Panie Waldku, pan tego nie bierze!

Podobno sprawa jest już przesądzona i większość działaczy PZPN zagłosuje w środę za kandydaturą Waldemarem Fornalikiem na nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Podobno na trenera Ruchu Chorzów uparł się wiceprezes PZPN ds. szkolenia Antoni Piechniczek, a jak on się uprze to nie ma zmiłuj. Piechniczek to jak wiadomo nieprzejednany wróg opcji cudzoziemskiej, wybór obcokrajowca byłby jego zdaniem policzkiem wymierzonym Polskiej Myśli Szkoleniowej, to z jej potencjału chce czerpać…

Mam kłopot, ponieważ niezwykle szanuję Fornalika i jako trenera i jako uczciwego, skromnego człowieka. To naprawdę dobry trener, tylko że Ekstraklasy. Udowodnił nie tylko przez trzy ostatnie sezony w Ruchu, ale i wcześniej w Widzewie. W Polonii Warszawa nie poszedł na kompromis z prezesem Wojciechowskim, nie dał zrobić z siebie bezwolnej marionetki. Zasady okazały się dla niego ważniejsze od pieniędzy. Sukces osiągnięty w ostatnim sezonie z Ruchem (nawet jeśli uznać, że drugie miejsce w tabeli i finał Pucharu Polski to także efekt niemocy Legii, Wisły i Lecha), robi wrażenie zwłaszcza przy nikczemnym budżecie w porównaniu z rywalami i gronie zawodników, przeważnie niechcianych w innych klubach.

Ale wszystko to jednocześnie budzi ogromne wątpliwości. Fornalik ani razu nie pracował w wielkim klubie, w który sukces jest obowiązkiem, a nie gwiazdką z nieba, na którą nikt specjalnie nie liczy. W którym wydane pieniądze na wzmocnienia muszą się zwrócić, a gwiazdorzy mają nieco wyższe ego niż w Ruchu. Nie zdążył jeszcze poznać gry pod prawdziwą presją – w europejskich pucharach, albo walki o Ligę Mistrzów. Znał ją Smuda, pamiętaliśmy nie tylko jego Widzew w Champions League, ale i Lecha w Lidze Europejskiej, a jednak w kluczowym momencie nie dał rady, zawiódł, pogubił się. Jak w meczach o awans do mundialu w Brazylii i to już we wrześniu sprawdzi się Fornalik? W jego przypadku nie mamy nawet cienia tamtej, smudowej nadziei. Po porostu niczego nie wiemy. Jedno wielkie ryzyko. Poza tym praca selekcjonera to nie to samo co trenera klubu Ekstraklasy. Cenię Fornalika za wiedzę taktyczną i umiejętność wpojenia jej swoim zawodnikom (Ruch zdobył w minionym sezonie 25 goli po stałych fragmentach gry), problem w tym, że piłkarzy reprezentacji dostanie przed meczami z Mołdawią, Ukrainą i Anglią na trzy dni, a nie trzy miesiące i odbędzie z nimi w sumie zaledwie kilka treningów. Czekałby go skok na baaaardzo głęboką wodę! Z Fornalikiem byłoby takie samo ryzyko, jak z wzięciem na Euro 2012 Arkadiusz Piecha albo Macieja Jankowskiego. Może wypali, a może nieznana presja go przerośnie, a wówczas…

Uważam, że Fornalik byłby świetnym kandydatem na selekcjonera za parę lat, za parę klubów. Sam najwyraźniej nie czuje się gotowy, świadczy o tym szok, w jakim znalazł się po prasowych przeciekach. Zdziwiłbym się jednak, gdyby odmówił, bo któż by odmówił reprezentacji Polski na jego miejscu? Kolejna szansa może się nie powtórzyć. Wie coś o tym Henryk Kasperczak, który 10 lat temu byłby kandydatem numer 1 moim pewnie nas wszystkich, a dziś jego deklarowana gotowość tylko przeraża…

Mając do wyboru Fornalika oraz Macieja Skorżę (po trzech ostatnich katastrofalnych sezonach w Wiśle i Legii), Michała Probierza czy Kasperczaka też pewnie wybrałbym tego ierwszego, tylko dlaczego u diabła tak się ograniczamy? Czemu zamykamy sobie opcję utalentowanego, doświadczonego, charyzmatycznego trenera z zagranicy? Kogoś kim był na początku Leo Beenhakker, kim na pewno byłby np. Ottmar Hitzfeld, triumfator Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium i Borussią Dortmund. Podobno jest cień szansy, że wziąłby tę robotę. Albo ktoś młodszy, bez tak spektakularnych sukcesów, ale obyty w międzynarodowym futbolu jak Slaven Bilić (wiem, że zacznie pracę w Lokomotiv Moswka, szukam podobnego typu), to inny Jugol, który zgłębi nasze słowiańskie dusze, albo Niemiec o twardej ręce i zmyśle taktycznym, albo Holender (może Sinisa Mijalović albo Ivan Jovanović, który takich cudów potrafił dokonać z Apoelem Nikozja, także z Polakami na pokładzie, może Ralf Rangnick, może Huub Stevens. W każdym razie ktoś kto umiałby właściwie pokierować tą naprawdę zdolną grupę piłkarzy, jakiej nie mieliśmy od dawna. Nie skazujmy się znów na marginalną w Europie Polską Myśl Szkoleniową! Bo eliminacje do kolejnego mundialu skończymy we łzach…

38 komentarzy

  1. Gość: , host-0-66.internetunion.pl

    21 czerwca 2012 at 13:45

    Może Orest Lenczyk? Generalnie ciężko znaleźć opcje przeciw. Że niby gra defensywnie, ale przynajmniej skutecznie, co udowodnił ze Śląskiem

  2. Gość: looker83, static-ip-77-89-83-10.promax.media.pl

    21 czerwca 2012 at 13:59

    A czemu nie Marcelo Bielsa? Może wreszcie ktoś poustawia nas ofensywnie.

  3. kupisz14

    21 czerwca 2012 at 14:04

    Ja się podpisuję całym sobą pod Lenczykiem. Boję się trochę o jego stosunki z PZPN i czy one nie zaważyłyby na wyniku kadry. Ale jeśli już ma być Polak to skupmy się na Polakach I właściwie pan Orest jest jednym z niewielu którzy mają jaki taki autorytet. Może nie tyle mają co potrafią wzbudzić szacunek u piłkarzy. On wyselekcjonowałby najlepszą kadrę z możliwych i utrzymał w niej porządek.

    Inna opcja która chodzi mi po głowie to Michniewicz. Świetny taktyk z sukcesami. Często zmienia kluby ale dobrze się w nich spisuje. I niech ktoś i powie jakie mogą być jego ewentualne wady. Dodatkowo to świetny taktyk i w naszej mierności technicznej mógłby się odnaleźć. Z tego co słyszałem obaj wymienieni przeze mnie panowie potrafią zadbać o przygotowanie fizyczne. Michniewicz przywiązuje wagę do szczegółów. Lenczyk jak wnioskuje z wywiadów z nim jest realistą który wie co można z drużyny wycisnąć i nie stawia niewykonalnych celów. Swój fach zna i potrafi poznać możliwości swoich piłkarzy, wymaga od nich. Nie skreśli piłkarza tylko z tego powodu że jest niemiły.

    Opcja zagraniczna byłaby dobra ale po co gadać o niej skoro jej nie będzie, zastanawiajmy się nad Polakami i podejmijmy dyskusję chociaż na forum tak żeby wspólnymi silami stworzyć profile różnych kandydatów.

  4. kewiz

    21 czerwca 2012 at 14:23

    Problem w tym, że od tygodnia słyszę nazwiska i ŻADNE, ale to ŻADNE nie jest dobre. Jeśli dziady w PZPN faktycznie „łowią” z tych nazwisk, to gówno złowią, bo to same leszcze i płotki.

    Dla mnie idealnymi kandydatami byli by Niemcy (bariera językowa jest najmniejsza, bo połowa składu jak nie więcej niemiecki zna):

    Hitzfeld, Klinsmann, Heynckes, Magath

    Ale to marzenia, a dziady niech wybierają z gówna…

  5. worek-11

    21 czerwca 2012 at 14:52

    A mi cały czas chodzą po głowie słowa Smudy wypowiedziane podczas śniadania czy też kolacji z Bońkiem: „gdybym miał jeszcze jedną szansę…”. Przychodzi mi do głowy tylko jedna interpretacja,- słowa te dotyczyły meczu z Czechami i defensywnego ustawienia drużyny zamiast podjęcia ryzyka i postawienia wszystkiego na jedna kartę… Ech, Smuda stracił ikrę…
    Przy okazji, p. Michale, co z konkursem?

  6. Gość: lm, abnd25.neoplus.adsl.tpnet.pl

    21 czerwca 2012 at 15:30

    Nie Lenczyk. Sukces Lenczyka polega w dużej mierze na znakomitym przygotowaniu fizycznym piłkarzy, a na to potrzebuje piłkarzy na co dzien, nie od święta.

  7. Gość: van Breukelen, acvr21.neoplus.adsl.tpnet.pl

    21 czerwca 2012 at 15:31

    Sprzeciw (słuszny) wobec Polskiej „Myśli” Szkoleniowej nie może być sprzeciwem wobec każdego polskiego trenera! Na pewno nie może być sprzeciwem wobec Waldemara Fornalika, który jest kwiatem na wysypisku, koryfeuszem. Czy dyskwalifikować ma go to, że jego zwolennikiem jest św. Antoni z Wisły? Myślę, że to krzywdzące. Brzmisz, Michale, jak – nie przymierzając – Kaczyński z upodobaniem przypominający, że Urban głosował na Tuska. Argument z niedoświadczenia pracy w wielkim klubie jest chybotliwy; podam chociażby analogię Kloppa z FSV Mainz również wiele lat pracującego na prowincji, bez presji, gdzie doświadczał nawet goryczy spadku! Czy doświadczenie pracy w takich legendarnych Adanasporze i Tirolu Innsbruck było dostatecznie wielkie aby ryzykować zatrudnienie Joachima Löwa przez DFB? Być może podaję ryzykowne kontrprzykłady (Wenger i Nagoya!), ktoś ze złą wolą może je bezrefleksyjnie łatwo obśmiać, w porządku. Po prostu mam Waldemara Fornalika za wybitnego trenera i uważam, że nie zasługuje on na wylanie go z polską kąpielą.

    „Jak w meczach o awans do mundialu w Brazylii i to już we wrześniu sprawdzi się Fornalik? W jego przypadku nie mamy nawet cienia tamtej, smudowej nadziei.”

    A cóż to za pluralis majestatis?

    „Sam najwyraźniej nie czuje się gotowy, świadczy o tym szok, w jakim znalazł się po prasowych przeciekach.”

    Ten szok właśnie świadczy o nim jak najlepiej.

    „Cenię Fornalika za wiedzę taktyczną i umiejętność wpojenia jej swoim zawodnikom (Ruch zdobył w minionym sezonie 25 goli po stałych fragmentach gry), problem w tym, że piłkarzy reprezentacji dostanie przed meczami z Mołdawią, Ukrainą i Anglią na trzy dni, a nie trzy miesiące i odbędzie z nimi w sumie zaledwie kilka treningów. Czekałby go skok na baaaardzo głęboką wodę!”

    Każdego przecież by czekał. Czy może wielce doświadczonego i wymienionego przez Ciebie Sinisę Mihajlovicia czekałby skok na wodę płytszą albo chociaż nie „baaaardzo” głęboką tylko np. „baaardzo” (przez trzy „a”)?

  8. Gość: mm, host-89-229-232-187.bielskpodlaski.mm.pl

    21 czerwca 2012 at 16:05

    Tarasiewicz,Piotr Nowak,Urban
    z „polskiej mysli szkoleniowej”Ci panowie byliby do przełknięcia

  9. mroomroo

    21 czerwca 2012 at 16:33

    Lenczyk bez sensu. Jego zespoły bazują na przygotowaniu fizycznym i zgraniu. To miałoby ręce i nogi tylko wtedy, jeśli założylibyśmy skoszarowanie reprezentacji na okres eliminacji.

  10. krystyna_ronaldova

    21 czerwca 2012 at 16:42

    Tarasiewicz??? no bez jaj! To już Skorża lepszy.
    A opcja z Fornalikiem wydaje się sensowna, jeśli nie ma szans na kogoś z zagranicy.
    Zastanawia mnie jednak dlaczego nikt nie forsuje Lenczyka? Czyzby dlatego, że się z nikim nie pired… i mówi co myśli?

  11. resovianis

    21 czerwca 2012 at 16:42

    Panie Michale a co Pan powie na takie nazwisko? Thomas Tuchel. Dla mnie kandydat idealny.

  12. seba.91

    21 czerwca 2012 at 17:22

    Kogo wielkiego trenował Klinsman przed przejęciem kadry niemieckiej. Kogo trenował Guardiola? Też mogli mu powiedzieć – najpierw coś zdobądź z Gijonem, potem z Valencią a potem możesz przyjść do nas z CV…
    Z całym szacunkiem, ale mógłby chociaż po 2 latach wchodzenia Smudzie tam gdzie tylko się da dać sobie spokój sugerowania innym trenerom co mają robić.
    Pozdrawiam.

  13. wiktorek.pl

    21 czerwca 2012 at 17:33

    Moim zdaniem Orest Lenczyk nie powinien być zbytnio brany pod uwagę. Jeśli gdzie niegdzie przystawi się ucho to jego współpracownicy i sami piłkarze twierdzą, że drużyny Lenczyka opierają się na świetnym przygotowaniu fizycznym. W reprezentacji z wiadomych względów nie będzie mógł przygotować nas pod tym względem. Taktycznie natomiast jest ponoć dosyć „rzadki” jak to się mawia, a robotę odwalają za niego asystenci.

  14. pepegt

    21 czerwca 2012 at 17:55

    A nie wiadomo czy zarząd Ruchu w ogóle zdecyduje się puścić Fornalika …
    to samo z Lenczykiem . ale wspomniany przez was Magath dałby radę , jednak nie wiem jak z jego ego tak jak było podczas jego pracy w Schalke … i jeszcze jedno nazwisko przez jednego tutaj przytoczone – Michniewicz . Chyba przed Benhakerem miał być , to jeden z spotkanych ludzi na ulicy powiedział tak -” nie życzę mu źle , ale dobrze też nie wróżę „. Wtedy się nie udało , to może teraz ?

  15. Gość: rotfllolen, adpk33.neoplus.adsl.tpnet.pl

    21 czerwca 2012 at 18:06

    Problem w tym,że gdybyśmy zatrudnili takiego Hitzfelda to cała kadra mówiła by po niemiecku, a polski pojawiałby sie tylko w kuluarach 😉

  16. pol_michal

    21 czerwca 2012 at 18:09

    Z ostatniej chwili: zgłosił się Berti Vogts, trener mistrzów Europy z 1996, od 4 lat selekcjoner Azebejdżanu i to między nim a Fornalikiem ma wybrać PZPN. Moim zdanie trzeba czekać do końca Euro i samemu uderzyć do wybranych trenerów, nie czakając aż sami przyślą ofertę. Może np Holandia zwolni Berta Marwijka?

  17. matim23

    21 czerwca 2012 at 18:12

    Nie wiem czy kogokolwiek na tym forum interesują w miarę sensowne argumenty, aczkolwiek na hasło że Waldemar Fornalik to najlepsza polska opcja argumentowana m.in. hasłami ‚Nowak mnie nie podnieca, ma tylko język i tyle’. Przedstawię zatem kilka argumentów które w mojej opinii demonstrują niezaprzeczalną wyższość Nowaka nad Fornalikiem. Podkreślam, ze każdy ma prawo się nie zgodzić.
    1. Fornalik jest trenerem mającym 49 lat i puste CV. Nigdy nic nie wygrał. Jak słusznie ktoś napisał na tym forum, czy musimy ulegać stereotypowi podpowiadającemu, że na Prezydenta kandydat musi mieć 35 lat, a selekcjonera – 60? Nowak wygrał MLS Cup – znacznie trudniejsze rozgrywki w znacznie trudniejszej lidze, o wyższym poziomie niż Puchar Polski w finale którego [decydujący mecz] Ruch Fornalika został zmieciony przez Legię Skorży.
    2. Piotr Nowak jako były członek sztabu szkoleniowego kadr młodzieżowych i 1 reprezentacji USA ma doświadczenie w pracy z zawodnikami, których widuje raz na 4-6 tygodni. Fornalik takiego doświadczenia nie ma. Podniecacie się zawrotną liczbą 26 goli strzelonych po stałych fragmentach gry przez Ruch – to jest ewidentny casus Śląska Wrocław i Lenczyka z pierwszych 15 miesięcy. Ruch tak jak Śląsk stałymi fragmentami wygrywał mecze, ale tylko dlatego, że w drużynie pełnej rzemieślników istniały 2-3 schematy mozolnie wypracowywane na treningach dzień w dzień przez kilka miesięcy i co najmniej 2 obozy przygotowawcze. Fornalik w Reprezentacji nigdy nie będzie miał komfortu pracy z piłkarzami dzień w dzień przez 2 miesiące.
    3. Fornalik nie pracował w żadnym klubie, który personalnie odpowiadałby układowi sił w polskie reprezentacji – tj. z dwoma-trzema piłkarzami wyraźnie wybijającymi się ponad resztę, dla których trzeba znaleźć należyte zastosowanie. W Ruchu bowiem Piech i Jankowski mimo wszystko niewiele wyprzedzali resztę składu. Natomiast Piotr Nowak pracował z L. Donovanem chociażby i wie, jak ustawia się skład pod najlepszych piłkarzy.

    4. Jesteś tak dobrym trenerem, jak Twoje ostatnie sukcesy – okej, tutaj wygrywa Fornalik, bo jak ktoś dość ‚januszowo przytoczył’ Philadelphia miała tylko 0,28 jako odsetek zwycięstw. Jednakże dla ludzi niezorientowanych w zasadach działania MLS polecam lekturę zasad jej funkcjonowania – tutaj nie grają budżety i transfery, tutaj władze ligi mają władzę większą nawet niż w NBA czy NFL, bo mają wydatny wpływ na składy drużyny tak, aby liga miała możliwie najrówniejszą formę i mogą nawet przenieść piłkarza z jednej do drugiej drużyny jeśli uznają, że liga staje się za mało konkurencyjna. Prawda jest taka, że Philly była sukcesywnie osłabiana przez ostatnie sezony, ma jeden z najmłodszych składów w MLS i trudno było od niej wymagać dużego odsetka zwycięstw w minionej edycji. Natomiast poważnie poddawałbym w wątpliwość wartość medalu MP dla Ruchu Chorzów w Ekstraklasie, w której doświadczeniem ligowym można wiele wygrać i taką ekipę miał Waldemar – ligowych wyjadaczy. Polscy reprezentanci wyjadaczami międzynarodowych boisk nie są, trudno liczyć na ich wyuczone triki.

  18. Gość: , 89-70-65-112.dynamic.chello.pl

    21 czerwca 2012 at 18:20

    Fornalik ok

  19. matim23

    21 czerwca 2012 at 18:22

    5. Właśnie, młodość. Tak bardzo wszyscy apelujemy o to, by do kadry włączać młodych, na forach pojawiają się nazwiska: Krychowiak, Salamon, Wolski, Borysiuk, Kosecki. Ja sam jestem gorącym zwolennikiem wpuszczania ich coraz szybciej. Niemniej jednak logicznie: kto z obu Panów ma większe doświadczenie we wprowadzaniu młodych do gry? Były trener młodzieżówek czy trener, za ktorego do składu wszedł jeden Jankowski [Artur Sobiech i Maciej Sadlok, uprzedzę komentarze, byli w składzie Ruchu PRZED Fornalikiem]?

    6. Wiem, że to mało sprawdzony argument, aczkolwiek porównując kariery obu panów jako piłkarzy, bez dwóch zdań widać karierę DOBREGO EUROPEJSKIEGO ROZGRYWAJĄCEGO ws. przecietnego ligowca. Dziwi mnie to, że nie jest to prezentowane w żadnym artykule nt. Nowaka – przecież tak bardzo cierpimy na brak klasowego playmakera, zatrudniamy Frankowskiego żeby szeptał na ucho napastnikom, czemu Nowak nie może przy okazji podpowiadać Salamonowi i Krychowiakowi? + ogranie międzynarodowe, ludzie, Fornalik nie ma żadnego doświadczenia międzynarodowego.

    7. Mentalność. Tak strasznie jęczymy, że nasi nie mają mentalności killerów, zwycięzców, że pękają psychicznie. Gdzie, powiedzcie sami, gdzie można bardziej przesiąknąć mentalnością ‚impossible is nothing’ [której najwyraźniej nam na euro zabrakło] niż w USA?

    Słowem: 7:0 dla Nowaka wg mnie.

  20. lecho_himself

    21 czerwca 2012 at 18:38

    Skoro zgłosił się Vogts, to ja mam rozwiązanie idealne:

    Berti głównym trenerem, Fornalik asystentem. Po MŚ 2014 zmiana. Zróbmy to wreszcie jak ludzie, z ciągłością, z pomysłem. Mamy i odpowiedni pomysł, i warunki. Vogts to warsztatowiec, taktyk, tiki-taki z nim Polska grać nie będzie, ale i się nie skompromituje. A jeśli nie on, to jakiś inny zagraniczny szkoleniowiec z „polskim”, szykowanym następcą. Byleby to była decyzja długofalowa.

  21. lecho_himself

    21 czerwca 2012 at 18:40

    A co do Nowaka to warto wziąć pod uwagę to że mimo wszystko amerykańska a europejska piłka to przepaść jeśli chodzi o presję, ciężar gatunkowy, ale także – a może przede wszystkim – klasę rywali, bo najlepsi z Europy jeżdżą tam na emeryturę, a i tak dominują.

  22. tacx

    21 czerwca 2012 at 19:06

    Tia… Stevens a jako asystenta weźmie sobie hajtę :-))). Wybór trenera to kabaret w tym kraju. Sytuacja wygląda po prostu tak ze oferty z zagranicy to oferty trenerów stojących jedną nogą nad trenerskim grobem. krajowi są bez doświadczenia a Kasperczak zalicza się bardziej do tych grobowych bo dla niego światowy futbol skończył sie 10 lat temu. Dla Vogtsa 15 lat temu. być moze jest po prostu tak jak powiedział Danny Mills po meczu z Grecją BBC że Polska ma 3-4 piłkarzy na poziomie międzynarodowym a reszta to wyrobnicy. Wypowiedź człowieka z boku potwierdza niestety myśl kołacząca sie Polakom po głowach w tak okrutny sposób ze nie chcą w nią nawet wierzyć. Konsekwencją tej smutnej konstatacji jest fakt że zaden trener z nazwiskiem nie chce tu po prostu przyjść. Papiery składają ludzie którzy dawno z obiegu wypadli. Benhakeer też się do nich niestety zaliczał i obawiam się ze nie mozemy liczyć na nic więcej w tej chwili. przy tym związku, przy tym stanie polskiej piłki nie ma nawet chyba potrzeby ściągania tu Mourinho bo podobnie jak Mills utwierdziłby nas tylko w tej straszliwej prawdzie o tym że po prostu z g..a bata nie ukręcisz. a tak mozemy jeszcze żyć złudzeniami 😉

  23. dd0

    21 czerwca 2012 at 19:08

    Stwierdziłem, że muszę zareagować. Gdyby na początku lat 70tych PZPN podzielał obecne myślenie pana Pola, nidgy nie doczekalibyśmy się złotej epoki polskiej piłki i oszałamiających sukcesów legendarnych trenerów jak Kazimierz Górski czy Antoni Piechniczek. Co do tego można być pewnym – czemu? Bo zagraniczni trenerzy, którzy coś osiągneli, zrobili to z utalentowanymi zawodnikami, a nie przeciętnymi. Gdy ci sami trenerzy trenują przeciętne drużyny, osiągają przeciętne rezultaty. To prosta reguła i statystyka. Jednak w Polsce wciąż jest na pęczki takich, którzy łudzą się, że przyjdzie taki Guardiola i nasze chłopaki będą grali jak FC Barcelona – albo i lepiej. Co 2 lata w Polsce jest ten sam festiwal naiwności. Proszę bardzo, ile jest przykładów, by jakaś przeciętna piłkarsko drużyna osiągnęła duży sukces pod wodzą zagranicznego trenera? Ja znam tylko jeden – to rok 2004 kiedy Grecy zostali mistrzami Europy pod wodzą Otto Rehhagela. Grecy wygrali dzięki bardzo nietypowej taktyce i silnej zespołowości. Jednak my wiemy, że nie chcemy grać takiego samego futbolu co Grecy, nikt nie chce, więc ten schemat pozostaje nie do powtórzenia, a sam przykład staje się wyjątkiem potwierdzającym regułę. Dużo osiągnął też Hiddink, prawdziwy geniusz trenerski, który w 2008 z Rosją doszedł do półfinałów. Ale pytanie czy by tam doszedł, gdyby wcześniej nie grał przeciwko ojczystej Holandii, której styl znał lepiej niż doskonale. I jeszcze jedno – tamta drużyna Rosjan była silniejsza niż nasz obecny polski potencjał. No i Hiddink, Mourinho, Guardiola etc – goście tej klasy są całkowicie poza zasięgiem. Czas zejść na ziemię.
    Więc po pierwsze przestańmy się łudzić i odstawiać wiernopoddańczość popularnym „magicznym” nazwiskom zagraniczncyh trenerów. Śmiech mnie ogarnia jak słyszę, że trenerem powinien być ktoś otrzaskany w europejskich pucharach itd. Jasne, jak się ma do dyspozycji Barcelonę albo budżet roczny liczony w setkach milionów euro, to można zaszaleć i kolekcjonować tytuły. Bo tak to chyba tylko jeden jedyny Bielsa może powiedzieć, że ze swoim przeciętnym Athletic Bilbao zawojował Europę. Ale i to można zbić, bo dla Basków Argentyńczyk jest krewniakiem, jak dla nas np Czech – podobne podejście do futbolu i podobna południowa mentalność. To nie to samo co przyjście Benhakkera. Ten nigdy tak naprawdę nie zbudował zespołu z polskich piłkarzy, i niestety poza jego cechami osobistymi, obwiniam gł bariery kulturowe. Za to lubił pouczać PZPN co nie było jego rolą. Mało to profesjonalne. Przykłady Irlandii z Trapatonim, Rosji z Advocaatem, Anglii z Capello też dobitnie pokazują, że obcy trener to niekoniecznie wielkie sukcesy.
    Dlatego najrozsądniej będzie stawiać na polskich trenerów – zawsze. Tylko w ten sposób doczekamy się godnego następcy Górskiego. To, że polscy trenerzy nie osiągają sukcesów w europejskich pucharach to nie dlatego, że są tacy słabi (choć mniej otrzaskani na pewno), ale dlatego, że grają słabymi drużynami. No ale dla niektórych to najwyraźniej dowód ich ubogich talentów trenerskich. Żałosne myślenie. Pod tym względem popieram beton z PZPN by wybrali jakiegoś Polaka, bo właściwie tylko z kadrą moga osiągnąć jakiś większy sukces. Jeszcze dygresja – to właśnie poprzednie sukcesy polskich trenerów z lat 80tych sprawiły, że wielu z nich miało wzięcie za granicą gdzie pomogli budować futbol – tak było np w Grecji. Dziś to Grecy nam pokazują jak się gra w piłkę, a nawet Cypryjczycy.

  24. tacx

    21 czerwca 2012 at 19:15

    @pepegt
    Magath zdaje się kiedyś za czasów pracy w VFB powiedział ze nie chce żadnego Polaka w klubie wiec wątpie czy chciałby ich całą drużynę 😉

  25. lecho_himself

    21 czerwca 2012 at 19:28

    dd0, cały problem polega na tym, że od lat 70-tych światowa piłka poszła do przodu, a polska myśl szkoleniowa niekoniecznie 🙂 Aby się o tym przekonać wystarczy spojrzeć jak grają nasi ligowcy. Widzisz w polskiej lidze jakiś zespół, który Cię zachwycił taktycznie, wybił się ponad przeciętność, pokazał coś czego nie było? Ja też nie.

  26. dd0

    21 czerwca 2012 at 19:43

    Jeśli bawimy się w nazwiska, to ja mam jedno istotne zastrzeżenie wobec pana Fornalika – w meczach o stawkę z Legią (w lidze i w finale PP) jego Ruch był łatwym kąskiem. Miałem wrażenie, że w takich meczach o stawkę Fornalik jest zbyt asekurancki niczym Smuda, to by oznaczało przejście z deszczu pod rynnę. Więc jak nie on, to Kasperczak, albo może Jacek Zieliński niedawno prowadzący Polonię Warszawa (jeśli to nie jest jakaś spalona kandydatura – ja patrzę tylko na wyniki). Zieliński to twardziel, i tak jak Fornalik wie jak wycisnąć wszystko z polskich graczy. Do tego potrafi wygrywać niejako z marszu po przejęciu drużyny. Martwi jednak że stosuje niekiedy kiepski styl np gdy na wiosnę grał przeciw Legii, Polonia grała na przeszkadzanie. Wprawdzie ugrał co chciał, ale z kadrą nie mógłby tak grać.

    Natomiast wszelkie zagraniczne, w tym zwł. niemieckie propozycje są po prostu niczym nie poparte, jedynie przymiotnikiem „zagraniczny”, albo „niemiecki”, co ma jak rozumiem rzucać polskimi trenerami i publiką na kolana. Mną to nie rzuca, wręcz przeciwnie – uważam że są słabe. Taki np. Berti Vogts, mistrz Europy 1996 się zgłosił – no świetnie, ale najpierw może wyjaśnijmy njak to się stało, że taki utytułowany trener już tych swoich Niemców nie prowadzi. Następnie ustalmy czy osiągnął jakiś sukces z Azerbejdżanem? Czy z nimi też został mistrzem jka wcześniej z Niemcami, i jak Polakom się marzy? Nie. To może choć zakwalifikował się do Euro 2012? Ojej, też nie. Żadnego cudu nie było, nazwisko nie pomogło, niemiecka myśl szkoleniowa nie popisała się. Więc skąd pomysł, że gdy przejmie polską drużynę miałby osiągnąć więcej niż Smuda, albo ktokolwiek z Polaków? Czekam na argumenty, choć jeden, który będzie rzeczowy a nie tanim populizmem w stylu „bo to sam wielki Berti Vogts”.

  27. dd0

    21 czerwca 2012 at 19:53

    @lecho_himself
    No właśnie ja próbowałem wytłumaczyć, że trzeba odróżnić umiejętności trenerskie od realiów pracy w klubie. To jakimi graczami dysponuje trener i co oni potrafią zależy od sytuacji ligi i klubów, nie ma to wiele wspólnego z umiejętnościami trenerskimi. Polska liga i polskie kluby to pod względem organizacyjnym, finansowym i sportowym wielka nędza. A właśnie Grecy czegoś się od Polaków nauczyli – jak grać w piłkę. Gdyby uczyli się również jak prowadzić kluby i ligę dziś byliby dokładnie tam gdzie i my, ale oni uczyli się tylko samej gry w piłkę i dziś tacy Grecy są o kilka długości przed nami. To najlepszy komentarz do rzeczywistości.

  28. lecho_himself

    21 czerwca 2012 at 20:04

    Jeśli Twoim argumentem przeciwko Vogtsowi jest to, że nie awansował do Euro z Azerbejdżanem, to ja przepraszam :)) Choć fakt, że trochę się zakurzył na międzynarodowym rynku.

    Tym bardziej jeśli odróżniasz specyfikę pracy w klubie od pracy w reprezentacji to nie widzę polskiego trenera, który byłby na tyle dobrym taktykiem i motywatorem, żeby osiągnąć coś z reprezentacją. Grecy kilka długości przed nami? A to dobre, uśmiałem się szczerze 🙂

  29. dd0

    21 czerwca 2012 at 20:22

    @lecho_himself
    jeszcze raz proszę o jakiś rzeczowy argument, a nie teksty w stylu ” nie widzę polskiego trenera, który byłby na tyle dobrym taktykiem i motywatorem, żeby osiągnąć coś z reprezentacją.” Konkretnie – czego im brakuje i oczywiście odpowiedź uzasadnij 🙂

  30. ppiotrekk1990

    21 czerwca 2012 at 20:26

    Lenczyk się nie nadaje. Nie dość, że ma ciężki charakter (Smuda to przy nim jest misio), to jeszcze jego umiejętności nie powalają. Zerowy kontakt z drużyną (słynna już sytuacja jak to Mila dzwoni do telewizji pytać trenera o trening), a sam trener w ciągu ponad 30 lat kariery zdobył 2 razy mistrza Polski, 2 razy był drugi i 2 razy trzeci. Strasznie mało jak na 30 lat kariery trenerskiej. Dajmy szanse komuś z zagranicy. Nasi piłkarze reprezentacyjni w większości grają poza Polską i nie będą mieli problemów, żeby się dogadać. I wreszcie do minimum będzie ograniczone kolesiostwo typu: Boruc nie jedzie, bo ja go nie lubię, a Sobiech jedzie bo to mój przydupas.

  31. lecho_himself

    21 czerwca 2012 at 21:39

    dd0 –> czego im brakuje? Okej, po kolei:

    – umiejętności pracy z drużyną pod presją czasu
    – umiejętności pracy z drużyną pod presją wyniku
    – spora część ma braki warsztatowe bądź warsztat z poprzedniej epoki
    – niemalże absolutny brak kontaktu z europejską piłką, piłkarzami i drużynami, bo przecież wycieczki do Azerbejdżanu i na Cypr z eliminacjami LM to nie to samo, co regularna gra
    – odwagi i niekonwencjonalności taktycznej, generalnie uprawiania taktyki innej, niż rosłe chłopaki w obronie, stałe fragmenty i długie piłki (to nie reguła, ale wiele naszych drużyn tak właśnie gra)

  32. kryster

    22 czerwca 2012 at 00:13

    Panie Waldku naprawdę – niech Pan tego gówna nie bierze bez względu na to co powie hanys Piechniczek. Nasz ukochany Gerard Cieślik powiedziałby – Waldek niy bier tego szajsu!!!!!!!!!!!!

  33. Gość: nilton, cdb58.neoplus.adsl.tpnet.pl

    22 czerwca 2012 at 01:05

    Zlituj sie Michale – Mihajlovic,Stevens,Van Marwijk,Rangnick. A czemu nie Zagalo albo Beckenbauer ? Jak tamci maja osiągnięcia to tych dwóch ma mega- osiągnięcia. Trener z zagranicy i trener z zagranicy, a czemu nie trener z wielkimi jajami ? Van Gaal byłby jak znalazł ( Luca Toni potwierdzi ).Albo czemu nie znawca astrologii Domenech ? Przeca znając skłonności naszych piłkarzy do grzania ławek z zagranicznych klubach przydałby sie ktoś kto o ich aktualnej formie potrafiłby sie z gwiazd dowiadywać. A może Bora Milutinović ? Tyle egzotycznych państw prowadził to może i taką bananówą republikę jak Polska by się objąć zgodził.

  34. Gość: lupo, dynamic-78-10-120-53.ssp.dialog.net.pl

    22 czerwca 2012 at 02:00

    Mądrzycie się tutaj wszyscy co niemiara…Michał Pol także…Tylko,że Wy wszyscy i Pan Michał nigdy nie weźmiecie odpowiedzialności za jakąkolwiek decyzję!Nieważne,czy będzie to polski trener,czy zagraniczny,jak przerżnie eliminacje do MŚ,znowu będziecie wieszać na nim psy,tak,jak wieszacie je teraz na Smudzie…A przecież akurat Smuda został wybrany przez aklamację kibicowskich znawców i panów dziennikarzy,został wręcz narzucony…I co? I g…..no! Teraz macie następne koncepcje…Brak konsekwencji w realizacji wyboru,to nasza narodowa cecha! A może zamiast rzeźbić w łajnie,trzeba zastosować wariant duński i zostawić Smudę na te eliminacje,niech spróbuje naprawić to,co idealnie spieprzył?Bo wbrew temu co on mówi oficjalnie,doskonale zdaje sobie sprawę z tego co,gdzie i z kim spieprzył!A materiał zna jak nikt i nikt inny,innego materiału ludzkiego,poza kilkoma korektami nie dostanie!Chyba,że wybierzecie trenera,który zagwarantuje do końca roku 9 punktów w eliminacjach…Już to widzę!Ale trzymam za Was wszystkich kciuki,za Pana Michała i jego koncepcje tez!

  35. Gość: Arcatera, aanc204.neoplus.adsl.tpnet.pl

    22 czerwca 2012 at 09:15

    Michał Pol to w ogóle dla mnie ewenement dziennikarski w tym kraju, opierający swoją wiedzę sportową na twitterze i wirtualnej polsce. Ale nie o tym. Przybyłem, zobaczyłem i wróciłem zawiedziony jak zwykle. Dla mnie tak naprawdę nie ma dobrej kandydatury i to nieważne czy trenerem będzie Polak czy obcokrajowiec. Z gówna bata nie ukręcisz jak słusznie zauważył jeden z blogerów i tyle. Żeby cokolwiek osiągnąć z naszymi patałachami trzeba się najpierw tych patałachów po prostu pozbyć. Zostawić 2-3 mających jako takie umiejętności (piszę jako takie, bo nie do końca rozumiem ochy i achy nad trójką z Dortmundu-są dobrzy a nawet bardzo dobrzy ale TYLKO w systemie Borussi, w kadrze dostosowują swoją grę do reszty naszej drużyny), uzupełnić młodymi typu Wolski, Żyro i próbować ich jeszcze czegoś nauczyć póki są młodzi. Sukcesów i tak nie mamy, nawet żenująco słaba grupa okazuje się dla nas grupą śmierci więc jak przez kilka lat nie będzie Polaków na dużej imprezie płakał nie będę. Zasiać ziarno młodymi i oswajać ich z grą na poziomie międzynarodowym, to według mnie jedyny sposób na zebranie plonów w przyszłości. Po takich decyzjach można się dopiero zastanawiać jaki trener podołałby zadaniu zbudowania w dosłownym tego słowa znaczeniu a nie modyfikacji jak to się działo do tej pory Reprezentacji Polski wartej Polaków. Niestety jak zwykle polskie myślenie bierze górę nad rozsądkiem i znowu za kilka miesięcy będzie płacz

  36. vonguzoff

    22 czerwca 2012 at 11:04

    Ja postawiłbym na duet Probierz-Wałdoch, albo Fornalik-Wałdoch, ewentualnie Probierz-Fornalik.

  37. Gość: xyz, unregister124193223077.c193.msk.pl

    23 czerwca 2012 at 00:49

    Dlaczego nie Lenczyk:
    – zaawansowany wiek (70 lat),
    – dopiero co zdobył mistrzostwo ze Śląskiem i teraz będzie batalia pt. kolejny Mistrz Polski odpada z el. LM 😉
    – Lenczyk nigdy nie pracował za granicą.

Zostaw odpowiedź