Narracja o „spisku FIFA” pomoże Urugwajowi z Kolumbią?

Kolumbia czy Urugwaj?Bez dwóch największych gwiazdorów zagra przeciwko sobie Kolumbia z Urugwajem. Pierwsi doskonale radzą sobie na mundialu bez Radamela Falcao. Czy Urugwaj otrząśnie się po stracie Luisa Suareza? Czy pomoże w tym ferowana przez trenera Tabareza narracja: „spisek! Cały świat przeciwko nam”?

Już przed mundialem wieszczono, że będzie należał do drużyn z Ameryki Łacińskiej. Teraz okazuje się, że na chwilę turniej zmienia się wręcz w małą Copa America: zwycięzca pary Kolumbia – Urugwaj w ćwierćfinale zagra z Brazylią albo Chile. W normalnych okolicznościach mecz na Maracanie byłby pojedynkiem największych obok Neymara i Leo Messiego snajperów Kontynentu. Ale Falcao wyeliminowała z mundialu kontuzja, a Suareza – FIFA, odsuwając go od futbolu na cztery miesiące i dziewięć meczów reprezentacji za ugryzienie Giorgio Chielliniego. Wielkie pytanie jak „Celeste” zareagują na stratę swego gwiazdora, który wrócił już do ojczyzny, witany na lotnisku w Montevideo przez rodaków jak bohater narodowy.

Po werdykcie FIFA trener Oscar Tabarez liczy przede wszystkim na efekt gniewu i sportowej złości u swych piłkarzy z powodu „haniebnego, niesprawiedliwego potraktowania” ich kolegi. Od początku kreował całą sytuację na spisek FIFA i światowych mediów przeciwko Urugwajowi. Dlatego cała ekipa szła w zaparte i wygadywała głupoty w obronie Suareza, który „tylko się potknął”.
Najmocniejszym dowodem na to była przedmeczowa konferencja prasowa Tabareza na Maracanie, na której w 15 minutowym monologu oskarżył FIFA, że tak wysoka kara dla Luisito była chęcią zadowolenia „anglojęzycznych mediów” (w domyśle, czepiających się FIFA o korupcję przy przyznawaniu mundiali i podobne sprawki).
Urusów dodatkowo ubódł zakaz stadionowy dla Luisito, któremu spotkania z Kolumbią nie wolno obejrzeć z trybun. Wsparł ich w tym idol Latynosów, Diego Maradona, pytając kogo zabił Suarez i dlaczego nie został wysyłany do Guantanamo? Wsparła też i ofiara jego zębów, czyli Chiellini, dziwiąc się tak wielkim rozmiarom kary za zwykły w sumie incydent. I wielu innych piłkarzy, jak choćby napastnik reprezentacji Brazylii, Fred.

Licząc, że jego piłkarze będą pałać żądzą udowodnienia całemu światu niesprawiedliwości, Tabarez musi też znaleźć nowe rozwiązanie na skuteczne grożenie bramce Kolumbii. W pierwszym meczu na mundialu z Kostaryką gra „Celeste” bez najlepszego piłkarza i strzelca ostatniego sezonu Premier League wyglądała bardzo mizernie. Jedynym pomysłem na atak było wrzucanie długich piłek do przodu do Edinsona Cavaniego, który musiał toczyć skazane na porażkę pojedynki z trzema rosłymi i pełnymi energii obrońcami Kostaryki (w tym Juniorem Diazem). Osamotniony świetny przecież napastnik PSG był równie bezradny co Robert Lewandowski w reprezentacji Polski w eliminacjach do brazylijskiego mundialu. W efekcie Urugwaj przegrał 1:3.
Z Anglią ledwo co postawiony na nogi po kontuzji Suarez, nie przygotowany na sto procent, kompletnie odmienił grę „Celeste”. Będąc najbardziej wysuniętym zawodnikiem w drużynie wykorzystywał swą szybkość i umiejętności dryblingu, dzięki czemu Cavani mógł się cofnąć do tyłu, zyskując dla siebie więcej miejsca. W dodatku z nim w drużynie, której nie jest może kapitanem, ale charyzmatycznym liderem-talizmanem na pewno, Urusi zaczęli grać zdecydowanie pewniej i bardziej agresywnie. Także z Włochami do feralnego incydentu z Chiellinim.

Ciężko rozgryźć jak stawi drużynę przeciwko Kolumbii Tabarez, który w RPA zmieniał ustawienie co mecz, w Brazylii odszedł zaś od nieskutecznego z Kostaryką 4-4-1-1 do 3-5-2 z formacją diamentu. Albo więc Cavani wróci na pozycje środkowego napastnika, wspierany przez przesuniętego do przodu Nicolása Lodeiro na szczycie diamentu, a tyły z pomocy będzie zabezpieczał Walter Gargano. Albo Cavani zostanie lekko cofnięty, w miejsce Suareza zagra zaś któryś z kolejnych napastników – król strzelców poprzedniego mundialu Diego Forlán albo Christian Stuani z Espanyolu.

Nie mniej ważne zadanie Tabareza to powstrzymanie ataku Kolumbii, która szybko wylizała rany po starcie Falcao, głównie dzięki świetnej grze i współpracy Jacksona Martinezem z Jamesem Rodriguezem, który w Brazylii strzelił już trzy gole (choć trzeba pamiętać, że w mało wymagającej grupie). To właśnie piłkarz AS Monaco asystował przy obu golach Martineza w spotkaniu z Japonią i sam dołożył jedną z bramek. – James Rodriguez bardzo mi pomógł. Pomagał mi już w Porto, a odejście do ligi francuskiej dobrze mu zrobiło. Jest bardzo ważny na tym mundialu, a może grać jeszcze lepiej – mówi Martinez, który w meczu z Japonią przełamał złą passę i po raz pierwszy od pięciu lat strzelił gola dla reprezentacji w oficjalnym spotkaniu.

James Rodriguez z Juanem Zunigą na plechach

1 Comment

  1. ~nevermind

    28 czerwca 2014 at 23:58

    Mam nadzieję, że Niemcy pokażą Kawowym miejsce w szeregu !

    Drabinka ustawiona typowo pod gospodarzy, na wymagającego rywala trafią dopiero w półfinale.

Zostaw odpowiedź