Hiszpania jest tykalna, czyli krew mistrzów na ścianie windy

TykalniPorażka Hiszpanii z Holandią aż 1:5 jest tak nieoczekiwana, tak sensacyjna, tak tajemnicza, że przynajmniej na razie wymyka się wszelkim próbom jednoznacznego objaśnienia. Zwłaszcza, że piłkarze Vicente del Bosque dominowali nad rywalami w aż do gola Robina van Persie w końcówce pierwszej połowy, a w drugiej sami dali się kompletni zdominować. Większej sensacji na tym mundialu nie będzie, choćby Argentyna przegrała z Iranem, Anglia z Kostaryką, a Brazylia z Kamerunem. Mało tego, to właściwie jest to kandydat na największą sensację w historii mundiali, by broniący tytułu mistrz świata dał się tak rozgromić. Na pewno przebija porażkę Francji, aktualnego mistrza świata i Europy z pariasami z Senegalu w Japonii i Korei.
Francuzi nie wyszli wówczas z grupy. Hiszpanie wcale nie stracili na to szansy. Wystarczy, że pokonają i Chile i Australię. Zwycięski mundial w RPA też zaczęli przecież od porażki. Rozmiary tej piątkowej są jednak nieporównywalnie większe.

Pamiętacie tę scenę z „Nietykalnych” Briana de Palmy, kiedy mafiozo Ala Capone, Frank Nitti zabija w windzie jednego z chłopaków Eliota Nessa i wypisuje krwią ofiary na ścianie słowo: „tykalni”? Mam wrażenie, że to właśnie zrobiła ekipa Luisa van Gaala z mistrzami świata. Odarła Hiszpanów z nimbu wielkości, wyjątkowości, nietykalności, którego już się nie da przyspawać. Jechali przecież do Brazylii jako główny kandydat do mistrzostwa świata, kolejnego mistrza po Włochach i Brazylii z ubiegłego wieku, który obroni tytuł. Drużynę przed którą rywalom w tunelu drżą łydki, bo stoją ramię w ramię z najlepszymi piłkarzami swoich czasów: Xavim, Andresem Iniestą, Sergio Busquetsem, którzy po wielokroć zdobyli wszystko co w futbolu do zdobycia, Xabim Alonso, Sergio Ramosem i kandydatem na bramkarza wszech czasów (kto wie czy nie jest nim choćby z racji zdobytych trofeów) Ikerem Casillasem, którzy właśnie spełnili marzenia fanów Realu o Decimie. Jestem przekonany, że piłkarze Chile czy Australii ze znacznie większym respektem i znacznie mniejszą wiarą w siebie podchodziliby do grupowego meczu z Hiszpanią, gdyby to była zwykła porażka z Holandią, ot jakieś 1:2 czy nawet 1:3. Ale 1:5?! Krew Hiszpanów właśnie spływa po ścianie dając wszystkim sygnał: parzcie, to zwykli ludzie, jak najbardziej tykalni. Do jej rozgromienia wystarczyło trzech ofensywnych piłkarzy (ban Persie, Arjen Robben i Wesley Sneijder) i siedmiu broniących. Taką taktykę może powielić każdy.

Obrona Hiszpanii w meczu z HolandiąObrona Hiszpanii w meczu z Holandią. Pique i Ramos (z lewej), Casillas wyszedł daleko do przodu

Ten mecz ma tyle podtekstów, że nie wiem, którego się chwycić. Choćby nieszczęsny Casillas, bohater finału sprzed czterech lat, którego darzę niezmienną sympatią i podziwem. Cóż za huśtawkę przezywa ten facet w tym sezonie! Upokarzające odesłanie na ławkę w lidze hiszpańskiej, ale za to zdobycie wyśnionej Decimy w Lidze Mistrzów. Z Holandią miał pobić historyczny rekord Włocha Waltera Zengi, minut bez straconej bramki na mistrzostwach świata, a zamiast tego dwoma fatalnymi błędami walnie przyczynił się do historycznej klęski. I teraz z pewnością stanie się jednym głównych wyrzutów wobec del Bosque. Jak mógł postawić na rezerwowego Realu, którego błąd o mało co nie pozbawił „królewskich” triumfu w Lidze Mistrzów (gdyby nie główka Ramosa, wycałowanego za to przez Ikera).

Diego CostaJuż zresztą zaczyna się w hiszpańskich mediach rozliczanie trenera. Mnożą pytania czy słusznie aż z taką mocą postawiał na starą gwardię z 2010 roku. Czy wystarczająco przewietrzył nasycony skład, wstawiając w pierwszej jedenastce przeciw Holandii aż siedmiu piłkarzy, którzy zaczynali finał w Johannesburgu. Przecież sam niedawno wypalił do zawodników na treningu, że jedynym głodnym mundialowego sukcesu i zdeterminowanym do ciężkiej pracy zawodnikiem jakiego widzi w ekipie jest Koke. Przytyk miał zadziałać na resztę mobilizująco, ale czy dał do myślenia samemu del Bosque?

Czy z nowych twarzy, które miały wnieść do drużyny energię słusznie postawił na dopiero co wyleczonego z kontuzji Diego Costę. Którego wczesne powroty z kontuzji niewiele dały Atletico Madryt w końcówce sezonu, by nie powiedzieć, że to postawianie na nie wyleczonego gwiazdora zgubiło Diego Simeone, a Atleti pozbawiło wygranej w Champions League. W dodatku del Bosque musiał liczyć się z tym, że Costa spotka się z bardzo negatywnym przyjęciem ze strony kibiców Canarinhos, którym odmówił gry. Internety już są zresztą pełne memów, na których dzwoni do Luisa Felipe Scolariego, zapewniając, że tylko żartował…

Na razie trzeba zaczekać z pytaniem, czy zobaczyliśmy narodziny nowej, wspaniałej Holandii. Czy van Gaal wreszcie znalazł formułę, by Pomarańczowi wreszcie zatriumfowali na najważniejszej imprezie świata. Z nimi nic nie wiadomo. Sukces może ich uśpić i napełnić butą, jak choćby podczas Euro 2008, gdzie w grupie rozbili w puch Włochy, Francję i Rumunię, by rozczarowująco dać się pokonać Rosji. Jak długo powstrzymają się od wewnętrznych konfliktów, które obaliły w guzy już tyle pomarańczowych drużyn?

Ważniejsze jak zareagują Hiszpanie? Mają w składzie specjalistów od remontady i z Realu i Barcelony (najlepszy przykład to ostatni finał Ligi Mistrzów czy „zamah stanu” przed rewanżowym meczem Barcy z Milanem w poprzedniej edycji). To niekoniecznie musi być definitywna śmierć tiki taki (czy też jej reprezentacyjnej odpowiedniczki – zigi zagi). Po prostu każdy mecz muszą zacząć traktować jak finał. I liczyć się, że w razie wygrania rywalizacji z Chile i Australią w 1/8 finału trafią na gospodarzy turnieju. Czego zapewne obie strony za wszelką cenę chciałyby uniknąć.Van Persie goool! Casillas przelobowany!

6 komentarzy

  1. ~mkr

    14 czerwca 2014 at 10:18

    Panie Michale – ‚ban Persie’ i ‚zamah stanu’ kłują w oczy. Poza tym w ekipie Holendrów z pewnością na wymienienie z nazwiska zasługuje Blind – jak ta piłka dłuuuuuugo leciała na głowę RvP 🙂

  2. ~Batistuta

    14 czerwca 2014 at 14:33

    W rep. Hiszpanii powinien bronić De Gea. Jedyny (?) zawodnik ManU, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a do tego w miarę młody (24l.) i perspektywiczny. Obawiam się, że w nast. meczu będzie bronił Reina… :/

    D.Costa w tej reprezentacji to nieporozumienie. Słusznie został wygwizdany, bo jedyne na co go stać to nurkowanie. Powinien przejść do Barcelony, tam takie zachowania są w cenie 🙂

  3. ~randki

    20 czerwca 2014 at 23:29

    Hiszpanie, Anglicy już odpadli, pora na resztę „faforytów”
    Kostaryka dziś pokazała to co piękne jest w futbolu

Zostaw odpowiedź