Bereszyński wyznacza trendy

 

Wielkie wzmożenie wywołał w środowisku piłkarskim transfer Bartosza Bereszyńskiego z Lecha Poznań do Legii Warszawa. Rzeczywiście przejście z klubu, którego jest się wychowankiem do drużyny największego, najbardziej znienawidzonego rywala to rzadka rzecz, nie tylko w Polsce. W dodatku przejście bezpośrednie, bez okresu gry w innych klubach jak np. było w przypadku byłej gwiazdy Liverpoolu, Michaela Owena do Manchesteru United, a i jego kibice The Reds wymazali ze swoich serc. Nie trzeba być wychowankiem, żeby takim ruchem wywołać wściekłość fanów. Bereszyński nie zdążył jeszcze stać się ikoną Lecha na miarę Fernando Torresa w Liverpoolu, ale zapewne gdyby jacyś kibice Kolejorza mieli koszulki z jego nazwiskiem, pewnie już dawno byłby z nich popiół, jak po odejściu El Nino do Chelsea. Na klubowej mapie Polski animozji jest mnóstwo, nienawidzą się kibice Arki Gdynia i Śląska Wrocław, ŁKS i Widzewa, Lechii Gdańsk i Cracovii, Cracovii i Wisły etc. Na szczęście wrogość kibiców Legii i Lecha nie skutkuje czyjąś śmiercią jak w przypadku krakowskich klubów przynajmniej raz do roku. Ale gdy z kolei niechęć między Widzewem a Legią wyblakła wraz z powstaniem przepaści finansowo-sportowej, to właśnie rywalizacja kibiców Kolejorza i Legii, dwóch wielkich rywali do mistrzostwa Polski stała się w ostatnich latach najbardziej spektakularna.

Reakcje kibiców Lecha są dla mnie w pełni zrozumiałe i uzasadnione. Mają wilcze prawo bluzgać i wygrażać na forum Wiary Lecha od zdrajców, dziwek, Judaszów, cweli. Przychodzi tym łatwiej, że w internecie jest się anonimowym. Okej, niech układają piosenki w rodzaju Każdy z nas to wie / Bereś Judaszem jest / Śmieciu zdradziłeś klub / Nigdy nie wrócisz tu / Weź dziwko idź w piz…u! i informować, że Bóg wybacza, my nie, z czego zawodnik pewnie doskonale zdaje sobie sprawę. Nie jeden zawodnik już podobną deklarację słyszał i spotkał się z publicznym linczem, nie tylko Ashley Cole przechodząc z Arsenalu do Chelsea, ale żeby nie daleko szukać także i jedna z największych gwiazd Lecha w historii, Mirosław Okoński, gdy zdecydował się (bynajmniej nie przymuszony ani nie porwany via wojsko wbrew własnej woli) na odejście do Legii, lżony i obrzucany jajkami, a później został przyjęty jak syn marnotrawny  – co przypomina w ciekawym wpisie na blogu mój redakcyjny kolega z Poznania i autor książki „Okoń”, Radek Nawrot

Czy dziś na forum ujawniono by jego numer telefonu, jak w przypadku Bereszyńskiego, żeby wściekłe kibolstwo mogło mu bezpośrednio nabluzgać? Oczywiście pisząc o prawie kibiców do gniewu nie miałem na myśli ataku na prywatną komórkę ani gróźb karalnych w rodzaju: Życzę ci, żeby cię ktoś zerżnął w ciemnej bramie przecwelona dziwko, zapowiedzi, że najbliższe pół roku w Poznaniu będzie dla niego piekłem, ktoś mu połamie nogi w Młodej Ekstraklasie oraz spuści wp… by w przyszłości kolejny wychowanek ze strachu nawet nie pomyślał o takim rozwiązaniu… To właśnie jest dla mnie kibolskie zwichnięcie.

Jednocześnie uważam, że Bereszyński ma prawo mieć gdzieś te wszystkie opinie (łącznie z życzliwymi 250 sms’ami, z którymi nie zamierza nic robić) i ma prawo pełne podjąć taką, jaką uzna za najlepszą dla swojej kariery i swego rozwoju. Wpisuje się on w ogólny trend. Czy nam się to podoba czy nie, futbol to taki sam zawód jak każdy inny. Przywiązanie, tradycja, herb, lokalny patriotyzm, lojalność wobec klubu i jego kibiców ważne były w przeszłości, nawet najważniejsze, ale już nie dziś. Przestały być czymś, czym klub mógł przytrzymać zawodnika, choć inni oferowali znacznie lepsze pieniądze i perspektywy odniesienia sukcesu. Przekonuje się o tym boleśnie co sezon Arsenal, przekonał się i Lech. Jeszcze parę lat temu transfer klubowej ikony i kapitana jak Robin van Persie do drużyny głównego rywala byłby nie do pomyślenia. Thierry Henry pewnie głośno by wyśmiał propozycję z Manchesteru United. RVP uznał, że jeśli chce wreszcie zdobyć jakiś tytuł, musi odejść na Old Trafford.

Lech, który stracił właśnie wychowanka i być może w podobny sposób straci kolejnych, pokazał, że mentalnie tkwi jeszcze w czasach minionych, zaludnianych przez piłkarzy jak Piotr Reiss, który nigdy by nie przyjął oferty Legii, Alessandro del Piero i Gianluigi Buffon, którzy gotowi byli grać w zdegradowanym Juventusie w Serie B, Francesco Totti, który w barwach Interu czy Juve być może miałby na koncie więcej scudetto a może i triumf w Lidze Mistrzów, Paolo Maldini, Ryan Giggs, Paul Scholes… Nie ma już tych czasów kiedy Once a blue znaczyło Always a Blue. Wayne Rooney pokazał, ze sam zaszczyt gry dla drużyny, której kibicowało się od dziecka i której jest się wychowankiem to za mało, żeby zostać w klubie na zawsze. Lech nie może liczyć, że jego zdolni wychowankowie będą się w życiu kierować wyłącznie przywiązaniem do barw. Muszą mieć jeszcze wyraźne perspektywy rozwoju, wsparte rozsądnym planem finansowym. W Legii najwyraźniej je dostał. Legia starała się o niego od dawna, Jan Urban dostrzega w nim duży potencjał i spokój w grze, Bereszyński widzi zaś jak bardzo trener legionistów stawia na młodzież.

Sam piłkarz mówi, że nie czyje się zdrajcą, ale po prostu profesjonalnym zawodnikiem i chce się dalej rozwijać. Na tym właśnie polega dziś profesjonalizm w futbolu, bez względu na to jak bardzo tęsknimy za tym, jak wyglądał kiedyś. Teraz pytanie jak ów profesjonalizm pojmują kibice Legii. Czy Bereszyński powtórzy się los Pawła Kaczorowskiego, nigdy nie zaakceptowanego na Łazienkowskiej chórzysty? Czy zostanie zaakceptowany, wyznaczając trend innym młodym polskim piłkarzom szturmującym Ekstraklasę, zmuszając wszystkie kluby do zmiany filozofii traktowania wychowanków?


19 komentarzy

  1. Gość: Bartek, 213.86.114.18*

    21 stycznia 2013 at 12:45

    Panie Michale,
    Przypadek Okońskiego jest zgoła odmienny, nie był wychowankiem Lecha, o dobrowolności mówić nie można. Legia albo kamasze to marna swoboda wyboru, miłość Pana Mirosława do futbolu zwyciężyła. Pan Nawrot opisuje rozterki Okonia (wobec kibiców, kolegów z boiska i spoza boiska). Nie był to dla niego wybór łatwy, po prostu chciał grać.
    RvP dał Arsenalowi ile mógł i przez lata odmawiał transferu.
    Bereszyński jest zawodnikiem, który nie mógł wygryźć ze składu Ślusarskiego. Argument stawiania w Legii na młodzież, jest bzdurą. U Rumaka połowa składu to dzieciaki. Za trenera Smudy owszem młodzi mogli pomarzyć o grze w pierwszej jedenastce, teraz to zależy tylko od nich.
    Przykłady takich zawodników jak Lewandowski, Rudnev, czy Wasilewski pokazują, że w Lechu można się wypromować trzeba tylko pracować.
    Bereszyński miał świetne warunki do rozwoju i sam przyznał, że zadecydowały apanaże. To wiele mówi o jego profesjonalizmie.
    Podchody Legii pod Karola Linetty nakazują się zastanowić, czy ruch z Bereszyńskim nie ma drugiego dna.
    Upadek wartości i zasad moralnych jest znakiem czasu i nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem.

  2. free.cvaniak

    21 stycznia 2013 at 13:06

    A ja uważam, że chłopak nic złego nie zrobił, uważam że tego typu transfery nie powinny być, obciążane takim bagażem emocjonalnym. W zdecydowanie bardziej „popapranej” kibicowsko Serbi (derby Partinaz – Crvezda) transferów w jedną i drugą stronę było chyba około 20 (jeśli się nie mylę), a do tego o wiele bardziej znaczący gracze niż Bereszyński, w Czechach czy na Słowacji sytuacja się ma podobnie. Zresztą chyba też w dużej mierze na tego typu ruchach trzeba budować silny zespół w takich ligach jak polska, niezbyt zamożnych, w których prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieli 6 czy 7 Topowych zespołów. Po prostu jeden potentat powinien skupować wyróżniających się zawodników, niezależnie od kibicowskich „ale”, może w tym tkwi sekret na konkretne wyniki w Europie.

    P.S. Nie jestem zagorzały fan Legii, takim potentatem może być równie dobrze Wisła czy Lech w zależności od sytuacji ekonomicznej.

  3. gawin76

    21 stycznia 2013 at 13:10

    @ Polsport

    Nie za bardzo mogę się zgodzić z próbą nadania sprawie Bereszyńskiego wymiaru nazwijmy to ogólnego. My na przykład (w sensie kibice Legii) pamiętamy Szczęsnego odchodzącego do Widzewa i Łapińskiego przychodzącego do nas, obaj sensu stricto nie wychowankowie, ale jednak związani ze swoimi klubami dalece dłużej niż Bereszyński, którego transfer z Lecha pewnie nie zainteresowałby nawet psa z kulawą nogą, gdyby nie fakt, że poszedł do Legii, a my żyjemy w czasach, w których internet zaczyna dystansować prasę.

    Porównanie Henry’ego z Robinem van Persie również nieco dyskusyjne. Być może van Persie nie myślałby o ewakuacji z tamtego Arsenalu, a Henry czym prędzej czmychnął z obecnego, to przecież drużyny o wyraźnie innym dorobku.

  4. Gość: gp, 46-148-4-74.inet-siec.pl

    21 stycznia 2013 at 13:54

    Pomijając kwestię tego w zasadzie anonimowego zawodnika, należy zadać pytanie” a czy kluby zachowują lojalność wobec swoich piłkarzy? Póki grasz dobrze i nie pytasz, czy wypłata w terminie, to jest ok, ale spróbuj złapać kontuzję, dopytać o pieniądze, zażądać podwyżki albo stracić formę – nikt się nad piłkarzem litował nie będzie, jeśli tylko w jakikolwiek sposób władzom klubu z nim nie po drodze. Niejednego potrafią zgnoić, zniszczyć, więc nie wypisujcie mi tu bzdur o jakichś obowiązkach piłkarza wobec klubu poza wynikającymi z umowy.

  5. lewy-na-lewy

    21 stycznia 2013 at 14:05

    o pojedynkach tych dwóch bokserów mówił cały Meksyk. ostatecznie obaj przegrali. przeczytaj o tym dlaczego: lewynalewy.wordpress.com/2013/01/18/dawno-temu-w-meksyku-cz-1/

  6. airborell

    21 stycznia 2013 at 14:20

    Póki grasz dobrze i nie pytasz, czy wypłata w terminie, to jest ok, ale spróbuj złapać kontuzję, dopytać o pieniądze, zażądać podwyżki albo stracić formę – nikt się nad piłkarzem litował nie będzie, jeśli tylko w jakikolwiek sposób władzom klubu z nim nie po drodze.

    ROTFL, jak piłkarz straci formę, to można się nad nim „nie litować”? Ciekawe jak. Nie byłoby przecież tych wszystkich Klubów Kokosa, gdyby klub mógł po prostu pozbyć się piłkarza bez formy. A jak piłkarz jest w formie, to oczywiście zażąda podwyżki, bo jakże by inaczej.

  7. free.cvaniak

    21 stycznia 2013 at 14:52

    Zadałbym inne pytanie, czy ci kibice, dziennikarze i inni modlący się o złamanie nogi Bereszyńskiemu, nie zmieniliby pracy gdyby, mieli:
    1. możliwość
    2. większe zarobki
    3. lepsze warunki pracy
    4. nie lubili szefa/lubili następnego.

    Może właśnie przez takie dyrdymały jak ŹLE ROZUMIANA lojalność, przywiązanie do „tradycji” i inne waści kibicowskie piłkarsko jesteśmy tam gdzie jesteśmy.

  8. Gość: Inwestor, ip-94-42-226-209.multimo.pl

    21 stycznia 2013 at 18:18

    Platforma opcji binarnych to łatwy sposób na zarobek z domu – dc . exbino . eu. Darmowe szkolenia, e-booki i rzetelna pomoc. Zarobek z góry określony w zależności od opcji inwestycji. Bezpieczne inwestycje chronione przez EKNF. Zarejestruj się już dziś, to nic nie kosztuje dc. exbino . eu (usuń spacje)

  9. Gość: gp, 83-238-171-148.ip.netia.com.pl

    21 stycznia 2013 at 19:23

    Airborell: o klubach kokosa to nawet nie warto wspominać, bo to już skrajne chamstwo, ale wywieranie presji na wcześniejsze rozwiązanie umowy przez zawodnika, który kiedyś było dobry, ale zgubił formę to codzienność. Generalnie kluby nie przejawiają jakiejkolwiek lojalności wobec piłkarzy, to dlaczego wymaga się tego od piłkarza? Jak potraktowano w Lechu Bosackiego, Stilicia, Rengifo?
    A potem płaczą, że piłkarze odwzajemniaj ą się tym samym.

  10. airborell

    21 stycznia 2013 at 19:36

    Niby jak potraktowano Stilicia?

  11. kris0007

    21 stycznia 2013 at 20:45

    Z jednej strony Lech sam sobie może być winny, bo nie potrafił przytrzymać swojego „wychowanka” (nie zaproponował mu takiej kasy jak Legia, nie dał takiej perspektywy). Ale pewnych transferów się nie dokonuje. Czy ktoś wyobraża sobie transfer na linii Lechia – Arka? Nie bardzo. Wisła – Cracovia? NO też nie za bardzo. Jeśli chłopak chciał się rozwijać miał do wyboru całą II Bundesligę (Borysiuk gra w Kaiserslautern i jakoś nie żałuje, a Fornalik i tak go cały czas powołuje do kadry) – a nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że nasza E – klasa jest gorsza od II Bundesligi. Jeśli szukał klubu o podobnym potencjale co Lech i Legia – mógł wybrać Śląsk Wrocław. Czy to jest tak ciężko pojąć, że kibice mu tego nie wybaczą? Zapytajcie się Kibiców Barcelony kim jest dla nich Figo. Jeśli w 2000 roku chciał grać w zajebistym klubie w Hiszpanii miał do wyboru chociażby Walencję (która potrafiła dojść do finału LM, a wątpię aby między Walencją a Barceloną była taka kosa jak między Realem a Barceloną). Poza tym mógł wybierać całą plejadę potężnych klubów w owym czasie: ManU, Bayern, Juve, Milan itd. Tak samo Bereszyński mógł wybrać masę klubów w całej Europie, które potencjałem i możliwościami oscylowałyby koło Legii. Niestety, nie pomyślał.
    Pozdrawiam.

  12. Gość: roby, user-5-173-45-197.play-internet.pl

    21 stycznia 2013 at 21:44

    Słaby tekst, trzeba uczciwie patrzeć na możliwości gry a w Legii ledwo będzie łapał się do 18, gdzie tu rozwój?Jakie trendy?Nie mogę doczekać się rundy wiosennej a Legia wcale na koniec nie musi być pierwsza jak chcą wszyscy dziennikarze z Warszawy, co by nie mówić przynajmniej jest ciekawie 🙂

  13. pol_michal

    21 stycznia 2013 at 22:23

    @all
    Mariusz Piekarski, reprezentujący piłkarza pisze na blogu na weszlo.com, że wbrew temu co mówi trener Rumak to nie kasa przesądziła o odejściu do Legii, ale lepsze perspektywy:

    ‚Jeśli szkoleniowiec Lecha mówi, że widział oferty kontraktowe Lecha i Legii i że był w szoku, ile warszawski klub oferuje młodemu zawodnikowi, to niestety ja muszę stwierdzić, że kłamie… Oferta Legii nie była trzy czy cztery razy wyższa. Nie była nawet dwa razy wyższa. Różnica wynosiła raptem około 20 procent, przy czym „wyjściówkami” zawodników mógł obie te oferty zrównać. Jednak Bereszyńskiemu W OGÓLE nie chodziło o pieniądze. Istotne było to, jak Legia o niego zabiegała, jakie argumenty – nie chodzi o finanse – stosowała, jaki plan rozwoju nakreśliła i jakie było podejście jej trenera, Jana Urbana.

    Piłkarz nie skusił się na kasę, skusił się na perspektywy. On wie, że jest młody i jeszcze zarobi. Pytanie brzmiało: gdzie on tę młodość powinien spędzić i który klub pomoże mu się rozwinąć. Widocznie Bereszyński uznał, że bardziej pomoże mu w tym Legia i trener Urban. I być może to tak bardzo boli Rumaka – woli opowiadać, że poszło o pieniądze, bo wstydzi się przyznać, że Bereszyński widocznie wolał pracować z Urbanem niż z nim.

  14. Gość: ijontichy8, public77504.cdma.centertel.pl

    21 stycznia 2013 at 23:39

    Wydaje mi się, że aspekt sportowy ma tu najmniejsze znaczenie, przynajmniej dla Legii. Transfer Bereszyńskiego, o którym wielu mówiło, że zapowiada się na solidnego ligowca, wiązałbym nie z osobą trenera Urbana, który nagle dostrzega w nim potencjał i chwali jego uniwersalność – możliwość gry jako napastnik i skrzydłowy. Czy Legia naprawdę potrzebuje kolejnego skrzydłowego?
    Co ostatnio, tak naprawdę, zmieniło się w zespole ze stolicy?
    Prezes. To on wprowadził politykę znaną z zachodnich klubów, które swoimi zakupami nie tyle zawsze dążą do wzmocnienia składu, ile do osłabienia konkurencji i zamanifestowania, kto jest stroną silniejszą. Tym dla mnie jest zarówno transfer Brzyskiego z Polonii, jak i Bereszyńskiego z Lecha. Przy czym ten drugi, zważywszy na twoje dopowiedzenie odnośnie jego niespecjalnie wysokiej pensji, jest mistrzostwem świata. Za grosze wywołać ferment graniczący z paniką u najpoważniejszego konkurenta do tytułu, wymusić nieracjonalność w postępowaniu z wychowankami (przepłacanie, wystawianie na siłę), zakłócić atmosferę przygotowań. Genialne? Niespecjalnie. To proste kopiowanie wzorów z zachodu. Taki Bayern permanentnie podkupuje zawodników by osłabić konkurencję lub zamanifestować swą potęgę. Różnica jest taka że taka manifestacja jak Javi Martinez kosztowała bagatela 40 milionów.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny ruch Legi, może jakieś plotki o zainteresowaniu Milą, transfer młodego zdolnego z Górnika? To tylko takie szybkie podpowiedzi dla prezesa.

  15. Gość: pabloostrovitz, 62-121-80-125.home.aster.pl

    21 stycznia 2013 at 23:52

    A kibice Legii jak? Czekają z transparentami, pieką ciasteczka, chleb i sól już zamówili? 🙂

  16. billshankly

    22 stycznia 2013 at 00:32

    Panie Michale,wzmożenie? .Ale czego,nie miał Pan,bynajmniej,na myśli ruchu drogowego?
    Ale i tak duże pzdr…

  17. Gość: Piotr, 78-105-235-216.zone3.bethere.co.uk

    22 stycznia 2013 at 01:18

    Trzeba przyznac ze w Legii młodzież szybko nabiera szlifu i to pewnie Bereszynskiego przekonało . Natomiast mam nadzieje ze jeszcze Polska Liga długo nie bedzie profesjonalna pod tym wzgledem ze zawodnikom bedzie to wisiało dla kogo graja byle tylko kasa sie zgadzała. Pewnie z perspektyty dziennikarza to wygodne bo on nie podchodzi emocjonalnie do futbolu , to po prostu praca. Ale dla kibica to jednak emocje.

  18. Gość: endriuuu2, nat135-88.izacom.pl

    22 stycznia 2013 at 06:10

    Henry też po prostu zwiał, choć Persie większą krzywdę wyrządził kibicom, bo mógł wybrać oferty z innych krajów i nie stracić piłkarsko. Klub zawiódł, bo pozbył się młodego i perspektywicznego gracza a wciąz trzyma w składzie Ślusarskiego. Piłkarza który marnuje 4-5 klarownych sytuacji, a nagle strzela z niczego i kazdy zapomina o tym, że jest fatalnym snajperem.
    Ciekawi mnie stanowisko klubu. Co rzecznik powie. Nie przepadam za Rumakiem(mimo wyników) a zarządu nienawidzę i skoro kibice potrafią zatruć życie, to może powinni się wziasc za Rutkowskich?

    kris0007
    Piszesz tak, jakby BB miał oferty z całego świata. Chyba, że faktycznie o czymś nie wiem. Figo miał do wyboru kogo chciał, ale w Hiszpanii nikogo nie byłoby stać na niego. Poza tym Portugalczykowi nie potrafią wybaczyć, bo był kapitanem który przy każdej okazji całował herb i do samego końca zaprzeczał, że nigdzie nie pójdzie. To trochę inna sytuacja. A i agent Figo sporo namieszał.
    Ciężko mi ocenić BB. Ciekawe co myśli jego ojciec.

  19. Gość: Adam Sławiński, 178-36-153-182.adsl.inetia.pl

    22 stycznia 2013 at 16:37

    Legia to klub przyjazny dla rozwoju młodych zawodników. Jak pamiętamy Jan Urban już na swojej pierwszej kadencji odważnie wprowadzał młodzież. Dla mnie to Legia wyznacza trendy, pokazuje jak powinien wyglądać klub, który ma aspiracje bić się o Ligę Mistrzów. Mieszanka rutyny z młodością daje świetne efekty. Tak, więc nie dziwię się Bereszyńskiemu, że przeszedł do Legii, bo to klub gdzie może się świetnie rozwinąć, ale tez co ważne jest pewny, że prędzej czy później dostanie prawdziwą szansę.

    W tym transferze doszukałem się też jakby drugiego dna. Ten transfer pokazuje na jakim poziomie stoi nasza Ekstraklasa. Normalnie takich Bereszyńskich w lidze powinno być wielu. I to wcale nie w Lechu czy Legii, a w przeciętnych zespołach takich jak: Bełchatów, Podbeskidzie, Zagłębie,Lechia. Te zespoły powinny być kuźnią talentów, to od nich Legia powinna kupować takich Bereszyńskich. Zachwycamy się Akademią Legii… i słusznie. Tylko, gdzie reszta…

Zostaw odpowiedź