Perełki, czyli Wasi bramkarze nr 1

perelka

Oto wyniki konkursu na Wasz Bramkarski Nr 1 Wszech Czasów. Jak widzicie znalazł się tu bramkarz fikcyjny, rymowany Artur Boruc, Edwin Van Der Sar i Iker Casillas. Podobała mi się też notka o Dino Zoffie, niestety autor nadesłał ją po deadlinie, nie mogę więc jej nagrodzić, ale chociaż opublikuję na końcu wyróżnionych notek. Zwycięzców poproszę o adresy, boję się wszakże, że książki dojdą już po świętach. A już za chwilę kolejny książkowy konkurs przy okazji recki wyjątkowej pozycji.

Najpierw jednak zapraszam do obejrzenia rozmowy o Gigi Buffonie z zapaleńcami z JuvePoland.com, stojącymi za szybkim przetłumaczeniem i wydaniem jego autobiografii na naszym rynku. Gadamy o miejscu jakie zajmuje Buffon w sercach kibiców Juve po swoich wieloletnich występach i decyzji o pozostaniu w Juventusie po degradacji do Serie B i ocenę jego dzisiejszej formy i szans by stać się bohaterem mundialu w Brazylii…

Perełka
Milanista35

Niski, szczupły, uczesany na jeża, o twarzy wątłej, upstrzonej piegami. Źle ubrany, zaniedbany, wrzaskliwy, gotowy do zaczepki, ale najgorliwszy miłośnik piłki nożnej, noszący w sercu umiłowanie do sportu. Rzeczywistość powojennej Warszawy. Tutaj rozegrał swój pierwszy mecz szmacianą piłką,tutaj przeżywał pierwsze emocje walki o obronę bramki,tutaj uczył się abecadła piłkarskiego. Tutaj wziął udział w pierwszym turnieju „dzikich drużyn”o puchar Expressu Wieczornego. Tutaj jego ukochana SYRENKA stanęła naprzeciwko słynnego Huraganu.
„Królewicz ledwo dostrzegalnym ruchem nogi oddał piłkę nadbiegającemu Skumbrii. Ten w pełnym biegu posłał ją na bramkę.
Och!… – wyrwał się okrzyk podziwu wśród publiczności,ale w tej samej chwili ponad ławę sunących na bramkę graczy wyskoczył jak sprężyna mały, zwinny Perełka. Jego chude ręce dosięgły piłki i ściągnęły ją jednym ruchem na ziemię.
Brawo! Brawo Perełka! zawołali zwolennicy SYRENKI. Niebezpieczna akcja została zlikwidowana”. W kluczowym dla losów spotkania momencie,w samej końcówce „Skumbria posłał piłkę do skrzydłowego,skrzydłowy momentalnie przerzucił ją do Królewicza, a ten minąwszy obrońcę strzelił ostro w stronę bramki. Żółta koszulka Perełki śmignęła w powietrzu, jego drobne ciało wyciągnęło się w klasycznej robinsonadzie a dłonie jak magnesy złapały ostro piłkę”
Dla nas czytających to dzisiaj to był tylko mało istotny,wywołujący delikatny uśmiech politowania, turniej juniorów. Dla Perełki to było wydarzenie na miarę dzisiejszego występu w finale Ligi Mistrzów.
Tak, Boguś Albinowski zwany Perełką jest postacią fikcyjną. Wytworem wyobraźni Adama Bahdaja który losy mikrusa z warszawskiej Woli przedstawił w książce „Do przerwy 0 1″.
Ale czy aby na pewno?Przecież takich chłopców jak Perełka marzących o karierze sportowca były wtedy setki a nawet tysiące. To byli mali bohaterowie zasługujący na szanse. Tylko,że wtedy rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.
Perełka,wzór do naśladowania. Na boisku i poza nim. Bohater

Artur Boruc
Kacper Powrózek

Zwiedziłem trochę świata
Artur Boruc – golkiper pierwsza klasa
Artur Boruc – lepszy od Casillasa
Tylko Artur Boruc – ekstraklasa

Edwin van der Sar
Łukasz94

W mojej ocenie na miano najlepszego bramkarza wszechczasów zasługuje kilku piłkarzy. Moim wyborem jest jednak.. Edwin Van Der Sar. Mimo faktu, iż nie przepadam za klubem w którym spędził ostatnie lata swojej kariery (sympatyzuję z Arsenalem) to uważam, że sukcesy osiągnięte przez Edwina całkowicie uprawniają mnie do takiej opinii. Najpierw przedstawię suche fakty.

Sukcesy Van Der Sara: 4x Premier League (07’, 08’. 09’, 11’), 5x Mistrzostwo Holandii (90’, 94’, 95’, 96’, 98’), 2x Liga Mistrzów z dwoma różnymi klubami (Ajax 95’ i Manchester United 08’), Puchar UEFA (92’), Puchar Interkontynentalny/Klubowe MŚ (95’ i 08’).

Jak widać, Holendrowi brakuje jedynie sukcesu osiągniętego ze swoją reprezentacją, jednak nie może to mieć większego wpływu na jego ocenę. Nie negujemy przecież wartości Messiego bądź Cristiano Ronaldo z powodu braku zdobycia Mistrzostwa Świata bądź Mistrzostwa Kontynentu. Edwin mimo, że nie osiągnął poważnego sukcesu ze swoją reprezentacją może poszczycić się kosmiczną liczbą występów w bramce „pomarańczowych”. 130 – tyle razy strzegł bramki Holendrów Van Der Sar. Aby lepiej zobrazować ogrom tej liczby wystarczy powiedzieć, że tylu meczów dla „Biało czerwonych” nie rozegrali łącznie Jerzy Dudek z Arturem Borucem. Tyle razy mandarynkowej koszulki nie ubierali De Boer, Koeman ani Bergkamp.

Najlepsze lata swojej kariery Van Der Sar przeżył w Anglii. Dobre występy w bramce drużyny z Craven Cottage poskutowały transferem do klubu z Old Trafford. Doświadczenie zebrane podczas całej kariery Van Der Sara wniosło dużo spokoju w grę defensywną drużyny Sir Alexa Fergusona. Lata spędzone na Old Trafford skutkowały zdobyciem wielu trofeów a wysoki Holender miał ogromny udział przy ich zdobyciu. Serie rzutów karnych z udziałem Manchesteru United zawsze kończyły się pomyślnie Czerwonych Diabłów gdy bronił EVS. Ogromny udział Holender miał przy zdobyciu Tarczy Wspólnoty w roku 2007 i 2008. Obronił wówczas po 3 rzuty karne, które zapewniły końcowy triumf Manchesterowi United odpowiednio nad Chelsea i Portsmouth. Po raz kolejny karne przeciwko The Blues miał okazję bronić w finale Ligi Mistrzów 2008. One również skończyły się powodzeniem drużyny Holendra. Podczas swojej kariery Edwin miał również serię 14 meczów z rzędu bez straconej bramki, co świadczy nie tyle o szczęściu ale o dobrej grze defensywnej Czerwonych Diabłów której najważniejszą postacią był właśnie Van Der Sar.

Holenderski bramkarz może być przykładem nie tylko dla młodych piłkarzy, ale również dla tych bardziej doświadczonych. Najlepsze chwile w swojej karierze Van Der Sar przeżywał w wieku, w którym wielu piłkarzy kontakt z piłką ma jedynie przed ekranami telewizorów.

Iker Casillas
KachaAnt

Bramkarz wszechczasów? Ciężkie pytanie. Mogę się podpierać tylko dwudziestoma latami obserwacji, więc o wszechczasie ciężko mówić. No ale spróbujmy.
Aha, nie będę rzucała tu statystykami, wspomnieniami wspaniałych akcji które były któregoś tam dnia, któregoś tam roku (no może kilka, jednak będzie). Będzie to opinia subiektywna, opinia, która się sformułowała w głowie przy haśle „Najlepszy Bramkarz Wszechczasów” 🙂
W pierwszej kolejności pomyślałam o Gigim Buffonie. Odkąd sięgam pamięciom to On jest między słupkami. W Parmie, potem Juve i oczywiście w reprezentacji Włoch. Ilość tytułów, które zdobył ciężko zliczyć. Nie bez przyczyny Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu wybrała Go najlepszym bramkarzem dekady. Dla mnie jako dzieciaka przede wszystkim, wydarzeniem było oglądanie Jego parad w trakcie meczów reprezentacji Włoch. (Wiecie jak jest, Ligę Mistrzów mogłam pooglądać co najwyżej w skrócie w Teleekspresie, bo jak się miało tych lat kilka mniej to niestety, ale godzina policyjna nie ma zawieszenia, dlatego, że gra Gigi 😉 ).
Jednak, jako prywatnego zwycięzcę tego rankingu muszę wskazać tego, który stał po drugiej stronie PGE Areny w Gdańsku 10.06.2012 roku.
Za Casillasem przede wszystkim idą wyniki. Mam na myśli to, że to właśnie on dwukrotnie z rzędu podnosił Puchar Mistrzów Europy i raz (póki co) Mistrzów Świata z reprezentacją Hiszpanii. Nie tylko Puchar ten podnosił, ale bez niego istnieje spore prawdopodobieństwo, że tych pucharów by nie było. Jest to facet, który jak nikt czuje i czyta grę, a między słupkami zaprzecza prawom fizyki. Owszem teraz, z niejasnych przyczyn, w swoim ukochanym klubie ma funkcję rezerwowego. Mimo wszystko, to niewyobrażalne marnotrawstwo talentu i umiejętności, jakie pokazuje Real Madryt, nie zaprzecza temu co mówią kibice. Ci jednym głosem mówią El Santo Iker Casillas.

Dino Zoff
Klemens

Mógłby być Oliver Kahn, mógłby Peter Bolesław Schmeichel, lecz jednak Dino Zoff.

Uzasadnienie

Dlaczego Kahn? Łatwo mu się pamięta nieszczęsną interwencję z finału mundialu z 2002 roku, która dała prowadzenie i złoto Brazylijczykom, zapomina się jednak, iż tamte Niemcy były chyba najsłabszymi w historii (z obroną włącznie), a mimo to tylko grubość włosa dzieliła je od zdobycia Pucharu Świata na wyłączność, wszystko to zaś dzięki Kahnowi, który niejako „zaciągnął” za uszy swą drużynę aż do finału – nigdy jeszcze nie widziałem, by w turnieju tak wiele zależało od bramkarza – ani wcześniej, ani później.

Dlaczego Schmeichel? Przed oczami staje mi Euro’96 i mecz Duńczyków – obrońców trofeum – którym wyraźnie nie szło, czas uciekał, wynik był niekorzystny, a to rywal w myśl zasady, iż najlepszą obroną jest atak, oblega duńską bramkę. Rzut rożny pod bramką Schmeichela, dośrodkowanie w pole karne. Pewnie wyłapane przez Petera. Standard? Błahostka? Tak, pod warunkiem, że następuje dwiema rękami. Tymczasem Schmeichel złapał piłkę – w tłumie rywali – JEDNĄ ręką, po czym przerzucił ją na „podkładkę” do drugiej, by następnie już zbliżającą się nogą posłać futbolówkę do „sępiącego” na kontrę napastnika – wszystko to idealnie zgrane, dowodzące uprzedniego zamysłu, by dokładnie tak rozegrać tę akcję. Wtedy uderzyły mnie dwie rzeczy – bramkarz klasowy nie może być zwykłym „piłkołapem”, zainteresowanym tylko swoim otoczeniem i swoją bramką. Drugą zaś – nigdy wcześniej ani później nie widziałem takiej demonstracji umiejętności bramkarskich ani wiary w siebie. Bramki przewrotką zdarzają się kilka razy w sezonie, „skorpiony” raz na kilka lat (pamiętam chociażby w wykonaniu właśnie Buffona, by oczywiście o takich Higuitach – mimo wszystko dość przeciętnych – nie wspominać) – a jak często wyłapanie dośrodkowania z rzutu rożnego jedną ręką?

A jednak Dino Zoff. Dlaczego? Ilu bramkarzy znacie, którzy najcenniejsze piłkarskie trofeum na świecie by zdobywali na boisku w wieku lat 40? Będąc jedną z kluczowych postaci zwycięskiej drużyny? Drużyny od zawsze przebierającej między bramkarzami znakomitymi a wybitnymi? By mówić o bramkarzu wszechczasów trzeba mieć na uwadze nade wszystko wieloletnią stałość a nie epizodyczną wielkość. Tymczasem Dino Zoff zdobył mistrzostwo Europy CZTERNAŚCIE lat przed mundialowym tryumfem. 6 lat później ustanowił do dziś niepobity rekord czasu bez straty bramki w meczach reprezentacji (1142 minuty pomiędzy 20 września 1972 a 15 czerwca 1974). Dino Zoff był wybitny w czasach swej młodości, był wybitny w czasach dojrzałości i był wybitny w czasach swej piłkarskiej starości – był wybitny zawsze.

6 komentarzy

  1. ~Kinga

    18 kwietnia 2014 at 10:13

    Casillas to dla mnie nr 1, to co ostatnio zrobił z w Pucharze Króla – klasa.

  2. bartzagr

    19 kwietnia 2014 at 15:38

    Dla mnie na ten moment. 1 Cassilas 2 Kahn 3 Zoff

  3. bartzagr

    19 kwietnia 2014 at 15:39

    Zapomniałem dodać: czytaj mojego bloga nasportowo5.blog.pl

Zostaw odpowiedź