Pomarańczowa rewolucja, czyli Total van Gaal

van Gaal i van Persie: piąteczka!Sobotnie przedpołudnie na stadionie treningowym Flamengo w samym centrum Rio de Janeiro. Nad boiskiem góruje Chrystus Zbawiciel ze wzgórza Corcovado, na murawie trenuje reprezentacja Holandii dzień po rozgromieniu Hiszpanii 5:1. Trenuje to zbyt wiele powiedziane. Arjen Robben „ściga się” na stacjonarnym rowerze z Nigelem de Jongiem. Co chwilę wybuchają śmiechem, machają do dziennikarzy, bo stoimy zaledwie kilka metrów od nich. Wesley Sneijder kładzie się na macie, żeby ćwiczyć „brzuszki”, ale przewraca się na plecy i gawędzi ze Stefanem de Vrijem i Robinem van Persie, którzy także się byczą.

Louis van Gaal zarządza gierkę, ale van Persie zdejmuje z trybuny rudowłosą córeczkę, zwołuje pozostałe dzieciaki piłkarzy i cała gromadą rusza w przeciwny koniec boiska, żeby pokopać z nimi w piłkę. Gdy cała drużyna schodziła do szatni do dzieciaków dołączyły żony, które wpadły im w ramiona z taka siłą, jakby właśnie wracali po roku misji wojskowej. Van Gaal pozwolił, żeby odwiedziły mężów w hotelach. – A dlaczego by nie, jeśli z tego powodu moi piłkarze będą szczęśliwi? Muszę dbać i o psychikę drużyny, nie tylko formę i taktykę – wyjaśni. Słowem, pełne rozprężenie. Zmęczonym bohaterom coś się należy po pogromie mistrzów świata i triumfatorów trzech ostatnich wielkich turniejów. Większej sensacji nikt na mundialu w Brazylii nie sprawi.

Jak to wyjaśnić? Czy to Holendrzy zagrali tak genialnie, czy Hiszpanie tak beznadziejnie? Patrick Kluivert rozkłada ręce – jako asystentowi van Gaala nie wolno mu udzielać wywiadów. Na szczęście bardziej rozmowni są holenderscy dziennikarze.
– Ten wynik to rzeczywiście cud. Ale też z drugiej strony van Gaal dokładnie to zaplanował. Nie aż pięć bramek i taki pogrom, ale dzień przed spotkaniem zapowiedział nam, że ma system, który powinien pozwolić mu wygrać z Hiszpanią. Stwierdził, że skoro mamy słabą defensywę, samych młodych niedoświadczonych chłopaków z ligi holenderskiej, Ajaksu i Feyenoordu, żadnego internacjonała z renomowanego klubu, to musimy bronić większą ilością zawodników niż zazwyczaj. Siedmiu broni tyłów, a jak tylko przejmą piłkę, od raaazu niech podają jak najdalej do przodu, a Sneijder, Robben i van Persi niech próbują wykorzystać swoją szybkość. I tak to właśnie wyglądało – mówi Willem Vissers z „Volkskrant”. I przypomina pierwszego gola: długie, idealnie mierzone podanie do van Persiego, idealne uderzenie głową i 1:1. Gol do szatni dał piłkarzom sporo pewności siebie na drugą połowę.

Z Hiszpanią van Gaal zaskoczył wszystkich, przedstawiając autorską wariację słynnego „total futbol”. Ustawienie, które momentami wyglądało na 1-7-3, było w rzeczywistości odejściem od stosowanej od czasów Johana Cruyffa w Ajaksie, Barcelonie i reprezentacji Holandii dogmatycznej formacji 4-3-3, uczonej w klubach już dziewięciolatków na rzecz 3-4-3. Trener zrobił tak po pierwsze dlatego, że w kwietniu stracił idealny element swego systemu, Kevina Strootmana, czyli silnego, szybkiego, efektywnego zarówno w defensywie jak i ataku pomocnika w typie Yaya Toure. A skoro nie znalazł właściwego następcy, postanowił zmienić system. Na taki z dwoma defensywnymi pomocnikami, który zwłaszcza w meczu z Hiszpanią pomoże zniwelować gigantyczną przewagę mistrzów świata w środku pola. Efekt: niezłe jak na starcie z Hiszpanią 43 procent posiadania piłki i aż 18 fauli przy zaledwie pięciu rywali. Ron Vlaar już w 20 sekundzie bardzo ostro wszedł w Diego Costę, a Daryl Janmaat chwilę później Xabiego Alonso, co przez chwilę wróżyło powtórkę z brutalnego finału ubiegłorocznego mundialu.

Czy tak efektowny debiut nowego pomysłu van Gaala na „Pomarańczowych” świadczy o tym, że Holendrzy automatycznie z outsidera skazywanego na skończenie grupy za Hiszpanią i Chile stali się faworytami mundialu i zmierzają do powtórki świetnego występu w RPA, a może nawet historycznego triumfu po trzech przegranych finałach? Ciężko wśród holenderskich dziennikarzy znaleźć aż takich optymistów, a i sam van Gaal pozostaje realistą. – Mamy za sobą zaledwie pierwsze spotkanie grupowe. To zwycięstwo, bez względu na jego rozmiary jeszcze o niczym nie przesądza, ani niczego nie daje Holandii poza pewnością siebie – stwierdził. I zapewnił, że jego najważniejszym zadaniem będzie sprowadzenie piłkarzy na ziemię i przytrzymanie ich tam do końca turnieju.

Albowiem wiele już z nich Holandia zaczynała równie błyskotliwie – jak choćby gromiąc podczas Euro 2008 Francję, Włochy i Rumunię – by skończyć we łzach.
– Van Gaal wcale nie musi aż tak bardzo pracować nad piłkarzami, żeby ochłonęli po sukcesie z Hiszpanią. Oni doskonale zdają sobie sprawę, ze swoich słabości. I wiedzą, że z Australią czeka ich o wiele trudniejsze zadanie niż Hiszpanami ponieważ gra ona zupełnie innym systemem i nie atakuje tak otwarcie jak mistrzowie świata. Z Australią „Pomarańczowi” nie będą mogli się cofnąć, czekać i kontrować, ponieważ sami będą nadziewać się na kontry. To Australijczycy się wycofają i będą czekać. To spory problem – mówi Vissers.

Przekonuje, że każdy następny mecz będzie dla Holandii trudniejszy, bo nie przywiozła ona na mundial jedenastki gwiazdorów jak Brazylia czy Hiszpania, które mają świetnych zawodników na każdej pozycji. – My mamy w składzie dużo mniej utalentowanych piłkarzy i tylko trzy gwiazdy, wszystkie ofensywne. Ale za to van Gaal stworzył z nich świetny kolektyw. To właśnie umie najlepiej, nie ma w świecie lepszego eksperta od gry drużynowej – mówi.

Naranja Mechanica

5 komentarzy

  1. ~Sebastian Czapliński

    16 czerwca 2014 at 14:32

    Coś mi się wydaje, że pod wodzą van Gaala United znowu wrócą na właściwe tory, a jego współpraca z van Persie wyjdzie obydwu panom na dobre… 🙂
    http://sebastianczaplinski.blogspot.com

  2. ~Robespierre

    16 czerwca 2014 at 22:48

    Holandia to moja ulubiona reprezentacja. Wiele razy widzialem już jak w wielkim stylu rozjeżdżają najlepszych i boję się, że w kluczowym momencie znowu coś pęknie.

Zostaw odpowiedź