Chwała upadłemu mistrzowi: dzięki Hiszpanio za 6 lat uniesień!

Iniesta i CasillasPogrzeb wielkiego mistrza na najwspanialszym „cmentarzu” świata, Maracanie zakończył pewien cykl. Sukcesy drużyn młodzieżowych we wszystkich kategoriach wróżą, że Hiszpania zaraz wróci z nową generacją piłkarzy. I mundial w Rosji może należeć do de Gei, Koke, Thiago, Jessego, Isco, Moraty, Carvajala, Deulofeu i Illarmendiego. I znów utoniemy w zachwycie, a rywale w bezradności

Każdy Mistrz musi kiedyś upaść na deski. Dać się pokonać młodszemu, bardziej głodnemu sukcesu pretendentowi, który od lat śledząc zwycięskie pojedynki Mistrza, znajduje w końcu na niego sposób. Ma świeższe własne pomysły, nową, lepszą technikę. W futbolu inaczej jak w boksie to nie tylko kwestia lat na ringu, wypalenia, zmęczenia organizmu, po prostu starzenia się. W przypadku upadłej właśnie po latach dominacji Hiszpanii to do tyczy Xaviego, Ikera Casillasa, Gerrarda Pique, Xabiego Alonso, Andresa Iniesty, by wymienić najbardziej kluczowych piłkarzy dla sukcesów w ostatnich latach. To także brak następców dla tych kluczowych zawodników, który odpadli po drodze jak Carles Puyol.

Taki jest cykl, nic w futbolu nie trwa wiecznie. Największe imperia upadają. W futbolu klubowym właśnie oglądaliśmy spektakularny schyłek Barcelony i jej tiki-taki, przypieczętowany porażką 0-7 w dwumeczu z Bayernem Monachium w ubiegłym sezonie Ligi Mistrzów. Czy Manchesteru United w chaosie po odejściu Aleksa Fergusona. W mistrzostwach świata co turniej jesteśmy świadkami upokorzenia mistrzów sprzed czterech lat. Na mundialu w RPA miałem przyjemność i nieprzyjemność zarazem oglądać upadek Włochów, tak wspaniałych cztery lata wcześniej w Niemczech. Zdumienie i podziw (i oczywiście zazdrość) dla zwycięskich Słowaków, którzy odesłali Italię do domu mieszało się z ukłuciem żalu z powodu kompromitacji wielkich mistrzów. Brzydko, choć w fazie pucharowej rozstała się mundialem Brazylia na mundialu w Niemczech. Wielcy mistrzowie francuscy, świata i Europy, z Zinedine Zidanem w apogeum kariery i resztą legend futbolu, skompromitowali się nie wychodząc z grupy w Japonii i Korei, ulegając nawet Senegalowi.

Ale oddając zasłużoną chwałę Chile, o który pewnie będzie jeszcze okazja nie raz napisać, warto oddać cześć upadłemu na deski mistrzowi. I podziękować za 6 lat unikalnych doznań piłkarskich jakie nam fundowała, zdobywając trofea jak burza, tracąc pod drodze zaledwie jednego gola (jak w RPA) czy dwa (jak na euro 2012). Za cudowne parady Ikera, dziś jednego z kozłów ofiarnych porażki, za artyzm podań Xaviego i Iniesty, także niezapomniane gole tego ostatniego. Za zigi zagę – reprezentacyjną odmianę barcelońskiej tiki taki. Za siedmiu wychowanków la Masii w finale mundialu. Za feerię futbolu, często nieziemskiego.

Który pewnie zaraz wróci niedługo z nową generacją hiszpańskich piłkarzy, co patrząc na sukcesy drużyn młodzieżowych we wszystkich kategoriach wiekowych jest praktycznie nieuniknione. Będzie to zupełnie inna drużyna, z innym trenerem (poszukiwania już się zaczynają) i innymi liderami, bo Xavi i Casillas właśnie na zawsze rozstają się reprezentacją. Jako że Xavi rusza na podbój Kataru czy też innych Emiratów, pomyślcie sobie, że nigdy już nie obejrzymy jego duetu z Iniestą razem na boisku. To smutne.

Ale może jeszcze nie Euro 2016 ale już mundial w Rosji w 2018 należeć będzie do Davida de Gei, Koke, Thiago Alcantary, Jese, Illarmendiego, Sergi Roberto czy pominiętych przez Vicente del Bosque na mundialu w Brazylii przy zgrzycie zębów rodaków, Isco, Alvaro Moraty, Daniela Carvajala czy Gerarda Deulofeu. Czy kogo tam jeszcze wypuści reprezentacyjna la Masia, czyli ośrodek Las Rozas. I znów utoniemy w zachwycie, a rywale w bezradności.

Składając wieniec na grobie wielkiej mistrzowskiej drużyny pomyślałem sobie, że choć zapewne marne to pocieszenie dla hiszpańskich fanów i piłkarzy del Bosque, ale w tym nieuniknionym nieszczęściu dobrze przynajmniej, że pogrzeb odbył się na najwspanialszym „cmentarzu” piłkarskich marzeń – Maracanie.

Koniec Hiszpanii. I nowy początek

5 komentarzy

  1. ~Łukasz

    19 czerwca 2014 at 10:46

    Świetna okłada Marcii. Co do samego tekstu, nie jestem do końca przekonany, że nowe pokolenie Hiszpanii, będzie tak samo silne jak te ustępujące.

    1. ~Robespierre

      19 czerwca 2014 at 16:23

      Także uważam że nowe pokolenie hiszpańskich piłkarzy nie nawiąże do sukcesów swoich poprzedników. Często pojawiają się wielkie drużyny ale nie zawsze są w stanie wygrywać wielkie turnieje. Przykładem może tu być reprezentacja Argentyny z dwóch poprzednich mundiali czy reprezentacja Holandii z przełomu wieków. Młodzi Hiszpanie mogą coś namieszać ale myślę że zawsze będą się znajdować lepsi i silniejsi.

  2. ~zureklukasz.com

    19 czerwca 2014 at 15:10

    Michale wklejam też tutaj. Mam nadzieję, że nie uznasz tego za zbyt nachalną promocję. http://zureklukasz.com/worldcup_6/ a tutaj jeszcze echa dnia 6. Niebawem opis wczorajszych niespodzianek. Zapraszam

  3. ~Podpis

    20 czerwca 2014 at 00:48

    Jakie sześć lat?! 2012 – 2008 = cztery lata „uniesień” !

  4. ~ajwaj

    20 czerwca 2014 at 03:21

    Na bramce od dawna powinien stać de Gea. Ma 24 lata a pozwolono mu rozegrać tylko 1 spotkanie. Casillas jest wypalony, Valdes przereklamowany i pewnie po kontuzji nie będzie grał na poziomie rep., a Reina po prostu średni i wiekowo również nieprzyszłościowy.

    Druga sprawa – Diego Costa w kadrze Hiszpanii to kukułcze jajo i powinni się go jak najszybciej pozbyć 😉

Zostaw odpowiedź