Iniesta dla Magdy :)

Ależ ciężko bardzo było mi wskazać zwycięzcę konkursu na pytanie do Andresa Iniesty (wywiad w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym”). Tak naprawdę w rozmowie przewinęła się większość waszych pytań. Kilku świetnych, które sobie wybrałem, nie byłem w stanie zadać z uwagi na okoliczności, albo dlatego, że były zbyt szerokie, na godzinną rozmowę. Np jak Iniesta miałby odpowiedzieć krótko „na czym polega fenomen Dumy Katalonii?” – pytanie Karola. Uhonorować planowałem ciekawe pytanie, na które sam bym nie wpadł. Np to, które mejlem nadesłał mi Lech Piotrowski i długo było moim faworytem: „Jest Pan autorem dwóch pewnie najważniejszych goli w historii Barcelony (półfinał LM z Chelsea w 2009) jak i reprezentacji Hiszpanii (finał Mistrzostw Świata). Generalnie strzela Pan jednak mało bramek jak na ofensywnego pomocnika zwłaszcza spoza pola karnego. Z czego ten fakt wynika: z braku mocnego strzału, taktyki zespołu czy czegoś innego?” Świetne pytane, ale niestety za długie na tę krótką okazję. Zanim tłumaczka przełożyłaby je na hiszpański, a potem odpowiedź, minęłyby cenne minuty i przeleciało kilka „pytań obowiązkowych”: o zbliżający się mundial (no jak nie zapytać o obronę mistrzostwa świata, sytuację w La Liga i oczywiście o odejście Carlesa Puyola.

Z podobnych czasowych powodów wypadło też fajne pytanie Evera „Zapytałbym o te jego słynne „Caño” bądź „Tunel” — czy daje mu to specjalną satysfakcję? Czy pozwala odczuwać większą radość z gry? Zwykły element ośmieszenia przeciwnika czy rzecz dająca radość prawie taką jak przy świetnym podaniu lub asyście?” Albo pytanie z inspiracji mojej redakcyjnej koleżanki, Basi Bardadyn o debiut w reprezentacji Hiszpanii Diego Costy, czy swym wojowniczym charakterem pasuje do drużyny i czy bardziej jest tak, że to Hiszpania go potrzebuje, czy nie chce, żeby miała go Brazylia, z którą może odbyć rozstrzygający bój o Puchar Świata.

Dlatego nagrodzić postanowiłem autora pytania o Puyola właśnie, bo na nie Iniesta odpowiedział najciekawiej i najładniej. Kilku z Was, także na FB i TT poszło w tym kierunku, ale najbliżej było mi do pytania skomponowanego przez Kubosław’a „Od początku swojej kariery z futbolem grałeś z Xavim, Carlesem Puyolem i Victorem Valdesem. Ci dwaj ostatni po sezonie opuszczą klub, a Xaviemu też jest już bliżej do zakończenia kariery. Czy jestem gotów na to, by poradzić sobie bez nich zarówno na murawie jak i w szatni?” Niestety Kubosławie, o ile autograf na okładce książki udało mi się od Andresa wydębić – mimo przestróg organizatorów, żeby nie prosić gwiazdy o wspólne zdjęcia ani – to już niestety nie dla Magdy, ale jak chcesz mogę Jej coś napisać w środku od siebie;) Proszę o adres na mejla! Evera i Lecha także – postaram się znaleźć dla Was jakieś nagrody pocieszenia:)

Iniesta o decyzji Puyola powiedział tak: „Przyjąłem ją z wielkim smutkiem i nadal ciężko mi ją zaakceptować. Mimo, że w pewien sposób wisiała w powietrzu z powodu jego kontuzji, to jednak żaden z nas w szatni bardzo nie chciał jej usłyszeć.
Od początku kariery gra Pan w drużynie z Xavim, Puyolem i Victorem Valdesem. Dwaj ostatni odchodzą, trwają spekulacje co przyszłością Xaviego Czy można już mówić o końcu pewnej epoki?
Wy, podobnie jak większość fanów na świecie patrzycie na odejście Puyola jak na odejście z klubu wielkiego piłkarza, który przez tyle lat był jej kapitanem i liderem, duszą i sercem. I to prawda. Ale dla mnie oznacza to także, że z mojej drużyny odejdzie przyjaciel. Człowiek, z którym i dzięki któremu przeżyłem mnóstwo wspaniałych chwil, prawdziwych uniesień. Z którym byliśmy w chwilach wielkich i trudnych. Jeszcze nie oswoiłem się z jego decyzją i nie chcę sobie wyobrażać szatni bez niego. Za to na pewno podwoimy starania na boisku, żeby wygrać w tym sezonie tyle ile się tylko da, żeby móc się jeszcze raz wspólnie cieszyć z trofeów. Zyskaliśmy nowy cel – będziemy grali dla niego.

Rozmowa odbyła się przy okazji prezentacji nowych butów Nike #Magista. W dzisiejszych czasach dziennikarz z Polski (i nie tylko) nie ma szans rozmowy z gwiazdą tego formatu bez wsparcia sponsora. Nie widzę w tym nic złego, korzyść jest wzajemna. Ostatnio dzięki Adidasowi udało mi się porozmawiać z Cafu podczas prezentacji mundialowej piłki Brazuca. Tym razem uczestniczyłem w prezentacji butów, które zdaniem Nike będą rewolucją na rynku. Nie mam pojęcia czy tak się stanie, rzeczywiście szokują wyglądem i materiałem, z którego są zrobione. Oddaję więc głos Inieście, który współuczestniczył w ich tworzeniu i testował je na własnych stopach…

Rozmawiamy w barcelońskim Muzeum Wzornictwa Przemysłowego, w którym właśnie odsłonił Pan korki Nike Magista. To rzeczywiście rewolucja w futbolu, który – jak głosi koncern – już nigdy nie będzie taki sam?
– To wyjątkowe buty, nie podobne do niczego w czym wcześniej grałem. Nie tylko kształtem, materiałem z jakiego są wykonane (Flyknit – rodzaj syntetycznej włóczki sięgający aż po kostkę – red), ale całą koncepcją. Cieszę się, że mogłem współuczestniczyć w całym długim procesie ich tworzenia. Są wyjątkowe, bo podczas treningów w nich w ogóle nie czułem, że mam coś na nogach. A raczej czułem jakbym włożył na nogę specjalną rękawiczkę. Nie tylko były na stopach, ale wręcz współpracowały z nimi. Były jakby ich przedłużeniem. W nich mogę uderzać piłkę jeszcze bardziej instynktownie i adresować ją do kolegów z jeszcze większą pewnością siebie, a więc i dokładnością.
Ciężko mi sobie wyobrazić, że podaje Pan z jeszcze większą dokładnością…
A jednak to możliwe, Magista są w stanie poprawić moją grę. Moją rolą na boisku jest kreowanie gry, wymiana wielu podań w tym tego kluczowego. Gdy czuję się komfortowo i pewnie łatwiej o precyzję. Rozwój technologii sprawia, że w dzisiejszych czasach nawet prawie 30. letni piłkarz jak ja może jeszcze coś usprawnić w swojej grze. Czasem sobie myślę, że gdyby moim młodzieńczy idole, Pep Guardiola czy Michael Laudrup, których gra była dla mnie absolutnie perfekcyjna, mieli możliwość gry w takich butach, graliby jeszcze lepiej.

Dziękuję za udział, a już za chwilę kolejny konkurs z okazji Ligi Mistrzów, stay tuned!:)

3 komentarze

  1. ~t-m-z

    10 marca 2014 at 23:00

    A w tym wszystkim smutne jest to, że żona Iniesty dziś poroniła będąc w 7 miesiącu ciąży…
    I bez znaczenia czy to gracz znienawidzonej drużyny czy też nie – dzisiaj wszyscy powinniśmy być z nim…
    Przykra sprawa…

    Animo Andres !

Zostaw odpowiedź