Nic się nie stanie, Polacy…

Ciężko wzbudzić mi w sobie nawet urzędowy, patriotyczny optymizm przed meczem z Rosją. Skoro biało-czerwoni nie dali rady wygrać z grającymi w dziesiątkę Grekami, na szczęśliwie dowieźli z nimi remis, to czego spodziewać się po grze przeciwko jeszcze wyżej stojącym w rankingu FIFA Rosjanom, którzy są i silniejszym kolektywem niż Grecy i jednocześnie mają w składzie znacznie więcej indywidualności. Jeszcze trudniej strzelić im gola (w eliminacjach stracili ich o jednego mniej niż nasi poprzedni rywale – zaledwie cztery), za to ich ofensywni piłkarze Arszawin, Dżagojew, Kierżakow, Żyrjanow, Szirokow potrafią się w sekundę zmienić w stado Velociraptorów, które poczuło ofiarę i błyskawicznie przeprowadzić śmiertelny atak. Nie oszukujmy się, nie ma znaczenia, że zawiedli w zachodnich klubach i wrócili do Rosji, a nasi błyszczą w Borussii. Wspomniana piątka oraz wchodzący z ławki Pawliuczenko czy Pogrebniak byliby (i zresztą byli) gwiazdami każdego klubu Bundesligi. Skąd więc czerpać optymizm? Z tego, że dach został otwarty, więc naszych nie przytka jak z Grecją, że tym razem starczy im sił może nawet na całe 90 minut? To trochę za mało, choć i tak cieszy. Wrażenia z murawy – jak możecie się przekonać na vlogu – miałem z ostatniego treningu naszych jak najlepsze…

Nie będę wdawał się w analizy gry obu drużyn czy porównania formacji, bo pełno ich wszędzie, ale powiem Wam co widziałem na treningach obu drużyn, a jako jedyny z nielicznych śledziłem i jednych i drugich po pierwszych meczach na Euro. W naszych, gdy gadaliśmy z nimi po treningach na stadionie Polonii, jak cierń tkwi niepowodzenie z Grecją, wszyscy szukają przyczyn odcięcia prądu w drugiej połowie, szukają argumentów dla rezygnacji przez trenera z wprowadzenia zmian. Co prawda żaden tak tego nie ujął, ale nie mają oni poczucia, że Smuda im nie pomógł – a widziałem w mediach takie zarzuty – ale raczej, że oni dali ciała. Bo jak zauważył w TVN 24 Zbigniew Boniek, kiedy drużyna prowadzi 1:0, a rywale jeszcze tracą piłkarza, to trener ma prawo pójść sobie ze stadionu na kawę, wrócić po meczu i spytać o wynik. Piłkarze sami wiedzą, że zmarnowali już wygrany mecz i to im ciąży. A jeszcze rezerwowym dodatkowo ciąży, że trener uznał ich za zbyt słabych, żeby zdołali pomóc. Oczywiście zawodnicy recytowali nam formułki, że z Rosją damy radę tak przez 90 minut jak z Grekami przez pierwsze 20, ale trudno spodziewać się, że ogłoszą porażkę jeszcze przed meczem. Ale na treningach widziałem w nich jakąś taką niemoc, brak wiary, może nawet obawę przed silnym, rozpędzonym rywalem. Nie widziałem w ich oczach pewności, że są w stanie zgrać historyczny pojedynek. Na pewno nie sprawiali wrażenia bandy, która zaraz wpadnie na wesele i rozgoni gości na cztery wiatry…

Za to właśnie takie wrażenie sprawiali na treningu Rosjanie. Byłem w Sulejówku, najbardziej uderzające na jak wielkim luzie trenowali ich zawodnicy. Podczas treningu mnóstwo było zabawy i wygłupów. W trakcie gry w dziada co chwila któryś wybuchał śmiechem, Arszawinowi, Pawliuczence czy Dżagojewowi uśmiech nie schodził z twarzy, co rusz robili kolegom dowcipy, złośliwie podając trudną piłkę, strzelając za mocno czy podstawiając nogę. Chmurną, skoncentrowaną minę zachowywał tylko holenderski trener Sbornej, Dick Advocaat. Bo jak mówili rosyjscy dziennikarze – i w tym można upatrywać się jakiegoś cienia szansy – wysoka wygrana z Włochami w ostatnim meczu przed Euro i wysoka wygrana z Czechami już na turnieju, natchnęła Rosjan pewnością siebie aż do przesady. Sam Advoicaat popełnił błąd, mówić po 3:0 z Italią, że ma drużynę na wygrane całego Euro 2012. Trener musi ich przytrzymywać na ziemi, przypomina im, że wygrali tylko jeden mecz, ale nadal każdy muszą traktować jak finał. – Pewność siebie jest wskazana, ale podparta koncentracją i szacunkiem dla rywala. Na pewno nie zlekceważą Polski, zwłaszcza, że to gospodarz. Generalnie jednak wszyscy wierzą, że są w stanie wygrać z Polską równie przekonująco co z Czechami – mówił mi rosyjski kolega.

Rozum każe mi więc stawiać 0:2 dla Rosji, serce podszeptuje, że może jednak będzie 1:1. Bez względu jednak na wynik nic się nie stanie, Polacy, nic się nie stanie. Tzn. dzięki temu punkcikowi z Grecją, który tak wszystkich uwiera (że jeden a nie trzy), o wszystkim i tak zadecyduje spotkanie z czechami we Wrocławiu. I w tym też upatruję nadzieję, że nasi nadwrażliwcy rzeczywiście czują mniejsze ciśnienie niż przed meczem z Grekami. A więc – paradoksalnie – ponieważ wcale nie muszą, być może właśnie się uda. Byle tylko zagrali z taka determinacją jak gorsi piłkarsko od Chorwacji Irlandczycy czy gorsi piłkarsko od Szwecji Ukraińcy. Zwłaszcza ten wczorajszy przykład – mam nadzieję – zapadł im w pamięć i doda inspiracji. Futbol – zwłaszcza w ostatnim sezonie – był nieprzewidywalny i niewytłumaczalny do bólu. Równie więc dobrze możemy awansować do ćwierćfinału nie wygrywając w grupie ani jednego meczu i tylko po tej jedynej bramce Roberta Lewandowskiego:

2. kolejka

Polska – Rosja 0-1 i Grecja – Czechy 0-0

3. kolejka

Polska – Czechy 0-0 i Grecja – Rosja 0-2

Tabela

1. Rosja            9            7-1

2. Polska            2            1-2

3. Grecja            2            1-3

4. Czechy            2            1-4

Prawdopodobne? Prawdopodobne! Choć po prawdzie wolałbym zapamiętać po tym turnieju jeden taki występ biało-czerwonych jak Ukraińców ze Szwecją i nie awansować do ćwierćfinału niż awansować po wyżej wymienionym scenariuszu. Bo po co wówczas awans?

Ale na pewno po ewentualnej porażce z Rosją wstrzymam się jeszcze z potępianiem w czambuł Smudy i zarzucaniem jemu i jego piłkarzom kompromitacji, jak błyskawicznie zaczęli niektórzy eksperci (nie bez widocznej aż nazbyt satysfakcji). Rosja jest dużo silniejsza – mają prawo przegrać. .. 



8 komentarzy

  1. kamilbarca1

    12 czerwca 2012 at 15:20

    Propos treningu Rosjan:

    http://www.sport.pl/euro2012/10,109079,11905569,_Gra_muzyka___czyli_Rosjanie_radosni_i_rozluznieni.html

    Imię, nazwisko ewentualnie funkcja owej Pani z początku filmiku będzie nagrodzona moją dożywotnią wdzięcznością !

  2. pol_michal

    12 czerwca 2012 at 15:38

    @kamilbarca1
    Obawiam się, że już zajęta: to Maria Pogrebniak, żona Pawła Pogrebniaka;)
    ukrmedia.biz/news.php/article/35

  3. lecho_himself

    12 czerwca 2012 at 16:09

    „Wspomniana piątka oraz wchodzący z ławki Pawliuczenko czy Pogrebniak byliby (i zresztą byli) gwiazdami każdego klubu Bundesligi.”

    Nieładnie, panie Michale – wylazła z pana polska mentalność. Najpierw miesiącami, tygodniami, pan i pana koledzy kładli kibicom do głów, że Polussia Dortmund,że tamto, że klasa międzynarodowa, pobity Bayern, to, tamto, a teraz twierdzi pan, że bycie gwiazdą Bundesligi to żaden problem i byle Rosjanin by sobie z tym poradził, gdyby chciał.

    Gdyby, gdyby, gdyby. I jak tu wierzyć w szczery dziennikarski patriotyzm?

  4. kamilbarca1

    12 czerwca 2012 at 16:12

    @pol_michal
    Nie szkodzi, zaczekam na Nią 🙂
    stokrotne dzięki, oszczędził mi Pan kolejnych godzin ślęczenia na stronie rosyjskiej federacji piłkarskiej 😉
    pozdrawiam i liczę, że koszulka z legendą przyniesie powodzenie !

  5. Gość: snake, host-89-228-130-197.gorzow.mm.pl

    12 czerwca 2012 at 16:21

    Ja tam nie mam pretensji do tej drużyny.Jedynym winnym tego wszystkiego jest frajer smuda.Na najważniejszą imprezę sportową w historii naszego kraju na trenera wybrany został półgłówek więc można było się spodziewać tego co się dzieje.

  6. czerstwy_daktyl

    12 czerwca 2012 at 16:45

    @snake
    Dokładnie, otóż to. Może mamy na tym turnieju najlepszych polskich piłkarzy w 21 wieku, ale mamy najgorszego trenera. Engel i Janas byli w stanie nauczyć Polaków przynajmniej gry z kontry. W meczu z Grecją w 2. połowie gdy Grecja zaczęła prowadzić grę i walczyć o wynik naszych kontr praktycznie nie było. Beenhaker to zupełnie inna bajka. Majewski i Boniek się nie liczą, ale jestem pewny, że nawet oni zrobiliby zmiany i powołali Żewłakowa.

    @Michał.Pol
    Co do ostatniego zdania – zabawne, jak teraz wszyscy zgodnie twierdzą, że Rosjanie są silniejsi, a jeszcze 2 miesiące temu było zupełnie inaczej 😀

  7. gladysh1

    13 czerwca 2012 at 00:27

    Moje, mało optymistyczne podsumowanie piątego dnia EURO 2012

    zmiloscidolegii.blox.pl/2012/06/Wiemy-ze-dalej-nic-nie-wiemy.html

  8. Gość: Renata, static-62-233-200-229.devs.futuro.pl

    14 czerwca 2012 at 12:50

    Panie Michale, troche nieladna ta wypowiedz dla CNN. Czy Polacy musza sami malowac brzydki obrazek Polski w zagranicznych mediach?
    Trzeba by tez podszkolic angielski. Jakos starczylo panu slownictwa, zeby mowic o polskich debilach, ale zabraklo, zeby ocenic sytuacje bardziej obiektywnie i opowiedziec o tym, ze ludzie tu bardzo ciesza sie z Euro, a przemarsz Rosjan byl jednak troche prowokacja obliczona na uzyskanie okreslonego celu. Szkoda.

Zostaw odpowiedź