Czy to ważne kto będzie kapitanem Biało-czerwonych?

Zaczęło się pierwsze zgrupowanie reprezentacji Adama Nawałki. Lada moment dowiemy się, kto będzie kapitanem w jego drużynie, którą przechwycił w żelazne ręce z rozchwianych dłoni Waldemara Fornalika. Jedno jest pewne: to nie szatnia ale właśnie selekcjoner dokona wyboru, komu przypadnie opaska. Czy zachowa ją Kuba Błaszczykowski, który jako kapitan powiódł „biało-czerwonych” do dwóch spektakularnych klęsk – tej na Euro 2012 i te w eliminacjach do mundialu w Brazylii? Oczywiście nikt przytomny nie obwinia tylko Kuby za te niepowodzenia. Niesprawiedliwe też byłoby zapamiętać go wyłącznie z powodu niefortunnej „afery biletowej”. Czy jednak w każdym meczu był na boisku, na odprawie i w szatni w przerwie prawdziwym liderem drużyny, potrafiącym porwać kolegów do boju w trudnych chwilach, których jak pamiętamy nie brakowało?

Zanim odpowiem na to pytanie, warto się zastanowić czy tego właśnie oczekujemy dziś od kapitana drużyny narodowej. Są tacy, którzy takich wymagań nie mają. Np Tomasz Łapiński, przed laty znakomity zawodnik, dziś komentujący piłkarską rzeczywistość, którego opinie niezwykle cenię, zna szatnię i obyczaje w drużynie niepomiernie lepiej ode mnie. Tomek napisał na swoim blogu, że wiara, iż kapitan może cokolwiek zmienić na boisku to mrzonki i mity. Główną funkcją kapitana jest dziś przekazywanie zdania drużyny trenerowi i na odwrót. „Kapitan jest tylko przekaźnikiem, tubą za pomocą, której drużyna porozumiewa się z trenerem”(…) Czy w drużynie, w której gra dwudziestu dorosłych facetów pewnych siebie i większość to gwiazdy grające w ligach zagranicznych, zdanie jednego gościa może przekonać innych do czegoś? Śmiem wątpić w siłę perswazji choćby nie wiem jak charyzmatycznego kapitana, dużo większą rolę będzie odgrywała wtedy chęć podporządkowania się innych celom drużyny, to jest klucz – pisze Łapiński.
I pyta: „Jak ma kapitan wstrząsnąć zespołem albo podnieść na duchu w czasie meczu? Powinien biegać od jednego do drugiego piłkarza i opieprzać albo głaskać po plecach i pocieszać? I w międzyczasie jeszcze grać w piłkę! Jedyny sposób to przykład odporności psychicznej i dobra gra. Ale wtedy to kapitan powinien być wybierany w trakcie meczu i co mecz inny.”

Wg Tomka jedynym plusem tej funkcji jest, że kapitan zawsze wyciąga pierwszy dłoń do gratulacji (u nas akurat to niezwykle rzadkie chwile) i ma zdjęcie z sędziami, proporczykiem i kapitanem przeciwnika.

Czy jednak mrzonką jest tęsknić za charyzmatycznym kapitanem, prawą ręką trenera na boisku, kierującym zespołem, umiejącym podnieć go na duchu w krytycznych chwilach albo wstrząsnąć w szatni? Zwłaszcza, że jeszcze niedawno, w czasach Jerzego Engela nasza kadra takich liderów miała. Tomasz Wałdoch, Tomasz Hajto czy Jacek Bąk tylko czymś więcej niż tylko przekaźnikami”. Podobnie jak inni kapitanowie, których szczególnie zapamiętałem z ostatnich lat, Didier Deschampes, Carlos Dunga, Fabio Cannavaro, Patrick Vieira, Javier Zanetti czy Roy Keane, który potrafił zrobić kolegom straszniejszą „suszarkę” niż Alex Ferguson, jeśli nie dawali z siebie wszystkiego na boisku. A z wciąż grających Francesco Totti czy Steven Gerrard, obok których grając nie można się opieprzać, którzy w decydujących momentach nie raz porywali za sobą kolegów, odwracając losy meczu.

Dlatego ja, biorąc poprawkę na materiał ludzki jakim dysponuje Nawałka, w ramach nowego otwarcia poszukałbym nowego ramienia dla kapitańskiej opaski w naszej reprezentacji. Charyzmatycznym kandydatem jest oczywiście Artur Boruc, jak mimo że bramkarze doskonale potrafią spisywać się w tej roli, co pokazuje przykład Gianluigiego Buffona czy Ikera Casillasa, postawiłbym na zawodnika z pola. Także dlatego, że opaska dla Boruca przesądziłaby status bramkarza nr 1 w kadrze, a przecież w wielkiej formie jest i Wojtek Szczęsny, bramkarz lidera Premier League.

Może i niegłupim pomysłem byłoby zrobienie kapitanem Grzegorza Krychowiaka, który ma w sobie spory potencjał w tej kwestii, ale z racji wieku i stażu w drużynie do jego kandydatury warto chyba będzie wrócić dopiero w kolejnych eliminacjach. Ja zaufałbym -o czym już tu pisałem – Robertowi Lewandowskiemu, bezsprzecznie najlepszemu polskiemu zawodnikowi ostatniej dekady, a może i dwóch. To prawda, że grą w reprezentacji nie zasłużyłby kandydowanie do Złotej Piłki. Ale może dołożenie odpowiedzialności do niezwykłego talentu i umiejętności stworzy miks, dzięki któremu Lewy stanie się w kadrze tym samym napastnikiem, który seryjnie zdobywa hat-tricki w Bundeslidze, a w Lidze Mistrzów nawet po cztery bramki w meczu. Znana jest jego „szorstka, męska przyjaźń” z Błaszczykowskim, kolegą z Borussii. Być może odwrócenie ról obu wyszło na dobre? Zanim zostanę zakrzyczany, że pomysł jest beznadziejny, a Lewy nie zasługuje na taki zaszczyt, chciałbym dać mu szansę i sprawdzić. Najlepszy polski zawodnik od czasów Zbigniewa Bońka zasługuje na to.

3 komentarze

  1. ~Krzych90

    11 listopada 2013 at 21:59

    Błaszczykowski jest Najlepszym polskim piłkarzem, a nie Lewandowski. Oglądam wszystkie mecze reprezentacji, śledzę mecze BVB (kibicując jej od mniej więcej 2004-2005 roku). Kuba w wielu meczach pokazuje zaangażowanie i tego że się nie stara nie można zarzucić mu ani w klubie, ani w reprezentacji. Ile to już było takich meczów kadry, kiedy to właśnie Kuba ciągnął grę?? Naprawdę zliczyć nie potrafię. Jeżeli ma być taki wybór albo Kuba albo Lewy to zdecydowanie zostawiłbym opaskę Błaszczykowskiemu. Lewandowski miał kilka takich meczy, gdzie chciał się sztucznie popisać lub patrzył się tylko na siebie, nie widząc pozostałych kolegów. Często zdarzało mu się tak grać jakby miał „gdzieś” grę w kadrze. I to ma być kapitan????? Problemem Kuby jest tylko to i aż to że (chyba) nie ma takiej charyzmy jaką powinien mieć kapitan. Tylko kto w obecnej kadrze ma przysłowiowe „jaja”? Ciężko powiedzieć, moim zdaniem opaskę kapitana powinien mieć któryś z bramkarzy. Jeżeli Boruc jest w słabszej formie i nie gra, wtedy Szczęsny i na odwrót.

  2. ~futbolowypunk.blog.pl

    13 listopada 2013 at 10:31

    Wydaje mi się, że zostawienie Kuby jako kapitana pozwoliło w pewien sposób uspokoić atmosferę wokół kadry. Jestem niemal przekonany, że gdyby trener Nawałka wyznaczył do tej roli kogoś innego np. Roberta Lewandowskiego to następnego dnia w mediach pojawiłaby się informacja o tym, że selekcjoner popadł w konflikt z Błaszczykowskim i opowiedział się po stronie Roberta. Więc może lepiej, chociażby dla tego jednego faktu, że kapitanem pozostanie Kuba.

  3. ~DArec

    13 listopada 2013 at 23:10

    Dziś już znamy nowego-starego kapitana kadry. Uważam, że był to wybór bezpieczny, pokazujący wiarę w trzon reprezentacji. Nie wypada się nie zgadzać z opinią Pana Michała, że Lewandowskiemu czegoś brak, by rozstrzelać się także w narodowych barwach, a opaska kapitana może byś właśnie „tym czymś”. Kompletnie za to nie zgadzam się z opinią, że kapitan to funkcja pokazowa, do zdjęcia. Kapitan to osoba, która wprowadza w życie plan stratega na ławce, która jak trzeba chwyci za mordę i każe gryźć murawę. Kimś takim faktycznie jest Boruc, lecz bramkarzy w światowej formie mamy dwóch… Niech zostanie vice!
    Kurcze, jakoś mało we mnie wiary w Nawałkę, obym się wreszcie mylił.

Zostaw odpowiedź