Nie ma zmiłuj, trzeba jechać na Euro 2016!

Z dużym optymizmem przyjąłem losowanie grup eliminacji Euro 2016. Oczywiście pamiętam, że z podobnym optymizmem przyjąłem werdykt losu po wyłonieniu grup Euro 2012 i eliminacji Brazylia 2014 – wydawało mi się niepodobieństwem byśmy mogli nie wyjść z grupy i nie awansować na mundial – a jednak skończyło się katastrofą. I właśnie dlatego większość konfiguracji grup Euro 2016 byłaby potencjalnymi „grupami śmierci”. Ta nie jest. Zajęcie drugiego lub trzeciego miejsca nie urasta do mission: impossible. Szczęśliwie udało nam się uniknąć silnej drużyny nie-do-pokonania z drugiego koszyka jak Szwecja, Szwajcaria, Dania czy Belgia lub Czarnogóra z trzeciego. Niemcy są dla nas poza zasięgiem (można co najwyżej wypowiadać futbolowe zaklęcia, że „w futbolu wszystko jest możliwe”, a „każda, najgorsza passa musi się kiedyś skończyć”). Szczęśliwie są jednak także poza zasięgiem dla wszystkich grupowych rywali. Trudno mi się oburzać reakcją niemieckiej prasy, że to „grupa ziewania”, że „wyszły by z niej nawet Freiburg z 1.FC Nuernberg”, czyli przeciętniaki Bundesligi, bo to niestety realna ocena z niemieckiej perspektywy. Pierwsze miejsce mają przyznane z urzędu, my bijmy się o drugie!

Wychodzi, że walkę tę stoczymy ze Szkocją i Irlandią, a Gruzja i Gibraltar raczej ograniczą się do odbierania punktów. Piszę „raczej”, bo diabli wiedzą, co sądzić o nowym w futbolowej rodzinie Gibraltarze – jest kompletną enigmą zapewne nawet dla własnego selekcjonera. Trener Allen Bula odgraża się co prawda, że jego drużyna, będąca mieszaniną iberyjskiej finezji i wyspiarskiej siły i hartu ducha mierzy w trzecie miejsce i udział w barażach. Drugą Hiszpanią czy Portugalią pewnie się nie okaże, ale chyba też i nie drugim San Marino. Gramy z nimi na otarcie eliminacji i głupio byłoby zapisać się „pozytywnie” w ich historii, jak ostatnio sanmarińskiej.

Nie ma co przywoływać faktu, że „drużyna Pawła Janasa awansowała do MS 2006 z wyspiarskiej grupy”, bo zupełnie inna jest reprezentacja Polski i zupełnie inni Wyspiarze. Uważam wręcz, że i Irlandczycy i Szkoci są w o tyle lepszej sytuacji, że nie budują drużyny od nowa, z nowym trenerem, który nie zdążył się jeszcze wprawić w boju. Chodzi mi nie tylko o to, że Adam Nawałka cały czas eksperymentuje i właściwie nie wiemy jeszcze czy będzie potrafił zrobić to, czego nie potrafił Waldemar Fornalik, czyli wykorzystać potencjał Roberta Lewandowskiego. Co będzie kluczem, ponieważ rywale nie mają w składzie piłkarzy takiego, europejskiego formatu. Za to Martin O’Neill (wsparty Roy’em Keanem) i Gordon Strachan to trenerzy z doświadczeniem i w Lidze Mistrzów i Premier League. Wiedzą co to mecze pod presją, doskonale radzą sobie z mediami i gwiazdami wielkich klubów, w czym mają znaczną przewagę nad Nawałką. Nie będzie więc łatwo, zwłaszcza, że nasi piłkarze dawno już nie zdominowali nikogo siłowo na boisku. Wręcz kiedy bardziej potrzebna była siła niż finezja (czyli z Ukrainą lub Czarnogórą) odstawali do rywali.

Ale łatwo nie byłoby w żadnej grupie, powtarzam, że wolę rywali z Wysp niż np. Bałkanów czy zza wschodniej granicy. Zdecydowanie mamy piłkarzy, których potencjał pozwala na awans do mistrzostw Europy z takiej grupy. Nie wyjście z niej, zajęcie miejsca za Irlandią i Szkocją (nie wspominając o Gruzji) byłoby zdecydowanie większą katastrofą i rozczarowaniem i czwarte miejsce za Anglią, Ukrainą i Czarnogórą, po dwóch wygranych z San Marino i jednej z Mołdawią. Teraz głowa Nawałki w tym, żeby z tych niezłych indywidualnie zawodników sklecić prawdziwą drużynę, której nie mieliśmy od czasu eliminacji do Euro 2008.

10 komentarzy

  1. ~Michał Gurkowski

    24 lutego 2014 at 20:32

    Świetnie naszą reprezentacje ocenił bodajże Kicker: „dobrzy piłkarze, ale nie ma drużyny”. Mamy naprawę niezłych chłopaków, ale zupełnie nie zgranych. Mam nadzieję, że Adam Nawałka zrobi to czego nie potrafili jego poprzednicy, czyli stworzy drużynę z prawdziwego zdarzenia, która może walczyć dobrymi europejskim reprezentacjami. Nie chodzi mi o to, żebyśmy wygrywali z Niemcami, Hiszpanami czy też Holendrami bo to obecnie nie możliwe, ale żebyśmy mogli pokonać Ukrainę, Czarnogórę, Grecję, Rosję, Czechy. Ostatnio nam mecze z tymi reprezentacjami nie wychodziły, a jeśli nie możemy pokonać takich zespołów to rzeczywiście możemy równać się co najwyżej z Mołdawią, Irlandią czy też Szkocją. Trafiła nam się łatwa grupa i obowiązkiem tych piłkarzy jest awans na trzecie z kolei mistrzostwa Europy w piłce nożnej.

  2. ~kibic

    25 lutego 2014 at 10:57

    Ładnie opisane. Trafiła nam się bardzo łatwa grupa i teoretycznie ciężko było by nie awansować, ale nasi piłkarze pokazali że się da. Na razie nie zapowiada się dobrze bo na mecz towarzyski ze Szkocją Nawałka miał mieć gotowy trzon zespołu (mówił że chyba koło 20 zawodników) a z tego co widzę to ten skład nie różni się wiele ze składem Fornalika poza zawodnikami typu Klich, Obraniak i Peszko którzy nie mieli szans zagrać u Fornalika z różnych powodów niekoniecznie sportowych. Powołanie dwóch napastników pokazuje że prawdopodobnie wystąpił jeden a drugi go zmieni w końcówce. Więc nawet koncepcja gry zapowiada się tak samo.

  3. ~kober1

    25 lutego 2014 at 13:54

    I znowu huraoptymizm: „…teoretycznie ciężko było by nie awansować…”???? Drużyny Irlandii i Szkocji piłkarsko stoją dużo wyżej od naszej reprezentacji – reprezentacji, która jest ciut lepsza od Mołdawii i pewnie skazanej na emocjonujące pojedynki z Gruzją o czwarte miejsce….
    Skąd w ludziach bierze się taki urojony optymizm, żeby futbolowych kloszardów wynosić na salony bądź chociażby pokoje?
    „Na pierwsze miejsce nie mamy co liczyć?” – fascynujący tytuł z PS – ciekawe czy autor ma jakiekolwiek pojęcie o futbolu czy z urzędu dostaje „prikaz” aby wciskać ciemnym masom wizję naszej potęgi – pierwsze miejsce co prawda nie do zdobycia ale drugie to już cho, cho … z urzędu naszej „potędze” przypadnie (zbudowanej, poza 2-3 przypadkami na ławkowiczach i trybunowych w mizernych drużynach zagranicznych lig). Prosiłbym o trochę realizmu w wypowiedziach a nie „fantasmagorie” – szczególnie autora blogu, od którego można wymagać chodź trochę profesjonalizmu w wypowiedziach…

  4. ~majer

    27 lutego 2014 at 14:15

    „Oczywiście pamiętam, że z podobnym optymizmem przyjąłem werdykt losu po wyłonieniu grup Euro 2012…”

    Co prawda nie pamiętam składu grup eliminacyjnych do Euro 2012 (i nie chce mi się go sprawdzać), ale zdaje się, że w żadnej z nich nie było Polski (i Ukrainy). Być może to jednak moja pamięć szwankuje.

    1. ~Wirone

      27 lutego 2014 at 20:24

      A gdzie widzisz wzmiankę o grupach eliminacyjnych do Euro 2012? Przecież chodzi o grupy w turnieju głównym.

      1. ~majer

        1 marca 2014 at 10:59

        Przepraszam, odszczekuję, co napisałem. Okazało się, że nie umiem czytać.

  5. ~radosuaf

    6 marca 2014 at 13:14

    I jak opinia po wczorajszym meczu, Panie Michale? 🙂

Zostaw odpowiedź