„Pies ogrodnika” poskromiony, Francja co raz bliżej

Gruzja - Polska 0:4Ależ przyjemnie ogląda się obecną reprezentację Polski! Kojąco normalną. I przewidywalną. Co prawda z góry wiadomo, że drużyna Adama Nawałki będzie męczyć się w pierwszej połowie, atak pozycyjny nie będzie jej wychodził, a gra będzie niedokładna. Ale wszyscy już ze spokojem zagryzają zęby i zaczekają na koncertową grę w drugich 45 minutach. Właściwie szkoda, że biało-czerwoni nie rozpoczynają spotkań od razu od drugiej połowy. A kiedy już się rozkręcą, grają miły dla oka, ofensywny futbol, którego nie musimy się wstydzić. I na pewno coś strzelą! W czterech meczach zdobyli 10 punktów i strzelili 15 goli – okej, Gibraltarowi i Gruzji w kryzysie z ustępującym trenerem – ale dopiero co w niedawnych eliminacjach zdobywaliśmy najmniej goli w grupie z drużyn bojących się o awans.
Że sił w przeciwieństwie do poprzednich drużyn, obecnym kadrowiczom wreszcie starcza sił na całe 90 minut. Nawet jeśli w pierwszej połowie gra wychodzi im średnio, to ich nie trwonią i wreszcie grają do końca, co szczególnie boleśnie odczuli Gruzini, doznając najwyżej porażki w historii na własnym boisku. Że potrafi zmotywować się i na mistrzów świata, Niemców, ale i na najsłabsze drużyny w grupie, z którymi nie traci głupio punktów, ani nie wygrywa z nimi szczęśliwie, po dwóch karnych czy zagraniu ręką. Że owym „psom ogrodnika”, którzy na turnieje nigdy nie jadą, ale na własnym boisku punkty potrafią urwać najlepszym, my punktów odebrać sobie nie pozwalamy.
Że wreszcie doczekaliśmy się trenera, który potrafi postawić na właściwych ludzi i znów dokonać właściwych zmian. Z Gruzją, jak w spotkaniach z Niemcami czy Szkocją, rezerwowi znacznie przyczynili się do sukcesu. Z Gruzją świetne zmiany dali i Tomasz Jodłowiec i Maciej Rybus. Sebastian Mila pokazał, że – pomijając pierwszą, nieszczęśliwą w wykonaniu wszystkich pierwszą połowę – spełnia się i w roli jockera jak i startującego od początku, a jego gol lewą nogą za kołnierz bramkarza był wisienką na gruzińskim torcie. Spytałem go po meczu, która rola jest dla niego słodsza, wchodzącego, który odmienia losy meczu, czy grającego od pierwszej minuty. Odparł, że jednak słuchać hymnu stojąc z dziesiątką kolegów na murawie jest marzeniem każdego piłkarza.

Arkadiusz Milik i Adam NawałkaŻe ni stąd ni zowąd naszą mocną stroną stały się stałe fragmenty. Nie pamiętam kiedy reprezentacja Polski zdobyła po nich dwa gole w meczu o stawkę. Krychowiak do Glika, Glik do Krychowiaka – jakby razem grali od paru lat w Borussii Dortmund.
Że widać wyraźnie, że piłkarze rozwijają się w drużynie. Wspomniany Glik to już nie tylko czyści grę, ale inspiruje ataku, asystuje i sam strzela gole. Mila i Arkadiusz Milik nie okazali się kometami, którym coś wyszło w jednym, przypadkowym meczu. Z każdym kolejnym grają co raz lepiej. Że choć Grzegorz Krychowiak nie jest wybitnym rozgrywający, a wręcz w ogóle nie jest rozgrywającym, to skazany na tę niewdzięczną dla siebie rolę, potrafi być motorem napędowym, sercem i płucami drużyny. Gol i asysta sprawiają, że nie sposób go krytykować. A do tego współtworzy fantastyczną atmosferę w szatni. Trzeba go było widzieć w strefie mieszanej po meczu!
Polska kończy jesień z 10 punktami na 12 możliwych i pozycją lidera w grupie! Niczym kadra Jerzego Engela podczas zwycięskich eliminacji do MS w 2002. Francja co raz bliżej! Do awansu na Euro 2016 jeszcze daleko, jeszcze wszystko może się popsuć (odpukać), ale patrząc na rozwój kadry i jej zawodników oraz wybory Nawałki, stoimy gdzieś… pod Frankfurtem nad Menem. Jeszcze tylko Wiesbaden, Manheim i graniczne Saarbrucken 😉

3 komentarze

  1. ~Ania

    16 listopada 2014 at 16:20

    Szefie Jestem fachowiec jestem zmuszona prosić SZEFA o podwyżkę http://www.almoc.pl/img.php?id=2465 bo inaczej interesują się mną 3 inne firmy ..

  2. ~pomoc

    17 listopada 2014 at 17:21

    Witam piszę tu bo nie wiem do kogo się udać. Jestem matką dwójki dzieci do tej pory pracowałam na cały etat teraz aby mnie nie zatrudniać bo byłaby to trzecia umowa przeszłam na umowę zlecenie niestety mam na koncie komornika przez mojego byłego męża który narobił długów i uciekł za granicę. Komornik poszedł mi na rękę i część wypłaty mi zostawia jest to 350zł. Utrzymujemy się tylko z pensji męża w kwocie 1280zł. Mam dwoje synów jeden w wieku 9lat drugi w wieku 3lata. Chciałabym prosić państwa o pomoc. Nie jestem w stanie gotować normalnych posiłków bo wszystkiego nam brak po zapłaceniu rachunków niewiele zostaje nie mam też jak wyprawić dzieciom świąt nie chce wiele prosiłabym o jakieś paczki żywieniowe abym mogła przygotować święta, obiad. Może ubraniowe bo i tego nam brakuje. Nie potrafię pomyśleć jaki to będzie zawód dla moich dzieci kiedy nie będzie świąt. Już i tak muszę patrzeć jak im źle kiedy odmawiam wielu rzeczy które mają rówieśnicy. Jeśli znajdzie się ktoś kto mógłby pomóc proszę o maila na adres potrzebnapomoc@op.pl chętnie porozmawiam opowiem o sobie i mojej rodzinie i pokażę nawet dokumenty o zajęciu komorniczym wykaz z konta jaka kwota wypłaty mi wpływa. Nie wiem co napisać aby znalazł się ktoś kto pomoże naszej rodzinie choć w małym stopniu. Może znalazłoby się trochę osób które mają więcej i mogą się podzielić. Bardzo proszę otwórzcie swoje serca i pomóżcie naszej rodzinie.

Zostaw odpowiedź