I po Euro 2012…

Oto ostatni vlog jaki nagrałem na Euro 2012. Pokazuje drogę na ostatni mecz turnieju rozegrany w Polsce półfinał Niemcy – Włochy (i przy okazji zarazem najlepszy mecz całego turnieju, bo finał był kapitalny tylko do zejścia Thiago Motty, w świetnym meczu Włochy – Anglia nie padły zaś gole) oraz biuro prasowe od kulis, i wierzcie mi, że było to najlepsze biuro prasowe w jakim przyszło mi pracować od 1996 roku (choć chyba także i najbardziej kaloryczne…

Jak widzieliście oficer prasowy nie pozwolił mi pogadać z wolontariuszką, bo trzeba wystąpić o specjalną zgodę. Dopiero po meczu mogłem bez żadnych problemów pogadać z dwójką przesympatycznych wolontariuszy o ich pracy, którą wspominają jako fantastyczną przygodę życia i już planują wyjazd na mundial w Brazylii w 2014 roku czy mistrzostwa Europy we Francji w 2016. Wklejam dla wszystkich tych, którzy chcieliby pójść ich śladem, a zapewniają, że warrrrto!

Euro 2012 wypadło pod każdym względem absolutnie fantastycznie! Pod względem sportowym był to najlepszy turniej jaki widziałem na żywo, a byłem dotąd na na Euro ’96, 2000, 2004 i 2008 (choć najlepszym spotkaniem jakie widziałem pozostanie mecz Holandia – Czechy na Estádio Municipal de Aveiro, w którym Pomarańczowi prowadzili po 20 minutach 2:0, ale ostatecznie przegrali 2:3). Tu nie było nudnych meczów. Jedyna dwa jakie zakończyły się bezbramkowym remisem – Włochy – Anglia i Hiszpania – Portugalia należały do najlepszych. Podało mnóstwo goli, rozegrało mnóstwo dramatów, z których największy (i nie twierdze tak jako Polak, ale fan futbolu) w meczu otwarcia Euro 2012, w którym było wszystko: dominacja Polaków i piękny gol Roberta Lewandowskiego, euforia gospodarzy zakończona nagłym zwrotem o 180 stopni, czerwona kartka dla Greków, wyrzucenie Wojtka Szczęsnego i obroniony karny przez rezerwowego Przemka Tytonia, świetne, pokerowe zmiany trenera rywali, Fernando Santosa – wprowadzony przez niego Dimitris Salpingidis wyrównał, zdobył karnego i strzelił gola po minimalnym spalonym. Słowem, mecz, w którym było niebo, piekło i czyściec remisu…

Turniej nie miał jednego bohatera, jeśli już szukać takiego to bohaterem zbiorowym musimy uznać Hiszpanów, którzy uśpili nas nudną, ale przeraźliwie skuteczną tiki-taką, by dopiero w finale włączyć turbo doładowanie. Patrząc na to jak La Roja poradziła sobie bez Carlesa Puyola, Davida Villi, Fernando Llorente czy Roberto Soldado, patrząc kto zdobył gol w finale w Kijowie – trzech facetów, którzy na mundialu w RPA nawet się nie ocierali o kadrę, wreszcie patrząc w jakim stylu hiszpańskie dzieciaki wygrywają mistrzostwa Europu do lat 19 i 21, musimy się przygotować na to, że futbol jeszcze przez jakiś czas pozostanie prostą grą, w której za piłką będzie uganiać się 22 facetów (albo 21, jeśli to Włosi), a na końcu zawsze będą zwyciężać Hiszpanie…  Ale też zapamiętamy Euro 2012 dzięki takim herosom jak mistrz Andrea Pirlo, Andrij Szewczenko, którego gole ze Szwecją dały Ukraińcom tę euforię, jakiej nam nie dane było przeżyć – euforię zwycięstwa, Cristiano Ronaldo, który udowodnił niedowiarkom, że potrafi grać dla reprezentacji równie fenomenalnie jak w Realu Madryt, wywiódł Portugalie z grupy śmierci i wprowadził do półfinału, wreszcie Mario Balotelli, który nie tylko rozśmieszał na treningach chorągiewką czy w meczu gdy zawiesił się pod bramką Ikera Casillasa w pierwszym meczu, ale strzelił Niemcom kluczowe dwa gole, a potem niknąć w ramionach łkającej przybranej mamy pozwolił nam przeżyć najbardziej wzruszający moment Euro 2012…

Turniej zapamiętam też jako niezwykle czysty, bez brutalnych fauli i jako niezwykle dobrze sędziowany, z jedną tylko spektakularna wpadką. W porównaniu z Euro 2008 (i nie mówię tylko o Howardzie Webb’ie) czy mundialem w RPA, gdzie gole padały z kosmicznych spalonych i nie uznawano prawidłowych goli, postęp niesamowity. Pod względem poza sportowym wielkim wygranym Euro 2012 jesteśmy zaś… my, Polacy! Perfekcyjną organizację turnieju wymogła na nas UEFA, ale pod względem atmosfery turnieju, doskonałości stadionów, gościnności wobec stacjonujących u nas drużyn, radości tętniących życiem stref kibica – wymietliśmy i możemy być z siebie dumni!

Szkoda, że tak szybko się skończyło… Mogło by jeszcze potrwać…

16 komentarzy

  1. his_dudeness

    2 lipca 2012 at 15:50

    „czy Roberto Solda”

    Roberto who ?

  2. mikolajdymek

    2 lipca 2012 at 15:53

    Organizujmy Mundial za jakieś 20 lat skoro było tak dobrze. Nic nam nie zaszkodzi stanąć w szranki z innymi państwami. A nuż, widelec się uda.

    mikolajdymek.blox.pl/2012/07/Zycie-po-Euro.html

  3. pol_michal

    2 lipca 2012 at 15:54

    @his_dudeness
    do – oczywiście – nie wiem dlaczego wycięło…

  4. Gość: Hanki90, host-89-230-134-116.inowroclaw.mm.pl

    2 lipca 2012 at 16:14

    Było minęło czas na porządki w PZPN-ie

  5. Gość: http: hankisport.bloog.pl , host-89-230-134-116.inowroclaw.mm.pl

    2 lipca 2012 at 16:16

    Zgadzam się z Panem moim ulubionym meczem również do tej pory pozostało starcie Czechy-Holandia z 2004 roku

  6. teos_hd

    2 lipca 2012 at 17:07

    Jestem w stanie zgodzic sie, ze faza grupowa mistrzostw stala na bardzo wysokim poziomie. Faza pucharowa natomiast bardzo rozczarowala. Wszystkie zespoly myslaly najpierw o obronie (Niemcow w meczu z Grekami nie licze, bo roznica w umiejetnosciach zawodnikow byla kolosalna i Niemcy mogli sobie pozwolic na chwile szalenstwa) i kiedy ktorys zespol tracil bramke to wlasciwie godzil sie juz z porazka.

  7. piter737

    2 lipca 2012 at 18:03

    Dobrze, że ktoś zauważył wysoki poziom sędziowania. Tak naprawdę na 31 meczów 4 wyraźne błedy(niepodyktowane karne dla Greków z Rosją, Danii z Niemcami i finale oraz ta sytuacja z Anglia-Ukraina). Człowiek będzie człowiekiem i nie może być nieomylny, ale jest lepiej niż kiedykolwiek. Przy okazji zapraszam na bloga, na którym już niedługo kolejne części podsumowania tego turnieju: parszywajedenastka.bloog.pl/ . Pozdrawiam.

  8. adasiks

    2 lipca 2012 at 22:42

    I co Panie Michale koniec samczych igrzysk czas na dni cipki ??
    :):):)

  9. tacx

    3 lipca 2012 at 06:11

    Panie Michale… Myślałem ze choc Pan wyłamie się z tej propagandy sukcesu. Nikt nie zaprzecza ze impreza była dobra tylko nie przesadzajmy. To tylko sport. Ateny mały niezłe igrzyska i dziś z Greków śmieją się na całym świecie. Anglicy ju żałują kosztów jakie wydali na Olimpiadę bo okazuje się ze zaczynają w tym gonić Chinczyków. To tylko sukces organizacyjny który zdaje się dla nas polega na tym że chodzimy z gębą jak banany tylko dlatego że nie było kompromitacji a szacowni europejczycy poklepują nas po plecach.
    Tymczasem w ciagu tego miesiaca nic tak naprawdę w tym kraju się nie zmieniło. Dalej jesteśmy jednymi z biedniejszych krajów UE, z niskim pkb na głowę, z fatalną służbą zdrowia, z rozwarstwieniem społecznym (myślę że dziennikarze ze swiata zmieniliby trochę zdanie widząc popegerowską wioskę lub prowincjonalne miasteczko na Pomorzu – Polska to nie tylko krak, Poznań czy Wawa). Dalej jesteśmy krajem taniej siły roboczej eksportowanej w dodatku na zachód bo tu nic nie ma do roboty. Generalnie nic przez ten miesiac sie nei zmieniło co dawałoby podstawy do piania nad jakimś gigantycznym sukcesem. Zareczam Panu ze za 2-3 mc nikt nie będzie o tym Euro pamiętał a prawdziwy obraz Polski i Polaków jest jednak mniej słodki niż ten oglądany z perspektywy pięknych stadionów i strefy kibica. To Euro to było po prostu lukrowanie zakalca.

  10. qpgg

    3 lipca 2012 at 08:42

    No bez przesady, zdarzyły się piłkarskie gnioty, np. nudny jak flaki z olejem Hiszpania – Francja.

  11. Gość: Przemek, 213.156.122.6*

    3 lipca 2012 at 09:35

    Panie Michale jest pan absolutnie najgorszym operatorem kamery na swiecie…. ale tez moim ulubionym. Dzieki za pokazanie tego swieta od srodka!

  12. Gość: Morientes, unregister124193223077.c193.msk.pl

    3 lipca 2012 at 09:38

    ,,Oficer prasowy” – panie Michale, proszę nie stosować durnych kalek językowych z angielskiego. Oficerzy to są w służbach mundurowych…

    Odnośnie pana felietonu ,,Wszyscy święci Hiszpanie” – w pierwszym składzie mistrzów gra 4 graczy Realu, więc mówienie o dominacji FCB jest przesadą. Do tego Alba, Silva, Mata wyszkoleni przez Valencię etc.

    Proszę o zestawienie, którzy hiszpańscy gracze zdobyli wszystkie trzy tytuły (dwa ME i MŚ), tzn. pionków Valdesa i Reinę można pominąć 😉

  13. pol_michal

    3 lipca 2012 at 09:55

    @Morientes
    Jordi Alba to absolwent La Masii. Odszedł mają 15 lat i jak widać jego zrozumienie z Iniestą czy Pedro nie biorą się znikąd. Juan Mata akurat to produkt szkółki Realu, tylko tam nie ma miejsca dla wychowanków, ostatnim który przebił się do 1. zespołu był… Iker Casillas;)

  14. pol_michal

    3 lipca 2012 at 09:57

    @tacx
    Ale czyż Euro miało być lekiem na wszystko, to że jesteśmy tanią siłą roboczą? Też bym chciał zarabiać jak koledzy z Niemiec czy Francji. Ale cieszę się z tego co Euro dało – dróg, terminali, stadionów, których bez turnieju by nie było…

  15. pol_michal

    3 lipca 2012 at 09:58

    @Przemek
    Sorry, ale jak widać zawsze w biegu… tu po bilet. Thx za wyrozumiałość:)

  16. pol_michal

    3 lipca 2012 at 10:00

    @mikolajdymek
    Błagam nie przesadzajmy! Mundial w PL? Przecież Euro 2012 załatwił nam Hrihorij Surkis! Jak przekonamy działaczy FIFA bez ropy czy gazu – dostają tylko mocarstwa jak Brazylia, Rosja, roponośny Katar. Nawet Anglia i USA z Obamą okazali się za krótcy…

Zostaw odpowiedź