Rooney: rozwiązanie konkursu

Magic by RooneyPrzepraszam, że z tak wielkim poślizgiem, ale nie zdążyłem rozstrzygnąć konkursu przed wyjazdem na wakacje, gdzie net pozwalał mi zaledwie zajrzeć od czasu do czasu na Twittera. Ale dobrze się składa, bo autobiografia Rooney’a właśnie dziś trafia do księgarń. Trzech zwycięzców oczywiście dostanie książki pocztą lada dzień. Jak zwykle ciężko było wybrać. Najbardziej spodobał mi się tekst dla Wayne’a gorzki, czyli ten PiotraCsx. Nie wiem co Was naszło, nigdy na konkurs nie nadeszło aż tyle utworów rymowanych. Postanowiłem wyróżnić jeden z nich, padło na baziego9. Trzecie miejsce dla Tomka Gąska, który zapamiętał Rooney’owi… występ w jednej z najsłynniejszych reklam sportowych ever.


Wreszcie wyróżnienia dla Macieja z przypomnienie czerwonej kartki z Portugalią na mundialu w 2006 roku i słynnym mrugnięciu okiem Cristiano Ronaldo, co obficie wspomina Wayne w autobiografii, zdradzając jak to naprawdę było z powrotem ich obu do United…

Oto wyróżnione notki. Zwycięzców proszę o mejle z adresem. Wszystkim dziękuję za udział. Nie odchodźcie daleko, ponieważ lada moment cały grad konkursów. Regularnie robię na Twitterze #KoszulkaZaTweeta gdzie można wygrać fajne koszulki różnych reprezentacji i klubów. Ot dziś z okazji ostatniej batalii o Ligę Mistrzów będę rozdawał koszulkę Red Bull Salzburg…

 Wayne Rooney - MOja Dekada w Premier League

PiotrCsx
Nigdy nie wybaczę Rooneyowi tego, z jaką łatwością bawił się uczuciami kibiców United. Prawdziwy Czerwony Diabeł powinien wykazywać się walecznością na boisku i oddaniem dla klubu poza nim. I przez lata był Wayne Czerwonym Diabłem. Był nim i wtedy, gdy biegał za trzech po boisku w każdym meczu, i wtedy, gdy całował herb Manchesteru przed kibicami Evertonu, demonstrując, że to jest „jego klub”, i nawet wtedy, gdy tak angażował się w mecz, że czasem nie panował nad emocjami…

Przestał być jednak Czerwonym Diabłem, gdy miłość do pieniędzy przesłoniła mu miłość do klubu, gdy przestał rozumieć, że dobro klubu zawsze jest ważniejsze od interesu gracza.Czerwonym Diabłem nie może być ktoś,dla kogo liczba zer na koncie jest ważniejsza od spełniania marzenia o grze w największym angielskim klubie. Tej poniżającej klub walki o pieniądze nie da się niestety ot tak wymazać…

Rooney, choć dał wiele radości, jest postacią, której decyzje być może zamknęły drogę do miana prawdziwej legendy klubu… I choć jest kapitanem, to prawdziwym bohaterem i grającym symbolem klubu jest Darren Fletcher, który umiał pokonać przeciwności, stanąć do trudnego boju, by móc reprezentować barwy ukochanego klubu. Bo taki być powinien Czerwony Diabeł.

Wayne jest wielkim piłkarzem, ale co najwyżej „malowanym” Diabłem, a nie naturalnie czerwonym. Niestety.

bazi9
Ludzkie głowy z natury do wspomnień są skłonne,
tak też i ja mam rzeczy, których nie zapomnę.
I choć nad tematem tak wielu się głowi,
ja bez tchu wymienię, czego nie zapomnę Rooney’owi.

Więc może zacznę wspomnienia od prostego banału,
Nie zapomne gdy młody przerwał serię Arsenalu.
Bo trzeba mieć wielkich umiejętności pokłady,
By strzelić drużynie, której nikt nie dał rady.

Kolejne wspomnienie znaczenie ma ogromne,
i tak jak pozostałych na pewno nie zapomnę.
Gdy sięgnę w głąb pamięci to zawsze tam znajdę,
monent, gdy Wayne Rooney trafił do United.

A największe wspomnienie jest najbardziej banalne
mimo wszystko utkwiło w pamięci globalnej.
To co zawsze zostanie w pamięci każdego,
jest przewrotka Rooneya po asyscie Naniego.

Lecz nie tylko piłkarskie zostaną wspomnienia,
A ta rzecz pozasportowa nie ma dziś znaczenia.
Choć Rooney ma twarzy wiele to nie ucichną głosy,
Jak podczas wakacji doszczepili mu włosy.

I jak każdy pomnik, Roo niejedną ma rysę.
To kolejna rzecz, którą z swej pamięci wypiszę.
Zamiast z RPA wrócić w amitnej walki chwale,
Rooney wrócił z brakiem formy i zdrady skandalem.

Wiem czego Wazzie kibice nie wybaczą,
momentu, gdy radość mieszali z rozpaczą.
Bo jako kibic United pamiętliwy jestem,
gdy swój pomnik burzył Transfer Requestem.

Tomek Gasek
Nigdy nie zapomnę jak Wayne Rooney powstrzymał akcję Francka Ribery, dzięki czemu zdobył tytuł szlachecki, wartość funta pobiła wszystkie możliwe rekordy, a wszystkie nowo narodzone dzieci odziedziczały imię idola wszystkich Anglików. Oczywiście to wszystko nie miało miejsca w rzeczywistości, tylko reklamie Nike  Ale kto wie? Może największe sukcesy Rooney’a dopiero przed nim? Mistrzostwo Anglii, Liga Mistrzów, a za dwa lata zdobycie upragnionego przez wszystkich Anglików mistrzostwa Europy? Następnie oczywiście zasłużony tytuł szlachecki dla Wayne’a. Czy nadany przez królową Elżbietę II? Czas pokaże 

Maciej
Nigdy nie zapomnę, jak Wayne Rooney dostał czerwoną kartkę w meczu z Portugalią na Mundialu w 2006. Dopadło go dwóch Portugalczyków, którzy za wszelką cenę chcieli go raczej sfaulować niż wydrzeć mu piłkę. Każdy piłkarz świata by się przewrócił i dostał zasłużony rzut wolny. I nikt by go nie nazwał nurkiem, bo to co robili Portugalczycy nie było walką o piłkę, tylko wściekłym, kilkusekundowym szarpaniem przeciwnika. Kozak Rooney nie dał się przewrócić, nie stracił piłki. Śęk w tym, że kiedy zwlekający sędzia wreszcie odgwizdał faul, Wayne przypadkiem nadepnął na jaja Portugalczykowi, który przed chwilą chciał go skosić. Dostał czerwoną kartkę, Anglia odpadła, wybuchła afera, Wayne przejął od Becksa miano angielskiego kozła ofiarnego. A ja go za to uwielbiam dziś, bo takich Johnów McClane’ów w piłce dużo nie ma. Podziwiam za to Wayne’a, choć czasem myślę, że jestem jedyny, który nie wierzy, że biedny Rooney nadepnął specjalnie…

Rooney i czerwona kartka z Portugalią

Zostaw odpowiedź