Znów konflikt w Realu: Casillas czy Lopez?

Jedną z największych dla mnie zagadek nowego sezonu było kogo nowy trener Realu Madryt, Carlo Ancelotti wstawi do bramki, mając dwóch tak świetnych fachowców jak Iker Casillas i Diego Lopez. Pierwszy to ikona klubu i reprezentacji Hiszpanii, kapitan tej ostatniej, bez niego ciężko wyobrazić sobie mistrzostwo świata i dwa Europy (mimo uznania dla Victora Valdesa i Pepe Reiny). Nie zagrał jednak w oficjalnym meczu Realu od 23 stycznia, gdy został kontuzjowany w meczu z Valencią w Pucharze Króla. Choć się wyleczył, Jose Mourinho wolał stawiać na Lopeza. Oficjalnie z powodów sportowych, które ciężko kwestionować, bo forma „Świętego Ikera” spadła do najniższego poziomu w karierze, żeby wspomnieć choćby mecz z Manchesterem City w Madrycie. Z kolei Lopez od kiedy trafił na Santiago Bernabeu z Sevilli i rozgościł się w bramce, właściwie nie dał ani jednego powodów, żeby z niej zostać wypchniętym, notując kilka wybitnych występów, właśnie w stylu Casillasa, jak choćby ten na Old Trafford. Nieoficjalnie wiadomo było, że chodzi też o nieszczelność szatni Realu, o co Mourinho nie bez racji obwiniał partnerkę Ikera, Sarę Carbonero.

Niemniej wydawało mi się, że Ancelotti da jednak szansę legendzie klubu, za dawne zasługi, trochę racji nowego otwarcia. I dopiero jeśli Iker znów, jak w minionym sezonie nie będzie sobą, czyli tą skałą co przez tyle minionych lat, dokona zmiany. Tak też przypuszczał Jerzy Dudek, kiedy z nim rozmawiałem. Casillas okazał się moralnym zwycięzcą konfliktu z Jose Mourinho, czy Włoch na dzień dobry chciałby pakować się w konflikt, który rozsadził szatnię poprzednika?

Mourinho tak tłumaczył czemu ceni bardziej Lopeza do Casillasa:

A jednak stary włoski lis zaskoczył nas wszystkich. Nawet rywali, jak Valdes, który stwierdził, że brak Casillasa w wyjściowej jedenastce Realu kompletnie niezmiernie go zdumiał. – Podczas Pucharu Konfederacji był w bardzo dobrej formie. Podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji rzucał się po piłkę tak niesamowicie, że wszyscy byliśmy zgodni – wrócił dawny Iker – stwierdził bramkarz Barcelony.

– Zdecydowały drobne detale. Diego był bramkarzem w pierwszym meczu, ale zobaczymy, kto stanie w bramce w kolejnym spotkaniu. Casillas ma cały czas otwarte drzwi do pierwszego zespołu. Rozmawiałem z nim, to wielki profesjonalista, przyjął decyzję ze spokojem – stwierdził Ancelotti.

A jednak chyba nie do końca, skoro hiszpańskie media donoszą, że rozgoryczony i rozzłoszczony decyzją trenera Casillas, odmówił rozgrzewki z Lopezem przed meczem z Betisem. Taki wrażenie można odnieść na podstawie zdjęć, które kibice zrobili na stadionie podczas rozgrzewki. Choć zwykle drugi bramkarz rozgrzewa pierwszego, tym razem Lopez ćwiczył z trzecim, młodym Tomasem Mejiasem, który na niedzielny mecz nie znalazł się nawet w osiemnastce.

Schodzący do szatni Casillas, zagadnięty jak się z tym czuje, rzucił do dziennikarza ironicznie, co zarejestrowały kamery: „Chłopie, przynajmniej zagram w meczu o Trofeum Bernabeu!” – chodzi o towarzyski mecz 22 sierpnia z katarskim Al Sadd, w którego barwach występuje inny legendarny zawodnik Realu, Raul.

Do czego doprowadzi ten konflikt? Czy Ancelotti będzie zmieniał bramkarzy tak często jak Alex Ferguson w ostatnich dwóch sezonach? Czy obrażony Casillas doprowadzi do transferu, czy zaalarmowani są już wszyscy szejkowie i Arsenen Wenger, który czynił już nieśmiałe podchody pod Hiszpana? Nie mam pojęcia i przyznam, że sam nie wiem co zrobiłbym w takiej sytuacji. Z jednej strony rywalizacja na tej pozycji wydaje się dobra i logiczna, z drugiej czy najlepsi bramkarze naszych czasów jak Gianluigi Buffon w Juventusie, Edwin van der Sar w Manchesterze United, Petr Cech w Chelsea, Oliver Kahn w Bayernie Monachium, Casillas jeszcze dwa sezony temu potrzebowali konkurencji, żeby utrzymywać się na światowym poziomie? Nie potrzebowali, a może wręcz jej brak działał kojąco na ich psychikę, nie spędzał snu z powiek, pozwalał koncentrować się na priorytetach?

A Wy jak sądzicie? Lepiej mieć dwóch równych bramkarzy, czy jednego wielkiego z młodym padawanem, albo weteranem, który nie czyha na miejsce w składzie, ale wspiera podczas treningów jak Dudek w czasach świetności Casillasa?

24 komentarze

  1. ~MarekH

    19 sierpnia 2013 at 20:23

    Panie Michale, mam 28 lat, a więc niewiele 🙂 Królewskim kibicuję od 96 roku, i na Pana pytanie odpowiem w taki sposób. Wczoraj po odczytaniu składów poczułem dziwną ulgę. 🙂 Opisać jej nie potrafię bo Ikera szanuję i cenię za charyzmę i wpływ na zespół, ale biorąc pod uwagę aktualny poziom sportowy ja, jako kibic Realu czuję się bezpieczniej z Diego w bramce.

    Pozdrawiam serdecznie, MH

  2. ~scv78

    19 sierpnia 2013 at 20:27

    Ja doskonale wiem coby zrobił na miejscu Casillasa. Cieszyłbym się, że jestem drugim bramkarzem tak wielkiej druzyny a w przerwach między treningami – parawulgaryzując – nie schodziłbym z sary. Problemem Ikera jest brak świadomości że taki problem to nie problem:)

  3. ~polsport

    19 sierpnia 2013 at 20:43

    @MarekH
    Ale przecież nie mamy pojęcia w jak wygląda ‚aktualny poziom sportowy’ Ikera, facet nie gra w klubie od stycznia, a za grę w kadrze wystawiają mu fantastyczne oceny…

    1. ~czerstwy_daktyl

      19 sierpnia 2013 at 22:16

      Ale w klubie wiedzą panie Michale jak z tym poziomem sportowym. I podjęli taką samą decyzję, jak poprzedni trener, co do obsady bramki. A sztab trenerski jest zupełnie inny, łącznie z trenerem bramkarzy.
      A co do kadry… Przecież Iker zawalił im tę pierwszą bramkę w finale pucharu konfederacji, i co do tego nie powinno być żadnej polemiki.

  4. ~polsport

    19 sierpnia 2013 at 20:45

    @scv78
    Problem polega na tym, że on tam bardzo długo był nr 1 (i jednocześnie miał Sarę). Nie przyszedł jako nr 2 jak Dudek. Tym ciężej się pogodzić…

    1. ~scv78

      19 sierpnia 2013 at 21:41

      Niby prawda, Michale, ale tylko z tym numerem 1, bo sare ma bodaj od mistrzostw świata w RPA:) Gdyby miał otwarty umysł, to cieszyłby się sarą;)
      ps. Oczywiście że iker. skoro postanowił nie trwać wyłącznie na pomnikach, to należy pozwolić mu fruwać, dopóki nie będzie wyłącznie spiżem.

  5. ~pawel2322

    19 sierpnia 2013 at 21:01

    Moim zdaniem gdyby Iker Casillas nie był w najwyższej dyspozycji to i tak należy mu się miejsce w bramce Królewskich, Iker to Ikona Realu Madryt i wydaje mi się, że ktoś taki nigdy przecież nie zszedł z odpowiedniego poziomu. Nawet w reprezentacji jest opoką i obrońcy czują się pewniej mając za plecami bramkarza na którym mogą polegać. Wydaję mi się, że temat z Sarą jest zbyt bardzo wyolbrzymiony.

    1. ~GrzegorzB

      20 sierpnia 2013 at 07:47

      W dzisiejszym sporcie nic nikomu się nie należy. Wszystko trzeba wywalczyć i czasem wydrzeć rywalowi (nawet koledze z zespołu, z którym się rywalizuje o miejsce w składzie) z gardła.

  6. ~Kubi

    19 sierpnia 2013 at 21:36

    Ja najchętniej widziałbym Ikera w… Barcelonie 🙂

    Tak, wiem. To możliwe tak samo jak transfer Jakuba Więzika do Primera Division.
    Ale przecież i takie przeprowadzki się już zdarzały… Choć ta byłaby z pewnością tą najbardziej spektakularną.

    Pytanie tylko czy Casillas chciałby opuścić swój rodzinny dom i stać się wygnańcem? Odpowiedź zna tylko on, i Ten na górze.
    Jeśli jednak miałby on spędzić reszte (niekrótkiej wszakże) kariery na ławce to chyba lepiej byłoby gdyby postawił wszystko na jedną kartę i swoimi umiejętnościami pozachwycał nas w troszeczkę bardziej kolorowym trykocie.

  7. ~grabarz86

    19 sierpnia 2013 at 22:26

    Mou nie potraktował sportowo Ikera.. sportowo w końcu lepszy był Adan 😉 Casillas może i nie grał dawno w klubie ale nie oszukujmy się, nie zapomniał jak się broni co pokazują też dobre występy w kadrze.. IC to chodząca legenda klubu, myślę dla sporej ilości kibiców Realu mógłby grać mimo gorszej formy.. w końcu to kapitan!

    Jednak dwóch tak dobrych bramkarzy na dłużej nie wytrzyma.. myślę że lepiej mieć drugiego młodego bramkarza, który może podglądać pierwszego i w razie czego wejść do bramki.

    PS. jestem kibicem FCB ale otwarcie mówię: Iker wróć!!

  8. ~Citko

    19 sierpnia 2013 at 23:18

    moim zdaniem Iker, doświadczony weteran i młody Tomas Mejias 😉

  9. ~Pola Zas

    20 sierpnia 2013 at 00:02

    Jasne, że problem z Sarą Carboenro był wyolbrzymiany, mam wrażenie, że sztucznie wykreowany.

  10. ~MarekH

    20 sierpnia 2013 at 02:12

    Iker zagrał cały mecz z Chelsea w tym miesiącu i interwencje fenomenalne jak chociażby ta, w której skasował wychodzącego sam na sam Hazarda, przeplatał z wypuszczaniem przed siebie prostych piłek. Ma Iker w najbliższą środę możliwość zagrania przeciwko Al-Saad i wtedy będzie można wysnuć jakieś mniejsze lub większe wnioski. Choć przy potencjale zespołu z Kataru fajerwerków sie nie spodziewam 😉 Choć z Raulem nigdy nic nie wiadomo. Kibicuje Ikerowi z całego serca, ale jeśli jeszcze pare miesięcy temu można było przypuszczać że ławka Ikera ma konsekwencje czysto „polityczne” o czym Pan, Panie Michale wspomniał, tak teraz przy zupełnie niezależnej od tamtych wydarzeń nowej kadrze trenerskiej absencjaw pierwszym meczu mogła być tylko czysto sportowa. Prosze nie zapominać o tym, że Hiszpania leciała z kadry z Ekwadoru i zmęczenie jest również prawdopodobne. A ławka Iniesty w meczu z Levante nawet w 1% nie była tak komentowana jak sprawy bramkarskie w Madrycie.

    Pozdrawiam raz jeszcze,
    MH

  11. ~GrzegorzB

    20 sierpnia 2013 at 08:06

    Bramkarz to najbardziej specyficzne miejsce na boisku. Najmniej drużynowe. Najbardziej samotne. Mocno indywidualne. W głowie przez 90 minut kłębią się różne myśli. I te związane z meczem, z sytuacją na boisku i te „inne”… Dziś, przy tak wyrównanym poziomie sportowym zawodników o zwycięstwie decydują detale: czy dobrze się wyspałeś, czy pokłóciłeś się z żoną, dziewczyną… W przypadku bramkarza jest to tym bardziej ważne. Czysta głowa, spokój kojący psychikę (jak to ujął Michał) jest najważniejszy. Ponadto przykłady wielkich bramkarzy, które Michał przytoczył w artykule świadczą same za siebie.

  12. ~kao108

    20 sierpnia 2013 at 11:59

    Lepiej mieć jednego wielkiego bramkarza, a drugiego starszego weterana z doświadczeniem. Doświadczony golkiper przychodzi do zepołu i zna już swoją rolę w drużynie. On wie, że przychodzi tu aby być uzupełnieniem składu, wie że przychodzi tu jako nr 2, czy nawet dalej. Jednak chce jeszcze coś osiągnąć trenować na wielkim poziomie i przy odrobinie szczęścia zagrać w kilku meczach. Przykładem jest Mark Schwarzer, wie że nie stanie się numerem 1 w Chelsea, że lepszym bramkarzem niż Petr Cech nie będzie, ale chce pograć jeszcze na wysokim poziomie w kilku meczach w Anglii i może zdobyć jakieś trofeum. Jeśli chodzi o Real to lepiej, żeby Casillas odszedł niż miał marnować się na ławce.

  13. polsport

    20 sierpnia 2013 at 12:15

    @Pola Zas
    Polu, chyba przemawia przez Ciebie kobieca solidarność:p Sara zrobiła rzecz niedopuszczalną. Dziewczyna piłkarza, do tego dziennikarka-celebrytka, puszczająca przecieki co tam chłopaki, kumple ukochanego gadają, myślą o trenerze, podrywając tym jego autorytet? Szatnia musi być sterylna. Nawet sobie nie wyobrażam czym miotałby Sir Alex w Beckhama, gdyby Victora rozpowiadała podobne rzeczy, pewnie nie tylko butem. Albo czy wyobrażasz sobie, że Shakira zdradziła co szatnia Barcy myśli o nieudoloności Jordi Roury w ubiegłym sezonie, a na pewno miała swoje zdanie. Takich rzeczy się nie robi.

  14. ~polsport

    20 sierpnia 2013 at 12:47

    @kao108
    Na zdrowy rozum tak to właśnie wygląda, a z drugiej strony np taki Wojtek Szczęsny zdecydowanie potrzebuje codziennej rywalizacji, co pokazał w kadrze okres przed Euro 2012 i cały miniony sezon w Arsenalu…

  15. ~gość

    20 sierpnia 2013 at 18:05

    Jest też trzeci system czyli manchesterski – młody mistrz i starszy padawan. Jedno jest pewne – dwóch równorzędnych bramkarzy to najgorszy z pomysłów. Zresztą taka sytuacja jest ewentualnie możliwa tylko, jeśli właśnie jakiś weteran chce doczekać emerytury na ławce. Żaden inny klasowy bramkarz, o zdrowych zmysłach nie przystałby na taką pozycję w klubie, a rotacja grozi destabilizacją obrony.
    W kwestii Casillasa odczuwam niesmak, bo objawiła się nam jego gorsza strona osobowości – są fochy, jest gwiazdorzenie i wymaganie miejsca w składzie za nazwisko. Co nie zmienia faktu, że to jeden z największych bramkarzy w historii i wkrótce wróci do bramki.
    Wróci nawet jeśli nie będzie w formie. Wg mnie to część planu Ancellotiego, który zakłada pokazanie, że on tu rządzi i nie ma świętych krów w zespole. A za dwa, trzy mecze wstawiając Ikera z powrotem do składu (który rzekomo wrócił do formy), ugasi konflikt zanim ten na dobre się rozpali i pokaże że w jego drużynie grają zawodnicy w formie. Dobre posunięcie Carlo i cztery pieczenie na jednym ogniu.

  16. ~polsport

    20 sierpnia 2013 at 18:32

    @gość
    Też mnie smuci to nowe oblicze Ikera. Wolałbym pamiętać tego z końcówki finału Euro 2012 kiedy prosił sędziego o respekt dla Włochów czy dzwoniącego z przeprosinami do piłkarzy Barcy po bijatyce w Gran Derbi…

  17. ~hasan

    21 sierpnia 2013 at 00:57

    panie michale problem to się zaczął juz gdy dudek pisał,że na treningu czesto był lepszy od casillasa a to na meczach casillas tak sie spinał,że bronił cuda.skoro drugi trener z rzędu stawia go na ławce to musi być widocznie duzo gorzej dysponowany od lopeza.lopez jest dla mnie zaskoczeniem,mysałem,że bedzie najwyżej solidny a jest w zyciowej formie!!!co zrobiłbym na miejscu ikera?poprosiłbym o wypozyczenie,chociaż 3 miesięczne,np. do arsenalu.pytanie,czy klub by na to poszedł

    1. ~JL

      21 sierpnia 2013 at 10:51

      Współczesne dziennikarstwo przypomina mi dziecięcą zabawę w głuchy telefon, informacja przekazywana z jednego medium do kolejnego ulega deformacji. Dobrym przykładem jest następny rozdział serialu ” Sprawa Ikera” . Chociażby tu można przeczytać iż „Schodzący do szatni Casillas, zagadnięty jak się z tym czuje, rzucił do dziennikarza ironicznie, co zarejestrowały kamery: „Chłopie, przynajmniej zagram w meczu o Trofeum Bernabeu!” Tymczasem źródłem tej informacji jest materiał filmowy stacji cuatro, który sugeruje, iż Iker odmówił treningu z Lopezem, faktyczne na tymże filmiku tak to niby wygląda, ale Iker wypowiada tą kwestię do stojącego obok niego trenera bramkarzy, i jak rozumiem oglądając ten materiał aby wyłapać tę kwestię, trzeba było wezwać specjalistę od czytania z ruchu warg bo mikrofony tego nie mogły wychwycić, bowiem to była rozmowa prywatna. Poza tym zastanawia mnie merytoryczność tego reportażu, na ile pokazano rzetelną całość tej sytuacji, a na ile jest ona wersją wydarzeń i wizją dziennikarzy opatrzoną odpowiednim komentarzem. W odpowiedzi na film stacji cuatro, dziennikarz sportyou pisze krótki tekst pod wymownym tytułem La verdad sobre el calentamiento de Iker Casillas , Cała prawda o rozgrzewce Ikera Casillasa wyjaśniając, iż ponoć schemat ćwiczeń były ustalony ze sztabem szkoleniowym, a dokładnie z trenerem bramkarzy Villianem Vecchim. No i zagwostka La verdad sobre?

Zostaw odpowiedź