Dortmund żyje meczem z Bayernem

„Jeszcze 5 kolejek do mistrzostwa Niemiec 2012” – głosi napis na (oczywiście) żółtym fiaciku. „Dzięki chłopcy za szalę 2011”, „Dumni z Borussii” – co witryna sklepowa, co biurowe lub prywatne okno to jak nie jakiś wspierający cytacik, to zdjęcie drużyny albo flaga BVB. Cały Dortmund przywdział żółto-czarny z okazji środowej „matki wszystkich meczów” czyli spotkania o sześć punktów z Bayernem Monachium. Sześciu – bo na tyle odskoczy Borussia Bawarczykom jeśli wygra. Sześciu, bo w razie porazi zrówna się z Bayernem punktami, a czekają ją ciężkie mecze z Schalke 04 w Derbach Zagłębia Ruhry i walczącą o Ligę Mistrzów Borussią Moenchengladbach.

 

Wszędzie pełno fanów w czarno-żółtych koszulkach. Niestety nie spotkałem prawie żadnego z nazwiskiem któregoś z Polaków. Najwięcej Kagawów, sporo Lucasów (kupili w ostatnim sezonie i najwyraźniej sępią na nowe), dużo Grosskreutzów, są nawet stare Rickeny i Sammery. Naszych ani widu. Ale kiedy już spotkałem fana w koszulce kogoś z naszego magicznego tercetu, to był to przynajmniej naprawdę solidny fan;)

W drodze na Westfalenstadion mijamy rozsiane po Dortmundzie Złote Gwiazdy. Ta dla Matthiasa Sammera. A kiedy Robert Lewandowski dostanie swoją? W klubie wiedzą, że jeśli Lewy strzeli bramkę Bayernowi, pobije rekord polskich goli w jednym sezonie Bundesligi, należący do Jana Furtoka (20). Z tej okazji hasło do bezprzewodowego internetu w biurze prasowym BVB to… Lewandowski! O czym poinformował mnie z kwaśną miną kolega-dziennikarz z Monachium.



W klubowym sklepie dosłownie wszystko co sobie wyobrazicie w klubowych barwach, szlafroki, pościel nawet, no i oczywiście ogrodowe krasnale…

O pozostałe obrazki z wspierającego swoich chłopaków Dortmundu…

Zostaw odpowiedź