Stop psujom mundialowej zabawy!

Polski psuj w akcjiPrzemek Langier, dziennikarz Onetu, z którym dzielę na mundialu w Brazylii dach na głową, stół i przemierzam wspólnie setki kilometrów zrobił wywiad z Leszkiem Ludomirem, a przynajmniej tak przedstawił się człowiek, który w meczu Niemcy – Ghana wtargnął na murawę, przeszkadzając zawodnikom w grze. Sulleyowi Muntariemu, który odprowadził go do linii bocznej bezczelnie zaproponował… sprint. Ubaw po pachy, + 1000 do zajebistości. „Telefony się urywają. Mam już do wypicia piwo z kilkudziesięcioma osobami po powrocie. Pozyskałem też sporą grupę fanów z krajów arabskich, gdzie akcja była pokazana w pełni w TV”. Co za piękny początek medialnej kariery, teraz będzie mógł do woli pleść farmazony, że inspiruje go premier Tusk, który często „powołuje się na zachodnie wzorce, a swoich narodowych golasów miała przecież Hiszpania, Włosi, Wielka Brytania…” I opisywać całą logistykę przedsięwzięcia, jakby była szczytną wyprawą na Kilimandżaro czy przejazdem rowerem przez obie Ameryki.

Rozmawialiśmy z Przemkiem czy nagłaśniać wyczyn kolesia i robić z niego bohatera, bo przecież o nic więcej mu nie chodzi. Przecież po to nabazgrał na klacie numer telefonu, żeby teraz media ustawiały się do niego w kolejce. Nagrodzić go za psucie mundialowej zabawy widzom, zadania piłkarzom, wytrącając ich z koncentracji i dać zachętę kolejnym psujom, którzy w ten sposób będą chcieli zaistnieć, bo w inny, konstruktywny nie potrafią?

Ale jak materiału nie zrobić skoro tego właśnie oczekujecie, wy, odbiorcy od mediów zależnych od waszej klikalności? Wywiad z Ludomirem w dniu, w którym został opublikowany był najlepiej oglądanym materiałem w całym portalu! Poza tym który dziennikarz nie chciałby zrobić wywiadu dajmy na to z Andreasem Brevikiem czy Mariuszem Trynkiewiczem? Oczywiście wiem, że to porównanie skrajnie nieuczciwe i przejaskrawione, koleś przecież nikogo nie zamordował, wygłupił się tylko podczas meczu na mundialu. Tylko i aż. Dla mnie wszyscy ci biegający na boisko dla własnej – bo nie mojej i wielu moich znajomych – zabawy to nie tylko psuje widowiska, ale w jakimś sensie „zbrodniarze” sportowych emocji. Spośród których największym „zbrodniarzem” był ów zwariowany były irlandzki ksiądz, który podczas igrzysk olimpijskich w Atenach powstrzymał na trasie maratonu prowadzącego Brazylijczyka Vanderleia De Limę. Napastnik został obezwładniony przez policję, ale nieszczęsny De Lima stracił pozycję lidera, koncentrację i ostatecznie zdobył brązowy medal.

Wyczyn Ludomira to zapewne efekt zrobienia celebryty z Jimmiego Jumpa, czyli katalońskiego agenta nieruchomości, który z zakłócania imprez sportowych uczynił swoje hobby, niestety gloryfikowane przez dające z lubością powtórki stacje telewizyjne i gazety robiące wywiady po kolejnej udanej akcji. Największą jego zbrodnię miałem okazję oglądać na żywo, gdy wtargną na murawę podczas finału Euro 2004 Portugalia – Grecja, by rzucić w twarz Luísa Figo flagę Barcelony. Czy sprawiło to radość i satysfakcję fanom „Dumy Katalonii”? Prawdziwym, z pewnością nie. Czy zdekoncentrowało Figo w najważniejszym meczu w reprezentacyjnej karierze? Na pewno tak, czy na tyle, że przeszkodzić mu w lepszej grze – tego się nie dowiemy. Już za tą jedna akcję sprzed 10 lat Jimmy Fuckin’ Jump nigdy nie powinien zostać wpuszczony na żaden stadion. Zdołał jeszcze w tym samym roku zakłócić El Clasico, półfinał Ligi Mistrzów w 2006 Villarreal – Arsenal, kiedy wręczył koszulkę Barcelony Thierry’emu Henry, finał Ligi Mistrzów w 2007 w Atenach AC Milan – Liverpool, a także mecze rugby czy Grand Prix Formuły 1.

Naprawdę chcemy wysypu naśladowców. I żeby każdy ważny mecz przerywał nam żądny popularności psychol? A jeśli z czasem zaczną przerywać kluczowe akcje nielubianym drużynom. I nie ma co porównywać ich akcji z „pływakami z Basenu Narodowego” podczas pamiętnego odwołanego meczu z Anglią, którzy w niczym nie przeszkodzili piłkarzom, a jedynie zapewnili rozrywkę wystrychniętym przez organizatorów na dudka kibicom.

Ale naśladowcy przyjdą. Z pewnością Jimmy Jump już coś szykuje na finał, cztery lata temu o mało nie nakrył czapką Pucharu Świata. Mało tego, wiemy o kolejnych mundialowych planach Ludomira. Wiemy który mecz zamierza tym razem przerwać, wpadając na murawę. Znamy też niektóre logistyczne szczegóły. Czy powinniśmy przestrzec zawczasu brazylijską policję i odpowiednie służby? A co jeśli w razie powodzenia zostaniemy oskarżeni nie powstrzymanie zbrodni na mundialu? Co byście zrobili na naszym miejscu. My, znani po pierwsze z polskiej niechęci do donosów, a po drugie nie mający żadnych powodów do wdzięczności dla brazylijskiej policji, która kilkakrotnie potraktowała nas bardzo nie ładnie, nie zrobimy nic. Brazylijczycy mogli powstrzymać Ludomira pakując do aresztu lub deportując do Polski, ale tylko pogrożono mu palcem i proszono żeby tego więcej nie robił. Niech się teraz martwią, że obietnicy nie spełni. Trzymam kciuki za piłkarzy, żeby nie udało mu się sforsować ogrodzenia i nie przeszkodził im w walce o awans do dalszej części mundialu…

I na koniec: jakie to smutne, że tylko w ten sposób Polska zaistniała na mundialu, bez drużyny, bez sędziego – polskim psujem. Szkodaa!

Jimmy JumpPS: Rozstrzygnięcie konkursu: „gdyby Klose wybrał reprezentację Polski” jutro! Już wybrałem dwójkę zwycięzców, ale tak fajnie napisali, że chcę opublikować oba wpisy w całości jako pełnoprawne notki. Proszę o chwilę cierpliwości, nie chciałem ich notek przykrywać tą…

2 komentarze

  1. ~urbi665

    24 czerwca 2014 at 18:05

    To w takim razie mam rozumieć, że jednak Ludomir sprawia przykrość brazylijskiej policji a nie tym, którzy chcą się cieszyć mundialem? Takie skojarzenie: http://youtu.be/8v2mEg9Cpvs?t=4m9s

  2. ~ajwaj

    25 czerwca 2014 at 10:45

    Do tytułu powinny być załączone dwa zdjęcia – sędziego (np. drukującego kolejny mecz Brazylii) i piłkarza udającego kontuzję (np. któregoś z Włochów z meczu z Urugwajem). To co dzieje się z graniem na czas i wymuszaniem kartek to od paru lat totalna plaga. Dochodzi do lekkiego kontaktu, a facet zwija się z bólu albo trzyma się za twarz. Żenada.

    http://www.youtube.com/watch?v=goV54T-82ms

    Za takie coś powinna być długa dyskwalifikacja. A FIFA oczywiście przyczepiła się Suareza… No cóż, trzeba osłabić ewentualnego rywala Brazylii :/

Zostaw odpowiedź