Gdzie jest ta Legia? O krok od Ligi Mistrzów!

Nie mam pojęcia czy już w najbliższy wtorek z anteny TVP padnie po raz kolejny sakramentalne, wyczekiwane od 17 lat zdanie: „a na pytanie, gdzie jest ta Legia, odpowiadam…” ale wiem, że mistrzowie Polski zrobili w Bukareszcie wielki krok ku Lidze Mistrzów. Przed meczem bramkowy remis ze Steauą brałbym w ciemno. A już po koszmarnej w wykonaniu gości pierwszej połowie – z pocałowaniem w ręce Gigi Becali’ego i całego rumuńskiego sztabu.

Swoją drogą ambicją każdego dziennikarza śledczego w Polsce powinno być dziś zdobycie taśmy prawdy, dokumentującej przemowę motywacyjną Jana Urbana w szatni w przerwie meczu, że jego piłkarze grają tak diametralnie różne połowy! W pierwszej bez woli walki, bez wiary, na zaciągniętym hamulcu. I w drugiej z ambicją, wolą, przekonaniem, spychając napakowanych gospodarzy do defensywy psychicznej i fizycznej. W momencie gdy Kuba Kosecki trafiał dwa razy do siatki w przeciągu minuty (szkoda, że za drugim razem po wyraźnym spalonym), piłkarze Steauy byli kompletną galaretą. W efekcie Legia w drugiej połowie zagrała najlepsze 45 minut w tym sezonie i właściwie może nawet żałować, że nie wyjeżdża z Bukaresztu zwycięska.

Ale też nie żądajmy zbyt wiele, bo przy paskudnie słabej grze w pierwszej połowie znów sprzyjało jej szczęście, że jak z Molde nie schodziła na przerwę przegrywając 0:3, bo wówczas nawet kopia przemowy Rafy Beniteza ze Stambułu na niewiele by się zdała. Nie byłoby tego wyniku gdyby nie parady Dusana Kuciaka. To on zasłużył wg mnie na miano „księcia Bukaresztu” (jak kiedyś Andrzej Woźniak „księcia Paryża”, choć i tam padł wtedy remis). Słowak w kapitalnej formie, co pozwala liczyć na korzystny wynik i w rewanżu. Poza nim wyróżniłbym Miro Radovića, jedynego który ciągnął jako tako grę w pierwszej połowie i asystował przy wyrównującym golu Kosy. Oprócz tego ostatniego słowa uznania także dla Kuby Rzeźniczka. Dossa Junior, winowajca straconej bramki miał świetną okazję do rehabilitacji, ale schował szyję w ramiona zamiast ją wyciągnąć po dośrodkowaniu z wolnego Dominika Furmana.

Legia zrobiła spory krok ku wymarzonej Lidze Mistrzów. Teraz albo zrobi kolejny w przód i znajdzie się w raju, albo wstecz i spadnie w przepaść, lądując miękko w Lidze Europy. W rewanżu piłkarze Steauy będą pod gigantyczna presją. Oni muszą, Legia wciąż tylko może. A już wie, że rywale są tylko ludźmi. Napakowanymi jak kabanosy, ale nie wytrzymującymi tempa w końcówce, ale ile je się im narzuci.

5 komentarzy

  1. ~Bartosz Marchewka

    22 sierpnia 2013 at 02:28

    (nie chcę zaśmiecać linkami)

    KUCIAK. ATLAS LEGII.

    Piłkarska Polska przeżywa emocje od czasu remisu z Rosją w EURO 2012. Jeden mecz. 90 minut, od których zależy przyszłość.

    Oczywiście istnieją pewne znaczące różnice między meczem z Czechami a rewanżowym meczem ze Steauą (sorry za deklinację). Polska musiała wtedy wygrać, Legii wystarczy bezbramkowy remis. Trudno jednak między tymi wydarzeniami rozdzielić jeden fakt: i wtedy i teraz wszystko zależy od piłkarzy.

    Piłkarze Legii osiągnęli wynik, o którym (z pewnością cicho) marzyli. Przetrwali szturm Rumunów na początku spotkania, po straconej bramce nie pozwolili sobie wlepić stracili następnych, na początku drugiej połowy przeprowadzili (super) akcję i dowieźli rezultat do końca.

    Steaua to wciąż zespół bardzo groźny. Oczywistą oczywistością jest stwierdzenie, że w rewanżu będą jeszcze bardziej zmotywowani. Jednak Legii już nie zaskoczą. Wszyscy już wiedzą jak grają i jak zagrają Rumuni. Mogą tylko przyspieszyć, ale trudno w ciągu tygodnia wymyśleć i wdrożyć nowy system. Oprą grę na duecie Tanase/Popa wspieranych przez „tygrysa” Bourceanu i lisa Piovaccariego. Trener Urban ma przed sobą najważniejszy trenerski egzamin. Jego zaliczenie wprowadzi go do panteonu polskich szkoleniowców i z pewnością zaprowadzi na posadę selekcjonera kadry…

    Ale co ja pieprzę o kadrze. Przecież Legię dźwiga bramkarz…

    Wtorkowy wieczór z pewnością będzie ciekawy 🙂

    (a gdyby ktoś zechciał: http://www.marchewkowepoletko.blogspot.com)

  2. ~BpuyoD

    22 sierpnia 2013 at 14:52

    Panie Michale, po przeprowadzce Pańskiego bloga, coś „siadły” tutaj odwiedziny internautów i O Zgrozo! komentarzy tyle, co kot napłakał! Coś z tym trzeba zrobić!!
    Może jakiś konkursik?

    pozdrawiam

  3. ~artkrzy

    24 sierpnia 2013 at 02:30

    Witam,
    Chciałem bardzo serdecznie zaprosić na mojego nowo powstałego bloga – o sporcie subiektywnie http://www.writesport.blox.pl Jak każdy młody chłopak marzący o „dziennikarce” musiałem od czegoś zacząć i padło na tego właśnie bloga.
    Byłoby miło gdyby znalazł pan choć chwilkę i zerknął na pierwszy tekst – może coś ze mnie kiedyś jeszcze będzie.

    POZDRAWIAM!

  4. greendor

    24 sierpnia 2013 at 19:15

    Steaua , nie pamiętam od kiedy ? , zawsze była z górnej półki , Legia mnie zaskoczyła , a to jeszcze nie koniec ,czekam na większy sukces ! To jest mój pierwszy wpis !!!

Zostaw odpowiedź