Wielka różnica między Fornalikiem i Smudą

 Fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta

Przed meczem z Anglią remis wziąłbym w ciemno, po meczu czuje niedosyt. W ciemno, nie dlatego, żeby rywal był aż tak mocny. Wiedzieliśmy już po Euro 2012 i pierwszych meczach eliminacji mundialu w Brazylii, że Anglicy są słabi. Niewiara w możliwość pokonania ich wynikała z angielskiego kompleksu naszych piłkarzy, magii nazwisk Wayne Ronney’a, Steve Gerrarda czy Joe Harta, który niestety zaprezentowali w pierwszych minutach meczu wszyscy oprócz Kamila Grosickiego, który szarpał do przodu, zakładał kanał Ashleyowi Cole’owi – triumfatorowi Ligi Mistrzów i jednemu z najlepszych obrońców świata. Dobrze, że reszta też uwierzyła, że taka Anglia jest do pokonania i ruszyła do przodu, szkoda, że dała sobie wbić gola z niczego. W rewanżu na Wembley na tak słaba Anglie możemy już nie trafić, chyba, że trener Roy Hodgson nadal będzie w niej realizował te same pomysły, które tak bardzo nie wypaliły w Liverpoolu.

Nie był więc to zwycięski remis. Było remis u siebie, z drużyną, którą powinniśmy byli pokonać. Niemniej widzę po meczu kilka powodów do optymizmu. Mimo, że od objęcia kadry przez Waldemara Fornalika minęło tak mało czasu, widać, że kadra robi postępy, właściwie z meczu na mecz gra lepiej, choć oczywiście daleka jest od rzucenia świata (czy choćby nas, swoich kibiców) na kolana. Widać, że selekcjoner ma jakiś plan, a piłkarze w niego wierzą i – jak w przypadku zniwelowania atutów Anglików – są w stanie wprowadzić w grę. Za czasów Franciszka Smudy takiej sytuacji nie pamiętam. Pozytywnych różnic między drużyną poprzednika – których po meczu z Estonią nie widzieliśmy, chyba, że na gorsze – a obecną jest zresztą więcej. Chcę uwypuklić tu najważniejszą z nich, czyli otwarcie selekcjonera na piłkarzy.

Nie chodzi mi o to tylko, że u Fornalika gola na miarę remisu strzela niedoceniony i pominięty przez Smude Kamil Glik (nie mamy pewności, że wypadłby na Euro 2012 lepiej od Damiena Perquisa), czy że w środku pola świetnie spisuje się Grzegorz Krychowiak, który z Anglią zagrał lepiej od Gerrarda czy Michaela Carricka (dla mnie największe odkrycie obu meczów z RPA i Anglią, dobry w defensywie i kreatywny w ataku jeśli trzeba, który wdarł się do kadry i pewnie szybko miejsca nie odda, za to pewnie wkrótce zmieni klub na lepszy), czy że jednym z piłkarzy meczu okazał się Grosicki, również pomijany przez Smudę, a do tego upokorzony, pamiętacie: ‘chcieliście Grosickiego z Czechami i co takiego pokazał przez te 45 minut’. A co miał pokazać skoro nie dostał wsparcia podczas zgrupowania własnego trenera, selekcjoner nie wytłumaczył mu roli, nie natchnął go wiarą, nie próbował uczynić jockerem, nie dawał szansy w kluczowych momentach, gdy skamlała o to cała publika Stadionu Narodowego. W ogóle z nim nie gadał, aż do wpuszczenia bez instrukcji na wypominane 45 minut.

Smudy nie stawia jak Smuda na 11-14 jego wybrańców, wysyłając sygnał rezerwowym, że są tylko i wyłącznie zapchajdziurami, bo kadra musi liczyć 22 zawodników, sprawiając, że czuli się niepotrzebni, a w razie niespodziewanego wejścia – nieprzydatni. U Fornalika KAŻDY zawodnik dostający powołanie ma prawo mieć nadzieję, że jeśli potwierdzi formę na treningu, może wystąpić w spotkaniu. Toteż KAŻDY ma wreszcie o co walczyć. Gol Glika, a nie zafiksowanie się na duecie Marcin Wasilewski – Perquis, debiuty Grzegorza Pawła Wszołka (podobało mi się stwierdzenie Ola Kwiatkowskiego, że zachowywał się w meczu z Anglią jak uczeń pierwszego dnia w szkole, ale wierzę, że jeszcze będzie wymiatał w kadrze) i Arkadiusza Milika, gra Krychowiaka to sygnał, że liczy się w jakiej jestes formie, a nie jak masz na nazwisko. I nie ważne ile masz lat, jeśli jesteś wystarczająco dobry – zagrasz! Rozmawiałem o tym z byłym reprezentantem Polski, Radkiem Gilewiczem, który podkreśla, że to wielka zmiana na plus i z własnego doświadczenia wspomina, że brak wsparcia ze strony trenera i znajomości własnej roli podcina skrzydła, za to świadomość, że wygrywa zwycięzca w sportowej rywalizacji – uskrzydla.

To powoduje też, że w drużynie panuje prawdziwy team spirit, co widać było gdy przybijali sobie piątki po meczu na Narodowym, ronbiąc runde dla kibiców i słuchając co mają do powiedzenia w mix zonie. Ta zmiana cieszy mnie bardziej niż gol strzelony ze stałego fragmentu (zwłaszcza, że jeśli nie padną kolejne nie uwierzę, że to nie przypadek) i w niej upatruję nadzieję na udane eliminacje. Nie, że zaraz będzie tak dobrze, że podbijemy świat na mundialu w Brazylii, ale że przynajmniej będzie normalnie i wykorzystując słabość naszych rywali, uda nam się awansować.

  1. karol.clapa

    18 października 2012 at 16:31

    Mnie też często myli się imię Wszołka, ale na Grzegorza to chyba bym nie wpadł 😉

  2. Gość: borsi3, 83.2.100.9*

    18 października 2012 at 16:48

    mała pomyłka – GRZEGORZ WSZOŁEK 😛

  3. woltamperometria

    18 października 2012 at 17:03

    chyba za dużo #prawicowejpublicystyki
    wywalą z „Wyborczej” 🙂

  4. pol_michal

    18 października 2012 at 17:30

    @all
    OMG pomyliłem Pawła ze znajomym dziennikarzem o mocno prawicowych poglądach Grzegorzem Wszołkiem. Wiedziałem, że kiedyś tak się stanie :/ Już poprawiłem

  5. Gość: gp, 46-148-4-74.inet-siec.pl

    18 października 2012 at 18:18

    Teraz wszyscy warszawscy dziennikarze napiszą, że zawsze wierzyli w Fornalika.

  6. pepegt

    18 października 2012 at 18:33

    nie nie nie 😉 ja pamiętam , że Pan Michał był przeciwny Fornalikowi , jednak jest jeszcze czas aby okazało się , że miał racje .

  7. pol_michal

    18 października 2012 at 18:36

    @gp
    Byłem przeciwny nie tyle samemu Fornalikowi co okolicznościom wyboru, w wyniku namaszczeniu przez Antoniego Piechniczka, bez prawdziwego konkursu kandydatów i wykluczeniu cudzoziemców. Ale jeśli okaże się, że to p,. Antek miał rację bardzo się ucieszę. Kiedy już Fornalik został selekcjonerem odłożyłem rozczarowanie na bok i kibicuje mu dla własnego dobra…

  8. rossi-4

    18 października 2012 at 19:53

    Rodzi się naprawdę coś ciekawego. Jestem przekonany, że za Smudy prędzej w końcówce doczekalibyśmy się Murawskiego ( o ile nie grałby od początku) niż Milika. Wprowadzenie młodziana z Zabrza najlepiej podsumowało charakter Fornalika. Ten gość ma niesamowite jaja, by na „wielką” Anglię, symbol naszych piłkarskich kompleksów wrzucać do środkowej linii Obraniaka, Grosickiego i Wszołka, czyli ludzi, którzy nie lubią i niezbyt potrafią bronić i niemal zobligować drużynę do podjęcia otwartej wojny z Anglikami. Fornalik chciał przejąć kontrolę nad meczem, wygrać to spotkanie, nie ekscytował się na samą myśl o remisie. Krychowiak to jego człowiek, bo mentalnie jest mu strasznie bliski. Ta piłkarska bezczelność, świadomość swoich umiejętności, wielkie serce i pasja. Kawał porządnego zawodnika nam rośnie.

  9. wiktorek.pl

    18 października 2012 at 21:03

    I pisze to facet, który był zwolennikiem Smudy a przeciwnikiem Fornalika. Jak to szło? Panie Waldku Pan tego nie bierze! Panie Pol, może jednak Pan tego nie bierze! Cokolwiek to jest;)

  10. kubapawlowski

    18 października 2012 at 21:14

    Dopiero pierwszy dobry mecz z rywalem z najwyższej półki, jednak mówi bardzo dużo i takiej kadry powinniśmy się spodziewać. A pana Steca, z całym szacunkiem, ale już nie da się słuchać

  11. airborell

    18 października 2012 at 21:54

    Z Czarnogórą nie strzeliliśmy aby bramki po stałym fragmencie?

  12. 7rafal7

    18 października 2012 at 22:12

    Ja bym jeszcze poczekał z tym hura optymizmem. Zagraliśmy dobre spotkanie ale nie ukrywajmy że z tą samą Anglią zremisowała Ukraina i to na Wembley. Wiem że spotkania towarzyskie to nie to samo co o punkty ale czy pamiętacie ostatnie mecze Smudy z Portugalią czy z Niemcami? Też dobrze zagraliśmy a jak potem było nie trzeba przypominać. Piłka reprezentacyjna to nie to samo co klubowa gdzie każdy z każdym trenuje codziennie i jak tworzony jest nowy zespół to efekty widać po kilku a nawet kilkunastu miesiącach nawet mimo to że są tam piłkarze nieporównywalnie lepsi od naszych.Biorąc to pod uwagę i porównując to z kilkunastoma treningami Fornalika wątpliwe jest że odmienił on nagle ten zespół.
    I na koniec żeby nie było że bronię Smudy bo uważam że Fornalik w przeciwieństwie do niego podjął ryzyko wystawiając niektórych graczy i pokazał że właśnie tak się odnosi sukces.
    PS. Czy ja dobrze pamiętam że trener Smuda chyba po jakimś meczu na Euro oburzył się na dziennikarzy gdy Ci wspomnieli o zmianach a ten wypalił że Rybus czy Grosicki dostali szanse w końcówce i widzieli jak zagrał. Może trzeba było dać szansę od początku?

  13. Gość: ace, r9a.ists.pl

    18 października 2012 at 22:37

    Śledzę rozwój Krychowiaka od 2007 r. kiedy to strzelił gola Brazylii na mundialu u-17, ma niesamowity potencjał, sądzę że zobaczymy go wkrótce w wielkim klubie, naprawdę wielkim.

  14. faustino

    18 października 2012 at 23:23

    Panie Michale prosze wybaczyc wtret a’la ‚grammar nazi’ ale jest niekonsekwencja w odmianie imion i nazwisk Anglikow.

  15. dante1002

    19 października 2012 at 03:30

    Jak ja uwielbiam takie mecze, a później te wszystkie zachwyty i komplementy, że wreszcie mamy drużynę z prawdziwego zdarzenia, której udało się urwać punkty Anglikom. Ciekaw jestem czy po kolejnych spotkaniach też będziemy obserwować ten cały, narodowy entuzjazm jak po meczu z Rosją na Euro, gdzie remis był po prostu porównywalnym sukcesem do tego ze środowego spotkania. Szkoda tylko, że tak mało się mówi o tym jak wygląda dzisiaj ta angielska reprezentacja. Szczerze mówiąc tak beznadziejnie słabej Anglii to ja nie pamiętam. Pomimo tego, że od Euro (pomijając porażkę w karnych z Włochami) nie przegrali to dla mnie grają naprawdę bardzo przeciętnie, by nie powiedzieć słabo. Szkoda, że Polska nie potrafiła wykorzystać tej słabości i tylko zremisowała. Zresztą Rafał tutaj mądrze pisał aby nie popadać w jakiś hura optymizm, bo z tą Anglią na Wembley o mały włos nie wygrała Ukraina, także poczekamy na ciąg dalszy eliminacji, bo póki co jesteśmy na ich początku i wszystko jest możliwe. Dziękuję za uwagę.

  16. Gość: xyz, unregister124193223077.c193.msk.pl

    19 października 2012 at 05:42

    Szwedzi, których Anglicy pokonali na ME2012, właśnie wyciągnęli z 4:0 do 4:4 z Niemcami.
    Widać Skandynawowie wyciągnęli wnioski z lekcji – Anglicy nie.

  17. el.kolendo

    19 października 2012 at 08:10

    „Smudy nie stawia jak Smuda na 11-14” zamiast pierwszego Smudy miał być chyba Fornalik.
    Co do Krychowiaka, to niech on jeszcze nie myśli o zmianie klubu na lepszy, w lepszych już był i nie grał….

  18. kris0007

    19 października 2012 at 12:07

    W porównaniu do ostatniego meczu kadry na Euro do tego z Anglią, to w składzie na Wyspiarzy znalazło się 4 zawodników, którzy wtedy w ogóle nie powąchali piłki (Krychowiak, Glik, który odleciał z szerokiej kadry, Wawrzyniak, który owszem był w kadrze, ale jak wyżej i Wszołek, o którym w ogóle się wtedy nie mówiło). Fornalik pokazał, że ma jaja wpuszczając Milika i Borysiuka (zamiast Murawskiego, który jest bardziej doświadczonym zawodnikiem, ale cieniem tego za czasów gry w Lechu pod Smudą). Pokazał, że ma jaja rezygnując z wystawiania Murawskiego, a stawiając od jakiegoś czasu właśnie na Borysiuka i Krychowiaka. Co siętyczy Grosickiego to on zawsze wnosił wiele do gry kadry. Tak było w debiucie u Holendra, kiedy to bodajże w ostatnich 10 minutach meczu z Estonią (? o ile dobrze pamiętam) przeprowadził dwa rajdy skrzydłem. Tak było z Argentyną kiedy szarpał i niewiele brakowało mu do gola. Tak było również w meczu w krajowym składzie przeciwko BiH kiedy to z Brożkiem i Mierzejewskim byli najlepszymi zawodnikami na boisku. Śmiem twierdzić, że w meczu ze słabą i grającą prostą piłkę Anglią para Piszczek – Grosik spisywała się lepiej niż w niejednym meczu para Piszczek – Kuba. Kadra ma potencjał. Są wreszcie 4 środkowi obrońcy (Komor, Glik, Wasyl i Perquis, którzy grają w mocnych ligach). Jest rezerwa w postaci powołania Dudki, który zaczyna powoli grać w Lewante (a przypominam, że to uniwersalny i zajebiście doświadczony zawodnik). Liczę na to, że Wolski wróci do zdrowia, bo to przyszłość polskich rozgrywających. Mam nadzieję, że Mierzej zacznie grać, a Grosik znajdzie jeszcze mocniejszy klub (bo to, że ostatnio grywał trochę mniej to przypadek, gościu pasuje do najmocniejszych tureckich klubów – tam jego miejsce). A są przecież jeszcze Makuszewski, który był motorem napędowym Jagiellonii do niedawna, Peszko, który mam nadzieję, że wróci do zdrowia oraz wspomniany Milik, który (wierzę w to) pewnego dnia trafi do Bundesligi. Zbliża się mecz z Urugwajem i trener będzie mógł przetestować kilka rozwiązań – mam nadzieję, że po raz kolejny da szansę młodym. Wynik tego meczu jest nie ważny, liczy się zdobyte doświadczenie. Pozdrawiam!

  19. Gość: asp, 87-207-248-139.dynamic.chello.pl

    19 października 2012 at 13:01

    Nie było żadnej różnicy w grze, między kadra Fornalika z Anglią, a kadrą Smudy na Euro. Zero progresu, ale i zero regresu. Znów akcje w ataku pozycyjnym wołają o pomste do nieba, znów tracimy bramkę po głupim błędzie w obronie ze stałego fragmentu gry, znów wywalczyliśmy remis w będącej w słabej formie solidnej drużynie z naszego kontynentu. Ci sami piłkarze zagrali tak samo, a z wchodzących wyróżnić można tylko Glika i Krychowiaka, ale za to na euro dobrze grał Perquis i Polański, na tych pozycjach. Wszołek i Milik, to gracze którzy jeszcze muszą dojrzeć. Znów jednym z najlepszych naszych zawodników był Obraniak, jako jedyny dogrywający ze stojącej piłki tam gdzie chce. Niestety ustawiany cały czas źle z Lewandowskim, praktycznie na tej samej pozycji i wchodzą sobie w drogę, gdzie brakuje w reprezentacji napastnika typu Frankowski, wtedy Obraniak miałby do kogo zagrywać, a nie jak mu się zarzuca robić kółeczko z piłką. Lewandowski jest ok, ale za bardzo się cofa po piłkę. No i od euro gra w kadrze piach nad piachami. Nic się nie zmienia, dalej jeżeli zagramy z zaangażowaniem urwiemy jakiś punkt lepszym, jeżeli zaangażowania braknie, stracimy punkty z przeciętniakiem. Widać, że Smuda wcale nie rozbił drużyny jak to niektórzy chcieli nam wmówić, a Fornalik cudu nie wymyślił i nie wymyśli

  20. dupanietrener

    19 października 2012 at 16:56

    Smuda by ten mecz prawdopodobnie przegral 0-2 . Tak spanikowanego i w dodatku o tak marnym warsztacie trenera-selekcjonera jakim był Frnaciszek S., w Europie ze swiecą szukac .
    Fornalik- przeciwienstwo Dyzmy nie dosc ze potrafi sie jasno i logicznie wypowiadac to jeszcze reaguje na wydarzenia na boisku.

  21. Gość: asp, 87-207-248-139.dynamic.chello.pl

    20 października 2012 at 00:13

    a która to reakcja Fornalika, dała nam cokolwiek w jakimkolwiek meczu. A czymże ten Fornalik się wyróżnił ? Bo ja nadal widzę, to samo od czerwca 2012

Comments are closed.