Fergie Time! Konkurs (2)

 

Ciąg dalszy naszego konkursu na notkę o Sir Aleksie…

FENOMEN

Bartosz Zawadzki

Myśląc o managerze Manchesteru United nasuwa mi się jedno słowo. FENOMEN. Od 1998 roku jestem kibicem czerwonych diabłów i bardzo często, szczególnie podczas okieniek transferowych krytykuje Sir Alexa za jego transfery i wybory. Ale już po paru kolejnych kolejkach okazuje się, że to on zawsze ma racje i sprowadzani przez niego gracze idealnie pasują do jego koncepcji. Przez ostatnie dziesięć lat postawił na takich piłkarzy jak Wes Brown, Darren Fletcher, Park Ji Sung, Nicky Butt, Michael Carrick i Javier Hernandez i jeszcze mógłbym tak wymieniać, ale nie to w tym wszystkim chodzi. Przecież nikt mi nie powie, że to są piłkarskie gwiazdy, wirtuozi futbolu i nietuzinkowi gracze. Owszem są dobrymi piłkarzami, ale w takich klubach jak Milan, Barcelona, Real, Inter, Juventus czy choćby w Chelsea nie odgrywaliby większej roli.

A jednak w United odgrywali bądź odgrywają zawsze ważną rolę. Właśnie to czyni Fergusona Fenomenem przez duże F. On zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro zespołu. Jeśli ma jakąś gwiazdę i psuje ona atmosferę w drużynie lub, choć raz mu podpadnie żegna się z takim piłkarzem bez sentymentu i wszyscy łapią się za głowę mówiąc, co on do cholery robi a on doskonale wie, co robi. Takich piłkarzy było wielu (Stam, Beckham, van Nisterlooy, Tevez to tylko przykłady, a w najbliższym czasie podejrzewam, że postąpi tak, z, Nanim, który miał przecież rewelacyjny zeszły sezon) i zawsze potrafił ich zastąpić. Nie wyobrażam sobie innego menagera w Machestrze United, bo myślę, iż on po prostu jest nie do zastąpienia. Piłkarze darzą go ogromnym szacunkiem i ma u nich niepodważalny autorytet.

Myślę, że Giggs i Scholes w podziękowaniu właśnie dla niego kontynuują swoje kariery i potrafią pokazywać ciągle ten sam głód zwycięstw (patrz ostatni mecz Giggsa w pucharze z Chelsea- najlepszy a zarazem najstarszy na boisku). Kolejnym aspektem fenomenu Fergusona jest niewątpliwie wiara w zawodników. Idealnym przykładem jest tutaj Fletcher, który nadal walczy z chorobą (wirusem), która nie jest nawet do końca znana a Fergie (pozwolę sobie tak napisać) wystawia go może i mniej ważnych meczach, ale daje mu przez to taki impuls żeby się nie poddawać, że myślę, iż Darren nawet dla samego managera będzie walczył i w końcu wygra z nią.

Powód Fenomenu Fergusona to również ciągła nauka futbolu. Przecież piłka przez 26 lat jego pracy jako trenera Unitek zmieniała się nieustannie a przecież on nie gra ciągle np. trójką obrońców, co możemy zauważyć choćby na polskich boiskach pierwszoligowych, gdzie drużyny prowadzone przez trenerów starej „daty” grają tak jak grało się w latach 70 czy 80. Trzy krotna zmiana taktyki przez ostatnie 10 lat na takim poziomie z takimi sukcesami to dla mnie wspaniałe osiągnięcie.

Bardzo bym chciał przeczytać i poznać od kuchni pracę Fergusona w Manchesterze United, ponieważ darzę go ogromnym szacunkiem i podziwiam to ,że w topowym klubie na świecie pracuje już tak długo.

 

Jak Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa

Grzegorz Dąbrowski

Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa. Tak, tak to nie są żarty i już tłumaczę dlaczego. Początek tej historii to rok 2008, a dokładnie 21 dzień maja, a więc jakże szczęśliwy dzień dla mojego ukochanego klubu. Wszyscy doskonale pamiętamy te emocje, te podróże z nieba do piekła i z piekła do nieba jakie były nam serwowane w trakcie meczu, a zwłaszcza podczas rzutów karnych. Doskonale pamiętam jak przeżywałem, jak ściskałem kciuki i jak dopingowałem ile sił w gardle piłkarzy ManU, nie zważając na to że już jest grubo po 22, a więc cisza nocna już obowiązuje i stukania w kaloryfery przez moich sąsiadów z pewnością nie są spowodowane tym, że akurat postanowili je wyczyścić używając przy tym całej swojej siły.

Ale warto było, oj warto! Wygraliśmy, a więc moje modły zostały wysłuchane. Co prawda sąsiedzi nie odzywali się do mnie przez  jakieś 2 tygodnie, ale co tam, ważne że wygraliśmy i udowodniliśmy multimilionerowi, że za pieniądze nie można mieć wszystkiego. Bo co prawda Manchester United do biednych nie należy, ale ma ogromne długi i nie wydaje na transfery tyle co inne kluby. Długo przeżywałem ten finał i wspólnie z bratem (drugim wielkim fanem ManU w moim domu) analizowałem mecz i wychwalałem geniusz Sir Alexa Fergusona w odniesieniu do całej jego kariery trenerskiej w Manchesterze.

Byliśmy (i jesteśmy nadal) zgodni że największym Czerwonym Diabłem w historii klubu jest właśnie Alex Ferguson i że dopóki on zasiada na ławce trenerskiej klub będzie zmierzał we właściwą stronę, przynajmniej jeśli chodzi o grę piłkarzy. Tylko problem jest jeden, jak długo będzie trwała ta bajka. Brat twierdził, że do roku 2011 albowiem sezon 2010/2011 będzie ostatnim zwycięskim sezonem w karierze Fergusona, po którym zejdzie ze sceny w rytm piosenki Perfektu – Niepokonani. Ja się z jego zdaniem nie zgodziłem i stwierdziłem, że Ferguson jeszcze w sezonie 2012/2013 będzie prowadził MU, bo co prawda lat może już nie ma mało, ale jest młody duchem i z pewnością nie wyobraża sobie życia bez ławki trenerskiej Czerwonych Diabłów. Ta różnica zdań między mną, a bratem przerodziła się w zakład o wspomnianą na początku skrzynkę piwa. Kto wygrał zakład? Wiadomo! A dzięki komu? Dzięki Największemu trenerowi w historii piłki nożnej, Sir Alexowi Fergusonowi. A dzięki czemu? Bo FUTBOL cholera jasna!

 

Będziesz dalej “Czerwonym Diabłem”?

Tomasz Sierżant

“Co ten rudzielec, sobie do cholery wyobraża!” – rozwścieczony Sir Alex Ferguson, mruczał do siebie, idąc pustym korytarzem na Old Trafford. “Smarkacz jeden, w głowie mu się poprzewracało! Mówiłem Coleen, żeby trzymała go krótko ale ona tylko z kartą kredytową sobie dobrze radzi. Parszywy los…” – złość “Fergi’ego” nie malała a najgorsze dopiero było przed nim. Wspomnianym korytarzem szedł na rozmowę z Waynem Rooneyem, którego ściągnął na stadion wprost z 40-procentowej wyprzedaży w jednej z galerii handlowych.

Szkot skierował swe kroki w stronę drzwi własnego gabinetu, gdzie miał czekać sprawca jego postrzępionych nerwów. Młody Anglik siedział przy jego biurku, nucąc pod nosem jedną z przyśpiewek kibiców Evertonu.

– I co Ci tak wesoło? Ty mnie wpędzisz do grobu, a zawsze myślałem, że zrobi to moja żona” – rzucił cierpko Ferguson.

– Sorry, boss ale nie wiem o co tyle hałasu. Wypaliłem się, chcę doznać czegoś nowego. Boss rozumie… – odpowiedział z przejęciem napastnik.

– Słuchaj młody, od doznań to Ty masz żonę. Nie bierz mnie na ckliwe frazesy bo nigdy Ci to nie wychodziło. Czego Ci tu brakuje? Forsy masz jak lodu, kibice Cię kochają, grasz o największe trofea, jesteś gwiazdą. Nie rozumiem do cholery…

– Szefie… Ci w turbanach z City, obiecali kupić Coleen całą galerię handlową, Pensję od Was, przebiją trzykrotnie, a w dodatku tam jest Tevez. Znów nie będę wytykany, jako ten najbrzydszy w drużynie…

Ferguson zaśmiał się szyderczo, jednak widząc zadumane oblicze swojego podopiecznego, przestał. Podszedł do niego, poklepał po plecach i rzekł:

– Ok, Wayne. Skup się. Przynajmniej się postaraj… Nie mogę obiecać Ci obrzydliwie wielkiej kasy, ani spełnienia snobistycznych fantazji Twojej żony. Ale pomyśl… Zostaniesz legendą tego klubu. Ba, może kiedyś mnie nawet zastąpisz, kto wie…

– Boss sobie raczy ze mnie jaja robić – wtrącił Rooney. – Przecież to Giggs ma być Pana następcą spośród podopiecznych. Boss to wiele razy powtarzał…

– Takie gadanie… Nie przerywaj! Kupimy Ci do pomocy porządnych piłkarzy, rozumiesz? Same podania “na nos”. O wygląd się nie martw, załatwimy Ci przeszczep włosów. O premiach już pogadam z zarządem… A Ty wiesz, że już w planach jest Twój pomnik?

– Naprawdę, boss? To wzruszające…

– Naprawdę synu, naprawdę. To jak? Będziesz dalej “Czerwonym Diabłem”?

– Przekonał mnie boss, dla Ciebie szefie, wszystko!

Główny cel

Adrian

W sezonie 2010/11 Manchester United po zwycięstwie w ostatniej kolejce nad Blackpool 4-2 wywalczył 19 tytuł mistrza Anglii co uczyniło zespół z Old Traford najbardziej utytułowanym klubem w Premier League (O jeden tytuł mniej ma Liverpool) . Dwanaście z tych tytułów „Czerwone Diabły” sięgnęły pod wodzą  Sir Alexa Fergusona. Trener  Manchesteru United był dumny ze swoich piłkarzy po meczu przyznał że jest to szczególny moment w jego długiej karierze i że  wielkim wyczynem było wygranie  ligi w pokonanym polu zostawiając takie zespoły jak Chelsea czy Manchester  City.  Sir Alex  chciał wyjaśnić, że wygranie Premier League jest triumfem dla klubu jako całości, a nie tylko dla graczy.  Mieliśmy młody zespół chociaż przegraliśmy finał Ligi mistrzów z Barceloną ale i tak uważam że moi zawodnicy byli absolutnie genialni, uważam że wykonali dobrą robotę –mówił Szkot o zakończonym sezonie.

Na koniec trener  „czerwonych diabłów” podziękował wszystkim pracownikom klubu za udany sezon: „Chciałbym również podziękować  dyrektorom, właścicielom ,prezesom ,zarządowi a także personelowi medycznemu za świetną robotę. Personel medyczny i fizjolodzy świetnie przygotowali zespół do sezonu dzięki temu nasz zespół nie był podatny na kontuzje. Bez was nie było by tego sukcesu. Natomiast kapitan zespołu Nemanja Vidić  dodał: „To był nasz główny cel: wygrać ligę i pójść wyżej Liverpoolu,”  „Byłem bardzo dumny, kiedy dano mi opaske kapitana i muszę powiedzieć, że cieszę się tej roli. Jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy puchar w tym roku, zwłaszcza, że ​​to takie ważne trofeum. „zakończył .W ostatnim dziesięcioleciu latach  Manchester wywalczył mistrzostwo pięć razy. Trzy razy triumfowała Chelsea, dwa razy Arsenal Londyn.   

Zdobywcy tytułu mistrza Anglii w ostatnim 10-leciu:
               
2011: Manchester United
2010: Chelsea
2009: Manchester United
2008: Manchester United
2007: Manchester United                                                        
2006: Chelsea
2005: Chelsea
2004: Arsenal
2003: Manchester United
2002: Arsenal

 

Kto dał Ronaldo szansę?

pipes_pipes

Niekiedy ciężko przewidzieć jak jedno zdarzenie wpłynie na bieg historii…

Fanem Manchesteru United nie byłem nigdy. Pamiętny finał 1999 roku wspominam oczami ośmiolatka, ale kto tego nie pamięta? O Sir Alexie napisano już wszystko. Nie wymyślę przecież koła od nowa. Każdy wie, że Ferguson to pod wieloma względami nieosiągalny pułap. Doszukiwać się w nim wad nie zamierzam, bo sam ich przecież mam aż za dużo, docenić za to mogę to, co w nim naprawdę podziwiam. O czym mowa?

Przenieśmy się nieco w czasie.

Wakacje 2003 roku. Benzyna kosztuje nieco ponad 3 złote, rzesze fanów Neo czekają na zwieńczenie trylogii braci Wachowskich jesienią, autor tego tekstu właśnie skończył podstawówkę. Piłka nożna dla niego równa się bieganiu za klasyczną biedronką z kolegami, graniu w Fifę 2001 z bratem na starawym komputerze i oglądaniu Ligi Mistrzów na TVP 2. Na dobrą sprawę to nawet nie pamiętał on, że to właśnie w tym roku odbył się ten transfer, jego brat pewnie pamięta, tylko z racji bycia fanem MU.

Gdyby nie transfer tego młokosa to tamte jakże gorące lato transferowe dla United byłoby najdelikatniej mówiąc kiepskie. Kto pamięta Bellona, eksperyment z Dongiem czy Klebersona w MU? Dla młodego chłopaka transfer z uznanego, acz nie najlepszego klubu ojczystej Portugalii do jednego z najbardziej utytułowanych klubów planety w glorii niezwykłego talentu, był skokiem na naprawdę głęboką wodę. Patrząc na to z perspektywy czasu Ferguson jak nigdy przedtem w 2003 roku zaryzykował w okienku transferowym i dzięki temu chłopaczkowi zgarnął całą pulę.

Przyznam szczerze, że o tym transferze dowiedziałem się od brata i nie mogłem się nadziwić, że mój dawny idol, który na zeszłorocznym miał strasznie głupią fryzurę przeszedł do Manchesteru, skoro dopiero rok wcześniej zasilił skład Realu. Oczywiście nie chodziło o niego, ale do tamtej pory dla mnie nigdy nie było innego Ronaldo.

Cristiano Ronaldo naprawdę nie lubię, ale nie sposób go nie szanować. Zwyczajnie jest na to za dobry. Kto sprawił, że niegdyś płaczący chłopaczek z krzywymi ząbkami zmienił się w tytana treningu z kompulsywnym pragnieniem perfekcjonizmu? Kto nie bał się ogromnego ryzyka, stawiając na niego? Kto najzwyczajniej w świecie dał Ronaldo szansę, o której marzą tysiące takich jak on? Choćby tylko za to jedno zdarzenie szanuję Sir Alexa Fergusona. Jego nie da się nie szanować, zwyczajnie jest na to za dobry… Niekiedy ciężko przewidzieć jak jedno zdarzenie wpłynie na bieg historii, ale czasem naprawdę warto ryzykować.

 

CIASTECZKA, BLOODY HELL

ytseman23

– Gdzie jedziecie?
– Nie wiem, ale ponoć niedaleko. Stary będzie miał dokładny adres. Choć jakbyś mnie zapytał, to powiem, że to strata czasu. Znaczy – ta jazda do tych młodzików. Gdzie im do pierwszej drużyny, chłopie? Ech… Uwaga, idzie, gasimy papierosy… Na razie… Dzień dobry, szefie! Dokąd dzisiaj pędzimy?
– Dobry, dobry. Do Swinton. Bloody hell, adres strasznie nabazgrali. Odczytasz się?
– A tak, wiem, gdzie to jest. No to: gaz do dechy, że tak powiem. Może się pan poczęstuje ciasteczkiem?
– Nie, ale ty się nie krępuj.
Później.
– Witam Państwa. Jesteśmy chwilę po czasie, ale te korki…
– Nic się nie stało, proszę wejść i rozgościć się. Synku! Zejdź do nas!
– Dzień dobry panu.
– Synku, tak jak ci mówiliśmy wcześniej, ten pan przyjechał w sprawie twojej kariery piłkarskiej.
– Witaj chłopcze. Jeśli się państwo nie obrażą, to chciałbym porozmawiać z chłopakiem na osobności.
– Oczywiście, nie ma problemu. Zostawiamy herbatkę i ciasteczka – proszę się częstować.
– Bloody hell, co oni dzisiaj z tymi ciasteczkami! Nieważne. Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie, chłopcze. Dzisiaj są twoje urodziny, ale ja nie mam dla ciebie prezentu. Zamiast tego chciałbym porozmawiać o twojej przyszłości. I o przeznaczeniu. I nie patrz się tak na mnie, wiem jak to brzmi. Sam zawsze twardo chodziłem po ziemi, ale widzisz… Miałem sen i widziałem rzeczy, którym ludzie nie daliby wiary. Ciebie sunącego pomiędzy czterema obrońcami Arsenalu i strzelającego bramkę wszechczasów. Oglądałem jak rozgrywasz blisko tysiąc meczy w barwach klubu. Widziałem jak promienie słoneczne lśnią na powierzchni dziesiątek pucharów, które wspólnie zdobędziemy. Jak wygrywamy Ligę Mistrzów strzelając niemieckiemu klubowi dwie bramki w doliczonym czasie gry…
– Niemcom w doliczonym czasie? Niemożliwe…
– Nie przerywaj! Widziałem jak grasz przez ponad 20 lat, jak zdobywamy tytuł najlepszego gracza i najlepszego trenera w historii Premier League. Widziałem, że jak będę się zbliżał do emerytury, to właśnie ciebie namaszczę na swojego następcę i będziesz dalej prowadził klub do sukcesów. Wprawdzie to ostatnie widziałem przez mgłę, jakby przyszłość nie była jeszcze ustalona. Ale nieistotne – ważne jest, że wszystko to nastąpi tylko i wyłącznie wtedy, jeśli będziesz u nas grał. Inaczej wszystkie te chwile przepadną… Jak łzy na deszczu.
– Zgoda. Zawsze chciałem być Czerwonym Diabłem. Tylko proszę wziąć ciasteczko, bo mama się obrazi.
– Mmm… bardzo dobre. Bardzo dobre ciasteczko, bloody hell.

 

Koronacja

Krystian Konieczny   

16 maja 2009 roku na Old Trafford Manchester United bezbramkowo zremisował z Arsenalem Londyn i tym samym na kolejkę przed końcem mógł cieszyć się ze zdobycia 18 tytułu mistrza Anglii, zrównując się tym samym w liczbie tytułów z odwiecznym rywalem Liverpoolem. Dla Sir Alexa Fergusona był to jego 11 tytuł mistrza Anglii z Czerwonymi Diabłami w swojej wówczas prawie 25 letniej przygodzie na Old Trafford.

Po meczu od razu przystąpiono do dekoracji mistrzów Anglii. Co ciekawe, w całej historii Premier League czyli od roku 1992 roku gdy Manchester United zdobywał tytuł jedenaście razy, zaledwie 2 razy mógł świętować zdobycia mistrzostwa na Old Trafford. No cóż, nie mieli szczęścia piłkarze Fergusona do świętowania tytułów mistrzowskich na własnym stadionie. Dlatego tym bardziej mieli powody do radości. Podczas koronacji Czerwonych Diabłów komentatorzy Rafał Nahorny i Andrzej Twarowski przytoczyli sytuację z 2002 roku kiedy to sporo osób stwierdziło, że na Old Trafford powinna zawitać nowa miotła a sam Ferguson chciał odejść na emeryturę. Po kilku latach i zdetronizowaniu Chelsea Londyn prowadzonej przez Jose Mourinho, Sir Alex dziękował Bogu właśnie za to, że na Stamford Bridge pojawił się popularny Mou. Komentatorzy stwierdzili nawet, że sprostanie Chelsea wspomaganej przez Abramowicza była największym wyzwaniem dla Fergusona w jego całe dotychczasowej karierze. Faktycznie, ciężko się z tym nie zgodzić. Szkot również przyznał, że dzięki Jose Mourinho, zaczął jeszcze bardziej ingerować w taktykę. W 2009 roku gdy już od dwóch lat the special one w Chelsea nie było Ferguson powiedział:  ‘ ale ja byłem głupi, że chciałem odejść na emeryturę’. Później nikt już nie wierzył w rychłą emeryturę Fergusona.

Gdy rozśpiewani piłkarze Manchesteru United i wszyscy kibice na Old Trafford świętowali zdobycia tytułu angielski dziennikarz przeprowadził wywiad z managerem Czerwonych diabłów. Wspaniałe jest to, co Ferguson powiedział: ‘W życiu bym nie przypuszczał, że uda mi się zdobyć z Manchesterem United aż 11 tytułów Mistrza Anglii. Tak naprawdę myślałem o tym, żeby wygrać jeden, aby zdobyć ten pierwszy’. Manager wspomniał, też że póki co nie wybiera się na żadną emeryturę i ma wiele pracy do zrobienia na Old Trafford. Na słowa dziennikarza: ‘ Jeszcze 5 lat na ławce trenerskiej?’ odrzekł : ‘ Niech Pan Bóg da’

Faktycznie, w 1986 roku kiedy Alex Ferguson zawitał na Old Trafford, początki miał z pewnością niełatwe, a czasu do polepszenia sytuacji w klubie też nie od groma. Manchester United miał wtedy na koncie 7 tytułów mistrzowskich a Liverpool 18. Biorąc pod uwagę początki kariery Szkota na ławce trenerskiej Czerwonych Diabłów wówczas prawdopodobieństwo, że Ferguson będzie 26 lat managerem Manchesteru United i wyprzedzi w tytułach mistrzowskich Liverpool było mniej więcej takie jak teraz przejście Ikera Casillasa do Barcelony.

 

Fergie Time! Ktora notka lepsza (2)

UWAGA!

dla czytelników Polsportu, którzy nie wierzą w swe szanse w konkursie: Futbol, cholera jasna! z 10% zniżką + dostawą pocztą gratis tutaj: http://www.labotiga.pl/ferguson Trzeba tylko wpisać kod rabatowy: POLSPORT



13 komentarzy

  1. pipes_pipes

    13 listopada 2012 at 17:23

    W przerwie od nauki przeczytałem i dzisiejszą odsłonę 😉

    FENOMEN

    Trzeba przyznać autorowi słuszność, że SAF kieruje się dobrem zespołu, ale w sumie to jednak dotyczy każdego trenera 😉 Poprawny tekst, acz Fletcher nie jest chory na wirusa, bo autor tego komentarza męczy się z tym samym paskudztwem 😉

    Jak Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa

    Fajny tekst. Przeżywałem go jednak kibicując The Blues. Niezapomniane emocje 🙂 Są emocje, jest dobry tekst.

    Będziesz dalej Czerwonym Diabłem?

    Dobrze się czyta, ale nie chce się w to wierzyć.

    Główny cel

    Cztery łyki statystyki. Nieoficjalna nagroda Jana Długosza so far.

    Kto dał Ronaldo szansę?

    + Za tytuł dla Michała, – za spoiler ^_^ Na mały plus dla autora, że jednak znalazł czas na napisanie notki w napiętym rozkładzie dnia/nocy 😉

    CIASTECZKA, BLOODY HELL

    To jest fajny tekst. Nie wiadomo o kogo chodzi, a z drugiej strony doskonale wiadomo o kogo chodzi. Możliwe, że właśnie takie wizje miał Alex, gdy myślał o młodym Ryanie. „Przyszłość chłopca niejasna jest” tylko w sprawie trenowania MU, bo z pewnością przywrócił on równowagę w lidze angielskiej, a nawet wyprzedził Liverpool 😉

    Koronacja

    15 liczb, o ile się nie pomyliłem. Niebezpieczna konkurencja dla Excela 😉 Na poważnie to trudno powiedzieć coś innego niż „poprawny”.

    Głos leci na „Jak Sir Alex załatwił mi skrzynkę piwa”, przyjemnie się czyta, są emocje i to był niesamowity moment dla każdego fana nogi, choćby dlatego że dwa angielskie kluby musiały pykać u Ruskich 😉

  2. madius

    13 listopada 2012 at 19:07

    Ta wizyta Fergusona u Giggsa przypomina mi wizytę Dumbledore u Pottera 😀
    Gratulacje dla autora najlepszego tekstu ever na tym blogu „Nie będę już najbrzydszy w drużynie”

  3. lewy-na-lewy

    13 listopada 2012 at 19:21

    dziś mija 30 LAT OD WALKI RAY MANCINI VS. DUK-KOO KIM. obaj bili się na śmierć i życie. dosłownie. ta jedna walka odmieniła boks. lewynalewy.wordpress.com/2012/11/13/30-lat-temu-zginal-duk-koo-kim/

  4. shadowking

    14 listopada 2012 at 00:05

    FENOMEN – poprawność, letniość, emocji nie wzbudza, zaciekawienia także.

    Jak Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa – osobiście, od serca, z nerwem. Podoba się. Druga pozycja.

    Będziesz dalej Czerwonym Diabłem? – fajny pomysł, wykonanie też niczego sobie. Trzecia pozycja.

    Główny cel – notka przejdzie niezauważona. Zasłużenie.

    Kto dał Ronaldo szansę? – niespełniona obietnica. Fajne czytadło, ale bez rewelacji.

    CIASTECZKA, BLOODY HELL – klawy pomysł na motyw przewodni. Literacko jeszcze do obróbki, ale i tak najlepszy w zestawie.

    Koronacja – ten zestaw notek jest jak wzięty w nawias, z jednej strony okrągły FENOMEN, z drugiej kwadradowa Koronacja, tak smao bezbarwna.

    Oczywiście szacunek dla wszystskich autorów stawających pod pręgierzem.

  5. bartek_wozniak

    14 listopada 2012 at 09:16

    Jak Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa, Grzegorz Dąbrowski:

    Jesteś kibicem Man Utd od 1998 roku, a wciąż nie doszło do Ciebie, że pisanie „ManU” jest dla kibiców i poczęści piłkarzy Czerwonych Diabłów obraźliwe? Wystarczy przypomnieć sobie piłkarza o imieniu i nazwisku Duncan Edwards. Reszta powinna przyjść sama:) Pozdrawiam

  6. scv78

    14 listopada 2012 at 11:35

    bartekwozniak
    wyjdę na głupka, ale nie jestem fanem MU i nie wiem czemu pisanie ManU miałoby być obraźliwe? Sprawdziłem notkę o Duncanie w wikipedii – smutne, ale wciąż nie wiem czemu ManU uraża? Rozwiniesz to jakoś?

  7. ytseman23

    14 listopada 2012 at 11:46

    Ja też długo nie wiedziałem, że określenie ManU nie jest w dobrym tonie, ale faktycznie jest to bardzo źle widziane. Powód jest taki, że Duncan Edwards zginął w katastrofie w Monachium, a wkrótce potem:

    Thats why it is so shocking that supporters of West Bromwich Albion came up with a terrace chant not long after Munich, playing with massive lack of subtlety- on the term Man U, mocking the memory of a kid whod grown up just round the corner in the West Midlands, in nearby Dudley:

    Duncan Edwards is Manure, rotting in his grave,
    Man You are Manure, rotting in your grave
    Man U, Man U never intended coming home

    It should be noted that the first letters of the words in the last line add up to Munich, clearly intended to add to the taunting nature of the insult, albeit somewhat desperately.

    Więcej informacji na stronie:
    therepublikofmancunia.com/man-u-munich-and-duncan-edwards-part-ii/

  8. scv78

    14 listopada 2012 at 11:53

    Uuuuuu… ale żenada. Ok, rozumiem, dzięki.

  9. Gość: obserwator, 85.28.184.6*

    15 listopada 2012 at 11:20

    szacunek dla wszystkich autorów!

    osobiście to najbardziej przypadła mi do gustu notka o tym „Jak Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa”, bo przywołała pozytywne wspomnienia i fajnie się ją czytało….

  10. Gość: , 178-36-91-231.adsl.inetia.pl

    15 listopada 2012 at 15:07

    Michale mam pytanie nieco odbiegające od konkursu a sądze że jesteś dobrze zorientowany w tej sparwie. Wiesz może kiedy bedzie wydana druga czesc ksiazki Rooneya. Moze gdzieś już ona jest albo przynajmniej juz ją tłumaczyłeś i lada moment wejdzie do ksiegarni? Bardzo Cie prosze o odpowiedź.

  11. szamot1983

    16 listopada 2012 at 12:49

    Nicky Butt ,wychowanek MU, w seniorach od 1993 a ty piszesz że SAFwłączył go do zespołu w ostatnich 10 latach.Fenomen to coś ala nowela SF?

  12. gustav_adolf

    17 listopada 2012 at 01:04

    W ostatnim tekście jest błąd. Gdy Ferguson zaczynał pracę w MU, Liverpool miał 16 mistrzostw Anglii.

  13. manager007

    18 listopada 2012 at 15:11

    Wybór był bardzo trudny i obrady były burzliwe, bo każda z tych notek które znalazły się na podium zasługuje na wyróżnienie, niemniej decyzją jury w mojej osobie, ogłaszam zwycięzców:
    3 miejsce: „CIASTECZKA, BLOODY HELL” – za przepyszną historię
    2 miejsce: Będziesz dalej Czerwonym Diabłem? – za rozbawienie jury
    1. miejsce: „Jak Sir Alex Ferguson załatwił mi skrzynkę piwa” – za przywołanie pięknych wspomnień i za łzę która się zakręciła w oku

Zostaw odpowiedź