Być jak Tomek Zimoch… (konkurs i zaproszenie)

A350A oto i spóźnione rozwiązanie naszego heinekenowego konkursu. Beczułki tego pienistego trunku umilą oglądanie finału Ligi Mistrzów w Lizbonie Tomkowi, Wiktorowi i Spa10. Mam wrażenie, że wszyscy i dość wstrzemięźliwie potraktowali zadanie i tekstom daleko do pełnego fajerwerków strumienia podświadomości i skojarzeń jakie funduje nam Tomek Zimoch co relacja, ale on ma łatwiej, bo robi wszystko na spontanie, Wy jednak odtwarzaliście, czasem bardzo odległe emocje. Inna rzecz, że mogłem zamówić pliki dźwiękowe, może tam więcej by się działo;) Nota bene konkurs na liga.heineken.pl wciaż trwa, a nas czeka jeszcze jeden wieczór Ligi Mistrzów – finałowy.

Oto nagrodzone notki, autorów proszę o mejla, by móc wysłać nagrody, a WSZYSTKICH, którzy w czwartek mogą być w Warszawie serdecznie zapraszam do Baru Champions w Hotelu Marriott na pierwsze spotkanie z cyklu „Przegląd i Przyjaciele”, podczas których chcemy spotykać się z Wami, by wspólnie pogawędzić o futbolu (i nie tylko). Pretekstem czwartkowego spotkania (o 18.00!) będzie zakończenie sezonu Premier League, a gośćmi specjalnymi znany i lubiany duet komentatorów NC+, Andrzej TwarowskiRafał Nahorny. W rolę moderatorów wcielmy się z Przemkiem Rudzkim. Powinno przybyć też sporo znajomych z redakcji Przeglądu, jego felietonistów oraz przyjaciół z innych mediów. Szczegóły tutaj. Zapraszamy serdecznie!

Spa10
Ciekawy konkurs, i wbrew pozorom wcale nie taki prosty. Ciężko chociaż próbować podrobić niepowtarzalnego Pana Tomasza. A jeszcze trudniej zmieścić się w 1500 znakach. Mój wybór pada na 1999 rok…
… i jeszcze jeden rzut rożny dla United! dosłownie przed chwilą wykonując kornera z tego samego miejsca David Beckham w swojej pięknej stylistycznie blond fryzurze wrzucając piłkę w pole karne dał początek akcji, która zapisze się w sportowych annałach po wieczność.
Proszę państwa! Co tu się dzieje! Niemieccy kibice odwracają wzrok, nie chcą na to patrzeć. Kibice z Anglii zaciskają kciuki, przed chwilą uciekli katowi spod topora, a teraz chcą więcej! To oni chcą położyć głowę kata na pieńku!.. Beckham bierze rozbieg.. i skacze.. i GOOOOOOOOOOOL. ZROBILI TO! Jeszcze raz! Solskjaer! Dwa do jednego dla Manchesteru United! Przecież oni nie mieli już prawa tego wygrać, wracają nie tylko do świata żywych, ale i wygrywają wszystko!
Cała ławka trenerska, wszyscy rezerwowi wyskoczyli ze swoich miejsc niczym z katapulty, pognali w kierunku tego norwega o słodkiej niczym kilkuletnie dzieciątko twarzy, który teraz jest mordercą Niemieckich nadziei na puchar! Ta twarzyczka, jest teraz najbardziej uśmiechniętą twarzą na całym świecie! To on dołożył tylko nogę od której odbija się piłka i wylądowała w siatce, on jest tym katem, który ucina głowę bawarskiej bestii! Piłkarze Bayernu pod swoimi palcami już czuli chłód srebra z którego wykonany jest puchar. Oni już świętowali, już było słychać wystrzały korków od szampana, a w ciągu trzech minut okazało się, że nie ma w całej Bawarii takiej ilości piwa, która pozwoliłaby niemieckim piłkarzom zapomnieć o tej klęsce. Jej widmo będzie powracało do nich w snach niczym najgorsza senna zmora do końca ich piłkarskich karier, do końca życia i kto wie, czy nie dłużej! Bo to Manchester wzniesie dzisiaj to trofeum! W ich herbie diabełek, czerwony niczym gorąca krew wrząca w ich ciałach i nie da się inaczej nazwać tego, co właśnie sprawili drużynie z Monachium! T-O J-E-S-T PIEKŁO!

Tomek
Carvajal podaje do Coentrao ten do Bale’a i ajjj… wypuścił sobie piłkę chyba za daleko. Bartra będzie pierwszy, ale jednak, AAA JEDNAK Bale dobiegnie pierwszy, tak Baaaleeee dobiegnie pierwszy do tej piłki nie dogoni go Bartr. Teraz zostaje mu tylko Lopez a może poda do Benzemy, nie jednak oddaje strzał a piłka przelatuje Lopezowi pod nogami! Niesamowite!!! Goooooool braka fenomenalnego Garetha Bale’a, który niczym pocisk ziemia – ziemia przeleciał obok zdezorientowanego całą sytuacją obrońcy Barcelony i umieścił piłkę między nogami bramkarza. Nie powstrzymał go Bartra mimo wypchnięcia daleko za linię boiska. Ach jakże ten chłopak biega, oszukał Bartrę jak przemądrzały gimnazjalista, łatwowiernego przedszkolaka w piaskownicy dając mu kilka groszy w zamian za banknot! Jak przemiły kieszonkowiec oferujący starszej pani bezpieczne przeprowadzenie przez ruchliwą ulicę. Perfidnie, bezlitośnie i z zimną krwią okradł Barcelonę ze złudzeń, obnażając ich dramat i bardzo złą passę. Gareth Bale odebrał Katalończykom tą bramką, chęć do gry w piłkę. Strzał między nogami Lopeza był tylko dopełnieniem jego bezczelnej precyzji. Wykonał na nim wyrok jak na chłopaku, który pcha się na wiejską dyskotekę i dostaje stempel na czoło zamiast na rękę. Spoliczkował całą drużynę po obu stronach twarzy nie czekając aż sama nadstawi drugi policzek. Tą akcją pokonał sam całą Barcelonę niczym brytyjski rycerz krucjaty, spadający jak grom z jasnego nieba na bezbronnych konkwistadorów!

Wiktor
Ależ trudno jest dziś Chelsea przedrzeć się pod pole karne Bayernu! Brak już taktyki w tym rozpaczliwym przemarszu wojsk. To jest jednak ten moment piłkarskiej wojny, w którym taktyka schodzi na dalszy plan, a do głosu dochodzi dzielność i brawura odpowiednio przeszkolonych żołnierzy. Ale i tutaj wszystkie atuty ma Bayern. To on prowadzi w tym konflikcie. To na jego ziemi, na Allianz Arenie w Monachium, toczą się działania zbrojne. Teraz musi tylko odeprzeć ten ostatni atak Chelsea. To już 88 minuta. Z rzutu rożnego będzie dośrodkowywać Juan Mata – hiszpański rozgrywający, Napoleon niebieskiej armii Londynu. Brakuje mu w polu karnym największego wojownika, Johna Terry’ego, ale reszta kompanii gotowa jest przecież zastąpić swego kapitana.
Mata ostro w pole karne, Drogba głową i gooool! Przerwał zasieki rywali i pokonał Manuela Neurera! Nie zdążyli Lahm i Boateng, wyrwał im się Drogba i huknął jak armaty! Bez szans bramkarz Bayernu! Ale Drogba to nie jest zwykły żołnierz, to przecież prawdziwy czołg! Dziś zasłużył na ten przydomek jeszcze bardziej niż wcześniej! Cieszą się kompani, cieszy się Drogba i sunie na swych nogach, na tych naoliwionych gąsienicach w stronę kibiców, ha, salutuje im teraz z okazji dobrze wykonanego zadania! Spisywali go na straty, mówili że jest za stary, zbyt wolny i nie tak silny jak kiedyś, ale dziś to ten 34-letni weteran przedłuża nadzieje Chelsea na zwycięstwo. Nie udał się Bayernowi blitzkrieg na Allianz Arenie i chyba będziemy świadkami dogrywki!

1 Comment

  1. ~Wiktor

    23 maja 2014 at 20:46

    Rozumiem, że dane trzeba było przesłać na adres mailowy podany na blogu? 🙂

Zostaw odpowiedź