Kostarykańscy chłopcy z ferajny

Piłkarze Kostaryki– Grupa śmierci? Sami mistrzowie świata? W Kostaryce kochamy walki i byków i mamy takie powiedzenie: „im lepsze byki, tym lepsza corrida” – mówi trener Jorge Luis Pinto, którego drużyna na mundialu w Brazylii „wzięła na rogi” Urugwaj i Włochy

Tłumek Brazylijczyków oklaskami wita autokar z piłkarzami Kostaryki zajeżdżający na trening na stadion Santosu, jakby przyjechała lokalna drużyna z jej niedawnym gwiazdorem, Neymarem. Sobowtór Neymara, który trickami umilał dziennikarzom oczekiwanie na zwycięzców grupy z Włochami, Urugwajem i Anglią klaszcze najgłośniej. Tłum dziennikarzy jest wcale nie mniejszy – kamery z całego świata.
– Na pierwszej konferencji prasowej w Brazylii było was może dziesięciu, zajęliście niecałe dwa rzędy. To, że teraz nie wszyscy są w stanie pomieścić się w salce to dla nas najlepszy dowód jak wielki już osiągnęliśmy sukces – mówi na konferencji szef delegacji Kostaryki, Adrian Gutierrez, który przyszedł przede wszystkim odnieść się do zmasowanej kontroli dopingowej FIFA, która po zwycięskim meczu z Włochami przebadała aż siedmiu piłkarzy.
– To był wyraz braku szacunku dla Kostaryki. Badania można było przeprowadzić wcześniej albo w hotelu. Przez niespodziewaną akcję FIFA piłkarze nie zjedli posiłku, żeby zdążyć na lot do Sao Paulo. Świat aż tak nie wierzy w siłę naszej drużyny? A nich sobie przebadają wszystkich 23!

Światu trudno uwierzyć w tak wielki postęp „El Ticos”, bo ostatni raz wyszli z grupy na mundialu we Włoszech w 1990. W 2002 w Japonii i Korei wyprzedzili jedynie słabe Chiny, przegrywając z Brazylią i Turcją. W 2006 w Niemczech – ostatnie miejsce w grupie za gospodarzami, Ekwadorem i Polską po pamiętnych dwóch golach Bartosza Bosackiego.

Chłopaki z ferajny
Co się stało od tamtego czasu? – Przede wszystkim doczekaliśmy się chyba najlepszej generacji piłkarzy w naszej historii. To jest najbardziej utalentowany skład jaki pamiętam – mówi siwowłosy dziennikarz kostarykańskiej telewizji Teletica, Gustavo Carcamo. I wylicza. – Na poprzednich mistrzostwach świata w drużynie było zaledwie trzech zawodników grających gdzieś poza Kostaryką. Tym razem mamy ich aż 14, z czego 11 gra w Europie, a reszta w amerykańskiej MLS. Byłoby więcej gdyby nie złamana noga Bryana Oviedo z Evertonu, ale wówczas „wasz” Junior Diaz byłby zapewne tylko rezerwowym, a nie jednym z objawień turnieju.
W dodatku, jak podkreślają Kostarykańczycy, ich piłkarze to w większości chłopaki z charakterem. Wiedzą skąd wyszli, co to bieda. Randall Brenes żeby zarobić na autobus wiozący go na trening dorabiał jako operator xero, Cristian Bolanos jako goniec, Heiner Mora pomagał ojcu przed wyjściem do szkoły ścinać maczetą papaje. Większość pochodzi z biednych lub rozbitych rodzin i musiała dbać do rodzeństwo. Toteż drużynie jest świetna atmosfera, wszyscy tworzą jedną, zgraną ferajnę jak banda złodziejaszków, której udał się skok.Nazwy zagranicznych klubów kostarykańskich piłkarzy na kolana nie powalają. Bryan Ruiz, strzelec zwycięskiego gola z Włochami po wypożyczeniu do PSV wraca do Fulham, które spadło z Premier League. 21-letni Joel Campbell jest zawodnikiem Arsenalu od 2011 roku, ale Arsene Wenger nie dał mu jeszcze zadebiutować wypożyczając kolejno do Lorient, Betisu Sewilla i Olympiakosu Pireus. Junior Diaz gra w przeciętniaku Bundesligi – Mainz, a Marco Urena, strzelec gola z Urugwajem (pierwsze trafienie dla kadry od 2011 roku) w ostatnim sezonie ligi rosyjskiej nie zdobył dla Kubania Krasnodar ani jednej bramki.

Drugie wejście trenera Pinto
– Nie byłoby tego sukcesu gdyby nie selekcjoner, który jest jak dyrygent orkiestry. To bardzo wymagający człowiek, o trudnym charakterze. Myślę, że ze względu na osobowość Kostarykańczyków, piłkarze potrzebowali takiej osoby jak on, kogoś, kto stałby ponad wszystkimi i rządził twardą ręką – mówi Juan Ulloa Albertazzi, dziennikarz stacji telewizyjnej Repretel.
Dla trenera Pinto to już druga przygoda z reprezentacją Kostaryki po tym jak w 2005 roku zwolniono go po remisie w eliminacjach z Trynidadem i Tobago, nie wierząc, że zdoła wprowadzić drużynę na mundial. Zamiast niego zrobił to Alexandre Guimaraes. Pinto bardzo to przeżył, bo udziałowi na mistrzostwach świata podporządkował całe życie. Teraz, gdy się udało, zaprosił do sztabu największe sławy kostarykańskiej piłki – jego asystentem jest Paulo Wanchope, były zawodnik klubów Premier League, Derby, West Hamu i Manchester City, który w barwach Kostaryki zdobył 45 goli w 73 meczach. Drugi asystent, Luis Marin ma na koncie rekordowe 130 występów w kadrze. A trenerem bramkarzy został Luis Gabelo Conejo, legendarny golkiper, dzięki którego postawie Kostaryka wyszła z grupy na mundialu Italia ’90.
Trenerskim wzorem Pinto jest Jose Mourinho. Pod jego wpływem fundamenty drużyny zaczął budować od szczelnej defensywy i postawił na szybką grę z kontry, stawiając na spryt Ruiza i szybkość Campbella. Ku jego rozżaleniu Pinto, Mourinho nie docenił Kostaryki przekonując po wygranej z Urugwajem w swym komentarzu na Yahoo, że nie będą w stanie powtórzyć tego z Włochami. – Zaskoczył mnie tym brakiem wiary. Po prostu nie przeanalizował naszej gry pod względem taktycznym – stwierdził Pinto.

Tak, uda się!
Ale też pokonanie kolejnego mistrza świata zaskoczyło samych Kostarykańczyków. – My sami nie jesteśmy w stanie ogarnąć tego fenomenu. Mamy za sobą dobre eliminacje, zajęliśmy drugie miejsce za USA. Jednak w tym roku pojawiły się wątpliwości, bo przegraliśmy z Japonią i Irlandią. Ale to, co dzieje się teraz jest niewytłumaczalne, rozwój drużyny jest niebywały. Z drugiej strony wydaje mi się, że rywale zdeprecjonowali Kostarykę, zarówno Urugwaj, jak i Włochy, myśląc, że bez większego wysiłku w meczach z Kostaryką zdobędą trzy punkty – mówi Albertazzi.
„Si, se puede!” (Tak, uda się!) – głosi hasło wypisane na kostarykańskiej fladze, którą przyniosła na trening garstka kibiców. Co jeszcze, po tak efektownym wyjściu z grupy, może osiągnąć na mundialu w Brazylii reprezentacja Kostaryki?
– Tego nie wie nikt. Przed mundialem ludzie w Kostaryce marzyli tylko żeby nie przegrać wszystkich meczów przez goleadę. Ale po tym co zobaczyliśmy możliwy jest nawet awans do ćwierćfinału, o ile dostaniemy dobrego rywala w 1/8. Byle uniknąć Kolumbii, o wiele lepsze będzie Wybrzeże Kości Słoniowej albo Grecja – mówi Albertazzi.
W kwietniu trener Pinto przeżył wielką tragedię. W czasie gdy jadł z przyjaciółmi kolację w restauracji ktoś obrobił jego samochód. Oprócz radia z bagażnika zniknął notes wraz z adresami zbieranymi przez 20 lat oraz iPad z prawie napisaną do końca autobiografią. Nie szkodzi. Po mundialu w Brazylii Pinto i tak musiałby zaczynać pisanie od początku.

Junior Diaz, "nasz człowiek" na mundialu w BrazyliiJunior Diaz, „nasz człowiek” na mundialu w Brazylii;)

3 komentarze

  1. ~Łukasz Burzyński

    24 czerwca 2014 at 12:45

    Póki co fantastyczny mundial w wykonaniu Kostaryki. Są jedną z ładniej grających ekip na tym mundialu. Ciekawe jak wpłynie na nich ta decyzja FIFY o zaproszeniu aż siedmiu z nich na kontrolę antydopingową. Mam nadzieję, że da im solidnego kopa i będą starali się w fazie pucharowej dowieść, że nieprzypadkowo znaleźli się tam gdzie są, a sukces zawdzięczają ciężkiej pracy, a nie wspomagaczom.

Zostaw odpowiedź