KONKURS! Mój magiczny futbolowy moment 2014

Cristiano Ronaldo i Leo MessiJak wiadomo nasz piłkarski świat dzieli się na tych, którzy uważają, że najlepszym piłkarzem świata jest Cristiano Ronaldo i tych, którzy twierdzą, że przecież Leo Messi. Nie ma wątpliwości, że po latach będziemy wspominać ten okres w futbolu jako erę Messiego i CR7 oraz jakiegoś trzeciego trzeciego przez chwilę. W tym jest to Manuel Neuer, w innym Franck Ribery, Zlatan Ibrahimović, Arjen Robben. Ale królowie są dwaj. Cesarzowie wręcz. Znów natłukli w tym roku rekordów co niemiara, których nie sposób spamiętać. Gorzej gdy trzeba wymienić te mecze, które sami rozstrzygnęli. Pierwszy wygrał Ligę Mistrzów, drugi przegrał finał Mistrzostw Świata. Są wielcy, ja tego nie kwestionuję, lepszego wskazywać się nie odważę.

Ale poproszony o ułożenie listy 100 najlepszych piłkarzy w 2014 roku na pierwszym miejscu umieściłem Portugalczyka przed Argentyńczykiem (przy okazji zgłaszam votum separatum do ostatecznej 100! Robert Lewandowski dopiero 30. u mnie był w Top 10, podobnie jak Angel di Maria i Zlatan. Znacznie wyżej Sergio Ramos, Isco, Mario Mandżukić i David de Gea, w mojej setce zabrakło Gerarda Pique i Steve Gerrarda).

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia mam dla Was dwa prezenty do wyboru, w zależności od tego komu oddajecie hołd: smoczą koszulkę Realu Madryt na cześć Cristiano i reprezentacji Albiceleste na cześć Leo. Zwycięzców konkursu będzie dwóch.

Real i Argentyna

Co trzeba zrobić? Opiszcie zwięźle (w komentarzach na blogu może być w 140 znakach jak na Twitterze) swój najbardziej magiczny futbolowy moment 2014. Dlaczego właśnie ten?!Uzasadniając mądrze, jak najbardziej literacko się da, może być do rymu, byle nie przewlekle, haiku lub limerykiem…

Czekam do pierwszej Gwiazdki:)

Co do mnie, choć byłem na mundialu i napatrzyłem się na kawał fantastycznego futbolu, jakiego jeszcze na wielkich turniejach nie było, widziałem upadek wielkiej Hiszpanii, radosną grę Chile i Kolumbii, triumf Luisa Suareza nad Anglią, cudowne gole Robina van Persie czy Jamesa Rodrigueza, to jednak najbardziej magiczny moment przeżyłem we wrześniu na Stadionie Narodowym. Reprezentacja Polski, która nigdy w historii nie pokonała Niemców, nawet za najlepszych czasów Lubańskiego, Deyny czy Bońka, Polska z ligowcem Sebastianem Milą, który u żadnego innego selekcjonera nie usiadłby w takim meczu na ławce i rezerwowym Ajaksu, Arkadiuszem Milikiem. A naprzeciwko drużyna mistrzów świata, w tym samych czarno-czerwonych koszulkach, w których zmasakrowała Brazylię 7:1. A w bramce ludzka skała, czyli Manuel Neuer… Nie opisuję przeżycia, bo to zadanie dla Was…

https://www.youtube.com/watch?v=DHfhrp8BrT8

 

84 komentarze

  1. ~Robert Dombek

    23 grudnia 2014 at 18:26

    Krótko, celnie MILIK 🙂
    ujmująco przekonująco MILA 🙂

  2. ~Konrad

    23 grudnia 2014 at 18:29

    Moim najbardziej magicznym futbolowym wydarzeniem tego roku, zresztą nie tylko moim bo każdego POLAKA było to gdy spuściliśmy łomot Niemcom. Nie ma się co rozpisywać było to super przeżycie. Mam nadzieje, że i przyszły rok będzie taki jak ten mecz z Niemcami 🙂

  3. ~T_Gorczynski

    23 grudnia 2014 at 18:29

    Bramka Ramosa w doliczonym czasie finału Ligi Mistrzów, ponieważ potwierdził to co zawsze powtarzam: „zawsze walczy się do końca”.

  4. ~Wojciech

    23 grudnia 2014 at 18:31

    Lizbona finał Ligi Mistrzów. Sergio Ramos 93 minuta to nie koniec spotkania.

  5. ~Jakub

    23 grudnia 2014 at 18:34

    Momentem dla mnie magicznym, zwycięstwo przez Real La Decimy było. Włosy siwieć zaczęły, łzy do oczu napłynęły i pojawił się Ramos, chłopak z Sewilli, który strzałem swą głową mury Kurtuły zburzył.

  6. ~Bartosz Urban

    23 grudnia 2014 at 18:34

    Pod względem bycia kibicem piłkarskim Realu Madryt i Reprezentacji Polski ten rok był najbardziej udany ze wszystkie 23 lat, które przeżyłem. Nie wiem nawet co było dla mnie większym przeżyciem, czy zdobycie La Decima, na które ja wraz z całym socios czekaliśmy upragnienie 12 lat, po wielu latach porażek (szczególnie na etapie 1/8 …), czy też przyjazd Królewskich do Warszawy i zobaczenie SWÓJ klub pierwszy raz na żywo. Tryumf kadry Nawałki nad Niemcami to już wyłącznie wisienka na torcie, co wydarzyło się w ciągu 2014 roku 🙂
    Pozdrawiam

  7. ~Kamil

    23 grudnia 2014 at 18:35

    Gol Ramosa w 93 minucie finału LM. Mało nie ogluchlem, taka była radość ludzi w klubie, a po dotarciu do domu okazało się że mam 40 stopni gorączki. Piękne uczucie, wtedy po raz pierwszy zobaczyłem na własne oczy, że w piłce wszystko jest możliwe 🙂

  8. ~MATIAS46

    23 grudnia 2014 at 18:39

    Rok 2002 mój pierwszy finał Ligi Mistrzów Zwycięstwo Realu po cudownym golu Zidana. W trakcie tego meczu pokochałem ten klub. Po meczy była radość. Teraz po dwunastu latach było wzruszenie.

  9. ~Lexie

    23 grudnia 2014 at 18:40

    To proste i mieści się w dwóch słowach – La Decima. Finałowe kłębowisko emocji, gol Ramosa po którym o mało nie zemdlałam i wiara w to że jeszcze możemy to wygrać. Oglądanie po nocach fiesty i to, że całe madridismo było w tym skoku Sergio. Za każdym razem gdy oglądam filmiki z finału czuję taką samą radość. To magiczne

    Nie mam zielonego pojęcia, czy zmieściłam się w 140 znakach, ale komentarz publikuję tu nie na twitterze, bo tam nick i hashtag zabrałyby mi cenne literki. Tak poza konkursem – dla takich chwil jak wtedy w trakcie finału i potem dzięki niemu unoszenia się prawie nad ziemią z radości warto oglądać mecze. Piłka nożna jest piękna i te magiczne momenty są bezcenne.

    Wesołych, spokojnych i radosnych świąt życzę 🙂
    @Lexie_NY

  10. ~Mateusz

    23 grudnia 2014 at 18:40

    Sobotni wieczór, serce całe mi drzalo, bo na La Decimie mi zależało. Gdy Ramos pokonał „Kurtua” zaczęła się wielka gra. Real zdobyl La Decime i poszedłem w kime.

  11. ~Marek4504

    23 grudnia 2014 at 18:41

    Ten niezapomniany sobotni wieczór i „La Decima” Królewskich na długo zapadnie w pamięci. 10. Puchar Mistrzów w kolekcji Realu, puchar, który stał się obsesją jego piłkarzy, działaczy i kibiców. „La Decima” spędzała sen z oczu im wszystkim od 12 lat. Nikt nie zapomni tej 93. minuty meczu i gola na 1:1 Sergio Ramosa.Ta perfekcyjna główka skruszyła mur (czy raczej strzaskała autobus) Atletico Madryt. Dogrywka to już była klasyczna „remontada”. To majowe spotkanie było najbardziej magicznym finałem LM od lat. Ten futbolowy moment kiedy Ramos uratował Królewskich zapisał się złotymi głoskami w historii.

  12. ~Tomasz Grochocki

    23 grudnia 2014 at 18:45

    dla mnie jedyny moment boski,to było to co zrobił Lewandowski,strzelił cztery bramy i to nie byle komu,”pojechał” Realowi i wrócił do domu.Pokazał klasę i snajperski kunszt,w historii Ligi Mistrzów jest zapisany już,usadzić królewskich to wyczyn kosmiczny,ten wieczór wtedy był dla mnie magiczny!!

    1. ~Lexie

      23 grudnia 2014 at 18:51

      Ten mecz odbył się w 2013 roku 😛

  13. ~Jimmy

    23 grudnia 2014 at 18:50

    Najbardziej magiczny moment to jak to mawiał Darek Szpakowski, powrót Maradony na boiska i słynny komentarz „Maradona !, a nie przepraszam to Messi” :)))

  14. ~Radek

    23 grudnia 2014 at 18:51

    Czasami lubię pójść obejrzeć ważny mecz do sportowego pubu. Sam, bez znajomych, stanąć z boku, oglądać tak mecz, jak i reakcje zgromadzonych w lokalu ludzi. Tak zrobiłem podczas finału Ligi Mistrzów, na który do Torunia zjechała grupa fanatyków (takich prawdziwych, pozytywnych) Atletico Madryt. Ja, zadeklarowany sympatyk Realu, przeżywałem to naprawdę wyjątkowo, choć jeszcze bardziej urzekli mnie „Atleti”. Po dogrywce mniej przeżywałem wygraną Realu, skupiając się na pocieszaniu płaczących kibiców Atletico, więc to chyba jednak był naprawdę magiczny futbolowy moment.

  15. ~@d3vilofficial

    23 grudnia 2014 at 18:53

    Zwycięstwo Polski nad Niemcami bo to pierwsze zwycięstwo w historii nad Niemcami. To były wielkie emocje. To był niesamowity mecz i te gole Mili i Milika! Jestem dumny z tego! Jestem dumny z dokonań naszej kadry w tym roku!

  16. ~Kamil

    23 grudnia 2014 at 18:54

    Najlepsze piłkarskie wydarzenie roku minionego,
    to pierwszy dla Arsenalu puchar za „życia” mego.
    Mimo, tak fatalnego ‘Kanonierów’ początku,
    przeobrażenie widzieliśmy jak w Brzydkim Kaczątku.
    Moja drużyna pokazała charakter jak wojskowa artyleria,
    właśnie wtedy kończyła się pucharowa czarna seria.
    Kiedy Ramsey w dogrywce strzelił gola decydującego,
    spotałem „Kogo tym razem ta bramka zabije, kolego?”
    Tym razem zabiła drwiny, przezwiska, mieszanie w błocie
    ustawiając jego pierwszy Puchar Anglii w klubowej gablocie…

  17. ~Mario

    23 grudnia 2014 at 18:54

    Moim magicznym momentem byla wygrana z Niemcami 2-0. Dało to Polakom jakby nowe otwarcie na reprezentacje. Poczuli oni , w końcu od dawien dawna, że Polska reprezentacja jest silna. Druga rzecz to młodsze pokolenie w końcu mogło po wielu latach być dumnym z polskiej reprezentacji, nie musza ciągle słuchać teraz o Wembley i Londynie , bo mają swoją Warszawę i Stadion Narodowy , gdzie pokonaliśmy Niemców 2-0.

    Na koniec ważnym wydarzeniem jest, także gol Mili w tym właśnie meczu. Sebastian Mila jakby zapomniany, wyszydzany przez niektórych za powołanie go do reprezentacji, a on udowodnił, że nieważne ile ma się lat , lecz najważniejsza jest chęć, ambicja oraz walka za koszulkę z orłem na piersi. Ten facet powinien być przykładem dla wszystkich przyszłych młodszych reprezentantów.

    Gdy widziałem gola Sebastiana , od razu przypomina mi się gol z meczu City-Groclin youtube.com/watch?v=qQo2JqgOvkE.

    Ten Mila wtedy powrócił na nowo.

  18. ~AdrianKfiatek

    23 grudnia 2014 at 18:56

    11 października obecnego jeszcze roku, Polska katem Mistrzów Świata, cały świat zaś w niezłym szoku. Bo to duet Milik z Milą (niech nazwiska się nie mylą) dzięki bramkom ich niezwykłym ten dzień był magiczną chwilą. Cały stadion wypełniony, gardeł krzyk nie poskromionych, dziś to Polska glorię święci, już na zawsze w mej pamięci pozostaną wiecznie żywi, dumni, silni i szczęśliwi. Choć mam lat 21, to czekałem blisko 7 od zwycięstwa z Portugalią, wynik ten był anomalią.

  19. ~Paweł

    23 grudnia 2014 at 18:58

    Pierwszy raz w życiu pojechałem obejrzeć mecz reprezentacji Polski. Od razu z konkretnym przeciwnikiem, z Niemcami. Radość jaka była po naszych bramkach nieporównywalna z niczym innym, a byłem na ponad 150 meczach Jagiellonii. Coś czego na pewno nigdy nie zapomnę.

  20. ~Kowal

    23 grudnia 2014 at 18:58

    Rok 2014 był dla mnie niesamowity,
    Nawet dla polskiej reprezentacji dość przyzwoity,
    Wygrana z Niemcami to wielka sprawa
    Jednak inne wydarzenie zasługuje na większe brawa.
    Puchar przez tyle lat przez Madridistas wyczekiwany
    Po wielkich emocjach w Lizbonie wreszcie wygrany.
    Jak się pewnie domyślacie, o Decimie mowa,
    A głównym bohaterem jest Ramosa głowa.
    Myślałem, że zejdę, że zawału dostałem,
    A to radość wielką w sercu mym przeżywałem.
    Chciałbym tu przytoczyć maksymę trenera wielkiego:
    „Póki piłka w grze, gramy do upadłego!”
    Pokazał to Real, z Ramosem na czele,
    Dostarczając milionom szczęścia tak wiele.

  21. ~Bartek095

    23 grudnia 2014 at 19:05

    Liverpool- w 2014 roku od bohatera do zera( to mój cały futbolowy wielki moment)

    Stworzył Brendan ekipę
    na mistrzowski tytuł,
    wydostając zespół
    z dna, mułu, niebytu.

    Miał swój zmysł taktyczny
    i świetne idee,
    był wciąż zachwalany
    za ambitne cele.

    Brylował na salonach,
    odbierał nagrody,
    zadbał przy tym także
    o nowszy model żony.

    Przyszło wreszcie lato,
    czas ważnych decyzji,
    czas na wprowadzenie
    rodgersowych wizji.

    Zanim jednak Brendan
    wgryzł się w klubu sprawy
    pewien ważny grajek
    odszedł do Blaugrany.

    Szumu było sporo,
    kasa na transfery
    z Tottenhamu kpiny
    i w mediach bajery.

    Zamiast jednej gwiazdy
    będziem dziś mieć cztery.
    Każda będzie strzelać,
    każda dzierżyć stery.

    I zbiorowy szum
    po meczu z Dortmundem,
    nikt się nie zająknął,
    nawet na sekundę.

    Przyszła wreszcie liga
    i rozliczeń czasy,
    lecz mistrzowska forma
    zrobiła sobie wczasy.

    Miała do pressingu
    być to dziś maszynka,
    lecz więcej energii
    ma browarów skrzynka.

    W ataku widać ciemność,
    w pomocy wielką lukę,
    kapitan chce podwyżki
    za truchtania sztukę.

    Nic nowego w obronie,
    poprawy żadnej ni ma,
    mimo zakupienia
    z Chorwacji olbrzyma.

    Fakty są dziś takie,
    że od połowy maja
    grupa piłkarzyków
    postradała jaja.

    A głównym problemem,
    po stracie Luisa,
    jest dziś sytuacja
    że klub wszystkim zwisa.

    Nikt za Liverbirda
    nie odda życia swego,
    ważniejsza jest kasa
    i nabrzmiałe ego.

    A Brendan powtarza
    w kółko swe slogany,
    że znów będzie dobrze,
    że znów radę damy.

    Płoche to gadanie,
    zwykła paplanina,
    skoro z meczu na mecz
    poprawy żadnej ni ma.

    Co nam pozostaje
    w tym trudnym okresie?
    Hejtować, narzekać,
    zaszyć się gdzieś w lesie?

    Radziłbym poczekać
    nie zwalniać Brendana,
    może jakimś cudem
    zajdzie wielka zmiana.

    Oby nasz treneiro
    znalazł w sobie siłę
    i prostą decyzją
    podniósł nasze skille.

    Zagrał tym diamentem
    i zamiast opaski,
    dał poczuć ósemce
    smak zmienników ławki.

  22. ~wojciu

    23 grudnia 2014 at 19:10

    Pan Sergio 92:48. Gdy tylko futbolówka wpadła do siatki, nie cieszyłem się, tylko popłakałem się. Poszedłem szybko do łazienki, żeby rodzice tego nie zobaczyli. Ale jak tylko pomyslę o Decimie, to… sam nie wiem, co napisać.

  23. ~miłosz

    23 grudnia 2014 at 19:10

    Sądze, że najlepszym wyczynem w fodbolu było zwycięstwo Polski z Niemcami 2-0. Wspierałem Polaków jak się dało i wygraliśmy. Bardzo się cieszę z tego powodu. zawsze kibicowałem reprezentacji Polski. Nigdy bym ich nie opuścił. cieszył bym się gdybym wygrał koszulkę Realu.

  24. ~Gazda

    23 grudnia 2014 at 19:10

    Jeden moment,trzy dotknięcia: Morrisona przełożenie,Browna ośmieszenie, wyłożenie jak marzenie. Zdezorientowanie jak Seamana w Manchesterze!

  25. ~Tytus Chmiel

    23 grudnia 2014 at 19:10

    Och! Dla mnie bez wątpienia Celtic. Ten magiczny. Ten na stadionie w Warszawie. Z piekła do nieba. Frustracja i ekstaza. Karne Vrdoljaka, rosnące napięcie. Wielki (wtedy) Celtic, większa (od wtedy) Legia, mój klub od zawsze. Wiele było magicznych momentów w tym roku (mega uroadzaj), dla mnie opisany był szczególny.

  26. ~spironolactone

    23 grudnia 2014 at 19:14

    Remis weźmiemy w ciemno-Niemcy żartem mówili,
    uciszył ich dopiero gol naszego Mili
    To był moment przełomowy
    czułem, że zaczyna się etap nowy

  27. ~Marek Wasiński

    23 grudnia 2014 at 19:16

    Barca – Real, taki mecz,
    inne sprawy idą precz.
    Raz był Real, a raz Barca,
    ostatecznie tego marca.
    Wygrał Messi, król futbolu,
    o mój idolu!

  28. ~siemstein

    23 grudnia 2014 at 19:17

    Na tę chwilę wielką dwanaście lat czekałem,
    Decima zdobyta doskonałym finałem.
    Róg, Ramos i główka, golazo przełomowe,
    To jest mój ukochany futbolowy moment

    Samego Mickiewicza właśnie zawstydziłem
    Trzynastozgłoskowcem ten wierszyk sporządziłem 😉

  29. ~Sędzia piłkarski [młody]

    23 grudnia 2014 at 19:21

    Debiut w „Serie A”.Stres, trema.Niepotrzebnie.Dzięki temu mogę dalej się realizować, żyć piłką, śnić o niej i tęsknić za nią…’Carpe diem’!

  30. ~Mgd

    23 grudnia 2014 at 19:23

    Przeżyłam z Liverpoolem FC już niejedną wesołą, a tym bardziej niejedną smutną, chwilę. Były momenty magiczne, legendarne i te, których dziś nie pamiętam z racji ich powszechności. Mój wybór na Futbolowy Moment 2014 może być nieco zaskakujący, ale i poniekąd charakterystyczny dla fana The Reds.
    Był początek maja, poniedziałkowy wieczór, nasze małe The Kop w krakowskiej piwniczce. Porażka z Chelsea za nami, wszyscy pełni nadziei, z podniesionymi głowami stawiliśmy się w jednym miejscu, by wspólnie krzyknąć „C’mon The Reds!”, przecież nie wszystko było stracone, mogliśmy jeszcze wiele…
    Mecz układał się po naszej myśli, prowadzenie do przerwy, wesoła gromadka zamawiająca kolejne piwo. Wróciliśmy do gry! Damy radę!
    „ŚWIST!”- gwizdek rozpoczynający drugie 45 minut, „We love You Liverpool!”, „BANG!” „BANG!”, 3-0 dla Naszych, niecałe 40 minut do końca meczu. Mamy to! To jest ten czas! „Tytytytyryry Luis Suarez!”.
    Minuta 80. Pod naszą bramką gorąco, stare porzekadło w głowie „niewykorzystane sytuacje się mszczą”, do tego z ławki wchodzi Gayle.
    „TRACH!” Delaney odkupuje swe winy. „TRACH!” Gayle na 2-3. Miny nam rzedną, przebieramy nogami wyczekując końca i wyskoku radości i… „TRACH!” 88 minuta, Gayle, 3-3. Koniec marzeń. Stołki barowe nie utrzymały swej pozycji pionowej, żal unosił się w powietrzu, bezsilność nie pozwalała nawet oddychać. „To musi być zły sen…”.
    Nie był. To była magia- Czarna Magia, z którą Liverpool, niemal jak nikt inny, nie potrafi sobie poradzić.
    Zastanawiając się, co mogę opisać, oczywiście pomyślałam o kolejnej wygranej nad ManU, o meczach z Arsenalem czy Citizens na AR czy też o wygranej Polaków nad Niemcami. To wszystko były przeżycia na granicy ekstazy, jednak zostały przyćmione przez porażkę na Selhurst Park. Bezsilność, ból, żal, smutek wygrały ze łzami szczęścia, bo zabiły marzenie, Jedno Wielkie Marzenie całej Czerwonej Rodziny.
    Taka właśnie jest piłka nożna, tacy są kibice Liverpoolu.

  31. ~Kamil Kijanka

    23 grudnia 2014 at 19:34

    Niemiecka maszyna masakruje Brazylię na ich własnym terenie. Mundial, który miał zdjąć klątwę ciążącą na nich od roku 1950, okazał się ich przekleństwem. Pierwszy turniej w Kraju Kawy pogrążył w żałobie kibiców Canarinhos na wiele dekad. Wydawało się, że nic gorszego ich nie spotka. Tego upokorzenia nie zapomną jednak NIGDY. Neymar, który miał być Pelem naszych czasów, nie mógł wystąpić w tym spotkaniu. Trener Scolari, który poznał już smak zwycięstwa na Mundialu – runął z piedestału na samo dno. Rozpacz, żal, smutek i niedowierzanie. Po feralnym pierwszym Mundialu w Brazylii, zrezygnowano z białych trykotów, które przypominały o porażce z Urugwajem. Od tamtej pory zaczęto używać kanarkowych koszulek. Po ostatnich mistrzostwach pasuje już tylko czerń. Może nie jest to najbardziej magiczny moment roku 2014, ale jako wielki pasjonat historii futbolu, uważam ten mecz za najbardziej wstrząsający.

  32. ~Agnieszka

    23 grudnia 2014 at 19:35

    Dla mnie magiczny był mecz Villareal – Barcelona. Mecz toczony w cieniu wielkiej tragedii, pierwszy mecz po śmierci Tito. Kuriozalny przebieg – od 2-0, do 2-3. Pomyślałam wtedy… Alves próbuje dośrodkowań, Leo próbuje strzelać, ale to Tito Villanova piłkę dzisiaj nosi!

  33. ~ziuny

    23 grudnia 2014 at 19:38

    Finał Mistrzów w Lizbonie,
    każdy marzy o koronie.
    Mecz dobiega już do końca,
    nagle strzela Ramos prawy obrońca!
    Wywraca mecz do góry nogami
    i Królewscy znów zostali bogami.

  34. ~Janusz dajwłowski

    23 grudnia 2014 at 19:49

    MAGIA MOŻE BYĆ CZARNA.
    Szukam odpowiedzi dla wielu trenerów w Polsce ” czym jest system szkolenia w Niemczech?” Zapraszam Mariusza Iwańskiego do VFL Wolfsburg.Zwiedzamy akademię-idziemy w kierunku zawodników-pierwszy napotkany – chłopak Ciemnoskóry-krzyczy z daleka Guten Tag,Mariusz pyta czy go znam-odpowiadam,że nie.Idziemy dalej – nastepny spotkany – Azjata-krzyczy z daleka – Guten Tag!!! Mariusz pyta czy ten tez jest obcy? Tak-tłumaczę,ze tutaj to normalne- idziemy dalej , spotykamy „białego”-popatrzył i poszdł dalej.Mariusz pyta a ten dlaczego…nie przywitał nas??? Odpowiadam – Mariusz sory -to Polak Paweł Łysiak…..wtedy mariusz zrozumiał czym jest system szkolenia w Niemczech a czym w Polsce.Ps. wszystkie dane osobowe i wydarzenia są autentyczne.

  35. ~natt

    23 grudnia 2014 at 19:58

    Ten rok piłkarsko niewątpliwie był cudowny jednakże były dwa takie wydarzenie, które pozostaną w pamięci o sercu na zawsze a spośród których wybór jednego jest niemożliwy. Pierwszy to wyżej wspomniany mecz z Niemcami, gdyż sama uczestniczyłam w tym wielkim, niesamowitym wydarzeniu na stadionie wśród 56 tysięcy kibiców. Wspólna radość, kibicowanie cały mecz(trafił mi się wyjątkowy sektor, który cały mecz prześpiewał, zamiast buczeć), niedowierzanie po pierwszym golu(pozdrawiam kibiców dla których ważniejsze było jedzenie i piwo), zawały serca przy strzale Bellarabriego,Goetze i Podolskiego gdzie milimetry dzieliły od stracenia bramki.Szaleńcza radość po golu Mili i duma rozpierająca serce po ostatnim gwizdku. Coś niedopisania słowami. Drugie wydarzenie piłkarskie to zdobycie trofeum po 9 latach posuchy przez Arsenal. Puchar może nie najcenniejszy w lidze, ale po tak długim czasie oczekiwania i przegrywaniu w finale 0-2 smakował jak wygranie ligi , czy nawet ligi mistrzów.

  36. ~Sylwek7

    23 grudnia 2014 at 19:58

    Było duzo momentów, oczywiscie nie zapominając o Polakach którzy ograli Niemców, w pamięc wpadła mi akcja Bale z Bartrą z finału pucharu Hiszpanii, ten spektakularny „objazd” gdzie Bale pędził jak TGV a Bartra jak te nasze pędolino, i ten rajd dał Realowi tytuł.

  37. ~szakal88

    23 grudnia 2014 at 19:59

    Najbardziej magiczny moment 2014: Cristiano Ronaldo wbiega w pole karne, metr od jakiegokolwiek zawodnika drużyny przeciwnej przewraca się a sędzi dyktuje karny – no czysta magia….bo jak inaczej wytłumaczyć?

  38. ~Karol

    23 grudnia 2014 at 20:07

    Magiczne to było to jak Sergio Ramos , strzelił gola w doliczonym czasie gry w finale ligi mistrzów , podłamało to Atletico a Real poprowadziło do wielkich sukcesów , Cesarz magiczne dotknął piłkę która dała Decime Realowi .

  39. ~Madridista

    23 grudnia 2014 at 20:34

    Piękny moment jeden – La Décima!
    Nieważne czy Tokio czy Lima,
    wszędzie radość oczywista,
    krzyczałem jak każdy Madridista!

  40. ~KrisPobieda

    23 grudnia 2014 at 20:40

    Wiktoria Legii Celtikiem. Widziana w pubie w katolickiej części Glasgow. Po golu Koseckiego część wstała, zaczęła bić brawo i stawiać mi kolejki!
    #rememberforever

  41. ~Zigermar

    23 grudnia 2014 at 20:47

    Wprowadzenie Tima Krula przez Louisa van Gaala
    Spowodowało, że całkiem mi opadła „kopara”.

  42. ~Fabiano

    23 grudnia 2014 at 20:50

    Moim najbardziej magicznym momentem w 2014 roku była niewątpliwie wygrana Polski z Niemcami. Po strzelonej bramce na 1-0. niesamowita radość… Wszyscy w domu skakali… Po mojej 10 sekundowej radości przyszła myśl, że to nie koniec, trzeba być skupionym, bo to długa droga jeszcze. Siedząc jak na szpilkach nagle padła druga bramka Mili. Po tym już tylko ekstazja i świadomość, że w końcu to jest nasz dzień!!

  43. ~katalończyk

    23 grudnia 2014 at 21:07

    Każdy Niemiec 2:0 szybko zapomina,
    lecz niejeden Polak wypomina.
    Duet Milka w historii się zapisał
    i w eliminacjach 3 punkty nam dopisał.

  44. ~Kamil

    23 grudnia 2014 at 21:25

    Na finał LM pędziłem że o mało się nie rozbiłem…
    #Puchar_Króla_Ramos

    Szalik Realu ściskałem i oszalałem dzięki-„panu 92:48” #Ramos

  45. ~damian

    23 grudnia 2014 at 21:34

    Moim najbardziej magicznym momentem w 2014 było niewątpliwie zwycięstwo Polski nad Niemcami.Po takim meczu możemy czuć się dumni że jesteśmy polakami,nigdy nie wygraliśmy z Niemcami i kto by przypuszczał że akurat w ten dzień 11 października ogramy mistrzów świata .Ale jeszcze jedno Milik trafił bramkę to było zaskoczenie ale bramka Sebastiana to było coś temu piłkarzowi się to po prostu należało.Ten mecz był zwiastunem po prostu do tego co się wydarzy dalej w eliminacjach.Awans do Francji jest bardzo blisko

  46. Bartłomiej M

    23 grudnia 2014 at 21:42

    Ciężko mówić o najlepszym zaklęciu w magicznym tomie 2014 roku, niemniej jednak podejmę się wyzwania. Najlepszym zaklęciem magicznym nie będzie więc jeden z cudownych goli, jakich widzieliśmy wiele na mistrzostwach świata. Nie będzie to również szał berserka z jakim niemiecka kadra ruszyła na Canarinhos Nie zdecyduję się wytypować żadnej z klątw, które rzucali Diego Simeone i Van Gaal na swoich przeciwników, a rozdział księgi czarów o nazwie „Liga Mistrzów” pomimo wielu zaskakujących błogosławieństw nie przekonał mnie do wytypowania najlepszego z nich. Również Suarez i jego wilkołacze zapędy nie porwały mnie do wytypowania najlepszym momentem – myślę, że likantropia nie powinna mieć miejsca w futbolowej księdze magii 2014 roku.

    Od kiedy pamiętam najbardziej urzekały mnie momenty wydawałoby się niewidoczne i nieznaczące, jednak przełomowe w szerokiej skali. Najlepsze formuły magiczne dostrzegam w Premier League i pojedynczych inkantacjach wpływających na wyłonienie mistrzów sztuki magicznej, którzy osiadają na okres wakacyjny na zasłużonym tronie. W tym roku radosną eksklamacją z mojej strony okazało się poślizgnięcie głównego dyrygenta drużyny walczącej o upragnione od dekad trofeum – Steve G. Jego błąd okazał się brzemienny i rzucił cień na udany sezon. Dla mnie – kibica Manchesteru United nie mogło być momentu lepiej słodzącego gorycz koszmarnego sezonu.

  47. ~Michał

    23 grudnia 2014 at 21:45

    Końcowe minuty meczu Polska Niemcy. Polacy prowadzą 1:0. Na stadionie rozlega sie głośne „Polacy jesteśmy z Wami”. Pod jeden z sektorow podchodzi Łukasz Piszczek i jeszcze wiecej prosi o taki doping. Stadion zaczyna nieść nasz zespół. Każdy walczy do końca. Nigdy nie zapomnę tego momentu. Za każdym razem gdy tylko będę trzymał historyczny bilet z tego meczu przed oczami pojawi się właśnie ta chwila

  48. ~Dawid

    23 grudnia 2014 at 21:53

    Półfinał Niemcy – Brazylia. Trzy dni szukania miejscówki gdzie obejrzymy z kumplami mecz. W końcu udało się namówić żonę kp;egi żeby umówiła się gdzieś z koleżankami. Szybka wyprawa po procenty i coś do przegryzienia. Zasiadamy, otwieramy pierwsze piwko. Wszyscy prócz mnie ostro kibicują Brazylii. Pierwszy gol – nic. Drugi gol – lekki uśmiech. 30 minuta i moje pytanie do znajomych „To co Panowie, otwieramy drugie piwo czy rozchodzimy się do domów?”. Mony znajomych bezcenne 🙂

  49. ~Luka

    23 grudnia 2014 at 21:59

    Dla mnie magiczny moment nie jest związany z golami a z motywacją i wolą walki. Gest Lewandowskiego, że nie chce schodzić z boiska po faulu szkota był dla mnie magiczny bo zobaczyłem prawdziwy charakter, którym zaraził innych.

  50. ~Łuki

    23 grudnia 2014 at 22:03

    Ja mam dwa magiczne momenty.

    Pierwszy z nich, kiedy to Luis „Gryzoń” Suarez pogryzł Chielliniego i nie dostał za to żadnej kartki, mecz mógł się wtedy inaczej potoczyć. No i ta kara która została skrócona…

    Drugi to oczywiście Legia – Celtic !!!! A później walkower….

  51. ~Marcin

    23 grudnia 2014 at 22:28

    wiele bylo ujmujacych i podnioslych wydarzen szczegolnie dla naszego futbolu. Jako wydarzenie nr 1 dla mnie jako legionisty bylo pokonanie Celticu. Nastala euforia, ekstaza po 6-1 oraz oczekiwanie na ostatniego rywala. Gdy wydawalo sie, ze polska druzyna jest juz na ostatniej prostej do wymarzonej ligi mistrzow przydarzyl sie „maly” blad ktory przekreslil i zabral mi marzenia! 30 letni chlop czeka na ta lige mistrzow jak dziecko na mikolaja i ktos mu te marzenia i nadzieje kradnie. Kolejnym wydarzeniem, w dodatku historycznym byla wygrana naszej kadry z Niemcami. To byl piekny wieczor dla kazdego rodaka. Na przyszly rok zyczmy wiec sobie aby nie byl gorszy i oby zakonczyl sie awansem do LM oraz mistrzostw europy.

  52. ~RM_10

    23 grudnia 2014 at 22:30

    Było wiele magicznych momentów w 2014 roku lecz dla mnie bezapelacyjnie najbardziej magicznym futbolową chwilą był dzień 24 maja,kiedy mój ukochany Real, po latach upokorzeń (zwłaszcza ze strony swojego największego rywala – Barcelony) oraz 3 pechowych półfinałach (za Mourinho) zdobył upragniony 10 Puchar Europy. Magiczne było też w jaki sposób go zdobył – walcząc do samego końca,wręcz wyszarpując go z rąk piłkarzy Atleti, kiedy wszyscy myśleli,że Królewscy polegną – oni się podnieśli. Magiczna była droga Królewskich do Lizbony,która wiodła przez Niemcy (w tym dwóch poprzednich finalistów a także Dream Team jak mówiło się o tym Bayernie!) – a tam statystyki dla Realu były wręcz upokarzające. Magiczne było to,że Ancelotti drwił sobie ze statystyk i Real pod jego wodzą odwrócił je na swoją korzyść (brak wygranej w Turcji, w Niemczech…) Tak, to był magiczny rok… 🙂

  53. ~Artur

    23 grudnia 2014 at 22:34

    Nigdy nie zapomnę, gdy po bramce Mili 6 krzesełek w moim rzędzie opustoszało, bo wszyscy rzucili się z radości na siebie na schody, a jeszcze obok jakiś facet wskoczył nieznajomemu z radości na plecy. Ja krzyczałem i skakałem kolegą z radości. Jestem dorosłym facetem, ale popłynęły mi wtedy łzy. Następnego dnia musiałem iść do laryngologa, bo straciłem głos.

  54. ~Jakub Gawron

    23 grudnia 2014 at 23:12

    „Nie jestem człowiekiem. Jestem Cantona”. Cytując słowa jednej z największej gwiazd footbolu XX wieku, mam w tym większy cel. Osoba o którą mi chodzi, choć równie genialna jak Król Eric, nie jest ani Cristiano Ronaldo, ani Lionelem Messim. Mam na myśli cichego bohatera Reprezentacji Włoch (choć z mniejszym skutkiem) oraz Juventusu, którymi małymi kroczkami (tymi boiskowymi) podbija kolejne serca fanów na całym świecie.
    Wiadomo o kogo chodzi? – tak, to Andrea Pirlo, włoski wizjoner, maestro człowiek którego bramkami zachwycają się wszyscy znawcy footbolu. Z tą osobą również łączy się mój najbardziej magiczny piłkarski moment roku 2014. Nie będą to jego piękne bramki, asysty, podania. Będzie to długo oczekiwana premiera jego autobiografii. Ach, czekałem na nią odkąd dowiedziałem się o włoskiej premierze. Przyznam warto było na nią czekać. Książkę udało im się zamówić dwa tygodnie przed premierą (dopłaciłem specjalnie 10 złotych aby przyszła wcześniej). Kiedy tylko kurier zadzwonił, że paczka na mnie czeka, nie mogłem skupić się na innych czynnościach, liczył się tylko Pirlo i jego autobiografia. Spędzając te chwile z książką, przeżyłem najlepszy piłkarski moment w tym roku. Dokładne opisy odczuć Andrei pozwoliły mi na nowo przeżyć nie jeden mecz, tym razem w głowie. Spotkanie z Andreą sam na sam, pozwoliło mi rozegrać najlepszy, najbardziej magiczny mecz w tym roku. Ciesze się, że to spotkanie odbyło się w mojej wyobraźni, nie przed telewizorem.

  55. ~Piotrek

    23 grudnia 2014 at 23:13

    Wygrana nad Niemcami bez dwóch zdań. Mecz oglądaliśmy u znajomych w Londynie z moim Teściem który odwiedził nas w Anglii i jak to w życiu bywa średnio za mną przepada… Po końcowym gwizdku we trójkę z kolegą skakaliśmy wtuleni pod niebiosa, i ze wzruszeniem śpiewaliśmy jak małe dzieci z radości POLSKA, BIAŁO-CZERWONI!! MAGIA!!

  56. ~Sarek

    23 grudnia 2014 at 23:20

    Włosi z Urugwajem grali,
    Dwaj panowie w polu karnym się poturlali,
    Mówię do ojca: „ugryzł go może?
    Hehe…”. I po ripleju padłem na podłoże.

  57. ~Artur

    24 grudnia 2014 at 05:34

    Najpiękniejszy futbolowy moment w 2014, ale i w całym moim życiu miał miejsce podczas meczu Polska-Litwa na PGE Arena w Gdańsku. Pierwszy raz zabrałem swojego 6-letniego syna na stadion. Widok ubranego w biało-czerwone barwy, śpiewającego z ogromnym przejęciem hymn Polski dziecka to obraz, który pozostanie w mej pamięci na zawsze.

  58. ~Grzegorz

    24 grudnia 2014 at 08:14

    Opisać magiczny moment? Proszę.
    Nie Leo, Cristiano, Rado czy Brożek
    Który W mej głowie utkwił mi?
    To triumf nad Niemcami – il capitano Glik

  59. ~walterluk

    24 grudnia 2014 at 09:08

    2014 to mundial w Brazylii,
    James Rodriguez, Luis Suarez i …Giorgio Chiellini
    Jednak ani oni, ani Messi, ani Cristiano w mojej pamięci na długo nie zostaną
    Bo w październiku na Stadionie Narodowym
    Polska reprezentacja porwała serca kibiców i uderzyła do głowy
    To Milik i Mila wraz z kolegami pod wodzą Nawałki
    Byli w tym roku autorami najpiękniejszej futbolowej bajki.

  60. ~TomekSierzant

    24 grudnia 2014 at 09:11

    Najbardziej magiczny moment wybrzmiał dźwiękiem końcowego gwizdka Pedro Proency w meczu z Niemcami. Miał zapach triumfu oraz odcień bieli i czerwieni. Sen się spełnił, a redaktor Szczepłek nie będzie musiał męczyć się nieśmiertelnością… 🙂

  61. ~Kuba

    24 grudnia 2014 at 10:11

    Oczywiście rok 2014 obfitował w ważne wydarzenia piłkarskie. Nie zamierzam podważać fantastycznego finału Ligi Mistrzów, jak i odbywających się co 4 lata Mistrzostw Świata. Jest jednak jeden problem. Moim najbardziej magicznym momentem mijającego już roku był debiut na boiskach A-klasy . Szaleniec powiedzą, performer. Ronaldo i Messi biją fantastyczne rekordy, a ten kopie się po czole i to uważa za magię. Jednak coś w tym jest. Moim zdaniem piłka nożna dostarcza najwięcej radości, gdy sam ją uprawiasz. Nie jest ważne, czy grasz na orliku, na hali, czy w jakąś inną wersje (nie wiem na lodzie na przykład :P). Gdy walczysz z przeciwnikiem (niekoniecznie z Ramosem, czy Pepe), gdy strzelasz bramki (niekoniecznie Borucowi, czy Szczęsnemu), gdy zatrzymujesz kolejnego napastnika (nie Ibre, czy Messiego). Podczas rozgrywanego meczu przeżywasz te same emocje co gwiazdy największego formatu i to jest właśnie MAGIA! Te magiczne momenty towarzyszyły mi przez większą część roku. Istnieje ogromna różnica między oglądaniem, a uprawianiem tego sportu. Niestety przekonuje się o tym od dwóch miesięcy, ale już niedługo wrócą magiczne weekendy na boiskach 🙂

    1. ~Zybiss

      26 grudnia 2014 at 01:03

      Jak dla mnie jestes mistrzem. W sposob bardzo dosadny i wrecz sciskajacy za gardlo ujales piekno tej chwili. Gratuluje i zycze sukcesow, na pewno nadejda!!!

  62. ~Milanista35

    24 grudnia 2014 at 10:16

    Mijający rok był dla kibica piłki kopanej zupełnie wyjątkowy.MŚ,Decima,kolejne rekordy CR7 i Messiego.Przed nami czas podsumowań,rankingów i wspominania.Dla mnie byl to jednak rok narodzin czegoś co trudno opisać cyferkami,wykresami i rankingami.Po raz pierwszy poczułem ….prawdziwą nadzieję.Nadzieję na to,że nareszcie możemy rywalizować z reszta piłkarskiej Europy.Zaczęło się coś tak bardzo wyczekiwanego jak i niespodziewanego.Chwilo trwaj!

  63. ~Mikołaj

    24 grudnia 2014 at 10:32

    Każdy ma swego idola,
    dla jednych to Messi, dla innych Guardiola.
    Jednak nic nie zastąpi radości,
    gdy w aktualności:
    MILA STRZELIŁ NIEMCOM GOLA!

  64. ~MateuszFCB

    24 grudnia 2014 at 10:51

    Moment wybrałem bez zawahania,
    Mecz, w którym Hiszpania nie ominęła lania,
    Było to przecież na Mundialu,
    A Holendrzy w strzelaniu nie mieli umiaru.
    Jako sympatyk piłkarzy van Gaala,
    Skakałem nie wierząc co Holandia grała,
    Mecz ten pokazał, że Hiszpania upada,
    Iż nie da się ciągle gram dziadem i w dziada.

  65. ~Krokodyl_Dundee

    24 grudnia 2014 at 11:47

    Magiczny boiskowy moment?
    Każdy mecz, gdy reprezentant Polski zostawia serce w koszulce z Orłem.

  66. ~Kinga W.

    24 grudnia 2014 at 11:49

    Dla mnie najbardziej magicznym momentem futbolowym było spotkanie z piłkarzami Realu Madryt podczas „Meet & Greet” w warszawskim Hotelu Hilton. Tych emocji i entuzjazmu, kiedy wszyscy czekaliśmy, aż się otworzą drzwi, za którymi czekali na nas zawodnicy nie da się opisać w kilku słowach. Serce biło mi w zawrotnym tempie, w głowie krążyły tysiące myśli, co powiedzieć, jak przekazać to, jak bardzo się cieszę, że mogę z tak bliska zobaczyć mój ukochany zespół, wszystkich zawodników naraz i w jednym miejscu (no, prawie wszystkich) i podziękować za piękną grę. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy do sali weszli lekko spóźnieni Cristiano Ronaldo i Sergio Ramos. Do tego te niesamowite oklaski i kibiców i skandowanie imion czy nazwisk zawodników. Dla mnie jako kibica Realu było to niesamowite. 🙂

  67. ~Jarek

    24 grudnia 2014 at 11:58

    Miałem sen, piękny sen, a w tym śnie Polska Niemców pokonała. W tym śnie Milik spełnił pokładane w nim nadzieje. Miałem sen, w którym syn marnotrawny reprezentacji – Mila – pokonał Neuera. Miałem sen, piękny sen, bo wciąż się z niego nie obudziłem.

  68. ~szimao

    24 grudnia 2014 at 12:11

    Sierpień 2014
    Puchar Wójta… Otwieram wynik spotkania a potem strzelam jeszcze jedną bramkę… Ten puchar do nas należy!!!

  69. ~sunpietro

    24 grudnia 2014 at 12:58

    Brazylia przez Niemców żywcem pogrzebana.
    Uciecha dla kibiców niebrzebrana

  70. ~mcgiwer

    24 grudnia 2014 at 13:00

    Niemcy pogrzebali Brazylijczyków żywcem. To była nie tylko wspaniała lekcja footballu, ale też pokazanie miejsca w szeregu. Brazylijczycy mieli przyzwoita drużynę która nie mogła liczyć na zwycięstwo w mundialu ale starała się przekonać wszystkich że jest inaczej i to sędziowie starają się ich pogrążyć ale im się to nie uda. Brazylia nie dość, że nie uczciła Neymara, to została skompromitowana, czarę goryczy dopełnił gol Mirosława Klose, który stał się samodzielnym liderem historycznej klasyfikacji strzelców.

  71. ~Magdalena

    24 grudnia 2014 at 13:03

    Brazylia przez Niemców żywcem pogrzebana.
    Uciecha dla kibiców nieprzebrana
    Klose najlepszym strzelcem został
    Ronaldo cholery dostał.
    Brazylia ze wstydu się czerwieni
    Z dumy zostali okradzeni.
    Neymar w szpitalu odpoczywa
    Ominęła go Niemiecka lokomotywa

  72. ~TymoPrawilnie

    24 grudnia 2014 at 14:00

    Na pewno takie przeżycie nie było związane z tym futbolem znanym z wielkich stadionów czy ekranu telewizora. Przed turniejem posypał się skład, który zbierałem i nie mogłem jednak nie pękać i zamiast dorosłych chłopów, postawiłem na kilku dzieciaków z podstawówki z mojego podwórka. Mimo, że w juniorach miałem opaskę kapitana to w tym wypadku dopiero poczułem ogromną odpowiedzialność i ją udźwignąłem, a dzieciaki w wieku 11,12 i 14 lat (w tym jedna strasznie uzdolniona dziewczyna, która jest córką gościa, który mnie wprowadzał w podwórkowe granie, gdy miałem 6 lat) potrafiły ograć dobrych 20 latków i zakończyć 5 drużynową grupę na 3 miejscu z jedną tylko porażką. Z pewnością było to nie tylko największe futbolowe wydarzenie tego roku, ale i całego mojego życia.

  73. ~MarianoItaliano30

    24 grudnia 2014 at 14:51

    Najbardziej magiczny moment 2014 to gol Francesco Tottiego w meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów na Etihad Stadium pomiędzy Manchesterem City i AS Romą. Francesco zdobył go w wieku 38 lat i stał się najstarszym strzelcem w historii tych rozgrywek. Dlaczego ten moment? Bo Totti to ostatni poza Pirlo gracz będący bohaterem mojego dziecięcego zainteresowania piłką nożną czyli przełomu wieków, kiedy jako nastoletni szkrab podziwiałem takich tuzów jak Rivaldo( mój ulubiony piłkarz od momentu meczu Brazylia -Maroko na mundialu we Francji w 1998 roku), Ronaldo, Figo, Roberto Carlos, Michael Owen, Patrick Kluivert, Edgar Davids, wspominiani Pirlo i Totti, Christian Vieri, Del Piero i wielu innych.
    Po prostu sentyment i nic więcej przywodzący na myśl nastoletnie dziecięce lata.

  74. ~Maycky

    24 grudnia 2014 at 15:20

    Moim magicznym futbolowym momentem był strzelony gol w pierwszym meczu od 2 lat. Przerwa była spowodowana zerwaniem wiązadeł krzyżowych i potem komplikacjami po operacji. Nic nie przebije momentu ponownego wbiegnięcia na boisko i strzelenia gola w pierwszym meczu po przerwie.

  75. ~Marcin Karwat

    24 grudnia 2014 at 15:31

    Normalnie wysiliłbym się na ekwilibrystykę formalno-słowną, by opisać jakiś magiczny mecz, magiczny – rozumiany jako wspaniały, niesamowity, jedyny w swoim rodzaju, etc. Ale refleksyjność dzisiejszego dnia skierowała mnie na inne znaczenie tego słowa. Magiczny rozumiem dziś jako mistyczny, niepojęty, niewytłumaczalny. Trochę tajemniczy, a nawet intymny. I takim momentem była dla mnie śmierć Tito Vilanovy z mojej Barcelony (25.04.2014). Niepojęta, bo na ludzi piłki z największych klubów patrzy się jak na nierzeczywistych herosów. Potężnych, jak kluby, w których działają, ludzi, którym nic nie może się stać. Jego choroba też wpisywała się w ten schemat. Walczył z nią, a z łóżka szpitalnego kierował treningami. Wrócił. Wydawało się, że ją pokonał. Wpisywała do pewnego momentu, bo Tito wygrał bitwę, ale przegrał wojnę. Z rywalem grającym nie fair, faulującym wyjątkowo perfidnie. Od tego czasu inaczej patrzę na piłkę, z większym dystansem, już nie jest to sprawa życia i śmierci. Porażka 0:7 w dwumeczu z Bayernem, której nie mogłem przetrawić długi czas, nagle zmalała i przestała ważyć, bo trener, którego drużyna przegrała ten dwumecz przegrał mecz o wiele ważniejszy chwilę później. Nagle i szybko. Chcę powiedzieć, że dd tej chwili patrzę na piłkę mądrzej. Dlatego ten moment był dla mnie najbardziej wyjątkowy. Choć bardzo trudno wyjątkowy.

  76. ~realfunfrompoland

    24 grudnia 2014 at 15:33

    Były mistrzostwa świata
    I zwycięstwo w Czempions Lig po latach
    Na Crisa nie było bata
    Choć na Mundialu była klapa
    Ale gdy Mila dołożył jak Juan Mata
    Z radości z ziomkami pękła zwycięstwa krata!

  77. ~michał

    24 grudnia 2014 at 16:06

    Ten rok to Real, który grał po królewsku. Ale najważniejsze że mój idol 8-latek gra coraz lepiej i choć do tej pory był Messim, kazał gwiazdce przynieść pod choinkę książkę CR7! Wesołych Świąt

  78. ~Marek Hałczyński

    24 grudnia 2014 at 17:13

    Najbardziej magiczny moment to 92 minuta i 48 sekunda. Wszystkiego dobrego na Święta!

  79. ~Euro 2016

    24 grudnia 2014 at 18:14

    Ten mecz ma szansę przeskoczyć legendę Wembley, no ale do tego jeszcze bardzo daleka droga niestety 😉

  80. ~Mateo

    25 grudnia 2014 at 14:45

    Na poczatku pustka,
    Szesc lat nieurodzaju,
    Zgliszcza wesolego Franka
    I ruina smutnego Waldka…
    Kibic z wstydu czerwony sie palil,
    Gdy gracz z San Marino gola nam walil…
    Wydawalo sie, ze nie ma juz ratunku,
    Az tu nagle – zapewne przy dobrej jakosci. trunku
    Nasz prezes Kochany…
    Nie Lato – jesienia pozegnany
    A Zibi nawet przez „beton” popierany
    Wpadl na pomysl nieslychany!!!
    „Na selekcjonera Adas! – W szkole jedna lawka,
    Niech zyje Nawalka!”

    … I tak zaczela sie ta chwila piekna,
    Przez Polaka wyczekiwana
    Polska kadra wzniosla sie na wyrzyny grania,
    Kelnerzy z Gibraltaru z bagazem goli odprawieni,
    Polscy kibice umiarkowanie zadowoleni,
    Bo tes prawdziwy dopiero nadchodzil
    Z Niemcami na Narodowym…
    Test zdany wprost cudownie!
    Noc magiczna,
    Historyczna!
    Pierwszy triumf nad druzyna Loewa
    Nic wiecej Polakom do szczescia niepotrzeba!
    Potem jeszcze remis ze Szkotami,
    Niby tylko punkcik…
    Lecz hart ducha Polskiej husarii na zawsze zapamietamy!
    A na koniec blogie strzelanie na Gruzinskej ziemi,
    Glik, Krycha, Mila, Milki – kibice w stan euforii wprowadzeni

    Aha… I jeszcze male podsumowanie,
    15 goli, 3 wygrane, 10punktow, lider tabeli,
    Mamy to czego wszyscy pragneli!
    Wiwat Lewy, wiwat Nawalka Adam,
    A ja teraz na karpia SPADAM!

  81. ~Kordian

    25 grudnia 2014 at 15:27

    Gol Ramosa w finale Ligi Mistrzów to zdecydowanie najbardziej magiczny moment w całym roku. Real zrzucił z siebie ciężar la Decimy po dwunastu latach – bardzo trudnych i przygnębiających z 5:0 na Camp Nou na czele. Co przeżywali w tamtym momencie Madridiści najlepiej oddaje ten film https://www.youtube.com/watch?v=0L9EsEDC5Ig.

  82. ~M

    25 grudnia 2014 at 18:03

    Magiczny moment 2014 roku? Dla mnie to mecz z Niemcami – sponiewierany latami porażek z naszymi sąsiadami, po prostu nie wierzyłem. Nie mogłem mieć nadziei bo przecież nawet w meczu towarzyskim w 2011, gdy prowadziliśmy na kilkadziesiąt sekund przed końcem to i tak daliśmy sobie wydrzeć zwycięstwo. A jednak cud się zdarzył. Pamiętam jak 11 października 2006 roku reprezentacja Polski wygrała z trzecią drużyną świata. Wtedy bezdyskusyjnym bohaterem był Euzebiusz Smolarek. Zwycięstwo z Niemcami będzie miało twarz Sebastiana Mili zwłaszcza w kontekście tego, co ten zawodnik wyprawiał w kolejnych meczach. Bramka przeciwko Niemcom, siatka założona Szkotowi, idealne podanie i oczywiście piękny gol w spotkaniu z Gruzją. Tryptyk Sebastiana Mili. Ale również Kamil Glik w tym meczu bezbłędny w obronie. A wy? Kogo będziecie pamiętać osiem lat po zwycięstwie z Niemcami?

Zostaw odpowiedź