Dylematy Fornalika: system, kapitan, bramkarz

Byłem przeciwny wyborowi Waldemara Fornalika na selekcjonera reprezentacji. Ale głównie z powodu okoliczności wyboru, a nie samej postaci trenera, kto wie, może nawet najlepszej z polskich kandydatur, a przynajmniej wzbudzającego szacunek. Niestety niczym grzech pierworodny spada na niego to, że wymyślił go sobie demiurg polskiego futbolu, Antonii Piechniczek i przeforsował, nie oglądając się na żądne tam konkursy ofert, poważne rozmowy z zainteresowanymi kandydatami na temat ich wizji kadry i gry w trudnej grupie mundialowych eliminacji. Nie dano żadnej szansy Piotrowi Nowakowi, Henrykowi Kasperczakowi czy kto by tam jeszcze chciał, wrzucono na medialny rynek papierowe kandydatury Jacka Zielińskiego, który wcale nie chciał tej fuchy i Jerzego Engela. Nie wspominam już o dogmacie, że trener musi być Polakiem, co uniemożliwiło przekazanie reprezentacji po prostu najlepszemu dostępnemu fachowcowi na rynku, na jakiego byłoby nas stać. Gdyby Piechniczek wymyślił, że selekcjonerem zostanie np. Adam Nawałka, to w środę z Estonią debiutował by Nawałka…

Teraz jednak kiedy Waldemar Fornalik jest już selekcjonerem i stoi w przededniu debiutu, nie zmierzam strzelać focha, traktować go złośliwie czy nieuczciwie oceniać jego pracę. Wręcz przeciwnie, życzę mu jak najlepiej, mając w tym ten sam interes, co wszyscy prawdziwi kibice: chcę awansu do mundialu w Brazylii! Nawet kosztem hołdu jaki wymusi na nas wówczas Piechniczek. Proszę bardzo, grupowe wygrane z Anglią i Ukrainą (bez nich awansu nie będzie) są tego warte. Dlatego choć po ostatnich dwóch i pół roku mam już dość meczów towarzyskich naszej reprezentacji, bo absolutni nic z nich nie wynikło dla późniejszej gry o punkty, na ten w Estonii czekam z niezwykłą ciekawością i dlatego przyjechałem do Tallina prosto z igrzysk w Londynie.

Oczywiście sam wynik jest sprawą drugorzędną. Na grę w pełni nowego stylu Fornalika przyjdzie nam pewnie trochę poczekać – niestety do pierwszych meczu o punkty, wyjazdowy mecz z Czarnogórą już 7 września. Czasu na obwąchanie się z piłkarzami selekcjoner dostał cholernie mało. W głowach piłkarzy siedzi przecież niepowodzenie na Euro 2012. A przynajmniej mam nadzieję, że siedzi, a nie spłynęło jak po holenderskim piłkarzu, dla którego porażka to nie koniec świata, są przecież sprawy ważniejsze niż futbol, miał być to przecież turniej ich życia. Deklarują, że będą chcieli odbić sobie to ostatnie miejsce w grupie, udowodnić wszystkim, że umieją grać i podziękować awansem kibicom za doping na Euro. Piękne deklaracje, mam nadzieję, że szczere, a nie tylko politycznie poprawne. Fornalik musi im w tym pomóc. Zadanie piekielne trudne.

Estonia to jedyne przetarcie przed meczami o stawkę. Fornalik chce wydobyć z drużyny wszystko to co, było dobre u Franciszka Smudy, a parę rzeczy w grze było jednak dobrych, choć trwały krótko, uzupełniając braki. Czy zmieni system gry na 4-4-2, żeby tak bezradnie osamotniony na Euro Robert Lewandowski miał większe wsparcie, a drużyna więcej szans na gole? Do tego debiutant Fornalik będzie musiał postawić na debiutanta Arkadiusza Piecha (debiutanta, bo drugiej połowy sparingu pseudoreprezentacji Polski z pseudoreprezentacją Bośnią i Hercegowiną nie liczę), co niesie duże ryzyko. Ale takim samym było powierzenie kadry trenerowi Ruchu Chorzów. Może więc warto spróbować, popatrzmy.

Na mecz z Estonią Fornalik musi też podjąć dwie brzemienne decyzje: wybrać nowego, lub potwierdzić pozycję starego kapitana oraz zadecydować o obsadzie bramki. Kuba Błaszczykowski Euro 2012 miał średnio udane, choć arcyważną bramkę z Rosją, w dodatku niezwykle piękną, przedłużając nasze szanse na awanas, sprawiając, że kolejny turniej nie zakończył się dla polskich kibiców po drugim meczu i ostatni nie był o honor. Przynajmniej w tym meczu był prawdziwym, podziwianym liderem. Mecz z Czechami nie wyszedł nikomu, w dodatku tuż po nim Kuba rozpętał aferę biletową, na czym ucierpiał jego autorytet. Czy jednak zmiana kapitana w tym momencie nie zaszkodziłaby grupie jaką dostał Fornalik. Gdyby przekazał opaskę np. Marcinowi Wasileskiemu, chyba jedynej postaci w kadrze, która na to zasługuje, być może pokazałby się jako silny szef i oznaczył terytorium, ale miałby w kadrze przed ważnymi meczami przynajmniej jednego sfrustrowanego piłkarza. Dla Kuby byłby to policzek, coś jak kara za niepowodzenie na Euro. Przeraził mnie jego wywiad, aż boje się do niego zagadać, a co jeśli w trakcie rozmowy nie zgodzi się z własnym zdaniem? Nie chcę takiego rozedrganego Kuby na boisku…

Kwestia bramkarza też może pociągnąć za sobą brzemienne skutki. Smuda zachwiał własną hierarchią i sprzeniewierzył się własnym deklaracjom, że numerem 1 jest Wojtek Szczęsny, nie wstawiając go na powrót do bramki po odbyciu zawieszenia z Rosją. Na mecz z Czechami nie miało to żadnego wpływu, ale na atmosferę w drużynie, na pewno. Z drugiej strony Przemysław Tytoń to jedyny z Polaków, który z Euro 2012 wrócił na tarczy z tarczą. Pamiętam jak przed meczem z Czechami Kuba czy Wasyl deklarowali, że daje im mnóstwo pewności i spokoju z tyłu. Może mówili tak, żeby go wzmocnić, bo wiedzieli, że to on zagra. A może istotnie lepiej współpracuje im się z bramkarzem PSV niż Arsenalu, choć towarzyskie mecze z Niemcami i Portugalią pokazały, że Szczęsny potrafi remisować mecze. No właśnie – mecze towarzyskie. Właściwie każda decyzja Fornalika i Andrzeja Dawidziuka o obsadzie bramki może być dobra i zła zarazem. Dotąd w kadrze rywalizacji o bramkę nie było. Czy sztab znów ustali hierarchię z mocnym numerem 1, czy też pozwoli co mecz rywalizować chłopakom o miejsce do ostatniego treningu? I co jeśli Artur Boruc w końcu znajdzie klub i zasłuży na powołanie? Pamiętam, że jego współpraca z Dawidziukiem zaowocowała fantastycznym występem na Euro 2008. Ale Boruc to sprawa odległa. Pytanie kto zagra z Estonią? I czy ten sam bramkarz będzie bronił z Czarnogórą?

Przed Fornalikiem bezsenne noce…

 



22 komentarze

  1. shadowking

    14 sierpnia 2012 at 12:09

    Michale – „na tarczy” wracali Spartanie pokonani, a Spartanie zwycięscy wracali „z tarczą” – chyba o to Ci chodziło przy Tytoniu.

    Plotka głosi, że na mecz z Czechami Smuda wybrał Szczęsnego i to ogłosił w sztabie, a decyzję zmienił po wizycie Wasyla i Błaszczykowskiego, którzy w imieniu drużyny „woleli” Tytonia. Weryfikowałeś może to? Taka historia ładnie pokazywałaby pozycję trenera w reprezentacji w kontekście np słów Lewandowskiego o tym, że piłkarze sami ustalali w jakiejś części taktykę.

    U mnie Fornalik ma czyste konto, jak każdy nowy treneiro. Cudów się nie spodziewam, czwarte miejsce w grupie realnie będzie oddawać poziom naszego futbolu. Mówienie o awansie uważam za zajęcie jałowe i pozbawione podstaw merytorycznych (co nie znaczy, że nie będę kibicował reprze w każdym meczu i frustrował się porażkami). Światełka w tunela jednak nie widzę. Myślałem, że będą nim orliki, że w ślad za nimi pójdzie jakiś skoordynowany sytem szkolenia, ale próżno czekać.

    A co do Kuby Błaszczykowskiego – gość w oczach wielu stracił jakikolwiek szacuenk po akcji z biletami dla rodzin, a teraz mówi: „Tak, oczywiście, chcę nadal być kapitanem reprezentacji”. A minutę później „Czy ja mówiłem, że chcę być kapitanem reprezentacji?” Może ktoś mu oddtworzy to nagranie i zobaczy, że plecie bzdury.

  2. Gość: kyka, afhj31.neoplus.adsl.tpnet.pl

    14 sierpnia 2012 at 12:09

    blaszczykowski sie kompromituje takimi wywiadami, wydaje mi sie ze troche zaczyna gwiazdorzyc.. byc moze sukcesu z bvb udezyly mu nieco do glowy. a przecierz euro powinno byc zimnym kublem wody.. widac ten kubel nie byl taki zimny

  3. Gość: ZkS94, ip-93.159.42.162.static.cdpnetia.pl

    14 sierpnia 2012 at 12:41

    O czym my mówimy.
    Trener jak trener , każdy po tym samym szkoleniu i kursie .
    Liczy się tylko to jak zna swoich piłkarzy , wie na co ich stac , ma pomysł na grę,
    więc jeśli zasięgniemy po trenerów z wyższej półki , obcokrajowców , to co oni mogli by zrobic przez ten czas ? poznac sztab , kadre z Euro 2k12 i tyle ,Fornalik jest ” tutejszy ” pracuje w Ekstraklasie , jezdzi na mecze widzi innych mlodych polskich pilkarzy .
    Liczy sie to jak on w glowie ustali sobie nasza reprezentacje i jak widzi koncepcje i poszczegolnych zawodnikow na pozycjach

  4. szamot1983

    14 sierpnia 2012 at 12:44

    Może bym obejrzał ten wywiad gdyby nie było reklamy . Kapitanem tylko Wasyl a nie płaczek jakiś.442 czy 4231 co za różnica jak napastnikom i tak nie będzie miał kto dograć piłki.

  5. kewiz

    14 sierpnia 2012 at 13:06

    od 4 lat (wiem, że to głupie) cieszę się z porażek naszej kadry i wpadek PZPN-u, bo za każdym razem mam głupią nadzieję, że może jednak coś to zmieni, może już sięgnęliśmy dna, jednak PZPN i nasza repra kopią coraz głębszą dziurę i jest coraz gorzej, a dna nie widać… może się w końcu przełamię i zacznę im naprawdę kibicować, co i tak nic nie zmieni

  6. Gość: konkluzja, 82-160-147-10.tktelekom.pl

    14 sierpnia 2012 at 13:35

    Zawsze szanowalem Blaszczykowskiego, fajny i waleczny chlopak z niego byl jeszcze Wisle, znal swoje miejsce w szeregu i wcale nie chodzi o to ze mial jakies kompleksy jak to wiekszosc polskich pilkarzy.. ale po ostatnich wypowiedziach tego pana, bo przeciez to juz doswiadczony pilkarz w dodatku z czolowej druzyny w Europie, nie chce takiego kapitana, bardzo brakuje Zewlakowa, Waldocha czy nawet Hajty. Maciej Zurawski ktory nie nadawal sie na kapitana przynajmniej nigdy sie nie kompromitowal, teraz az smutno sie oglada taki wywiad.

  7. Gość: macko, 77-252-39-57.ip.netia.com.pl

    14 sierpnia 2012 at 14:03

    „Z drugiej strony Przemysław Tytoń to jedyny z Polaków, który z Euro 2012 wrócił na tarczy.”

    Podejrzewam, że „z tarczą” byłoby bardziej odpowiednie…

  8. Gość: mfn, acxb146.neoplus.adsl.tpnet.pl

    14 sierpnia 2012 at 15:15

    trochę mało wartościowym rywalem jest Estona. Lepszy byłby jakiś europejski średniak,a nie typowy chłopiec do bicia. Taki sparing nic nie da poza samym przetrenowaniem nowego systemu… O ile taki w ogóle będzie.

  9. kapciowy_silva

    14 sierpnia 2012 at 18:11

    Obecny skład jest najlepszy od lat, musi do końca walczyć o awans. Jak dojdzie Wolski, kilku innych młodzików, może być ciekawa mieszanka. Rybus się rozwinie, Boenisch może znajdzie klub i zacznie grać. Będzie dobrze nie ma co biadolić na zapas.

  10. aens

    14 sierpnia 2012 at 19:02

    prosze o wybaczenie ale …Jak mozna powiedziec ze fornalik budzi szacunek to ja nie wiem ? Czy zdobycie vive miszczostwa polskiej ligi to jakies osiagniecie? Moim zdaniem ten ze ruch, nawet pod wodza fornalika to dostalby nawet od mistrza serbii,ale prawdopodobnie bedzie przynajmniej 1 plus – mianowicie ustawienie 4-4-2

  11. Gość: asp, 87-207-248-139.dynamic.chello.pl

    15 sierpnia 2012 at 12:39

    Pan Fornalik nic wielkiego nie wymyśli. Będzie miał lepsze i gorsze dni. Jedynym rozwiązaniem było wprowadzenie kuratora do PZPN i natychmiastowe zmiany, zwłaszcza w związkach terenowych. Czy Smuda, czy Fornalik, czy ktokolwiek inny niestworzy nam reprezentacji która awansuje do MŚ w Brazylii, bo niemamy piłkarzy którymi możemy tam awansować

  12. dante1002

    15 sierpnia 2012 at 14:07

    Kubuś znowu pokazuje swoje fochy. Najpierw biletów miał za mało, a teraz dziennikarze mu dokuczają i nie wie jak z nimi rozmawiać. Dla mnie to w ogóle powinien nie grać w tej śmiesznej reprezentacji, bo jak ma łaskę robić niech wraca do Dortmundu.

  13. kubapawlowski

    15 sierpnia 2012 at 15:23

    Myślę, że temat Artura Boruca w kadrze powinniśmy już dawno odpuścić, zarówno dziennikarze jak i kibice 🙂

  14. matkornas

    15 sierpnia 2012 at 18:52

    @mfn, jesteś w błędzie. Proponuję prześledzić grę Estonii w eliminacjach, byli o krok od awansu. Na czym opierasz pogląd, że dziś powinno być łatwo i przyjemnie? Bilans poprzednich meczów? Polska piłka jest słabsza niż była. A zaufanie do „gwiazd Borussi” jest bezpodstawne. W reprezentacji jeszcze NICZEGO nie pokazali. Nie wygrali, żadnego ważnego meczu. Proponuję sobie przypomnieć jak w towarzyskich meczach nasi męczyli się z takimi „typowymi do bicia”. Błaszczykowski jest jednym z najsłabszych ogniw wyjściowego składu Borussi, po Piszczku nie wiem czego się spodziewać. Jedynie Lewy prezentuje stabilny poziom, ale pierwszy raz zagra w parze z Piechem.

  15. adasiks

    15 sierpnia 2012 at 19:16

    Już dzisiaj relacja LIVE z meczu Estonia-Polska na adasiks.blox.pl/html .
    Wszyscy którzy obejrzeć nie mogą ,są mile widziani 🙂

  16. Gość: gp, 83-238-171-150.ip.netia.com.pl

    15 sierpnia 2012 at 23:31

    Mam nadzieję, że tak beznadziejna gra jest wynikiem wyłącznie tego, że piłkarze nie weszli jeszcze dobrze w sezon po ciężko i uczciwie przeprowadzonym okresie przygotowawczym i w ciągu najbliższych tygodni ograją się i będą mieli eksplozję wysokiej formy, bo inaczej czarno to widzę…

  17. break-thru

    15 sierpnia 2012 at 23:48

    @Gość: gp
    jakby to powiedział jeden Pan Jacek: he he he…

  18. Gość: Wierny Kibic, user-164-126-229-247.play-internet.pl

    16 sierpnia 2012 at 19:31

    Moim skromnym zdaniem Waldemar Fornalik źle postąpił ze skreślaniem Boenisha, bo mimo że Sebastian jest bez klubu i tak prezentował na Euro lepszy poziom (gra ofensywna, 1 na 1, podania, a nawet strzały) niż Wawrzyniak. A reprezerntatnom musi się chcieć chcieć biegać i tyle w temacie.

  19. Gość: sajmon, 78-131-138-130.tktelekom.pl

    21 sierpnia 2012 at 12:44

    Boli mnie to że chłopaki zamiast traktować grę w reprezentacji jako wyróżnienie podchodzą do tego jak do „kary”. Zawalili na całej linii i zamiast szukać winnego niech sami przełkną „pigułkę porażki” Tak czy siak wierzę w nich:)

  20. Gość: piknik, net174.netcontrol.pl

    28 sierpnia 2012 at 09:00

    Długo nie ma wpisu, czyżby zasłużony urlop ?
    Jeśli tak to nie wierzę, że bez odrobiny futbolu 😉
    Pozdrawiam !

  21. czypi-orek

    28 sierpnia 2012 at 11:18

    Oglądałem wczoraj PPP, nie pierwszy raz zresztą, ale ten wczorajszy był wybitny. Wybitny z tego względu, że kierowany do idiotów i mam wrażenie – tworzony przez ludzi niekompetentnych. Najwięcej baboli walił pan Wojtek, siłą rzeczy poniekąd, bo gada najwięcej; dobre było jak pan Sergiusz powiedział, że Barcelona grała Superpuchar z Bilbao – wszyscy przyklasnęli, tymczasem Katalonia podjęła walkę rok temu z Porto. Jedźmy dalej – Chelsea nie wydała 40 milionów, tylko 80, i to funtów. Pan Wojtek rzekł, że Ramsey mógłby zastąpić Fabregasa – chyba gdyby był Xavim. Ramsey nie ma nawet w połowie tak dobrych statystyk jak Hiszpan. Jeszcze Jagoda powiedział, że gdyby nie Messi, to Barcelona miałaby teraz punkt straty do Madrytu… tak tak, a gdyby nie Abramowicz to Chelsea grałaby w eliminacjach do LE. Pierwszy ligowy mecz Barcelona wygrała 5:1, Messi strzelił dwie bramki, więc Katalonia wciąż miałaby dwupunktową przewagę nad Realem… Superpuchar jest jak KFC? A polska liga jest jak…? Smażalnia ryb pokazana w reportażu TVN24? Jeśli kogoś rozczarowuje Superpuchar, to jak można oglądać polską ligę? Do tego ciągłe przekrzykiwanie się, śmianie, Terlecki rzadko mówi coś pożytecznego, Ryczel to samo, jedyny merytoryczny facet to pan panie Michale. One spectator less.

  22. Gość: , host-89-230-92-3.internet.bluedot.pl

    22 marca 2013 at 21:44

    Rusz dupe z ławki temapaku i zacznij mysleć glową a nie pięta ile sytuacji bylo do czerwonej kartki

Zostaw odpowiedź