Brazylia cholernie daleko od joga bonito i hipokryzja FIFA

Agonia Neymara

Czy po zwycięstwie Brazylii z Kolumbią też mieliście wrażenie, że do półfinału Miss World przeszła brzydsza dziewczyna, która tę ładniejszą zepchnęła z podestu, bez reakcji wielbicieli w jury? Która co prawda wreszcie ładnie zaprezentowała się na scenie, wreszcie udanie dobrała makijaż i fryzurę do bikini, co tak raziło podczas poprzednich pokazów. Ale też kilka razy zagrała nie fair – schowała Kolumbijce sukienkę, złamała obcas w ulubionych szpilkach, podmieniła tusz do rzęs – członkowie jury widzieli, ale przyzwolili…

Oczywiście za pomocą tej być może trochę naciąganej metafory nie chcę napisać, że Brazylia znalazła się w półfinale niezasłużenie. Że hiszpański arbiter Carlos Velasco wciągnął ją do półfinału za uszy jak jego koledzy Koreę Płd na mundialu w 2002 roku. Nic z tych rzeczy. Po pierwsze trener Luis Felipe Scolari uznał, że tylko taktyka stłamszenia rywala, nie pozwolenia mu na grę w piłkę, wybicia mu z głowy ochoty wszelkimi środkami może pomóc jego przeciętnej zbieraninie pokonać tak chwalony na mundialu zespół. W efekcie – jak zauważyła Optastat – Brazylia rozegrała najbardziej agresywny mecz na mundialu w latach 1966 – 2014, faulując Kolumbię aż 31 razy. Scolari, który Puchar Świata zdobyć musi, ma prawo walczyć o niego w każdy dowolny sposób, nie przejmując się zgrzytaniem zębów wielbicieli joga bonito. Jego cel uświęca środki. Rozliczą go za końcowy sukces, a nie styl. Jeśli się uda, tylko przewrażliwieni będą marudzić, że Canarinhos nie mieli na mundialu napastnika (cholera wie, na jakiej właściwie pozycji grał z Kolumbią Fred?), a gole zdobywali środkowi obrońcy.

Ale co wolno Scolariemu, to nie sędziemu. Velasco zbyt długo pozwalał na wszystko, zbyt ostrą grę, zbyt długo (aż do 51 faulu!) wstrzymywał się z pokazaniem kartek, pozwalał Fernandinho a potem Maiconowi rozbijać i tłamsić Jamesa Rodrigueza. Kolumbijczycy byli na to kompletnie nieprzygotowani, zanim się otrząsnęli przegrywali 0:1, wówczas zobaczyli, że sędzia ich nie chroni, co napełniło ich dodatkową frustracją. W efekcie prawdziwą, tę mundialową Kolumbię zobaczyliśmy dopiero w ostatnich 15 minutach. Zbyt krótko, by odrobić straty i piłkarze Jose Pekermana pożegnali się z mundialem z żalem i sympatią widzów, podobnie jak za końcówki swoich porażek Algieria i USA. Oczywiście sporo w tym i winy Kolumbii i Pekermana, który najwyraźniej dał się przechytrzyć Scolariemu i zareagował zbyt późno. Dodatkowo Brazylijczyk trafił z zamianą Daniego Alvesa na Maicona, a Argentyńczyk zorientował się w przerwie, że musi zdjąć Victora Ibarbę, wprowadzony za niego Adrian Ramos wzbudził tylko wątpliwości, czy będzie godnym następcą Roberta Lewandowskiego w Borussii Dortmund (chyba, że ma grać jak nasz Lewy w kadrze). Nie znanych mi przyczyn nie umiał się odnaleźć tak chwalony dotąd Juan Cuadrado, który w kluczowym momencie popsuł idealny kontratak.

Gandalf spada w otchłań

Ale Brazylia zapłaciła wysoką cenę za swą agresywną taktykę. Sfrustrowani brakiem reakcji sędziego Kolumbijczycy też faulowali. Do najgorszego uciekł się Camilo Zuniga, który powalając Neymara kopnął go w plecy, w miejsce, które ten niedawno leczył. Największego gwiazdora Brazylii zniesiono go na noszach i odwieziono do szpitala ku przerażeniu całego narodu. Dziś już wiadomo doznał złamania kręgu i z pewnością nie zagra w półfinale. Jak bez niego pokonać Niemcy? Miałem skojarzenie z Władcą Pierścieni, że Kolumbia niczym Barlog spadający w otchłań z mostu Kazad d’um pociąga za sobą Gandalfa-Neymara. Drużyna Pierścienia łka, ale musi podążać dalej…

Swoją drogą tu dopiero widać hipokryzję FIFA. Zuniga ma farta, że „tylko” kopnął Neymara i złamał mu krąg. Jakby ugryzł Brazylijczyka dostałby dyskwę na 4 miesiące i zakaz stadionowy jak Luis Surazez.

Z Niemcami o finał przyjdzie jej zagrać także bez kapitana Thiago Silvy, strzelca pierwszego gola, który u tak wstrzemięźliwego w karaniu arbitra idiotycznym faulem zdołał jednak zasłużyć pierwszą żółtą kartkę w meczu. Co zrobi Scolari? Jednego można być pewnym, bez Neymara gra Brazylijczyków będzie jeszcze bardziej cholernie daleka od joga bonito. A niesiony sukcesem swej taktyki z Kolumbią Scolari spróbuje wybić Niemcom futbol z głowy…

Na szczęście były i podczas tego meczu urocze obrazki, jak ten gdy Brazylijczycy pocieszali po spotkaniu przegranych, pokazując, że wygrywać też trzeba umieć…

Brazylia umie wygrywać

 

9 komentarzy

  1. ~misiou

    5 lipca 2014 at 11:04

    pisać o dobieraniu fryzury do bikini, w kontekście Brazylii..hmm, ryzykowne jakby. 😀

  2. ~yoda

    5 lipca 2014 at 11:47

    Widzisz Michał.. Lepiej dla dziadków z maFI(fa) jest zakończyć komuś karierę niż się wyglupic na boisku.. Bo to co zrobił LS to nic innego niż wyglup.. Chielini nie doznał żadnego uszczerbku na zdrowiu..

    1. ~Kamil

      5 lipca 2014 at 12:54

      Aż muszę zabrać głos, bo nóż mi się w kieszeni otwiera gdy czytam że Suarez to nic złego nie zrobił. W ferworze walki zdarzają się ostre wejścia, w nogi, w plecy, w brzuch, czasem i w głowe, ale nogami, którymi gra się w piłke. Czasem są to wejście zbyt ostre, kierowane albo agresja piłkarza, albo emocjami, ale powiedz mi yoda, czym kierował sie Suarez gryząć? Tu nie chodzi cholera o to czy był uszczerbek na zdrowiu, tylko o zachowanie. Do cholery jasnej, czy nikt nie widzi ze Suarez to idiota, i przynosi wstyd piłce gryząć rywala? Atakujesz nogą przeciwnika, chcesz wybić piłke/odebrać, gryziesz – po cholerę? Naprawdę jest masa tak ślepych i zidiociałych osób które tego nie rozumieja? Po drugie, recydywa. TO BYŁ TRZECI RAZ. ZAŁAMUJE RĘCE NAD OSOBAMI KTÓRE BRONIĄ TEGO ZWIERZĘCIA.

      1. ~LuisEnrique=Judas

        6 lipca 2014 at 15:58

        No wiesz – Suarez będzie grał w Barcelonie. Więc trzeba jak najszybciej zamieść jego sprawę pod dywan. Wujkowie Platini i Blatter już o to zadbają 😀

  3. ~tmp

    5 lipca 2014 at 17:44

    pewnie jak Zuniga po raz trzeci połamie komuś kręgosłup to go zawiesza …

  4. ~LuisEnrique=Judas

    6 lipca 2014 at 15:56

    Hipokryzja FIFA wychodzi akurat w stosunku do Suareza.
    Jest piłkarzem Liverpoolu czyli klubu z Anglii, która jest tłamszona przez FIFA/UEFA.
    Nagle okazuje się, że Hanibala Suareza chce kupić Barcelona czyli klub hołubiony przez UEFA i FIFA. I od razu kara Suareza zmniejsza się z dnia na dzień, zapomina się o zakazie transferowym Barcelony itd.

Zostaw odpowiedź