Po Wembley: skoro selekcjonerem musi być Polak, to zostawmy Fornalika

Reprezentacja Polski w przyzwoitym stylu pożegnała się z eliminacjami do mistrzostw świata. Kompromitacji na Wembley nie było, czego można się było obawiać, skoro naprzeciw siebie stanęły drużyny, z których jedna grała o awans na mundial w Brazylii, a druga o umowny „honor”. Porównując z ostatnim meczem eliminacji do mundialu w RPA, kiedy to w Mariborze lekcji futbolu udzielili nam Słoweńcy, a trener Leo Beenhakker został zwolniony „w drodze z szatni do autobusu”, o czym zresztą dowiedział się od dziennikarzy, to było to nawet całkiem miłe pożegnanie. Polacy stworzyli niezłe widowisko w wypełnionej po brzegi „świątyni futbolu”, dopingowani przez 20 tysięcy rodaków, dzięki którym chwilami rzeczywiście „grali u siebie” (także ze względu na „polskie” race).

Niestety zagraliśmy dokładnie tak samo jak w większości kluczowych spotkań przerżniętych eliminacji czy Euro 2012 – dobrze tylko momentami, krótkimi zrywami, kilkoma pojedynczymi kontrami (wreszcie), ale bez zasadniczego pomysłu na zwycięstwo, bez składnych, przepracowanych na treningach akcji i schematów. Znów było blisko, bliziuteńko. W 22. minucie wydawało się, że Mierzejewski, Błaszczykowski i Lewandowski skopiują bramkową akcję Laty i Domarskiego sprzed 40 lat, gdy pierwszy podawał, drugi przepuścił piłkę, a trzeci wdarł się z nią w pole karne. Niestety znów skończyło się kręceniem z niedowierzaniem głową. Znów w większości spotkań po niezłych 30 minutach naszym zabrakło sił, a w defensywie mnożyły się błędy. Co rusz ktoś kogoś nie dopilnował, pozwolił uciec, ratowały nas interwencje Wojtka Szczęsnego (dla mnie Piłkarz Meczu, na niego głosowałbym w audiotele) niedokładność rywali czy szczęście, gdy poślizgnął się Wellbeck, a Townsend trafił w poprzeczkę.

Waldemar Fornalik zarzucał mediom w swoich ostatnich wywiadach, że w przegranych czy zremisowanych meczach nie chciały dostrzegać pozytywów. Na upartego można było się kilku dopatrzeć. Przede wszystkim, że w meczu o „honor” i „przywrócenie uśmiechu na twarze kibiców” nasi zagrali tak ambitnie i z taką determinacją, czego zabrakło np. z Ukrainą w Warszawie. Robert Lewandowski wreszcie częściej strzelał niż podawał, choć znów niestety nie tak celnie jak w Borussii Dortmund. Ale tylko w pierwszej połowie, w drugiej znów głównie przepychał się z rywalami i cofał głęboko po piłkę, żeby rozgrywać. Boczni obrońcy w pierwszym kwadransie włączali się do ataku niż w całym meczu z Ukrainą, ale potem im przeszło, gdy zamęczyli ich niezmordowani rywale. Tylko co z tego skoro skończyło się tradycyjnym laniem.

Rację ma Fornalik mówiąc, że to drużyna z przyszłością, jest progres, doszło wielu młodych obiecujących piłkarzy. Problem w tym, że selekcjoner nie potrafił z tego potencjału należycie skorzystać. I podobnie nie będzie umiał każdy jego polski następca, Adam Nawałka, Dariusz Wdowczyk czy Maciej Skorża. Po objęciu kadry od zera będą zbierać doświadczenie w pracy selekcjonera, próbować zdobywać szatnię, w której są piłkarze przyzwyczajeni do pracy z fachowcami z najwyższej półki (jak Juergen Klopp czy Arsene Wenger), uczyć się gry pod presją, pod jaką nigdy dotąd nie byli w klubach. Uczyć się selekcji, a nie trenowania, czyli pracy z grupą piłkarzy na codzień. A kiedy się ockną, poduczą, ogarną i stwierdzą, że drużyna zaczyna robić progres, będzie właśnie po eliminacjach Euro 2016. Dlatego jeśli Zbigniew Boniek uprze się, żeby nie zatrudniać cudzoziemca (a chodzi nam o doświadczonego na międzynarodowej arenie fachowca-taktyka z charyzmą, a nie szukającego spokojnej emerytury czy chcącego odcinać kupony od dawnej sławy) to lepiej już zostawić Fornalika na stanowisku niż zmieniać na innego Polaka, bo każdy z nich będzie Fornalikiem Bis.

15 komentarzy

  1. ~xyz

    16 października 2013 at 11:24

    Lewy (Warszawiak) jest jak K.Warzycha – dobry w klubie, nieprzydatny w reprezentacji.
    A jeśli selekcjonerem zostanie Wdowczyk (Warszawiak), to polska piłka niżej już nie upadnie…

  2. ~dejwit

    16 października 2013 at 12:18

    Fornalik cofa piłkarzy w rozwoju. Nie można mu pozwolić dłużej niszczyć im kariery oraz kibicowskie marzenia. Nachapał się pieniędzy za żadne wyniki a wręcz przeciwnie – kompromitacje. Obym więcej nie musiał oglądać jego twarzy podczas hymnu.

    1. ~WACIO

      16 października 2013 at 12:31

      Fornalik powinien odejść rok temu i dwa miesiące, tak wtedy pisałem. Ja również tej gęby nie mam ochoty oglądać. Nieudaczników nie sieją oni się rodzą, wstyd i hańba panie prezesie, bez honoru, bez decyzji, ale za to kasa i to jaka.

  3. ~jacek

    16 października 2013 at 12:22

    Człowieku , ty chyba inny mecz oglądałeś , gdyby nie Szczęsny było 0-6. Słaba Anglia na tle naszych wyglądali jak kosmici a co jakbyśmy grali z Hiszpanią w Madrycie , ile byśmy dostali 0-6 Smudy razy dwa.

  4. ~Holgrush

    16 października 2013 at 12:28

    „Reprezentacja Polski w przyzwoitym stylu pożegnała się z eliminacjami do mistrzostw świata. Kompromitacji na Wembley nie było, czego można się było obawiać, skoro naprzeciw siebie stanęły drużyny, z których jedna grała o awans na mundial w Brazylii, a druga o umowny „honor””

    Chyba oglądał Pan inny mecz. Anglicy walili w nas jak w kaczy kuper, jedyne sytuacje jakie tworzyliśmy wynikały z samotnych szarży Kuby bądź Lewandowskiego.

    Chciwy Waldemar nie wypracował żadnych schematów, Nic. Zero.

    Gdyby Anglicy strzelili jedną bramkę więcej (mieliśmy furę szczęścia że się tak nie stało) to już można by mówić o kompromitacji?

    Kompromitacją selekcjonera jest postawa „drużyny” w całych eliminacjach, a to co się stało na Wembley jest jedynie smutnym podsumowaniem.

  5. ~spajder

    16 października 2013 at 12:32

    Witam wszystkich znawców piłki,pytanie nasuwa się jedno – kto ma grać w tą piłkę? nie mamy pokolenia.Dyskusje rozmowy zmiana trenera nic nie da.Całą szopkę nakręcają media i ich eksperci,wielcy znawcy Bożydar,Borek,Kowalczyk-wielki piłkarz przez jeden sezon.Wpierw wychwalali Glika teraz Glik be,Sobota be,M.lewandowski be, i wielu innych.A więc kto?Panowie dziennikarze i byli piłkarze wasze opinie są tyle samo warte co umiejętności paru reprezentantów.

  6. ~:-)

    16 października 2013 at 12:36

    „przyzwoity styl” – jakieś żarty? za wrażenia artystyczne to się dostaje punkty w łyżwiarstwie figurowym albo gimnastyce artystycznej a piłka nożna polega na tym żeby strzelić przeciwnikowi więcej goli niż się straciło i jest kompletnie nieistotne czy się to zrobi nogą, ręką, j@j@mi, uchem czy k@t@sem urwanym przeciwnikowi i ile kartek i jakiego koloru się dostanie w drodze do tego celu lub ilu najemników i jakiego koloru skóry się w tym celu zatrudni – to tak po krótce na czym polega rywalizacja w KAŻDEJ dziedzinie, cała reszta jest rzeczą wtórną w KAŻDEJ dziedzinie……….

  7. ~kibic Wembley, 1973

    16 października 2013 at 12:50

    Panie Fornalik, gratuluję dobrego samopoczucia i optymizmu. No cóż, za taką pensję każdy by był optymistą. Niech Pan jednak zrozumie, że ta drużyna zawiodła oczekiwania tysięcy kibiców, a Pan jako selekcjoner ponosi za to całkowitą odpowiedzialność. Wstyd za takie efekty pańskiej pracy. Wynik jaki Pan osiągnął określa dokładnie Pana fachowość i kompetencje.

  8. ~TeJot

    16 października 2013 at 14:10

    Święte słowa panie Michale, święte słowa. Mam tylko nadzieję, że w odróżnieniu od starszych panów wciąż żyjących wspomnieniami o minionej chwale i mitem o istnieniu polskiej szkoły trenerskiej (Piechniczek, Lato, Gmoch i inni) prezes Boniek, zrozumie czego tej kadrze potrzeba.

  9. ~yyy

    16 października 2013 at 15:29

    Polskie reprezentacje… od lat ’90 przejawiaja jedną zasadniczą prawidłowość. Grają do 20min meczu. Zwykle w tych okolicach tracą bramkę. jak nie tracą to grają gdzieś do 30min. P prostu polscy kopacze nie są w stanie grać w takim tempie jak choćby precietna drużyna z Ekwadoru. Może to robić Piszczek, lewandowski, Błaszczykowski ale nie przecietny kpacz z naszej ligi najwyraźniej. i świety Boże tu nie pomoże bo tą umiejetnosć wyrabia się latami. A wszelkie próby ratowanai tej sytuacji kończą się tym że albo są zajechani jak zza smudy i Engela, albo niedotrenowani jak za Benhakeera. słaba liga to praprzyczyna wszelkich problemów. Nikt w niej normalny już nie gra. Na zachodzie nasi grzeją ławy najczęściej poza wyjątkami i kółko się zamyka. Może należy skopiowac model koreański który zastosował Hiddink, ale tu niestety jest piłeczka po stronie PZPN i ustawienia priorytetow i kalendarza pod reprę a nie pod nedzną ligę w ktorej i tak pierwze skrzypce odgrywają obcokrajowcy.
    A co do trenera to jesli teraz nie weźmiemy trenera z Niemiec to żaden tu nic nie zmieni bo jeli jest jakaś nadzieja to w przeorganizowaniu zupełnym przygotowań i konstrukcji tej druzyny co przyzwoity trener z Niemeic niejako by gwarantował. przyzwoity to nei znaczy jakiś Mathaus czy inny Daum. Marzyłby się Hitzfeld ale to niemożliwe. Nie stać nas też na trenera dla którego repra byłaby polem do nauki i eksperymentów więc młodzi odpadają. Włoscy trenerzy? Którzy dają nadzieję sukcesu? To zupełnie inna kultura piłkarska niż Polacy którym bliżej do piłki niemieckiej na pewno niż włoskiej choć generalnie to dalej postsowiecki futbol nastawiony na grę z kontry

  10. ~Krzysztof

    16 października 2013 at 16:00

    „Reprezentacja Polski w przyzwoitym stylu pożegnała się z eliminacjami do mistrzostw świata.” Panie, toż to wierutna, kosmiczna bzdura. Czy ja oglądałem ten sam mecz? Panie, Fornalik to ‚bezjajowiec’, który niczego piłkarzy nie nauczył. Dzięki Niemu graliśmy archaiczną piłkę. To najgorszy reprezentacyjny trener w naszej historii, z najgorszym dorobkiem.

  11. ~tokida

    16 października 2013 at 16:36

    Dokładnie ta sama refleksja mnie naszła po meczu z Anglią. Po co zmieniać Fornalika? Może być już tylko lepiej. Trochę. Kibice już niczego dobrego po reprezentacji się nie spodziewają. Chodzi o to, żeby w następnych eliminacjach powalczyć o trzecie miejsce w grupie. Tam jest nasze miejsce.

    Przedłużyłbym kontrakt z Fornalikiem, ale bardzo mocno obniżył jego pobory. Nie ma sukcesu, to nie ma kasy. Ba… nie ma nawet dobrego wrażenia. Nie zgodzę się z autorem, że nasi grali przyzwoicie. To była żenada. Brak zaangażowania w drugiej połowie, szybkie pogodzenie się z porażką po stracie gola.

    1. ~ojogo

      16 października 2013 at 17:06

      a czemu ty chcesz komuś pobory ograniczać? nie twoja kasa – nie twój interes. A co do wymiany trenera to wymiana na Nawałkę czy Wdowczyka to wymiana na zasadzie „zamienił stryjek”. Dla kadry ta zmiana ma przynieść przynajmniej zmianę w kategoriach motywacyjnych bo żaden trener nie jest w stanie nauczyć gry w piłkę w ciagu 4 dni. poza tym musi być to ktoś kto choć tochę zna polski futbol. W Polsce nie ma trenera który gwarantowałby jakikolwiek sukces. Kasperczak, Engel? LOL… Pierwszy nie trenuje już kupę lat , drugi to trener teoretyk który szczęśliwie trafił na generację piłkarzy która jeszcze grała w swoich klubach – i o nie byle jakich. Trener z zagranicy nie gwarantuje sukcesu ale przynajmniej gwarantuje jedno – nadzieję na jakiś czas u kibiców której potrzebują jak kania dżdżu. Niestety nie ma na horyzoncie nikogo chyba kto te nadzieje mógłby zrealizować. Po prostu na rynku są wolne jednostki które mają niewspółmierne oczekiwania do umiejętności (Eriksson) lub tych umiejętności w ogóle nie posiadają i nikt ich ni kontraktuje. Tudzież są już emerytami bez ochoty na trenerską ławę.
      Treenrem zostanie najprawdopodobniej Majewski lub Skorża… I będzie wielkie bęc oczywiscie bo obaj mimo szkół wyniki mają marne nie mówiąc o aspekcie motywacyjnym bo Majewski to raczej demotywator w szatni

  12. ~kao333

    16 października 2013 at 19:31

    Trenerem i tak będzię Polak, PZPN nie zatrudni szkoleniowca zagranicznego i będzie to Adam Nawałka czy tego chcemy czy nie.

  13. ~greg

    17 października 2013 at 10:26

    jeżeli ktoś twierdzi że polski trener jest dobrym wyborem to chyba postradał zmysły. Tutaj trzeba człowieka który odnosił sukcesy na świecie, Advocat, może Bielsa lub ktoś z tego rodzają charyzmą. Szukajcie a znajdziecie

Zostaw odpowiedź