Konkurs: Buffon. Numer 1. A Twój?

„Wielkość. I wierność.
Wolał grać w drugiej lidze niż opuścić ukochany Juventus.
W reprezentacyjnej i klubowej piłce wygrał niemal wszystko.
O swoim życiu i karierze.
Marzeniach i życiowych dramatach.
Szczerze, przewrotnie, ironicznie.
Piłkarska autobiografia numer 1”

to cytat z okładki autobiografii Gianluigi Buffona, która właśnie ukazała się na naszym rynku nakładem SQN, dzięki staraniom zapaleńców zrzeszonych w JuvePoland.com (kolejna po autobiografiach Antonio Conte i Alessandro del Piero). Pozycji wyjątkowej, bo chyba nie ma wśród Was nikogo, kto by nie lubił i nie szanował tego faceta, niezależnie od tego jakiej drużynie kibicujecie. Dla mnie, gdy słyszę jego nazwisko, pierwsze skojarzenie to „szacunek”. Nie tylko za to, że jest jednym z najwybitniejszych bramkarzy jakich dane mi było podziwiać na żywo. I pewnie mocnym kandydatem do tytułu bramkarza wszech czasów (zwłaszcza wobec ostatnich niepowodzeń Ikera Casillasa). Ale też z powodu wyjątkowej wierności ukochanemu klubowi, która nie pozwoliła mu opuścić drużyny po degradacji do Serie B, choć przyjąłby go każdy klub świata.

Tu 10 najlepszych parad Buffona, niektóre naprawdę fantastyczne, ale najlepsze w nich są te miny niedowierzania powstrzymanych strzelców…

Cieszę się, że dzięki tej książce dał nam się poznać bliżej. I odsłonił, pokazując, że nie jest supermenem-terminatorem, ale zwykłym człowiekiem, który ma uczucia. Choćby wówczas gdy już na samym początku opisuje jak popadł w depresję i szukał pomocy, by się z niej wydobyć. On – numer jeden Juventusu Turyn i reprezentacji Włoch! Po przegranym z Milanem finale Ligi Mistrzów w 2004 roku. „Czy to przez sławę i pieniądze? Myślę, że przyczyn było tysiące. Te dwie rzeczy w pewnym momencie w końcu się normują. Ktoś popada w depresję, bo nie może znaleźć właściwej kobiety, ktoś inny, bo nie wygra Ligi Mistrzów. Pamiętam jak ludzie mówili mi: ‚Ale co może obchodzić kogoś takiego, jak Gigi Buffon?’ Dla ludzi stajesz się idolem, ale nikt nie zapyta nawet: ‚Jak się masz?'”

(…) Marylin Monroe powiedziała kiedyś, że „Lepiej jest płakać w rolls-roysie niż w zatłoczonym tramwaju”. Cóż, nie miała racji. Ten, kto płacze w zatłoczonym tramwaju zdaje sobie sprawę, że może wyjsć, stać się lepszy i zmienić swoje położenie. Włoży w to więcej siły i determinacji i prędzej poradzi sobie z kryzysem, szybciej osuszy łzy. Kto zaś płacze na wygodnych siedzeniach rolls-roysa jest przekonany, że osiągnął już wszystko, dlatego dużo trudniej będzie mu wyjść z kryzysu. Nie umie nawet wyznaczyć sobie konkretnego celu, by zmienić swoją sytuację. Jeśli sięgniesz dna w taki sposób, nie masz już żadnej nadziei”.

Nie wiem jak Wy, ale ja w przypadku takich autobiografii najbardziej lubię wspomnienia z dzieciństwa, pierwsze mecze podwórkowe, relacje z rodzicami (ci Buffona byli nauczycielami WF), słowem, jak to wszystko się zaczęło, czy w tych małych dzieciakach (a Buffon był najmłodszy w rodzinie). Oto jedno z jego wspomnień z Pertegadu: „wstawaliśmy o 5.00 rano, obiad jedliśmy o 11.30, a kolację o 17.30. W pół do dziewiątej wieczorem piliśmy rumianek, a pół godzimy później kładliśmy się spać” (…) Tam na przykład zacząłem kolekcjonować karty Panini z wizerunkami piłkarzy. W 1983 dostałem w prezencie swój pierwszy album. Przeglądając go dzisiaj wciąż czuję podekscytowanie. Otwieram opakowanie, wyjmuję z niego dwie karty z piłkarzami Ascoli – Anzivino, Nicolinim – i znowu czuje się jak dziecko (…)

Pierwszą piłkę dostał od wujka. Chodziłem z nią na boisko 500 m od domu. Była to jedna ze słynnych wówczas piłek „supertele”. Nie dało jej się opanować, latała, gdzie tylko chciała. Z kolei tata kupował mi tylko piłki z gąbki, te do dostania na stacjach benzynowych. Zupełnie mi nie odpowiadała. Chodziłem grać w piłkę z kolegami starszymi ode mnie, byłem ich maskotką (…)
(…) Czasami bawili się ze mną jak wręcz z jakąś świnką morską. Mieli swoją ulubioną rozrywkę: wiązali mi ręce za plecami, po czym musiałem pokonywać przeszkody, robiąc koziołki. Ile razy obiłem sobie kości. Dzięki temu przezwyciężyłem strach przed rzucaniem się na ziemię, nawet gdy nie było śniegu amortyzującego upadek…

No więc już wiecie jak to się zaczęło u Gigi’ego:) Dalej już czytajcie sami. I piszcie!

UWAGA, KONKURS!

Dla trojga z Was mam autobiografię „Buffon. Numer 1”. Napiszcie w komentarzu kto Waszym zdaniem jest najlepszym bramkarzem wszech czasów? To wcale nie musi być bohater tej notki, ale ten, kogo naprawdę za takiego uważacie. Do dzieła, czekam do soboty do 12.00

81 komentarzy

  1. ~Arsenalismo

    10 kwietnia 2014 at 18:41

    Moim zdaniem najlepszym bramkarzem wszech czasów jest Edwin van der Sar. Może dlatego, że miałem okazje często oglądać jego fenomenalne interwencje.

    1. polsport

      10 kwietnia 2014 at 19:07

      Ja wiem, ale musisz uzasadnić;)

      1. ~uleslaw

        10 kwietnia 2014 at 20:05

        To jest oczywiste. Uzasadniać to powinni ci, którzy sądzą inaczej 🙂

  2. ~Gawin Grzegorz

    10 kwietnia 2014 at 18:44

    Według mnie najlepszym bramkarzem wszech czasów jest Iker Casillas. W bardzo młodym wieku został pierwszym bramkarzem Realu Madryt i do czasów panowania Jose Mourinho na Santiago Bernabeu pewnie dzierżył pałeczkę podstawowego zawodnika w zespole „Królewskich”. Teraz broni w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów. W tych rozgrywkach również jest świetny, do niedawna miał świetny wynik jeżeli chodzi o ilość minut bez puszczonego gola. W przypadku Hiszpana łatwiej jest wymienić trofea, których nie zdobył, niż te które padły jego łupem. Prawdziwa legenda Realu Madryt. Mimo, że został przez kontrowersyjnego Portugalczyka posadzony na ławce, kontynuuje to Carlo Ancelotti to Iker Casillas nie poddaje się, nie grymasi, nie próbuje odejść tylko walczy o swoje i w każdym meczu, w którym dostaje szanse daje z siebie 100%.

  3. ~Grzesiek

    10 kwietnia 2014 at 18:45

    Dla mnie numerem jeden jest Oliver Kahn – niemiecka bestia łapiąca nieprawdopodobne wręcz piłki. Perfekcyjny i zawsze gotowy na walkę przez 90 minut Kahn jest doskonałym wzorem dla adeptów sztuki bramkarskiej. Jego charyzma i postawa na boisku potrafiła wyzwalać w kolegach z drużyny dodatkowe siły a w rywalach budziła strach i drżenie nóg. Zawsze żywy w bramce, czujący grę, potrafiący nakrzyczeć i upomnieć swoich kolegów stał się jedną z legend bramkarskich XX wieku.

  4. ~Joanna

    10 kwietnia 2014 at 18:45

    Jerzy Dudek za niezapomniany Dudek Dance w finale LM 2005.

  5. ~Jan

    10 kwietnia 2014 at 18:47

    Napisałbym, że Janusz Jojko, ale po co rozdrapywać dawne rany.
    Najlepsi są bohaterowie z dzieciństwa, a takim był bez wątpienia Peter Schmeichel – wyróżniająca się postać, prawdziwy dowódca obrony, charyzmatyczny zawodnik (nie tylko jak na tamte czasy, jak na nasze czasy również). Zdobył piłkarsko wszystko (oprócz Mistrzostwa Świata, ale czy aby to miałoby być w zasięgu Danii?) i na zawsze pozostanie w głębi serca!

  6. ~KubaS

    10 kwietnia 2014 at 18:47

    Jestem fanem Chelsea, jako młody chłopak dostałem koszulkę Petra Cecha. Dla mnie Czech jest właśnie najlepszym bramkarzem wszechczasów. Pojawił się w zasadzie znikąd, a to on właśnie najdłużej utrzymuje pewne miejsce w maszynie Romana Abramowicza. Cecha charakteryzuje regularność i niebywała konsekwencja. Być może, znajdziemy całą plejadę bramkarzy, którzy mogli popisać się lepszymi paradami. Jednak to Petr potrafił ratować zespół w ważnych momentach, w najważniejszych meczach. Do tego wydaje się bardzo miłą i skromną osobą. Piłkarz chcący być legendą, musi być wielki, zarówno na boisku jak i poza nim, taki właśnie jest nasz sąsiad.

  7. ~Grodi12

    10 kwietnia 2014 at 18:51

    Byli zapewne lepsi ale powiem Peter Schmeichel – za charyzmę i i za umiejętności, które czyniły z niego gwiazdę wielkiego formatu w reprezentacji a także w Manchesterze United.

  8. ~Żuczek

    10 kwietnia 2014 at 18:53

    Zdecydowanie Buffon. Wieczny szacunek za Serie B

  9. ~szajba

    10 kwietnia 2014 at 18:54

    Nie będzie to wypowiedź oryginalna względem biografii, którą można wygrać, ale wymienię goalkeepera, którego przy okazji takich pytań wymieniam zawsze: Gianluigi Buffon. Od kilkunastu lat niesamowicie pewny punkt w bramce, z wielkim kunsztem, refleksem i precyzją dżentelmena grającego w bilard broni kolejne strzały. W zasadzie pamiętam jeden błąd tego bramkarza, gdzie Casillasa, Kahna, Schmeichela, Van Der Sara czy Cecha mogę zliczyć na starcie kilka. Dalszych analogii nie potrafię rzetelnie przedstawić, choć wiem, że świetni w swoim fachu byli np. Taffarel czy Jaszyn. Buffon od pierwszej chwili, gdy wskoczył do bramki reprezentacji Italii stał się punktem więcej, niż pewnym. A paradę w finale mistrzostw świata z Francją, gdy wybronił strzał głową Zizou będę pamiętać do końca życia. Warto jeszcze zaznaczyć, że ten facet nie odszedł w szczytowym momencie swojej kariery z Juve, gdy po aferze Calciopoli Stara Dama spadła do Serie B. Został, pomógł awansować i znów dzisiaj jest na szczycie. Buffon jest wielki. Buffon jest kompletny, w każdym aspekcie. Pozdrawiam- kibic Manchesteru United;)

  10. ~Matheo

    10 kwietnia 2014 at 18:56

    Najlepszy bramkarz wszech czasów to Iker Casillas. Przed konfliktem z Jose Mourinho i w jego trakcie był lepszy od Diego Lopeza. To naprawdę niesamowity golkiper i to nieporozumienie, że Lopez gra w pierwszym składzie. Iker zapewnił wiele tytułów Realowi i reprezentacji Hiszpanii, a od kiedy między słupkami stoi Lopez Real nic nie osiąga. Takie są fakty. Być może Neuer gra lepiej głową i nogami i jest odważniejszy, ale dla mnie i tak nigdy nie osiągnie poziomu Casillasa.

  11. ~Smaug

    10 kwietnia 2014 at 18:57

    Jak dla mnie to ciężko jest wskazać tego jedynego najlepszego. W ogóle ciężko jest wybrać zawodnika wszech czasów – przecież tylu ich było… Ja bym powiedział,że każdy fantastyczny zawodnik zapisał kilka stron w księdze futbolu – niektórzy wciąż jeszcze,nie skończyli wpisu 🙂 Dlatego dla mnie NIEREALNY jest OBIEKTYWNY wybór tego jednego zawodnika. Decydują upodobania,osobiste preferencje…

    Niemniej jednak jeśli miałbym wybierać tego jedynego i musiałbym się ograniczyć – to postawiłbym na Ikera Casillasa. Raz,że jestem kibicem Królewskich – ale to nie dlatego. Postawiłbym na Ikera, bo zawsze był fantastycznym bramkarzem,wielkim zawodnikiem,ale i wielkim człowiekiem. Jego fantastyczny refleks i bronienie strzałów nie do obrony,bycie galaktycznym bramkarzem przez tyle lat i gwiazdą światowego futbolu mocno kontrastowała z jego osobowością. Spokojny,cichy, nie szukający rozgłosu. To absolutnie niebywałe. Poza tym tyle razy ratował skórę Realowi,że ciężko jest to zliczyć 🙂 Uwielbiam go za te wszystkie interwencje,parady,za lata spędzone w koszulce Realu,za miłość do klubu i herbu. Ma wady – jak każdy człowiek,nie jest krystaliczny… Ale któż jest?

  12. ~gunner7494

    10 kwietnia 2014 at 18:58

    Marian Kelemen

  13. ~Sebastian

    10 kwietnia 2014 at 18:58

    Moim zdaniem Artur Boruc.
    Dlatego, że ma swój własny specyficzny styl bronienia, za to, że zawsze walczy o pozycje numer 1, niezależnie z kim ma rywalizować, oraz za to, iż wydaje sie byc szczerym i „prawdziwym” człowiekiem, bez „lukru”.

  14. ~Marcin Karwat

    10 kwietnia 2014 at 18:59

    Luis Suarez. Bo nawet nie trzeba uzasadniać. Zwłaszcza Ghanijczykom.

  15. ~hubert_90

    10 kwietnia 2014 at 19:02

    Jorge Campos – mały, wielki bramkarz, a do tego nadający piłce kolorowych barw 🙂

  16. ~zohu18

    10 kwietnia 2014 at 19:03

    Iker Casillas

  17. ~Arek

    10 kwietnia 2014 at 19:05

    Biorąc pod uwagę same trofea to pewnie wymieniłbym Ikera. Chciałbym jednak docenić Petra Cecha. Nie każdy ryzykowałby powrót po takim urazie jak On (i to z wymuszoną grą w specjalnym kasku).
    W 325 meczach w Premier League 160 meczy z czystym kontem!! Daje to średnio co drugi mecz bez straty gola. Sezon 2004/2005 to prawie 70% meczy bez straty bramki. W kadrze Czech tylko Karel Poborsky ma więcej rozegranych meczy. Wielki szacunek!!

  18. ~Tomasz Moczerniuk

    10 kwietnia 2014 at 19:08

    Tylko i wyłącznie Casillas. Nie znam drugiego takiego bramkarza, który broniłby tak wspaniale i tak spektakularnie przez tak długi okres czasu. W klubie, gdzie tak naprawdę golkiper nie ma zbyt wiele roboty i musi przez cały mecz utrzymywać koncentrację. Co nie jest tak łatwe jak się wydaje.

    Choć jego kariera trwa już dobrych kilkanaście lat, ciężko uwierzyć, że on ma dopiero 32 lata. To on jest kapitanem naszpikowanej gwiazdami La Furia Roja, która nieprzerwanie rządzi i dzieli futbolowym światem od 2008. W sumie w kadrze Hiszpanii zagrał rekordowe 153 razy podczas gdy jego zastępcy Reina i Valdes (też świetni fachowcy!) w sumie tylko 50. Jego 139 gier w Lidze Mistrzów to najlepszy wynik w tych rozgrywkach wśród bramkarzy. W obecnej edycji zagra jeszcze przynajmniej dwa razy, co oznacza, że w sumie zrówna się w tej kategorii z 4. na liście Paolo Maldinim. Iker jest 3. na liście występów w swoim klubie. Do rekordu Raula brakuje mu 70 spotkań. Jeśli nadal szkoleniowcy będą stosować rotację w składzie przeskoczenie Raula może zabrać 3-4 lata. To nie jest mission impossible.

    Wracając do rotacji – to właśnie świadczy o jego klasie. Podczas spotkań ligowych wącha trawę tylko z perspektywy ławki rezerwowych. Z całą pewnością przeszkadza mu fakt, że jak normalny śmiertelnik ma soboty i niedziele wolne od pracy i na chleb musi zarabiać pracując we wtorkowe/środowe wieczory oraz to, że jego rywal – też Hiszpan – zagrał w narodowej kadrze zaledwie jeden raz. Z pewnością ambicja Ikera jest więc podrażniona, ale jako Święty ma on na pewno… anielską cierpliwość.

    El Santo Iker – takich przydomków nie nadaje się bez powodu i byle komu. Amen.

    PS. Panie Michale – napisałem do Pana prywatnego mejla (na pocztę przeglądową) 15 lutego. Dziś wysłałem go ponownie. Odpowie Pan?

  19. ~Radek

    10 kwietnia 2014 at 19:11

    Moim zdaniem Peter Schmeichel jest największym bramkarzem w historii.W ciągu 8 lat spędzonych w Manchesterze Utd na dobre zapisał się na kartach historii jako wspaniały i charyzmatyczny bramkarz,ale także jako pomocny i pozytywnie nastawiony do życia człowiek.Można o nim powiedzieć,że był swojego rodzaju innowatorem to on rozpowszechnił szybkie wznowienia gry za pomocą wyrzutu,ale również włączał się do rzutów rożnych w końcowych minutach meczów w których Utd przegrywali.W karierze przyczynił się swoją postawą w bramce do zdobycia wielu trofeów dla Manchesteru i reprezentacji Danii.Swoimi interwencjami wielokrotnie ratował zespół,dlatego Peter Schmeichel to bramkarz perfekcyjny,żywa legenda.

  20. ~nie_sypiam

    10 kwietnia 2014 at 19:16

    Peter Schmeichel. Podpatrywałam jak zachowuje się bramkarz godzinami oglądając w dzieciństwie jego wyjścia jeden na jednego, rozpoczynanie gry, kierowanie obroną, później sprawdzałam jak się to sprawdza w praktyce. Był najlepszy.

  21. ~eryk

    10 kwietnia 2014 at 19:20

    Według mnie najlepszym bramkarzem nie przerwanie jest Iker Casillas, odkąd wskoczył do bramki królewskich nie oddał pozycja nr1 w bramce Królewskich. Zawsze pewny siebie, dobra gra nogi jak i znakomity refleks ukazują nam bramkarza ma którym przez 90min można polegać. Nie ważne czy jest to mecz pucharowych z 3 ligowym zespołem czy finał ligi mistrzów gdzie wszedł nie przygotowany do bramki i uratował drużynę kilkoma niezapomnianymi interwencja mi. Ponad 100 występów w reprezentacji La Roja pokazuje jego wielkość i nieśmiertelność. Czasami może się wydawać ze jest barierą nie do przejścia tak jak w RPA gdzie podczas finału uratował drużynę zostawiając nogę przy strzale Robbena a mógł się spytać Ikera w który róg ma strzelać, jest jeszcze wiele przykładów ale to musiałbym napisać mała książkę o najlepszym bramkarzu na świecie.

  22. ~wojciu

    10 kwietnia 2014 at 19:21

    Pozycja bramkarza jest mi bardzo bliska. Sam od ok. 6 lat jestem golkiperem-amatorem. Robię to z czystej pasji do piłki. Pamiętam, jak na samym początku mojej miłości do bramkarstwa kupiłem sobie żółty trykot Ikera Casillasa. Tego, który dokonywał cudów w bramce Hiszpanów na Euro 2008. „El Santo”, jak go wtedy nazwali miłośnicy futbolu. Ja, wtedy jedenastolatek, oglądam w bramce mojego nowego idola. Naładowany energią, wychodziłem na podwórko i w zniszczonych juz rękawicach ASADI naśladowałem Casillasa. Teraz, gdy obserwuję go w meczach, czy to Realu, czy reprezentacji Hiszpanii, nie mam wątpliwości, kto jest moim numerem jeden. Może Iker nie gra najlepiej nogami, pewnie na przedpolu są też od niego lepsi. Jednak mimo to gdy wszyscy już widzą piłkę w siatce, to z Ikerem w bramce nawet strzał na teoretycznie pustą bramkę nie musi się skończyć golem. Pewnie wszyscy znają cudowną interwencję Casillasa w meczu z Sevillą. Wtedy myślałem, że była ona niepowtarzalna, a El Santo powtórzył ją dwa lata później także z Sevillą. Śmiem twierdzić, że nie ma drugiego bramkarza z takim refleksem jak On, sprężyny w nogach i reakcja liczona w milisekundach.
    Jeśli myślisz Iker Casillas, myslisz też o trofeach. Iker wygrał wszystko, co jest do wygrania. Począwszy od krajowego mistrzostwa i pucharu, przez Ligę Misztrzów, aż po Mistrzostwo Europy i Mundial. Odgrywał on w tych meczach nieocenioną rolę. Gdyby nie instynktowna interwencja po strzale Robbena w finale Mundialu, nie byłoby najważniejszej bramki w historii hiszpańskiej piłki nożnej. Dyskusję o udziale Ikera w sukcesach Los Blancos i reprezentacji Hiszpanii mozna ciągnąć w nieskończonosć.
    Buffon i Van der Sar. Te dwa wielkie nazwiska można postawić w jednym rzędzie wraz z Ikerem Casillasem. Van der Sar to siła spokoju. Mierząc prawie dwa metry, wielu niższych od niego kolegów mogłoby mu zazdrościć refleksu, Buffon, czyli niesamowicie silna osobowość. Do czasu Casillasa najlepszy bramkarz świata. Jak napisał pan Michał, powodował u najlepszych piłkarzy mimowolne zdezorientowanie po zmarnowanych „setkach”. Cięzko było mi jednogłośnie wybrać Ikera Casillasa, bo zarówno Van der Sar jak i Buffon, a dokładniej mówiąc ich interwencje, powodowały u mnie ciarki. Jednak to „Święty Iker” daje mi pewność, że nawet z największych opresji potrafi wyjść z opresji „z tarczą”.

  23. ~Piotr K.

    10 kwietnia 2014 at 19:23

    Peter Bolesław Schmeichel – bramkarz kompletny. Idealny na każdej pozycji. Na linii, na przedpolu, świetny podczas sam na sam. Niebywały refleks i skoczność. Szalony, ale pozytywnie. Miał zatem wszystko, co powinien mieć dobry bramkarz. Mistrz Anglii, Mistrz Europy, Klubowy Mistrz Europy, po pamiętnym finale z 99 roku. Uwielbiał i strzelał ważne bramki w końcówkach meczów. Obecnie zajmuje się głównie programami w TV. Do tego syn Polaka. Niebywały bramkarz.

  24. ~agusia

    10 kwietnia 2014 at 19:26

    A dla mnie numerem 1 jest Fabien Barthez! Dzielił i rządził w bramce reprezentacji Francji kiedy jako mała dziewczynka próbowałam zrozumieć co to spalony 🙂 Pamiętam jak dziś jego wyjścia do połowy boiska oraz to jak czasami w szyderczy sposób wdawał się w dryblingi z obrońcami. Każdy rzut karny wywoływał tysiące emocji bo nikt nie wiedział czego się po nim spodziewać. Niezwykle szybki, posiadający niecodzienny refleks a do tego charyzmę, którą można było obdzielić co najmniej dwóch zawodników. No i ta jego fryzura, która przyniosła tyle szczęścia… 🙂 Jeśli mężczyzn ocenia się nie po tym jak zaczynają, a po tym jak kończą to Barthez zakończył reprezentacyjną karierę w najlepszy z możliwych sposobów – medalem Mistrzostw Świata. Pewnie znajdą się tysiące głosów mówiące, że było dziesięciu bramkarzy lepszych od niego, ale dla mnie to właśnie on jest wyjątkowy! Dzięki niemu pokochałam piłkę, no i dziś już z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wiem co to spalony! 😉

    Pozdrawiam! 😉

  25. ~Marek Wasiński

    10 kwietnia 2014 at 19:27

    Wg mnie Victor Valdes. Powód: jest wychowankiem Barcelony i młodo został jej pierwszym bramkarzem. Bronił solidnie i niewiele się o nim mówiło. Miał odejść po sezonie gdy Barca mierzyła się z Arsenalem w finale LM. Jednak jego fantastyczna postawa spowodowała, że przedłużono z nim kontrakt i został wg mnie najlepszym bramkarzem w historii klubu. Świadczy o tym pięciokrotne zdobycie trofeum Zamory dla najlepszego bramkarza ligi hiszpańskiej no i oczywiście jego cudowne interwencje w LM czy La Liga. Niedoceniony w reprezentacji gdyż w bramce stał Iker Cassillas, ale równie dobry jak on, a nawet lepszy.

  26. ~Marcin

    10 kwietnia 2014 at 19:27

    Cieżko wybrać jednego najlepsza byłaby kombinacja José René Higuita Zapata (za fantazję) Edwin van der Sar (za profesionalizm oraz za czas na najwyższym poziomie) Iker Casillas (za styl, za to coś co musi mieć każdy kapitan, za profesionalizm) Rogério Ceni (za bramkostrzelność) oraz Gianluigi Buffon (za charakter, profesionalizm, oraz za to co zrobił dla Juve po degradacji) ale gdybym miał wybrać jednego to chyba Iker za niesamowity styl bronienie, oraz za to że przez tyle lat potrafi utrzymać się w najwyższej formie, nawet siedząc na ławce jest w top 3 🙂

  27. ~radzion

    10 kwietnia 2014 at 19:32

    OLIVER KAHN – Już jako mały dzieciak kibicowałem Bayernowi Monachium. Odkąd pamiętam ich bramki strzegł boiskowy wariat jakim był Oli. Piłkarz chyba o najbardziej rozpoznawalnej twarzy w Bundeslidze. Porywczy? szalony? Przed wszystkim niezwykle ambitny i silny psychicznie co potwierdził m.in. nie dając się sprowokować na Westfalenstadion kiedy kibice Borussii obrzucili go bananami i wyzwali od małpy. Ze względu na swój charakter nigdy nie brakowało mu „wrogów”. On jednak wydawał się tym silniejszy im bardziej go nie lubiano. Do dziś jednak zapamiętałem jeden moment z finału Ligi Mistrzów przeciwko Vallencii gdzie Kahn najpierw wybronił 2 karne a potem pocieszał Canizaresa. Wielki gest. W klubowej piłce zdobył wszystko co tylko mógł. Wieloletni kapitan Bayernu i reprezentacji Niemiec. Wybrać najlepszego bramkarza wszechczasów – niemożliwe. Dla mniej jednak to Kahn jest tym najlepszym.

  28. ~gunner7494

    10 kwietnia 2014 at 19:43

    Marian Kelemen.
    Swój wybór uzasadniam ocenami pomeczowymi wystawianymi przez kibiców piłkarskich na forach internetowych po meczach Śląska Wrocław. Zawodnik ten wyróżniał się fantastycznymi statystykami w Śląsku Wrocław. W latach 2000-2010 nie puścił na wrocławskim stadionie ani jednej bramki, mimo, że wrocławska drużyna nie należała w tych latach do najlepszych ekip w kraju oraz nie aspirowała do zajmowania czołowych miejsc w lidze (obecnie zresztą również).
    Należy oczywiście zaznaczyć, że bramkarz ten ma okazje trenować na co dzień z najlepszym pomocnikiem na świecie – Daliborem Stevanovicem. Obaj są najlepszymi zawodnikami polskiej ekstraklasy. Ponadto razem z czeską legendą „coachingu” której zapach nadal unosi się nad Wrocławiem i której brak odczuły wrocławskie skupy złomu, dbał o atmosferę w drużynie i poza nią. Piłkarz ten był bardzo lojalny więc nie raz udzielał bezzwrotnych pożyczek swojemu przełożonemu. Trenował również pod okiem PANA TRENERA Oresta Lenczyka oraz Tadzia Pawłowskiego.
    Informuję państwa, że jesteście zobligowani zaakceptować mój wybór, gdyż jakakolwiek inna decyzja która podważy w jakimkolwiek stopniu umiejętności piłkarskie Wielce Czcigodnego Mariana Kelemena może kosztować Was 5 000 złotych z powodu naruszenia dóbr osobistych pana bramkarza. Pismo jest już przygotowane.
    Z poważaniem.

  29. ~kamelos

    10 kwietnia 2014 at 19:52

    Ciężko wybrać, zależy pod jakim kątem patrzymy na bramkarzy (charakter, przywiązanie, profesjonalizm, umiejętności czy ratowanie meczów swojemu zespołowi).

    Nie chce pisać o tych co podawali przede mną, więc napisze o bramkarzu który według mnie był do końca nie doceniany, miał pecha ale przy tym ciągnął grę swojej drużyny pod względem umiejętności, charyzmy i ustawianiem obrony.

    Santiago Canizares! Za całokształt, kibice lubią wariatów a Santi był jednym z największych w futbolu. W złotych latach Valencii sam wygrywał im mecze wspaniałymi interwencjami. Niestety największy mecz w życiu przegrał z równie wspaniałym Oliverem Kahnem, a scena w której Kahn go pocieszał przeszła do historii. Wielkie poświęcenie i lojalność! Szkoda tylko wpadek jak np. z nadepnięciem na stłuczoną perfumę przez co nie pojechał na mundial gdzie była olbrzymia szansa by był pierwszym bramkarzem.

  30. ~Benio

    10 kwietnia 2014 at 19:55

    Witam,
    Akurat moim ulubionym bramkarzem jest właśnie Gigi Buffon. Moje najlepsze wspomnienia odnośnie tego piłkarza nie sięgają daleko, bo do roku 2006 i imprezy w Niemczech oraz afery włoskiej związanej ze Starą Damą. Buffon był już wtedy gwiazdą swojego zespołu oraz reprezentacji. Ja zaś dopiero kształtowałem swoją hierarchię ulubionych zawodników, choć od dłuższego czasu moim ulubionym klubem była AS Roma. Polacy szybko pożegnali się z turniejem, a ja swoją uwagę skupiłem na reprezentacji Azzurich. Oglądając ich spotkania, myślałem sobie „Jak Ci zawodnicy świetnie grają … co ten Gigi wyprawia w bramce”. Nie jestem pewny czy miało to miejsce przed Mistrzostwami Świata, czy też po, ale Juve zostało zdegradowane do Serie B. Pomimo to takie postacie jak Del Piero czy Buffon pozostali w klubie i tak jak wspomniał autor tekstu od razu nasuwa się słowo „szacunek”. Naprawdę uważam, że to nie tylko znakomity bramkarz ale i świetny człowiek. Gdybym miał odpowiedzieć na postawione tutaj pytanie – „kto jest najlepszym bramkarzem wszech czasów?”, raczej bez wahania wskazałbym na Włocha, który nie tylko przyczynił się do takich sukcesów jak wygranie champions league przez starą damę czy też osiągnięcia miana mistrza świata przez Włochów, ale i bohatera najdroższego transferu bramkarskiego z Parmy. To tyle co chciałem powiedzieć, szanuję Buffona pomimo, że gra w drużynie za którą niespecjalnie przepadam i mam nadzieję, że chłop będzie utrzymywać swój poziom jeszcze przez kilka lat (co zresztą robi już ponad dekadę) – no może poza meczami z Giallorossimi 😉

    Pozdrawiam !

  31. ~Adam Ławniczek

    10 kwietnia 2014 at 19:59

    Według mnie najlepszym bramkarzem świata jest Peter Schmeichel. Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Zdobycie ligi mistrzów i kilku mistrzostw Anglii z MU, a także sukces na ME w ’92 z Danią, która do potęg w piłce nożnej nigdy się nie zaliczała.

  32. ~siwy

    10 kwietnia 2014 at 20:06

    Zdecydowanie Gigi jest bramkarzem budzącym wielki szacunek u każdego chyba kibica. Profesjonalista pełną gębą, jak już ktoś zauważył wcześniej dżentelman na boisku a poza nim nie szukający zbędnego rozgłosu. Pamiętam wielu bramkarzy końcówkę kariery Zubizaretty, Oliego Kahna, Fabiena Bartheza i Bernarda Lamę, Van der Sara, Tafarela, po grające cały czas sławy Casillasa, kótrego również darzę wielkim szacunkiem, najlepiej grającego nogami Valdesa czy posiadającego mega-reflex Neuera. Byli/są jeszcze nasz Jurek Dudek, Petr Cech, Vitor Baia, Angello Peruzzi, Gianluca Pagliuca, Dida i wielu wielu innych. Niemniej jednak to Gigi Buffon jest moim zdaniem najlepszym bramkarzem swojej epoki. Broniący w swój specyficzny sposób, może nie jakoś specjalnie efektownie (jednak zdecydowanie potrafiący i tak, co pokazuje powyższa kompilacja) ale zawsze skutecznie. Daje spokój i pewność swoim zawodnikom a to również jest bardzo potrzebne. Mówisz Juve, myślisz Del Piero, Nedved i Buffon. Został jeszcze ten ostatni, oby jak najdłużej. Zdecydowanie do polecenia program 1 na 1 Extra z Gigim (przepraszam za reklamę). Nie ma w tym wodolejstwa i jakiejkolwiek ściemy. Na Courtois’a, na Harta, na Llorisa, na De Geę przyjdzie jeszcze czas, póki to Gigi jest wzorem do naśladowania dla wielu sportowców. Mam nadzieję, że Buffon wszystko co napisałem potwierdz już za 60 min w spotkaniu z OL. Forza Bianconeri! Forza Gigi!

  33. ~karem

    10 kwietnia 2014 at 20:11

    Józef Młynarczyk – pracowitość i charakter – nie trenował na równiutkich boiskach jak Kahn czy Buffon ale na klepisku w Nowej Soli, nie pił francuskiego wina jak Barthez tylko smolił naszą wódeczkę – gdyby grał w dzisiejszych czasach Mourinho od niego zaczynałby ustalanie składu swojej drużyny

  34. ~Gradol

    10 kwietnia 2014 at 20:20

    Fabien Barthez… Dlaczego? Powód prosty, kiedy stał w bramce zawsze było ciekawie. Wielu znam lepszych bramkarzy Khan, Peter Schmeichel, Taffarel, Buffon czy Shilton. Barthez miał to coś, czasami było kupę śmiechu, ale zawsze ogrom emocji. Przede wszystkim cechowała go przebojowość oraz charakter, dlatego też uważam że był bramkarzem wszech czasów. Udowodnił światu, że bramkarz musi grać dobrze nogami (choć czasem wychodziło mu to nie udolnie) Sporym wpływem na tą decyzje był fakt, iż po prostu za dzieciaka na boisku zawsze chciałem być Barthezem.

    Pozdrawiam

  35. ~Łukasz Maziewski

    10 kwietnia 2014 at 20:26

    Dla mnie jest to właśnie Buffon. A to z prostej przyczyny: dla niego, dla Del Piero i Davidsa zacząłem interesować się piłką nożną. No i wsiąkłem w Juventus. Pamiętam to jak dziś: mecz Juve z Realem w półfinale. Pamiętam emocje, jakie mnie przepełniły, gdy przypadkiem trafiłem na mecz, w którym 11 facetów w czarno-białych koszulkach objeżdżało ten wielki, galaktyczny Real, którego ówcześnie nie znosiłem. Zacząłem oglądać… no i zostałem. Do dziś. A potem ten finał, w którym Buffon bronił karne, no i nie obronił. Pamiętam jego minę. Ten zal, niedowierzanie, smutek. Pamiętam jego oczy. No i poszło. Zostałem przy Juventusie, zostałem przy „squadre azzurra”. Pamiętam mistrzostwa Juve, potem ten genialny Mundial 2006, kiedy Buffon bronił jak w transie. No co tu dużo mówić? Buffon jest dla mnie nr 1, bo jest bramkarzem klubu, któy kocham. I za to, że jest niemal niezniszczalny. Że gra od tylu lat na takim poziomie, na jakim gra. Przecież jego parady to poezja! A przy tym jest człowiekiem – wcale nie wolnym od słabości i grzeszków, o czym świadczą choćby jego wpadki z aferami hazardowymi czy ta nieszczęsna fotka z gołym pindolem na wierzchu. Tak, ta z szatni, po wygranym pucharze UEFA, jeszcze z Parmą. Facet jest genialnym specjalistą w swoim fachu i od kilkunastu lat jest na topie. Dżentelmen, specjalista – mój bramkarski numero uno. Nie widziałem meczów Lwa Jaszyna, Dino Zoffa. Był Ollie Khan, ale on jednak lubił puścić szmatę, której Buffon się powstydził. Nigdy jakoś nie lubiłem „świętego Ikera”, nudził mnie. Valdes? Nieee. A Gigi to stara bramkarska szkoła. Są młodsi, sprawniejsi, szybsi – ale to jest właśnie Buffon. Mój Buffon.

  36. ~Michał Z

    10 kwietnia 2014 at 20:38

    Gianluigi Buffon ponieważ jest to mistrz świata z 2006 roku z repreentacją gdzie został równierz wybrany najlepszym bramkarzem imprezy a także wicemistrz europy z roku 2012. najlepszy bramkarz od lat w serie A. Ceniony w europie i na świecie. Od 2001 roku związany z Juventusem aż do dzisiejszego dnia. Kapitan !! Nawet nie zraził go spadek do serie B jako nie liczny został z drużyną !! na boisku zawsze gra fair-play. Udziela się charytatywnie. Wielki bramkarz i wielki Człowiek !!

  37. ~Kasper

    10 kwietnia 2014 at 20:41

    Okej to teraz ja coś powiem, ale uprzedzam, że jest to totalnie subiektywna opinia lecz całkowicie na serio. Według mnie numer 1 jest Jose Manuel Pinto, czyli rezerwowy bramkarz F.C.Barcelony. Nie gra często w bramce Blaugrany(tylko mecz Copa del Rey), ponieważ pierwszym bramkarzem jest Victor Valdes- obecnie kontuzjowany. Ale kiedy jest potrzebny w razie kontuzji V.V. zawsze, ale to zawsze pokazuje klasę i nie zawodzi. Pinto może nie ma takich umiejętności jak Iker Casillas czy inni bardzo dobrzy bramkarze, lecz w w Jose urzeka mnie to, iż każdego dnia ciężko pracuje na treningach choć wie dobrze, że nie on wyjdzie w pierwszym składzie.I oczywiście jak na jego wiek to jest dopiero wyczyn grać na takim poziomie. Dodatkowo jest bardzo ważntm ogniwem Dumy Katalonii poza boiskiem. To właśnie On utrzymuje świetną atmosferę w szatni Barcy. Jest bliskim przyjacielem Leo Messiego przez co motywuje go do bycia coraz lepszym piłkarzem, Mówiąc w skrócie Pinto dołączył do F.C.Barcelony przypadkowo, ponieważ kontuzji doznał drugi bramkarz Azulgrany- Albert Jorquera, która wykluczała go z gry do końca sezonu, tak więc, Pinto został najpierw wypożyczony z Celty Vigo a później wykupiony i tak pozostał w Barcelonie aż do dziś, chyba dlatego, że ma to coś. Moim skromnym zdaniem nie tylko liczą się umiejętność na boisku lecz to jakim jest się poza nim.

    Pozdrawiam Kacper

  38. ~Tomasz J.

    10 kwietnia 2014 at 20:43

    Bezsprzecznie Buffon, jeszcze od czasów Parmy i udanych występuów w Pucharze UEFA. Bramkarz kompletny, budzący szacunek wśród przeciewników. Związany z klubem, na dobre i na złe, co w dzisiejszym football niezwykle rzadko spotykane. Sukcesy klubowe i reprezentacyjne osiągane na przestrzeni ostatnich trzech dekad, stawiają Gianluigi Buffona na czele, pewnie nie tylko mojego, rankingu bramkarzy na świecie.

  39. ~Agata

    10 kwietnia 2014 at 21:00

    Olivier Kahn. Tytan. Niesamowicie ambitny, zawsze skoncentrowany, a do tego zmotywowany i zdyscyplinowany. Dla niego nie istniały kompromisy, przez co miał trochę wrogów, ale to właśnie dzięki piekielnie mocnej psychice i charakterowi osiągnął to, co osiągnął. Nigdy nie dał się sprowokować ani kibicom BVB, którzy rzucali w niego bananami, ani żadnym innym. To doprowadzało jego rywali do jeszcze większej złości. Czasem pokazywał się ze strony wręcz brutalnej, ale przy tym potrafił zachować się naprawdę ludzko – po pamiętnym finale Ligi Mistrzów z Valencią zamiast cieszyć się z resztą kolegów ze zwycięstwa, podszedł do bramkarza rywali i pocieszał go. Choć nie stronił od kontrowersyjnych wypowiedzi, przede wszystkim był genialnym sportowcem.

  40. ~johnymk

    10 kwietnia 2014 at 21:08

    Grono bramkarzy kandydujących do wytypowania z nich najlepszego, tego któremu należy przyznać nr 1 jest tak duże, że wybór jest naprawdę trudny. Jednakże dla mnie, najlepszym bramkarzem był Peter Schmeichel, który walnie przyczynił się do sukcesów klubowych Manchesteru United w latach 90, jak i niespodziewanego Mistrzostwa Europy dla reprezentacji Danii. Był to bramkarz bardzo charyzmatyczny, świetnie interweniujący na linii, do dzisiaj słynący ze swoich świetnych
    robinsonad, kiedy to końcówkami palców potrafił wybijać piłkę zmierzającą w światło bramki. To człowiek perfekcjonista w swoim zawodzie, z wielkim talentem, duchem walki i cieszący się wielką estymą w drużynie. Do dzisiaj przed oczyma mam jego bieg w finale Ligi Mistrzów w 1999 r na pole karne Bayernu, udział w akcji bramkowej, a za moment fantastyczną radość już na swoim polu karnym, kiedy to po golu na 2-1 Manchester zdobył drugie najcenniejsze trofeum w karierze dla Duńczyka, po złotym medalu Mistrzostw Europy.

  41. ~emzet

    10 kwietnia 2014 at 21:16

    Cytując klasyka Kazika „Najlepszy bramkarz to jest Bogusław Wyparło”!

    Najlepszym bramkarzem wszech czasów jest muzyka. Tak, po prostu. Jedyny bramkarz, który potrafi wyłapać wszystkie, powiedzmy „doły dnia codziennego” i jak prawdziwy golkiper dać nam chwile radości po dość ciężkim meczu, jakim jest każdy dzień dla wielu z nas. Jako jedyny bramkarz jest uniwersalna, nie można jej kupić i jest ponadczasowa (z wiekiem jej wartość nie upada na transfermarkt 😉 ).

    Pozdrawiam wszystkich!

  42. ~@najdrozsza

    10 kwietnia 2014 at 21:36

    Jedyny w swoim rodzaju Edwin van der Sar. Zawsze z tą pozytywną pokorą, którą musi mieć najlepszy bramkarz. Niesamowite interwencje – to oczywiste, rekordy „czystych kont”, skromność i najważniejsze: właściwe priorytety – rezygnacja z wielkiej kariery dla rodziny (choroba żony).

  43. ~Patryk

    10 kwietnia 2014 at 22:07

    Dino Zoff!!!!!!
    Chyba wszyscy kibice Juve i fani Gigiego wiedzą że jedyną osobą która osiagnela więcej z reprezentacją narodową byl Zoff, jeżeli chodzi o Juve to są porównywalni. Wybrany przez IFFHS trzecim
    najlepszym bramkarzem XX wieku. Jestem za mlody aby widzieć jakiś mecz Dino na żywo ale polecam obejrzeć jakąś powtórkę. W wieku 40 lat tak sie rzucać to tylko najlepsi bramkarze potrafią. Wierzę że i Buffon pociągnie jeszcze ladnych parę sezonów, może nawet pobije rekord moim zdaniem najlepszego bramkarza Dino Zoffa.

  44. ~jurand

    10 kwietnia 2014 at 22:17

    Lew Jaszyn! W latach sześćdziesiątych uwierzyłem, że on jest święty. Byłem ministrantem i pojechałem do Antonina (k. Ostrowa Wlkp.) nad jezioro. Był konkurs rzutów karnych, a ja byłem bramkarzem. Obroniłem wszystkie rzuty karne, wcześniej wmawiając sobie, że jestem Lwem Jaszynem, którego znałem z opowiadań dziadka. Broniłem strzały kolegów, księży i zakonnic…

  45. ~Bartek Andryszak

    10 kwietnia 2014 at 22:22

    Moim skromnym zdaniem Peter Schmeichel nie dość, że umiejętności to jeszcze prawdziwy lider na boisku. Strach było popełnić błąd w bronieniu, nie dość, że stracona bramka to jeszcze złość Duńczyka…sam nie wiem co gorsze.

  46. ~M

    11 kwietnia 2014 at 00:34

    Artur Boruc. Gdyby ten człowiek urodził się w Madrycie lub Barcelonie, dziś byłby już legendą. Pamiętam ten czas gdy zaczął wkraczać na piłkarskie salony. Celtic Glasgow spektakularnie przegrał 0-5 w eliminacjach Ligi Mistrzów z …ekhem… Artmedią Petrzalką a tym który musiał wyjmować piłkę z siatki był David Marshall. W rewanżu w bramce zobaczyliśmy już Artura Boruca. Celtowie pięknie powalczyli ale wynik 4-0 dał awans Artmedii. To był początek poważnej, międzynarodowej kariery polskiego bramkarza. Co istotne, oprócz talentu posiada cechy przywódcze, zaś wielkie wyzwania dodatkowo go nakręcają. Mecze z Niemcami w 2006 r. z Austrią w 2008 r. w reprezentacji Polski, czy też występy przeciwko Milanowi w Lidze Mistrzów są tej prawdy dobitnym potwierdzeniem. I owszem, pewnie znajdą się kibice, którzy będą mu pamiętać bramkę z Irlandią Północną ale prawdą jest, że KAŻDY z wielkich bramkarzy popełnia w swej karierze błędy. Nie ma na to mocnych. Chociażby Buffon w meczu z Lecce w maju 2012, Casillas w spotkaniu z Kostaryką w listopadzie 2011 r. czy Kahn w grudniu 1997 w meczu z IFK Goeteborg.
    I jeszcze coś, gdziekolwiek pojawi się Artur Boruc, czy to jest Celtic, Fiorentina czy Southampton w maksymalnie krótkim czasie zajmuje miejsce w pierwszym składzie ekspediując dotychczasowego bramkarza do rezerw. Miejsce na ławce rezerwowych? To nie dla niego.

  47. ~Łukasz

    11 kwietnia 2014 at 00:50

    Najlepszym bramkarzem wszech czasów jest… Jerzy Dudek. Jego dobrą grę w Feyenoordzie Rotterdam dostrzegli w Anglii. O jego usługi walczył Arsene Wenger i Gerrard Houllier i to drugiemu z wymienionych Francuzów udało się zatrudnić Polaka. Wenger miał kłopoty z obsadzeniem bramki Arsenalu, ale Houllier też. Dudek na zawsze zostanie legendą klubu z Anfield Road, ale paradoksalnie nie należy do zawodników z najwyższymi umiejętnościami, których podziwiali kibice zgromadzeni na The Kop. Nigdy nie był stuprocentowym numerem jeden, zawsze czuł oddech konkurenta na plecach i być może odbijało się to na jego grze. Gdy w Stambule przechodził do historii piłki nożnej, jego następca Reina oglądał go w telewizji, wiedząc że w przyszłym sezonie to on będzie pierwszym wyborem Beniteza. Jego kariera jest wspaniałym przykładem na piękno futbolu – bez wątpienia był świetnym bramkarzem, ale często miał pod górkę, popełniał błędy i był wyszydzany. Jednak jedno 120 minut całkowicie zmieniło postrzeganie jego osoby. Był głównym bohaterem najbardziej epickiego meczu w historii piłki nożnej, na stale przeszedł do historii tego sportu, jeszcze wiele, wiele lat ludzie będą opowiadać o jego heroicznej postawie, która dała the Reds piąty Puchar Europy. Dudek ma to, czego nie mają inni wielcy bramkarze – wielkie show jednego aktora w najdoskonalszym przedstawieniu. I to sprawia, że można go uznać za bramkarza wszech czasów, bo który bramkarz nie marzy o swoim własnym Stambule?

  48. ~boruc954

    11 kwietnia 2014 at 08:35

    Dla mnie osobiście najlepszym bramkarzem jest Artur Boruc mimo kilku wpadek broni i bronił na wysokim poziomie. Nie raz uratował nam mecz i w klubach w których grał. życzę powodzenia wszystkim w konkursie i pozdrawiam „Rafał.

    1. ~lukasz

      4 września 2016 at 19:35

      Oczywiscie ze numer jeden to Buffon ,zacznijmy od tego.ze.zostal.wybranym najlepszym bramkarzem cwiercwiecza i 21 wieku poki.co.przez Iffhs i innych organizacji. Wystarczy jednak zobaczyc co wyczyniał Buffon w latach 2000-2008 , nie widzialem lepszego bramkarza.

  49. ~sebastian

    11 kwietnia 2014 at 08:36

    Jose Luis Chilavert

  50. ~Kacper Powrózek

    11 kwietnia 2014 at 09:44

    Zwiedziłem trochę świata
    Artur Boruc – golkiper pierwsza klasa
    Artur Boruc – lepszy od Casillasa
    Tylko Artur Boruc – ekstraklasa

  51. ~szymek

    11 kwietnia 2014 at 10:43

    Ja uważam że Gigi Buffon jest jednym z najlepszych bramkarzy świata, Nie każdy by się tak poświęcił dla klubu żeby grać w drugiej lidze i jeszcze innych zawodników namawiał żeby zostali, a na pewno miał wtedy dużo ofert z lepszych klubów. Teraz ma już swoje lata ale dalej broni na bardzo wysokim poziomie

  52. ~sebastian

    11 kwietnia 2014 at 10:46

    Ach uzasadnienie :José Luis Chilavert prawdziwy Wódz reprezentacji Paragwaju i Velez Sarsfield, strzelec wielu pięknych goli i tez el Loco. Guarani!!!

  53. ~Łukasz94

    11 kwietnia 2014 at 12:31

    W mojej ocenie na miano najlepszego bramkarza wszechczasów zasługuje kilku piłkarzy. Moim wyborem jest jednak.. Edwin Van Der Sar. Mimo faktu, iż nie przepadam za klubem w którym spędził ostatnie lata swojej kariery (sympatyzuję z Arsenalem) to uważam, że sukcesy osiągnięte przez Edwina całkowicie uprawniają mnie do takiej opinii. Najpierw przedstawię suche fakty.

    Sukcesy Van Der Sara: 4x Premier League (07’, 08’. 09’, 11’), 5x Mistrzostwo Holandii (90’, 94’, 95’, 96’, 98’), 2x Liga Mistrzów z dwoma różnymi klubami (Ajax 95’ i Manchester United 08’), Puchar UEFA (92’), Puchar Interkontynentalny/Klubowe MŚ (95’ i 08’).

    Jak widać, Holendrowi brakuje jedynie sukcesu osiągniętego ze swoją reprezentacją, jednak nie może to mieć większego wpływu na jego ocenę. Nie negujemy przecież wartości Messiego bądź Cristiano Ronaldo z powodu braku zdobycia Mistrzostwa Świata bądź Mistrzostwa Kontynentu. Edwin mimo, że nie osiągnął poważnego sukcesu ze swoją reprezentacją może poszczycić się kosmiczną liczbą występów w bramce „pomarańczowych”. 130 – tyle razy strzegł bramki Holendrów Van Der Sar. Aby lepiej zobrazować ogrom tej liczby wystarczy powiedzieć, że tylu meczów dla „Biało czerwonych” nie rozegrali łącznie Jerzy Dudek z Arturem Borucem. Tyle razy mandarynkowej koszulki nie ubierali De Boer, Koeman ani Bergkamp.

    Najlepsze lata swojej kariery Van Der Sar przeżył w Anglii. Dobre występy w bramce drużyny z Craven Cottage poskutowały transferem do klubu z Old Trafford. Doświadczenie zebrane podczas całej kariery Van Der Sara wniosło dużo spokoju w grę defensywną drużyny Sir Alexa Fergusona. Lata spędzone na Old Trafford skutkowały zdobyciem wielu trofeów a wysoki Holender miał ogromny udział przy ich zdobyciu. Serie rzutów karnych z udziałem Manchesteru United zawsze kończyły się pomyślnie Czerwonych Diabłów gdy bronił EVS. Ogromny udział Holender miał przy zdobyciu Tarczy Wspólnoty w roku 2007 i 2008. Obronił wówczas po 3 rzuty karne, które zapewniły końcowy triumf Manchesterowi United odpowiednio nad Chelsea i Portsmouth. Po raz kolejny karne przeciwko The Blues miał okazję bronić w finale Ligi Mistrzów 2008. One również skończyły się powodzeniem drużyny Holendra. Podczas swojej kariery Edwin miał również serię 14 meczów z rzędu bez straconej bramki, co świadczy nie tyle o szczęściu ale o dobrej grze defensywnej Czerwonych Diabłów której najważniejszą postacią był właśnie Van Der Sar.

    Holenderski bramkarz może być przykładem nie tylko dla młodych piłkarzy, ale również dla tych bardziej doświadczonych. Najlepsze chwile w swojej karierze Van Der Sar przeżywał w wieku, w którym wielu piłkarzy kontakt z piłką ma jedynie przed ekranami telewizorów.

    Pozdrawiam. 😉

  54. ~Rafael0089

    11 kwietnia 2014 at 13:36

    Edwin van der Sar. Myślę, że jeśliby chciał mógłby nadal występować w topowym europejskim klubie, a jego decyzja o zakończeniu kariery wynikała nie z jego słabnącej formy, tylko z chęci poświęcenia większej ilości czasu dla swoich najbliższych. Jego historia to fenomen. Kto mógłby przypuszczać, że 35 letni bramkarz przechodząc z przeciętnego Fulham stanie się wieloletnią podporą bramki Manchesteru United? Jego profesjonalizm, tytaniczna praca wykonywana na treningach, a także zasady jakie zostały mu wpojone za młodu w piłkarskiej szkółce Ajaxu Amsterdam pomogły mu zachowywać wspaniałą formę, aż do momentu odstawienia korków i rękawic w 2011 roku. Przechodząc do United zdobył upragniony Puchar Mistrzów, walnie przyczyniając się do tryumfu swoimi fantastycznymi interwencjami. Jego gibkość i zwinność budziły podziw. Kto by pomyślał, że facet po 40 może tak latać! Jak dobry to był bramkarz wie na pewno Tomasz Kuszczak, który nie zaistniał w United głównie przez to, że miał za rywala tak doskonałego bramkarza. Kto wie gdzie byłby teraz Buffon, gdyby tak łatwo nie pozbyto się Edwina z Juventusu? Choć dzięki tej decyzji mogliśmy podziwiać dwóch bramkarzy grających w wielkich klubach jaki są Juventus i Manchester United. Trofea zdobyte przez Edwina są ważne, lecz bramkarza często zapamiętujemy po jego spektakularnych interwencjach( np. bronienie w konkursie jedenastek bez rękawic przez Ricardo z Portugalii na EURO 2004) oraz jego błędach i kuriozalnych bramkach, które puszczał ( np. Diego Forlan vs. Jerzy Dudek). Van der Sar kojarzy się z solidnością i ponadprzeciętnością. Nie zaliczał zbyt wielu wpadek, popisywał się kapitalnymi interwencjami i zdobywał trofea- od bramkarza więcej wymagać na boisku nie trzeba. Wzór bramkarza do naśladowania. Czekamy na jego następcę.

  55. ~andrzej

    11 kwietnia 2014 at 13:53

    Dla mnie najlepszym bramkarzem jest Oliver Kahn. Charyzmatyczny na boisku, nie miał litości dla przeciwnika, był wsparciem dla piłkarzy swojej drużyny.

  56. ~Monten

    11 kwietnia 2014 at 16:43

    Żeńskim okiem:
    1. Harald „Toni” Schumacher – piłkarski idol mojego dzieciństwa
    2. Edwin Van Der Saar – ta ptasia twarz!

  57. ~mazik

    11 kwietnia 2014 at 20:33

    Dla mnie zawsze najlepszym bramkarzem był Oliver Kahn. Było wielu (i będzie jeszcze więcej) wspaniałych bramkarzy np. Casillas, Schmeichel czy polski Jan Tomaszewski, ale u Olivera zawsze pasjonował mnie jego charakter to jak był mocny psychicznie. Człowiek ze stali. Nigdy nie pękał. Nie będę przytaczał żadnych statystyk bo to nie ma większego sensu. Liczy się ten moment, ta chwila, ten jeden mecz. Kahn nigdy nie odpuszczał żadnego meczu. Czuł się odpowiedzialny w każdym momencie za swoją drużynę. To tylko pokazuje jak silny był psychicznie. Przed każdym meczem potrafił nie odzywać się do drużyny prze 30 minut tylko po to, aby skupić się na tych kolejnych 90 minutach. Były mecze, gdzie mógł popisać się tylko jedną wspaniałą paradą (przecież grając w Bayernie miał przed sobą najlepszą defensywę w Bundeslidze) i to w tych chwilach ratował swój zespół. Zespół, który mógł na niego liczyć i czuć się z nim bezpiecznie. Właśnie za takie detale bardzo cenię i szanuję Olivera Khana. Oczywiście popełniał więcej błędów u schyłku swojej kariery… ale najlepsi też popełniają błędy, sztuką jest się do nich przyznać. On potrafił.

  58. ~tomek18

    11 kwietnia 2014 at 20:55

    Iker Casillas wskoczył w młodym wieku do bramki Realu i nie oddał miejsca przez wiele lat. Przez niego wielu dobrych bramkarzy nie zaistniało w reprezentacji Hiszpanii. A szanuję go najbardziej za lojalność. Przywiązanie do jednego klubu i mam nadzieję, że Carlo Ancelotti się opamięta i Iker wróci do bramki

  59. ~janbezziemi

    11 kwietnia 2014 at 21:46

    Jako kibic MU powinienem wskazać na van der Sara bądź Schmeichel’a i pewnie nie byłby to wybór nieuzasadniony. Jednak gry Schmeichel’a nie pamiętam, a van der Sar nie spełnia jednego podstawowego kryterium – nie jest szalony. Bramkarz (tak jak lewoskrzydłowy) musi być szalony, a van der Sar ustawiał się tak genialnie, że piłka sama wpadała mu w rękawice. Szukam dalej: Cech, Casillas, Buffon – mimo wszystko zbyt grzeczni. Neuer ? – jeszcze wszystko dopiero przed nim. I tak oto wybór staje się prosty – Oli Kahn. Oprócz mistrzostwa świata osiągnął chyba wszystko, w Bundeslidze był najczęściej zwyciężającym piłkarze w historii. A wszystko to, nie wątpię, dzięki wielkiemu, nie do końca zrównoważonemu charakterowi. Wulkan energii, dyrygent obrony o sprężynach w nogach, fruwający między słupkami jak jastrząb, choć wyglądał jak wilczur. Bramkarski profesor wilczur 🙂

  60. ~favola03

    11 kwietnia 2014 at 22:47

    Rozmyślając nad tym, który z bramkarzy zasługuje, aby tu o nim wspomnieć, ani przez chwilę nie wahałam się. Nie pokuszę się też o wklejanie suchych treści Wikipedii i sportowych statystyk.

    Powszechnie o drużynie Juventusu mówi się, że albo się ją kocha albo nienawidzi. Wspominał o tym w swojej książce także Del Piero. Jednakże, mimo tych wszystkich skrajnych uczuć, jakie targają zarówno krytyków jak i fanów klubu jest coś pośrodku, czego nie można mu odebrać: szacunek. Żeby drużyna zyskała sobie szacunek – nawet tych największych przeciwników – potrzebni są tacy piłkarze jak Gianluiggi Buffon. Wymawiasz nazwisko „Buffon”, myślisz: wierność, klasa, oddanie. Mówisz „Buffon”, masz na myśli: mistrzostwo, wysoki poziom, rekordy. Wierności i oddania Buffon udowadniać już nie musi. Serie B zrobiło to już dawno temu. Klasa? Pokazuje ją równie genialnie na boisku jak poza nim. Rekordy? Najczęściej powoływany do kadry narodowej, szósta najdłuższa passa w historii Serie A – Buffon zachował czyste konto w aż ośmiu meczach z rzędu. Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) czterokrotnie uhonorowała Buffona nagrodą dla najlepszego bramkarza roku. Wielkich piłkarzy cechuje profesjonalizm, a Buffon, który do takich niewątpliwie należy, posiada również i to. Buffon to pasja, Buffon to charyzma, Buffon to lojalność. Buffon to LEGENDA.

  61. ~KachaAnt

    11 kwietnia 2014 at 23:29

    Bramkarz wszechczasów? Ciężkie pytanie. Mogę się podpierać tylko dwudziestoma latami obserwacji, więc o wszechczasie ciężko mówić. No ale spróbujmy.
    Aha, nie będę rzucała tu statystykami, wspomnieniami wspaniałych akcji które były któregoś tam dnia, któregoś tam roku (no może kilka, jednak będzie). Będzie to opinia subiektywna, opinia, która się sformułowała w głowie przy haśle „Najlepszy Bramkarz Wszechczasów” 🙂
    W pierwszej kolejności pomyślałam o Gigim Buffonie. Odkąd sięgam pamięciom to On jest między słupkami. W Parmie, potem Juve i oczywiście w reprezentacji Włoch. Ilość tytułów, które zdobył ciężko zliczyć. Nie bez przyczyny Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu wybrała Go najlepszym bramkarzem dekady. Dla mnie jako dzieciaka przede wszystkim, wydarzeniem było oglądanie Jego parad w trakcie meczów reprezentacji Włoch. (Wiecie jak jest, Ligę Mistrzów mogłam pooglądać co najwyżej w skrócie w Teleekspresie, bo jak się miało tych lat kilka mniej to niestety, ale godzina policyjna nie ma zawieszenia, dlatego, że gra Gigi 😉 ).
    Jednak, jako prywatnego zwycięzcę tego rankingu muszę wskazać tego, który stał po drugiej stronie PGE Areny w Gdańsku 10.06.2012 roku.
    Za Casillasem przede wszystkim idą wyniki. Mam na myśli to, że to właśnie on dwukrotnie z rzędu podnosił Puchar Mistrzów Europy i raz (póki co) Mistrzów Świata z reprezentacją Hiszpanii. Nie tylko Puchar ten podnosił, ale bez niego istnieje spore prawdopodobieństwo, że tych pucharów by nie było. Jest to facet, który jak nikt czuje i czyta grę, a między słupkami zaprzecza prawom fizyki. Owszem teraz, z niejasnych przyczyn, w swoim ukochanym klubie ma funkcję rezerwowego. Mimo wszystko, to niewyobrażalne marnotrawstwo talentu i umiejętności, jakie pokazuje Real Madryt, nie zaprzecza temu co mówią kibice. Ci jednym głosem mówią El Santo Iker Casillas.

    odpowiedź z kategorii „krótko i treściwie” 😉

  62. ~Arisa

    12 kwietnia 2014 at 00:09

    (Na piłce nożnej znam się słabo, na modzie jeszcze słabiej. Ale taki bramkarz jak Buffon w opaskach i spineczkach wygląda po prostu źle. Tyle tytułem wstępu. Teraz do rzeczy).

    Słabo mi idzie tworzenie klasyfikacji „naj”. Słabo mi idzie nawet myślenie w ten sposób. Przede wszystkim dlatego, bo mi przykro i głupio, że kogoś lub coś pomijam tylko dlatego, że nie znam lub znam niedostatecznie dobrze. Nie inaczej będzie teraz. Chociaż teraz pojawią się wspomnienia, a przez wspomnienia ani przykro, ani głupio być nie powinno.

    Nie wygrałby pewnie żadnego plebiscytu na najlepszego bramkarza świata. W Polsce może bardziej kojarzy się z pewnym powiedzonkiem i zbijaniem kasy za grzanie ławy. Ale miał swój dzień. A właściwie wieczór. O takim czyś marzą sportowcy, marzą dziennikarze, pisarze, aktorzy, muzycy… Żeby raz się w życiu coś naprawdę udało. Dlatego, że jemu takie coś się przydarzyło, dla mnie jest wielki.

    To był pierwszy finał Ligi Mistrzów, jaki obejrzałam w całości. Rodzice się zgodzili właśnie dlatego, że grał on. Następnego dnia było Boże Ciało, a więc wolne od pracy i szkoły – to też pomogło.

    Zaciskałam za niego i jego drużynę kciuki, bo to byłby dowód, że oglądanie miało głębszy sens. To takie miłe i łechcące, gdy się patrzy, jak rodzi się historia. A tu bach, pierwsza minuta i on wyjmuje piłkę z siatki. Do przerwy robi to jeszcze dwa razy. Mój tata (znający się na piłce nożnej jeszcze słabiej niż ja) macha ręką i mówi, że po ptokach, że patrzeć dalej nie warto.

    – A ja wierzę – powiedziałam z całą kibicowską nadzieją, jaką wtedy czułam, chociaż – prawdę mówiąc – chciało mi się trochę płakać.

    Potem było pięknie. Jego koledzy z drużyny strzelili trzy gole, a on bronił jakby mu w przerwie w szatni magnes do rękawic włożyli. Jeśli wcześniej nie wiedziałam, jak wygląda nakręcony bramkarz, to wtedy to właśnie zobaczyłam. To był on.

    Podczas serii rzutów karnych chodziłam od pokoju do kuchni, od kuchni do pokoju, zamykałam oczy, zaciskałam kciuki, kamieniałam. Kiedy on ten strzał Szewczenki obronił, to szaleństwo wybuchło nie tylko w Stambule, ale też u mnie w domu.

    Jak szłam już po tym wieczorze emocji spać, to tata spojrzał na mnie i powiedział z mieszaniną zdziwienia i dumy w głosie:
    – No, cały czas wierzyłaś, prawdziwy kibic z ciebie.

    Tak Jerzy Dudek przeszedł do historii światowej piłki nożnej i polskiego sportu, a ja wypracowałam sobie pozycję w domu. I każdy kolejny finał Ligi Mistrzów oglądałam już bez specjalnego przekonywania rodziców. W tym roku czeka mnie jubileusz – to będzie dziesiąty raz. Może z tej okazji znów sięgnę do „Uwierzyć w siebie. Do przerwy 0:3” – książki, którą dostałam na Boże Narodzenie kilka lat po pamiętnym wieczorze w Stambule. Mój szał radości z prezentu był jednak podobny jak ten po meczu.

    Ze względu na te wspomnienia, dla mnie jest Dudek bramkarzem wszech czasów. Bez jego finału i parad na piłce nożnej znałabym się jeszcze słabiej.

  63. ~Dardo

    12 kwietnia 2014 at 00:28

    By wymienić wielu wybitnych bramkarzy nie trzeba nawet dużo myśleć: Casillas, Buffon, van der Sar, Kahn, Dudek, Cech, Neuer a nawet mający swoje wzloty i upadki Hart.

    Jednak jednostką najwybitniejszą w dziejach piłki nożnej wydaje się być Peter Schmeichel. Lata jego świetności przypadają na okres, kiedy byłem jeszcze zbyt mały aby interesować się na poważnie piłką nożną, jednak poznałem wiele fantastycznych parad tego zawodnika, dzięki zamiłowaniu do Manchesteru United. To właśnie były bramkarz tego klubu imponował fantastyczną grą na przedpolu, jego wyjścia były fenomenalne. Można określić go mianem dominatora pola karnego, ponieważ rządził tam i nie pozwalał nikomu dojść do piłki. Kiedy nie dawali sobie rady obrońcy on czyścił wszystkie akcje przeciwników, może dlatego w swoich późniejszych latach wziął udział w popularnym programie pt. „Brudna robota”. Przecież, któż inny jak nie on potrafił wyczyścić wszystkie akcje przeciwnej drużyny. Jednak momentem, który zapadł mi najbardziej w pamięci odnośnie tego bramkarza jest pamiętny finał Ligi Mistrzów z 1999r. To właśnie ON, ten charyzmatyczny bramkarz pognał w pole karne przeciwników w końcówce meczu. Wprowadziło to zamęt w drużynie z Monachium i Sheringham strzelił wyrównującą bramkę. Co wydarzyło się potem nikomu nie trzeba mówić, a bramkarz z polskimi korzeniami mógł dumnie wznieść puchar dla najlepszej drużyny Europy.

  64. ~Milanista35

    12 kwietnia 2014 at 11:27

    Niski,szczupły,uczesany na jeża,o twarzy wątłej ,upstrzonej piegami.Źle ubrany,zaniedbany,wrzaskliwy,gotowy do zaczepki,ale najgorliwszy miłosnik piłki nożnej,noszący w sercu umiłowanie do sportu.Rzeczywistość powojennej Warszawy.Tutaj rozegrał swój pierwszy mecz szmacianą piłką,tutaj przeżywał pierwsze emocje walki o obronę bramki,tutaj uczył się abecadła piłkarskiego.Tutaj wziął udział w pierwszym turnieju „dzikich drużyn”o puchar Expressu Wieczornego.Tutaj jego ukochana SYRENKA stanęła naprzeciwko słynnego Huraganu.
    „Królewicz ledwo dostrzegalnym ruchem nogi oddał piłkę nadbiegającemu Skumbrii.Ten w pełnym biegu posłał ją na bramkę
    Och!…-wyrwał się okrzyk podziwu wśród publiczności,ale w tej samej chwili ponad ławę sunących na bramkę graczy wyskoczył jak sprężyna mały,zwinny Perełka.Jego chude ręce dosięgły piłki i ściągnęły ją jednym ruchem na ziemię.
    Brawo!Brawo Perełka!zawołali zwolennicy SYRENKI.Niebezpieczna akcja została zlikwidowana”
    W kluczowym dla losów spotkania momencie,w samej końcówce „Skumbria posłał piłkę do skrzydłowego,skrzydłowy momentalnie przerzucił ją do Królewicza ,a ten minąwszy obrońcę strzelił ostro w stronę bramki.Żółta koszulka Perełki śmignęła w powietrzu,jego drobne ciało wyciągnęło się w klasycznej robinsonadzie a dłonie jak magnesy złapały ostro piłkę”
    Dla nas czytających to dzisiaj to był tylko mało istotny,wywołujący delikatny uśmiech politowania, turniej juniorów.Dla Perełki to było wydarzenie na miarę dzisiejszego występu w finale Ligi Mistrzów.
    Tak,Boguś Albinowski zwany Perełką jest postacią fikcyjną.Wytworem wyobraźni Adama Bahdaja który losy mikrusa z warszawskiej Woli przedstawił w książce „Do przerwy 0 1”.
    Ale czy aby na pewno?Przecież takich chłopców jak Perełka marzących o karierze sportowca były wtedy setki a nawet tysiące.To byli mali bohaterowie zasługujący na szanse.Tylko,że wtedy rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.
    Perełka,wzór do naśladowania.Na boisku i poza nim.Bohater

  65. ~Andr3as

    12 kwietnia 2014 at 11:58

    Peter Schmeichel. I żadne słowa nie oddadzą tego co wyczyniał na bramce.

  66. ~julek

    12 kwietnia 2014 at 12:17

    Panie Michale napisze krótko bo godzina 12 powoli dochodzi.
    Dla mnie najlepszym bramkarzem w historii był Lew Jaszyn nazywany Czarną Panterą. Mam 32 lata więc bramkarza znam tylko z filmów archiwalnych i książek. Jest to jedyny bramkarz w historii który otrzymał Złotą piłką. Wykazywał się nadludzkim refleksem i sprawnością fizyczną. Przytoczę krótką anegdotę. Pamiętam jak 14 czy 15 lat temu brat kupił Play Station. Jako, że Brat jest kibicem piłkarskim udało mu się zdobyć grę Pro Evolution Soccer. Nie pamiętam czy to była część 1 czy część 2. W grze tej była możliwość grania drużyną gwiazd z Europy, którzy zakończyli karierę piłkarską. Uwielbiałem grać tą drużyną. Miałem w składzie Baresi, Beckenbauer, Eusebio, Platini, Van Basten, Jaszyn i wiele innych gwiazd minionych epok. Brat najczęściej grał drużyną gwiazd z Ameryki Południowej: Pele, Maradona, fenomenalny Garrincha jego ulubiony Chilavert i inne gwiazdy. Podczas naszych pojedynków Brat zawsze ostro napierał, (był lepszy w te klocki) często broniłem się rozpaczliwie ale miałem w bramce Jaszyna, który zawsze wyczyniał cuda. Pamiętam do dziś minę brata i ciche przekleństwa pod nosem jak kolejny fantastyczny jego strzał padał łupem mojego bramkarza. Nie jeden mecz mimo jego ciągłego naporu udało mi się zremisować a nawet wygrać. W większości wypadków ojcem tych moich małych sukcesów była Czarna Pantera. W grze był po prostu fantastyczny w życiu piłkarskim również. Wielki bramkarz. Przepraszam za błędy.

  67. ~Rafał

    12 kwietnia 2014 at 12:56

    Jose Luis Chilavert – Bramkarz musi być lekko zwariowany, mieć refleks, potrafić grać nogami, po prostu musi być niekonwencjonalny, nieprzewidywalny… On to wszystko miał. Jego tytuły mówią wszystko. Na dodatek mało który bramkarz zdobył na najwyższym poziomie tyle bramek co on. Fenomen!

  68. ~Klemens

    14 kwietnia 2014 at 12:54

    Mógłby być Oliver Kahn, mógłby Peter Bolesław Schmeichel, lecz jednak Dino Zoff.

    Uzasadnienie

    Dlaczego Kahn? Łatwo mu się pamięta nieszczęsną interwencję z finału mundialu z 2002 roku, która dała prowadzenie i złoto Brazylijczykom, zapomina się jednak, iż tamte Niemcy były chyba najsłabszymi w historii (z obroną włącznie), a mimo to tylko grubość włosa dzieliła je od zdobycia Pucharu Świata na wyłączność, wszystko to zaś dzięki Kahnowi, który niejako „zaciągnął” za uszy swą drużynę aż do finału – nigdy jeszcze nie widziałem, by w turnieju tak wiele zależało od bramkarza – ani wcześniej, ani później.

    Dlaczego Schmeichel? Przed oczami staje mi Euro’96 i mecz Duńczyków – obrońców trofeum – którym wyraźnie nie szło, czas uciekał, wynik był niekorzystny, a to rywal w myśl zasady, iż najlepszą obroną jest atak, oblega duńską bramkę. Rzut rożny pod bramką Schmeichela, dośrodkowanie w pole karne. Pewnie wyłapane przez Petera. Standard? Błahostka? Tak, pod warunkiem, że następuje dwiema rękami. Tymczasem Schmeichel złapał piłkę – w tłumie rywali – JEDNĄ ręką, po czym przerzucił ją na „podkładkę” do drugiej, by następnie już zbliżającą się nogą posłać futbolówkę do „sępiącego” na kontrę napastnika – wszystko to idealnie zgrane, dowodzące uprzedniego zamysłu, by dokładnie tak rozegrać tę akcję. Wtedy uderzyły mnie dwie rzeczy – bramkarz klasowy nie może być zwykłym „piłkołapem”, zainteresowanym tylko swoim otoczeniem i swoją bramką. Drugą zaś – nigdy wcześniej ani później nie widziałem takiej demonstracji umiejętności bramkarskich ani wiary w siebie. Bramki przewrotką zdarzają się kilka razy w sezonie, „skorpiony” raz na kilka lat (pamiętam chociażby w wykonaniu właśnie Buffona, by oczywiście o takich Higuitach – mimo wszystko dość przeciętnych – nie wspominać) – a jak często wyłapanie dośrodkowania z rzutu rożnego jedną ręką?

    A jednak Dino Zoff. Dlaczego? Ilu bramkarzy znacie, którzy najcenniejsze piłkarskie trofeum na świecie by zdobywali na boisku w wieku lat 40? Będąc jedną z kluczowych postaci zwycięskiej drużyny? Drużyny od zawsze przebierającej między bramkarzami znakomitymi a wybitnymi? By mówić o bramkarzu wszechczasów trzeba mieć na uwadze nade wszystko wieloletnią stałość a nie epizodyczną wielkość. Tymczasem Dino Zoff zdobył mistrzostwo Europy CZTERNAŚCIE lat przed mundialowym tryumfem. 6 lat później ustanowił do dziś niepobity rekord czasu bez straty bramki w meczach reprezentacji (1142 minuty pomiędzy 20 września 1972 a 15 czerwca 1974). Dino Zoff był wybitny w czasach swej młodości, był wybitny w czasach dojrzałości i był wybitny w czasach swej piłkarskiej starości – był wybitny zawsze.

  69. ~Oxana

    14 kwietnia 2014 at 14:26

    Bodzio W. Dlaczego? Bo Kazik zaśpiewał: „Czy to jeszcze dzisiaj do państwa nie dotarło, najlepszy bramkarz to jest Bogusław Wyparło”

  70. ~wŚwiatłoBramki

    14 kwietnia 2014 at 18:44

    Oliver Lwie Serce

    Oliver Khan – Postać, która nie powinna być anonimowa, zwłaszcza wśród ludzi pasjonujących się piłką nożną. Legenda klubu z Monachium i reprezentacji Niemiec. Człowiek nader charyzmatyczny, odporny na stres (mimo, iż świątynią spokoju nie był) i zdeterminowany by sięgać gór. Słowem prawdziwy kapitan, który walczy do końca, a gdy trzeba jako ostatni opuszcza pokład tonącego statku. „Der Titan”, bo taki przydomek mu nadano, przez cztery lata był niekwestionowanym liderem drużyny narodowej. W pamiętnym finale Mistrzostw Świata, które w 2002 roku odbyły się w Korei i Japonii, przyszło mu przełknąć niezwykle gorzką pigułkę. Zmuszony był uznać wyższość Brazylii i pogodzić się z utratą upragnionego złota. Mimo to, bramkarz Bayernu Monachium otrzymał od FIFA i mediów nagrodę Złotej Piłki Mistrzostw, wyprzedzając w tej klasyfikacji Brazylijczyka Ronaldo oraz Koreańczyka Hong Myung-Bo. Niemiec został też rzecz jasna wybrany Najlepszym Bramkarzem turnieju oraz trafił do drużyny All-Star, czyli najlepszej jedenastki mundialu. Reasumując był to bramkarz, który „nie ponosił porażek”, paradoksalnie raczej je „odnosił”, przekuwał w sportowy sukces – przegrywał w wielkim stylu.

    Khan to świetny sportowiec, lecz przede wszystkim wspaniały człowiek. Są takie chwile, urywki z wydarzeń sportowych, które na długo zakorzeniają się w naszej pamięci. Autorem jednej z nich jest wyżej wymieniony piłkarz. Jego niezwykła postawa została nawet uhonorowana nagrodą Fair Play, którą przyznała UEFA. Mowa tu o pamiętnym finałowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Valencii rozgrywanym w 2001 roku. Khan był prawdziwym bohaterem wieczoru, lecz nie tylko ze względów sportowych, (obrona rzutów karnych, które zdecydowały o wywalczeniu trofeum) pokazał bowiem ludzką twarz i wykazał się niesłychaną empatią. Zamiast cieszyć się z drużyną z prawdopodobnie najbardziej prestiżowego klubowego zwycięstwa na świecie, pocieszał zrozpaczonego kolegę po fachu.

    Khan bramkarz niezwykle barwny i kontrowersyjny, który zawsze podejmie rzuconą mu rękawice. Prawdziwy przywódca i kapitan, potrafiący wytworzyć tzw. „ Team spirit”. Człowiek z żelaza o gołębim sercu. Jednym słowem ajlepszym bramkarzem wszech czasów

  71. ~johnymk

    15 kwietnia 2014 at 11:45

    Kiedy wyniki konkursu?:)

  72. ~Juventus Turyn

    15 kwietnia 2014 at 17:01

    Gigi Buffon to nie tylko kapitalny refleks i niesamowite parady, to też klasa i szacunek okazywany kibicom, kolegom z zespołu a nawet rywalom. Przypomnę tylko wydarzenie z poprzedniej edycji Champions League kiedy Juventus grał na wyjeździe w Doniecku i musiał wygrać aby wyjść z grupy. W jednym momencie zagotowało się pod bramkę Buffona, a on wszedł między piłkarzy przytulił przeciwnika uśmiechną do niego i było po problemie.

    1. ~Juvefan

      17 kwietnia 2014 at 13:34

      Akurat w Doniecku nie musieliśmy wygrać, do awansu wystarczał remis. Zwycięstwo było konieczne dla uzyskania pierwszego miejsca w grupie (przy remisie przypadało ono Szachtarowi).

  73. ~Kinga

    18 kwietnia 2014 at 10:13

    Dlaczego mi nie powiedział nikt o tym konkursie. 🙁

Zostaw odpowiedź