Ile kosztował Neymar, czyli anatomia transferu

Afera z prawdziwą ceną, jaką FC Barcelona zapłaciła za Neymara, która zmiotła z funkcji prezydenta klubu Sandro Rosella jest arcyciekawa z bardzo wielu powodów. Np tego, że głośno było o niej w świecie jakby z urzędu rezygnował premier lub prezydent liczącego się państwa. Taka jest jednak globalna potęga futbolu, gdzie FIFA urasta do supermocarstwa dysponującego odpowiednikiem broni atomowej w postaci praw organizacji mistrzostw świata. Kiedy te prawa ostatnio rozdawała, do gabinetu Seppa Blattera pielgrzymowali prezydenci Putin, Obama i Książę Karol z Davidem Beckhamem, o pomniejszych politykach nie wspominając.

Niesamowite jest i to, że do upadku Rosella przyczynił się zwykły socio Barcelony, niejaki Jordi Cases, człowiek mający na Twitterze zaledwie 3 000 followerów. Nie spodobało mu się, że szczegóły transferu Neymara zostały ukryte za klauzulą poufności. Złożył skargę przed sądem, sugerując możliwość przywłaszczenia 40 mln euro. Prokuratura zareagowała natychmiast, domagając się od klubu przedstawienia wszelkich umów związanych z transferem brazylijskiego piłkarza. Rosell zrezygnował nim sąd zdążył rozpatrzeć sprawę, a jego następca, Josep Maria Bartomeu ujawnił na konferencji prasowej, że sprowadzenie brazylijskiej gwiazdy kosztowało tak naprawdę nie 57 mln euro ale 86 mln.

Szalenie ciekawe jest wyliczenie tego, co zrobiło 30 mln różnicę. Złożyły się na to:
@ zwyczajowa premia dla zawodnika za podpisanie kontraktu (10 mln euro)
@ zwyczajowa prowizja agenta
@ kwota za prawa marketingowe do wizerunku Neymara (zawarta z Neymar Sport Marketing Limited – 650 tys. rocznie)
@ umowa z ojcem Neymara, który zobowiązał się wyszukiwać talenty dla Barcelony (ukryta dodatkowa opłata dla rodziny gwiazdora – 330 tys. rocznie, Barca ma przecież wystarczająco sprawny skauting)
@ umowa między klubem Neymara, Santosem i Barceloną, na mocy której Katalończycy zapewnili sobie za 8 mln euro prawo pierwokupu trzech uzdolnionych młodych piłkarzy (rodzaj ukrytej dodatkowej opłaty za piłkarza, bo Barca ma wystarczająco dużo własnych uzdolnionych wychowanków)
@ umowa między fundacją Barcelony i fundacją piłkarza N&N (zawarta jeszcze w 2011 roku, kolejna ukryta opłata dla zawodnika, Barca zapłaciła już 10 mln euro, do zapłacenia jest jeszcze nieznana kwota)
@ dwa mecze towarzyskie między Barcą, a Santosem („El Mundo Deportivo” twierdzi, że z ich powodu do ceny piłkarza należy doliczyć jeszcze 9 mln euro, Barca twierdzi, że byłoby tak, gdyby mecze się nie odbyły).

A przecież dojdą jeszcze podatki od tych wszystkich operacji finansowych, ubezpieczenie zawodnika, jego pensja etc, etc

I tu dochodzimy do mechanizmu dzisiejszych transferów, co czyni sprawę najciekawszą. Właściwie każda z tych dodatkowych opłat jest dziś sprawą zupełnie normalną i na porządku dziennym. Przecież podawana w mediach kwota transferu zawodnika to nie jedyne pieniądze jakie płaci klub kupujący. Rzadko wypływają kwoty prowizji agentów, ale kiedy już tak się stanie robią piorunujące wrażenie. Zwłaszcza, gdy za transferem stoi Portugalczyk Jorge Mendes, który na transferze Cristiano Ronaldo z MU do Realu Madryt zarobił 10 mln euro, a za pilotowanie sprzedaży Radamela Falcao i Hulka skasował od FC Porto 20 mln.

Bez premii dla zawodnika za podpis (tzw. signing on fee) w ogóle do niego nie podchodź! Wie to każdy kto grał w Football Managera;) Taki np. Adnan Januzaj stał się ostatnio rekordzistą pod względem wysokości premii za podpis dla nastolatka – Manchester United zapłacił urodzonemu w Belgii reprezentantowi Kosowa 5 mln funtów. Kluby rywalizujące o pozyskanie zawodnika z innymi klubami, zwłaszcza tymi, których właścicielami są arabscy szejkowie lub rosyjscy oligarchowie często oferują dodatkowe bonusy (za określoną ilość występów, goli, asyst, sukcesy drużyny, awanse do Ligi Mistrzów lub Europy). Niczym wyjątkowym nie jest praca dla najbliższej rodziny (zwłaszcza, jeśli piłkarz jest młody i wskazane, żeby rodzice przenieśli się z nim na Stary Kontynent). Pracę może dostać ojciec czy syn. Pamiętam, że kiedy VfB Stuttgart bardzo chciał pozyskać Arkadiusza Milika, oferował pracę całej rodzinie z narzeczoną włącznie (tzn. oferował narzeczonej, a nie narzeczoną). Dodatkowa opłata w formie meczu? Legia sprzedając Łukasza Fabiańskiego zapewniła sobie wizytę Arsenalu na otwarcie nowego stadionu, Borussia Dortmund grała z Lechem Poznań, a teraz – choć nie było takiej konieczności – agenci Roberta Lewandowskiego zagwarantowali, że mecz towarzyski rozegra w Polsce w przyszłym sezonie Bayern Monachium (choć chyba nie z Lechem).

Ukrywanie prawdziwej kwoty transferu – choć go nie pochwalam – nie dziwi mnie. Brzydko jest kłamać, ale ujawnianie prawdy nie leży interesie żadnej ze stron. Chyba nikt z nas nie lubi chwalić się swoimi zarobkami, a już zwłaszcza piłkarze z Ameryki Południowej, którym później porywają członków rodziny. Natomiast władze klubu nie chcą, by wielgachna gaża lub podwyżka któregoś z zawodników zasiała ferment w szatni i obniżyła morale (casus Manuela Arboledy w Lechu), albo co gorsza sprawiła, że podwyżki zażądają pozostali. Z kolei niektórym piłkarzom mogłoby być przykro, że nowy kolega jest droższy od niego – „a właściwie dlaczego, skoro to ja jestem lepszy i bardziej popularny?” 😉
Dlatego słuchając kolejnej kwoty, jaką kolejny klub płaci za kolejnego zawodnika pamiętajcie, że waszym oczom ukazał się zaledwie wierzchołek góry lodowej…

24 komentarze

  1. ~milky

    28 stycznia 2014 at 13:37

    Za wszelką cenę próbuje Pan wybielić wizerunek Barcelony. Oszustwa przy transferze Neymara to norma, która jest stosowana na całym świecie – tak można wnioskować dochodząc do połowy artykułu.

    Dymisja Rosella – norma. Oszustwa przy transferze Neymara – norma. To, że firma papy Neymara zlokalizowania jest w jakiejś ruinie i stanowi „siedzibę widmo” – też norma.

    Ale to, że Bale w Realu za 95 milionów to już tragedia, skandal dla świata piłkarskiego, jak w ogóle można tyle pieniędzy na jednego piłkarza wydawać i zastanówmy się 3 razy, czy piłkarski świat zmierza w dobrym kierunku?…

    Zero racjonalności.

    1. ~milky

      28 stycznia 2014 at 13:39

      Tak, transfer Bale’a był „toksyczny”, jednak dobrze pamiętałem. Poniżej link dla przypomnienia:
      http://michalpol.blog.pl/2013/08/09/toksyczne-transfery-i-konkurs-na-dzien-dobry/

      1. ~dsss

        28 stycznia 2014 at 13:46

        Milky
        Jakie oszustwa przy transferze Neymara? Mógłbyś je podać?

      2. ~polsport

        28 stycznia 2014 at 14:48

        Jesteś bardziej realski niż Florentino Perez:p
        To nie był krytyka transferu Bale’a. „Toksyczność” dotyczyła w tym wypadku zawodników siłą nie puszczanych do wymarzonego klubu przez obecnego pracodawcę, jak Robert Lewandowski, Wayne Rooney, Luis Suarez czy w tamtym momencie Bale…
        Apeluję: czytajcie ze zrozumieniem!

        1. ~milky

          28 stycznia 2014 at 15:02

          Panie Michale, zgoda. Sama toksyczność nie odnosiła się do kwoty transferu, tylko zawodników, którzy nie byli puszczani przez pracodawcę. Potrafię czytać ze zrozumieniem i dlatego tam wyłapałem taki fragment:

          „No i prezydent Florentino Perez miałby gotową odpowiedź na duet Messi-Neymar. Ale czy warto za to aż tak przepłacić?”

          To nie zmienia znaczenia mojego poprzedniego komentarza, który może i powinienem ubrać w inne słowa. Transfer Neymara – norma, transfer Bale’a – przepłacony.

    2. ~anty

      29 stycznia 2014 at 07:08

      Nie wybielaj realu, te 91,2mln to też tylko wierzchołek góry lodowej – jak podliczyli wszystko wyszło ponad 200 – i to dopiero jest PATOLOGIA.

      1. ~milky

        29 stycznia 2014 at 10:37

        Razem z pensją na 6 lat, która w obecne kwoty transferu Neymara nie jest wliczana. Nie widać różnicy?

  2. ~dsss

    28 stycznia 2014 at 13:53

    Kluby podają tylko cenę za jaką kupiły od innego klubu kartę zawodniczą piłkarza. Nie wliczają prowizji, bonusów itp. Dlatego jeśli chcemy robić ranking najdroższych transferów nie możemy przy Neymarze napisać 86 mln tylko 57. Jeżeli napiszemy 86 będzie to ranking nieprawidłowy, bo w przypadku Ronaldo czy Bale wiemy tylko ile zostało zapłacone za kartę zawodniczą.

  3. ~milky

    28 stycznia 2014 at 13:54

    Tym niech szczegółowo zajmie się prokuratura. Sam Rosell, gdyby był niewinny to na pewno nie podawałby się do dymisji. A wg mnie te kwoty są tak rozbite na drobne, żeby uniknąć opodatkowania bądź też zapłacić mniejszy podatek, ale tak jak wspominałem – o tym przekonamy się niedługo w wyniku śledztwa.

    Poza tym czy brnięcie w zaparte, że Neymar kosztował 57 mln przez prezydenta klubu nie jest zwykłym, chamskim oszukaniem opinii publicznej?

    1. ~dsss

      28 stycznia 2014 at 14:06

      Calderon w 2009 odszedł i do dzisiaj nie ma wyroku. Ludzie, którzy oczerniali go w mediach teraz pracują na Concha Espina 1.
      Perez odchodząc w 2006 też był winny czegoś skoro odszedł?

      Żebyście wy kibice Realu byli tacy dociekliwy w sprawie Bale. A sprawa jest jasna. 91 mln według Pereza i 101 według reszty. Już nie mówiąc nic o tym, że w tej kwocie nie ma prowizji dla agenta i bonusu dla Bale’a. Dlaczego bardziej was obchodzi Neymar niż Bale. Dlaczego nie oczekujecie wyjaśnień od Florena? https://pbs.twimg.com/media/Beq8iuSCEAACOvI.jpg:large
      Perez chamsko oszukał opinię publiczną. 🙁

      1. ~milky

        28 stycznia 2014 at 14:19

        Ale w tej kwocie nie ma wliczonych 40 mln dla taty Garetha, 9 mln za sparingi z Tottenhamem etc. Gołym okiem widać, że wokół transferu Bale’a jest mniej zawiłości, niż w przypadku Neymara i największej pralni pieniędzy, jaką jest brazylijski rynek transferowy.

        Ja mógłbym być dociekliwy w sprawie Bale’a, serio. Nie uważam, że byłby wart takich pieniędzy, ale mimo to jestem jakoś dziwnie spokojny, że nie ma tam większych machlojek. Być może dlatego nie czekamy na wyjaśnienia. Natomiast jeśli o mnie osobiście chodzi to wiem, że można byłoby tą kasę spożytkować korzystniej (kupując np. Cavaniego czy Suareza), ale mnie pieprzy to szczerze ile oni wydają za piłkarzy – niekiedy transfery te się zwracają.

        I nas to tak nie boli, bo to przeważnie Real kupował najdroższych piłkarzy świata, a nie Barca. Barca i jej wielka La Masia wychowywali piłkarzy, aż pękło – trzeba było kupić jednego za 87 mln, ukryć te kwotę i teraz mamy sytuację taką, jaką mamy.

        A i zmieniło się jeszcze jedno – teraz to Wy przy każdej sytuacji staracie się wbić szpilkę w madridismo. Przykład to wczorajszy (?) wywiad nowego prezesa czy reakcja Taty Martino na transfer Bale’a. Hipokryzja w czystej postaci.

        1. ~dsss

          28 stycznia 2014 at 14:36

          Skoro już piszemy, to nie manipuluj, bo Barcelona nie zapłaciła Santosowi 9 mln za sparingi.
          Wokół Bale’a jest mniej zawiłości, to prawda. Real nie płacił 40 mln tatusiowi Bale’a, bo tatuś Bale’a nie posiadał żadnych praw w przeciwieństwie do tatusia Neymara.

          Skoro nie macie bólu i się szczycie najdroższymi transferami, to po co chcecie zrobić z Neymara najdroższego piłkarza? Już ci tłumaczę. Neymara był dla was priorytetem, nie Bale. Przegraliście walkę o niego i musieliście się zadowolić piłkarzem drugiego wyboru za którego i tak zapłaciliście 100 mln. Sam Perez o tym mówił. Wliczacie wszystko do transferu, nawet wyimaginowane 9 mln za sparingi, żeby tylko o słodzić sobie kwotę za Bale’a.
          No i jaką mamy sytuację? Jakie machlojki? Naczytałeś się głupot i teraz powtarzasz. Jakby co najmniej ktoś ukradł publiczne pieniądze. Dla twojej wiadomości publiczne pieniądze na transfery, to wydają w Madrycie.

          Wbijamy szpilkę? A wy jak zwykle święci. Jak Barca była na szczycie, to nie wy pisaliście o dopingu. To nie wy pisaliście o Messi pupilku Blattera dzięki któremu wygrywa ZP. To nie wy oskarżaliście o Villarato i Platinato.

          1. ~milky

            28 stycznia 2014 at 14:58

            Ok, 40 mln dla N&N (firmy taty Neymara), która posiadała prawa dla karty zawodniczej zawodnika. A z jakiej paki 8,5 mln premii dla samego ojca? Po co 8 mln za pierwokup jakiś 3 ogórków z Brazylii? Nie naczytałem się głupot, zajrzyj w oficjalne papiery – poczekaj na oficjalne zdanie prokuratury w tej sprawie. Podpowiem – w transferze Bale’a czegoś takiego nie znajdziesz. Ja nie chcę zrobić z Neymara najdroższego zawodnika świata, wali mnie to. Po prostu wiem, że coś jest nie tak, skoro nagle wychodzą coraz większe kwoty, sprawa trafia do prokuratury, a Rosell rezygnuje ze stanowiska, dobiera się do niego urząd antykorupcyjny. Serio, aż tak jesteś zapatrzony w „więcej niż klub”, że nie dostrzegasz żadnych nieprawidłowości?

            Wyimaginowane to są Wasze dzienniki podające 265 mln za transfer Bale’a, gdzie wlicza się premię. Te prawa do pierwokupu i do organizacji sparingów znajdują się w oficjalnych papierach i tego nie przeskoczysz, nikt nic nie wymyśla.

            Neymar priorytetem nie Bale? Nie pytaj mnie, tylko Pereza. Skoro Perez twierdzi, że transfer Neymara byłby zagrożeniem dla struktury finansowej klubu to nie pozostaje mi nic innego jak mu uwierzyć. Jednak całkiem możliwe, że tak było, że to właśnie Neymar był pierwszym wyborem Pereza. I co z tego? Mam mieć ból dupy? Nie, jakoś nie mam. Póki co obaj piłkarze idą łeb w łeb, więc nie można jednoznacznie stwierdzić, który z nich jest lepszy.

            To nie my w tym „związku” jesteśmy święci, tylko właśnie Barcelona – czego przykładem jest red. Pol i ten wpis. Jakbyś potrafił uważnie czytać i ze zrozumieniem to napisałem:

            „A i zmieniło się jeszcze jedno – teraz to Wy przy każdej sytuacji staracie się wbić szpilkę w madridismo.”

            Napisałem, że zmieniło się jedno. Skoro się zmieniło, to w przeszłości musiało być inaczej, tak? Ale w sumie ten Twój post jest dobrym przykładem na to, że faktycznie byle powód jest dla Was dobry, aby tylko wbić szpilkę w swoich przyjaciół z Madrytu.

            Z pozdrowieniami :*

          2. ~prawda

            30 stycznia 2014 at 20:25

            nieważne co byśmy pisali, bo każdy ma swoja racje, ale niestety to barcelona ma najwięcej za uszami
            tego co się stało w meczu polfinalowym z Chelsea na stamford bridge nie idzie inaczej wytlumaczyc jak kupiony mecz przez Barce
            za samo to nie można tego klubu szanować co niestety przenosi się na druzyne, czytaj piłkarzy
            pozdro

  4. ~Fan Futbolu

    29 stycznia 2014 at 07:00

    A i zmieniło się jeszcze jedno – teraz to Wy przy każdej sytuacji staracie się wbić szpilkę w madridismo.

    hehehe bo trzeba cisnac tych gamoni z Madrytu by sie wstydzili wydac przez ostatnie 10 lat grubo ponad 1 mld euro i zdobyc kilka pucharkow gdzie puchar Ligi Mistrzow co, ano tak teraz jak wiele klubow moze sobie pozwolic co sezon na wydanie ponad 100 mln , na transfery to juz nie widac tego Realu .Kiedys dominowal no ale jak inni mieli grac z nimi skoro nawet miasto Madryt cislo im kase afera z gruntami kumaci wiedza o co chodzi wystarczy poczytac.
    Mieli to szczescie ze Mourinho przyszedl i byl tam trenerem wkoncu nauczyli sie jak wygrywac z Barca no i jak to jest zagrac w pol finale Ligi Mistrzow bo wczesniej to raczej niewiedzieli z czym to sie je o grze w jakimkolwiek finale LM nie wspomne, brak slow.
    Na koniec dodam ze nie kibicuje zadnej druzynie zeby nie bylo tzn no moze jednej ale z drugiej ligi angielskiej.
    -milky nie osmieszaj sie pajacu z tym swoim realem heheeh jak ten bank padnie hmmm nazywa sie chyba Bankia to juz nie bedzie mial kto ich sponsorowac a raczej kredytowac hehehe

    1. ~milky

      29 stycznia 2014 at 10:39

      Nawet nie wiem jak takie brednie skomentować. Weź wyjdź na zewnątrz, przewietrz się – w końcu masz ferie, a potem na spokojnie w koszulce Barcelony wracaj do gimnazjum.

  5. ~Radeba

    29 stycznia 2014 at 07:54

    Bardzo interesujacy watek narzeczonej Milika, wart osobnego artykulu:)
    http://radeba.manifo.com/

  6. ~WW

    29 stycznia 2014 at 08:08

    Proszę, szeregowy człowiek spytał – i ma wyjaśnione. Mimo, że Barca obraca pieniędzmi prywatnymi. A u nas jakie były w ostatnich latach umowy między Mrówką Małą, Mrówką Całą, Złotym Melonem, Złotym Balonem a pewną fundacją zwaną dla niepoznaki „orkiestrą” – totalna cisza. Lisy, Kuźniary – jakoś nie pytają. A niechby spytał szeregowy darczyńca – wdepczą w glebę jak mrówkę. Brutalnie. A też chodzi o miliony Euro, w przeliczeniu. Szeregowy socio spytał – wyjaśnione. Pewnie spytał, co się dzieje z jego kasą, którą wpłacił. i dlatego musieli dokładnie odpowiedzieć.

  7. ~pele

    30 stycznia 2014 at 12:34

    Każdy jakoś kombinuje żeby mniejszy podatek zapłacić. Ja tam się im nie dziwię. Od tego na pewno mają prawników którzy to wszystko przemyśleli. Dla Barcelony najważniejsze jest to że Neymar gra właśnie u nich a reszta niech się zastanawia czemu tak tanio:-)

  8. ~DarRoman

    30 stycznia 2014 at 12:53

    Dzień przed Panem Michałem także krótko opisałem sytuację transferową, która po prostu jest nie do przyjęcia. Sprawdźcie jakie długi mają zespoły i ile wydają na transfery… Najwyższy czas to ukrócić raz na zawsze.

    http://romanowo.blogspot.com/2014/01/hiszpanscy-oszusci.html

Zostaw odpowiedź