Premier League, Rooney, konkurs!

Wayne Rooney - MOja Dekada w Premier League Jak dobrze, że wraca Premier League!

Najlepsza – przynajmniej w stosunku ilości dobrych piłkarzy i trenerów do jakości meczów w sezonie – liga świata! Znów wydarto jej latem największą gwiazdę – po Garethcie Bale’u sprzed roku, tym razem Primiera Division upomniała się o Luisa Suareza, wykorzystując zamieszanie z zawieszeniem Urugwajczyka. Odszedł najlepszy piłkarz minionego sezonu, ale w odwecie Jose Mourinho wykupił pół Atletico Madryt z Diego Costą na czele i zakończył wypożyczenie Thibaut Courtoise. Już tu wystarczająco druzgoczące ciosy w ligę hiszpańską. A tu jeszcze rozbestwiony Arsene Wenger po Mesucie Oezilu z Realu Madryt, tym razem sięgnął po gwiazdę Barcelony, Alexisa Sancheza. Wracają stare, ale nadal młode, lubiane i uznane twarze jak Cesc Fabregas, Everton szasta 22 mln funtów za Romelu Lukaku, Stoke kupuje niedoszłego następcę Leo Messiego, wygnańca z Barcelony, Bojana Krkića, Manchester City sprytnym manewrem via Nowy Jork wzmacnia się ikoną Chelsea, Frankiem Lampardem, a Liverpool – Southampton. Mam nadzieję, że to nie koniec ruchów transferowych Manchesteru United, bo „szalony mag” Louis van Gaal – jak słusznie zauważył w „Guardianie” Paul Scholes – samą magią nie włączy się ani do walki o tytuł ani nawet o pierwszą czwórkę. No i liczę, że już w tym sezonie za sprawą Wasyla w Leicester City wreszcie doczekamy się pierwszego polskiego gola w Premier League od bramki Roberta Warzychy z 1992 roku! Słowem, będzie jeszcze ciekawiej, choć co roku nam się wydaje, że już ciekawiej być nie może.

mojadekada2

A to nie ostatnia dobra wiadomość dla fanów Premier League. Dla tych, którzy chcieliby ja poznać od kulis, mam kolejną – do sklepów wchodzi właśnie druga część autobiografii Wayne Rooney’a „Moja dekada w Premier League” w moim skromnym tłumaczeniu. Kiedy w 2006 roku ledwo 20-letni Rooney podpisywał z Wydawnictwem Harper Collins kontrakt na napisanie co najmniej pięciu autobiograficznych książek, wart 5 milionów funtów, wzbudziło to głosy zdziwienia i ubolewania. Jak to, taka umowa z żółtodziobem, który jeszcze niczego nie osiągnął i nie wiadomo czy osiągnie? Świat zwariował. Od tego czasu Rooney trwale zapisał się w historii angielskiego futbolu, stając jedną z najjaśniejszych gwiazd Premier League. Strzelił dla Manchesteru United już ponad 100 goli, zdobył, stracił i odzyskał dla „Czerwonych Diabłów” tytuły mistrza Anglii, wygrał i przegrał finał Ligi Mistrzów, wreszcie stał się bohaterem niezliczonych skandali boiskowych i obyczajowych. Aż dziw, że zdołał to zawrzeć póki co w zaledwie dwóch autobiografiach!

W pierwszej z nich, „Moja Historia” opisał drogę jaką dzieciak z niebezpiecznej dzielnicy Liverpoolu przebył, by przebić się do wielkiego futbolu. W „Mojej Dekadzie w Premier League” opisuje jak ze zbuntowanego dzieciaka (zwłaszcza wobec menedżera Evertonu Davida Moyesa), robiącego psikusy charyzmatycznemu Roy’owi Keane’owi stał się pod okiem Aleksa Fergusona liderem drużyny oraz statecznym (momentami) piłkarzem i (również momentami) ojcem rodziny. Pozawala nam wniknąć za kulisy najlepszego (w pewnym momencie) klubu świata, rządzonego żelazną ręką sir Aleksa, poznać jego metody i ich skomplikowane wzajemne relacje, co pozwala nam zrozumieć różne późniejsze wybory. Opisuje życie codzienne piłkarza MU i trudny los megagwiazdy, skazanej na prowadzenie brudnej gry, a czasem wręcz wojny z nie znającymi miłosierdzia brytyjskimi tabloidami. Wreszcie, choć książka jest wygładzona przez piarowców, nie unika rozliczenia z taki kontrowersjami jak żądanie transferu do Manchesteru City. Ujawnia jak popadł w uzależnienie od obstawiania meczów, na których stracił fortunę, sprytnie wyrwaną mu przez ludzi żerujących na mających nadmiar kasy piłkarzach jak on. A przy tym potrafi traktować samego siebie z dystansem, jak kiedy opisuje powody decyzji o przeszczepie włosów. Z książki wyłania się obraz Rooney’a – zwykłego chłopaka z sąsiedztwa, wrzuconego w świat wielkiego futbolu, szczęśliwego, że jego pasja stała się jego zawodem, który jednak pobiera bolesne lekcje jak radzić sobie z wielką fortuną i popularnością…

UWAGA: KONKURS!
Myślę, że to czasem śmieszna, czasem smutna pozycja dla każdego pasjonata Premier League, nie tylko kibica MU. I z tej okazji ogłaszam konkurs. Dla Wszystkich, nie tylko kibiców MU. Napiszcie w komentarzach parę słów, byle składnych i ciekawych (oceniam i treść i formę) zaczynając od „Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney…”, albo „Nigdy nie zapomnę/wybaczę Wayne Rooney’owi…” ewentualnie „Do dziś pamiętam jak Wayne Rooney…”. Autorzy trzech najciekawszych nagrodzę książkami z autografem tłumacza;) oraz najnowszy numer Magazynu Mecz ze Skarbem Kibica Ligi Angielskiej… Piszcie i powodzenia!

Magazyn Mecz

96 komentarzy

  1. ~kocur

    15 sierpnia 2014 at 13:51

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney przeszczepił sobie włosy z zadka na głowę.

  2. ~Andre

    15 sierpnia 2014 at 13:52

    Nigdy nie wybaczę Rooney’owi próby odejścia z United lecz dziś wymagam od niego diabelskiego poświęcenia i kapitanowania do końca kariery.

  3. ~Szak

    15 sierpnia 2014 at 13:52

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney wywołał ekstazę wśród kibiców czerwonej częsci Manchesteru przy golu przewrotką w derbach.

  4. ~Jimmy

    15 sierpnia 2014 at 13:52

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney strzelił fantastycznego gola z przewrotki w meczu derbowym z City z sezon 2011/2012.

  5. ~eNdysH

    15 sierpnia 2014 at 13:53

    Będę zapewne oczywisty czyli „Do dziś pamiętam jak Wayne Rooney dostał czerwoną kartkę za faul na Ricardo Carvalho, który poszedłby zapewne na żółtą kartkę lecz niestety pan Horacio Elizondo zdecydował inaczej, a Anglicy pożegnali się z mundialem standardowo po karnych 3-1 kto wie może Rooney by strzelał i byłoby inaczej”

    Pozdrawiam 🙂

  6. ~Rafał

    15 sierpnia 2014 at 13:53

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney zapierdzielał cały sezon jako jedyny zawodnik Manchesteru United za kadencji Moyesa, Lorda Moyesa. Można powiedzieć że wtedy Man Utd składał się z dwóch zawodników: De Gei i Runeja.

  7. ~pr2emek

    15 sierpnia 2014 at 13:53

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney uciszył niebieską część Manchesteru swoją przewrotką

  8. ~marcin s.

    15 sierpnia 2014 at 13:55

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney wykonał rzut rożny podczas ostatnich mistrzostw świata w meczu z Włochami. Przykro to napisać, ale facet którego cenię za grę w lidze (niezapomniany duet z CR7 w Manchester United) i reprezentacji, jednym nieudanym zagraniem potrafił część tej swojej legendy zniweczyć.

  9. ~uosiu

    15 sierpnia 2014 at 13:55

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił bramkę z przewrotki Manchesterowi City i zmusił Andrzeja Twarowskiego do wzniesienia się na komentatorskie Himalaje.

  10. ~baczi_kks

    15 sierpnia 2014 at 13:56

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi bramki, którą zdobył z Manchesterem City przewrotką po składnej akcji całego zespołu. Jako, że jestem fanem Man,City bardzo mnie to wtedy bolało i miałem żal. Pamiętam fantastyczny komentarz do tego gola A.Twarowskiego z Canal+: „O matko Boska…”. Bolało tym bardziej, że był to dopiero 3 gol Rooneya w sezonie. Później żal przerodził się w podziw i razem z młodszym bratem przez kilka dni próbowaliśmy ułożyć się i uderzyć piłkę tak jak on…! Pozdrawiam:)

  11. ~dabljubi

    15 sierpnia 2014 at 13:56

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney poszybował w ramiona Naniego po absolutnie fantastyczno-akrobatycznym strzale z przewrotki. Nie da się strzelić piękniejszek bramki rywalowi zza miedzy.

  12. ~Michał

    15 sierpnia 2014 at 13:57

    Nigdy nie zapomnę Wayne’owi Rooneyowi tak długiego oczekiwania na kolejną książkę! Zbierał materiały (czytaj: strzelał gole i zdobywał trofea) kilka lat, dając kibicom dużo radości. Nie mogę się doczekać, żeby poznać JEGO punkt widzenia na dekadę w Premier League!

  13. ~Wiktoria Kubicka

    15 sierpnia 2014 at 13:57

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney trafił do Manchesteru United -to wtedy nadeszła era galaktycznego futbolu.

  14. ~Karolek934

    15 sierpnia 2014 at 13:58

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił gola z przewrotki w meczu z Manchesterem City. Taki gol i to w derbach, niesamowity wyczyn. ,,Matko boska” Twarowskiego, który komentował ten mecz nie była bezzasadna:). Takie momenty wyróżniają wielkie gwiazdy futbolu.

  15. ~Marcel

    15 sierpnia 2014 at 13:59

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney w lutym 2011 roku strzelił bramkę na Etihad Stadium, jeszcze przez kilka minut po zobaczeniu tego cudownego trafienia czułem jak od środka rozrywają mnie emocje. Rooney nie mógł zrobić tego lepiej, otrzymał dośrodkowanie z prawej strony od Naniego między dwóch graczy Manchesteru City i zrobił to na co nie zdecydowałoby się zbyt wielu graczy… obrócił się plecami i uderzył piłkę przewrotką w samo okno brami strzeżonej przez Harta! Bramkarz nie miał nic do powiedzenia, nawet nie ruszył się z miejsca tylko wzrokiem odprowadził piłkę zmierzającą w światło jego bramki. Nie wiem ilu jeszcze napastników podjęłoby się próby takiego uderzenia, a tych którym by mogło się udać można pewnie policzyć na palcach u dłoni. Cóż to było za niesamowite uderzenie napastnika Czerwonych Diabłów! Na dodatek strzelone przeciwnikowi zza miedzy, na pewno wszyscy kibice Manchesteru United będą pamiętali tego gola do końca życia! Wazza pokazał klasę, pokazał że jest prawdziwym Czerwonym Diabłem!

  16. ~Karol

    15 sierpnia 2014 at 13:59

    Nigdy nie zapomne jak Rooney strzelił bramke z City, była to najładniejsza przewrotka w historii futbolu.

  17. ~Michał

    15 sierpnia 2014 at 14:01

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił bramkę w meczu Reprezentacji Anglii przeciwko Reprezentacji Polski. Pamiętam to jak dziś, po raz pierwszy w życiu zdecydowałem się pójść na mecz Polskiej kadry. Długie oczekiwanie na mecz, następnie przełożenie meczu na następny dzień. W końcu mecz rozpoczęty wielka euforia na stadionie, dużo nurków i pływaków, W 30. meczu na Narodowym w jednej sekundzie wszyscy zamilkli. Z rożnego wrzucił Gerrard, a głową do siatki trafił właśnie Rooney. Był to pierwszy gol jaki widziałem na własne oczy na stadionie. Przeżycie bezcenne, będę to pamiętać do końca życia.

  18. ~Łukasz

    15 sierpnia 2014 at 14:01

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney załadował taką bramę z przewrotki w meczu z City, że siedząc głęboko w fotelu zerwałem pasy, którymi byłem przypięty.

  19. ~RaVjak14

    15 sierpnia 2014 at 14:02

    Nigdy nie wybaczę Wayne Rooney’owi, że chciał opuścić United na rzecz City!

  20. ~Cyclops

    15 sierpnia 2014 at 14:02

    Nigdy nie zapomnę przewrotki Rooneya z City. To było zagranie rodem z Kapitana Tsubasy. Rooney to napastnik kompletny, boiskowy odpowiedni myśliwca wielozadaniowego.

  21. ~Karol

    15 sierpnia 2014 at 14:02

    Nigdy nie zapomne jak Rooney strzelił bramke w swoim debiucie manchesterowi utd dla evertonu, był to debiut marzenie mial 17 lat.

    1. ~borys

      15 sierpnia 2014 at 14:06

      Nigdy nie zapomne jak Rooney wylecial z boiska w meczu z Portugalia na mundialu za namową cr7

  22. ~Luk

    15 sierpnia 2014 at 14:02

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney haruje po całym boisku.

  23. ~Przemo

    15 sierpnia 2014 at 14:02

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney zdobył bramkę nożycami w derbach Manchesteru w 2011. To było coś niesamowitego!!! Wayne wyskoczył jak Leszek Blanik w Pekinie, udrrzył i Hart mógł jedynie podziwiać cudną bramkę kolegi z kadry.

  24. ~jaro

    15 sierpnia 2014 at 14:04

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney zaśpiewał Yesterday zespołu The Beatles… Myślę, że gdyby żył w latach 60-tych ubiegłego wieku Paul McCartney miałby sporą konkurencję:) https://www.youtube.com/watch?v=pDkD12xt304

  25. ~pr2emek

    15 sierpnia 2014 at 14:04

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney przestrzelił karnego przeciwko Wojtkowi Szczęsnemu 😉

  26. ~lPiotr

    15 sierpnia 2014 at 14:05

    Nigdy nie zapomnę momentu gdy Wayne zaprezentował swoją cieszynke ala ” nienawidzę man city tak mocno, że przeoram wam murawę włosami, które jak wiecie są dla mnie bardzo ważne ” po strzelaniu najpiękniejszego gola w sezonie 11/12.

  27. ~Rafał

    15 sierpnia 2014 at 14:05

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi jego wkładu w każde spotkanie dla Manchesteru United, niezależnie od pozycji na której występował (kilka razy lewy pomocnik, środkowy pomocnik za czasów Alexa Fergusona).

  28. ~maciek

    15 sierpnia 2014 at 14:06

    Nie zapomnę jak się ubawiłem czytając, że zażyczył sobie prostytutki w lateksowym kostiumie kota. Ma fantazję 😉

  29. ~Fan

    15 sierpnia 2014 at 14:06

    Nigdy wybaczę Wayne Rooney’owi jak porzuci Manchester United. Nawet gdyby zagrał w Polsce i miałbym okazję oglądać go co weekend pośród rodzimych kopaczy.

  30. ~rado

    15 sierpnia 2014 at 14:08

    Nigdy nie zapomne jak użył kuponu znizkowego w knajpie z zeberkami 🙂

  31. ~Marcin

    15 sierpnia 2014 at 14:08

    Nigdy nie zapomnę Wayne’owi Rooneyowi wrzucenia mnie na emocjonalno-finansową sinusoidę. Ilekroć stawiałem pieniądze na Diabły z czerwonej strony Manchesteru (3-krotnie w krótkim okresie czasu), nagle sympatyczny skądinąd Shrek zapominał jak trafia się do siatki i pudłował z sytuacji niemożliwych. O takich okazjach mówi się, że Stevie Wonder by trafił. Ostatnia szansa nadeszła w pamiętnych derbach Manchesteru. Kapitalne, niepodrabialne nożyce, piłka w sieci, ja latający pod sufitem, mama na granicy stanu zawałowego, Andrzej Twarowski eksploatujący do granic możliwości struny głosowe. No i pies, biedaczek struchlał cały kryjąc się przed moją euforią. Jemu też się coś należy za tamte nerwy. Tym meczem wyszedłem jednak na plus, dziękuję ci Wayne!

  32. ~kuba

    15 sierpnia 2014 at 14:10

    W rozmowach, dyskusjach ze znajomymi kibicami , ekspertami piłki nożnej często przytaczam przykład Rooneya jak słyszę ze w pl lidze ktoś ma 20 lat i talent do oszlifowania,jest materiałem na gwiazdę albo komentarze na temat Brożka gdzie w wieku 25 lat mówiło się ze młody utalentowany…Wayne Rooney zadebiutował w wieku 16 lat w Evertonie na najwyższym poziomie w Anglii.dziekuje do widzenia !

  33. ~RaVjak14

    15 sierpnia 2014 at 14:10

    Nigdy nie zapomnę sytuacji Wayne Rooney’a z Cristiano Ronaldo na Mundialu w 2006 roku. Wtedy Rooney starł się z Ricardo Carvalho i Ronaldo robił wszystko żeby kolega z klubu dostał „czerwień”. Ronaldo wtedy mrugnął do kolegów z ławki reprezentacji Portugalii.

  34. ~RuffusGreen

    15 sierpnia 2014 at 14:13

    Nigdy nie zapomnę, że Wayne Rooney bywał „bufonem”, a do tego ma „chamską, prymitywną twarz”. 🙂 Pozdrowienia dla obiektywnych ekspertów piłkarskich. 😉

  35. ~Jam_wspaniały_być

    15 sierpnia 2014 at 14:16

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił dwie bramki z rzutów wolnych w meczu z Arsenalem.

  36. ~Piotrek

    15 sierpnia 2014 at 14:16

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi trzech goli zdobytych debiutując w drużynie „Czerwonych Diabłów”. Trzech goli zdobytych w Lidze Mistrzów. Trzech goli dzięki którym został najmłodszym strzelecem hat-tricka w „Champions League”.

  37. ~fziolko10

    15 sierpnia 2014 at 14:19

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney rozkłada ręce i odchyla głowę do tylu w narożniku boiska na Old Trafford. Oczywiście, gol był przepiękny, ale tu chodziło o cos więcej. Ikona Czerwonych Diabłów upokarza i ucisza niebieska strone Manchesteru. United wygrywają 2:1, a „Wazza” nie znika z okładek gazet przez najbliższe kilka dni. Anglik potrzebował tego gola jak nikt inny. Miał ciężki sezon a to trafienie tylko go zmotywowało do dalszej, ciężkiej pracy. Mówisz Rooney myślisz Manchester United, mówisz Manchester United myślisz Rooney. Życzę legendzie Red Devils jeszcze wielu goli dla MUFC i Reprezentacji!

    ~kibic Chelsea.

  38. ~Marcin Bagiński

    15 sierpnia 2014 at 14:22

    Nigdy nie zapomnę Rooney`owi, że ukręcił łeb City jak Herakles lernejskiemu potworowi.

  39. ~Sebastian

    15 sierpnia 2014 at 14:24

    Do dziś pamietam jak Wayne Rooney był bezdomny i mieszkał w przyczepie, lecz dzieki butom nike, zdołał powrócić na szczyt.

  40. ~IgiNight

    15 sierpnia 2014 at 14:30

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił gola przewrotką przeciwko Manchesterowi City. Przez większą część meczu było to typowe spotkanie dla „Wazzy” z tamtego sezonu. Wayne miał dużo strat, nie dawał drużynie za wiele w ataku jak i w obronie, człapał po boisku oraz sprawiał wrażenie osoby, która myślami jest gdzie indziej. Wszystko zmieniło się w 78 minucie derbów. Po udanej akcji Berbatowa, Anglik dostał dokładne dośrodkowanie z prawej strony od Naniego. Przez moment mogło się wydawać, że piłka padnie łupem obrońców drużyny przeciwnej, lecz wtedy „Roo” zrobił coś, przez co wpadłem w szał radości . Po dośrodkowaniu od Portugalczyka, Wayne popisał się genialną przewrotką. Pamiętam ekscytacje panująca w tamtym momencie w moim domu. Rzuciłem się w ramiona mojego ojca i obaj zaczęliśmy szaleć po całym salonie. Moja mama przyszła przerażona, nieświadoma przyczyny naszej radości, lecz gdy zobaczyła powtórkę bramki powiedziała: ” Ta piłka to czasami bywa ciekawa”. Do końca meczu trzymałem w skupieniu kciuki za „Czerwone Diabły”, zapominając o tym, że w tle leci świetny komentarz Pana Twarowskiego i Nahornego. 90 minuta, gwizdek sędziego, koniec. Przez następne dni nie mogłem wyjść z zachwytu po tej bramce. Ale co ja będę tam nudził. Najlepiej fenomen tego trafienia oddają słowa mojego ulubionego komentatora piłkarskiego Pana Andrzeja T. Jak to szło??? ” O Matko Boska, co za bramka!!!!

  41. ~Jaksza

    15 sierpnia 2014 at 14:30

    Nigdy nie zapomnę gdy Rooney Waynem zwany
    Zapragnął być cwańszy niż lis rudy jest cwany
    Bo z rywalem zza miedzy toczył zaciekle rozmowy
    Dając do zrozumienia, że dla forsy gotowy
    jest zaprzedać wartości bezcenne i ważne
    i choć pojawiły się głosy, że bardzo odważne
    zachowanie, gambit króla, nie piona
    to był to cios w rumianą twarz sir Alexa Fergusona.

    A bunt zamiast sukcesu stał się cierniem w ciele
    gdy odwrócili się od niego wrogowie i przyjaciele.

  42. ~PrzeKot

    15 sierpnia 2014 at 14:32

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney zgładził „amazońskiego kreta” swoim rzutem rożnym podczas meczu z Włochami na Mistrzostwach Świata 2014.

  43. ~mati.juve

    15 sierpnia 2014 at 14:44

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney w wieku 16 lat, grając przeciwko wielkiemu Arsenalowi, genialnie skleił półgórną piłkę, po czym błyskawicznie się z nią odwrócił i oddał fantastyczny strzał „pod ladę”. Cała dalsza kariera Rooney’a z mnóstwem błyskotliwych wzlotów i niezwykłych bramek nie miała już w sobie takiej magii i siły oddziaływania jak ten cudowny GOOOL!

  44. ~Wojciech

    15 sierpnia 2014 at 14:48

    Nigdy nie zapomnę gola strzelonego przez Wayne Rooney w derbach z przewrotki, od tego czasu moja ukochana zaczęła oglądądać ze mna PL, i wszystko się zmieniło

  45. ~Grzes

    15 sierpnia 2014 at 14:52

    Nigdy nie zapomne jak Wayne Rooney zaatakował do nowiutkiego samochodu zle paliwo. Wtedy czar prysl doszlo do mnie ze piłkarze to normalni ludzie, istnieją mądrzejsi i mniej rozgarnięci. Dowodzi to tego ze każdy może zostać piłkarzem, musi tylko trafić na dobrych trenerów w dobrych klubach, dużo trenowac i mieć szczęście

  46. ~Rafał

    15 sierpnia 2014 at 15:09

    Nigdy nie zapomnę błyskotliwego, szalonego, historycznego i jedynego w swoim rodzaju wykonania rzutu rożnego w meczu z Włochami na MŚ 2014 😉

  47. ~drozdzu1999

    15 sierpnia 2014 at 15:10

    Nigdy nie zapomnę konfliktu Rooneya z CR7 po Mundialu 2006. Uważam że dzięki niemu
    obaj piłkarze pokazali jak mocną posiadają psychikę i nie zważając na dawne zaszłości stworzyli jeden z najlepszych duetów w historii MU.

  48. ~JaSk

    15 sierpnia 2014 at 15:14

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney doprowadził do ekstazy Andrzeja Twarowskiego, którego przed bolesnym stłuczeniem głowy o sufit uratowały zapięte pasy.

  49. ~Milanista35

    15 sierpnia 2014 at 15:24

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney w dniu kiedy kończy 17 lat i może podpisać zawodowy kontrakt, na pytania dziennikarzy,” Jaki samochód kupisz za pierwszą pensję, Mercedes? Ferrari? Jaguar?”odpowiada -” Eee tam. Może sprawię sobie jakiś porządny rower. Nie ma jak śmiganie na BMX-ie!” – odpowiada piłkarz.

    Nie byłoby jego popularności, gdyby nie autentyczność.

  50. ~Rafał

    15 sierpnia 2014 at 15:28

    Nigdy nie zapomnę fenomenalnych występów Rooneya na Mundialu w Brazylii

  51. ~Janek

    15 sierpnia 2014 at 15:49

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił gola przewrotką w derbach Manchesteru. Podbiegł do chorągiewki bocznej rozkładając ręce jakby chciał przekazać całemu piłkarskiemu światu” Ja Wayne Rooney jestem bogiem futbolu”. Potwierdził to tym golem stuprocentowo ponieważ strzelić taką bramkę podczas zwykłego meczu już jest trudno, a co dopiero w derbach Manchesteru gdzie walka toczy się na śmierć i życie, ale to właśnie wyróżnia Rooney’a od pozostałych, na Niego zawsze możesz liczyć podczas „wielkich meczów”.

    1. ~yoda

      15 sierpnia 2014 at 18:04

      Nigdy nie zapomnę przeszczepionych włosów Shreka..

  52. ~widom11

    15 sierpnia 2014 at 16:03

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney pomasował korkami krocze Carvalho na MŚ2006.

  53. ~Michu1975

    15 sierpnia 2014 at 16:30

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney kupował w sklepie olej.
    Nigdy nie wybaczę Rooney’owi jak zwinął portfel mojemu kumplowi i zapłacił za ten olej – taki szybki ten Wayne Rooney 😉

  54. ~Mnichał

    15 sierpnia 2014 at 16:37

    Nigdy nie wybaczę Rooney’owi, że wraz z upływem lat wydaje się być nie tylko coraz dojrzalszy, ale też coraz lepszy. Nigdy nie wybaczę mu, że z każdym meczem dąży do perfekcji, że w każdej minucie meczu jest takim wojownikiem i zadziorą. Nigdy nie wybaczę mu nieprzespanych nocy jak choćby ta po anihilacji Arsenalu i trzech golach Wayne’a. Nigdy nie wybaczę mu, że musiałem oglądać jego grę, bo teraz nic nie jest w stanie wymazać z pamięci tych setek wspomnień jakimi nas, fanów futbolu obdarzył, jakimi obdarzył mnie. Nie wybaczę, bo nie chcę zapomnieć.

  55. ~janisjunior

    15 sierpnia 2014 at 16:39

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney w debiucie w Lidze Mistrzów sam wygrał mecz z Fenerbache strzelając hattricka i mając niespełna 18 lat !

  56. ~Coleen Rooney

    15 sierpnia 2014 at 16:42

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi jego licznych zdrad traktowania mnie przedmiotowo jak kolejną pustą WAG’s…Nigdy nie wybaczę Wayne Rooney’owi, że po tym wszystkich upokorzeniach śmiał jeszcze powiedzieć w tabloidach, że utrzymuje mnie i jak nie podoba mi się to mogę sobie zmienić. CR (bynajmniej nie 7)

  57. ~limfa

    15 sierpnia 2014 at 16:44

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelał przewrotkę sąsiadom zza miedzy, podczas gdy kumpel sikał, po czym wróciwszy ze zdziwieniem zapytał się całej ekipy „co, był gol?”.

  58. ~Martin

    15 sierpnia 2014 at 16:49

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney zdobył zwycięskiego gola w spotkaniu Derbowym, z City, na Old Trafford. Ówczesne rozgrywki były słabe w wykonaniu Anglika, jednak ten gol zmienił spojrzenie nt sezonu Rooney’a o 180 stopni. Aspirujący wówczas do tytułu mistrzowskiego zespół „The Citizens” musiał zrezygnować z obranego kursu na zwycięstwo w najlepszej lidze świata.
    Natomiast jeśli chodzi już o samo trafienie nowego kapitana Manchesteru United to jest ono, fenomenalne, nie z tego świata, piłkarski majstersztyk, nie do powtórzenia już prawdopodobnie nigdy.
    Magii całemu „wydarzeniu” dodaje fakt, że to spotkanie komentowali p. A. Twarowski i p. R. Nahorny, czyniąc ten gol jeszcze piękniejszym, swoistą perłą w koronie królestwa brytyjskiego.
    W mojej skromnej opinii najpiękniejszy gol jaki miałem przyjemność podziwiać. Takich goli się nie ogląda, takie gole się podziwia.

  59. ~Karol

    15 sierpnia 2014 at 17:05

    Nigdy nie zapomnę jego robenowskiej fryzury.

  60. ~Maciek

    15 sierpnia 2014 at 17:13

    Nigdy nie zapomnę cudownej bramki przewrotką Wayne’a w derbach z Manchesterem City i do tego idealny komentarz redaktora Twarowskiego. Kiedy to oglądam i słyszę ten genialny komentarz to mam te same ciarki na ciele co w dzień oglądania tego meczu na żywo.

  61. ~bazi9

    15 sierpnia 2014 at 17:19

    Ludzkie głowy z natury do wspomnień są skłonne,
    tak też i ja mam rzeczy, których nie zapomnę.
    I choć nad tematem tak wielu się głowi,
    ja bez tchu wymienię, czego nie zapomnę Rooney’owi.

    Więc może zacznę wspomnienia od prostego banału,
    Nie zapomne gdy młody przerwał serię Arsenalu.
    Bo trzeba mieć wielkich umiejętności pokłady,
    By strzelić drużynie, której nikt nie dał rady.

    Kolejne wspomnienie znaczenie ma ogromne,
    i tak jak pozostałych na pewno nie zapomnę.
    Gdy sięgnę w głąb pamięci to zawsze tam znajdę,
    monent, gdy Wayne Rooney trafił do United.

    A największe wspomnienie jest najbardziej banalne
    mimo wszystko utkwiło w pamięci globalnej.
    To co zawsze zostanie w pamięci każdego,
    jest przewrotka Rooneya po asyscie Naniego.

    Lecz nie tylko piłkarskie zostaną wspomnienia,
    A ta rzecz pozasportowa nie ma dziś znaczenia.
    Choć Rooney ma twarzy wiele to nie ucichną głosy,
    Jak podczas wakacji doszczepili mu włosy.

    I jak każdy pomnik, Roo niejedną ma rysę.
    To kolejna rzecz, którą z swej pamięci wypiszę.
    Zamiast z RPA wrócić w amitnej walki chwale,
    Rooney wrócił z brakiem formy i zdrady skandalem.

    Wiem czego Wazzie kibice nie wybaczą,
    momentu, gdy radość mieszali z rozpaczą.
    Bo jako kibic United pamiętliwy jestem,
    gdy swój pomnik burzył Transfer Requestem.

  62. ~pawlik91

    15 sierpnia 2014 at 17:23

    Nigdy nie wybacze Rooneyowi, ze przegrał walkę z samym sobą i przeszczepił sobie włosy. Tak się nie robi Kapitanie! 🙂

  63. ~mateo

    15 sierpnia 2014 at 17:27

    Nigdy nie wybaczę Wayne Rooney’owi, iż z wiadomych wszystkim przyczyn, chciał opuścić Old Trafford na rzecz Manchesteru City.

  64. ~Łuki

    15 sierpnia 2014 at 17:46

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney przeszedł z Evertonu do Manchester’u United! Pod wodzą SAF nauczył się przewracać, zaś z początku tego nie potrafił i to było jego plusem. Nie było przegranej piłki, 3 piłkarzy z drużyny przeciwnej kopało ROO po kostkach, ten natomiast nic sobie z tego nie zrobił przepchnął jednego drugiego i strzelał bramki. To był prawdziwy ‚twardy’ piłkarz. Nie da się zapomnieć również jego debiutu w Manchesterze United przeciwko Fenerbahce gdzie pokazał się jako młody zawodnik lecz już był najlepszy jego rzut wolny to była poezja piłki. Rooney grał wtedy pierwsze skrzypce zespołu. Aż w końcu najpiękniejsza bramka Wazzy przeciwko srokom kiedy to zawodnik Newcastle wybijał piłkę z główki a Rooney z pierwszej piłki z trzydziestego metra huknął z woleja zewnętrzną częścią stopy, że ta idealnie wpadła w samo okienko.
    Nigdy nie wybaczę Wayne Rooneyowi kiedy to przeszczepił sobie włosy ponieważ teraz ciężko go poznać, nie to co wcześniej biegał łysy za piłką:).

  65. ~Maciej

    15 sierpnia 2014 at 18:25

    Nigdy nie zapomnę, jak Wayne Rooney dostał czerwoną kartkę w meczu z Portugalią na Mundialu w 2006. Dopadło go dwóch Portugalczyków, którzy za wszelką cenę chcieli go raczej sfaulować niż wydrzeć mu piłkę. Każdy piłkarz świata by się przewrócił i dostał zasłużony rzut wolny. I nikt by go nie nazwał nurkiem, bo to co robili Portugalczycy nie było walką o piłkę, tylko wściekłym, kilkusekundowym szarpaniem przeciwnika. Kozak Rooney nie dał się przewrócić, nie stracił piłki. Śęk w tym, że kiedy zwlekający sędzia wreszcie odgwizdał faul, Wayne przypadkiem nadepnął na jaja Portugalczykowi, który przed chwilą chciał go skosić. Dostał czerwoną kartkę, Anglia odpadła, wybuchła afera, Wayne przejął od Becksa miano angielskiego kozła ofiarnego. A ja go za to uwielbiam dziś, bo takich Johnów McClane’ów w piłce dużo nie ma. Podziwiam za to Wayne’a, choć czasem myślę, że jestem jedyny, który nie wierzy, że biedny Rooney nadepnął specjalnie…

  66. ~Robert

    15 sierpnia 2014 at 19:05

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney huknął z przewrotki
    No, ale wiadomo jakie on ma na bramkę ciągotki
    Jak przeszczepił sobie włoski
    Aby mógł o tym opowiedzieć Pan Twarowski
    I jak Gazza strzelał przepiękne gole
    By kibice krzyknęli Olee, a rywale siarczyste „ja pier*” 🙂

  67. ~Marek Wasiński

    15 sierpnia 2014 at 19:13

    Ja nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił hat-tricka w Lidze Mistrzów przeciwko Fenerbache z sezonu 2004/2005. 10 lat mija od tych fantastycznych bramek, a ja nadal pamiętam jego trzecią bramkę strzeloną z rzutu wolnego. „Rooney ustawia sobie piłkę. Jakieś 22 metry od bramki. Rustu ustawia długi mur. Jest szansa na hat-tricka dla nowego nabytku Czerwonych Diabłów. Jest gwizdek sędziego. Nie za długi rozbieg Anglika. Rooney podbiega do piłki… i GOOOOOOOL! Hat-trick Rooneya! Młody zawodnik zdobywa swojego pierwszego hat-tricka w LM w swoim pierwszym sezonie na Old Trafford!” Pamiętam jak ta piłka leciała prosto w okno do Pana Boga. A piłkę po 53 minutach do domu mógł już zabrać Wazza!

  68. ~Jakub Zalewski

    15 sierpnia 2014 at 19:33

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney pojawił sie pierwszy raz na boisku po przeszczepie włosów

  69. ~Piter2005

    15 sierpnia 2014 at 19:50

    Choć Rooney nie jest bohaterem moich bajek, to jednak zapamiętam go z przezabawnych reklamówek, zwłaszcza z tej z 2010 roku (Nike for the FIFA), w której Wayne ogrywa, bez zmrużenia oka, Rogera Federera w tenisa stołowego, maluje jakieś podrzędne boisko w Koziej Wólce i żyje jak ostatni żul (co za okropna broda!) w obskurnej przyczepie kempingowej. Wszystko przez to, że na boisku nie był wystarczająco dobry. Podziwiam autoironię na jaką się zdobył. Tej reklamy, podobnie jak gola z City, nigdy nie zapomnę.

  70. ~JedenMichał

    15 sierpnia 2014 at 19:56

    Suchareiro o RooneyRO

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney,
    Przywdziewał trykot The Toffees,
    Niejeden tam dał popis,
    Przyznać trzeba, że futbolić to on umie.

    Najmłodszy strzelec gola w lidze swego czasu,
    Oraz debiutant w kadrze narodowej,
    Potrafił znaleźć się w sytuacji bramkowej,
    Już dawał znaki, że w piłce zrobi trochę hałasu.

    Taka nastalgia do dawnych lat i jego początków,
    Wazza to Wayne’a przydomek,
    Pogrywał w tym klubie co Radzinski Tomek,
    To był początek jego kariery wielu wątków.

    Ze względu na naszego rodaka ten klub obserwowałem,
    Kanadyjczyk a jednak nasz w najlepszej lidze,
    Solidnym był graczem powiedzieć się nie wstydzę,
    No i dlatego debiut tego Wayne’a w owym czasie zapamiętałem.

    Wypromował się w 2 sezony,
    Błyskotliwością w Evertonie,
    No i vicekrólem na Euro grając w Albionie,
    W ostatniej chwili do United sprowadzony.

    W ManU rozbłysła jego postać,
    Klubowe tytuły, gol za golem,
    Stał się piłkarskim młodzieży idolem,
    Ciągle potrafi wyzwaniom sprostać.

    Ikona klubu, ligi i reprezentacji,
    Charakter twardy, nieustępliwy,
    Niejednemu zaszedł za skórę czynem niegodziwym,
    I nieraz doświadczył kibiców owacji.

    Rudy, acz łysy jak kolano,
    I podaje i rozgrywa,
    Od odpowiedzialności za wynik rąk nie umywa,
    W końcu się zdecydował i przeszczepu włosów dokonano.

    Taki Rooney kopacz wybitny,
    Tyle lat na topie się znajduje,
    Mimo to do 30tki odrobinę mu brakuje,
    A też groszem sypnie na cel szczytny.

    Taki to wierszyk o tym zawodniku,
    To za mało na temat Rooneya,
    Ale czas nagli bo zaczyna się ligowa epopeja,
    Zadziwia ludzi przy niejednym meczyku.

    Pozdro dla fanów i redaktora Pola,
    Na najlepszą ligę przyszła wreszcie pora,
    Ciężko będzie odejść od telewizora,
    Taka kibicowska dola.

  71. ~Patryk Nowicki

    15 sierpnia 2014 at 20:24

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney przewrotką dał zwycięstwo MANU w derbach Manchesteru . To było coś niesamowitego , co przekracza ludzki umysł . Jak w takim meczu i takim momencie można strzelić tak spektakularną bramkę na wagę zwycięstwa w takim meczu !? Ten smak zna chyba tylko Wayne

  72. ~Kijan

    15 sierpnia 2014 at 20:27

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney w debiucie w Lidze Mistrzów ustrzelił hattricka
    Jak nadepnął na męskość Carvalho – Portugalczyka
    Gdy jako młokos na Euro 2004
    Został wicekrólem strzelców i zdobył gole cztery
    Jego bajeczną przewrotkę w debrach Manchesteru
    Że mimo ofert z Realu Madryt nie opuścił steru
    Wayne Rooney to jedna wielka zagadka
    Bohater angielskich boisk, co zmienia się w gagatka
    Jednego dnia ogrywa najlepszych rywali
    By następnego stać się bohaterem skandali
    To zdziwienie publiki, że preferuje starsze Panie
    Używa także preparatu na włosów odrastanie
    Wśród gwiazd wiele dziwnych zwyczajów się zdarza
    Więc skupmy się raczej na Jego stronie piłkarza
    W tym wypadku akurat nie powiem nic złego
    Bez względu na formę walczy do upadłego
    Z tego Wayne Rooney właśnie jest znany
    Za grę i krnąbrny charakter przez tak wielu kochany
    Jak kiedyś George Best i Eric Cantona
    Dziś dla Rooneya przeznaczona jest korona
    To on charakter United oddaje
    Kończąc kolokwialnie – w kaszę dmuchać sobie nie daje!

  73. ~Tomasz

    15 sierpnia 2014 at 20:48

    Nigdy nie zapomnę jaki Rooney jest brzydki.

  74. ~Malin

    15 sierpnia 2014 at 21:32

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney nadepnął na cohones Carvalho a Krystyna błagał o kartkę u sędziego.Zachowanie Krystyny żenuaaa.

  75. ~Fred

    15 sierpnia 2014 at 21:58

    Nigdy nie zapomnę jak Rooney w swoim debiucie dla Czerwonych Diabłów zdobył hat tricka w meczu Champions League z Fenerbahce.
    To był 28 września 2004 roku a ja wiedziałem że mamy na długie lata najlepszego angielskiego piłkarza od czasu Alan’a Shearer’a !
    Niedługo minie już 10 lat od tego zdarzenia wydaje się jakby to było wczoraj – dzięki Wayne !!!

  76. ~Patryk

    15 sierpnia 2014 at 22:47

    Nigdy nie wybaczę Wayne Rooney’owi tego, że pokazał koszulkę z napisem once a blue always a blue, a później bez skrupułów całował herb Manchesteru United. Wayne nie ma czasu na sentymenty, liczy się liczba zer na kontrakcie.Znów Ferguson miał rację mówiąc o nim money man.

  77. ~Tomek Gasek

    15 sierpnia 2014 at 22:59

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney powstrzymał akcję Francka Ribery, dzięki czemu zdobył tytuł szlachecki, wartość funta pobiła wszystkie możliwe rekordy, a wszystkie nowo narodzone dzieci odziedziczały imię idola wszystkich Anglików. Oczywiście to wszystko nie miało miejsca w rzeczywistości, tylko reklamie Nike 😉 Ale kto wie? Może największe sukcesy Rooney’a dopiero przed nim? Mistrzostwo Anglii, Liga Mistrzów, a za dwa lata zdobycie upragnionego przez wszystkich Anglików mistrzostwa Europy? Następnie oczywiście zasłużony tytuł szlachecki dla Wayne’a. Czy nadany przez królową Elżbietę II? Czas pokaże 😉

  78. ~PiotrCsx

    16 sierpnia 2014 at 01:53

    Nigdy nie wybaczę Rooneyowi tego, z jaką łatwością bawił się uczuciami kibiców United. Prawdziwy Czerwony Diabeł powinien wykazywać się walecznością na boisku i oddaniem dla klubu poza nim. I przez lata był Wayne Czerwonym Diabłem. Był nim i wtedy, gdy biegał za trzech po boisku w każdym meczu, i wtedy, gdy całował herb Manchesteru przed kibicami Evertonu, demonstrując, że to jest „jego klub”, i nawet wtedy, gdy tak angażował się w mecz, że czasem nie panował nad emocjami…

    Przestał być jednak Czerwonym Diabłem, gdy miłość do pieniędzy przesłoniła mu miłość do klubu, gdy przestał rozumieć, że dobro klubu zawsze jest ważniejsze od interesu gracza.Czerwonym Diabłem nie może być ktoś,dla kogo liczba zer na koncie jest ważniejsza od spełniania marzenia o grze w największym angielskim klubie. Tej poniżającej klub walki o pieniądze nie da się niestety ot tak wymazać…

    Rooney, choć dał wiele radości, jest postacią, której decyzje być może zamknęły drogę do miana prawdziwej legendy klubu… I choć jest kapitanem, to prawdziwym bohaterem i grającym symbolem klubu jest Darren Fletcher, który umiał pokonać przeciwności, stanąć do trudnego boju, by móc reprezentować barwy ukochanego klubu. Bo taki być powinien Czerwony Diabeł.

    Wayne jest wielkim piłkarzem, ale co najwyżej „malowanym” Diabłem, a nie naturalnie czerwonym. Niestety.

  79. ~Owcu

    16 sierpnia 2014 at 04:50

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił piękną bramkę przewrotką w derbach Manchesteru akurat w momencie, gdy w pełnym biegu (z racji potrzeby, oraz oszczędzania cennego czasu) udałem się do łazienki. W połowie pęcherza usłyszałem podniecone, niecenzuralne krzyki moich towarzyszy, gdy padła ta cudna bramka. Musiałem się zadowolić mało emocjonalną powtórką minute później. Po dziś dzień, gdy oglądamy dobry, wyrównany mecz w którym ewidentnie braknie tylko goli znajomi proszą mnie, żebym „dla dobra ogółu” poszedł opróżnić pęcherz. Co gorsza, sytuacja się raz powtórzyła, wiec nadano mi tytuł „klozetowego wróżbity”, gdyż gdy tylko wychodzę, padają gole. Nie moge tego wybaczyć Wayne’owi, mimo, że jego nożyce nie były raczej misternym planem by mnie pognębić.
    Humorystycznie dodam, że jeśli moja historia trafi do serca, to otrzymaną książkę będę czytał tam, gdzie ta cała przygoda się zaczęła… 🙂

  80. ~Michał

    16 sierpnia 2014 at 09:20

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney… podczas MŚ w Niemczech, w bezpardonowej walce o piłkę, starał się unicestwić „męskość” Portugalczyka, Ricardo Carvalho. Ktoś rzeknie, że tego typu sytuacje się zdarzają. Oczywiście będzie miał rację, jednak cała ta sytuacja, o czym dziś już wiemy, miała ogromne znaczenia dla przyszłości Manchesteru United. Ci którzy widzieli to zdarzenie lub wyszukają je dziś, ujrzą prawdziwego Rooneya w swym żywiole, który z pewnością zasłużył na to by obejrzeć czerwony kartonik. Jednak pikanterii temu zdarzeniu, dodaje Cristiano Ronaldo, wówczas klubowy kolega Rooneya, który z nie mniejsza zaciętością jak Wayne o piłkę, walczył o czerwoną kartkę dla Anglika, by w chwili gdy Rooney zmierzał w kierunku szatni, porozumiewawczo puścić oko w kierunku Portugalskiej ławki, dając do zrozumienia „zrobione!”. Ta sytuacja wywołała obawę w Manchesterze, niosąc się echem tykającej bomby, jaka morze po mistrzostwach wybuchnąć w szatni RedDevils. Jak bowiem pogodzić takie dwie indywidualności i mocne charaktery, jak Rooney i Ronaldo? Ostatecznie jednak, to Rooney, wyciągnął dłoń na zgodę, telefonując do swojego Portugalskiego kolegi i zapewniając go, że nie nosi urazy za zaistniałą sytuację, o czym można dowiedzieć się, choćby z autobiografii Alexa Fergusona. Dlaczego akurat to zdarzenie zapadło mi w pamięć, na myśl o Rooney’u? Prawdopodobnie, dlatego, że ten wybity piłkarz, uważany przez wiele osób za życiowego troglodytę, zachował się z wielką klasą, ratując Manchester United, przed autodestrukcją.

  81. ~tomek

    16 sierpnia 2014 at 09:23

    Nigdy nie zapomnę, jak Wayne Rooney posłał ok. 60-metrowe podanie do CR w finale Ligi Mistrzów w 2008. Dostał piłkę przy narożniku własnego pola karnego a CR ruszył tym swoim sprintem strusia pędziwiatra, żeby otrzymać piłkę w narożniku boiska. To zagranie było prawdziwą definicją „Jedi vision”, jakie przypisywali Roo angielscy dziennikarze.

  82. ~The Sun

    16 sierpnia 2014 at 09:35

    O Rooney’u…

    „Nigdy nie wybaczę [chyba] Wayne Rooney’owi…tych wszystkich zdrad.”
    Coleen McLoughlin

    „Nigdy nie wybaczę Wayne Rooney’owi… tego że nadepnął mojemu mężowi na … Nie wybaczą mu tego.”
    Carina Carvalho [żona Ricardo Carvalho]

    „Nigdy nie zapomnę Rooneya… jako siedemnastolatka, siedemnastoletniego gracza z paroma dniami, z parunastoma dniami, niespełna dziewiętnastoletniego.”
    Dariusz Szpakowski

  83. ~spa10

    16 sierpnia 2014 at 10:41

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney strzelił tego gola przewrotką w meczu z City, prawie wszyscy tu o tym piszą, ale (football bloody hell) naprawdę jest o czym! Wtedy to nawet pasy w fotelu nie wytrzymały, jak wyskoczyłem w górę nie wierząc w to, co widzę 😉
    A że natura Rooneya jest niejednoznaczna, to muszę też napisać, że nigdy nie wybaczę mu tych jego historii z seksskandalami, no nie potrafię, nie da się, okropna plama na honorze i coś co będzie wadziło w sympatii do niego do końca jego kariery piłkarskiej.
    I do dziś pamiętam i pamiętał będę pewnie też już zawsze, że Wayne Rooney jest zawodnikiem nieprzewidywalnym, że każdy news o nim może brzmieć ‚Rooney strzelił niesamowitą bramkę’, ale i ‚Rooney znów zrobił coś głupiego’… I chyba dlatego właśnie go tak lubię, krnąbrny, uparty z niesamowitymi umiejętnościami i mam wrażenie, że sporą dawką szczęścia w życiu. Niech mu się powodzi, a nas niech raczy takimi golami po których będziemy przecierać znów oczy ze zdumienia!

  84. ~desp

    16 sierpnia 2014 at 22:42

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi
    jak oddaje serce swojemu klubowi.
    O każdą piłkę walczy, pracuje, biega, strzela
    postać to jest wielka, to postać lidera.
    Ciężko jest wymienić tylko jedną cechę jego,
    która robi z niego piłkarza wielce wybitnego.
    Nigdy nie zapomnę tej euforii i radości,
    gdy piękną przewrotką uciszył z niebieskiej części miasta gości.
    Nigdy nie zapomnę mojemu idolowi
    tego, jak wielką chlubę przynosi klubowi.
    I choć czasami miewa kłopoty,
    na większe zarobki nie mógł się wyzbyć ochoty,
    mimo że czasem tracił głowę na boisku
    i do szatni nie zawsze schodził po ostatnim gwizdku,
    to i tak duszą jest, i sercem Diabłów Czerwonych –
    moich bohaterów od zawsze wielbionych.
    Nigdy nie zapomnę, gdy Wazza herb całuje,
    gdy z rękoma w górze triumf ukazuje.
    Tych wszystkich pięknych chwil nigdy nie zapomnę
    dlatego moim potomkom o Rooney’u wspomnę.
    Przez całe moje życie dumny wielce będę,
    że mogłem podziwiać tę wielką LEGENDĘ.

  85. ~ElGreguito

    16 sierpnia 2014 at 23:52

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney dokonał niemożliwego. Anglia grała wtedy z Niemcami. „Wazza” pozazdrościł Leo Messiemu i zabawił się z Schweinsteigerem, Lahmem, Hummelsem i Hoewedesem w kotka i myszkę. Tyle, że „Roo” był w tym przypadku wielką przerośniętą myszą i bezbronne kociaki mogły jedynie pomachać mu pazurem na do widzenia, kiedy ich mijał. W tej akcji było coś, co odróżniało Rooneya od Messiego. Anglik nie był tak precyzyjny i subtelny jak as Barcelony, był przerażająco pewny siebie i tą pewnością demolował niemiecką defensywę. Kiedy oglądałem tę akcję z bliska niemal poczułem strach, który musiał odczuwać Manuel Neuer, który wiedział, że za chwilę będzie wyciągał piłkę z siatki. Rooney był jak rozpędzony pociąg, który zmierza do stacji końcowej, a tak ogromnej masy nie mógł powstrzymać najlepszy bramkarz Mundialu. Kiedy piłka zatrzepotała w siatce cały stadion oszalał, bowiem w tym momencie było jasne, że Anglia po długich latach oczekiwania sięgnęła po tytuł mistrza świata.

    A potem, jak kilka milionów angielskich kibiców, mogłem w końcu wyłączyć ulubioną grę FIFA 2014 i pójść spać.

  86. ~Sailorripley

    17 sierpnia 2014 at 01:55

    Nigdy nie zapomnę jak wygrałem biografię Rooney’a w konkursie na blogu Michała Pola. To było niesamowite, chciałem wygrać ale jak na złość nie mogłem sobie przypomnieć żadnego z tych wielu momentów którymi zachwycał, a nie chciałem przywoływać tych najoczywistszych (przewrotka, hat-trick w LM, Carvalho, gol z połowy, etc.). Chciałem napisać wierszyk, ale znów paru wierszokletów coś wcześniej spłodziło. Chciałem podszyć się pod Coleen, ale tez zajęte. Pomyślałem, że może po prostu poproszę o jeden egzemplarz Pana Michała. Bez wiary kliknąłem „opublikuj” i wyłączyłem komputer. A tu taka niespodzianka. Panie Michale – dziękuje! W następnym konkursie walnę taki wpis, że wygram już zupełnie zasłużenie!

  87. ~KK

    17 sierpnia 2014 at 16:47

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi przewrotki z City,
    Choć nie jest jak Ronaldo tak pracowity,
    Z pewnością pobije niejeden rekord,
    I świętować to będą na Old Trafford.

    Do dziś pamiętam jak Wayne Rooney miał konflikt z Ronaldo,
    Bo podeptał Carvalho,
    Portugalczyk go wrobił,
    I z mundialu pogonił.

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney podpisze mi książkę,
    A już to wiem bo zapłaciłem za wróżkę,
    Książki tej w mej kolekcji jeszcze nie ma,
    Ale Michale czekam już na kuriera!

  88. ~abdul

    18 sierpnia 2014 at 13:16

    też robili przed potopem http://www.almoc.pl/img.php?id=2160 więc co w tym dziwnego?

  89. ~Rafał89

    18 sierpnia 2014 at 13:24

    Nigdy nie zapomnę debiutu Rooneya w barwach United w CL przeciwko Fenerbache. Po odejściu Davida Beckhama do Realu Madryt który był ciosem dla większości kibiców z Old Trafford, każdy zastanawiał się jak zniesie to klub gdy największa gwiazda opuszcza drużynę. Ale Alex Ferguson jak zwykle znów zaskoczył wykupując z Evertonu młodego anglika okrzykniętego już „Białym Pele”. Przyszedł debiut, chyba do dzisiaj jeden z najlepszych meczów Rooneya w karierze. 3 bramki, każda ładniejsza od poprzedniej. Pokazał dojrzałość, ogranie, brak jakiejkolwiek tremy. A na koniec rzut wolny, w którym pokazał że jest w stanie zastąpić Becksa.

    Odszedł Król, niech żyje Król

  90. ~Henryk

    19 sierpnia 2014 at 11:56

    No nie wiem, czy nie przesadził Rudy z tą publikacją. W sumie to nie jest ona do końca poprawna politycznie. Aczkolwiek polecam!

  91. ~Hołek

    20 sierpnia 2014 at 16:06

    Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney… zadebiutował w Evertonie. Już wtedy wiedziałem, że to będzie kawał grajka!

  92. Dariusz Bieńko

    24 sierpnia 2014 at 12:12

    Nigdy nie zapomnę reklamy Nike z udziałem Wayne’a Rooneya gdy jako bezrobotny gotował grochówkę w przyczepie kempingowej.

  93. ~PanJanek

    26 sierpnia 2014 at 14:18

    Nigdy nie zapomnę Wayne Rooney’owi jak w finale Ligii Mistrzów w roku 2011 przeciwko Barcelonie strzelił wyrównującą bramkę po akcji w stylu rywala United, szybkiej „klepce” i strzale z pierwszej piłki. W tej pięknej, jakże upragnionej chwili moje czerwone serce czuło wielką radość.

    Nie.

    Radość nie oddaje tego co działo się w moim wnętrzu w tamtej chwili. Aby zrozumieć co oznaczało to trafienie, należy cofnąć się do lat 2008-2009 i występów MU w finałach Champions League. Pamiętam to jakby zdarzyło się to wczoraj.
    2008. Moskwa, Łużniki, sztuczna murawa. Karne. Ronaldo myli się jako pierwszy, Terry szykuje się do ostatniego karnego, podchodzi, strzela, myli bramkarza i trafia w poprzeczkę. Za chwilę zamiast The Blues najlepszą drużyną Europy zostaję Manchester United.
    Chyba pierwszy raz w życiu cieszyłem się tak bardzo, mój ukochany klub osiągnął coś, o czym od kilku lat marzyłem i zdobył 2 puchar Europy. Pierwszego zwycięstwa nie oglądałem, co jest zrozumiałe z uwagi na fakt, że wtedy nie wiedziałem jeszcze jak posługiwać się łyżką.
    Gdy rok później MU ponownie znalazł się w finale moje oczekiwania były dużo większe niż poprzednim razem, nie wyobrażałem sobie że może on przegrać i nie zostać pierwszym klubem, którym obroni najważniejsze trofeum w klubowej piłce. Jednak marzenia, a brutalna rzeczywistość to co innego. Barcelona nie pozostawiła złudzeń, Messi strzelił bramkę głową(!), co się dzieje? Przecież miało być odwrotnie.
    Teraz wracając do finału 2011 roku mogę już wyjaśnić znaczenie gola Wazzy. Ten finał podobnie jak ten sprzed dwóch lat zaczął się od prowadzenia Barcy. W tym momencie zwątpiłem w United. Już miałem wyłączyć telewizor, gdy kilka minut po golu Pedro do bramki trafił Roo. Poczułem wtedy wewnętrzne ciepło, nie było to takie uczucie jak po pamiętnym moskiewskim finale, wtedy była to czysta radość. Większość z was oglądała film „Mroczny Rycerz powstaje”, pamiętacie jak na początku oglądamy ruinę dworu Wayne’ów, jak widzimy upadek jego właściciela, jak się wtedy czujecie? Ja myśląc o tym czuję smutek, bo upada coś wielkiego, coś co było synonimem wielkości. Takie same odczucia towarzyszyły mi po stracony golu na Wembley przez MU. A teraz kojarzycie, moment, gdy Wayne staję znów do walki i na powrót gra role Batmana? Jest w tym głębokie przepełnienie nadzieją na wielkie jutro. Widzisz, że osoba, na którą stawiasz stara się ze wszystkich sił, robi to co powinna, to w czym jej kibicujesz i będziesz z niej dumny niezależnie od wyników. Ten gol Rooney’a miał właśnie takie samo znaczenie. Mimo, iż mecz przegrali to po jego obejrzeniu byłem spełniony jako ich kibic. Nie zapomnę tego MU, nie zapomnę tego Rooney’owi. Dziękuję za wszystkie chwilę, te dobry i te złe. Mam nadzieję, że wrócicie na należne wam miejsce jak najszybciej. Pod wodzą nowego kapitana, Wayne Rooney’a.

    1. ~Michu1975

      28 sierpnia 2014 at 12:46

      Kiedy rozstrzygnięcie tego konkursu ??

Zostaw odpowiedź