Historia alternatywna. Klose legendą! A gdyby wybrał grę dla Polski…

Mirosław Klose i jego 15 gol na mundialuGola Mirosława Klose przy pierwszym kontakcie z piłką po wejściu na boisko, który dał Niemcom upragnione wyrównanie z Ghaną, a napastnikowi pozwolił zrównać się w ilości mundialowych bramek z Brazylijczykiem Ronaldo mignął mi w ciasnej salce konferencyjnej Santosu, gdzie czekaliśmy na piłkarzy Kostaryki. Santos to miejsce magiczne, klub Pele. Dzięki tej bramce i wszystkim poprzednim 14. strzelonym na trzech poprzednich mundialach, Klose stał się obok wielkiego Brazylijczyka (i rodaka Uwe Seelera) trzecim piłkarzem w historii, który strzelał gole na czterech mundialach. I choć w przeciwieństwie do „Króla futbolu” mistrzostwa świata nie zdobył (jeszcze!) ani jednego, będzie już do końca historii mundiali wymieniany jednym tchem obok wszystkich największych legend.
Szybko przemknęło mi wtedy przez głowę, jak bardzo w kolejnych chwilach chwały musi sobie gratulować decyzji z 2001 roku, żeby wybrać grę dla reprezentacji Niemiec zamiast reprezentacji Polski, odrzucając namowy Jerzego Engela, który odwiedził go w Kaiserslautern. I jak trudna musiała to być decyzja dla 23-letniego piłkarza i jego polskiej rodziny. Po pierwsze odmowa wcale nie była oczywista ze względów sportowych – reprezentacja Engela parła wówczas pewnie do awansu na mundial w Japonii i Korei, który, jak pamiętamy, zapewniła sobie jako pierwsza w Europie. To ie przypadek Łukasza Podolskiego, którego na grę dla Polski próbował namówić Paweł Janas, zawożąc mu koszulkę z Orzełkiem, co Rudi Voeller przebił obietnicą zabrania na Euro 2004. Nie wiem jakich słów używał wówczas trener Engel, ale mógł obiecywać Mirkowi, że w parze z Emmanuelem Olisadebe stworzą jeden najgroźniejszych ataków świata.

Decyzja nie była oczywista, ponieważ Klose czuł się wtedy i czuje do dzisiaj i Niemcem i Polakiem. Typowa górnośląska nieoczywista historia. Syn zawodnika Odry Opole i piłkarki ręcznej Sośnicy Gliwice, która w reprezentacji Polski wystąpiła 82 razy miał prawo mieć mętlik w głowie. Wielokrotnie z nim rozmawiałem. Przed przyjazdem na Euro 2012 opowiadał mi, jak wielkim marzeniem jest dla niego gra na mistrzostwach Europy w kraju, który kocha, praktycznie „u siebie”. Jak bardzo czuje się związany z Polską, w której spędził część dzieciństwa, skąd ma tylko cudowne wspomnienia i gdzie chętnie odwiedza rodzinę. Związany tego stopnia, że w domu, z pochodzącą z Polski żoną rozmawia po polsku i dba, żeby dzieci nawet w Rzymie nie zaniedbywały nauki języka dziadków i mogły z nimi swobodnie rozmawiać. Z Podolskim zawsze rozmawiają ze sobą po polsku. Deklaruje, że gdyby jak Poldi na Euro 2008 w Klagenfurcie też kiedyś strzelił gola reprezentacji Polski, również zrezygnowałby ze świętowania i nie skoczył swego słynnego fikołka, jak przed chwilą na mundialu w Brazylii.

Ronaldo wita Klose w klubieCzemu odmówił wtedy Engelowi? Twierdzi, że jeszcze przed przyjazdem selekcjonera Polaków do Kaiserslautern ułożył to sobie w głowie. Skoro niemieckiej piłce zawdzięcza rozwój i pozycję w nowej ojczyźnie, będzie grał dla Niemiec. Tłumaczył jakim koszmarem była emigracja dla 8-latka i próby odnalezienia się w nowych okolicznościach. Gdy trafił z rodziną najpierw do Friedlandu, a później Kusel, 40 km od Kaiserslautern, zszokowany nagłą zmianą z niechęcią poszedł do szkoły. Nauka niemieckiego szła mu tak opornie, że został cofnięty o dwie klasy. W innych okolicznościach stałby się pośmiewiskiem kolegów, zakałą, nielubianym Ausslanderem. Ale ocaliła go piłka. – Koledzy szybko się zorientowali, że jestem dobry. Przy ustalaniu składów wybierano mnie jako pierwszego. Zawierałem przyjaźnie, od rówieśników uczyłem się języka. Jako pierwszy w rodzinie płynnie mówiłem po niemiecku – opowiadał.
Ojciec zapisał go do akademii piłkarskiej w Blaubach-Diedelkopf. Okazało się, że ma znacznie większy talent od taty. Gdy w 1998 trafił do amatorów FC Homburg, a stamtąd do FC Kaiserslautern zaopiekował się nim legendarny reprezentant Niemiec Fritz Walter, mistrz świata z 1954 r. – On, jego brat Ottmar i Horst Eckel, którzy również grali w słynnym finale z Węgrami, zapraszali mnie do stołu i snuli opowieści. Potrafiłem słuchać ich wspomnień przez kilka godzin. To było wspaniałe – opowiadał Klose.

Gdy Engel proponował mu grę dla „biało-czerwonych” miał w szufladzie polski paszport. Uznał jednak, że piłkarsko czuje się Niemcem. – Pomyślałem, że byłoby nie fair, gdybym wybrał Polskę po tym wszystkim, co dostałem od Niemiec – mówił.
Wiemy jak potoczyła się historia. Klose wybrał grę dla Niemiec i zamiast wracać z mundialu w Japonii i Korei po rundzie grupowej został wicemistrzem świata, królem strzelców turnieju (okej, w dużej mierze dzięki spotkaniu z Arabią Saudyjską) i tytułem objawienia mundialu. Po drodze pobił rekord Gerda Muellera goli w reprezentacji Niemiec, a dziś wspiął się na mundialowe podium, dotąd zarezerwowane dla Ronaldo.

A gdyby tak puścić wodze fantazji co by było, gdyby wybrał wówczas Polskę? Gdyby uległ namowom Engela, podszeptom Stefana Majewskiego, który trenował go w amatorach Kaiserslauern (i może przesadą byłoby stwierdzić, że to on był odkrywcą talentu Klose, ale dla nas, Polaków na pewno) czy rad Andrzeja Szarmacha, przyjaciela rodziny, który zastąpił Józefa Klose w Auxerre i jest częstym gościem w ich domu? Jaki ta decyzja miałaby wpływ na losy polskiej piłki, naszej kadry i samego Mirka?

Czy reprezentacja Polski jadąca – jak pamiętamy z deklaracji Engela – do Japonii i Korei po mistrzostwo świata, ugrałaby tam więcej? Czy Klose, który do drużyny dołączyłby rok przed turniejem, zostałby przez bardzo silny i zwarty kolektyw zaakceptowany? Przychodziłby wprawdzie w glorii czołowego snajpera Bundesligi (acz jeszcze nie talentu na miarę Gerda Muellera) – w sezonie 2001/02 zdobył 16 bramek i w walce o „króla strzelców” przegrał o dwa trafienia z Marcio Amoroso i Martinem Maxem. Czy czołowi obrońcy Bundesligi, Tomasz Wałdoch i Tomasz Hajto wystawiliby mu dobre referencje, czy sekowali, bo zabierałby miejsce w drużynie ich przyjacielowi, Pawłowi Kryszałowiczowi, który walnie przyczynił się do awansu na mundial?

Czy bez wicemistrzostwa świata trafiłby do Werderu Brema, a stamtąd do Bayernu Monachium? Czy jakiś trener po drodze nie dawałby raczej szansy reprezentantowi Niemiec, mając do wyboru Polaka? Wiemy, że młodzi Polacy urodzeni w Niemczech po deklaracji gry dla starej, zamiast nowej ojczyzny miewali problemy w klubach. Czy talent Klose eksplodowałby na tyle, że byłby zbyt wielkim piłkarzem, by można go było tak traktować?

Czy jego gra dla Polski nie wzbudzałaby kontrowersji? W końcu niewielu protestowało przeciwko grze Olisadebe, choć zdarzali się idioci, którzy obrzucili go bananami. Czy jednak po kilku meczach bez gola Klose nie usłyszałby z ust Jana Tomaszewskiego, że jest „farbowanym lisem”, śmieciem i najlepiej go z kadry w…?
Czy z nim w składzie wyszlibyśmy z grupy na mundialu w Niemczech i jak traktowałyby tam niemieckie trybuny (po prawdzie Polacy „grali tam u siebie”) i czy Niemcy bez niego zawędrowałby aż do półfinału (kto strzeliłby gola Argentynie?). Ileż dobrego potrafiłby wyciągnąć z partnerstwa Klose z Ebim Smolarkiem Leo Beenhakker, odkrywca talentu Zlatana Ibrahimovica?

A jeśli w 1999 Stefan Majewski, tak jak chciał, ściągnąłby go do Amiki Wronki, czy stałby się gwiazdą Ekstraklasy czy przesiąknąłby jej najgorszymi nawykami i dziś od dobrych paru lat mając zawieszone buty na kołku prowadził szkółkę młodzieżową w Opolu.
Ciekaw jestem historii alternatywnej Klose w Waszym wykonaniu. Czekam na pomysły w komentarzach. Najciekawszy nagrodzę… mundialową koszulką reprezentacji Niemiec od adidasa! Jak ta Mirka poniżej. Zachęcam i zapraszam!

Mirosław Klose jak Ronaldo

28 komentarzy

  1. ~Grzesiek

    22 czerwca 2014 at 16:39

    Według mnie, gdyby Mirek wybrał grę w Polsce, w polskim klubie, to i tak, jeśli oczywiście, co wątpliwe, znalazł się ktoś, kto potrafiłby rozwinąć jego talent, Klose trafiłby w końcu do lepszej ligi, byćmoże do Niemiec właśnie. Gdyby grał dla reprezentacji Polski to byłby mieszany z błotem za gorsze występy, byłby traktowany tak większość naszych przeciętnych zawodników pp przegranych meczach, nie miałby szansy na sukces reprezentacyjny. Możnaby go porównać do Roberta Lewandowskiego. W Bundeslidze, w LM strzela, asystuje, gra świetnie, a jak przyjdzoe mecz w biało-czerwonych barwach, to nagle nie może trafić do siatki. Dobrze się stało dla Mirka, że wybrał taką drogę kariery, jaką wybrał.

    1. ~ajwaj

      23 czerwca 2014 at 02:11

      Bo Lewy nie chce narażać się na kontuzje. Szkoda ojro od Niemców 😉

  2. ~Klamecki

    22 czerwca 2014 at 16:41

    Większość z nas wie jaka była polska piłka przed 2000 rokiem. Przesiąknięta najgorszymi nawykami, pozasportowymi aspektami i umowami w kuluarach. Niestety Amika Wronki w moim odczuciu to klub, którzy kupował, a nie zdobywał, w szczególności po meczu z 10 września 1997 przeciwko mojemu rodzinnemu Aluminium Konin. Obawiam się, że Miro dołączając do tego zespołu stałby się trybikiem w machinie układów, gdzie najprawdopodobniej skończył by jako zwykły kopacz piłki. Zachód, obce środowisko dało mu możliwości, o jakich wielu chłopaków marzyło. Klose mógłby kopać w Amice, mógłby wybić się na zdolnego piłkarza, może udałoby mu się wyjść z polskiego grajdołka. Można pluć jadem, wielu pluje do tej pory na Niemców, jednak zawsze najwięcej zawdzięcza się temu, dzięki któremu odnieniło się czyjeś życie. Amika Wronki, polska liga, pokopanie kilku lat, być może kadra. Może jest tutaj kluczowym wyznacznikiem stanu rzeczy jaki mógłby nastąpić. Może to przykre, pomimo tego, że z tego okresu można wyszukać wielu zdolnych polskich zawodników, jednak większość z nich była zepsuta i taki mógłby właśnie stać się Klose. Stworzyła go niemiecka precyzja, dążenie do perfekcji, zapał do pracy. Gdybyśmy mieli tworzyć alternatywną rzeczywistość, to Miro zapewne kręcił by się gdzieś w Akademii Reissa, albo prowadził młode drużyny Lecha Poznań. Możemy kręcić nosem, narzekać, jednak powinniśmy być dumni, że człowiek pochodzący z Polski coś w życiu osiągnął i w pewien sposób reprezentuje nasz kraj, pokazując wielu chłopakom, że marzenia można realizować. Może uda się dla braciaka wygrać koszulkę 🙂

    Pozdrawiam Panie Michale.

    1. ~ajwaj

      23 czerwca 2014 at 02:11

      Akademia Reissa? Tego od ustawiania meczów? 😀

  3. ~Bajkopisarz

    22 czerwca 2014 at 16:44

    Klose po trzech latach siedzenia na ławce w Kaiserslautern zdecydował się przejść do polskiej ligi. „Tutaj się odbuduje i za kilka lat znów spróbuje swoich sił na zachodzie”. Młody Miro przeszedł do Odry Opole, której kibicował od małego, a jej losy śledził nawet po przeprowadzce do Niemiec.

    Odra grała w drugiej lidze, ale transfer Klosego dał jasny sygnał konkurencji – idziemy po awans! 20-letni Miroslav strzelił w pierwszym sezonie na zapleczu naszej pierwszej ligi 31 bramek i był głównym architektem awansu Odry. Znakomita forma Klosego została doceniona przez Legię i Wisłę, jednak wygórowane żądania finansowe Odry szybko odstraszył potencjalnych kupców. Nawet bogate kluby ze Wschodu nie były w stanie wyciągnąć Klosego z Opola.

    Miro nie robił problemów i zdecydował się zostać w Odrze na kolejny sezon. Ekipa z Opola prezentowała się bardzo przyzwoicie i zajęła w swoim pierwszym sezonie w Ekstraklasie dobre szóste miejsce. Klose został królem strzelców ligi z 18 bramkami na koncie. Po kolejnym świetnym sezonie transfer do mocniejszego klubu był oczywistością.

    W trakcie debiutanckiego sezonu w pierwszej lidze Klose dostał również propozycje gry w polskiej reprezentacji. Mimo, że ówczesny trener Legii Warszawa Franciszek Smuda głośno protestował w mediach i nazywał Klosego „farbowanym lisem” to całe społeczeństwo było zachwycone tym pomysłem. Klose zadebiutował z orzełkiem na piersi w meczu towarzyskim z Rumunią i swoją bramką uratował remis 1:1.

    Klose miał być motorem napędowym polskiej kadry podczas el. MŚ. PZPN widząc doskonałą formę Klosego porzucił pomysł „naturalizowania” nigeryjskiego napastnika E.Olisadebe. „Mamy Klosego. Oli jest nam niepotrzebny” mówił wyraźnie w mediach prezes PZPN Michał Listkiewicz.

    Tuż przed eliminacjami Klose przeniósł się do TSV 1860 Monachium, gdzie o miejsce w składzie miał walczyć z Chorwatem Marko Mankukiciem. Polscy fani byli przekonani, że Miro będzie miał problemy z regularną grą i jego forma podczas eliminacji będzie bardzo słaba. Jak się później okazało Mankucić opuścił TSV, a Klose stał się absolutnie pierwszym wyborem hiszpańskiego trenera Pera Riaugdoli.

    Niestety dla polskiej reprezentacji mimo bardzo dobrej gry w TSV Klose nie błyszczał w kadrze. Polacy grali bez pomysłu, a każda piłkarska debata w Polsce dotyczyła tego jak wykorzystać Klosego i jego umiejętności. Polacy polegli w eliminacjach z kretesem, a Klose mimo ogromnego zaangażowania w meczach kadry został uznany za głównego winnego. Krytyka dotykała Miro z każdej strony, a on mimo wielu sukcesów w TSV był niespełnionym piłkarzem w kadrze. Po zakończonych eliminacjach Klose za pośrednictwem „Bilda” ogłosił – „DOŚĆ TEGO”!

    Po zaledwie dwóch latach gry w naszej kadrze Klose zrezygnował z reprezentowania polskich barw. „To nie moja wina, że muszę grać z takimi patałachami. Daję z siebie wszystko, ale Polacy tego nie widzą i nie doceniają. Nie pozwolę dalej się obrażać. Rezygnuję z gry w kadrze i nigdy do niej nie wrócę” powiedział w wywiadzie dla młodego i niezwykle utalentowanego dziennikarza Gazety Wyborczej Michała Pola. Pol po latach zdradził, że to jeden z tych wywiadów, które będzie pamiętał do końca życia…

    Klose obietnicy nie złamał i nigdy już w kadrze polskiej nie zagrał. Co ciekawe Miro już nigdy nie udzielił wywiadu po polsku. Tuż przed EURO 2012 Klose po raz kolejny zszokował polską opinię publiczną stwierdzając, że żałuję, że nie wybrał gry w reprezentacji Niemiec, dodając, że podczas EURO będzie kibicował właśnie ekipy prowadzonej przez Loewa.

  4. ~PittekL

    22 czerwca 2014 at 16:44

    Przede wszystkim zdecydowanie nie byłby „farbowanym lisem” ze względu na pochodzenie. No chyba, że dla jednego Pana z brzuchem który zatrzymał Anglię…
    Drugi pewny fakt: nie byłby zdobywcą największej ilości bramek na mundialu. Nie oszukujmy się nawet z Miro w składzie nasza kadra nie umożliwiłaby mu rozegrania tylu meczy na mundialu a tym bardziej tylu sytuacji bramkowych.
    Natomiast z drugiej strony nie uważam jak wielu, że zginąłby gdzieś w otchłani Polskiej Ekstraklasy, lecz z pewnością zrobiłby światową klubową karierę. Najlepszym przykładem na to, że można osiągnąć sukces zaczynając w Polskiej Ekstraklasie jest chociażby Robert Lewandowski.
    Warto natomiast zadać sobie pytanie jak bardzo zmieniłaby się Polska kadra z Mirosławem Klose w składzie ?
    Myślę, że bez wątpliwości linia ataku Klose-Lewandowski byłaby dużo cenniejsza i budziłaby większy respekt niż osamotniony potrójnie kryty Lewandowski. Kolejną zaletą byłaby rywalizacja o miano najlepszego napastnika w kadrze ! Obaj Panowie prześcigaliby się w zdobytych bramkach, a wtedy kto wie jak potoczyłyby się losy Polskiej kadry na EURO 2012…

  5. ~Olek

    22 czerwca 2014 at 16:44

    Zastanawiam się … który piłkarz zamieniłby
    – 3 medale MŚ
    – 2 medale ME
    – koronę króla strzelców
    – koronę najlepszego strzelca w historii MŚ i Niemiec
    – powszechny szacunek i uwielbienie

    na …
    – 4 odpadnięcia w grupie MŚ i ME (przypominam bilans: 2 zwycięstwa, 3 remisy i 7 porażek)
    – 3 odpadnięcia w eliminacjach
    – opluwanie od farbowanych lisów: a’la Jan „Tomek” Tomaszewski
    – zakończenie kariery na kilkunastu spotkaniach, ponieważ nie podpasował kolejnemu trenerowi.

    Nie znam takiego! Całe szczęście dla Miroslava Klose, że wybrał reprezentację Niemiec:-)

  6. ~mardylas

    22 czerwca 2014 at 16:45

    Michale, jeżeli trener Engel go przekonał do gry w Kadrze, to Miro Klose miałby obecnie w dorobku cały pakiet straconych szans awansu na Mundial i Euro. Nic więcej. A Paweł Janas, podobnie jak Frankowskiego, nie zabrałby go na Mundial.
    Na obecnym Mundialu wspólnie z Darkiem Szpakowskim byłby komentatorem meczów kadry Niemiec. A w studio trener Engel snułby w przerwach analizy, co by było jakby Klose wtedy nie zgodził się na grę dla Polski i wybrał Niemcy.

  7. ~Kamil

    22 czerwca 2014 at 16:48

    Małe sprostowanie – Klose na MŚ 2002 był WICEkrólem strzelców – najwięcej bramek na tamtym turnieju zdobył Ronaldo.

  8. ~Marek Wasiński

    22 czerwca 2014 at 16:50

    Miro nie opuściłby Polski i grałby w Odrze Opole, która szturmem opanowałaby Polską Ekstraklasę. W klubie ze swojego rodzinnego miasta zostałby królem strzelców ligi, a dopiero potem wyruszyłby na podbój Niemiec. Gdy pojawiła się propozycja gry dla Polski bez chwili namysłu założyłby trykot z białym orłem w koronie i byłby wielką dumą naszego kraju. Na Mundialu w Korei i Japonii Polska wyszłaby z grupy z drugiego miejsca trafiając w 1/8 na odwiecznego rywala Niemcy. Klose pokazałby klasę strzelając hat-tricka i prowadząc kadrę do 1/4, gdzie po pięknej walce odpadlibyśmy z gospodarzami, Koreą. Klose po pięknym turnieju byłby załamany, ale dawałoby mu to motywację do lepszej gry. Przez następne lata Polska awansowałaby na wszystkie Mundiale i Euro, a Miro zapisywałby się w historii polskiej reprezentacji. Przełomowym momentem w karierze Klosego byłby finał LM w 2014 r. gdzie będąc zawodnikiem Bayernu Monachium zmierzyłby się z Atletico Madryt w finale. Wszedłby w 85 minucie, a w ostatniej minucie doliczonego czasu gry strzeliłby zwycięskiego gola i cieszyłby się ze zdobytego Pucharu Europy, zwycięstwo dedykując Polsce.
    A co dalej? Na mistrzostwach w Brazylii, stary lis pola karnego nie byłby już podstawowym zawodnikiem, a jedynie zmiennikiem dla Lewandowskiego, dżokerem, wnoszącym doświadczenie i ducha walki do kadry pełnej młodych talentów. I na pewno nie śpiewalibyśmy „Już za cztery lata Polska mistrzem świata” bo mając w składzie takiego piłkarza jak Klose przejrzelibyśmy na oczy, pokonali naszą mentalność i zrozumieli na jak wiele stać nasz naród w rozgrywkach o MŚ!

  9. ~Arcyksiazecy

    22 czerwca 2014 at 16:50

    Na jakim poziomie byłby dzisiejszy futbol w Polsce, jeśli „Miro” zagrałby dla reprezentacji Polski na mundialu w Japoni i Koreii, a Polska znalazłaby się w pierwszej trójce? Na jakim poziomie stałoby szkolenie młodzieży? Ilu młodych chłopaków zaczeloby kopać piłkę? ahhh ten duet w ataku dzisiaj z Robertem Lewandowskim…Polska w Brazylii stawiana w roli faworytów. Oczywiście na skrzydle Łukasz Podolski z drugiej strony Błaszczykowski.. Gazety na całym świecie rozpisywaly by się o fenomenalnej reprezentacji. Przed meczem jedyne pytanie brzmiałoby „iloma bramkami wygramy?” Może Klose nie pobiły takich rekordów indywidualnie jak to ma miejsce teraz, ale mistrzostwo swiata murowane… ehh mogło być tak pięknie.

  10. ~Adam

    22 czerwca 2014 at 16:55

    Co by się stało gdyby Miroslav Klose przywdział koszulkę reprezentacji Polski? Możemy tylko gdybać, ale jaka jest nasza narodowa reprezentacja każdy widzi. Najprawdopodobniej Klose nie osiągnąłby tyle ile z reprezentacją Niemiec. Marnowałby się tak jak teraz dzieje się z Robertem Lewandowskim. Bez pomocy kolegów nic nie wskóra. Ani Lewy, ani Klose to nie Ronaldo czy Messi którzy potrafią w pojedynkę wygrywać mecze. Jeśli będą mieli jedną sytuację w meczu to ją wykorzystają (co udowodnił Klose w meczu z Ghaną), ale potrzebują podań. Dlatego sądzę że o ile kadra wzbogaciła się o bardzo dobrego napastnika, to jednak nie potrafiłaby tego wykorzystać i byłaby w podobnym miejscu w którym jest teraz. A Niemcy? O nich nie musimy się martwić. Może i nie awansowaliby do półfinału Mistrzostw Świata w 2006 roku, ale na pewno znaleźliby szybko kogoś na miejsce Miroslava Klosego. Już rośnie mu następca w osobie Thomasa Mullera. Jego też piłka szuka w polu karnym.

    1. ~ajwaj

      23 czerwca 2014 at 02:14

      Irlandia Północna też miała G.Besta, Walia – Giggsa (teraz Balea), Irlandia – Keanea etc. Nie wiem dlaczego ludzie oczekują, że Lewandowski [którego osobiście nie znoszę] wygra Polsce mecz?

  11. ~Guzumuzgu

    22 czerwca 2014 at 17:14

    Myślę, że nie ma sensu pisać elaboratu na temat alternatywnej historii Mirka. Moim zdaniem sprawa potoczyłaby się prosto-Mirek, młody chłopak, syn znanego polskiego piłkarza, łatwo znalazłby pracodawcę w naszej ekstraklasie. Tutaj oczywiście okazałby się lepszy niż ligowi średniacy, jednak ze względu na fakt, że trudno było mu się odnaleźć za granicą(złe wspomnienia z dzieciństwa) czekałby z decyzją o wyjeździe do silniejszej ligi zbyt długo(jak swego czasu Brożek). Przez brak wyzwań, zamiast się rozwijać, dopasowałby się poziomem do reszty ligowców. W kadrze Niemiec miałby maksymalnie jedną szansę na pokazanie swoich umiejętności, ale i tak, jako piłkarz co najwyżej dobry(jak np teraz Max Kruse), nie brano by go na poważnie przy selekcji składu. Może wróciłby do Kaiserslautern w wieku 25/26 lat, niestety, przez zmarnowany początek kariery w polskim średniaku, nigdy nie doszedłby do poziomu, jaki obecnie reprezentuje. Kadrę na MŚ 2006 zbudowano by wokół Podolskiego wraz z Asamoahem, odstawiając Mirka na dalszy plan. Nie przedłużono by z nim kontraktu w klubie, więc przeniósłby się do klubu 2 ligi angielskiej bądź też ligi szkockiej, gdzie nie miałby możliwości zabłyśnięcia na tle piłkarzy Celticu. Po sezonie zostałby kupiony przez klub z ligi cypryjskiej bądź greckiej, gdzie wchodziłby z ławki i strzeliłby może z 4/5 goli. Po tym czasie, w wieku ok 32 lat, z wielkim hukiem wróciłby do polskiej ligi znów stając się jej gwiazdą jak Brożek/Frankowski. Przez brak wiary w swoje możliwości i dopasowanie się do poziomu reszty ligi(na początku swojej kariery) świat nigdy nie poznałby się na jego talencie.

  12. ~martines

    22 czerwca 2014 at 17:18

    Gdyby Klose wybrał grę dla reprezentacji Polski, to jego kariera potoczyłaby się podobnie do Roberta Lewandowskiego. Mam na myśli sukcesy w klubie i brak osiągnięć reprezentacyjnych… W Polsce mieszka ok 40 milionów ludzi a nie możemy znaleźć 11 piłkarzy, którzy godnie reprezentowali by nasz kraj na turniejach międzynarodowych. Żaden Klose,Podolski czy inny piłkarz z wielkim talentem, nie pomoże nam w osiągnięciu celu jakim jest usatysfakcjonowanie tłumu, bo nasz kraj nie potrafi docenić wysiłku, jeśli to sąsiad zbiera jego owoce. Dlaczego „Orły Górskiego” potrafiły wykrzesać z siebie to co najlepsze i walczyć z najlepszymi jak równy z równym? Dlaczego wtedy można było się cieszyć z sukcesów jake osiągnęli podopieczni Kazimierza Górskiego? Odpowiedź jest prosta – bo grali za lodówki i pralki a przede wszystkim wkładali w to co robią masę pozytywnej energii i serca. Temat jest szeroki dlatego nie ma co gdybać, bo żaden Klose czy inny imigrant nie zmyilby dziś bazgrołów, jakie zostały namalowane „szprejem” na naszej piłkarskiej fladze.

  13. ~Kasia

    22 czerwca 2014 at 17:41

    Co by było gdyby Miro Klose grał dla Polski? Wszystkie negatywne wyobraźnia pisane powyżej pewni, by się sprawdziły. W nas, kibicach, reprezentacji Polski tak wiele żalu, bólu i goryczy, że to wcale nie dziwi. Szczególnie, oglądając tak fenomenalny turniej, jak Mundial w Brazylii.

    Spróbujmy jednak inaczej…

    Jerzy Engel namawia młodego Klose dla gry dla nas, a podekscytowany Miro się zgadza. Jest młody, utalentowany, pełen pasji. Kocha Polskę, kocha swoją rodzinę, czuje się Polakiem, więc mimo, że niemiecka piłka dała mu tak wiele, to jego serce chce być przy jednej reprezentacji – Polski. Zgadza się więc i szybko dołącza do kolegów, próbując dopasować się do zgranego już składu.

    Miro szybko się aklimatyzuje. Mówi po polsku, rozumie polskość, jest pracowity, ambitny i zostawi serce na boisku. Wszyscy zdają się go lubić. Od razu pokazuje się z dobrej strony i razem z reprezentacją wyjeżdża na Mundial do Korei i Japonii. I tam gra jak natchniony! Nie tylko strzela bramki, ale jest dobrym duchem zespołu, który potrafi mobilizować i któremu potrafi dodawać otuchy. Polskiej reprezentacji wszystko wychodzi i zostaje zatrzymana dopiero w półfinale. Klose jest architektem polskiego sukcesu i nazywany jest nowym Deyną, Latem i Bońkiem w jednym. Polacy z Mundialu wracają w glorii i chwale.

    Kiedy w Niemczech objawia się talent Podolskiego to właśnie Miro Klose jest tym, który pomaga namówić swojego rodaka dla gry w polskiej reprezentacji. Wszystko udaje się znakomicie, a na EURO 2004 Polacy kwalifikują się bez problemów i jadą jako jedni w faworytów po wspaniałym występie w Koreii i Japonii. Miro i Łukasz na portugalskich boiskach są nie do zatrzymania. Wspierani przez całą kadrę, mkną jak burza, tworząc duet, jakiego Polska jeszcze nie miała. Świat jest zachwycony, kibicie mdleją z radości, wszyscy wspominają cudowne czasy polskiej piłki nożnej, przekonani, że teraz historia wróciła. Polska reprezentacja zdobywa vicemistrzostwo kontynentu i wydaje się, że nic nie może jej powstrzymać.

    Kiedy zaczynają się MŚ w Niemczech, cała niemiecka prasa krzyczy, że Polacy ukradli im Klose i Podolskiego, ale głosy milkną, gdy Polska pokonuje Niemców w grupie, a Klose strzela dwa zwycięskie gole. Po zdobytych bramkach nie cieszy się jednal, oddając szacunek krajowi, który wychował go piłkarsko. Polska co prawda odpada w ćwierćfinale, ale w wywiadach Miro mówi, że jest szczęśliwy i spełniony, gra w reprezentacji którą kocha i dla kraju, który zawsze miał w sercu.

    Polska reprezentacja osiąga kolejne sukcesy na EURO 2008 i Mundialu w RPA, ale ekstaza wybucha w 2012 roku, kiedy podczas EURO organizowanego na własnym podwórku Polacy zostają mistrzami Europy. Miro Klose podnosi w górę puchar i wie, że sukces w piłce nożnej można osiągnąć wszędzie, ale szczęście, spokój ducha i sumienia, grając tylko dla kraju, który ma się w sercu i śpiewając hymn, który powoduje jego drżenie.

    Kiedy przed Mundialem w 2014 roku Miro Klose kończy karierę, na stałe osiada się w Polsce. Koniec.

    A dzięki takim wydarzeniom, ja mogę na żywo oglądać uwielbianego przeze mnie piłkarza, razem w duecie z Podolskim, płacząc ze szczęścia, po każdym strzelonym golu 🙂 Wtedy siedziałabym ubrana w koszulkę z orzełkiem, ale w tej rzeczywistości z oczami pełnymi łez ze szczęścia ubrałabym tę reprezentacji Niemiec, podczas oglądania finału tego Mundialu z ich udziałem, bo ponad wszystko wierzę, że tak będzie. Dla Miro, który zasłużył, jak nikt.

    Jak ma być alternatywna rzeczywistość, to jest! W niej nie ma porażek, smutku i rozgoryczenia, te mamy w rzeczywistości,

    Pozdrawiam, Kasia

    1. ~Blaugran

      24 czerwca 2014 at 21:11

      Latem to muchy latają. Odmieniasz nie porę roku lato a nazwisko. Lato=Latą.

  14. ~K_Ochojski

    22 czerwca 2014 at 18:25

    Klose na kilka miesięcy przed mundialem w Korei i Japonii decyduje się zagrać w polskiej reprezentacji. Po rozegraniu kilku sparingów, w których gra, tak jak reszta reprezentacji – bez błysku, – zostaje powołany na mistrzostwa, co budzi duże kontrowersje wśród dziennikarzy i polskich kibiców. Klose, dzięki regularnym występom w Kaiserslautern, wywalcza sobie miejsce w podstawowej jedenastce kadry. Niestety, nowy napastnik reprezentacji zostaje przez media okrzyknięty głównym winowajcom porażki z Koreą, po tym, jak przy stanie remisowym nie wykorzystuje w pierwszej połowie doskonałej okazji do zdobycia gola. Młody napastnik, po fali gigantycznej krytyki, w następnych meczach gra już bardzo słabo, w ostatnim meczu pojawia się tylko na ostatnie minuty spotkania. Po przylocie do Polski zostaje skrytykowany we wszystkich mediach, dziennikarze masowo potępiają selekcjonera Engela za wzięcie na mundial zawodnika, który przez ostatnie lata nie miał częstych styczności z Polską, zamiast Iwana oraz Kryszałowicza. W wyniku nagonki Engel zostaje zwolniony, a jego następca na pierwsze zgrupowanie nie powołuje napastnika z ligi niemieckiej.
    Po powrocie do klubu, Klose dowiaduje się, że jest nieperspektywistycznym zawodnikiem i trafia na dłużej na ławkę rezerwowych. Po pół roku decyduje się pójść na wypożyczenie do klubu z 2 Bundesligi. Tam odbudowuje się, regularnie trafia do siatki, dzięki czemu wraca po roku do Kaiserslautern oraz reprezentacji Polski. Tuż przed mistrzostwami Europy w 2004 roku przedłuża kontrakt na 6 lat – w tym czasie regularnie strzela po około 10 bramek na sezon, od czasu do czasu trafia również w meczach reprezentacji, dzięki czemu Polska świętuje awans na mundial w roku 2006. Niespodziewanie dla wszystkich, selekcjoner Janas nie powołuje jednak napastnika na Mistrzostwa odbywające się w kraju, w którym gra na co dzień – decyzja trenera zostaje spowita falą krytyki, osoby, które krytykowały Engela za powołanie w 2002 roku Klosego teraz krytykują Janasa za pominięcie go i wzięcie na jego miejsce Pawła Brożka. Klose, nie umiejąc pogodzić się z decyzją selekcjonera, ogłasza zakończenie reprezentacyjnej kariery. Nie zmienia decyzji mimo późniejszych próśb Leo Beenhakkera oraz mimo coraz lepszych wyników reprezentacji.
    Z powodu braku korzystnych ofert, Klose zostaje w Kaiserslautern do końca kontraktu, po czym decyduje się zmienić klub. Podpisuje kontrakt z szukającą akurat napastnika Borussią Dortmund – klub z Zagłębia Ruhry decyduje się zatrudnić Klosego kosztem innego Polaka, Roberta Lewandowskiego z Lecha Poznań – Klose dawał gwarancje około 10 bramek w sezonie i był do wzięcia za darmo, działacze Lecha żądali z kolei za swojego piłkarza prawie 5 mln euro. Klose poradził sobie w nowym miejscu – mając za sobą bardzo kreatywną linię pomocy strzela aż 20 bramek w sezonie i zostaje królem strzelców. Po długich rozmowach z selekcjonerem Smudą decyduje się również powrócić do reprezentacji Polski. W swoim ponownym debiucie zostaje bohaterem meczu z Niemcami, zdobywając zwycięską bramkę na 3-1 w doliczonym czasie gry i zapewniając Polsce pierwsze w historii zwycięstwo z reprezentacją Niemiec. Staje się nadzieją Polski na dobry wynik na Euro 2012.
    Na mistrzostwach strzela dwie bramki – w meczach z Grecją (2:1) oraz Czechami (1:1), dzięki którym Polska awansowała z grupy. Polska odpada w meczu ćwierćfinałowym, z Niemcami, przegrywając 1:3.
    W roku 2013 Klose odchodzi z Borussii, w której po mistrzostwach stał się tylko rezerwowym, do szukającej akurat napastnika Legii Warszawa. Gol napastnika w końcówce meczu ze Steauą daje Legii upragniony awans do Ligi Mistrzów. Sam napastnik zostaje królem strzelców polskiej ekstraklasy, a po sezonie decyduje się zakończyć karierę.

  15. ~Iniestião

    22 czerwca 2014 at 19:20

    W 1999 21-letni Klose za namową Stefana Majewskiego podpisuje 2-letni kontrakt z Amicą Wronki. Po strzeleniu 11 goli, w pierwszym sezonie polskiej 1 ligi, zostaje ostatecznie kupiony przez Wisłę Kraków (o piłkarza mocno zabiegała również Polonia Warszawa). Klose świetnie wkomponowuje się w drużynę prowadzoną przez Henryka Kasperczaka, co owocuje debiutem w reprezentacji Polski w trakcie eliminacji mundialu. W Korei i Japonii drużyna Jerzego Engela odpada w 1/8 finału z Niemcami, a Klose jest wiodąca postacią reprezentacji. W sezonie 2002/2003 w meczu 1/8 finału Pucharu UEFA z Lazio Rzym strzela gola na 2:2 i ostatecznie awansuje z Wisłą aż do półfinału. W 2003 roku wypatrzony przez skautów 18-letni Lukas Podolski, zainspirowany przebiegiem kariery Klose, trafia z rezerw FC Koeln do rosnącej w siłę Wisły Kraków. W sezonie 2005/2006 najlepsza polska drużyna awansuje bez problemów do Ligi Mistrzów. Wisła podziwiana w Europie, jako czarny koń, dochodzi aż do ćwierćfinału. W międzyczasie Podolski również debiutuje w reprezentacji. Kadra Polski oparta na zawodnikach Wisły na mundialu w 2006 r. po pokonaniu Niemiec w fazie grupowej dochodzi do ćwierćfinału. Paweł Janas po otrzymaniu oferty z Schalke 04 rezygnuje z pracy selekcjonera. Kadrę przejmuje Leo Beenhakker. Gra reprezentacji Polski mającej w składzie m. in. Klose, Podolskiego, Lewandowskiego, Błaszczykowskiego czy Boruca budzi zachwyt u ludzi na całym świecie. Po udanych startach w Euro 2008 i mundialu 2010 nasza reprezentacja nadal utrzymuje się w europejskiej czołówce. Holenderski szkoleniowiec dostępuje zaszczytu prowadzenia reprezentacji Polski w trakcie Euro 2012. Kadra uzupełniona kilkoma młodymi, bardzo utalentowanymi zawodnikami osiąga poziom o jakim Polacy od dawna marzyli. W pięknym stylu zostajemy pierwszy raz w historii mistrzami Europy, a Miroslav Klose bije rekord Włodzimierza Lubańskiego i zostaje najlepszym strzelcem reprezentacji Polski w historii. Leo Beenhakker odchodzi w chwale, a zastępuje go Marcelo Bielsa. Na mundialu w Brazylii już po dwóch meczach fazy grupowej 36-letni Klose wyrównuje rekord 15 goli Brazylijczyka Ronaldo…

  16. Bartłomiej M

    22 czerwca 2014 at 21:15

    Co by było gdyby?

    Załóżmy, że Klose wybiera Polskę jako swoją narodową kadrę. Z pewnością dzięki niemu Polska ograłaby Koreańczyków, a następnie niesiona na fali zwycięstwa przebrnęłaby kolejne fazy turnieju w Korei i Japonii. Nie doszłoby do tak wielu sędziowskich pomyłek na rzecz gospodarzy turnieju a Byron Moreno dalej kontynuowałby karierę sędziego, zamiast zajmować sie przemytem narkotyków – zostałby uznany najlepszym sędzią turnieju. Co dalej? Polska z Miro na szpicy oczywiście wygrałaby mistrzostwa w Korei i Japonii a Engel stałby się bohaterem narodu. Podobnie jak w historii rzeczywistej, tak w alternatywnej Miro zostałby królem strzelców.

    Po nieoczekiwanym zwycięstwie na Mundialu niesiony falą entuzjazmu naród rozwinąłby się piłkarsko. Wielu młodych chłopców złapałoby zapał do piłki nożnej, a wśród nich wyskztałciłby się piłkarz, który jakością gry nie ustępowałby Messiemu. Oczywiście polskie kluby piłkarskie zaczęłyby notować większe zyski z tytułu zwiększonej popularności piłki w kraju. Również skauci chętniej zwróciliby się w kierunku Polski wyszukując talentów pokroju Klose.

    Zaledwie 2 lata później Polska awansowałaby do mistrzostw Europy. Po zaciętej walce odpadłaby w półfinale z Grecją. Mimo to Polacy i tak mogliby byc zadowoleni z powodu historycznego awansu Wisły Kraków (lub innego polskiego klubu) do Ligi Mistrzów. Kolejne lata byłyby dla równie dobre dla polskiej piłki. Podchodząc do turnieju w Brazylii Polska znów uzyskałaby awans, a zbliżający się do emerytury Klose, wespół z lewandowskim szarpali by obroną rywali.

    W alternatywnej historii dzięki Klose polacy zyskaliby pewność siebie w piłce nożnej. Zarówno kibice jak i piłkarze wierzyliby w sukces. Polskie kluby by rozkwitły, kadra wskoczyłaby do pierwszej 10 rankingu FIFA, a Ekstraklasa stałaby się jedną z silniejszych lig w Europie. Nie doszłoby do meczu Włochy-Francja gdzie Zidane zaliczył legendarną główkę, a kadra Niemiec nie mogłaby znaleźć sposobu na pokonanie Polskiej kadry zarówno w meczach o stawkę jak i towarzyskich. Ilość talentów piłkarskich o nadwiślańskich korzeniach przerosłaby tę z Belgii.

    A do wszystkiego wystarczyłaby jedna dobra decyzja Klose…

  17. ~bawarczyk31

    23 czerwca 2014 at 01:35

    Letni wieczór, Kijów, 70 tysięcy kibiców na stadionie i miliony przed telewizorami – wszyscy wstrzymują oddech na chwilę. Chwilę w której piorunującą kontrę z własnej połowy wyprowadzają dwaj snajperzy, wymieniają podania w pełnym biegu zbliżając się do pola karnego rywala z zawrotną prędkością. Rozumieją się doskonale, czytają swoją grę w ciemno, wspólnie przypominają Salasa z Zamorano, Trezegeut i Henry’ego lub Kluiverta z Bergkampem. Piłka wpada do siatki, obok pozbawionego szans Ikera Casillasa. Jedyny gol tego spotkania. Kilka minut później sędzia kończy mecz. Hiszpanie przegrywają w finale Euro i nie udaje im się obronić tytułu zdobytego w 2008 roku. Na drodze staje im reprezentacja Polski prowadzona do zwycięstwa w turnieju przez duet napastników Klose – Lewandowski. Polacy zdobywają tytuł Mistrzów Europy ! Czy pomogli im sędziowie jak Koreańczykom gdy również byli gospodarzami wielkiego turnieju? Nic z tych rzeczy. Czy jest to sensacja równa zwycięstwu heroicznych Greków na Euro w 2004 roku? Niespodzianka – tak, sensacja – zdecydowanie nie. Polski futbol w przeciągu ostatnich dziesięciu lat ewoluował w niesamowity sposób. Duży wpływ miał na to przyzwoity występ na Mundialu w 2002 roku i dobra gra naturalizowanego Mirosława Klose. Skauci klubów znad Renu dostrzegli potencjał pośród zdolnych piłkarzy zza wschodniej granicy. Z roku na rok obecność Polaków w Bundeslidze była coraz bardziej zauważalna. Od kilku lat nasi rodacy są najliczniej reprezentowaną grupą obcokrajowców. Grają w najsilniejszej lidze Europy, zachodzą daleko w europejskich pucharach, czasem odgrywając pierwszoplanowe role. Euro 2012 okazało się zwieńczeniem przepięknej historii która rozpoczęła się od ściągnięcia do reprezentacji napastnika urodzonego w Opolu. Gdyby Mirek dziś grał dla reprezentacji Niemiec być może miałby więcej strzelonych bramek na Mundialach i Euro, więcej spotkań rozegranych w tych turniejach i przede wszystkim więcej medali na szyi ale… być może nie miałby tego najważniejszego – złotego, zdobytego dzięki swojej cudownej bramce w Finale.

  18. ~ajwaj

    23 czerwca 2014 at 02:17

    Prosta i krótka historia – gdyby Klose wybrał rep.Polski, to podzieliłby los Ebiego Smolarka – przebłyski w Feyenoordzie i BVB, świetny mecz z Portugalią, a potem równia pochyła (z polską ligą włącznie).

  19. ~griko

    23 czerwca 2014 at 14:27

    A Kopaczewski, a Mazurkiewicz Władysław vel. Ladislao, a Schmeichel, a Rudolf Józef Krol znany szerzej jako Ruud Krol, a Phil Jagielka… gdzie by była polska piłka, gdyby grali dla jej emanacji – reprezentacji? Ta ziemia rodzi diamenty, szkoda że błyszczą tylko za granicą 😉

  20. ~Sdovsky

    24 czerwca 2014 at 13:11

    Dzień 24 marca 2001 roku jest szczególną datą dla Polskich kibiców. Tego dnia Mirosław Klose odmówił Rudiemu Völlerowi wejścia na boisko w meczu Niemiec z Albanią tłumacząc, że woli reprezentować Polskę. Wywołał tym wiele niesprzyjających głosów w środowisku piłkarskim, które udało mu się uciszyć w meczu Polski na Mundialu z Koreą kiedy strzelił pamiętne 3 gole w ostatnich minutach przechylając szalę zwycięstwa. Dzięki temu to o Klose pisały polskie media, milcząc o Edycie Górniak i haniebnym wykonaniu hymnu narodowego. Ale kto o tym dzisiaj pamięta? W meczu z Meksykiem Klose nie uchronił nas przed odpadnięciem z turnieju. Po latach piłkarze przyznali, że nie byli wtedy jeszcze gotowi na odniesienie sukcesu. Po Mundialu selekcjoner Paweł Janas zaczął budować drużynę wokół snajpera urodzonego w Opolu. Zwieńczeniem projektu był występ na Mistrzostwach Świata w Niemczech. Zachodni sąsiedzi nie zapomnieli Klosemu skandalu z 2001 roku i buczeli przy każdym jego kontakcie z piłką. Miro odpłacił się 2 golami z Niemcami i zakończyliśmy grupę na 1 miejscu. W 1/8 finału w pojedynkę rozprawił się ze Szwedami i awansowaliśmy do ćwierćfinału z Argentyną. Tam Klose strzelił 2 gole i w mediach gruchnęła wiadomość-z powodu kontuzji opuści mecz półfinałowy. Bez lidera reprezentacja zaprezentowała się przeciętnie przegrywając z Włochami i Portugalią co dało nam 4 miejsce na turnieju. Klose zaczął mieć problemy w klubie skutkujące brakiem powołań, a pod jego nieobecność Leo Beenhakker budował nową, odmłodzoną kadrę. Wszystko zmieniło się gdy przed wyjazdem Polski na Mistrzostwa do RPA, z kadry przez kontuzje wypadli Smolarek i nadzieja reprezentacji Lewandowski.Trener musiał powołać Klosego. Nie wiemy jak potoczyłyby się losy Polski w tym turnieju bez Miro. Po jego 3 golach i 3 zwycięstwach 1:0 wyszliśmy z grupy przed Niemcami, Ghaną i Australią. Potem wypunktował Argentynę zostając nazwany Katem Argentyny przez Diego Maradonę. W półfinale przegraliśmy z Hiszpanią, na którą w RPA nie było mocnych i po szalonym meczu pokonaliśmy Urugwaj 4:3. Klose opuszczał boisko żegnany oklaskami na stojąco 48 tysięcy widzów. Wysoka forma strzelecka pomimo 34 lat skutkowała powołaniem na Euro 2012 w Polsce. Klose strzelając gole w końcówkach spotkań, na 2:1 z Grecją, 2:1 z Rosją oraz 1:1 z Czechami dał awans z 1 miejsca. Był niestety jedynym wyróżniającym się zawodnikiem i nie sprostaliśmy Portugalii. Po turnieju Klose otwarcie skrytykował selekcjonera Smudę czym zamknął sobie drzwi do kadry. Zaskoczeniem było powołanie na Mundial w Brazylii w wieku 36 lat. Jego obecność tłumaczono motywacją zespołu wywołaną obecnością legendy na treningach ale po fatalnej grze z Włochami, Klose wszedł na boisko przeciwko Urugwajowi i strzelił zwycięskiego gola zrównując się z Ronaldo w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców Mundiali. Ma szansę strzelić więcej jeśli zagra w kolejnych meczach. Czy tak się stanie? Przekonamy się już jutro o 18 w meczu z Kostaryką!

  21. ~Karol Drozdowski

    24 czerwca 2014 at 13:15

    Wielu ekspertów patrząc na wyniki osiągane przez naszych rodaków grających w reprezentacjach innych narodowości odgrzewa toczone od wielu wielu lat dyskusje o tym ‚co by było gdyby wybrali Polskę?’. Można wymienić wielu: Lukasa Podolskiego, Phila Jagielka, Laurent’a Koscielny czy Miroslava Klose. Przy okazji zdobycia 15 gola w historii swoich występów na Mistrzostwach Świata zastanówmy się nad ostatnim z nich. Wraz z tym golem piłkarz urodzony w Opolu staje w jednym rzędzie już nie tylko z najlepszymi zawodnikami w historii Niemiec ale i świata. Ach, jakże inaczej potoczyłyby się losy naszej reprezentacji gdyby zamiast debiutować 24 marca 2001 roku w kadrze naszych zachodnich sąsiadów przywdział trykot z orzełkiem na piersi. Jednak czy na pewno? Wielu zapomina, że aktualnie w kadrze mamy napastnika, który potrafił strzelić Realowi Madryt 4 gole w półfinale Ligi Mistrzów ale w reprezentacji nie potrafi odnaleźć wspólnego języka z prezentującymi niższy poziom kolegami. Czy Klose nie podzieliłby jego losu dołączając do nas 10 lat temu? Po drugie, czy te 15 bramek jest wynikiem talentu napastnika czy obrazem tego w jakiej drużynie było mu dane grać na mistrzostwach? Czy w lidze niemieckiej i klubie cieszyłby się takim samym poparciem fanów gdyby nie był gwiazdą ich rodzimej reprezentacji? Można gdybać. Wiadomo, że niezależnie od formy prezentowanej w klubie, niemieccy selekcjonerzy zawsze mogli mu zaufać. Ma niezwykły talent do zdobywania bardzo ważnych bramek. Niestety w reprezentacji Niemiec te gole zazwyczaj decydują o awansie. Patrząc na garstkę naprawdę ważnych meczów Polski obawiam się, że Klose mógłby najwyżej zaistnieć jako zawodnik pomagający nam uniknąć blamażu. Po trzecie należy pamiętać, że sukces w reprezentacji ma duży wpływ na zawodnika, może gdyby nie 2 miejsce na MŚ 2002 Klose nie rozwinąłby się do tego stopnia, że na swoich 4 mistrzostwach zdobywałby 15 bramkę. Wspaniała motywacja i silna, zdrowa konkurencja to cechy niemieckiej kadry, których naszej często brakuje i w przypadku zawodnika, który największe sukcesy w karierze łączy z kadrą można zaryzykować stwierdzenie, że bez reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów Klose byłby pewnie bardzo dobrym zawodnikiem, ale nigdy nie stałby się legendą.

  22. ~ja

    27 czerwca 2014 at 10:03

    Opole to chyba nie do końca Górny Śląsk, ale mniejsza o to. ; ) Bardziej do poprawki nadaje się zdanie o tym, jak to Klose został królem strzelców MŚ dzięki meczowi z Arabią. Nie został, królem strzelców był Ronaldo.
    Nie lubię gdybania, mam jedynie wrażenie, że przechodząc do Amiki Klose nie osiągnąłby tego, do czego doszedł grając przez lata dla Niemiec. Co do gry dla naszej reprezentacji – jeżeliby się załapał na pierwszy skład (ze względów personalnych to „jeżeli”, nie sportowych – chodzi mi o pozycję takiego Kryszałowicza właśnie), kto wie, może by coś strzelił, ale od kompromitacji z Koreą i Portugalią jeden zawodnik by nas nie uratował. Natomiast jak Niemcy graliby bez niego – to inna kwestia. W każdym razie dla samego Klosego gra w naszej kadrze niestety nie przyniosłaby tyle, ile dała mu gra dla Niemców. Zizou grając w kadrze Algierii też nie byłby chyba tym samym Zizou… choć kto wie, może obaj byliby niczym Giggs, Weah, Litmanen, Gudjohnsen – gwiazdami piłki klubowej grającymi dla słabszych reprezentacji.

Zostaw odpowiedź