju”, zobaczycie !!!

  23. stasio38

    6 marca 2012 at 23:41

    Oby się sprawdziły optymistyczne opinie świetnego dziennikarza p M. Pola. Wierzę w piłkarzy i dobrego naszego trenera p. Smudę. Trener udowodnił już co potrafi.Kibice też na pewno pomogą. PS. Wstąpiłem do Klubu Kibica RP; niestety przez dwa dni nie można było zalogować się na zakup biletów. Ktoś nie tylko mnie oszukał.

  24. Gość: Apartum, 87-206-241-142.dynamic.chello.pl

    7 marca 2012 at 00:29

    science fiction!!! Ile bym dał, żeby mieć te „marne i nie liczne gwiazdy z 2002″ np. obrońców Wałdocha i Hajte. A nie Wasyla z Wojtkowiakiem z któ?ym jeszcze w życiu nie grał, zakłądając, że jak zwykle arkadiusz ” katastrofalny błąd/kontuzja ” Głowacki, i Perquis ze złamaną ręką nie zagrają.

  25. Gość: yarow12, 89-79-232-18.dynamic.chello.pl

    7 marca 2012 at 00:35

    Do jednego z Komentatorów: SLĄSKI lepszy (atmosfera) faktycznie niż „narodowy”. Ba. oficjalnie przecież „Stadion Narodowy” to Stadion Ślaski (Uchwałą PZPN znienawidzonego co prawda ale to na szczęście nie rządy państw nadają nazwy stadionom. Rządy mają rządzić).

  26. dante1002

    7 marca 2012 at 00:50

    Michał zejdź z księżyca na Ziemię może.

  27. Gość: tomaszewski9, 46.205.6.252.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    7 marca 2012 at 10:09

    brawo panie Michale!! wiara czyni cuda 🙂

  28. kiliano

    7 marca 2012 at 11:01

    Zbyt dużo kłamstw i półprawd nawet jak na newsweek.

  29. rafal.p232

    7 marca 2012 at 12:36

    Brawo Panie Michale!!!
    Trzeba skończyć z marudzeniem i zacząć się cieszyć. Turniej będzie najlepszy w historii! Mamy wspaniałe miasta, piękne stadiony i niesamowitych kibiców czyli cały naród. To będzie święto futbolu jakiego świat nie widział!
    A chłopaki niech wychodzą na każdy mecz z podniesionym czołem i walczą z całych sił i z całego serca i wszystko będzie możliwe.
    Wczoraj widziałem świetny transparent na meczu Arsenal – Milan „DLA ODWAŻNYCH NIC NIE JEST NIEMOŻLIWE”
    Martwi mnie tylko zachowanie was dziennikarzy!
    To wy wprowadzacie tą pesymistyczną atmosferę ciągle podważając autorytet selekcjonera. (chociaż wszyscy jak jeden mąż dwa i pół roku temu namaściliście go na następce Leo) Nazywacie siebie kibicami?

  30. tarsycjusz7

    7 marca 2012 at 13:28

    Nie wiem, co Pan jara, ale to musi być mocne:-)
    Myślę, że poza Szczęsnym i trójki z Borussi mamy tylko koszulki. a to trochę mało nawet na Rosje czy Czechy.

  31. Gość: aka, staticline56593.toya.net.pl

    7 marca 2012 at 14:11

    Byc dziennikarzem tyle lat i nie umiec merytorycznie ocenic sytuacji. Moze zamiast pisac jaka Polska jest silna, jakich ma kibicow i stadiony na Euro, wystarczy porownac sile Polski z pozstalymi druzynami z naszej grupy. W czym jestesmy lepsi pilkarsko od Rosji, Czechow i Grecji? Ile te druzyny wczesniej osiagnely, w jakich klubach graja ich pilkarze, gdzie w pucharach sa ich druzyny?

    Z porownania wyjdzie ze jestesmy slabsi. Oczywiscie sa szanse na wyjscie z grupy, ale nie szukalbym ich na sile posilkujac sie takimi argumentami jak Pan podal.

    Smudy tez bym tak nie zachwalal. Moze i to jest najlepszy polski szkoleniowiec, ale akurat taki fakt nie jest komplementem dla polskiej szkoly trenerskiej.

  32. Gość: DabGor, aadn73.neoplus.adsl.tpnet.pl

    7 marca 2012 at 14:41

    Polska mistrzem Polski!

    A tak bardziej serio: w Polaków wierzę cały czas. Miłość jest ślepa xD Damy radę, zgarniamy złoto!

  33. Gość: Bartek, 178-36-10-248.adsl.inetia.pl

    7 marca 2012 at 16:49

    Panie Michale, z całą sympatią dla Pana ale oderwał się Pan chyba od planety tym tekstem i w czerwcu czeka Pana bardzo twarde lądowanie na zaoranej po 3 meczach ziemi polskiej.

    Owszem, forma biało-czerwonych wydaje się być chwilowo wysoka, ale chyba zapomniał Pan, że po pierwsze to do euro jeszcze 3 miesiące a po drugie w jakich klubach grają nasi piłkarze. Jak na polskie realia to wspaniałe kluby, jak na europejskie – proszę prześledzić ich wyniki w europejskich pucharach w tym roku.

    Jurgen Klopp może wychwalać zalety Piszczka, ale prawda jest taka, że 99% trenerów wybrałoby Daniego Alvesa. Naiwne jest także oczekiwać, że rozpędzony rywal jakim po fazie grupowej będzie Holandia potknie się o polskiego, drewnianego rywala.

    Trzymam kciuki za naszych ale wyjście z grupy będzie cudem. Rozumiem jednak, że w kontekście wielkiego piłkarskiego święta nie jeden kibic wierzy w cud. Dlatego z uśmiechem i sympatią czytam Pański tekst, dziwiąc się jednak, że Newsweek publikuje takie bajki 😉

  34. william_dr

    7 marca 2012 at 18:52

    Panie Michale, z całym szacunkiem do Pana, nie za dużo Pan wypił? 🙂

  35. Gość: fasol, d198-134.icpnet.pl

    7 marca 2012 at 20:38

    zgadzam się z tym, że jeżeli uda nam się wyjść z grupy zdarzyć się może wszystko(lub prawie wszystko). Presja będzie na innych drużynach i jeżeli trafimy w ćwierćfinale na narodowym na Niemców (wolałbym ich niż Holendrów) to patrząc na zaangażowanie i wole walki w poprzedni meczu z nimi wszystko jest możliwe. Wiem że to był mecz towarzyski i że niemcy nie grali optymalnym składem ale w piłce wszystko jest tak naprawdę możliwe. A zobaczenie jak Polska ogrywa Niemców na narodowym w ćwierćfinale ME byłoby chyba jednym z piękniejszych momentów mojego kibicowskiego życia 🙂

  36. allen212

    9 marca 2012 at 15:28

    Panie Michale dziękuję za książkę o CR7. Właśnie przed momentem przyszła:) Czekam teraz na kolejne konkursy, np. ten z Rooneyem. W przyszłości może jakiś konkurs z Mourinho, bo chyba też na dniach się jego biografia ukazała?:)

  37. zapooks

    9 marca 2012 at 22:39

    Bardzo Pana szanuje i lubie, ale jak widze ze piszesz o minuty ciszy ze to „kibole” zespuli to sie grubo mylisz, ale co oczekiwac od dziennikarza…..chyba nie prawdy…. W kazdym badz razie to nie kibole tylko idioci z lecha poznan nie potrafili uszanowac minuty ciszy i pozniej braw dla wielkiego pilkarza…. Wstyd i hanba, ale zeby nie podniecac sie zachodem gdzie pewnie wszyscy z was (dziennikarzy) beda pisac ze tam takie rzeczy sa nie do pomyslenia, to dam przyklad z anglii i meczu liverpool – man city, gdzie kibice obu druzyn nie uszanowali minuty ciszy G.Besta….. Pan Pol powienen o tym pamietac ….. Dlatego raz jeszcze lepiej nie umieszczajcie nas wszystkich pod idiotami z lecha, bo przyklad łksu mowi wszystko, ze taki lech pewnie bedzie wyjatkiem jednym jedynym, ktory tak sie zhanbil.
    Pozdrawiam

  38. Gość: znawca fótbolu, cjy179.neoplus.adsl.tpnet.pl

    9 marca 2012 at 22:55

    Mistrzostwa kontynentów przynoszą więcej niespodzianek niż mundiale. Brak awansu Polski uznam za niespodziankę, wbrew popularnym opiniom nie uważam byśmy odstawali od naszych grupowych rywali.
    Gramy mecz otwarcia na narodowym, podejrzewam że wrzawa na stadionie będzie ogromna. Gramy z Grecją, drużyną na naszym poziomie, która prawdopodobnie nastawi się na grę z kontry i będzie się głównie bronić. Jeśli żaden z naszych nie popełni błędu a dobry mecz zagrają Lewy i Błaszczu to myślę że powinniśmy 1:0 wywalczyć, ewentualnie remis, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić porażki z Grekami.
    Drugi mecz gramy z lepszą od nas Rosją ale biorąc pod uwagę napięcie, by nie powiedzieć niechęć, tych krajów do siebie zmobilizuje obie drużyny podwójnie. Polacy będą chcieli być koniecznie lepsi. Prawdopodobnie minimalnie przegramy ale liczę na remis po walce przez 90 minut. Większą mobilizację wzbudzają jedynie Niemcy.
    Ostatni mecz z Czechami to loteria, za Beenhakkera pokonaliśmy ich w świetnym stylu 2:1 ale jednak częściej przegrywamy. Myślę że Polska będzie grać defensywnie by ugrać remis który prawdopodobnie zapewni awans do kolejnej rundy.
    Reasumując- 5 punktów jest całkowicie realne.

  39. cate93

    9 marca 2012 at 23:29

    Dobry tekst Panie Michale;)

    Powinniśmy wspierać piłkarzy, a nie tworzyć atmosferę pesymizmu. Pozytywne nastawienie to podstawa. Reprezentacja powinna mieć nasze wsparcie. Rozpoczyna się polowanie na afery w kadrze i popyt na presję. Polacy mają szanse na wyjście z grupy z dwunastym zawodnikiem i wierzę, że pokażą pazury i zafundują nam horror dopiero w półfinale;)

    W programie Kuby Wojewódzkiego, Michał Żewłakow przyparł do muru prowadzącego. Ludzie wątpili czy uda się wybudować stadion, narzekają na polską drużynę narodową, ale bilety zostały wykupione.

Zostaw odpowiedź