Po 1. kolejce Ligi Mistrzów: Lewy bez błysku, terapia Realu i Cirobameyang!

 Lewandowski vs Man City

Co zapamiętamy z pierwszej kolejki rundy grupowej Ligi Mistrzów?

1. Lewy

Po pierwsze, że Robert Lewandowski wciąż bez błysku w Bayernie Monachium i wciąż bez gola na Alianz Arena. Czy Polak z Manchesterem City rozczarował? Trochę tak, po jednym z najlepszych napastników świata, „najlepszej dziewiątce” z pewnością oczekiwaliśmy więcej. Liczyliśmy, a zwłaszcza kibice Bawarczyków, że będzie przesądzał, że będzie tym samym Robertem co w Borussii Dortmund. Nie był, ale nie ze swojej winy. Zabrakło mu u boku kreatywnych kolegów jakimi w BVB byli Marco Reus, Ilkay Gundogan, Shinji Kagawa czy Kuba Błaszczykowski. W środę zobaczyliśmy może nie Bayern B, ale z zestawioną na chybcika pomocą, w której znaleźli się Xabi Alonso, David Alaba i Philip Lahm. Kontuzje leczą Frank Ribery, Thiago Alcantara, Bastian Schweinsteiger czy Arjen Robben (wszedł dopiero w końcówce i zainicjował akcję po której padł gol Jerome Boatenga), na których dokładne podania Lewy mógłby liczyć. Z tego powodu Polak – podobnie jak w reprezentacji – częściej sam inicjował ataki i dogrywał piłki do Thomasa Muellera, który wystąpił w roli egzekutora – jak nam się wydawało zarezerwowanej właśnie dla Lewego. W efekcie Robert dostał w meczu jedno dobre podanie w pole karne od Alaby, ale kąt był zbyt ostry trafił gorszą, lewą nogą do siatki.

2.

Lewandowskiemu pozostaje mieć nadzieję, że Pep Guardiola wymyśli ustawienie, w którym Polak i Mueller nie będą sobie wchodzić w paradę oraz że za chwilę wyleczą się Ribery (z którym współpraca choć w meczu ze Stuttgartem układała się świetnie). Guardiola nie przestaje kombinować. Po przerobieniu Lahma na defensywnego pomocnika, teraz zabrał się za Alabę, którego przesunięcie do do przodu pozytywnie zaczęło nakręcać ataki Bayernu. Także autor zwycięskiego gola, Boateng (z pomocą pleców Mario Goetze) nigdy wcześniej ani w Manchesterze City, ani w Bayernie za Juppa Heynckesa nie grał tak ofensywie.

3. Heavymetalowa Borussia

Cirobameyang z kolegamiNajwiększy mój zachwyt zbudziła w tej kolejce Borussia Dortmund – już nie Polussia, ponieważ nie zagrał w niej tym razem ani jeden Polak (do kontuzowanego Kuby dołączył Łukasz Piszczek). Zabrakło też kontuzjowanych gwiazd jak Reus czy Mats Hummels. Wydawało mi się więc, że to Arsenal jest w tym meczu faworytem. Mimo błędów jakie popełnia w tym sezonie w defensywie (dopiero co widzieliśmy je w meczu z City), siła rażenia wydawała mi się ogromna: Alexis Sanches, Mesut Oezil, Danny Welbeck, Jack Wilshere, zwłaszcza w konfrontacji ze zdziesiątkowaną Borussią. Tymczasem drużyna Juergena Kloppa jak chwyciła „Kanonierów” za gardła w pierwszej minucie tak nie puściła do ostatniej. Natychmiastowy odbiór na połowie rywala, szybkie kontry, tempo ataków tak niewiarygodne, że aż dziw wytrzymali je przez 90 minut. Arsenal został zdeklasowany, jak pokazały statystyki – nie wygrał ani jednego pojedynku o piłkę na połowie Borussii i oddał jeden celny strzał. I podobnie jak City niską porażkę zawdzięczali paradom swego bramkarza Joe Harta, tak Kanonierzy Wojtkowi Szczęsnemu. Oraz wołającej o pomstę nieskuteczności Henryka Mkitarianiana (przypomniały się jego pudła w rewanżowym meczu z Realem Madryt na Signal Iduna Park w poprzedniej edycji). Skutecznie i ze świetnym zrozumieniem zagrał duet już okrzyknięty przez niemieckie media Cirobameyang, czyli Ciro Immobile (dotąd przeraźliwie zawodzący, który w pierwszych meczach wydawał się następcą nie tyle Lewandowskiego co Juliana Schiebera) i szybki jak wiatr Pierre-Emerick Aubameyang.

4. Terapia Realu

http://youtu.be/zJ7fnSupuA4

Real Madryt rozgromił 5:1 Basel (po której spodziewałem się czegoś więcej, gdzie ta drużyna, która w poprzedniej edycji potrafiła dwukrotnie wygrać z Chelsea?), co madryckie media nazwały terapią bramkową po ostatnich porażkach w La Liga i kiepskiej atmosferze wokół wygwizdywanego za zamieszanie składem Florentino Peresa i dalekiego od wielkiej formy Ikera Casillasa. Czy fakt, że gola strzelił James Rodriguez, do którego tak wielu ma pretensje, że nie jest Angelem di Marią oraz krytykowani za brak formy Karim Benzema (1000 gol realu w Pucharach) i Gareth Bale (po świetnym podaniu Luki Modrica i sombrero nad bramkarzem rywali: dla mnie gol kolejki) podziałają terapeutycznie? Ty była tylko bardzo słaba Bazylea, która w dodatku zdołała wcisnąć jednego gola. Podejrzewam, że Casillas nadal może spotykać się z gwizdami, zwłaszcza, że nie o formę tylko chodzi (do meczu z Basel miał przepuścił sześć z siedmiu strzałów w sezonie), ale o „całokształt”.

5. Bramkarze

Iker CasillasNie znam odpowiedzi na pytanie czemu nie dostaje szansy Keylor Navas, choćby w Lidze Mistrzów jak Casillas w minionym sezonie? To nie jest jakiś niesprawdzony junior – w Levante grał świetnie, na mundialu był jednym z najlepszych. To właśnie Carlo Ancelotti w Realu wylansował model, w którym jest dwóch świetnych bramkarzy broniących na dwóch frontach. Model – zauważmy – upowszechniony przez inne wielkie drużyny, które na to stać: w Atletico Madryt po odejściu Thibaut Courtois skrzydła rozwinął Miguel Moya, ale w Lidze Mistrzów wreszcie dostał szansę sprowadzony za 16 mln euro Jan Oblak (średnio ją wykorzystał). W Barcelonie broni Claudio Bravo, ale w Lidze Mistrzów z Apoelem zadebiutował Marc Andre ter Stegen. W Chelsea Jose Mourinho może wybierać między Courtois i wciąż wielkim Petrem Cechem, który miałby miejsce w większości klubów świata. I tu też się zastanawiam czemu Czech nie dostał szansy gry z Schalke. Na dobrą sprawę nie byłoby wielkiego zdziwienia gdyby w Bayernie przeciwko City wyszedł Pepe Reina zamiast Manuela Neuera. Tak silnie obsadzonych bramek jeszcze nie było. Ku czemu to zmierza, potrójnej rotacji? Pionierem Luis Enrique już zapowiada, że Pucharze Króla szansę będzie dostawał Jordi Matip

6. Zapamiętam także

@ Gola 18-letniego Luki Zahovica, syna Zlatko dla Mariboru, dającego Słoweńcom remis 1:1. Zawsze się cieszę gdy synowie idą w ślady piłkarskich ojców, zwłaszcza tych, których lubię.

@ Pierwszego gola (i zaraz drugiego) Carlosa Teveza w Lidze Mistrzów od 2009 roku!

@ Dzielny opór jaki Bułgarzy z Ludogorca stawili Liverpoolowi o mało co nie wywożąc remisu z Anfield

7. Rozwiązanie konkursu

Tym razem Twitter górą nad komentatorami bloga. Wyróżniłem Michała Szczęcha za ten oto wierszyk: Twitt o MilikuGratulacje, podziękowania dla całej reszty i nie odchodźcie daleko, ponieważ kolejne konkursy już niebawem!

 

6 komentarzy

  1. ~mareksasuke

    18 września 2014 at 17:20

    1 kolejka LM niezła, aczkolwiek bywały lepsze. Bez wielkich zaskoczeń, no może prócz porażki Atletico. Ja ubolewam nad słabym meczem Barcy, której kibicuję, choć rozumiem decyzję Luisa Enrique. No i super że będą kolejne konkursy. Może w końcu uda się wygrać!

  2. lukasmaskodziks

    19 września 2014 at 10:08

    Mnie najbardziej ucieszyła postawa Borussi, zwłasza po odejściu Lewandowskiego.Ale zobaczymy jak będą radzić sobie w Lidze Niemieckiej.

  3. ~Ginola

    22 września 2014 at 00:12

    Panie Michale, może mniej o Jump-Lewandowskim a więcej o dalszym upadku wielkich klubów tzn. Milanie i Manchesterze United? Z każdym meczem w obu klubach widać coraz większy chaos i brak pomysłu co dalej. ManU wydał na transfery najwięcej od lat, Milan oszczędza i bierze piłkarzy ,,z łapanki” (nawet na trenera skąpią) a skutek jest podobny.

    Postawię odważną tezę – czy Czerwone Diabły mogą skończyć jak dwukrotny zdobywca Pucharu Europy – Nottingham Forest?

Zostaw odpowiedź