Gdyby Klose wybrał reprezentację Polski…

Miro Klose i niedoszli kumple z reprezentacjiOto rozstrzygnięcie konkursu: fajnych kilka pomysłów, p ten, że staję się legendą Odry Opole (czyżbym domyślał się skąd jest autor?;) Najbardziej spodobały mi się notki Iniestião i Kasi. Raz, że pozytywnie widzące skutki tego wyboru (Kasia może aż nazbyt kolorowo, ale ma rację, że jak historia alternatywna to alternatywna) niż ci, którzy widzieli ją depresyjnie, że talent Miro rozpłynie się w polskim marazmie i nieudacznictwie. Co prawda u Iniestião więcej o skutkach wyboru Klose dla polskiego futbolu klubowe (miło było poczytać o Wiśle Kasperczaka w półfinale Pucharu UEFA, choć ciekawe czy Miro u boku Tomka Frankowskiego czy Macka Żurawskiego). Ale Kasia ze swoim pomysłem była o parę godzin szybsza. Oboje chyba trafnie napisali, że sukces wyboru Klose miałby wpływ i na decyzję Łukasza Podolskiego. Zatem: dwójka wygranych, dwie mundialowe koszulki reprezentacji Niemiec wyślę do Was, o ile podeślecie na mejla adres (z dopiskiem KONKURS KLOSE, bo zginie w spamie) i zaczekacie aż wrócę z mundialu. Wszystkim dziękuję i pewnie jeszcze jakiś konkursik wymyślę…

Iniestião

W 1999 21-letni Klose za namową Stefana Majewskiego podpisuje 2-letni kontrakt z Amicą Wronki. Po strzeleniu 11 goli, w pierwszym sezonie polskiej 1 ligi, zostaje ostatecznie kupiony przez Wisłę Kraków (o piłkarza mocno zabiegała również Polonia Warszawa). Klose świetnie wkomponowuje się w drużynę prowadzoną przez Henryka Kasperczaka, co owocuje debiutem w reprezentacji Polski w trakcie eliminacji mundialu. W Korei i Japonii drużyna Jerzego Engela odpada w 1/8 finału z Niemcami, a Klose jest wiodąca postacią reprezentacji.
W sezonie 2002/2003 w meczu 1/8 finału Pucharu UEFA z Lazio Rzym strzela gola na 2:2 i ostatecznie awansuje z Wisłą aż do półfinału. W 2003 roku wypatrzony przez skautów 18-letni Lukas Podolski, zainspirowany przebiegiem kariery Klose, trafia z rezerw FC Koeln do rosnącej w siłę Wisły Kraków. W sezonie 2005/2006 najlepsza polska drużyna awansuje bez problemów do Ligi Mistrzów. Wisła podziwiana w Europie, jako czarny koń, dochodzi aż do ćwierćfinału. W międzyczasie Podolski również debiutuje w reprezentacji.
Kadra Polski oparta na zawodnikach Wisły na mundialu w 2006 r. po pokonaniu Niemiec w fazie grupowej dochodzi do ćwierćfinału. Paweł Janas po otrzymaniu oferty z Schalke 04 rezygnuje z pracy selekcjonera. Kadrę przejmuje Leo Beenhakker. Gra reprezentacji Polski mającej w składzie m. in. Klose, Podolskiego, Lewandowskiego, Błaszczykowskiego czy Boruca budzi zachwyt u ludzi na całym świecie. Po udanych startach w Euro 2008 i mundialu 2010 nasza reprezentacja nadal utrzymuje się w europejskiej czołówce. Holenderski szkoleniowiec dostępuje zaszczytu prowadzenia reprezentacji Polski w trakcie Euro 2012. Kadra uzupełniona kilkoma młodymi, bardzo utalentowanymi zawodnikami osiąga poziom o jakim Polacy od dawna marzyli.
W pięknym stylu zostajemy pierwszy raz w historii mistrzami Europy, a Miroslav Klose bije rekord Włodzimierza Lubańskiego i zostaje najlepszym strzelcem reprezentacji Polski w historii. Leo Beenhakker odchodzi w chwale, a zastępuje go Marcelo Bielsa. Na mundialu w Brazylii już po dwóch meczach fazy grupowej 36-letni Klose wyrównuje rekord 15 goli Brazylijczyka Ronaldo…

Kasia
Co by było gdyby Miro Klose grał dla Polski? Wszystkie negatywne wyobraźnia pisane powyżej pewni, by się sprawdziły. W nas, kibicach, reprezentacji Polski tak wiele żalu, bólu i goryczy, że to wcale nie dziwi. Szczególnie, oglądając tak fenomenalny turniej, jak Mundial w Brazylii.

Spróbujmy jednak inaczej…

Jerzy Engel namawia młodego Klose dla gry dla nas, a podekscytowany Miro się zgadza. Jest młody, utalentowany, pełen pasji. Kocha Polskę, kocha swoją rodzinę, czuje się Polakiem, więc mimo, że niemiecka piłka dała mu tak wiele, to jego serce chce być przy jednej reprezentacji – Polski. Zgadza się więc i szybko dołącza do kolegów, próbując dopasować się do zgranego już składu.

Miro szybko się aklimatyzuje. Mówi po polsku, rozumie polskość, jest pracowity, ambitny i zostawi serce na boisku. Wszyscy zdają się go lubić. Od razu pokazuje się z dobrej strony i razem z reprezentacją wyjeżdża na Mundial do Korei i Japonii. I tam gra jak natchniony! Nie tylko strzela bramki, ale jest dobrym duchem zespołu, który potrafi mobilizować i któremu potrafi dodawać otuchy. Polskiej reprezentacji wszystko wychodzi i zostaje zatrzymana dopiero w półfinale. Klose jest architektem polskiego sukcesu i nazywany jest nowym Deyną, Latem i Bońkiem w jednym. Polacy z Mundialu wracają w glorii i chwale.

Kiedy w Niemczech objawia się talent Podolskiego to właśnie Miro Klose jest tym, który pomaga namówić swojego rodaka dla gry w polskiej reprezentacji. Wszystko udaje się znakomicie, a na EURO 2004 Polacy kwalifikują się bez problemów i jadą jako jedni w faworytów po wspaniałym występie w Koreii i Japonii. Miro i Łukasz na portugalskich boiskach są nie do zatrzymania. Wspierani przez całą kadrę, mkną jak burza, tworząc duet, jakiego Polska jeszcze nie miała. Świat jest zachwycony, kibicie mdleją z radości, wszyscy wspominają cudowne czasy polskiej piłki nożnej, przekonani, że teraz historia wróciła. Polska reprezentacja zdobywa vicemistrzostwo kontynentu i wydaje się, że nic nie może jej powstrzymać.
Kiedy zaczynają się MŚ w Niemczech, cała niemiecka prasa krzyczy, że Polacy ukradli im Klose i Podolskiego, ale głosy milkną, gdy Polska pokonuje Niemców w grupie, a Klose strzela dwa zwycięskie gole. Po zdobytych bramkach nie cieszy się jednal, oddając szacunek krajowi, który wychował go piłkarsko. Polska co prawda odpada w ćwierćfinale, ale w wywiadach Miro mówi, że jest szczęśliwy i spełniony, gra w reprezentacji którą kocha i dla kraju, który zawsze miał w sercu.

Polska reprezentacja osiąga kolejne sukcesy na EURO 2008 i Mundialu w RPA, ale ekstaza wybucha w 2012 roku, kiedy podczas EURO organizowanego na własnym podwórku Polacy zostają mistrzami Europy. Miro Klose podnosi w górę puchar i wie, że sukces w piłce nożnej można osiągnąć wszędzie, ale szczęście, spokój ducha i sumienia, grając tylko dla kraju, który ma się w sercu i śpiewając hymn, który powoduje jego drżenie.

Kiedy przed Mundialem w 2014 roku Miro Klose kończy karierę, na stałe osiada się w Polsce. Koniec.

A dzięki takim wydarzeniom, ja mogę na żywo oglądać uwielbianego przeze mnie piłkarza, razem w duecie z Podolskim, płacząc ze szczęścia, po każdym strzelonym golu Wtedy siedziałabym ubrana w koszulkę z orzełkiem, ale w tej rzeczywistości z oczami pełnymi łez ze szczęścia ubrałabym tę reprezentacji Niemiec, podczas oglądania finału tego Mundialu z ich udziałem, bo ponad wszystko wierzę, że tak będzie. Dla Miro, który zasłużył, jak nikt.

Jak ma być alternatywna rzeczywistość, to jest! W niej nie ma porażek, smutku i rozgoryczenia, te mamy w rzeczywistości,
Pozdrawiam, Kasia

Zostaw odpowiedź